|
|
Mroczna strona nauki
Wprowadzenie
W książce Tajne operacje poruszyliśmy temat tajnych wojskowych programów badawczych, realizowanych bez wiedzy i zgody władz. Ponieważ te niezatwierdzone oficjalnie programy badawcze prowadzone nieoficjalnie lub tak zwane Unacknowledged Special Access Projects (USAPs – Nieuznane Programy Badawcze Specjalnego Dostępu) są realizowane bez wiedzy opinii publicznej, pojawia się nader istotna kwestia, co rzeczywiście można trzymać w tajemnicy przed społeczeństwem i czy taki sposób postępowania jest zgodny z demokratycznymi zasadami funkcjonowania państwa. Wielu czytelników, dziennikarzy i polityków zadaje sobie pytanie, jak coś takiego może mieć miejsce w demokratycznych państwach takich jak USA, Kanada, Anglia i inne kraje europejskie.
Wydaje się, że najnowsze informacje ze Szwecji, Finlandii i Norwegii potwierdzają zamieszczone we wspomnianej wcześniej książce wzmianki o tajnych pracach nad implantami prowadzonych przez szwedzki wywiad. W kwietniu 1998 roku państwowa szwedzka telewizja SVT podała wiadomość, że w latach 1944-1963 w samej Szwecji przeprowadzono operacje mózgu na ponad 4500 osobach, które nigdy nie wyraziły na nie zgody. Zabiegów dokonano wbrew ich woli. Niedługo potem fińskie radio przekazało raport, z którego wynika, że w latach 1946-1996 ofiarami przymusowych operacji mózgu padło ponad 1500 osób, a kontrowersyjne zabiegi doprowadziły do ogromnych zmian w ich osobowości.
Według szwedzkiego raportu wbrew obowiązującemu prawu leukotomii poddano nie tylko chorych psychicznie, lecz także co najmniej 500 osób nie wykazujących żadnych objawów chorób psychicznych oraz dzieci nadaktywne i cofnięte w rozwoju. Potwierdzają to dowody i dokumenty z oddziałów chirurgicznych wielu klinik psychiatrycznych. W niektórych wypadkach lekarze chcieli operacyjnie zmienić sympatyków komunizmu na zwolenników szwedzkiego socjalizmu.
Aspekty polityczne jednoznacznie wskazują, że w całej sprawie maczały palce szwedzkie służby specjalne. Co ciekawe, kiedy wybuchł skandal z operacjami mózgu, ujawniono, że Szwecja utrzymywała ścisłą współpracę z narodowymi socjalistami. Wielu członków rządu nie było poinformowanych o tych machinacjach. Szwedzki poseł opozycji Dan Ericsson, który bronił w parlamencie prawa ofiar do odszkodowań, uważa, że sprawy, które wyszły na jaw, są zaledwie wierzchołkiem góry lodowej.
Nieodparcie nasuwa się myśl, że pewne wojskowo‑naukowe programy badawcze realizuje i finansuje stojący poza prawem, ponadpartyjny rząd cieni. Osoby działające równolegle z oficjalnymi rządami wywodzą się z kręgów wojskowych i przemysłowych; są niezwykle potężne, mają ogromne pieniądze i wywierają wielki wpływ polityczny i ekonomiczny na przedstawicieli władz. Przeprowadzane w ukryciu operacje nie mogą istnieć bez programów badawczych prowadzonych nieoficjalnie.
Opiszemy początek tworzenia się tych wojskowo-politycznych struktur podczas II wojny światowej, ich władzę, która krzepła w okresie zimnej wojny, oraz możliwości przyszłego zastosowania technologii opracowanych w ramach tych badań w celu zapanowania nad całym światem.
Pierwszym znanym supertajnym programem badawczym były prace nad skonstruowaniem bomby atomowej. Bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej zaczęto realizować kolejne programy, jak choćby te, które wymieniamy w naszej publikacji: Paperclip (przyznanie amerykańskiego obywatelstwa zbrodniarzom wojennym i naukowcom z Niemiec i Japonii), Chatter, Bluebird, Artichoke, MKULTRA (eksperymenty z kontrolowaniem świadomości), programy związane ze zjawiskami paranormalnymi (percepcja na odległość, percepcja pozazmysłowa, czyli ESP, psychokineza), wojskowe programy badawcze biologiczne i genetyczne, tworzenie podziemnych baz wojskowych i instytutów badawczych oraz opracowywanie niezwykłych rodzajów broni (broń emitująca strumień energii lub promienie cząstkowe), a także statków, samolotów i ufopodobnych obiektów latających niewykrywalnych przez radary. Wszystkie te programy były, są i będą realizowane bez wiedzy czynników rządowych jako programy badawcze prowadzone nieoficjalnie.
Odkryliśmy, że uniezależnienie się od oficjalnych władz powiodło się dzięki temu, iż ze względu na bezpieczeństwo narodowe większą część tych badań przeniesiono do sektora rzekomo prywatnego. W rezultacie uzyskano możliwość zatajania informacji o nowo opracowanych technologiach przed specjalistami wojskowymi, politykami i naukowcami oraz przeprowadzania doświadczeń na ludziach bez oglądania się na wymogi natury etycznej. Dzięki temu, że programy badawcze uzyskały status specjalnego dostępu (special access-status), osoby, które nie uzyskały prawa do wglądu w dokumenty (tzw. statusu need to know, czyli „konieczność zapoznania się”), bez trudu można utrzymywać w niewiedzy, okłamywać lub zatajać przed nimi informacje o prowadzeniu takich badań.
Nie ma też sensu składanie wniosków (tzw. wniosków FOIA) o udostępnienie danych o badaniach prowadzonych nieoficjalnie, bo prowadzone są one jakoby przez osoby prywatne, a ustawa o wolności informacji dotyczy wyłącznie urzędników państwowych i państwowych instytutów badawczych. Gdyby zatem Stany Zjednoczone rzeczywiście posiadały oprzyrządowanie pochodzące z UFO, znajdowałoby się ono nie w rządowych instytucjach badawczych, lecz w podziemnych fabrykach rozmaitych firm związanych z przemysłem lotniczym i kosmicznym, które opracowały również samoloty z osłonami maskującymi, a obecnie konstruują ufopodobne maszyny, jak opisane w Tajnych operacjach. Dowiedliśmy, że na terenach wykupionych od osób prywatnych wybudowano ogromne podziemne fabryki, z których część funkcjonuje oficjalnie, jako farmy bydła, a ich podziemia kryją najnowsze zdobycze współczesnej technologii.
Wieloma programami badawczymi prowadzonymi nieoficjalnie kierowano tak, że poza kilkoma osobami nikt nie wiedział, jakim celom służyły dane eksperymenty lub rodzaje broni. Nie ma też wątpliwości, że zachodzi związek między UFO, zjawiskami parapsychologicznymi i wspomnianymi badaniami. To nie przypadek, że wielkie amerykańskie przedsiębiorstwa przemysłu lotniczego i kosmicznego opracowują ufopodobne obiekty latające. W porównaniu z tymi wojskowymi latającymi talerzami maszyny takie jak niewykrywalny przez radary F-17 lub bombowiec B-2 jawią się niczym starocie z lamusa.
Większość tych nowych technologii ma w przyszłości znaleźć zastosowanie w tak zwanej Cyber Situation. Opublikowany w sierpniu 1996 roku wojskowy raport Air Force 2025 opisuje przyszłościowy scenariusz, pasujący raczej do świata fantazji. Obszerne studium prezentuje zakresy zadań i technologie amerykańskich sił powietrznych na nadchodzące lata. Żołnierze‑cyborgi z implantami wszczepionymi do mózgu będą sterowali umieszczoną na satelitach bronią energetyczną, co umożliwi im uczestnictwo w kryzysach lub bitwach na całym świecie. Autorzy badań podkreślają, że do roku 2025 należałoby się uporać z istniejącymi etycznymi oporami związanymi z wszczepianiem bioukładów.
W książce Tajne operacje cytowaliśmy wynalazcę bioukładów dr. Sandersa, który przyznał, że uczestniczył w tajnych spotkaniach z Henry Kissingerem i wysokiej rangi przedstawicielami CIA. Podczas tych spotkań szukano argumentów, które przekonałyby opinię publiczną do zaakceptowania możliwości stosowania bioukładów. Według dr. Sandersa, pracownicy CIA wpadli na pomysł, żeby powiedzieć społeczeństwu, iż za pomocą bioukładów można rozwiązać problem zaginionych dzieci. Wydaje się, że podane w książce informacje zyskały potwierdzenie.
Zaledwie trzy miesiące po opublikowaniu naszej książki amerykański prezydent po raz pierwszy oficjalnie potwierdził istnienie takiego planu. 17 grudnia 1997 roku podczas uroczystości honorującej zasługi czternastu amerykańskich naukowców Bill Clinton oświadczył, że jego rząd przeznaczył 96 milionów dolarów na trzy programy badawcze.
Oto one:
1. superkomputer wielkości mikroukładu,
2. opracowanie wideofonu,
3. systemy identyfikacyjne wykorzystujące fale radiowe, dzięki którym można lokalizować zaginione dzieci.
Punkt 3. to bezpośrednie potwierdzenie słów dr. Sandersa. Obecnie pojawiły się na rynku prywatne firmy, które oferują satelitarny nadzór nad dziećmi, osobami starszymi, kobietami, urzędnikami władzy wykonawczej itd. Poza wspomnianymi wcześniej możliwościami wykorzystania bioukładów dr Sanders wymienił także kolejne potencjalne zastosowanie. Jego zdaniem już niedługo politycy będą chcieli wprowadzić wszczepiany system identyfikacyjny na skalę masową. Każdy obywatel zostanie wyposażony w indywidualny mikroukład. Gdyby owe plany przerodziły się w rzeczywistość, rozwój świata poszedłby w kierunku, jakiego w swych najodważniejszych prognozach nie spodziewał się nawet George Orwell. Niestety, można odnieść wrażenie, że media i dziennikarze w ogóle nie uświadamiają sobie niebezpieczeństwa, jakie niosą z sobą opisane tendencje, i w swej naiwności nie poświęcają im uwagi.
9 stycznia 1998 roku austriacka stacja telewizyjna ORF2 wyemitowała magazyn naukowy „Modern Times” poświęcony rozwojowi bioukładów wszczepianych do mózgu.9 Garstka ludzi wie, że rząd RFN wyasygnował około 36 milionów marek na opracowanie takiego implantu. Zaprezentowany podczas programu wszczep ma wymiary 0,8×2 mm i może dokonywać w ludzkim ciele pomiarów wszystkich istotnych wartości medycznych, a uzyskane dane przekazywać drogą radiową bezpośrednio do banku danych lub za pośrednictwem telefonu komórkowego do odpowiedniego lekarza.
Zdaniem profesora Josefa Bindera z Uniwersytetu Bremeńskiego ów Uzupełniający Telemetryczny System Wewnętrzny (UTSW) potrafi w porę, a nawet z wyprzedzeniem odkryć zmiany chorobotwórcze. UTSW to system pomiarowy, który pobiera rozmaite ważne dane medyczne z organizmu człowieka wyposażonego w bioukład: mierzy ciśnienie krwi, mózgu i ciśnienie śródgałkowe, puls, zaopatrzenie w tlen i poziom cukru we krwi.
Aby wprowadzić system do krwiobiegu, wystarczy niewielkie, trzymilimetrowe nacięcie. Czujnik wykrywa każdą zmianę w obrazie krwi i natychmiast wszczyna alarm.
Ministerstwo Zdrowia RFN uważa ów program za priorytetowy, ponieważ zakłada się, że w bliskiej przyszłości bioukłady będą zrastać się z organizmem człowieka. Gdyby opracowano biologicznie przyswajalne powierzchnie układów, z których wyrastają nerwy, można by sterować protezami lub, jak wspomnieliśmy w Tajnych operacjach, wyprodukować broń, zdolną kontrolować procesy biologiczne i manipulować człowiekiem. Dzięki niej można by zmusić go do wykonywania działań, jakich w normalnych okolicznościach nigdy by nie podjął.
Niestety, autorzy programu zapomnieli zwrócić uwagę widzów na konsekwencje tych zdobyczy nauki. Gdyby rzeczywiście w bliskiej przyszłości każdemu obywatelowi wszczepiono UTSW, to każdy człowiek podłączony do medycznego systemu Homecare podlegałby nieustannej kontroli! Władza, która stworzyłaby sobie dostęp do systemu, znałaby każdy krok i działania interesujących ją osób. Poza tym mogłaby zakłócać bioukład z zewnątrz lub w ten sam sposób sterować zbieranymi w organizmie danymi medycznymi.
W cytowanej pracy szczegółowo udokumentowaliśmy fakt, że sfery wojskowe opracowały i realizowały tego typu badania już wiele lat temu.
Każdy, kto zawodowo zajmuje się nauką, wie, że zamysły przedstawione w raporcie Air Force 2025 wymagają kilkudziesięciu lat planowania i opracowywania. Jesteśmy zdania, że osiągnęliśmy obecnie fazę oswajania społeczeństwa z częścią tej technologii, przedstawiając kuszące perspektywy jej zastosowania, implanty mózgowe wykrywające w porę rozmaite schorzenia, bransoletki i bioukłady do identyfikowania i lokalizowania zwierząt domowych, zaginionych dzieci, terrorystów, kryminalistów etc. Poza tym w ramach supertajnych programów badawczych opracowuje się i testuje zupełnie niezwykłe, niedopracowane do końca technologie, takie jak bioukłady rzeczywistości wirtualnej. Zebrane przez nas materiały świadczą o realizowaniu planów, które ze względów bezpieczeństwa otacza się aurą niesamowitości i tajemniczości:
1. Konstruowanie ufopodobnych obiektów latających, badania nad napędami antygrawitacyjnymi, bronią psychotroniczną i bronią oddziałującą na procesy biologiczne.
2. Tworzenie psychoagentów z rozszczepioną osobowością, będącą wynikiem traumatycznych doświadczeń.
3. Opracowywanie fantastycznych technologii, umożliwiających kontrolę świadomości i zachowań.
4. Bioukłady do lokalizowania, nadzorowania, kontrolowania i tworzenia rzeczywistości wirtualnej dla przyszłych żołnierzy‑cyborgów.
5. Opracowywanie biologiczno-genetycznych rodzajów broni do celowego zwalczania grup etnicznych lub określonych warstw społecznych.
6. Eksperymenty genetyczne i próby sklonowania człowieka, których oficjalna nauka i społeczeństwo nie akceptują ze względów etycznych.
Istnieją oznaki, że wszystkie wymienione programy mają związek z UFO, przy czym główny nacisk jest położony na uprowadzeniach do UFO.
Z drugiej strony wiadomo, że u osób rzekomo porwanych przez Obcych ogromną role odgrywają zdolności paranormalne: telepatia, lewitacja, psychokineza, prekognicja, doświadczenia z pobytu poza ciałem, postrzeganie na odległość i samoistne wyleczenia. Można zatem założyć, że naukowcy, którzy pracują nad skonstruowaniem broni zdolnej zmieniać świadomość, też są zainteresowani osobami z rzekomymi doświadczeniami z UFO, gdyż chodzi im o możliwość zbadania ich zdolności paranormalnych. Wszystkie zainicjowane programy badawcze otacza szczelna zasłona dezinformacji, fantastycznych spekulacji i kłamstw, która służy skierowaniu poważnych badaczy, polityków i społeczeństwa na fałszywy trop.
W naszej poprzedniej książce Tajne operacje opublikowaliśmy list od byłego współpracownika wywiadu, dr. Scotta Jonesa, do doradcy naukowego prezydenta Clintona, dr. Johna Gibbonsa. List przedostał się do publicznej wiadomości dzięki inicjatywie amerykańskiego multimiliardera Laurance’a Rockeffelera, który wykorzystał ustawę FOIA do uzyskania informacji o UFO. We wspomnianym piśmie doradca prezydenta jest ostrzegany przez działającą w obrębie amerykańskiego rządu grupę, która jest chyba powiązana z badaniami nad technologią kontroli świadomości opartą na rzekomym zjawisku UFO.
Tym razem ujawniamy jednak list z 9 maja 1994 roku, którego autorem jest były minister obrony USA Melvin Laird. Jego adresatem był Laurance Rockeffeler, a do publicznej wiadomości, podobnie jak list Gibbonsa, przedostał się dzięki ustawie o wolności informacji. Oto jego tłumaczenie:
„Ucieszył mnie Twój list z 25 kwietnia. Ja również uważam, że najlepszym rozwiązaniem będzie włączenie do sprawy naukowego doradcy prezydenta, dr. Jacka (Johna) Gibbonsa. Kwestia odtajnienia programów rządowych, związanych z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, znajdzie chyba korzystne rozwiązanie. Sądzę, że Twój list do prezydenta został sformułowany prawidłowo. Jestem pewien, że kiedy utajnienie zostanie zniesione, niektóre osoby odczują zawód, ponieważ znajdzie się bardzo dobre wytłumaczenie tych zjawisk. Przegląd materiałów zawiedzie tych, którzy są reprezentantami skrajnych, niesprawdzalnych interpretacji. Odtajnienie zdyskredytuje większość ich poglądów. Zniesienie klauzuli utajnienia zakończy spekulacje wokół pewnych raportów. Jestem pewien, że dr Gibbons będzie chętny do współpracy w tej sprawie. Z najlepszymi życzeniami i osobistymi pozdrowieniami szczerze oddany Melvin Laird”.
Co ciekawe, wydaje się, że Melvin Laird wiedział o tajnych programach związanych z UFO. Ponadto pisze, że gdyby odtajniono stosowne informacje, pewne osoby poczułyby się zawiedzione, ponieważ okazałoby się, że dla wielu zjawisk istnieje inne wytłumaczenie.
Wskazówki te potwierdzają chyba nasze przypuszczenia, że istnieją programy badawcze prowadzone nieoficjalnie, wykorzystujące zjawisko UFO i psi jako kamuflaż. W toku zbierania materiałów natrafiliśmy na informacje, z których można wysnuć wniosek, iż w politykę ukrywania prawdy są zaplątane trzy grupy interesu.
Jedna z nich wygląda na szczególnie zainteresowaną doświadczeniami z urządzeniami do kontroli świadomości i zachowania oraz zjawiskami paranormalnymi, które pomogą stworzyć nowe rodzaje broni (broń psychotroniczna). Znaleźliśmy wskazówki dotyczące eksperymentów związanych z całkowitą izolacją od otoczenia, oddychaniem cieczami, manipulowaniem płatami czołowymi i kreowaniem wielokrotnych, rozszczepionych osobowości przydatnych do celów militarnych.
Druga grupa jest chyba uwikłana w badania genetyczne. Mamy zarejestrowane wypowiedzi wiarygodnych osób, które twierdzą, że w podziemnych bazach wojskowych widziały zmutowane zwierzęta, ludzkie płody i dorosłych ludzi umieszczonych w pojemnikach, wypełnionych roztworem substancji odżywczych. Całkiem możliwe, że w tajemnicy hoduje się ludzkie klony do celów biotechnologicznych lub militarnych.
Trzecia grupa interesuje się osobami porwanymi ponoć do UFO. Jej członkowie nie cofają się przed brutalnymi przesłuchaniami, stosowaniem wszczepów i najnowszymi metodami prania mózgu. Po raz pierwszy zaprezentujemy hipotezy związane z tego rodzaju wojskowymi przesłuchaniami i wykażemy, że rzekomi Kosmici w rzeczywistości wcale nie są tacy niezwykli, jak usiłuje się nam wmówić.
Dotarliśmy również do wskazówek, że trzecia grupa współpracuje z pozostałymi i przekazuje informacje uzyskane od kontrolowanych osób. Sądzimy, że czas rzucić trochę światła na mroczną stronę tych programów badawczych. Ponieważ poza Stanami Zjednoczonymi nie ma już innych wielkich mocarstw, zdrowy rozsądek podpowiada, że aby zagwarantować bezpieczeństwo państwa, wystarczą zwykłe środki zapobiegające przeciekom informacji na temat projektów związanych z wojskowością, a programy badawcze prowadzone nieoficjalnie są już zbędne!
Choć wiele opisanych w tej książce wydarzeń rozegrało się za oceanem, to także ze względu na postępującą globalizację również mieszkańcy innych krajów powinni być zainteresowani poznaniem tych tendencji, bo stworzone w ramach supertajnych programów badawczych metody i urządzenia militarne a także ich cywilne odpowiedniki są stosowane jak świat długi i szeroki, więc w przyszłości zetknie się z nimi dosłownie każdy.
Gdyby w nadchodzących latach miały się urzeczywistnić przyszłościowe wizje tej tajnej międzynarodowej elity wojskowo-politycznej, potwierdziłyby się słowa siedemnastowiecznego filozofa Thomasa Hobbesa:
„Bo kto posiada dość władzy, aby wszystkich chronić, ma dość władzy, aby wszystkich uciskać.”
Dr Helmut Lammer i Marion Lammer
|