Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Przybysze z kosmosu stworzyli życie na Ziemi
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 354

13 grudnia 1973 roku młody Francuz spotkał się z przedstawicielem cywilizacji, pochodzšcej z innej planety. Człowiek z poza Ziemi posiadajšcy około 120 cm wzrostu, miał długie czarne włosy, migdałowatego kształtu oczy, oliwkowš skórę i pełnš harmonii osobowoœć. Powiedział: „jesteœmy tymi, którzy stworzyli całe życie na Ziemi, braliœcie nas za bogów, my byliœmy głównych Ÿródeł waszych głównych religii. Teraz, gdy osišgnęliœcie poziom technologiczny na tyle wysoki, by móc podróżować w kosmos i klonować zwierzęta w laboratoriach, dojrzeliœcie na tyle by zrozumieć. Pragniemy wejœć w oficjalny kontakt z ludzkoœciš poprzez naszš Ambasadę.” Życie na Ziemi nie jest rezultatem przypadkowej ewolucji, ani dziełem „nadprzyrodzonego” Boga. Życie to zamierzona kreacja, przy użyciu inżynierii genetycznej i syntezy DNA, wykonana przez istoty z innej planety. Jest o nich mowa w Biblii, gdzie nazywani sš ELOHIM – słowo starohebrajskie w liczbie mnogiej, niesłusznie przetłumaczone na „Bóg”, a znaczšce „Ci, którzy przybyli z nieba”. To oni zainicjowali wszystkie stare religie za poœrednictwem swoich dawnych wysłanników, takich jak Mojżesz, Jezus, Budda, Mahomet. W swoim Posłannictwie, przynoszš nam oni nowš wizję wszechœwiata, klucze do rozbudzenia naszego własnego potencjału, serię wartoœci, które zrewolucjonizujš społeczeństwo. Koniec wojen, chorób i wyzysku. Tylko szczęœliwe, długie życie. Kto chce się dowiedzieć więcej o życiu w prawdziwej miłoœci oraz o Ruchu Raeliańskim - organizacji majšcej na celu informowanie o Przesłaniu Elohim - naszych stwórców, zapraszamy na: Oficjalna strona Międzynarodowego Ruchu Raeliańskiego - www.rael.org Forum Polskiego Ruchu Raeliańskiego Pod tym linkiem znajduje się Przesłanie Raela

http://www.crystalinks.com/movbenstargate.gif http://www.crystalin ks.com/movbenstargate.gif

http://www.yachting.odessa.ua/images/im1.jpg http://www.yachting.o dessa.ua/images/im1.jpg

http://customtattoos.net/SG508.jpg http://customtattoos.net/SG508. jpg

http://www.hofdantzer.at/images/Bachus.gif http://www.hofdantzer.a t/images/Bachus.gif

http://www.atlaninc.com/images/Nordik-pro.jpg http://www.atlaninc. com/images/Nordik-pro.jpg

Natx dostała bana, ale jej œmieci nikt nie pousuwał. A wracajšc do tematu polecam coœ takiego: http://www.npn.ehost.pl/index.php?subaction=showfull&id=1162591420&archive= &start_from=&ucat=1& Admin nic nie robi, więc strona nadal generuje błędy. W podanym linku trzeba usunšć spację po "archive=" i będzie dobrze.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

nie nudŸ :) nie od razu rzym zbudowano. Wiem że te wszystkie błędy sš od poczštku zmiany wyglšdu forumka, czyli już doœć długo, ale może coœ drgnie. W końcu nawet bogom stworzenie ludzi zajęło trochę czasu ;)

Każdy głupiec jest geniuszem i vice versa.

Wendol ma silnego Saturna, wiec i tak bedzie marudzil, co bys nie napisal, inaczej by sie nie czul soba, a ze mu Matka Natura vel Pani Kosmosu taki program wbudowala, to co, trzeba tylko sie nauczyc instrukcji obslugi do niego.

Tak Natx w nowym wcieleniu, z tym Saturnem masz rację. Zawsze będę dšżył do doskonałoœci i nigdy nie spocznę.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Tak niestety jako narzedzie Kosmosuewolulujacego nawet nie masz innego wyjscia kolego. Jak kazdy atom jestesmy tylko narzedziami choc do konca nie zdajemy sobie sprawy ze tak jest. Jest na to dowod - jesli odchodzimy nic sie nie dzieje - proznia zostaje wypelniona a postep toczy sie dalej. Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=98638

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

BOGOWIE I KOSMICZNE ZIARNO Kim lub czym były bóstwa starożytności, które toczyły wielkie bitwy na niebie i zstępowały na Ziemię? Czy to możliwe, aby - wbrew temu, co się o nich powszechnie sądzi - były one materialne? Znamy wiele koncepcji religijnych, ale to, co o bogu ma do powiedzenia Alan F. Alford, autor książki "Kiedy bogowie zstąpili na Ziemię" (wyd. Amber, 2005), przechodzi wszelkie pojęcie. Uważa on mianowicie, że bóg był ni mniej, ni więcej tylko planetą, która eksplodowała na niebie i spadła na Ziemię. Mało tego, uważa on, że ta właśnie prawda przez wieki i tysiąclecia była przekazywana z pokolenia na pokolenie jako największa tajemnica wiary, o której wiedzieli jedynie nieliczni wtajemniczeni i że... wciąż jest obecna w naszym życiu, tyle że starannie ukryta przed oczami niepowołanych. Gdzie? A choćby w Biblii... Prawda tylko dla wtajemniczonych O tym, że od czasów starożytnych istniały tajemnice, zdradzane jedynie ludziom, którzy przeszli inicjację, nie jest oczywiście odkryciem Alforda. Wiemy o tym między innymi z prac greckich historyków i filozofów, takich jak Pitagoras, Herodot, Platon, Arystoteles czy Plutarch, którzy wiele podróżowali po starożytnym świecie i to, co widzieli, opisywali. Każdy z nich jednak przyznawał, że nie o wszystkim może pisać, ponieważ w pewnych sprawach, dotyczących przede wszystkim prastarych misteriów, obowiązywały ich śluby milczenia. O tym, jak silne były owe śluby, świadczyć może fakt, że mimo iż tradycje misteriów żywe były kilka tysięcy lat, nikt nigdy owych ślubów nie złamał. Historycy nie znają żadnego świadectwa, na podstawie którego można by ustalić, co się podczas misteriów działo, ani jakich tajemnic wiary mogły one dotyczyć. Wiadomo tylko, że uczestniczyć w nich mogli jedynie wtajemniczeni po kilkuletnim okresie przygotowawczym, jedynie najbardziej światli i mądrzy, jedynie najbardziej godni zaufania. Tacy, którzy zdolni by unieść ciężar gatunkowy tajemnicy, do której ich dopuszczano. Tajemne misteria istniały we wszystkich religiach w całym starożytnym świecie - w Mezopotamii, Egipcie, Indiach, Grecji, Rzymie. Ich uczestnicy mogli przekazywać swoją wiedzę wyłącznie w formie ustnej albo przez ezoteryczne symbole i przypowieści zrozumiałe tylko dla pozostałych wtajemniczonych. Na podstawie tych enigmatycznych informacji udało się do tej pory ustalić tylko tyle, że misteria na ogół odbywały się nocą, w jaskiniach lub podziemnych pomieszczeniach, i że ważnym elementem było w nich pojawiające się nagle światło - tak intensywne, jak światło słońca. Czego Jezus nie mówił wprost W swojej książce Alan F. Alford dowodzi, że tajemne misteria istniały również na gruncie chrześcijaństwa, w sektach gnostyckich, do których - według różnych ustaleń - należała między innymi sekta Jezusa. Na dowód tego Alford przywołuje między innymi opisaną w ewangeliach scenę nawrócenia Szawła w drodze do Damaszku, kiedy Szawła oślepia niezwykłe światło, na skutek czego traci on wzrok na trzy dni. Owe niezwykłe światło kojarzy się Alfordowi ze światłem znanym ze starożytnych misteriów. Nawrócenie jest według niego metaforycznym opisem inicjacji, jaką Szaweł przeszedł w gnostyckiej sekcie, dzięki czemu został dopuszczony do tajemnic, które wcześniej znali jedynie nieliczni uczniowie Jezusa. Jako kolejny dowód na to, że Jezus nauczał wiedzy tajemnej, Alford przywołuje fakt, że w publicznych wystąpieniach chętnie posługiwał się on przypowieściami - tak jak przez tysiąclecia czynili to ci, którzy byli dopuszczani do największych tajemnic religii. Do swoich uczniów tymczasem mówił: "Wam dana jest tajemnica królestwa bożego, dla nich zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali, a nie rozumieli." (ewangelia św. Marka) Jak wolno przypuszczać, tajemne nauki Jezusa funkcjonowały jeszcze długo po jego śmierci. Żyjący w IV w. n.e. Cyryl, biskup Jerozolimy, pisał o Jezusie: "Pan zazwyczaj przemawiał do słuchaczy przypowieściami; swoim uczniom jednak wyjaśniał na osobności przypowieści i metafory, których używał, mówiąc publicznie (...). Kościół wyjawia swoje sekrety tym, którzy wyszli ponad klasę katechumenów [przygotowanych do chrztu]; wobec innych zachowując tajemnicę." Jaka to była tajemnica, nie wiadomo. Alfordowi nikt jednak niegdy jej nie zdradził. Bazując jednak na słowach Jezusa, który powtarzał, że jego nauki odnoszą się do tego, co było "na samym początku", nabrał pewności, że największa tejemnica religii dotyczy początków istnienia życia na Ziemi. I postanowił tajemnicę tę wytropić w najstarszych mitach, przetrwałych do naszych czasów, spisanych na glinianych tabliczkach, które archeolodzy zaczęli wydobywać na światło dzienne w XIX wieku. A także w księgach Starego i Nowego Testamentu. Uznał bowiem, że skoro o tajemnicach wolno było pisać w formie przypowieści i metafor, należy się przyjrzeć wszystkim prastarym historiom jeszcze raz, świeżym okiem, nie dając wiary dotychczasowym ustaleniom i interpretacjom naukowców, a wtedy - być może - znajdzie się w tych historiach klucz do największych tajemnic. Życie powstało z krwi bogów Jak pisze Alford, w zachowanych do dziś zabytkach i ruinach po najstarszych cywilizacjach na Ziemi znajdujemy potwierdzenie, że nasi przodkowie wierzyli w coś naprawdę wzniosłego. W III tysiącleciu p.n.e. każda świątynia, piramida i zikkurat były mikrokosmosem zawierającym w sobie ścisły związek Nieba z Ziemią. Łączyły człowieka z jego początkami, pochodzeniam i miejscem narodzin - były pępkiem świata, a pępowina sięgała aż do nieba. Czytając od nowa stare mity i legendy, Alford doszedł więc do wniosku, że naukowcy do tej pory nie rozumieli najważniejszych założeń najstarszych systemów religijnych i nie doceniali wyobraźni naszych cywilizacyjnych przodków, a także (zwłaszcza!) ich wiedzy astronomicznej. Czytając o starych bogach, zaczął wątpić w to, że religie te były religiami tylko rolniczymi. Jego zdaniem starożytni bogowie musieli być czymś znacznie potężniejszym niż tylko bóstwami urodzaju. Między innymi zwrócił uwagę na to, że niemal w każdej religii istniały bóstwa, które toczyły ze sobą wojny na niebie, i takie, które zostały rozerwane na strzępy i spadły do świata podziemnego, aby potem powstać z martwych. Według różnych kosmogonii, z krwi (albo wydzieliny) właśnie tych bogów miało zrodzić się życie na Ziemi - roślinność i pierwsi ludzie. Takim bogiem był, na przykład, Ozyrys, starożytny egipski bóg świata podziemnego, który urodził się w niebie i rozerwał Ziemię, kiedy zstępował na nią wśród płomieni. Ale nie tylko on. Według wielu starożytnych mitów bogowie zapładniali Matkę Ziemię, zstępując z nieba i rozrywając jej łono, skutkiem czego na ziemi pojawiła się woda, która ją użyźnia. Kiedy Alford zaczął się zastanawiać, co mogło spaść na Ziemię wśród płomieni, i kiedy zwrócił dodatkowo uwagę na istniejący w starożytnym świecie kult kamieni, które spadły z nieba, doszedł do wniosku, że mity przekazują historię o tym, jak miliony lat temu na Ziemię spadł deszcz meteorytów i woda. Ale to jeszcze nie wszystko. Zastanawiające były bowiem także powtarzane w różnych wersjach historie o górze, która weszła w inną górę i razem zstąpiły do podziemi. Kiedy Alford się nad tym zastanowił, doszedł do wniosku, że na niebie musiało dojść kiedyś do kolizji dwóch ciał niebieskich, których szczątki spadły na Ziemię pod postacią meteorytów. Innymi słowy, mit o poćwiartowanym Ozyrysie (czy mity o innych bogach, których ciało zostaje rozerwane na strzępy) należy odczytywać jako informację o dezintegracji ciała niebieskiego. Zdaniem Alforda, "niebiańska góra" występująca w różnych mitach musiała być planetą, która eksplodowała w niebiosach i spadła na jałową do tamtej pory ziemię, wypiętrzając hałdy i wzgórza oraz prowadząc prace budowlane w "tysiącach podstaw i milionach miejsc". A więc to planeta była bogiem, który spadł do podziemi ("umarł") i który później metafizycznie został odtworzony na znak, że również ludzie po śmierci będą mogli powstać z umarłych. To nie słońcu oddawano cześć Alford jest święcie przekonany, że prawda, którą odkrył, na nowo interpretując mity, była największą tajemnicą pradawnych misteriów; że to ją właśnie poznawali co, którzy, przechodząc inicjację, byli sprowadzani do jaskiń (świata podziemnego) i widzieli tam oślepiające światło (meteorytu). Dlaczego nikt przed Alfordem tego nie odkrył? Bo bogowie opisywani w mitach za bardzo przypominali ludzi, ale trzeba też pamiętać o tym, że mityczne historie były tylko metaforami! Poza tym, zdaniem Alforda, starożytni wykonali olbrzymią robotę dezinformacyjną. Zauważyli, że bóg umarł, a potem zmartwychwstał i szukali rzeczy, które by im to przypominały. Widząc, na przykład, że ziemia traci urodzajność, lecz w następnym roku ją odzyskuje, uczynili ze swoich najważniejszych bogów - Ozyrysa czy Tammuza - bóstwa zboża i urodzaju, co naukowcy uznali za prawdę ostateczną i nie doszukiwali się w niej drugiego dna. I dalej - widząc, że słońce wstaje spod ziemi, aby wieczorem się w niej schować, starożytni uznali je za symbol najwyższego boga, co współcześni naukowcy mylnie odczytali jako kult samego słońca, kompletnie ignorując fakt, że starożytni o swoich bogach mówili, że są oni niewidzialni, a jak niewidzialne może być coś, co widać gołym okiem?! Dopiero kiedy się przyjmie, że bogiem była planeta, która eksplodowała, owa niewidzialność zaczyna mieć jakiś sens. Prawda, którą Alford odkrył w swojej książce, jest oczywiście niesamowita, ale jeszcze bardziej niesamowitej rzeczy dokonał on, odnajdując historię o eksplodującej planecie w księdze, którą wszyscy dobrze znamy, a mianowicie w Biblii. Kim lub czym był Chrystus? Alford, odczytując na nowo księgi Starego Testamentu, słusznie zauważa, że religia Izraelitów nie rodziła się w odosobnieniu, więc można śmiało przypuszczać, że musiały mieć na nią wpływ religie innych ludów, a skoro tak było, ich wierzenia powinno dać się odnaleźć na kartach ksiąg biblijnych. I rzeczywiście. Nie da się nie zauważyć podobieństwa między biblijną opowieścią o potopie i opowieścią o potopie znaną z babilońskich tabliczek o Gilgameszu. Alford takich paralel odnajduje zresztą znacznie więcej. Zwraca na przykład uwagę na synów bożych, o których jest mowa w księdze "Genesis", i porównuje ich z synami bogów znanymi z mitów sumeryjskich czy egipskich. Porównania te stają się jednak znacznie ciekawsze, kiedy Alford decyduje się na założenie, że historie znane z Biblii, sytuowane przez naukowców i teologów w czasie historycznym, w rzeczywistości rozgrywały się w czasie mitycznym. Kiedy jeszcze dodaje, że opisani w Starym Testamencie patriarchowie mogli być jedynie personifikacją prawdziwych bohaterów prastarych mitów, odkrywa w Biblii drugie dno. Dzięki temu zabiegowi dowodzi - uwaga! - że tak dobrze znane nam postacie, jak Abraham czy Noe, podobnie jak bóstwa ze starożytnych mitów były... meteorytami! Co jednak jeszcze ciekawsze, do podobnego wniosku doprowadza go analiza postaci Chrystusa. Oczywiście Alford nie jest na tyle szalony, aby wmawiać czytelnikom swojej książki, że meteorytem był Jezus, który, według źródeł historycznych, żył 2000 lat temu. Tyle że - zdaniem Alforda - nie był on wcale Chrystusem, lecz jedynie kimś w rodzaju aktora, który uczestniczył w misteriach odtwarzających wydarzenia, jakie miały miejsce na początku istnienia świata, kiedy to - mówiąc najprościej - bóg posłał swojego syna na Ziemię (pod postacią meteorytu), ów syn "umarł", a potem "zmartwychwstał". Prawdziwego Chrystusa, tego, "bez którego nic się nie stało, co się stało", zdaniem Alforda należy szukać w księdze "Genesis", a nie w Nowym Testamencie. I chyba tu już nikogo nie zdziwi, kiedy dodamy, że przedstawiony tam Chrystus, kiedy się podda jego postać takiej samej analizie, jakiej poddano Ozyrysa, Noego czy Abrahama - okazuje się meteorytem, którego powtórnego przyjścia na ziemię raczej należy się bać, niż się o nie modlić... Teorie Alana F. Alforda są wywrotowe - nie da się ukryć. Ale też podążanie jego tokiem myślenia jest niezmiernie ciekawe i inspirujące. Alford imponuje - nie tylko z powodu wykonanej intelektualnie pracy, ale i z powodu odwagi, aby w swoich dociekaniach iść pod prąd. I chocby dlatego warto sięgnąć po jego książkę, aby samemu uwolnić się od utartych sądów i przekonań. Nie wiadomo przecież, kto ma rację. Anna Kozłowska "Gwiazdy mówią..." nr 47/2005 Skrzywdzona Ewa Wszyscy znamy historię stworzenia Ewy w Raju. Biblia opisuje to następująco: "Potem Pan Bóg rzekł: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc. (...) Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w długim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę." Według Alana F. Alforda historia ta jest krzywdząca dla biblijnej Ewy. Mało tego, jest całkowitym odwróceniem oryginalnej wersji. Zastanowiło go, na przykład, dlaczego w Księdze Rodzaju Ewa nazywana jest "matką wszystkich żyjących". Jego zdaniem to tytuł stosowny dla Matki Ziemi. A jeśli Ewa była Ziemią, czym w takim razie było żebro? Meteorytem. W tej sytuacji legenda o Adamie i Ewie powinna brzmieć inaczej. W rzeczywistości była to bowiem stara historia świętego, mistycznego małżeństwa i o żadnej podległości Ewy w stosunku do Adama nie może być mowy. http://finix.webd.pl/wlasnowierca/ksiazki.htm

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://www.sm.fki.pl/Grecja/planeta.jpg Dwunasta Planeta - Księga pierwsza kronik Ziemi Autor - Zecharia Sitchin

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

A niech tu będzie - trochę pasuje. Czerwony deszcz

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 354
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.