|
|
słuchajcie,
mam problem natury,nie wiadomo jakiej,nie mogę rozpoznać co mi dolega, czy to depresja czy coś związanego z metafizycznością bardziej...
Od kilku lat miewam napady lęku..nie potrafię tego wyjaśnić.Przychodzi wieczorem w zasadzie tylko, kiedy robi się ciemno...zaczynam o tym myśleć i napada mnie przeraźliwy strach przed czymś- nie wiem przed czym, nakręcam się i wpadam w jakiś nieopisany wir strachu.Czuje jakby się zapadała,chce mi się wymiotować ale tak nie fizycznie tylko psychicznie, jakbym miała wyrzygać duszę(wiem jak to brzmi!).Ktoś inny opisałby to jak jakieś opętanie.Nie jestem w stanie skupić myśli, po prostu się zapadam!MUszę się bardzo skupić, żeby z tego strasznego bólu.Jak przchodzą drgawki to już jest lepiej, uspokajam się.Zazwyczaj pomagająmi jakieś zioła uspakajające.To wszystko się zaczęło kiedyś od tego, że coś się do pnie "przyczepiło" jednak nie wiem czy przyczepiło się bo przyciągnęłam to złymi myślami, czy najpierw się przyczepiło i dlatego to czułam. Taki etap trwał kilka dni i mijał...Wracał po ok. pół roku.Nauczyłam się nad tym panować.Za pierwszym razem dzwoniłam z płaczem do matki i wołałam o pomoc.Pomogło mi oczyszczanie przez osobę w rodzinie, która się tym zajmuje.Teraz zaczęło się miesiąc temu i nie mija...co wieczór to samo...trochę to opanowałam, ale jak budzę się w nocy, jest cisza i spokój zaczynam się nakręcać! I to trwa trwa..zaczyna mnie to nieźle wkurzać! Z drugiej strony zastanawiam się co by się stało jakbym się poddała strachowi..przecież nie umrę chyba naglę!? Nie wygląda to na depresję, bo w dzień jest ok. Napady lęku ale z jakiej przyczyny? CO innego to jest,może coś się we mnie otwiera przed tym 2012?
Druga sprawa: Jestem z moim chłopakiem ponad rok, mamy dziecko, jesteśmy szczęśliwi, pierwszy raz jestem pewna mężczzny, chce z nim być.Ostatnio pytam go jak będziemy wychować naszą córkę, co jej będziemy mówić na temat Boga itd, ponieważ nie chodzimy do kościoła, nie chrzcimy itd, jednak ja interesuje się duchowością, energiami, ufo itd., jest to dla mnie ważne w życiu..Okazało się (dopiero teraz bo wcześniej nie chciał o tym mówić), że on nie wierzy..nie wierzy, że ma duszę, wszystko wyjaśnia rozumowo, nie wierzy w reinkarnacje, ma zupełnie odmienne poglądy.Przeraziłam się..to znaczy nie wiem jak się zachować, bo tak jak mówiłam jest to dla mnie ważny dział życia. Nie, że chce go zostawić:-) chodzi o to jak powinnam się zachować?Jak zachowuje się człowiek nie słuchający ego? Ego mówi, że jestem nieco lepsza od niego mając świadomość pewnych rzeczy? Ale wiem, że powinnam to zaakceptować i NIE OCENIAĆ..bo na razie to robię...
|