Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Przeznaczenie, rozwój duchowy, a czas.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 18

Słyszałem wiele opinii na temat egzystencji w różnych rzeczywistościach. Podobno świat w którym żyjemy jest tylko złudzeniem. Czas podobnie jak i przestrzeń to tylko iluzja, której ludzki intelekt nie jest w stanie pojąć. Według jednej z teorii życia po śmierci, dusze zmarłych trafiają do innego wymiaru, nazywanego Astralem, gdzie czas i przestrzeń nie istnieją, a dusze, które tam trafią, przekonują się, że wszystko, co je otaczało w doczesnym życiu było tylko złudzeniem. Załóżmy, że to prawda. Myśląc logicznie rozwój duchowy jest proporcjonalny do czasu. Im więcej czasu minie tym więcej się nauczymy. Skoro nie istnieje czas rozwój duchowy jest niemożliwy, bo to pojęcie związane jest nierozerwalnie z upływem czasu. Skoro czas nie istnieje możliwa byłaby też inkarnacja duszy w ciała z odległej przeszłości, np. do starożytności. Rozważmy teraz istnienie przeznaczenia. Skoro nie istnieje czas, to znaczy, że wszystko, co nas spotyka jest już zaplanowane i nie mamy na to większego wpływu. Czy mam rację?

Mustang:
Skoro nie istnieje czas, to znaczy, że wszystko, co nas spotyka jest już zaplanowane i nie mamy na to większego wpływu.
nie wiemy tego tu i teraz wszelkie analizy skłaniają do refleksji że wygląda to jak test osobowości programujesz umysł latami by odnieść jakiś efekt końcowy tak zostało to wymyślone- mniemam przez siły wyższe dobrze jest wiedzieć i mieć świadomość złożoności sprawy nie mniej fizyczność naszego ciała w naszej wymiarowości wymaga dostosowania się do parametrów wyjściowych środowiska zewnętrznego więc tu i teraz mamy czas w liniowej postaci- stąd by egzystować potrzebujemy fizyczności, manualności i umysłu zdolnego się uczyć zapamiętywać analizować a nawet programować i tworzyć, efekt dostosowania poza tym- z tym wpływem na przyszłość to bardziej jak z matematyką weź przykład dodawania 2+3-1= 4 gdzie zmiana początkowych parametrów czyli początku przebiegu czasu wpływa na wynik lub inną kolejną cyfre czyli kolejne wydażenie w kolejnym punkcie liniowego czasu i na odwrót zmiana wyniku wymusi zmianę początkowych parametrów- liczb której z poziomu naszych możliwości przez upływ czasu nie jesteśmy w stanie dokonać, co gdy patrzysz w wymiaru wyższego i masz gumeczkę możesz niby dokonać- ale po co
Mustang:
Podobno świat w którym żyjemy jest tylko złudzeniem
nie jest złudzeniem- jest tylko wycinkiem, cząścią czegoś większego a porównanie tych wymiarów to tak jak byś porównywał egzystencjalność powyższego równania na płaszczyznie dwuwymiarowej kartki do naszego życia i wymiarowości w której egzystujemy i możliwości w stosunku do tej kartki wymiaru wyżej- ja nie widziałem więc nie umiem nic powiedzieć- napewno podlega ogólnej skokowości przy dokładaniu wymiarów od jednego w górę i coś można liznąć z tematu ale każdy rozumie to widze inaczej

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

jak to się przekłada do naszej wymiarowości z punktu widzenia laika? może dojść do sytuacji w których odejście w świat duchowy np. w trakcie przechodzenia przez ulice może być dramatyczne- i może nie tyle dramatyczne dla osoby przechodzącej, mającej wizje itd itp... co dla osób zależnych od tej osoby wyobraźmy sobie rodzinę gdzie głowa rodziny wzięła kredyt na mieszkanie a po jej śmierci na feralnym przejściu przez jezdnie i pozostaniu w krainie wiecznej bezwymiarowości i szczęścia, przychodzi komornik zabiera mieszkanie, dzieci głodują - zostają zabrane do domu dziecka a tam jakiś może katecheta, może współdzielące sieroty które pomyliły kierunki- molestuje seksualnie złe wibracje, bul i cierpienie, które potem mnożą się i dzielą latami i d...pa z duchowości wrzucenie ciała fizycznego w ten bezmiar szczęśliwości o którym piszesz to jak wyprodukowanie super auta wyścigowego wielkim kosztem i wyrzucenie go w kosmos- NIE PRZYSTOSOWANIE elementu do warunków zewnętrznych- masa energii psu w d...pę. inny punkt widzenia przedstawia Zbyszek Popko na którego namiary sprzedał mi nicze- i dzięki temu coś nieco zrozumiałem bo geść w kilka wykładów- jest na you tube tłumaczy w prosty sposób krok po kroku czym jest umysł i świadomość i jej połączenie z wyższym- jak to on określa- góra :-) gdzie rozwój świadomości można pociągnąć do stanu który osiągnął Chrystus a być może i wielu innych- po współczesne postaci

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

problem w tym że niektórych nie da się już zmienić- mało tego sami sobie nie są winni-a zważywszy że rozwój mamy nie jednakowy tu na ziemi i całą game zachowań- należało by ubrać władzę w inteligencję( coś na kształt założeń Platona) i taki rozwój by postarać się o zmiany choć w kilka pokoleń, poprzez: korzystanie z tej wiedzy, rozwój duchowości, cielesności i cywilizacji pod wzajemnymi skoordynowanymi kierunkami w/g potrzeb i możliwości w oparciu o warunki zewnętrzne i możliwe ich zmiany na przestrzeni lat- tysiąc leci itd... naszym problemem tu i teraz jest zupełny haos, nie skoordynowanie w/w elementów jako kierunek docelowy i tworzenie swojego rodzaju węzłowości gdzie na takim suple zatrzymuje się jakaś część społeczeństwa i podam przykład- mała społeczność w jednostce wojskowej i okolicy żyje tylko sprawami wojskowości plus sprawy teraźniejsze- bytowe lub na odwrót- koniec i kropka- komsumpcjonizm. nie ma skoordynowanie wśród ludzi i ogólnego przyszłościowego celu i na przykładzie państwa 5% pkb jest okupione olbrzymim długiem- co mi osobiście przypomina przelewanie z naczynia do naczynia i straty po drodze bo się rozlewa i paruje. wynika to z utrzymywania ludzi w letargu, pozbawieniu ich kreatywności i prawa głosu, a także poddawaniu ciągłym manipulacjom- dowód? domagam się projektu wspólnej budowy statku kosmicznego- komu mam to powiedzieć? nie mam komu więc nie mam prawa głosu a jak będę zbyt głośno krzyczał- będę poddany manipulacji i sugestii po zamknięcie w domu wariatów- a to wąski zakres norm i zasad hamujących kreatywność i choć jest to przykład to ukazuje nam zawiasy w których nas zamknięto w ramach życia w społeczeństwie- dopiero za tymi zawiasami- marzenia- ich realizacja- wzajemne powiązanie z duchowośią- bo z tamtąd to przychodzi i szczęście, bo to co czujemy że dobre leży właśnie u podstaw zasad, zawiasów jako granic nie do przebycia. Mrówki w takim społeczeństwie- nigdy nie zbudowały by mrowiska, a gdyby zyskały możliwości manualno- psycho-fizyczne człowieka- dawno by ich na ziemi nie było:-)

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Czasem lepsza kara śmierci niż zawiasy Zbyszku :)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

świetnie zauważyłeś :-) ja ciągle wierze w społeczeństwo i w to że pociśniemy w dal, przyszłość- czasem to widzę, czuje urodziłem się buntownikiem, do tego chyba z duszą wojownika życie nauczyło realizmu i podejrzliwości a na dzień dzisiejszy zostałem chyba marzycielem dziwnie to wyszło, ciekawe gdzie zajdzie ( dom wariatów? :-))) ) sam tego nie pociągnę- musze kogoś przekonać i kogoś znowu- gdzie ktoś kogoś przekona.....to się może udać precz z zawiasami :-)))) spoczął bym na laurach rozwinął się jeszcze trochę i uciekł w świat marzeń, ale co z innymi to taka klatka, mi wystarczy, nie mam aspiracji, ale co z innymi...z tymi co nie widzą, krzyczą, biegają w kółko za własnym ogonem rzucając zawistne spojrzenia nie będąc winnymi- bo nie widzą alternatywy- nikt nie pokazał, nie nauczył- wszyscy kłamali, oszukiwali by zapełnić własne brzuchy czuje jak bym utknął- tam mnie nie chcą a tu nie rozumieją brak sił by tupnąć i zatrząsnąć ziemią i wstyd nie pozwala usiąść i zapłakać bo co z innymi…

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Ogólnie czas nie istnieje, ale istnieje dla nas na tej ziemi i skoro żyjemy TU i teraz to poddajemy sie istnieniu czasu...znaleźliśmy sie tu z konkretnego powodu i tak wszystko jest projekcją i rzeczewistość można kreować jak sie chce ale niewielu umnie..i chyba mamy te zawiasy z konkretnego powodu-śmierć była by za łatwa i nic nowego by nie wniosła..

Zawiasy drzwiom też niczego nowego nie wnoszą, sprawiają jedynie, że mogą się czuć dla kogoś użyteczne w jeden konkretny sposób. Natomiast, kiedy drzwi z framugi wyrwiemy, to nagle pojawia nam się co najmniej kilka możliwych opcji :)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

http://sklep.tarotnet.pl/images/fullsize/ksiazki/ARCANUS03.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Po co wyrywać drzwi skoro morzemy je otworzyć??

Po co je otwierać, skoro robiliśmy to już milion razy? :P

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Ok możemy wyrwać, ale zobaczymy dokładnie to samo jak byśmy je otworzyli...:)

Chyba lekko się nie zrozumieliśmy, choć może to trudne było do wywnioskowania z kontekstu... ale podmiotem w tych rozważaniach zasadniczo są same drzwi a nie otwierający ;)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Troche zamotaliśmy sie:P Mi chodziło o zawiasy-czas na przemyślenie(zebranie dowodów) a nie odrazu śmierć..a potem te drzwi doszły:D

Mustang:
Skoro nie istnieje czas, to znaczy, że wszystko, co nas spotyka jest już zaplanowane i nie mamy na to większego wpływu.
Wszelkie plany rowniez umiejscowione sa w czasie :) jesli teraz zaplanuje, to pozniej sie wypelni czy spelni jak kto woli . Nie ma mozliwosci by plan pokrywal sie jednoczesnie z z jego realizacja. Mamy na to wplyw , bo inaczej zycie nie mialoby sensu w kwestii chociazby wolnego wyboru :) Czas i przestrzen to nieodlaczne atrybuty wszelkiej materii - to wynik mysli filozoficznej. Zalozmy , ze czas jest charakterystyka na wszystkich etapach ewolucji Wszechswiata i czas ze swiatem istnialy wiecznie badz zaistnialy rownoczesnie . Innymi slowy, swiat powstal nie w czasie lecz wraz z czasem. Jakkolwiek by nie bylo jestesmy uwarunkowani czasowo przynajmniej w naszym znanym wymiarze rzeczywistosci. Plaszczaki pewnie znaly tylko dwa wymiary i z czasem nam znanym mialy tyle samo trudnosci co my obecnie.

http://www.eioba.pl/a70397/tajemnice_istnienia_cz_4

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Czasem :) mam wrazenie, ze czasu nie ma , tylko moj organizm sie buntuje i odpoczynku potrzebuje. Czasem cos pomysle i juz sie w realu snuje Najpierw opory sa widzoczne lecz po czasie na dzialaniach nie spoczne Moj umysl jest jak rakieta drazy wizje i tworzy superseta Lecz na nic te dzialania i wizje kiedy nie rodza sie pozytywne rewizje Na ten czas umyslom trza dac mysli spokojnej by czas swoj znalazly na uczesanie mysli wolnej Wiec nie zajmujmy sie dalej czasem nam znanym by zycie nie okazalo sie czasem absurdalnym

Tekst z serii "Tajemnice istnienia" poukladal troszke moje nieuczesane mysli :)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 18
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.