| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| magia to bardzo duże zagrożenie | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 55 |
|
Poznań: "magia to bardzo duże zagrożenie"
Praktykowanie jakichkolwiek form magii może być groźne, tymczasem współczesny człowiek coraz rzadziej zdaje sobie z tego sprawę - uważają organizatorzy sympozjum "Magia - cała prawda", które odbywa się w Poznaniu.
Wśród zagrożeń związanych z magią wymieniają nie tylko wróżenie z kart tarota, wizyty u wróżki czy wiarę w horoskopy, ale także czytanie literatury związanej z historiami magicznymi i granie w niektóre gry komputerowe.
Jak powiedział współorganizator konferencji, Piotr Bączyk z Katolickiego Stowarzyszenia w Służbie Nowej Ewangelizacji "Wspólnota Św. Barnaby", sympozjum ma upowszechniać wiedzę nt. zagrożeń wynikających z kontaktu z duchową rzeczywistością demoniczną poprzez otwarcie się na praktyki okultystyczne.
"Magia to bardzo duże zagrożenie, z którego nie zdajemy sobie do końca sprawy. Poznawana nawet ze szlachetnych pobudek, np. w celu uzdrowienia, szkodzi. Często mamy do czynienia z osobami, które po doświadczeniach z magią, po wizycie u wróżki czy bioenergoterapeuty mają problemy ze snem, czy stany lękowe" - powiedział PAP Bączyk.
Jak dodał, zainteresowanie praktykami magicznymi wzrasta -obecnie we Włoszech jest więcej zarejestrowanych osób, które zajmują się magią niż kapłanów.
W trakcie konferencji wykłady prezentują m.in. specjaliści z zakresu teologii, egzorcyści, psychiatrzy a także były bioenergoterapeuta.
Biblista, ks. dr Łukasz Laskowski zwraca uwagę, że zainteresowanie magią może rosnąć w sytuacjach kryzysowych. Takimi sytuacjami mogą być daty związane np. z końcem roku, przełomem wieków, ale także obecna perspektywa kryzysu ekonomicznego.
"Europa coraz bardziej odchodzi od religii, a kiedy rezygnujemy z religijności i z zaufania Bogu na to miejsce wchodzi myślenie magiczne. Wierzymy, że coś przynosi nam szczęście, że możemy zapewnić sobie spokojną egzystencję"- powiedział PAP.
Jak dodał, mało kto zdaje sobie sprawę z realnych zagrożeń tkwiących w popularnych rozrywkach tj. gry komputerowe czy literatura. Wśród nich wymienił cykl książek o Harrym Potterze.
"Spotkałem się z bardzo negatywnym oddziaływaniem Harry'ego Pottera na młodych czytelników. Są to książki przedstawiające magię jako coś rzekomo pozytywnego; nie istnieje coś takiego jak +dobra+ magia. W wielu grach komputerowych pojawiają się symbole, których stosowanie w życiu powoduje negatywne skutki duchowe. Mówimy tu o pentagramach czy symbolach kozła" - powiedział PAP ks. Laskowski.
W liście skierowanym do uczestników sympozjum metropolita poznański abp Stanisław Gądecki podkreślił, jak trudno jest obecnie rozmawiać o szkodliwości magii.
"Wielu ludziom mówienie o złym duchu wydaje się nieprzyzwoite albo infantylne. To tak, jakby zupełnie nie wierzyli, że on rzeczywiście istnieje i nieustannie stara się skłócić człowieka z Bogiem i bliźnimi. Tymczasem jego przebiegłość nie zna granic i nie jesteśmy w stanie o własnych siłach jej poznać" - napisał abp Gądecki.
Sympozjum zakończy Msza św. połączona z modlitwą o uwolnienie.
http://wiadomosci.onet.pl/2702,1908042,,wydarzenie_lokalne.html
|
|
|
mój kolega oblał ostatnio przez pierścien atlantów egzamin..
|
|
|
Na pewno istnieje jakaś metoda naukowa, dzięki której ten związek dałoby się wykazać ;)
|
|
The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/ |
|
koleś bardzo zacofany zarliwie wierzący..za mniejsze przewinienia wyrzucał np.za brak białej koszuli..mi powiedzial że zdje za kokieterie i ładny uśmiech i że do kobiety są stworzone właśnie do tego:D
|
|
|
To nie jest z nim tak źle :) Mógłby przecież twierdzić, że kobiety są nieczyste, grzeszne, że to pomiot szatana itp. :) Jednak od czasów średniowiecza nawet ci bardzo zacofani się trochę zmienili :)
No to już wiemy, że pierścień atlantów odstrasza księży i innych żarliwie wierzących :) Tak patrzę i widzę, że coraz więcej ludzi go nosi - myślę, że nawet wierzący go noszą, ale oczywiście nie ci żarliwie wierzący :)
Nie wiem, czy ten pierścień coś daje, ale mi się podoba - jest dość oryginalny i odstrasza różnych takich... namolnych :))
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
zyga-niestety masz rację-do tego trzeba dodać coraz wiekszą wiare w ufo podczas gdy faktycznie mogą to być upadłe anioły :-)
można mówić ktoś wierzy w ufo- że przybędą- i ....
ja myśle że nas zjędzą :-)
podobno szaraki mają układ trawienny w zaniku-i zywią się-naszymi emocjami :-) tymi negatywnymi i dlatego nas dręczą
choć coś w tym może być
a tak serio serio ziemia to niestety odwieczna walka dobra ze złem
i tak od wieków
ale powiem Ci zyga coś w tajemicy- czuje że mamy szanse to wszystko zobaczyć jak na dłoni-i to niebawem od twojej magi po ufomanie
etc...itd...itp...
ktoś za wszelką cenę próbuje pomieszać wiary religie wyznania po to by zabrudzić tą jedną jedyną wiare i prawde w życiu-pod chasłem wolności tolerancji-magia to tylko kolejny krok
poprzez takie pierdoły może nawet dojdziemy do obrządków wielowyznaniowych
przecież wiecie kto i dlaczego-ciąga za sznurki
|
|
Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi... |
|
A po co w ogóle jakiekolwiek obrządki??
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
A moj synek mowi ....zycie to magia :) nie wiem skad sie to u niego bierze :)
|
|
|
a kuku! :) - Ludzie, żyjemy w 21, a nie w 15 wieku!
jeszcze w magię wierzycie :)
|
|
|
|||
The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/ |
|
Jeśli chodzi o ujęcie buddyjskie magią określa się oddziaływanie wolnego umysłu na materię aby otrzymać zamierzony skutek.
Czyli można robić coś ręcznie lub mechanicznie żeby coś się stało a można to usiłować wytworzyć siłą umysłu.
Oddziaływać na wyniki totka, zaprzeć się i tak długo rzucać monetą aby zawsze stawała na kancie.
Duszek nie specjalnie sobie zdaje sprawę z tego że obserwując rzeczywistość wpływa na statystykę zachodzących zdarzeń.
W 21 wieku ma ograniczone spojrzenie na rzeczywistość podobnie jak 99% populacji.
Za tym stoi też taka instytucja jak kościół która nie jest zaiteresowana zbyt dociekliwymi wiernymi, a inni nie są zainteresowani zbyt rozgarniętymi poddanymi.
Mają wierzyć w to co im się mówi.
W 15 wieku to ktoś tu zosał by spalony na stosie i nie zadawał by głupich pytań jak Giordano Bruno o istotę Boga jaka jest dla innych zamieszkałych planet i tam egzystujących istot rozumnych.
|
|
|
Całe życie człowiek żył w niewiedzy ;) a przed smiercią, dowiaduje się od buddystów, że był magikiem-iluzjonistą! :) - toż to siok!!
|
|
|
bardzo ladnie to nicze wyjasniles
trzeba zauwazyc ze magia moze byc dobra i zla
dla chrzescian dobra to skutek modlitwy
zla to skutek bluznierstwa klatwy
dla buddystów-jak zauwazyles
|
|||
Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi... |
|
To nie jest kwestia wymyślenia tylko szczątków wiedzy jakie mi się kołatają po drodze w głowie.
Dawno temu trafiłem do jakiegoś ośrodka buddyjskiego w Falenicy i tam nabyłem książkę "Strzepując popoiół na Buddę".
Tytuł mówi sam za siebie. Przywiązywanie wagi do różnych wartości w buddyźmie nie ma specjalnie sensu.
Rzeczywistość jest tylko taka jaka wynika na styku twojego umysłu a otoczenia.
Jest dalej problem jak to interpretować czy może wpływać na to.
W którymś momencie poszukujący jest w stanie kreować swoimi myślami rzeczywistość.
Tak jak wspomniałem zmienia procentowe prawdopodobieństwo wystąpienia
zdarzenia.
Ale ponieważ to zakłóca rzeczywistość oraz prowadzi do wewnętrznych sprzeczności każe się adeptom tej wiedzy omijać ten punkt w rozwoju duchowym.
Prawdziwy "mistrz" idzie przez życie oglądając zdarzenia w prawdziwym wymiarze {nie są one dla niego ułudą} i zna skutki tych zdarzeń które się wokół niego dzieją.
Gdybyś usiłował zmieniać całe otoczenie po prostu niepotrzebnie tracił był swój czas i siły a i tak coś w końcu by Cię przygniotło że było by inaczej niż chciałbyś.
Czyli ktoś "mądry" zakłada że ma być jak być i schodzi z drogi zdażeniom z którymi nie musi się konfrontować.
Oczywiscie jeżeli ktoś się chce konfrontować to taka osoba operuje siłami "natury" sama sie nie chcąc się angażować w zdażenia.
Bo to tak jak byś swoją energią zasilał "wroga" jakbyś chciał się angażować.
Po prostu dokonuje wyborów na innym poziomie widzenia.
|
|
|
Dobro czy zło na jakimś poziomie widzenia też nie ma specjalnego sensu to ograniczenie umysłu.
Wynika głównie z egoizmu czy chęci decydowania o czymś.
Ale potem i tak zła rzeczy zamieniają się w pozytywne skutki.
A dobre z załorzenia pomysły kończą kiepskimi nastepstwami.
Tak że spoko troche dystansu do swoich i czyiś pomysłów.
To jest tylko fala złych i dobrych zdarzeń.
|
|
|
Bardzo dobre podejście Zbyszku.
Jeśli ktoś nam wyrządził krzywdę, a my pałamy chęcią zemsty, to szkodzimy przede wszystkim sobie - generujemy negatywne emocje, co może niekorzystnie odbić się na naszym zdrowiu i kładzie się to cieniem na naszym życiu - czujemy się ofiarą i możemy nawet przyciągać podświadomie tego typu zdarzenia do siebie. Dopóki nie strząśniemy z siebie tych negatywnych emocji i nie zmienimy sposobu myślenia i postrzegania, dopóty nasze życie nie zmieni się na lepsze. I tu cześć ludzi popełnia podstawowy błąd - twierdzą, że ich zachowanie, postrzeganie i samopoczucie jest zależne od tego, co ich spotyka. To błędne koło i wyjdziemy z niego dopiero, gdy zaczniemy świadomie podchodzić do własnych reakcji... później będzie już coraz lepiej i pewne sytuacje przestaną nas spotykać lub nie będą już na nich robić negatywnego wrażenia.
Taki Jezus np. wspominał, żeby wybaczać swoim nieprzyjaciołom, ale kto zrozumiał dlaczego? Zrobiono z tego religię i nakazano przyjmowanie na wiarę, ale bez zrozumienia podstawowych mechanizmów psychologicznych nie będziemy raczej stosować tego w życiu.
Istnieją oczywiście wyjątkowo patologiczne jednostki, do których dociera jedynie tłumaczenie ręczne, ale robi się to w celach porządkowych, z zimną krwią, bez zaangażowania emocjonalnego. Jak ktoś mi przyłoży w nocy, to nie będę go później ścigał by się zemścić i mu oddać. Jeśli w momencie zajścia będę miał przy sobie gaz pieprzowy, to go nim potraktuję i tyle - później to już "musztarda po obiedzie". Większości ludzi wystarczy słowne tłumaczenie - trzeba powiedzieć, że dane zachowanie mnie dotknęło i zapytać, czy byłby zadowolony, gdyby jemu coś takiego zrobić. Ludzie jednak często reagują nieadekwatnie do sytuacji, nieoptymalnie, i zamiast łagodzić różne sytuacje, sprawiać, aby się nie powtórzyły, to nakręcają spiralę i zachowują się jak dzieci, które w "nieskończoność" sobie oddają, aż jedno drugiemu zrobi naprawdę poważną krzywdę. W tym momencie obie strony przegrały, a można przecież zakończyć sprawę z korzyścią dla obu stron - pokazać, że można inaczej załatwiać sprawy niż przemocą. O ile przyjemniej jest wszystkim, gdy nie pozostają jakieś pretensje z jednej strony, a wyrzuty sumienia z drugiej i ogólny niesmak. Poza tym jeśli uda nam się załagodzić sytuację i nie dopuścić do eskalacji przemocy, to zyskujemy duże uznanie także w oczach osób trzecich. Jeśli ktoś zachowa się w stosunku do mnie nie w porządku, to nie będę nawet wymagał, by mnie przeprosił - wystarczy, że sam zrozumie, że postąpił źle - ja to i tak wyczuję :) Nie będę się na niego "obrażał" i wymagał przeprosin, bo może on wtedy pójść w zaparte, broniąc się w ten sposób przed poczuciem winy. Podam mu rękę i powiem: OK, bez wdawania się w szczegóły i roztrząsania tego, co zaszło - to wystarczy :) Nie będę też mówił o jakichś "grzechach" itp. :) Wystarczy po prostu, by człowiek coś zrozumiał i więcej głupio nie postępował.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 55 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |