Czerwona Księga Junga
Przeczytałem część tej książki - tą część bardziej konkretną (bardzo ciekawa), bo później autor za bardzo odlatuje ("aktywna imaginacja") i sam już nie wie, co z tego wynika.
Prosi o wyrażenie opinii swoją znajomą, która podtrzymuje go na duchu twierdząc, że to, co napisał jest bardzo wartościowe i stanowi niejako prezent dla świata.
Ostatecznie dałem tą książkę komuś w prezencie - koleżance moich córek, która wybiera się na psychiatrię.
Rozmawiałem z nią i jest bardzo "sztywna", więc ta książka może ją rozluźnić, albo... wkurzyć lub przestraszyć.
Niewątpliwie Jung wniósł duży wkład we współczesną psychologię i parapsychologię.
Natomiast dla wielu nadal jest postacią kontrowersyjną.
Jung i Freud byli przez kilka lat przyjaciółmi.
Freud twierdził, że Jung jest jego najwybitniejszym uczniem i będzie jego następcą...
Jung jednak poszedł własną drogą i zerwał z psychoanalizą Freuda, i jego twierdzeniami o dominującej roli motywów czysto seksualnych w zachowaniu człowieka.
Freud był neurologiem i moim zdaniem był bardzo ograniczony w swoich teoriach, natomiast Jung... przeginał w drugą stronę, ale był właściwie pionierem w próbach naukowego spojrzenia na "nieświadomość", która jego zdaniem była przeciwieństwem myślenia racjonalnego.
Wprowadzał się w różne stany, po czym próbował wyciągać z tego jakieś racjonalne wnioski.
W sumie trudna sprawa, a Jung dopiero zaczynał "przecierać szlak", ale zainteresował tematem następnych badaczy, więc w sumie... szacun mu się należy
Parapsychologia i badania dotyczące zjawisk paranormalnych na uniwersytetach
Dla niektórych to zawsze będzie "nienaukowe" i nie chcą słyszeć o żadnych "badaniach", ale to chyba jest związane z ich psychiką. Po prostu mają już "wszystko poukładane", tytuły naukowe, katedry... i chcą, żeby tak pozostało - chcą już tylko "odcinać kupony".
Wywiad z tamtym aktorem teatralnym, co krytykował m.in. Roberta Bernatowicza i mówił, że "oni wszyscy to oszuści" pomógł mi dużo zrozumieć...
Wystarczyło uważnie posłuchać tego, co mówił - powiedział wprost o jakichś swoich lękach przed... chaosem.
Właśnie tak tacy ludzie to postrzegają - jako całkowite przeciwieństwo ich "poukładanego świata", w którym już wszystko zostało nazwane, usystematyzowane, zaszufladkowane i można sobie spokojnie żyć, nie obawiając się... nieznanego

Tylko, że taka postawa jest przeciwieństwem podejścia naukowego, bo nauka powinna właśnie badać nieznane..., bo przecież nie już poznane

Mój promotor na studiach wymyślił własne określenie - mianowicie dzielił pracowników na naukowych i "naukawych".
To chyba miało znaczyć, że ci drudzy byli tylko trochę naukowi, bo nie zajmowali się badaniami, doświadczeniami, tylko tworzyli teorie, które miały "wszystko tłumaczyć"

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem.
http://wendol.cba.pl
wendol@o2.pl