Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
podziemne światy
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 21

Według tybetańskiej legendy w 2425 roku zło osišgnie takš moc, że na Ziemi wybuchnie wielka wojna. Dzięki pomocy potężnych ludzi mieszkajšcych w tajemniczej podziemnej krainie siły dobra pokonajš zło i na naszej planecie zapanuje wreszcie pokój i szczęœcie. Od wielu setek lat ludzie szukajš wejœcia do tej krainy, marzšc o wiedzy, szczęœciu, bogactwie i potędze. Czy Agharta istnieje, czy jest tylko mitem zrodzonym z ludzkiej tęsknoty za doskonałoœciš? Poszukiwacze Agharty wierzyli, że jedno z wejœć do podziemnej krainy znajduje się w Potali - siedzibie Dalajlamy w Lhasie (Tybet). Koniec lat trzydziestych XX wieku. Niemcy powoli zmierzajš ku wojnie, lecz w ciemnych zaułkach Berlina trwajš przygotowania do niezwykłej wyprawy. StandartenfŸhrer SS Schafer, członek władz nazistowskiego Instytutu Studiów Nad Historiš Ducha, wybiera się na poszukiwania tajemniczej krainy Agharta, o której się mówi, że istnieje gdzieœ ukryta w połaciach œnieżnych Tybetu. Chłodne oczy Schafera grzeje wewnętrzny żar. Ma odnaleŸć zapisy tantrycznych rytuałów, które pozwalajš wojownikowi dostać się po œmierci do rajskiej krainy Szambala. Elity nazistowskie wierzš, że do tej odległej krainy udało się w czasie wojen religijnych 72 różokrzyżowców, którzy odtšd spod ziemi kierujš losami œwiata. Dysponujš oni mocš o niezwykłym potencjale tworzenia i niszczenia. Energia ta, nazywana Vril, może zarówno uzdrawiać, jak i zadawa㠜mierć; może poruszać skały i niszczyć całe miasta. Hitler wierzy, że gdy będzie jš miał, losy œwiata spocznš w jego rękach. Siła Vril pozwoli mu zawładnšć œwiatem w cišgu jednego dnia. Mimo trwajšcej kilka miesięcy wyprawy, Schaferowi nie udaje się jednak odnaleŸć Agharty. Przywozi z Tybetu jedynie kamień z wyrytš tysišc lat temu swastykš. Hitler jest zły. W kilka lat póŸniej morduje większoœć uczestników wyprawy, a czego nie może osišgnšć za pomocš siły Vril, dokonuje bezwzględnoœciš i potęgš militarnš Niemiec. W cišgu szeœciu lat jego wojska plšdrujš Europę. Na tym jednak nie koniec. Gdy koszmar wojny przemija, pojawiajš się plotki, iż Schafer tak naprawdę Aghartę odnalazł, a faszystowskie kreatury z Hitlerem na czele wcišż jš zamieszkujš, wysyłajšc tylko od czasu do czasu Niezidentyfikowane Obiekty Latajšce dla zorientowania się w sytuacji na Ziemi. Zwolennicy tej teorii powołujš się na tzw. koncepcję pustej Ziemi, zgodnie z którš na biegunie północnym znajduje się wejœcie do œrodka naszej planety. Wewnštrz jest całkiem przyjemnie - to Raj wypełniony niespotykanymi bogactwami. Raj plšdrowany przez wspomniane faszystowskie kreatury. Hitler nadal tam siedzi i tylko czeka na odpowiedni moment, by potomstwo byłych SS-manów wyszło na œwiat i zaprowadziło na œwiecie Nowy Porzšdek. Ziemia jest w œrodku pusta! Autorstwo koncepcji pustej Ziemi przypisywane jest niesłusznie XIX-wiecznej teozofce Helenie Bławatskiej, która faktycznie, jako nastolatka, przyznała się w swoim pamiętniku do wiary w istnienie tajemniczej grupy przywódców œwiata, kierujšcych z ukrycia losem ludzkoœci. Bławatska pisała: "Istniejš i zawsze istnieli mędrcy posiadajšcy wszelkš wiedzę œwiata. Panujš oni całkowicie nad siłami natury i dajš się poznać jedynie osobom, które uznajš za godne tego, aby ich poznać i ujrzeć. Zanim jednak można będzie ich zobaczyć, trzeba w nich uwierzyć". Jak widać, zdrowy rozsšdek i poczucie humoru nie opuszczało tej przyszłej twórczyni teozofii. Z biegiem czasu Bławatska zaczęła jednak wierzyć, że tajemni przywódcy œwiata zamieszkujš krainę ukrytš pod ziemiš, a wejœcie do niej znajduje się w Tybecie. Kraina ta, choć położona pod ziemiš, pełna jest bogactw, a jej mieszkańcami włada Król Œwiata. Bławatska pisała: "Jest on tajemniczš (dla niewtajemniczonych zawsze niewidzialnš), a jednak zawsze obecnš postaciš, o której na Wschodzie kršży mnóstwo legend, szczególnie między okultystami oraz studentami Œwiętej Nauki. On to utrzymuje duchowy wpływ na wtajemniczonych adeptów na całym œwiecie. To pod bezpoœrednim, milczšcym przewodnictwem owego Maha (Wielkiego) Guru wszyscy inni, mniej boscy nauczyciele rodzaju ludzkiego stali się przewodnikami dawnej ludzkoœci. Oni to położyli podwaliny pod fundamenty owych starożytnych cywilizacji, będšcych takš zagadkš dla dzisiejszych naukowców". Prawdziwym twórcš koncepcji pustej Ziemi był Cyrus Teed, zwariowany naukowiec, który w trakcie swoich badań doszedł do wniosku, że Ziemia jest pustš kulš, w której żyjemy. Innymi słowy, według Teeda, cały nasz œwiat, łšcznie ze słońcem, księżycem i gwiazdami, zawiera się w Ziemi. Takie zaœ zjawisko, jak grawitacja, jest po prostu siłš odœrodkowš planety. Cyrus Teed w 1870 roku zmienił nazwisko na Koresh i założył kult, który w swoim szczytowym okresie popularnoœci w latach 90. ubiegłego stulecia skupiał 4000 osób. Członkowie tego kultu założyli w amerykańskim stanie Floryda miasteczko Estero, gdzie prowadzili badania, majšce udowodnić hipotezę Teeda. Wszystkie ich próby spaliły jednak na panewce, a œrodowisko naukowe wyœmiało koncepcję "pustej Ziemi". Równoczeœnie jednak, wraz z rozwojem zainteresowania ezoterykš, zaczęły się pojawiać inne koncepcje mówišce o tym, że gdzieœ pod ziemiš kryje się inny œwiat, zamieszkany przez istoty przypominajšce ludzi, lecz znacznie bardziej od nich rozwinięte. Jednym z twórców tych koncepcji był Louis Jacolliot, francuski urzędnik kulturalny, przez wiele lat pracujšcy w Indiach. Raj pełen bogactw duchowych i materialnych Louis Jacolliot, francuski pisarz i podróżnik przewędrował tysišce kilometrów, próbujšc znaleŸć Szambalę. Ferdynand Ossendowski, polski badacz, przywiózł ze swojej wyprawy do Azji wiadomoœci o Agharcie. Louis Jacolliot urodził się w roku 1837 jako syn małomiasteczkowego urzędnika. Ten niepozorny, małomówny człowiek, mimo skromnego wykształcenia, ciężkš pracš zapewnił sobie miejsce w dyplomacji. Podczas swoich licznych azjatyckich podróży był œwiadkiem wielu rytuałów i ceremonii okultystycznych, a nawet został przyjęty w szeregi wielu tajnych stowarzyszeń. Jacolliot pasjonował się historiš, z wielkš namiętnoœciš wertujšc stare dokumenty w indyjskich archiwach oraz zakupione na targach spleœniałe księgi. Nic więc dziwnego, że wielkie wrażenie zrobiła na nim opowieœć o podziemnym królestwie położonym gdzieœ za Himalajami, którš usłyszał w œwištyni Wilenor. Jak pisze w jednej ze swoich ksišżek: "Jedna z najstarszych legend Indii, pielęgnowana w œwištyniach na mocy ustnego i pisemnego przekazu, relacjonuje, iż kilka tysięcy lat temu istniał olbrzymi kontynent, który został zniszczony przez procesy górotwórcze. Według wierzeń braminów, kraj ten osišgnšł wysoki stopień cywilizacji", znacznie wyższy od dostępnego współczesnej ludzkoœci. Jacolliot, prowadzšc dalsze poszukiwania, odkrył dokładny opis tej krainy w księdze pod tytułem "Agrouchada Parikshai" (Księga Duchów). Mówiła ona, że przed wiekami w podziemnych krainach znajdował się raj zamieszkiwany przez Wtajemniczonych, czyli dużš grupę potomków wczeœniejszej cywilizacji. Krainš tš władał Brahma-atma, arcykapłan, który jako jedyny znał magiczne zaklęcie stanowišce "symbol wszelkich sekretów nauk okultystycznych". Zaklęcie to znane jest powszechnie jako AUM, lecz Brahma-atma objaœniał jego ukryte znaczenie tylko wtajemniczonym trzeciego, najwyższego stopnia. Według Jacolliota: "Ten nieznany œwiat, którego otwarcia nie była w stanie spowodować żadna ludzka moc nawet wtedy, gdy kraj ponad nim został zmiażdżony przez najazdy mongolskie i europejskie, znany jest jako œwištynia Asgartha. Ci, którzy tam przebywajš, władajš wielkimi mocami i posiadajš wiedzę o wszystkich sprawach œwiata. Mogš oni podróżować z miejsca na miejsce korytarzami starymi jak samo królestwo". Tunele, które opasujš całš planetę Niektórzy poszukiwacze Agharty twierdzš, że korytarze te opasujš całš ziemię. Alec Maclellan dowodzi, że sieć korytarzy cišgnie się od Brazylii poprzez Amerykę Œrodkowš, zachodnie wybrzeże Meksyku, Stanów Zjednoczonych i Kanady, dalej przez Alaskę, Syberię, Mongolię, Chiny, Tybet, Azję Mniejszš, Egipt, Czad aż po Wybrzeże Niewolnicze. Niegdyœ główne skupisko życia w tunelu znajdowało się pod Atlantydš, kontynentem leżšcym między Afrykš a Amerykš Południowš. Niestety, na skutek katastrofy Atlantydy połšczenie to zostało zerwane, lecz nawet do dziœ można zauważyć przejawy życia w tunelu. Maclellan powołuje się tutaj na liczne podania ludowe mówišce o podziemnym królestwie zamieszkiwanym przez wysokich, szczupłych ludzi o blond włosach, którzy czasami wychodzš na powierzchnię, by nawišzać kontakt z wybranymi przez siebie mieszkańcami œwiata naziemnego, lecz zwykle siedzš pod ziemiš, oddajšc się nauce, pokojowemu współżyciu i medytacji. Trudno jest tutaj nie zgodzić się z Maclellanem, albowiem podania o królestwie podziemnym rzeczywiœcie występujš prawie we wszystkich kulturach œwiata. Istniejš wszakże między nimi poważne różnice. Opowieœci o cudownej krainie Szambali majš się bowiem nijak np. do strasznych chrzeœcijańskich wizerunków piekła. Maclellan powołuje się również na opowieœci ludzi, którzy chodzšc po podziemnych korytarzach lub szybach górniczych, nieraz napotykali zielonkawe œwiatło i słyszeli odgłosy œpiewów dobiegajšce z czeluœci. Jedna z walijskich opowieœci przedstawia historię Ojca Konrada, spowiednika œw. Elżbiety turyngijskiej, który był słynny z zaciekłoœci i okrucieństwa w tępieniu heretyków. W roku 1231 ów nieprzyjemny kaznodzieja wdał się w spór z heretykiem, który, pokonany w dyskusji, zgodził się pokazać mu osobiœcie Chrystusa i Marię. Mieli oni własnymi ustami potwierdzić głoszonš przez niego doktrynę, która była sprzeczna z dogmatami wiary. Ojciec Konrad przystał na to i poszedł z heretykiem do jaskini w górach. Po długim schodzeniu w dół obaj weszli do jaskrawo oœwietlonej sali, w której na złotym tronie siedział król. Heretyk upadł wtedy twarzš do ziemi w podziwie i nakazał Konradowi uczynić to samo. Ten jednak wyjšł poœwięconš hostię i przeklšł zjawę, która w jednej chwili zniknęła. Z podobnie niezwykłym zjawiskiem spotkał się rosyjski malarz i podróżnik, Mikołaj Roerich, który spisywał ludowe podania o Szambali w rejonie gór Karakorum. Oto fragment jego dziennika z 1926 roku: "Bezchmurny słoneczny poranek. Jaskrawobłękitne, lœnišce niebo. Nad naszym obozem przemyka jak strzała czarny jastrzšb. Razem z naszymi przewodnikami œledzimy jego lot. I nagle jeden z buriackich lamów unosi rękę, wskazujšc błękit nieba. - Co to? - pytamy - balon powietrzny? - A może aeroplan? Zdumieni, widzimy nad sobš błyszczšcy obiekt, który leci na olbrzymiej wysokoœci z północy na południe. Przyniesiono z namiotów trzy najsilniejsze lornetki. Obserwujemy doœć duże sferoidalne ciało, lœnišce w słońcu i wyraŸnie widoczne na błękitnym niebie. Porusza się bardzo szybko. Następnie widzimy, jak zmienia kierunek - bardziej na południowy zachód - i znika za oœnieżonym łańcuchem Himalajów. Cały obóz œledzi niezwykłe zjawisko, lamowie szepcš: To znak Szambali". Mikołaj Roerich, artysta i mistyk, często malował Aghartę. Powyżej fragment obrazu pt. "Skarb œwiata - Chintamani". Tym skarbem jest kamień ze œwiętym ogniem - Vrilem. Czyżby mieszkańcy podziemnego œwiata poruszali się w "latajšcych spodkach"? Jakkolwiek dziwnie brzmiałby ten pomysł, zwolennicy koncepcji "pustej Ziemi" uważajš go za całkiem prawdopodobny. Twierdzš oni, że Aghartę zamieszkuje lud pochodzšcy ze starożytnej Atlantydy, który dzięki tajemniczej mocy Vril dysponuje technologiš znacznie przewyższajšcš nasze techniczne osišgnięcia. Jest to moc telepatyczna, która w poważnym stopniu może wpływać na zmiany materii. Warto tu raz jeszcze powołać się na paniš Bławatskš, która pisze: "Istnieje straszliwa moc astralna, znana Atlantom i nazwana przez nich Masz-mak. (...) Jest to właœnie moc Vril, której używa Nadchodzšca Rasa. (...) nazwa Vril jest być może fikcyjna, jednak w istnienie samej tej siły nikt w Indiach nie wštpi. (...) ta siła wibracji była wycelowana w armię wroga z działa umieszczonego w maszynie latajšcej, na przykład w balonie. Zmieniała w popiół sto tysięcy ludzi i słoni tak łatwo, jak zdechłego szczura. Siłę tę przedstawiono w Wisznu Puranie, w Ramajanie i innych dziełach... Co by było, gdyby tę siłę pozwolono naszej generacji dodać do jej zestawu anarchicznych zabawek - bomb zegarowych, wybuchajšcych pomarańczy, "koszy kwiatów" i innych morderczych cacek pod niewinnie brzmišcymi nazwami? Czy ta siła ma się kiedyœ stać własnoœciš wszystkich bez wyjštku?" Kiedy słyszymy te niepokojšce pytania Bławatskiej, nie możemy uciec od myœli o energii atomowej i spustoszeniach, jakich już zdšżyła dokonać. Kiedy więc œmiejemy się z legend o podziemnym królestwie Agharta oraz tajemniczej mocy Vril znajdujšcej się w rękach jej mieszkańców, którymi rzšdzi Król Œwiata w mieœcie Szambala, przypomnijmy sobie tybetańskš przepowiednię, która głosi, że w 2327 roku na tronie Szambali zasišdzie ostatni król o imieniu Rydraczakrin. Wtedy to, w 98 roku jego panowania, czyli w roku 2425, koncentracja zła na œwiecie sięgnie szczytu i na całej Ziemi wybuchnie wielka wojna, w wyniku której siły dobra pokonajš zło, a lud Szambali na wieki się połšczy z ludem Ziemi, ostatecznie wychodzšc z podziemia.

ja mam wszelkie materiały na podany temat, niestety wypadło mi coœ z ksišżki za łóżko i z nerwów że nie mogę wycišgnšć spod łóżka wzišłem w rękę długopis i wszystkie ksišżki mocno podziurawiłem
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 21
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.