| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Forum Ortograficzne dla Ciekawych | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 55 |
|
Wszyscy, którzy mają uwagi do naszych Form Gramatyczno - Stylistyczno - Ortograficznych zawartych w Postach, mogą tutaj nas krytykować a przynajmniej mnie. W tym celu ustalam następujący program krytykowania.
1. Podaj nr posta,
2. Podaj temat,
3. Wymień błędy,
4. Zadaj pytania,
5. Podaj meila,
6. Poczekaj na odpowiedź.
Prosi się jednoczesnie wszystkich o dokładne wytykanie błędów, podawanie aktualnej pisowni oraz wzorów odmian i deklinacji.
Pozdrawiam Wszystkich Uczonych w Piśmie
Nieuk Igor
|
|
|
Czytałem taki mšdry wywód z klasyki psychologii poslkiej, a wywód ten powstał w oparciu o nauki szkoły Lwowsko Warszawskiej, że na rozwój autonomiczny jednostki wpływa szereg różnych zachowań i postaw ale tez bardzo ważnym elementem rozwoju wiadomoci obywatela jest język i pisowania jakimi ów obywatel sie posługuje.
Według tej teorii im trudniejszym jezykiem się posługujš ludziem tym iloraz inteligencji jakim dysponujš jest wyższy niezależnie od innych uwarunkowań. Gdyż tak czy siak ich siec neuronowa musi dostosowac sie do bardziej skomplikowanego algorytmy za pomoca ktorego wyrazamy nasze mysli czy ogolnie sie komunikujemy.
I w takim przypadku zdanie kolegi Leto czy wyrazana przez niego krytyka jest słuszna, jednak należy pamietac ze jako jednostki jestesmy poddani tak ogromnej masie bodzcow ktore wplywaja na nasz rozwoj posredni, ze dokladanie do tego jescze czynnika algorytmu komunikacyjego prowadzic moze do przeciazenia systemu.
Dlatego algorytmem tym najlatwiej poslugiwac sie ludziom u ktorych procesy myslowe zostaly zminimalizowane czy poprostu ograniczone, ludziom myslacym jednotorowo i nie wielo plaszczyznowo - to nie znaczy ze ci ludzie sa glupi przeciwnie.
W oparciu o te i inne wnioski w krajach cywilizowanych jak chocby Wielka Brytania czy inne podobne wyeliminowano z jezyka wiele roznych form opisowych uznajac je za zbedne.
Jest to typowe rozsadne zachowane jezykoznawcow gdyz jezyk mowiony czy pisany podobnie jak inne ormy komunikachi ulega ewolucji => a w swojej koncowej fazie uproszczeniu choc poszerza sie znacznie jego definicja (np. wileoznacznosc jednego slowa).
Wniosek koncowy:
w spoleczenstwie wysoko rozwinietym a do takowego aspirujemy podobne formy gramatyczne czy anachronizmy powinny byc uzywane tylko w poezji czy eseistyce lub wszedzie tam gdzie wyrazane sa emocje w celu oddania nastroju utworu.
Z jezyka urzedowego powinny podone cuda zostac wyeliminowane raz na zawsze by nie utrudniac i niekomplikowac normalnym obywatelom zycia na codzien.
No takie jest to moje wypocone zdanie na ten temat, czekam na krytykę.
Pozdrawiam
Igor
|
|
|
Jeli musiałe długo czekać, to tylko dlatego, że bšd co bšd siedzę w pracy i co jaki czas wymga się ode mnie jednak zainteresowania czym innym, niż EJSI... :)
Primo:
To, co proponujesz odnonie języka jest idealnym, wręcz klinicznym przykładem stworzenia "nowomowy". Tego terminu użył Orwell w swym genialnym dziele p.t. "Rok 1984" i bynajmniej nie uważał tego za szczyt rozwoju i powód do dumy....
Secundo:
Poglšd z sieciš neuronowš jest słuszny i prawie byłbym gotów się z Tobš zgodzić. Niemniej, nie bierzesz pod uwagę faktu, jakš funkcję ma język - otóż on ma stanowić pewien sposób komunikacji, interakcję z rzeczywistociš. Czyli: funkcję opisowš względem całej reszty bodców, aby ich działanie było rzeczywicie stymulujšce. Bez właciwego narzędzia tego typu - te bodce stanowić będš wyłšcznie szum informacyjny, który nie tylko nie wzmocni niczyjej inteligencji, ale pogršży rodzšcy się intelekt w otchłani bezmylnoci.
Tertio:
Stanowczo nadużywasz sformułowań rzekomo opisujšcych CIEBIE jako człowieka "mylšcego wielopłaszczyznowo", który swym intelektem zahacza o takie wyżyny, że posiadanie słownika potrzebnego do poprawnego wyrażania myli nie jest mu już potrzebne. Być może, przyjacielu, za kilka tysięcy lat dojdziemy do takiego stanu integracji, że język W OGÓLE nie będzie nam potrzebny, a porozumiewać będziemy się telepatycznie, lub też porozumiewanie w ogóle nie będzie konieczne, jako że nasze janie będš współistnieć w jednym nad-intelekcie... No cóż, ale póki to nie nastšpi, nadal podstawowš formš komunkacji będzie rozmowa. Inteligentna, rzeczowa, ale także CIEKAWA STYLISTYCZNIE rozmowa.
[%sig%]
|
|
|
Dziękuję Bardzo za uwagi, bardzo ciekawe i rzeczowe, zgodzam się z nimi choc nie do końca byc może dlatego, że mi nie wszystko jest potrzebne do życia co koledze.
Co do wyrażania emocji niestety zgodze się w penił, że formy typu "ż" i podobne sš niestety potrzebne, gdyz w naszej mowie występuje długie "u" i krótkie "ó", tak samo rzecz ma się z "si" i "" to fakt zastšpienie tego wymiennego zestawu jednym wiadomo, że i tak spowoduje przegłos ale czy jest to konieczne by mimo wszystko stosować zamienne formy - z tym poglšdem niemoge się zgodzić.
Jeli chodzi o estetykę, to proszę się nie obrazić ale jako zwykły tempy facet ja znaczenia tego słowa w takiej konfiguracji poprostu nie rozumiem. Niewiem dlaczego? ale jako mój tempy umysł nie jest w stanie tego pojšć, dlaczego choćby "gural" napisane w ten sposób jest nieestetyczne czy przysłowiowa "dópa" w ten - skoro tak i tak brzmienie fonetyczne się nie zmieni.
A nie zmieni się dlatego, że struny głosowe, które pracujš w naszej tchawicy włanie tak a nie inczej się układajš. Stad ta cała zabawa w długie czy krótkie "u" ja rozumiem, że te litery nie sš czystym wymysłem literackim ale oddajš swoisty układ w jakim pracujš nasze struny głosowe i w kontekcie mechaniki wydobywania sie głosu z naszych jam - pisownia niema znaczenia.
Oczywicie kazdy ma prawo do własnej oceny i ja tego nie neguję, jednak odnoszšc się do prawideł pierwotnych czyli mechaniki naszego narzšdu głosowego niewidzę zabardzo sensu tak widocznego akcentowania różnic w pracy naszych narzšdów.
Pozdrawiam Serdecznie
Igor
|
|
|
Cieszę się, bracie, że odżyłe. Jednakowoż spodziewałem się, że w TEJ dyskusji wemiesz mojš stronę... No cóż, chyba zmiany, jakie w tobie zaszły podczas twej nieobecnoci były zbyt wielkie, nad czym zresztš ubolewam.
Ale ad rem.
Widzę, Igorze, że usiłujesz teraz zepchnšć meritum dyskusji na grunt czysto fizjologiczny. No to niestety, ale tu też polegniesz. Uważasz, że rozgraniczenie między "ó" i "u" jest wynikiem różnic w trwaniu głosek. Hmm, przyznam szczerze, że o tym nie słyszałem. Słyszałem za to, i tu mam za sobš wybitne autorytety językoznawcze (np. prof. Miodek), że istnieje stotna różnica między "ch" i "h", która polega na dwięcznoci (lub bezdwięcznoci) tej głoski. Jeszcze bardziej ta różnica jest widoczna w odmianie słów zawierajšcych tę głoskę - a raczej POWINNA być widoczna (słyszalna :), gdyby odmiana ta była przeprowadzana zgodnie z gramatykš.
Pytasz, czego ma dowodzić ten mój przydługi, nudnawy tekst. Ano tego, że wszystko ewoluuje. Także język. Niestety, język raczej deewoluuje - przynajmniej wielu ludzi (takich jak Ty) chciałoby, aby język dšżył ku prymitywnemu chrzškaniu, gdzie te same słowa majš wiele znaczeń. To jest tragedia i mam szczerš nadzieję, że do tego nigdy nie dojdzie. Niestety, chyba tylko ta nadzieja mi została, bo rzeczywicie sš już prace nad wyrugowaniem z języka "niepotrzebnych" reguł.
Nie boisz się, że w pewnym momencie nie znajdziesz słów na wyrażenie pewnych pojęć, pewnych stanów emocjonalnych, czy chociażby na opisanie tego, co widzisz ? Co Ci wtedy pozostanie ? Przeżywanie w samotnoci unisień np. nad pięknem zachodu słońca ? Choć pewnie i to nie - nawet na własny użytek nie będziesz miał słów-myli, które oddadzš to wiernie. Nie sšdzisz, że staniesz się wtedy maszynš ? Może nazbyt demonizuję, ale mam bardzo intensywnie wbite w wiadomoć zło, jakie próbowali wyrzšdzić naszemu językowi zaborcy, pseudonaukowcy "zasysajšcy" jak leci wyrazy pochodzenia obcego, dzieci zafascynowane kulturš zachodniš (i dominujšcym tam językiem angielskim - wręcz prymitywnym, szczególnie w ujęciu amerykańskim), czy też wreszcie - wielokrotnie przeze mnie cytowanš ksišżkę Orwell'a...
Może czas jš przeczytać ? Póki jeszcze możez jš przeczytać, Igorze. Póki jeszcze zrozumiesz język, jakim została napisana...
[%sig%]
|
|
|
To fakt, ja też sie tego boję ale zastanawiam się czy nie na wyrost? Fakt, że umaszynowienie człowieka które powoli zachodzi stwarza niebezpieczeństwa o których kolega wspomina ale z drugiej strony wspomaga człowika umożliwiajšć mu czy udostępnijšc mu więcej wolnego czasu a tym samym dajšc dostęp do nowego rodzaju doznań, na które ów obywatel w normalnym układzie przedewolucyjnym nie miałby czasu.
W naszym społeczęństwie akurat wychowanym w duchu romantyczno - patriotycznym rozumiem że wartoci humanistyczne były czy starajš sie być na pierwszym miejscu i wtych kategoriach patrzšc na sprawę argumenty kolegi sa zasadne ale wszak to sam człowiek zdjšł z drzewa jabłko postępu. jednak w kategoriach pragmatyzmu sprawa wyglšda już inaczej.
Zgodze się, ze przy zmechanizowaniu człowieka zatracimy pewne subtelne czy trudno dostepne wartoci jednak zawsze to wartoci sš ofiarami w sytuacjach przejciowych.
Mało tego umaszynowanie i to tak wysokie jakie zaszło w społeczeństwie dostarczyło szeroko rozumianym Masom doznań i bodców z którymi nie mogli by się zetknšc w normalnych warunkach - poza uczestnictwem w Mszach.
Dziwne ale prawdziwe.
Niech kolega sobie wyobrazi że jeli chodzi o wartoci emocjonalne gry komputerowe dostarczajš emocji na tym samym poziomoie co Teatr, Kino Religi i szeroko rozumiana Kultura i sztuka. Co więcej to w krajach o kulturze zmechanizowanej obserwuje sie dzisiaj rozwój kultury i sztuki a nie w skansenach romantycznych. To tak na marginesie moja drobna dygresja wyprowadzona na podstawie rozmów z handlarzami sztuki.
No ale wracajšc do tych gier - ich poziom w zakresie przekazu jest jednak ograniczony i wiadomo, że najbardziej wartociowych bodców ni euda im się przekazać - więc człwoeik co się wcišgnšł jeli szuka tak czy tak trafi w końcowej fazie do miejsca własciwego jakim jes Teatr, Kino czy Kocioł.
Wnisoek mój jest taki:
Ja się tego bym nie bał im szybciej się to zacznie tym się szybciej skończy jak każda era, epoka czy cokolwiek w naszym przedziale wszystko się musi skończyć tutaj czas płynie.
Dopoki mózgu nie zstapimy procesorem zawsze człowiek bedzie szukał emocji i wyzszych wartoci gdyż na to jest skazany.
Myslę, że penwe słowa się przewartociujš i nie trzeba bedzie ich uzywać, pomyl kolego Leto czy w latach 50-tych wyobrazał sobie kto, że mozna nie znac slowa marksizm, leninizm czy inne temu podobne symbole, komu to dzisiaj prócz historyków potrzebne z młodego pokolenia?
Owszem jest to uproszczenie bardzo duże ale nie wiadomo jak wyewoluuje metoda wyrażania emocji, czy jednym słowem nie bedziemy kiedy wyrażać wszystkiego, nie wiem tak sobie tylko konfabuluję?
Pozatym iloc i wieloc stopni na jakich zachodzi obecnie bodcowanie jednostek (ludzi) jest tak duża, że już dziasiaj widać jak człowiek w naturalny sposób broni się przed tym wszystkim ograniczajšc systematykę komunikacyjnš. To wina sposobu życia ale co tak już jest, owszem pozostanšpewne zamknięt eenklawy w których bedzie się praktykowac pewne wzory jako elitarne ale tylko tyle zostanie reszta nie przetrwa => gdyż większoci nie będzie to potrzebne. Pozatym nie wiem czy sam system zarzšdzajšcy tym wszystkim wytrzyma takie obcišżenie.
Mi i znajomym dużym wysiłkiem udało się takš enklawę w innym co prawda wymiarze stworzyć i tam sobie w tym wieice zyjemy, może fikcyjnym może urojonym ale na swój sposób wygodnym i dostarczajšcym pieknych wrażeń -
DLATEGO ROZUMIEM I SZANUJE TWOJE OBAWY ORAZ W PELNI JE PODZIELAM
- choc wiem że i tak bedzie jak bedzie miało być.
Jest to dziwne gdyz sam zawsze miałem problemy z pisaniem, a kiedy w jednym wyrazie Pani od polskiego znalazła 3 błędy to był hit. Tak wogóle to czesto gargai mi zeszyty bo twierdzili ze nieda si etego czyatc, a na taki styl sie nigdy nie zgodza póki żyjš, znalażłem kiedy tary zeszyt z podstawówki, popatrzyłem i stwiedziłem, że chyba nie mój.
Szkoda mi tego starego wiata, gdyż sam widzę jak mi uciekajš już dni, tygodnie a niekiedy i godziny, a zatrzymac ich nie jestem w stanie, widzę jak los sie ze mnie mieje bo z nim chciałem walczyć ale pociesza mnie, że bym się nie martwł bo tylko umarli zatrzymali czas dla siebie. Musimy się cieszyć tym co mamy i danym czasem, musimy umieć wykożystac wszystkie narzędzia jakie dostalismy bo czas się kończy to fakt.
Zatem wiedzšc to wszystko i znajšc mechanizm ewolucyjny nieboję się tej nowej ery - Ery Cyber Hmanizmu choc wiem, że spłyci i wyeliminuje wszystko co bedzie zbędne - jak rewolucja kulturalna w Chinach.
Pozdrawiam
Igor
|
|
|
Konformizm przebija ze słów kolegi. :) Rozumiem, że jakkolwiek kolega z niechęciš patrzy w przyszłoć, to kolega wzrusza ramionami nucšc niemiertelne "Que sera, sera"... No cóż, może to jest jedyna godna postawa ? Ja za to, jak zwykle, rzucam się na te cholerne wiatraki... Po prostu boję się, że nie tylko nie będę miał O CZYM porozmawiać z młodszym pokoleniem - jak to już ma miejsce teraz - ale także nie będę miał JAK tego uczynić. Powoli zaczynamy mówić innym językiem. To mnie osobicie martwi. Dlaczego ? Bo w jaki sposób obecne pokolenie, bšd co bšd wyznajšce jeszcze jakie wartoci, ma te wartoci zaszczepić młodym ludziom ? Jeli nawet nie będziemy mówić tym samym językiem ? Wszystko się spłyci tak dalece, że faktycznie - nawet najwyższe uniesienia będzie można opisać jednym słowem. A wracajšc do tak przez kolegę wysoko szacowanych gier komputerowych - hektolitry atramentu (o, przepraszam - kilogramy tonera) wyczerpano, opisujšc szerokš gamę NEGATYWNYCH oddziaływań na umysł młodego człowieka. Nie będę więc tutaj się powtarzał.
Nie uważam tego wszystkiego za negatywne - uważam, że wcišż trzeba pamiętać o idei "złotego rodka" i nie przeginać w żadnš stronę - sam lubię sobie pograć w interesujšcego cRPG'a. Ja po prostu uważam, że MOŻNA (i co ważniejsze - TRZEBA) przeciwstawiać się rosnšcej dehumanizacji społeczeństwa. Ja to robię na poziomie lingwistyczno-intelektualnym. Przynajmniej staram się !
[%sig%]
|
|
|
Tak ta dechumanizacja jest coraz bardziej widoczna i niestety bolesna, chmomo maszyny zaczynajš stwarzać coraz większe problemy - możemy to zaobserwowac w szerokim zakresie kiedy zauwazymy jak bezmylenie działa większoć naszego ale i nie tylko społeczeństwa.
Ta bezmylnoc jest włšnie wytworem para maszynowym. Działanie w trybie bezwarunkowym bez praw zasad etc..
Tez mnie to przeraza ale chyba taki musi byc etap przejciowy - darwinizm społeczny jednak zmusza jednostki do zadan domowych i praktyki, poki maszyna nie zrozumie ze jest tylko maszyna.
Wtedy znowu nastapi poszukiwanie lepszego komfortu intelektualnego - napewno historia pokazala to juz wielokrotnie na przykladzie rewolucji i innych tego typu zjawisk jak choćby w naszym kraju po 1989 roku - jezykiem Orwella mozna powiedziec ze nastapil bunt maszyn.
Mieszkalem ponad 25 lat w Nowej Hucie - miasto niewolników tak się to kiedy mówiło, mieli nie myleć tylko robić, emocje mieli zagłuszac alkoholem, były 3 kina i teatr, by czasem nie musieli wychodzić poza strefe i nie zobaczyli innego wiata.
A jednak wyszli poszli i zobaczyli bo taki jest wiat bez granic, daje mozliwosci, wydaje mi sie zatem ze i umaszynowienie bedzie tylko etapem przejsciowym pozwoli czlowiekowi zaspokioc pewien rodzaj emocji wlasciwy tylko dla maszyny.
W magii mowimy o zombizacji ale potem to sie znudzi, czlowiek chce być soba z powrotem - by tylko sobie nie wypral do konca mozgu i mogl wrocic po tej zabawie => tego sie tylko obawiam zasadniczo.
Pozdrawiam
Igor
|
|
|
Pozwolę sobie zauważyć, że Twoje ostatnie zdanie jest dla mnie szczególnie trafne - byle sobie nie wyprał mózgu do końca.... I ja włanie tylko o to (albo AŻ o to) zabiegam.
[%sig%]
|
|
|
Dziwne ale może o to własnie chodziło twurcš ortografii swego nie tak odległego czasu w naszym zideologizowanym kraju, by pomimo wszystko nie dali ogłupić społeczeństwa oszałamiajšcej ideologii.
Może w ten sposób zabezpieczyli nas przed losem ludzi na białorusi, co w tym wszak musi być na rzeczy.
Może kolega ma rację i o to chodziło naszym mšdrym, wszak zawsze kto mšdrzejszy jest, jak choćby OMEGA.
Pochwalam inicjatywę kolegi bo to jest walka o bardzo wiele lub wszystko. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem w takich kategoriach, ale jak się nad tym człowiek pochyli to widzi o wiele więcej niż tylko fizjologicznš wydolnoc organizmu do której nawišzywałem wczeniej w swoim wywodzie.
Pozdrawiam
Igor
|
|
|
A co do tego wypranego mózgu to jako przez całe dotychczasowe życie mi się to udawało i mylę, że dalej będzie bo nie wyobrażam sobie, życia cudzymi emocjami i cudzym życiem.
Choc innym z tym lepiej i procie, ale cóż nigdy nie miałem idoli i niechciałem być jak kto tam, może to nie najlepiej o mnie swiadczy :) ale cóż takie sa proste chłopki oderwane od pługa granatem.
Pozdrawiam bo musze ić myć gary :)
Igor
|
|
|
Jako brak tutaj wpisów, a gdzie inndziej proszę jakie wyzwiska od nieuków.
Jakby "ó" lub "ż" miało znaczenie.
Pozdrawiam
Igor
|
|
|
Ludzie inteligentni żadko kiedy zwracali uwagę na formę liczyła się tylko treć.
Pozdrawiam
Igor
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 55 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |