Mówišc o Jezusie historycznym, nie wolno nam zapominać, iż historia jest naukš cisłš. Tymczasem, niestety, chrzecijaństwo – jak wszystkie religie – jest religiš objawionš i już z samej definicji przeczy niepodważalnoci własnych dogmatów. Dzisiejszy Kociół Rzymskokatolicki przyznaje już, iż chrzecijaństwo wyrosło z Objawienia Mojżeszowego i że Stary Testament stanowił jedynie wyjcie dla nowej doktryny religijnej. Nie przyznaje się jednak, mimo chwalebnych tendencji ekumenicznych, do wypaczeń powstałych w tworzeniu podstaw własnej wiary, a także do odstępstw doktrynalnych. Nie przyznaje, bo nie może. Nie może w obliczu już pozyskanych zwolenników, nie może przez pamięć krzywd, jakie wyrzšdził ludzkoci na przestrzeni wieków, jak i nie może z powodu zafałszowania i błędnej interpretacji słów samego Jezusa Chrystusa. Broni się też przed zarzutem podrabiania dokumentów kocielnych o historycznym znaczeniu (pism więtych) i polegania na ródłach już i tak wštpliwych. A przecież sam Mojżesz, kierowany naturalnie boskim posłannictwem, dopisał połowę Pięcioksięgu(!) Za w układaniu Nowego Testamentu miało swój udział wielu boskich plenipotentów: proroków i kapłanów. Czy można w takim przypadku mieć stuprocentowš pewnoć, iż każde słowo zawarte w Biblii było raz wyrzeczone, zgodnie z boskim zamysłem? Przecież sam wspomniany Pięcioksišg Mojżesza nie powstał od razu, pomijajšc częć odautorskš samego proroka, ale kształtował się w cišgu długich stuleci, czerpišc informacje z wielu ródeł – pierwszy raz spisany w IX i VIII wieku p.n.e., kolejnego opracowania doczekał się trzysta lat póniej, a ostatecznš postać przybrał po kolejnym (aż!) tysišcleciu. Wiadomo też, że został skompilowany z kilku niezwišzanych ze sobš ródeł, a i nawet to, co doń weszło, też zostało sfałszowane. Doć wspomnieć o Księdze Jozuego i Księgach Królewskich. Reszta tez jest wštpliwa. Na przykład księga Izajasza tylko w rozdziałach 1-39 rzeczywicie odzwierciedla działalnoć proroka z VII wieku p.n.e. Natomiast pozostałe rozdziały dotyczš czynów innych anonimowych postaci, które na pewno żyły wiele stuleci póniej. Wystarczy sięgnšć po współczesne wydania Nowego Testamentu, by na wielu stronicach przedmowy spostrzec z przerażeniem, że edytor słowami teologów oficjalnie przyznaje się do tego, że Pismo więte było wielokrotnie przerabiane i w wyniku tego przerabiania często zatracano właciwy sens objawień.
Dolejmy trochę oliwy do ognia. Jezus nigdy nie słyszał o Starym Testamencie, tym bardziej o Biblii. W tworzeniu więtej literatury odrzucono
Księgę Pana, Księgę Wojen Jehowy i Księgę Jaszara. Tę ostatniš pominięto tylko dlatego, gdyż nie współbrzmiała z
Księgš Wyjcia, gdzie Jehowa wydawał instrukcje Mojżeszowi, dotyczšce zasad pożycia społecznego, łšcznie z X Przykazaniami i prawami dotyczšcymi Szabatu. Tymczasem w
Księdze Jaszara nie ma nawet słowa o Jehowie, a prawa przekazuje Izraelitom Jetro, Najwyższy Kapłan Median i Pan Góry, generalny zarzšdca wištyni synajskiej, który był… człowiekiem z krwi i koci.
W czasach Mojżesza nie było też góry Synaj. Całš historię wymylono na podstawie tekstów hebrajskich dopiero 1700 lat po Mojżeszu. X Przykazań i Psalmy skopiowano z egipskiego rytuału i przeinaczono. Nawet Słowa Mšdroci Salomona z
Księgi Przysłów Starego Testamentu wyjęto żywcem z ust egipskiego mędrca Amenemopa, choć i te sami Egipcjanie oparli na kanwie jeszcze starszych nauk Ptahhotepa, które po raz pierwszy ujrzały wiat ponad 2000 lat przed Salomonem.
Dzi już wiadomo, że cała patriarchalna historia Starego Testamentu, idšca przez 19 pokoleń od Adama do Abrahama, to dzieje mezopotamskie, zaczynajšce się w sumeryjskim Edenie, gdzie hodowano rasę przywódców ludzkoci, karmionych ekstraktami hormonalnymi, dzięki czemu mogli żyć setki a nawet tysišce lat. Zresztš pod Górš Horeb wyprawa Petriego odkryła wištynie, w której wyrabiano Chleb Pokładny, ten sam, który jako Ogniowy Kamień sycił wietliste ciała królów babilońskich. Dopiero od czasów Abrahama i Izaaka, kiedy Enlil-Jehowa przejšł przywództwo nad ludmi, żywotnoć panów drastycznie spadła.
Zapisy w księgach religijnych zmieniano przez tysišce lat, a nie w cišgu jednego czy dwóch ostatnich miesięcy. W tym okresie sama ludzkoć przeżyła kilka społecznych rewolucji. Przecież więte teksty, uznawane przez wiernych za jedyna i przez Boga natchnione, były wielokrotnie kodyfikowane, sortowane i… na powrót przerabiane. Pierwszej oficjalnie odnotowanej segregacji dokonano na kongresie kapłanów w Jamanii (Jabne), gdzie wszystkie księgi więte ludzkim orzecznictwem podzielono na kanoniczne, zgrupowane pod szyldem Biblii, oczyszczane już od III wieku przed Chrystusem, i apokryfy, księgi nie pasujšce do prowadzonej przez Kociół polityki. W 325 r. po Chrystusie mocš soboru Nicejskiego specjalni korektorzy kocielni znowu solidnie okroili i przerobili Pismo więte w sensie tego, co
za właciwe uznanym zostało. W roku 383 na polecenie papieża Damazego I sporzšdzono kolejny przekład, zwany od tej pory Wulgatš. Mało tego, w VII i VIII wieku naszej ery za boskie teksty wzięli się masoreci, którzy nie tylko przyjęli nowy kanon (raz na zawsze okrelili), ale ustalili nawet kolejnoć zdań i porzšdek słów w zdaniach. A i to nie był kres przeróbek, bo następne stulecia wyeliminowały jeszcze wiele goršcych tekstów i ksišg niewygodnych dla Kocioła.
A i tak więte księgi rażš sprzecznociami, dajšc wyraz coraz większemu niezadowoleniu mšdrzejszych z każdym pokoleniem wyznawców i powodujšc nawet odejcie wielu duchownych z łona Kocioła, i – co znamienne – ruchy reformatorskie. Błędy owe – twierdzš oni – nie mogłyby zaistnieć, gdyby teksty biblijne pisane były pod dyktando Ducha więtego. I trudno odmówić im racji.
Przecież już sama Księga Rodzaju, majšca zawierać prawdy niepodważalne, pełna jest niekonsekwencji. Wystarczy chociażby przypomnieć historię grzechu pierworodnego, Drzewa Życia i Drzewa Dobra i Zła czy Potopu, gdzie Bóg wykorzystuje każdš sposobnoć do wyrażania niezadowolenia nie tylko ze stworzonego na własne podobieństwo człowieka, ale i z samego aktu stworzenia wiata. Gdy tymczasem nawet dzi skłonni jestemy przyznać, iż to, co stworzył Bóg, powinno być zawsze doskonałe.
Jakże zaskakujšce jest opisane w Księdze Rodzaju zachowanie Boga po złożonej mu przez Noego ofierze całopalenia:
”Gdy Jahwe poczuł miłš woń, rzekł do siebie: Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest już złe od młodoci. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem…”.
To niezadowolenie Boga z własnego dzieła było i jest dla wielu wiernych nie do przyjęcia. Jego przyznanie się do dewastacji ziemi wstrzšsa na równi z miłš dla Boga woniš palonych zwierzšt.
Jezusowy zakaz spożywania mięsa zastšpił Kociół zaleceniami Jahwe, jakich Ów udzielił Noemu po potopie:
”Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm (…) A bojań i lęk przed wami niech padnie na wszystkie zwierzęta ziemi i na wszelkie ptactwo niebios, na wszystko, co się rusza na ziemi, i na wszystkie ryby morskie; wszystko to oddane jest w wasze ręce”.
Niepokojšce, nieprawdaż? Czy tak przemawia Bóg, o którym czytamy w Księdze Genesis, że stworzył niebo i ziemię i polecił ludziom jako wyłšczny pokarm rolinny? Chyba tak, skoro w drugiej Księdze Mojżeszowej czytamy, jak po wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu nakazuje Bóg Mojżeszowi zbudowanie ołtarza ofiarnego, a Trzecia Księga Mojżeszowa zawiera już dokładny instruktaż składania ofiar wraz z opisem podziału rytualne ofiary między kapłanów:
”Ofiarę pokutnš zaczynać się będzie w tym samym miejscu, gdzie zarzyna się ofiarę całopalnš, a krwiš jej pokropi się ołtarz dookoła. Na ofiarę złoży się wszystek tłuszcz z niej, ogon i tłuszcz pokrywajšcy wnętrznoci. Obie nerki i tłuszcz, który jest na nich przy polędwicach, i otrzewnš na wštrobie przy nerkach oddzieli się jš. Kapłan spali je na ołtarzu jako ofiarę ogniowš dla Pana. Jest to ofiara pokutna. Każdy sporód kapłanów może jš spożywać”.
Instrukcja zaleca skrapianie ołtarza krwiš zabitych zwierzšt i wylewanie jej reszty u jego podstaw. Czy tego mógł wymagać Pan Stworzenia? Jeżeli tak, to nauki Jezusa przeczš zamiarom Wszechwładnego…
”Nie będziesz oddawał pokłonu bogu obcemu, bo Jahwe ma na imię Zazdrosny: jest Bogiem Zazdrosnym. Nie będziesz zawierał przymierzy z mieszkańcami tego kraju, aby gdy będš uprawiać nierzšd z bogami obcymi i składać ofiary bogom swoim, nie zaprosili cię do spożywania ich ofiary. A także nie możesz brać ich córek za żony dla swoich synów, aby one uprawiajšc nierzšd z obcymi bogami nie przywiodły twoich synów do nierzšdu z bogami obcymi”.
Trzeba przyznać, iż wzmianka o lubieżnych zainteresowaniach bogów i ich wzajemnych stosunkach, o których tak wiele mówiš apokryfy i teksty kanoniczne, jest dla katolika końca dwudziestego wieku zaskakujšca. Niemniej to włanie one wraz z całš tajemniczš oprawš stanowiš wcišż aktualne ródło wiary.
Podobnych niejasnoci pozbawione sš odkryte w latach 1947-56 w Qumran przedchrzecijańskie rękopisy, na których oparto znacznš częć tekstów Nowego Testamentu i z których zaczerpnięto wiele kazań przypisanych potem Jezusowi i jego uczniom, co daje ogólne wyobrażenie o sposobie kompilowania Pisma więtego.
Odnalezione w grotach teksty liczš prawie osiemset rękopisów, z których największy, będšcy pierwowzorem Księgi Izajasza (o tysišc lat wczeniejszym od znanej do tej pory kopii hebrajskiej Biblii), jest zwojem mierzšcym ponad siedem metrów długoci. Znaleziono także, prawdopodobnie, szóstš księgę Tory, co już z podejrzenia jest nielichš sensacjš. Oprócz pierwowzorów pism więtych natrafiono również na pisma codzienne, jak i na majšce charakter historycznej tajemnicy. Mowa oczywicie o „Wojnie Synów wiatłoci z Synami Ciemnoci”, o której dotšd nikt nie słyszał, a która rzuca janiejsze wiatło na koincydencję Starego Testamentu z Wedami. Niestety, znaczna częć znaleziska z powodu przesłania i swego rewolucyjnego charakteru zostanie – ku zadowoleniu Watykanu – udostępniona dopiero w przyszłoci.
Skoro jestemy już przy Watykanie, to przyjrzyjmy się prawdom głoszonym przez proroków, uznawanych w powszechnej opinii za autentycznych uczniów Jezusa. Niestety i tu trafiamy na mistyfikację szytš grubymi nićmi. I tak Ewangelia Marka nie pochodzi od apostoła Marka, ale od tłumacza Piotra w Rzymie, o czym zawiadcza Papias w swoim licie do prezbitera Jana:
”Marek, tłumacz Piotra, kreli z dokładnociš, chociaż bez większego porzšdku, wszystko, co przechował w pamięci o tym, co Jezus miał powiedzieć, ponieważ za on sam Pana nie widział, lecz był tłumaczem Piotra, który go uczył, gdzie zachodziła koniecznoć, nie wyłożył wszystkich słów Chrystusa w ich pełni. Nie można więc Markowi mieć za złe, że zapisał tylko to, co jemu przekazała pamięć”.
Również Ewangelia Łukasza, jak i Dzieje Apostolskie, nie pochodzš od Łukasza, który terminował u Pawła, o czym wspomina list do Kolosan, ale wyszły spod ręki innego legendotwórcy. Także autor Ewangelii Mateusza nie jest tym, za kogo zwykł go podawać Kociół. Mało tego, trzy ewangelie, tj. Marka, Mateusza i Łukasza, zwane synoptycznymi, sš niemal identyczne, czwarta za, ewangelia Jana, do dzi uznawana jest przez teologów za
kontrowersyjnš.
Już sama historia objawienia wyglšda u Jana doć ciekawie. Zawezwany w celu napisania Ewangelii, odparł Jan po długim zastanowieniu:
„Poćcie ze mnš od dzisiaj trzy dni i co każdemu zostanie objawione, będziemy sobie opowiadali”.
I choć całoć sfirmował Jan własnym podpisem, to i tak jego (czytaj: ich) wizje nie uniknęły kolejnych sprostowań chrystognostyków wieków póniejszych.
Zresztš Dionizos z Aleksandrii Wielkiej (zm. w r. 264/65) przyznaje, iż
Apokalipsę Jana napisał Cerynt. Zaznaczył przy tym, iż waga dzieła jest zapewne nadzwyczajna i przez ten walor można traktować je jako oryginalne. Dzisiaj postępowanie takie nazywamy oszustwem i jeli można – likwidujemy drogš jurystycznej odpowiedzialnoci. Jednakże w tamtych czasach Kociół był sędziš własnych czynów i nagminnie korzystał z tego przywileju. Współczenie możemy mówić jedynie o dalekowzrocznej zapobiegliwoci. Efektem takiej zaradnoci sš setki „goršcych oryginałów”, np. I i II List Piotra, do czego zresztš teologia katolicka się przyznaje i co… usprawiedliwia. List Pawła do Efezjan, do Kolosan, II List do Tesaloniczan to też podróby. Podobnie wyglšda to z I i II Listem do Tymoteusza i setkami innych dokumentów, co już podnosiłem, ale nie ma potrzeby wyliczać ich wszystkich. Wystarczy wiadomoć metod, które Kociół z powodzeniem stosował w celu rozcišgnięcia władzy nad społeczeństwem i których skutki pokutujš w nas po dzień dzisiejszy.
Także Paweł zwiastował Dobrš Nowinę w niecodziennych okolicznociach – kiedy ujrzał wiatło i na trzy dni stracił wzrok, zstšpiło nań objawienie. Również jego towarzysze słyszeli głosy niebios, chociaż nikogo nie widzieli.
Prawda jest taka, że teksty odnalezione w Qumran i nieco wczeniej w Nag Hammadi były przekazami biblijnymi zupełnie inaczej przedstawiajšcymi starotestamentowe historie, a już w ogóle niewiele miały wspólnego z naukami Kocioła wyrosłego na legendzie Jezusa. Mało tego: jako jedyne wiarygodne pisma z okresu przed- i Jezusowego przedstawiały życie i nauki Mesjasza w wietle wrogim obowišzujšcym po dzi doktrynom religijnym. Lecz były zbieżne ze wszystkim, co przekazuje nam wiat duchowy. Uderzajšc w fundamenty religii, goršce teksty musiały siłš rzeczy być odrzucone przez Watykan, napiętnowane i wzgardzone. Uznane za wywrotowy element. Czy słusznie? A jakże. Wystarczy wspomnieć historię dwóch Szymonów, których prawdziwe życie niewiele miało wspólnego z przekazem, jaki politycznš manipulacjš dotrwał do naszych czasów w słowach Pawła z Tarsu i w. Piotra.
Szaweł, włanie w czasie swojej podróży do Damaszku, której celem było wydanie Rzymianom zwolenników Jezusa, wpadł na genialny pomysł stworzenia nowej religii, religii opartej na kulcie Jezusa. A ponieważ nauki Jezusa były wówczas mało zrozumiałe i bardzo mało popularne, można wręcz powiedzieć: były jednym z licznych sposobów pojmowania wiata obok wielu innych wierzeń, jakie wyrażały swój stosunek do „nieuchronnego” ówczesne społecznoci – umylił więc Szaweł stworzenie nowej wiary od podstaw. Zaczšł od siebie, przybierajšc imię Pawła z Tarsu. Potem przy współudziale w. Piotra przejšł całš mitologię Mitry, czynišc z Jezusa Boga zrodzonego z dziewicy i zmartwychwstałego po ukrzyżowaniu. I choć, uznani za heretyków, zostali odrzuceni przez większoć apostołów, to jednak do nich należał pomysł, który ochoczo przejšł powstały w wiekach póniejszych Kociół. I tak to chrzecijaństwo przejęło w czasie swojej wiekowej tradycji wszystko, co było najlepsze w wierzeniach innych społecznoci, to znaczy wszystko to, co najbardziej przemawiało do wyobrani tłumów, wraz z datš narodzin Jezusa, sakramentem chrztu, spowiedzi, małżeństwa etc., etc. (a co w rzeczywistoci w ogóle nie miało miejsca).
Za przykład rozmijania się „prawdy” z rzeczywistociš niech posłuży tylko jedna historia, odczytana w bibliotece Esseńczyków i ukazana wiatu przez L. Gardnera w „Krwi z krwi Jezusa”. ledztwo, a raczej fakty dotyczš życiorysów dwóch Szymonów, którzy żyli i pracowali w otoczeniu Jezusa. Szymon Piotr, czyli Szymon Skała był typowym analfabetš tamtych czasów, matołowatym wieniakiem, chciwie korzystajšcym z blasku otaczajšcego Jezusa, facetem nie pojmujšcym jego nauk. Dlatego nienawidził kobiet, zwłaszcza tych wykształconych, a przede wszystkim Marii Magdaleny, przyjaciółki Jezusa, której ten częciej dawał posłuch niż jemu. Potem swojš nienawić do kobiet wbetonował w podstawy chrzecijaństwa.
Drugi z Szymonów, zwany Zelotš, wszechstronnie wykształcony człowiek (stšd przydomek: Mag) – był jednym z najcenniejszych współtowarzyszy Jezusa i jednym z nielicznych, którzy rozumieli jego nauki, także te dotyczšce Wielkiej Mocy tkwišcej w człowieku, z którš pojednanie oznacza wyzwolenie duszy z kręgu wielu narodzin. Aresztowany przez Rzymian, cudem uniknšł mierci. Miast niego zginšł Szymon Cyrenejczyk. On za na czas zorganizował pomoc i w ostatniej chwili zdjšł z krzyża Jezusa. Potem wraz z Jezusem, Mariš Magdalenš i Józefem z Arymatei uciekł do Egiptu. Do końca życia pozostał wierny naukom spisanym w „Wielkiej Zapowiedzi” i tępił jak mógł tworzone przez Pawła z Tarsu i Piotra chrzecijaństwo. Kiedy Jezus wyjechał do Tybetu, gdzie żył jeszcze wiele lat, wię między oboma przyjaciółmi zerwała się na stałe.
I tak to wyglšda historyczna uczciwoć chrzecijaństwa w tworzeniu, a raczej w umacnianiu własnego wizerunku.
Obowišzkowym wtrętem będzie także nawišzanie do innej metody zdobywania przewagi nad niewiernymi, do oszustwa, i przypomnienie tu o „Darowinie Konstantyńskiej”, najgenialniejszym (udowodnionym) fałszerstwie w historii Kocioła, które oddało mu w posiadanie cały ówczesny wiat, zapewniajšc władzę i majštek nieznane dotšd w historii. Fałszerstwa dokonano w kancelarii papieskiej w VIII wieku i choć katolicy przyznali się doń osiem stuleci póniej, to już nic i nikt nie mógł pozbawić ich uzyskanych profitów, strzeżonych Chrystusowš tajemnicš, mocš wypraw krzyżowych, inkwizycjš, eksterminacjš Indian i tym podobnym arsenałem rodków. Otóż wspomniana „Darowizna Konstantyńska” oddawała we władanie Kocioła cały Zachód Cesarstwa, czynišc jednoczenie z papieża ukonstytuowanego przez Cesarza Niebieskiego samowładcę:
”(…) ponieważ doczesny cesarz nie powinien sprawować władzy tam, gdzie przez Cesarza Niebieskiego został ustanowiony głowš (papież) chrzecijańskiej religii”.
Dokument ten, ukazany wiatu w odpowiedniej chwili i miejscu, przyniósł właciwy dla tego czasu i miejsca skutek. Wspomagało go zresztš sto innych fałszerstw, które wymienił swego czasu sekretarz papieski Valla.
Polecam:
