|
|
Myślę,że mam depresję - im bardziej się utwierdzam w tym fakcie tym bardziej nie potrafię zrozumieć dlaczego NIC NIE MA SENSU.
Fakt pierszy - (na bazie moich realnych odczuć) - po jaką cholerę człowiek dąży do czegoś w życiu, męczy się najpierw w podstawówce, potem na studiach, potem w pracy itd - przecież i tak w konsekwencji umiera, każdy umrze czy tego chce czy nie chce. Po co chcemy być sławni, bogaci ( a nawet o zgrozo zabijamy dla pieniędzy!), chcey się tym wszystkim chełpić, pięknie wyglądać - i tak wszyscy skończymy tak samo - jako kupka zgnilizny.
Fakt drugi - mogłoby się wydawać, że lepiej jest leżeć i nic nie robić ale to także jest bez sensu.To nudne..Boże jakie to nudne..dlaczego COŚ każe mi trwać w tej nudzie
Fakt trzeci - i co z tego, że popełnię samobójstwo
a) jeżeli nie ma niczego to przeraża mnie świadomość, że MNIE MOŻE NIE BYĆ
b) jeżel istneieje nieśmiertelność to wydaje mi się t równie PRZERAŻAJĄCE. Żyć wiecznie?! czy to się nie nudzi? co można robić całą wieczność!?
Ad. do faktu pierwszego - teraz powiecie mi,że dążymy do doskonałości, że jesteśmy tu bo mamy coś przerobić, przeżyć - dalej nie jest to dla mnie przekonujące. Skoro byłąm już częścią Boga i byłam doskonała to po co się odłączyłam żeby znów się wspinać po wyżynach. Czy byłam jakaś głupia?
Czy ktoś jest w stanie jakoś sensownie mi to wytłumaczyć tak abym nie sięgała po Prozak (co z kolei wydaje mi się jeszcze bardziej głupie, bo po co sztucznie podtrzymywać sobie humor.śmiejąc się będe miała świadomość,że to nie wychodzi ode mnie tylko do tabletek)
Czy rodzimy się naturalnie z chęcią dążenia do czegoś?Dążenia do szczęścia? Skąd u ludzi ostatnio tyle depresji i nerwic?Czemu nie mogę być wiecznie dzieckiem, które się nad tym nie zastanawia tylko DOŚWIADCZA.ja nie doświadczam ja ANALIZUJE cały czas. a to znaczy, że nie żyję TAK NAPRAWDĘ.
Mówicie tu na forum czasem o jakimś Włodku - wlazałm kiedyś na Centrum Uzdrowień w poszukiwaniu pomocy... - CO TAM SIĘ DZIEJĘ nie ogarnęłam tego.Tamci ludzie nie żyją tu na ziemi. Oni żyją w ASTRALU. Ciągle o tym mówią, kogoś ratują, nie zajmują się własnym życiem tylko ratowaniem kogoś z czegoś. Do tego prześcigają się kto jaki ma kolor, na jakim jest poziomie i że dziś wyczyścił i odprowadził 1233 dusze. Maj gad....Boże to życie na tym polega? Nie wiedziałam...:/
jako ciekawostkę dodam jeszcze, że jakiś czas temu poddałam się Regresingowi LBL - jest to regresing do świata dusz. Chciałam za wszelko cenę( jak przez całe życie) udowodnić sobie,zobaczyć na własne oczy.Myślałam, że to będzie niejako film....podniosła chwila...coś w tym stylu.
w skrócie opowiem co widziałam- choć dodam, że leżąc cały czas miałam myśli w stylu : przecież ja nic nie widzę,nie mam żanych obrazów, to coś opiszę to były migawki,przekazu nie dało sie całkowicie przełożyć na słowa, coś jak sen na jawie.
pominę poprzednie wcielenie, bo było smutne - wiszę już nad umarłym ciałem, jestem połączona taką jakby nicią, nie mam nóg tylko taki odwłog jak duch Kacper, za mną stoi mój przewodnik ale okazuje się, ze to nie on tylko mój aktualny partner ( w tym życiu).Przytulamy się do siebie i jak spirala pędzimy na górę, zatrzymujemy się jakby na jakieś platformie - tuż ponad chmurami i tak "wisimy".Bardzo się cieszę, że jest przy mnie, realnie się popłakałam ze szczęścia.Chwilę tak jak sądzę oczyszczam się i pędzimy na górę.
na górze wszystko jest jakby ze szkła, z kryształu, wszyscy są w odcieniach białych z lekkim niebieskim, ja także. podchodzi Rada Starszych (4 "osoby"),z brzegu udaje mi się tylko zobaczyć kobietę i starszego"dziadka".Pozostałych dwóch w ogóle nie widziałam, takie białe plamy na twarzy mieli, podchodziłam i przyglądałam się ale NIE DAŁO się ich zobaczyć, tak jakby nie chcieli żebym ich widziała.
Kobieta z brzegu (czułąm jakby była to duchowa matka, przyjaciółka) oczami okazała mi współczucie co do poprzedniego wcielenia. Tak jakby przykro jej,że musiałam to przeżywać.
Ważny wątek - na pytanie co mam życiu robić, zawodowo itd odpowiedź, że moim zadaniem jest wysyłać ludziom światło,prosto z serca mam wysyłać strumień i im pomagać, zobaczyłam jeszcze taki jakby kryształ ze skondensowaną energią i taki kryształ mam "dawać" ludziom ( to wszystko brzmiało nieco inaczej jako przekaz telepatyczny ale trudno to przełożyć na słowa)
na pytanie - jak radzić sobie z empatią, którą mam i nie przejmować cudzych problemów odpowiedź: że mam się tymi uczuciami chwilę zaopiekować, zrobić z nich taką kulkę i wypuścić....:/
Następnie przeszłam do miejsca, w którym w świecie dusz się czymś zajmuje. Była to taka jakby oranżeria z kwiatami - moje miejsce, którym się opiekowałam.
Oczywiście teraz sobie myślę - oranżeria?serio? czy to przypadkiem nie jest nudne zajęcie??!
i jeszcze jedna ważna kwestia - wiem od cioci, która zajmuje się chanellingiem, że mój opiekun ma pewne imie.Chciałam go BARDZo zobaczyć w tym świecie dusz ale wiecie co- nie zobaczyłam. To tak jakby ta kobieta i mój obecny parner byli tym przewodnikiem, tak jakby to była ich energia.Czy to możliwe....?
|