Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Czy człowiek posiada duszę?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 205

Przyrodnicy doszli do wniosku, że życie powstało na Ziemi w wyniku naturalnych procesów fizykochemicznych, około 4 miliardy lat temu. Z prostych związków nieorganicznych ukształtowały się bardziej skomplikowane cząsteczki budujące żywe komórki, które uważa się, za kolebkę życia na Ziemi. Zakładając, że prawo ewolucji Darwina jest prawdziwe, wszystkie organizmy żyjące na ziemi mają jednego, wspólnego, nieorganicznego przodka. Pewne jest, że związki nieorganiczne nie mają duszy. Dlaczego więc miałby posiadać ją człowiek? Czy dusza może powstać w wyniku naturalnych procesów?

Mustang:
Z resztą piszecie tylko o teorii. Mam zamiar udowodnić samemu sobie istnienie życia pozagrobowego i na własnej skórze przekonać się o istnieniu innego świata. Emocja, historie, które przytoczyłaś są bardzo ciekawe, bez względu na to czy są prawdziwe, czy nie. Czy mogłabyś przedstawić więcej takich opowieści?
Mustang,nie mam wiecej tego typu opowiesci ,ale sporo na roznych forach pisze sie i przestrzega na temat tabliczki ouija oraz przywolyania roznych istot ,na zasadzie sprawdzenia.To naprawde niebezpieczne praktyki.Jezeli juz jestes zainteresowany to nie bede Ci odradzac i pouczac ,ze bardzo bladzisz,lecz jak masz juz zaczac cos robic ,to zrob to pod okiem doswiadczonej osoby,to moja rada a Ty zrob jak uwazasz.Bo piszesz ze chcesz sprawdzic ,czy istnieje zycie pozagrobowe,ale jak juz wejdziesz glebiej w temat wiarze sie on ze sporymi pulapkami ,ktore czekaja tylko na malodoswiadczone osoby i tak Ci dokopia ,ze mozesz dlugie lata zbierac sie po doswiadczeniach ktore doznasz.Jak znajde pewien temat na innym forum ,to wkleje ci wypowiedz faceta ,ktory przezyl pieklo i nie zapomni go nigdy ,a teraz szuka pomocy ,gdyz to co zobaczyl,przezyl doprowadzilo go do ciezkiej depresji i walczy o swoje zycie ,gdyz mysli samobojcze to jego codziennosc.Takze uwazaj chlopie i przemysl to jeszcze raz.Pozdrawiam.

A to wlasnie ta opowiesc: Jestem nowy na tym forum dlatego dopiero teraz pisze choc temat ten pewnie nie jest juz za bardzo aktualny. Zszokowala mnie glupota niejakiego rosnera (przepraszam za obrazliwe stwierdzenie, ale nie umiem tego nazwac inaczej). Pzywanie Lucyfera w celu zawarcia paktu? chyba nie wiesz co mowisz. opowiem Ci moje doswiadczenie z silami nieczystymi. Otoz pare lat temu (bylem bardzo mlody i glupi) w poszukiwaniu dla siebie mistrza ktory pokaze mi czym jest magia trafilem na pewnego czlowieka. Byl on bardzo inteligentnym czlowiekiem o bardzo wyczuwalnej aurze mocy. wszystko co mi powiedzial bralem za prawde nie kwestionujac niczego. mowil wiele o tym jaki to mam talent i jak wiele zdzialam po rozwinieciu swojej mocy. tak oto prowadzony jego naukami trafilem do sekty ktorej byl guru. z poczatku wszystko bylo w jak najlepszym pozadku grupka ludzi interesujacych sie magia dzielila sie swoimi doswiadczeniami i spostrzezeniami. stalem sie pupilkiem mistrza uzyskalem nawet dostep do jego ksiegi cieni. to co tam wyczytalem przestraszylo mnie opisane byly rytulaly przyzywajace wysokie demony sposoby jak chronic sie przd ich wplywem ale uzyskujac dostep do ich mocy. na koncu przeczytalem ze szykuje sie on do przyzwania jednego z piekielnych ksiazat. cos we mnie peklo czlowiek ktory byl dla mnie mistrzem stal sie dla mnie kims obcym chcialem opuscic grupe. niestety jak latwo sie domyslec nie dalo sie tego tak poprostu zrobic nie bede juz tutaj mowic ile razy probowalem uciec od nich bo to akurat w tym temacie nieistotne. pewnego dnia guru obwiescil ze czas zaczac wielkie przygotowania, reszta zaczela gromadzic jakies przedmioty (nie wiem jakie bo zostalem odsuniety od tak waznych spraw) ja jedynie moglem sie przygladac. widzialem jak dwie ofoby niosa symbol bafometa (byl dosc duzy wykonany ze stali). domyslilem sie co sie szykuje. wszyscy zebralismy sie na sali. widzialem jak ktos niesie fallus naszemu gury a on blogoslawi wszystkie 4 strony swiata (reszte rytulalu nie opisze bo ktos moglby tego sprobowac). tak czy inaczej na slowo "PRZYBADZ" cos sie wyraznie zmienilo zmienilo prawa swieca (biała) na oltarzu zgasla a sali zrobilo dalo sie wyszuc jakas energie, bardzo zla. czulem jak przez cale cialo przechodza mi ciarki i zaczyna ogarniam mnie panika. uslyszalem slowa (wlasciwie to nie uslyszalem one poprostu rozbrzmialy w mojej glowie "Qaa; zodoreje, lape zodiredo Noco Mada, hoathahe Saitan!" - "Jam jest najwyzszym jedynim i prawdziwmym wyznawca krola piekiel" albo szatana jak kto woli. nastepnie nasz guru probowal (bo mu sie nie udalo) wejsc w dyskusje z demonem (czy cokolwiek to bylo). (dialogu tez nie opisze zeby nikomu nic do glowy nie strzelilo) uslyszalem tylko cos na rodzaj smiechu byl on hmm....nie da sie tego opisac....do dzisiaj slysze go w glowie. domyslam sie ze ktos slyszac tai smiech czuje ze za chwile umrze i trafi na wieczne potepienie. to co sie stalo pozniej pamietam tylko w fragmentach. Moje przerazenie stalo sie olbrzynie (i nie mowie to o rodzaju przerazenia kiedy np wyskoczy na kogos wyglodzony lew) zaczolem uciekac w kierunku wyjscia. kontem oka zobaczylem jak dwie osoby leza a nasz guru jest doslownie rozczlonkowywany zywcem. dalej nic nie pamietam swiadomosc odzyskalem dopiero u siebie w domu. dlugo sie nie moglem po tym pozbierac wlasciwie to jeszcze nie moge a bylo to juz dosc dawno temu. nawet teraz moge prosto opisac co czuje. wyobrazcie sobie najgorszy dzien w swoim zyciu kiedy nic wam nie wychodzi, gdy wasze niepowodzenia odebraly wam radosc zycia i czujecie ze tak juz bedzie zawsze. wyobraziliscie sobie? to teraz pomnozcie to przez 100 i wiecie jaki jest moj stan, blad mlodosci za ktory bede placic do konca zycia (pewnie juz niedlugo). dlatego przestrzegam kazdego kto by chcial tego probowac miejcie na uwadze ze jak cos pojdzie zle to bedziecie doprowadzeni do takiego stanu w ktorym smierc nie bedzie kara a wybawieniem. mam nadzieje ze choc jedna osobe odwiode moja historia od popelnienia takiego bledu wtedy moje zycie bedzie mialo jakis sens Dalsze czesci wypowiedzi: szczerze mowiac nie widzialem czy zyje ale to moze dlatego ze jego wnetrznosci mi zaslanialy wszystko...... przepraszam ale koniec pytan. to dla mnie za ciezkie.... byl bardzo dobrym magiem tylko zbyt pewnym siebie, dlatego niech nikt tego nie probuje. Ci ktorzy mysla ze sa wstanie opanowac tak potezne istoty pewnie wlasnie tak koncza. widze ze duzo osob na tym forum (nie wytykam palcami na nikogo i nie chce nikogo obrazic) ma tendencje to usilnego narzucania swoich pogladow mimo iz temat tego nie dotyczy. mniejsza z tym jak kogos sie nazywa reka bedzie reka niewazne jak ja nazwiesz nazwy sa nieistotne. nie wiem czy zrozumieliscie po co opisalem wam swoja historie czepiacie sie szczegolow zamiast zrozumiec ogolny sens. chyba malo istotne jest czy byl magiem czy czodem chodzi tutaj o "zabawe" z demonem i jak sie ona skonczyla czyz nie? przed tym chcialem przestrzec. caliah: jezeli chcesz podwazyc moje slowa to rob to smialo nie obchodzi mnie czy ktos mi wierzy czy nie. nawet jezeli jest zbierznosc to nie czyni mojej historii falszywa jak to sugerujesz. nie wiem czy zrozumiales/as sens mojej wypowiedzi.....nie chodzi mi o wspolczucie, zal czy cokolwiek innego chce aby nikt nie popelnil tego bledu. wytknijcie mnie palcami rzucajcie we mnie kamieniami ale jezeli ktomus dalem do myslenia i go odwiode to super. w takim celu opowiedzialem ta bolesna dla mnie historie. mialas kiedys moze stany depresyjne albo normalna depresje? to co czuje jest duzo gorsze, o wiele. przeszedlem wczesniej depresje i wiem co mowie. ciagnie sie to juz od dawna i nie wiem ile jeszcze wytrzymam zanim zapragne sobie ulzyc. juz od jakiegos czasu pragne aby to sie skonczylo ale boje sie ze za to czego sie dopuscilem trafie juz na cala wiecznosc w ich szpony i to co czuje teraz bedzie jeszcze gorsze a nie bedzie od tego ucieczki. ale jak pisalem wyzej nie chodzi mi o wspolczucie. to jest cos z czym musze teraz zyc....lub nie narazie walcze i jakos sie trzymam przy zyciu, latwe to to nie jest, ale nia mam co narzekac sam sie na to ryzyko wystawilem. a nie bede was spammowac moimi decyzjami o samobojstwie ja na powaznie o tym mysle bardzo czesto....za czesto..... :,-( ale znowu zaczynam sie uzalac nad soba a nie o to tutaj chodzi. Ci ktorzy to przeczytaja niech pamietaja jaki jest moral tej histroi. nie igrajcie z demonami bo one chetnie poigraja z wami

>Czy człowiek posiada duszę? Nie tylko człowiek, nawet żelazko posiada duszę

Człowiek posiada duszę!! A jak napisał "duszek" Żelazko to przedmiot więc duszy nie posiada!!

Ale żelazko z duszą posiada duszę :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

BlOnDi:
Żelazko to przedmiot więc duszy nie posiada!!
cóż za kategoryczność! a jak ktoś nie posiada w ogóle żadnego materialnego ciała to ma duszę czy nie?
wendol:
Ale żelazko z duszą posiada duszę :)
chciałeś napisać że żelazko z dyszą posiada dyszę? ;)

Nie mów Smoku, że nigdy nie widziałeś żelazka z duszą :)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

no niewiem mam gdzieś takie żarowe stare- ono to na pewno ma duszę :-)

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Smok:
dyszę? ;)
ja to dysze ,jak mocno pobiegam,kondycji brak;)

Raptor:
Nie mów Smoku, że nigdy nie widziałeś żelazka z duszą :)
ała ale fo pa. nie wiedziałem o tym żelazku :0 http://pl.wikipedia.org/wiki/Dusza_%28cz%C4%99%C5%9B%C4%87_%C5%BCelazka%29 dopiero się dokształciłem. Dziękuje. Jak to mawiał mój ojciec ''całe życie człowiek się uczy a i tak głupi umrze'' ;) a tak na marginesie to to żelazko ma taką nazwę bo przypomina budową człowieka?

Smok:
a tak na marginesie to to żelazko ma taką nazwę bo przypomina budową człowieka?
Bo ma wkład o innej wibracji niż obudowa.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

o to 2 części ,,niepełnego'' ciekawego opowiadania ,,Wstrząsający opis mężczyzny który był ponad 20 lat opętany''. Nie chce zbyt dużo mówić o tym co ten człowiek opowiada bo wiedzielibyście czego sie można spodziewac wiec nie streszczam :D. Ale naprawde po dłuższym przemyśleniu nie warto wzywać i bratać sie z czym co nas przerasta te istoty moga nas ,,zabsorbować'', bardzo nie lubie ludzi którzy w czasie rozmowy na jakiś niezwykły temat o ,,twory i rzeczy niewidzialne'' pytają wierzysz w to??? i w tym momencie nie wiem co mam odpowiedzieć bo z jednej strony tak wiele wiem a naprawde nie mam o niczym pojęcia:). hehe nie wiem wogule czytacie co pisze ale jak tak to czytacie to na własną odpowiedzialnośc a jak nie to dobrze bo nie chcecie słuchac wylewności osoby bojącej sie czegoś niematerialnego bez fizycznej postaci która moze zadać bardzo prawdziwe i fizyczne obrazenia. nie zanudzam:) TUTAJ LINK: http://grypa666.wordpress.com/2009/12/10/ujawnienie-tajemnicy-masonerii/ CZ.1 http://grypa666.wordpress.com/2009/12/11/ujawnienie-tajemnicy-masonerii-cz-2/ CZ.2

Oprócz bycia masonem był Pan adeptem okultyzmu, ezoteryzmu, białej magii, jogi itp. Na czym polega niebezpieczeństwo tych praktyk i jakie przesłanie chciałby Pan przekazać młodemu pokoleniu? - Istnieje wielkie ryzyko różnego rodzaju doświadczeń i praktyk, które z pozoru wydają się niewinne, a które eksploatują po omacku nieznane sfery, używając wszelkiego rodzaju pośredników, przede wszystkim księcia ciemności. Wielu młodych ludzi "zabawia się" wirującymi stolikami, przesuwającymi się szklankami itp. To bardzo groźne pułapki. Moje doświadczenie wskazuje, że tego typu "zabawy" prowadzą w konsekwencji do opętania, niepokojów kończących się często u psychiatry lub, co gorsza, samobójstwem. We Francji od 10 do 20 proc. młodych ludzi uczestniczy przez ciekawość w tego typu praktykach. Wychowawcy i rodzice najczęściej nie zwracają na to uwagi, uważając, że młodość jest czasem wszelkich doświadczeń, bez ponoszenia konsekwencji. Okazuje się, że skutki pojawiają się szybko. Są tym bardziej groźne, że zasadniczo nie można ich zidentyfikować. Szatan, który czeka na okazję, kusi obietnicą sukcesu, pieniędzy, miłości, władzy. Najpierw upaja, później niszczy. Pan tego demonicznego świata nie ma przyjaciół, tylko niewolników. Katecheci i księża stwierdzają, że młodzi ludzie, którzy parają się tego typu praktykami, zaczynają opuszczać lekcje katechezy, Msze Święte. Kiedy czasami udaje się ich spotkać, świadomi wyrządzonych im szkód, proszą Kościół o pomoc. Moje zainteresowania i praktykowanie różnego rodzaju okultyzmu było wynikiem ciekawości zrodzonej przez masonerię. Wszystkie te praktyki są nie do pogodzenia z chrześcijaństwem, powodują często "ukryte związki", od których można się uwolnić tylko przez żarliwą modlitwę. rozmowa z byłym członkiem masonerii: http://newworldorder.com.pl/artykul.php?id=1702 poniżej tego wycinku który umiesciłem jest ciekawe pytanie dotyczące czy były mason uważa że loże masońskie to organizacja okultystyczna, mówi nie tylko jest ona ,,sterowana'' przez szatana. A mi sie wydaje że chyba był jeszcze zbyt nisko w hierarchii ważności i nie musiał wykorzystywać, pastwić sie i prowadzić czarnej magii na dzieciach(chodz to nie jedyny przejaw okultyzmu) albo może zawsze sie ma wybór!?

Straszny bełkot religijny. Oczywiście tylko Kościół i aktywna praktyka religijna mogą was uchronić od opętania ;)) http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=106629

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Witam, Popełniłem błąd, powtarzając z uporem maniaka, że człowiek nie posiada duszy. Właściwie nie udało mi się zdobyć niezbitych dowodów na nieistnienie, ale i też nie mogę powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że ona istnieje. Pewne jest, że rozwiązując zagadkę śmierci, należy się powoływać na twarde dowody. Jeżeli człowiek miałby posiadać duszę, to musiałby by ją też mieć zwierzęta. Ustanie funkcji życiowych jakiegokolwiek organizmu myślącego następuje z chwilą śmierci mózgu, ewentualnie obumarcia zwojów nerwowych. Możemy, zatem, sądzić, że dusza sprzężona jest z centralnym układem nerwowym. Pozbawienie organizmu kończyny nie spowoduje jego śmierci.. Uszkodzenie układu nerwowego spowoduje trwała dysfunkcję w organizmie. Swoją drogą to ciekawe, że substancje psychoaktywne, typu dopalacze/używki, tak łatwo wpływają na funkcjonowanie układu nerwowego. Przecież są to tylko substancje materialne, a jednak z łatwością modyfikują duszę, poprzez oddziaływanie na układ nerwowy. Uszkodzenie części mózgu spowoduje, dysfunkcję w ruchu lub trwałą utratę pamięci. Może przyczynić się do „zwężenia” świadomości, na poszerzaniu której odbywa się rozwój duchowy. Czyżby utrata pamięci, a co za tym idzie świadomości była równoznaczna z utratą części duszy? Niewątpliwie możliwości ludzkiego umysłu ograniczone są tylko liczbą neuronów i potencjalnych połączeń synaptycznych między nimi. Możliwości poszerzania świadomości są niemalże nieograniczone. Co z tego wyniknie, jeżeli po obumarciu organizmu połączenia nerwowe ulegną rozkładowi? O ile więcej warta jest dusza człowieka, niż zwierzęcia? Pięknie brzmi idea reinkarnacji. Wszelkie dusze po śmierci inkarnują się w organizmy coraz to lepiej rozwinięte. Na świecie żyjemy tylko po to, żeby się uczyć. Brzmi logicznie. Gdzie tu jednak dowody? Po śmierci rodzimy się w nowym ciele i zaczynamy całą naukę od zera, a wszelkie historie zamieszczone na paranormalnych stronach, typu nautilus, brzmią trochę jak bajki. Rzekomo nieliczni pamiętają swoje wcielenia. Dlaczego nie pamiętają ich zwykli szarzy ludzie? Poza tym liczba ludności stale wzrasta. Skąd biorą się dodatkowe dusze? Podobno ciąży na nas bezlitosne prawo karmy z poprzednich wcieleń. Jednakże nie pamiętamy zła, które wyrządziliśmy w poprzednich wcieleniach. Skąd więc szansa na poprawę? Każde życie będzie odkrywaniem siebie na nowo. Czy to aby nie jest droga do nikąd? Weźmy pod uwagę fakt, że wróżki, jasnowidze i inni szarlatani oferują możliwość poznania swojego poprzedniego wcielenia, za wcale nie małe kwoty pieniężne, tylko dla tego, że posiadają dar od Boga, w postaci „trzeciego oka”, które pozwala widzieć aurę. Niewątpliwie reinkarnacja byłaby dla nich po prostu dobrym interesem. Absolutnie nie mam zamiaru przekonywać kogokolwiek, że człowiek nie posiada duszy. Pragnę tylko poznać fakty, na temat ludzkiej natury. Nie każcie mi bezmyślnie wierzyć we wszystkie historie. Po prostu wytłumaczcie mi w sposób logiczny, że człowiek jednak posiada duszę, czy ewentualnie jest duszą.

Polscy naukowcy tez zastanawiali sie nad problemem duszy. Wpadli na pomysl i zwazyli czlowieka tyz przed smiercia i tuz po smierci. Okazalo sie, ze jest roznica wagi. Nie pamietam tylko jaka. Polscy naukowcy uznali ten ubytek wagi po smierci za fakt, ze cialo opuscila dusza.

Masz rację, Wrono. Śmierci człowieka towarzyszy ubytek wagi. Dzieje się tak dlatego, że energia (która też ma swoją wagę) zgromadzona w organizmie człowieka rozprasza się w chwili jego śmierci. Nie jest to inteligentna w każdym razie energia.Trudno powiedzieć, że wypromieniowane ciepło, czy gazy metaboliczne maja swoją osobowość :)

Oj leniwy Wilku, poszukaj na forum... :) Jest dużo książek... Szukaj, a znajdziesz... Dam Ci jeden link - powinieneś to docenić :) http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=49371&p=1 No dobra... niech Ci będzie - coś Ci powiem, konkretne książki też mógłbym Ci polecić, ale jest tego naprawdę dużo... 1. Znane są przypadki osób z bardzo znacznymi uszkodzeniami mózgu (niewiele z tego mózgu zostaje), które jednak nadal egzystują i myślą wcale nie najgorzej. 2. Mózg jest rodzajem "anteny", a poza tym pośredniczy w nadzorowaniu pracy ciała. 3. Niewiele dusz (w porównaniu do ich liczby w wymiarach niefizycznych) decyduje się na inkarnowanie w światach materialnych. 4. Nowe dusze powstają stale...

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Dobry przykład Darek, dobry przykładem (jeśli tak te przypadki można w ogóle opisywać)są dzieci z wodogłowiem - u których choć stwierdzono niekiedy słaby rozwój mózgu o tyle - w testach IQ które w żaden sposób nie są wymierne osiągały one jednak ponadprzeciętne wyniki. Pozdrawiam Igor ps. a tutaj do posłuchania bardzo ciekawe :) http://www.radio.bialystok.pl/snd/simona/07_o_samopoznaniu.mp3

Niech Moc Będzie z Tobą

Dwa różne wydania :) http://www.dobreksiazki.pl/okladki/duze/4427.jpg http://www.kos.alpha.pl/sklep/images/83-89375-65-6_Wyzwolenie_deir1.jpg http://www.nieznany.pl/Wyzwolenie-dusza-jest-struktura-energoinformacyjna-DEIR-I-pbi-1336.html http://www.kos.alpha.pl/sklep/product_info.php?products_id=99 http://www.dobreksiazki.pl/a1066-dimitri-wereszczagin.htm http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=41865&p=5 Tak teraz przejrzałem sobie ten wątek od początku i widzę, że się powtarzam :) A Wilk, gdyby zapoznał się z tym, co już kiedyś polecałem, to nie zadawałby teraz takich pytań, nie szarpałby się tyle, nie stracił czasu i energii, i byłby już dużo "dalej" :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 205
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.