|
|
Miałam dziwny sen.Był dzień,około popołudnia.Byłam na podwórku.Widziałam,że ludzie jakoś dziwnie sie zachowują,są w jakiejś panice.Spoglądałam w niebo.W przestworzach zauważyłam ogromnego,strasznego ptaka,jakby prehistoryczny.Porywał ludzi i po prostu zjadał.Podleciał do mnie,popatrzył sie dokładnie,ale ku memu wielkiemu zdziwieniu nie zrobił mi żadnej krzywdy.Szybko pobiegłam do mojego domu.Udałam sie do pokoju.nagle ogarnelo mnie dziwne przeczucie.Podeszłam do okna.Zauważyłam,że na niebie zaczynaja sie pojawiac takie czarne smugi,linie,linie,które pozostawia zwykły samolot.Ale te linie nie były zwykłe,takie czarne,opadały w dół pionowo.Byly bardzo mocno wyrazne.Ale gdy opadały,robily sie coraz jasniejsze.Nie znikały.W niektorych punktach nieba pojawialy sie taki wielkie czarne plamy,rozlewały sie na pewien obszar nieba i opadaly w dół.Po jakims czasie tez jasnialy.Gdy to widziałam,czułam ogromny smutek,żal.
Wtem usłyszałam czyiś głos: "Ziemia płacze".
[%sig%]
|