| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Aaliyah. | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 30 |
|
Sprzedaz AALIYAH plyt w USA i na swiecie:
1994 Age Ain't Nothing but a Number 2.2 million (US) 6 million (Worldwide)
1996 One in a Million 2.5 million (US) 11 million (Worldwide)
2001 Aaliyah 2.7 million (US) 7 million (Worldwide)
2002 I Care 4 U 1.7 million (US) 5 million (Worldwide)
2005 Ultimate Aaliyah 0.1 million (US) 1 million (Worldwide)
Total 10 million (US) 30 million (Worldwide)
(http://en.wikipedia.org/wiki/Aaliyah)
Czy ktos w USA byl zazdrosny o Jej popularnosc na swiecie?? Moze odkryla swoja porfirie (''Queen Of The Damned'' o wampirach) i postanowila zaaranzowac swoja smierc, by sie usunac w cien?? Koniec koncow wygladalaby jak Michael Jackson prowadzac zycie publiczne z porfiria.
|
|
porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo. |
|
Tru,Tru
Ojciec go lal jak psa wiec biedak uciekal pod spodnice matki. Zaowocowało to kompleksem Edypa i innymi zboczeniami(wegetarianizm,abstynencja itepe). Podniecala go tylko urynoterapia w wykonaniu jego siostrzenicy. Stres i brak kompleksowych warunkow przy wyproznianiu sie w dziecinstwie zaprowadzil do zboczen w sferze intymno-analnej
|
|
|
A ja przypuszcam, że kogoś tu pojebało.
A żeby mieć na kogoś wpływ (znaczący np. na masy) trzeba się posługiwać kłamstwem. Albo udowodnić, że jest się lepszym i obiecać jakieś czary mary którymi się pomacha przed nosem i szybko schowa do kieszeni.
|
|
|
Idz sapac gdzie indziej. Tu sie prowadzi dyspute naukowa.
|
|
porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo. |
|
''Gady są tworem Carians, którzy są ich rasą rodzicielską. Ewoluowali na planecie Alpha Draconi w gwiezdnym systemie konstelacji Oriona. Królewską linią Gadów są Drakoni - uskrzydlone smoki. Gady znane są głównie poprzez dwie ważne rasy: Uskrzydlone Serphants (Węże) oraz Jaszczurki. Gady są o wiele mnie emocjonalne od swoich ludzkich rówieśników. Posiadają za to wysoce wyrafinowaną znajomość uniwersalnej fizyki i praw. To właśnie oni są odpowiedzialni za Szkoły Wtajemniczonych na Ziemi, a wiedza ich i nauki sięgają korzeniami do wiedzy jaką posiadali ich rodzice - Carians.
Wpojono Gadom mit o stworzeniu, który różni się od tego, który posiadają ludzie. Rodzice Gadów powiedzieli im, że mają oni prawo kolonizacji wszystkich planet i systemów gwiezdnych we wszechświecie, i po tym jak to zrobią, mają również prawo podbić, i zniszczyć każdą cywilizację jaka napotkają na swej drodze. Ten mit był i nadal jest źródłem wielu konfliktów pomiędzy Gadami, i ludźmi poprzez wymiary. Aczkolwiek jest on częścią Uniwersalnej Gry (Integracji/Scalenia Polaryzacji). Bez niej każdy żyłby w pokoju i nie byłoby żadnych konfliktów, a gdyby tak było, ustałaby ewolucja duszy, i cały wszechświat byłby w stagnacji. Gady reprezentują Ciemność w owej Grze - Integracji Polaryzacji, podczas gdy ludzie reprezentują światło.''
(http://www.dolfina.org/tose/_b/gady.htm)
Chodzi tu nade wszystko o nocny tryb zycia Draconow. Biologicznie sa oni zmuszeni zyc w nocy, a spac w dzien. Ow swiatlowstret, typowy dla porfirii, nie byl az tak silny do czasu, gdy na Ziemii pojawila sie wiedza chemiczna. Zwiazki chemiczne powoduja ujawnienie utajonej w 90% porfirii i draconskiej linii, stad sie mowi o wejsciu w nowy cykl jednosci, ktory jest nadzorowany przez mistrzow. W Polsce ciemnosc sie kojarzy bardzo prymitywnie, lecz Dark Energy jako taka jest elementem gry jin i jang.
|
|
porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo. |
|
Że też są jeszcze ludzie którym chce się wymyślać takie rzeczy.
|
|
|
Musze sobie to zamowic Mallku ''Przebudzenie Pumy, Ścieżka Inicjacji Inków'':
''Oddajemy w Państwa ręce pierwszą na polskim rynku publikację w całości poświęconą tajemnicom archeoastronomii Andów, autorstwa poczytnego peruwiańskiego pisarza, prezesa Stowarzyszenia Pisarzy Andyjskich, uznanego w swym kraju artysty malarza, a ponadto szamana. Jest to poruszająca duchowa lektura, opisująca archeologiczne stanowiska w Andach, towarzyszące im zjawiska astronomiczne oraz ich szersze znaczenie. Naszym zdaniem autor jest najlepszym znawcą tego tematu, ponieważ poświęcił mu całe swoje życie.
Przebudzenie Pumy jest zjawiskiem świetlnym, w którym pozornie nic nieznaczące cienie przemieniają się w andyjską Pumę. Jednak jest też symbolem czegoś więcej, symbolem ścieżki, którą podąża Mallku, możemy ją nazwać ścieżką szamana. Przemienia ona zwykłego człowieka w człowieka pumę, a dokonuje się to przez głębsze zrozumienie wszystkich znaków, z którymi styka się każdego dnia. Niniejsza książka jest pierwszym krokiem na drodze tego Poznania i Zrozumienia.
Historia Andów jest zgoła inna, niż przedstawiona przez hiszpańskich kronikarzy. Chcielibyśmy w skrócie pokazać Państwu rys historyczny, aby ułatwić zrozumienie wielkości, ale i tragedii, jaka spotkała wspaniałe kultury andyjskie.
Hiszpanie czcili Boga miłości i przebaczenia, ale mordowali bez litości ludy indiańskie Meksyku i Peru, burzyli ich miasta, palili żywcem Indian jako pogan [Zarys Dziejów Religii; pod red. prof. dr Józefa Kellera].
Kilka tysięcy lat temu, wśród andyjskich szczytów wznoszących się na 6-7 tysięcy metrów, zaczęły powstawać, nie licząc imperiów środkowoamerykańskich, najbardziej rozwinięte kultury rdzennych mieszkańców Ameryk. Warto przypomnieć chociażby Tiahuanaco, Chavin, Nasca, Huari, Mochica (Chimu). Ich wierzenia w Pana Stworzenia, Wirakoczę (w przypadku Tiahuanaco) nie zostały stłamszone przez Inków, którzy w XV wieku n.e. zajęli te tereny. Inkowie, Dzieci Słońca, w przeciwieństwie do hiszpańskich konkwistadorów, nie niszczyli wierzeń podbijanych plemion, lecz pozwalali dalej je podtrzymywać. Dzięki temu można dziś mówić o ciągłej, wspólnej kulturze andyjskiej, którą przez długie lata współtworzyli Inkowie i inne plemiona andyjskie, budując tolerancyjne społeczeństwo, gdzie Wirakocza mógł żyć w pokoju z Inti, czyli Słońcem.
Czy zastanawialiście się Państwo nad możliwością, iż kultury te, a w szczególności kultura Inków, przewyższały ówczesne potęgi kolonialne: Hiszpanię i Portugalię? Nie chodzi o to, by spierać się na temat wyższości którejś z tych cywilizacji na przełomie XV i XVI stulecia. Trzeba jedynie wskazać, że 6-milionowe państwo Inków, choć wysoko rozwinięte, zostało podbite, a świadectwa jego kultury brutalnie zniszczono. Wielkie budowle zostały zburzone, a wspaniały lud stłamszono.
Historia podboju od początku była niezwykła: Francisco Pizarro, hiszpański konkwistador i niepiśmienny awanturnik, w 1532 r. przybył do brzegów Peru jedynie z dwustoma żołnierzami i ruszył do miasta Cajamarka, gdzie przebywał król Inków, Atahualpa, wraz z czterdziestoma tysiącami żołnierzy. Pizarro namówił króla Atahualpę na spotkanie bez ochrony, a następnie podstępem schwytał go i zażądał za niego okupu. Lud uważał Inkę za półboga, dlatego po jego schwytaniu wszyscy byli przerażeni i niezdolni do walki. Gdy Pizarro otrzymał żądany okup w postaci komnaty wypełnionej po sufit złotem i srebrem, zamordował Atahualpę, a Indianie, straciwszy swego króla, nie potrafili już przeciwstawić się hiszpańskiemu najazdowi.
Według historyków Państwo Inków w momencie najazdu Hiszpanów, wyprzedzało Europę w takich dziedzinach jak astronomia, rolnictwo, ceramika, architektura czy sieć dróg. Choć Inkowie nie posługiwali się pismem podobnym do tego, jakie znała Europa i Azja, mieli tzw. pismo węzełkowe. Choć nie znali koła, ich trakty królewskie długie na ok. 3500-4000 km były lepszej jakości niż najlepsze wówczas w Europie stare drogi rzymskie. Nie znając zaprawy, potrafili wznosić budowle, które przetrwały częste w Peru trzęsienia ziemi, choć budynki hiszpańskie w tym samym miejscu rozpadały się jak domki z kart. Najlepszym tego świadectwem jest zachowana do dziś ogromnych rozmiarów twierdza Sacsayhuaman, położona na wysokości 3555 m n.p.m., którą Inkowie zbudowali z bloków skalnych o ciężarze dochodzącym do 70 ton każdy, czy choćby magiczne Machu Picchu, miasto ukryte wśród gór, miejsce, w którym ziemia łączy się z niebem.
Tak naprawdę dopiero zaczynamy rozumieć, na jak wysokim poziomie kulturowym, społecznym i cywilizacyjnym znajdowali się Inkowie, spadkobiercy całej kultury andyjskiej, dopóki ich państwo nie zostało brutalnie zniszczone. Przez niemal 500 lat od tamtego wydarzenia pierwotna kultura andyjska trwała jedynie w pamięci szamanów. Teraz, dzięki odkryciom peruwiańskich i amerykańskich naukowców, znowu zaczyna błyszczeć jak w swych najlepszych czasach, za rządów wspaniałego królestwa Tawaintisuyu.
Książka ta jest szamańską opowieścią - podróżą do wspaniałego andyjskiego świata.''
|
|
porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo. |
|
Było o Jezusie, było o Hitlerze, i o gadach, to niech będzie i o Gatesie.
A po co nowy temat zakładać?
Najpierw świat się nim zachwycał, potem się go bał, a jeszcze później znienawidził. Od kilku lat Bill Gates odrabia straty – z człowieka, który kradł pomysły innych i bezlitośnie niszczył konkurencję, stał się największym dobroczyńcą świata, który ratuje życie milionom ludzi.
Od dziecka był odporny na wszelkie nauki. Gdy zamożni rodzice, działający czynnie w organizacjach charytatywnych, próbowali wpoić mu przekonanie, że „kto dużo dostaje, powinien dużo dawać”, wzruszał ramionami i puszczał morały mimo uszu. W szkole też nie było lepiej. Miał opinię ucznia krnąbrnego, aroganckiego i – jak twierdzili nauczyciele – „niewykazującego się ani zapałem do nauki, ani zbytnią błyskotliwością”.
Idea, która zmieniła Ziemię
Dopiero gdy trafił do elitarnego liceum dla chłopców Lakeside School, które jako jedno z pierwszych na świecie miało komputer – wielką machinę naszpikowaną lampami, przełącznikami i drutami, w niczym nieprzypominającą dzisiejszych komputerów – poczuł, że oto jest jeszcze coś, oprócz matematyki, co go interesuje. Razem z dwa lata starszym kolegą, molem książkowym Paulem Allenem, postawili sobie za punkt honoru rozgryźć potwora. Udało się – po dwóch latach nieustannego ślęczenia przy komputerze znali go lepiej niż fachowcy-programiści. W ostatniej klasie liceum założyli własną firmę komputerową i zarobili na pisaniu oprogramowania po 20 tysięcy dolarów. Studia podjęli jako niezależni finansowo, cenieni w branży informatycy.
To właśnie wtedy Gates wpadł na genialny pomysł – stworzyć komputer dla każdego. I choć inni pukali się w głowę, mówiąc: „Po co zwykłym ludziom komputer?”, on czuł, że jest w stanie urzeczywistnić swoją wizję. Pracował dzień i noc, niczym ogarnięty obsesją. Razem z Allenem opracowali nowy język komputerowy BASIC i zarobili pierwszy milion dolarów, po czym rzucili studia i założyli Microsoft. Ich wspólnym dziełem były systemy MS-DOS i Windows, które zrewolucjonizowały świat. Komputery trafiły pod strzechy, sprzedając się jak świeże bułeczki. Pieniądze zaczęły spływać na konto Gatesa niczym potężne strugi Niagary, a on sam stał się guru młodych zapaleńców.
Bill Gates to zodiakalny Skorpion potrzebujący w życiu pasji, która mogłaby go bez reszty pochłonąć. Działa w myśl zasady „wszystko albo nic”. Całą swoją obsesyjną namiętność kieruje na osiągnięcie jednego konkretnego celu. W dzieciństwie był zapewne bardzo nieśmiały, wręcz bojaźliwy, o czym świadczy ascendent w znaku Raka. Jednak w horoskopie Gatesa władca ascendentu – Księżyc – przebywa w ognistym Baranie w dziesiątym domu (kariera), tworząc ścisłą koniunkcję z Eris i opozycję do Marsa. Taki układ planet z jednej strony motywuje do wybicia się ponad przeciętną, z drugiej zaś obdarza unikalną zdolnością wyczuwania społecznych potrzeb. Jako zodiakalny Skorpion, w urzeczywistnianiu swych ambicji potrafi być bezlitosny. Jednak sama wytrwałość nie zawsze wystarcza. W horoskopie Billa znajdujemy więc w pierwszym domu (osobowość) szalonego, pionierskiego Urana (ta planeta zawiaduje w astrologii wszystkimi nowinkami technologicznymi) w kwadraturze do Słońca, które na dokładkę pozostaje w koniunkcji z wizyjnym Neptunem. Z kolei Neptun (podobnie jak Księżyc) z jednej strony obdarzył go wyjątkową zdolnością wyczuwania, ale i zarazem kreowania ducha czasu, z drugiej zaś natchnął genialną wizją, której z miejsca dał się porwać.
Postrach pracowników i konkurencji
Mając niewiele ponad 30 lat, Bill Gates był już niebotycznie bogaty, ale ciągle było mu mało – chciał więcej pieniędzy, więcej wpływów, całkowitego monopolu. Żył wyłącznie firmą. Zachowywał się tak, jakby wciąż był krnąbrnym, zadufanym w sobie nastolatkiem. Nosił wygniecione dżinsy, wytarte buty. Pod tą maską „luzaka” krył się jednak bezwzględny, drapieżny kapitalista. U 20 tysięcy pracowników Microsoftu szef wzbudzał paniczny lęk. Od podwładnych wymagał absolutnego posłuszeństwa, dyscypliny i pracy do upadłego. Jeszcze większy postrach siał wśród konkurentów, których bezlitośnie niszczył. Microsoft z najbardziej podziwianej firmy w branży zmienił się w najbardziej znienawidzoną i każdy, kto tylko mógł, starał się ją podgryzać i osłabiać.
Zarabianie pieniędzy mogło stać się dla Gatesa celem samym w sobie, bo w jego horoskopie nienasycony Pluton (władca Skorpiona) tworzy koniunkcję z przynoszącym szczęście Jowiszem w drugim domu odpowiedzialnym za pomnażanie majątku. Szef Microsoftu ma więc niesłychany talent do zbijania fortuny, ale też skłonność do tego, by się w tym wszystkim zatracać. Omamiła go własna idea i zaślepiły gigantyczne pieniądze. Nic dziwnego, to w końcu zodiakalny Skorpion, mający Słońce w koniunkcji z fanatycznym Neptunem, w kwadraturze do egocentrycznego Urana. Jego pragnienie wyeliminowania konkurencji symbolizuje natomiast koniunkcja Księżyca z Eris w dziesiątym domu kariery i pozycji społecznej.
Nowa obsesja miliardera
Gates, który uważał się za dobroczyńcę ludzkości, był zaskoczony reakcją świata. Liczył na wdzięczność, a zbierał coraz dotkliwsze cięgi. Być może to mu uświadomiło, że jeśli się nie opamięta, będzie samotny. Więc na rok przed 40. urodzinami postanowił się ożenić. Wybranką była jego współpracownica, menedżerka Melinda French. Kilka dni przed ślubem przedstawił pannę młodą rodzicom. Podczas uroczystego obiadu matka wzniosła toast i raz jeszcze przypomniała mu zdanie, które słyszał tyle razy: „kto dużo dostaje, powinien dużo dawać”. Wypowiedziała je po raz ostatni, niespełna pół roku później zmarła.
Chyba to śmierć matki sprawiła, że wreszcie zrozumiał sens jej słów. Krótko po pogrzebie przekazał na specjalne konto 105 milionów dolarów, potem kolejne setki milionów i tak narodziła się największa w historii świata instytucja dobroczynna – Fundacja Billa i Melindy Gatesów.
Początkowo fundacja rozdawała komputery i zapewniała stypendia uzdolnionym matematycznie dzieciom z ubogich rodzin. Jednak krytycy nadal uważali, że Gates robi to z wyrachowania, wychowując sobie przyszłych klientów. Miliarder nie mógł pojąć, dlaczego nikt nie wierzy w jego bezinteresowność, nie uważa, że robi wspaniałą rzecz. Oświeciło go dopiero podczas wizyty w jednej ze szkół w Republice Południowej Afryki. Wyposażył ją w komputery i z zadowoleniem wysłuchiwał podziękowań, gdy zauważył, że w całej szkole jest tylko jedno gniazdko elektryczne. Oznaczało to, że gdy wyjedzie, nikt z jego daru nie będzie korzystał. Wtedy zrozumiał, że świat nie kończy się na komputerach, że ludzie, zanim zasiądą przed monitorami, potrzebują najpierw zaspokoić swoje podstawowe potrzeby – najeść się, ogrzać, ubrać i przede wszystkim przeżyć. Od tej chwili Bill już wiedział, co należy zrobić.
Wkrótce Fundacja Gatesów, której w ciągu kilku lat przekazał połowę swego majątku, ponad 28 miliardów dolarów, skupiła się głównie na medycynie, finansując badania naukowe oraz programy zapobiegania i zwalczania chorób dziesiątkujących mieszkańców Trzeciego Świata. Między innymi pokryła koszty szczepień niemal 90% dzieci w 70 najbiedniejszych krajach. Dzięki temu uratowano ponad 700 tysięcy istnień ludzkich.
Bill Gates dojrzał. Już nie przechwala się swymi dokonaniami. W wywiadzie dla dziennika „The Times” powiedział niedawno, że odnalazł nową drogę: „Praca w fundacji to dawanie innym życia i znajdowanie prawdziwego, głębszego sensu w zarabianiu pieniędzy. To satysfakcja, jaką daje ciągłe uczenie się i poznawanie wspaniałych ludzi”.
W realnym spojrzeniu na rzeczywistość Billowi pomógł dominujący w jego horoskopie Uran, a głęboką przemianę umożliwiła kwadratura Słońca z Uranem. Horoskop Gatesa jest niezwykły. Te same układy planet, które najpierw pozwoliły mu zbudować światowe imperium komputerowe, teraz obudziły w nim altruizm. Neptun w koniunkcji ze Słońcem to bowiem nie tylko fanatyzm i wizje oderwane od rzeczywistości, lecz także empatia, współczucie, chęć niesienia pomocy i naprawiania świata. Na wrażliwą naturę milionera wskazuje również ascendent w znaku opiekuńczego Raka oraz Księżyc w dziesiątym domu, a także hojny Jowisz w drugim domu (pieniądze). Dobroczynność Billa Gatesa jest więc autentyczna. Ale żeby ją w sobie odkryć, musiał przejść przez typowy dla Urana i Chirona (którego ma on w kwadraturze do Słońca) kryzys, punkt zwrotny, nagłe przebudzenie i ukierunkowanie swojej energii na zupełnie inne cele, w dalszym ciągu jednak zgodne z tym, co zapisane jest w jego horoskopie. Zaczął po prostu realizować inny, pełniejszy wariant swojego kosmogramu.
http://www.gwiazdy.com.pl/15_07/
Mój ojciec to też Skorpion i też przeszedł podobną ewolucję.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 30 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |