|
|
mam małą ciekawostke!
Wieś Kusznarenkowo w Republice Baszkinii.Dom Władimira i Ludmiły Jakowlewych nie rózni się od innych we wsi-drewniana chatka z gankiem i rzeźbionymi nalicznikami wyposazaona w elektyrczonosc ale pozbawiaona innych wygód.Na środku przydomowego ogródka stoi studnia z zurawiem.Tabliczka na furtce ,zwyczajna w kazdych innych okolicznosciach.Napis głosi:"uwaga zły pies".Na podwórze wybiega dwuletni terrier stastaffordzki.Wabi się Julia.Po prośbie wlasciciela pies wydaje na rozgrzewke kilka krotkich pomruków az nagle artykułuje całkiem wyraznie przeciągajac sylaby:"ma-ma".Potem terierka wypowiada cały arcenał słow:Wo-wa,Wa-nia,niam-niam.Roma to wnuk państwa Jakowlewnych.Bardzo chcieli zeby nauczyla sie jego imienia.Trudną litere "r" wymawia bezbłędnie.Julie wzieli od znajomych-jej rodzice nie mieli takiego talentu.Pierwsze jej slowo to oczywiscie "mama"-wymówila gdy miala jedenascie miesiecy.teraz do p.Ludmiły mówi mama a do p.Władimira zwraca sie Wowa lub wania-to zdrobnienie od jego imienia..Mówiacy psiak robi niezwykle wrazenie.Zasob słów jest co prawda ograniczony do dziesięciu ale po za momentami gdy własciwie proszą Julie o demonstrowanie jej umiejetnosci,terierka odzywa się na ogół w sposob jednoznacznie świadczący o tym ,ze kojarzy odpowiedni wyraz z odpowiednia czynnoscią.Kiedy jest głodna mówi:"mniam-mniam".kiedy proszą ją by sie z kims pozegnala mówi "po-ka"(na razie!)
i co o tym myślicie....?czy to możliwe?
|