Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
ksiegi nie zawarte w Biblii
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 186

prosze o namiary na ewangelie i pozostale ksiegi, ktorych nie ma w Biblii z gory dziekowa

Lol ano dobre to :) Dzięki Darek za cynk.

"Twój talent Gosiu, jeœli chodzi o własne zdanie na każdy temat, dobrze znamy. "Dzięki Tobie dowiedzieliœmy się na przykład, że w przestrzeni kosmicznej jest powietrze (w tym tlen) i że Księżyc œwieci własnym œwiatłem, podobne brednie wymyœlasz na temat HAARP-a - jest natomiast kilka ksišżek o HAARP-ie, z których można się dowiedzieć dużo na ten temat (jeœli kogoœ to interesuje). Ty natomiast Gosiu masz tendencję do konfabulacji i u Ciebie jest to objaw choroby psychicznej, a nie działania HAARP-a." Dariuszu moje zdanie w wymienionych przez Ciebie tematach jest takie a nie inne i takie pozostanie, bo nikt mi do tej pory nie udowodnil, ze jest inaczej. 1. Nikt nie wysiadal w przestrzeni kosmicznej zeby stwierdzic czy jest tam powietrze czy go nie ma !!! 2. Ksiezyc swieci zimnym swiatlem. Innym jak Slonce !!! 3. Bron elektromagnetyczna jaka jest HAARP zdolna jest do wielu rzeczy juz w tej chwili. Udowodnij mi, ze nie mam racji !!!

Goska:
1. Nikt nie wysiadal w przestrzeni kosmicznej zeby stwierdzic czy jest tam powietrze czy go nie ma !!!
Gosiu, rozmowa z Tobš jest bardzo zabawna, ale bezcelowa. A o kosmonautach słyszałaœ? To nie bajki, naprawdę sš tacy ludzie :) Poza tym już ci kiedyœ tłumaczyłem o nieopływowych kształtach sztucznych satelit i prędkoœciach, z jakimi się poruszajš.
Goska:
2. Ksiezyc swieci zimnym swiatlem. Innym jak Slonce !!!
Właœnie patrzę na blok za moim oknem, on też œwieci! Ale jakimœ innym œwiatłem niż Słońce, bo na Słońce nie mogę spojrzeć - tak mnie razi :)
Goska:
3. Bron elektromagnetyczna jaka jest HAARP zdolna jest do wielu rzeczy juz w tej chwili. Udowodnij mi, ze nie mam racji !!!
No oczywiœcie, że broń elektromagnetyczna jest zdolna do wielu rzeczy. A czy ja mówię, że nie? Reasumujšc - rozmowa z dzieckiem bywa bardziej rzeczowa niż z Tobš.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Darku Ty wszystko wiesz z ksiazek albo z TV. Mnie wystarczylo pokazanie ladowania na Ksiezycu, zeby sie przekonac, jak strasznie mozna klamac i jak dziala na ludzi raz powiedziana wiadomosc w TV.

A ty gosiu skšd wiesz wszystko? Sama do tego doszłaœ?? O tym powietrzu to już kiedyœ rozmawialiœmy, daruj sobie. O co ci chodzi z tym lšdowaniem na księżycu? Był wštek (może wcišż jest?) na ten temat i myœlę że nie ma o czym gadać, ludzie byli na księżycu a dowody można obejżeć posiadajšc mocny teleskop, lub mocny laser pomiarowy (lusterka tam zostawili jankesi). Ale nie przejmuj się wszak nikt z nas tak naprawdę nie istnieje, jesteœmy po prostu programem bezczynnoœci jakiegoœ super-kompa, nie istniejemy, przetwarzamy tylko wtórne dane.

Liszaj:
Ja obecnie œcieram się z katolami na forum katolik.pl mój nick Lizard poczytajcie sobie, może ktoœ podrzuci trafne materiały na tematy kreacjonizmu i matactw KK.
Myœlę, że to zbożny cel. Jednak coœ znalazłem: http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=55874&p=2 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=49681&p=7 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=49681&p=9 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=55874&p=4 http://www.ndw.v.pl/art.php?nr=612&czesc=57

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Liszaj:
Ja obecnie œcieram się z katolami na forum katolik.pl mój nick Lizard poczytajcie sobie
to jest niczym walka z wiatrakami no cóż religia to taka w sumie sekta, klapki na oczy i jedyny słuszny punkt widzenia :-/

Masz rację Campari, zaobserwowałem to na przykładzie Ahmeda, Ufity, Watchera, czy choćby Brata. Nie ma znaczenia, czy to Islam, czy Katolicyzm - jedna sekta. Jedni i drudzy majš dogmaty i zakaz myœlenia - bo to wielki grzech.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Chociaż, na takie fora wchodzš różni ludzie, nie wszyscy majš tak wyprane mózgi jak osobnicy wymienieni powyżej. Niektórzy ludzie po prostu wierzš w pewne rzeczy (religia), bo nie mieli dostępu do pewnych informacji. Nawet na tym forum spotkałem się z dziewczynš, która mi podziękowała i poprosiła o więcej materiałów, bo nie wiedziała wczeœniej o tych rzeczach. Tak więc Liszaj - szczęœć Boże w tym co robisz, obyœ w jak największej liczbie ludzi zaszczepił wštpliwoœci i głód poznania.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Chociaż, na takie fora wchodzš różni ludzie, nie wszyscy majš tak wyprane mózgi jak osobnicy wymienieni powyżej. Niektórzy ludzie po prostu wierzš w pewne rzeczy (religia), bo nie mieli dostępu do pewnych informacji. Nawet na tym forum spotkałem się z dziewczynš, która mi podziękowała i poprosiła o więcej materiałów, bo nie wiedziała wczeœniej o tych rzeczach.
przyznam się, że dopóki nie trafiłem na forum ejsi, byłem przykładnym katolikiem i dopiero to forum pokazało mi, że można włšczyć "alternatywne myœlenie" :) także i Twoja w tym zasługa Wendol :)

Na zdrowie! :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Bardzo się cieszę, że moja praca przynosi wyniki. Ja nigdy nie byłem "przykładnym katolikiem". Albo może inaczej - byłem człowiekiem "wielkiej wiary", z zasadami, ale bez tej całej religijnej otoczki. Większoœć "przykładnych katolików" nigdy nie osišgnie tego poziomu "wiary" - życia zgodnie z uniwersalnymi zasadami dobra. Powiem więcej "przykładny katolik" utopiłby cię w łyżce wody - tylko dlatego, że nie podzielasz jego poglšdów.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ciekaw jestem czy to ten sam Lizard, który dawno, dawno temu tutaj bywał... Faktycznie wendolu jedno jest pewne - dyskusja tutaj nie ma sensu, bo to nei jest dyskusja. Zauważ, ze zachwoujesz się dokładnie tak jak opisujesz mnie :/ Mateczka Ironia :-) Pozwolę sobie na dygresję Twoim językiem: "Tylko Ty masz słusznoœć o wielki góru, dlatego nie bedę się sprzeczał z Twoimi wiadomoœciami, które mnie porażajš. Do tego jestem przekonany, ze opierasz się na wiarygodnych i TYLKO i wyłšcznie prawdziwych badaczach, którzy bedšc specjalistami w każdej dziedzinie, którš się zajmujš stali się niekłamanymi autorytetami" Skoro więc na takije płaszczyŸnie nie możemy dojœć do porozumienia, zapomnijmy o tym że dyskutowaliœmy kiedykowliek na tym forum. udajmy, ze spotkaliœmy się pierwszy raz i dopiero się pozanajemy. I rozpocznijmy prawdziwš i rzetelnš dyskusję, bez uraz etc etc etc :-) Mam nadzieję, ze się zgodzimy wszyscy na to... Temat o ile się nie mylę to księgi apokryficzne, a œciœle to kto jest ich autorem, czy sš autentyczne, skšd się wzięły i dlaczego nie zostały uznane przez koœciół? Zgoda? Pax vobiscum :-)

Nie zostały uznane przez KK, bo nie sš zgodne z uznanym kanonem wiary - proste.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

To chyba zgoda:-) W dużym uproszczeniu, ale to w gruncie rzeczy prawda Wendol. Choć zagłębiajšc się w temat możnaby powiedzieć, że nie jesteœmy pewni ich pochodzenia i autentycznoœci etc. W takim razie dobrze zrobił Koœciół, ze ich nie uznał czy Ÿle?

Co to znaczy autentyczne? Można powiedzieć, że Biblia nie jest autentyczna, bo na poczštku podzielono księgi na kanoniczne i nie kanoniczne, przeredagowywano jš wiele razy, częœć wykreœlono, częœć dopisano. Wiemy też kto jest autorem częœci tekstów zawartych w Biblii, i okazuje się że np. wcale nie œw. jakiœtam, tylko ktoœ zupełnie inny. Pisałem o tym już dawno temu, podałem linki, które mogš się przydać nie tylko Liszajowi.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Brat:
W takim razie dobrze zrobił Koœciół, ze ich nie uznał czy Ÿle?
Dobrze, czy Ÿle? Ich sprawa. Tworzy się jakšœ religię, której podstawy powinny być przynajmniej z grubsza spójne. Co nie pasuje do ogólnej wizji to się wywala.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

No dobrze - też już kiedyœ o tym pisałem, ale nie zaszkodzi powtórzyć :-) Autentyczne to znaczy przetłumaczone z oryginałów zgodnie z zasadami tłumaczenia - proste. Nie można powidzieć, że Biblia nie jest autentyczna bez specjalistycznych badań. Co zaœ można stwierdzić logikš: Żydzi z Zhrzeœcijanami raczej się przez wieki nie kochali jak uczy tego Biblia. Natomiast współczesne tłumaczenia żydowskie i chrzeœcijańskie Starego testamentu niczym się ze sobš nie różniš ( poza drobnymi sprawami jak 151 psalm, czy kilka pism Króla Dawida, które zapewniam nic nowego do nauki nie wnoszš; tutaj jest angielski tekst psalu 151 http://www.athanasius.com/psalms/psalms5.html#151 ). Czy nie uważasz tego za dowód autentycznoœci Starego Testamentu? Do tego waratłoby jeszcze przytoczyć kilka historycznych faktów dotyczšcych tłumaczeń ST takich jak Septuaginta, która jest używana przez Żydów do dzisiaj i zostałš również zaadaptowana przez chrzeœcijan ( dla nieœwiadomych septuaginta została opracowana jeszcze przed narodzeniem Chrystusa ). Jak zgodzimy się co do autentycznoœci ST zajmiemy się nowym - tak dla odcišżenia dyskusji :-) Pax :-)

A o Wulgacie słyszałeœ? A o Neowulgacie obowišzujšcej od 1979 r.?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Mówišc o Jezusie historycznym, nie wolno nam zapominać, iż historia jest naukš œcisłš. Tymczasem, niestety, chrzeœcijaństwo – jak wszystkie religie – jest religiš objawionš i już z samej definicji przeczy niepodważalnoœci własnych dogmatów. Dzisiejszy Koœciół Rzymskokatolicki przyznaje już, iż chrzeœcijaństwo wyrosło z Objawienia Mojżeszowego i że Stary Testament stanowił jedynie wyjœcie dla nowej doktryny religijnej. Nie przyznaje się jednak, mimo chwalebnych tendencji ekumenicznych, do wypaczeń powstałych w tworzeniu podstaw własnej wiary, a także do odstępstw doktrynalnych. Nie przyznaje, bo nie może. Nie może w obliczu już pozyskanych zwolenników, nie może przez pamięć krzywd, jakie wyrzšdził ludzkoœci na przestrzeni wieków, jak i nie może z powodu zafałszowania i błędnej interpretacji słów samego Jezusa Chrystusa. Broni się też przed zarzutem podrabiania dokumentów koœcielnych o historycznym znaczeniu (pism œwiętych) i polegania na Ÿródłach już i tak wštpliwych. A przecież sam Mojżesz, kierowany naturalnie boskim posłannictwem, dopisał połowę Pięcioksięgu(!) Zaœ w układaniu Nowego Testamentu miało swój udział wielu boskich plenipotentów: proroków i kapłanów. Czy można w takim przypadku mieć stuprocentowš pewnoœć, iż każde słowo zawarte w Biblii było raz wyrzeczone, zgodnie z boskim zamysłem? Przecież sam wspomniany Pięcioksišg Mojżesza nie powstał od razu, pomijajšc częœć odautorskš samego proroka, ale kształtował się w cišgu długich stuleci, czerpišc informacje z wielu Ÿródeł – pierwszy raz spisany w IX i VIII wieku p.n.e., kolejnego opracowania doczekał się trzysta lat póŸniej, a ostatecznš postać przybrał po kolejnym (aż!) tysišcleciu. Wiadomo też, że został skompilowany z kilku niezwišzanych ze sobš Ÿródeł, a i nawet to, co doń weszło, też zostało sfałszowane. Doœć wspomnieć o Księdze Jozuego i Księgach Królewskich. Reszta tez jest wštpliwa. Na przykład księga Izajasza tylko w rozdziałach 1-39 rzeczywiœcie odzwierciedla działalnoœć proroka z VII wieku p.n.e. Natomiast pozostałe rozdziały dotyczš czynów innych anonimowych postaci, które na pewno żyły wiele stuleci póŸniej. Wystarczy sięgnšć po współczesne wydania Nowego Testamentu, by na wielu stronicach przedmowy spostrzec z przerażeniem, że edytor słowami teologów oficjalnie przyznaje się do tego, że Pismo Œwięte było wielokrotnie przerabiane i w wyniku tego przerabiania często zatracano właœciwy sens objawień. Dolejmy trochę oliwy do ognia. Jezus nigdy nie słyszał o Starym Testamencie, tym bardziej o Biblii. W tworzeniu œwiętej literatury odrzucono Księgę Pana, Księgę Wojen Jehowy i Księgę Jaszara. Tę ostatniš pominięto tylko dlatego, gdyż nie współbrzmiała z Księgš Wyjœcia, gdzie Jehowa wydawał instrukcje Mojżeszowi, dotyczšce zasad pożycia społecznego, łšcznie z X Przykazaniami i prawami dotyczšcymi Szabatu. Tymczasem w Księdze Jaszara nie ma nawet słowa o Jehowie, a prawa przekazuje Izraelitom Jetro, Najwyższy Kapłan Median i Pan Góry, generalny zarzšdca œwištyni synajskiej, który był… człowiekiem z krwi i koœci. W czasach Mojżesza nie było też góry Synaj. Całš historię wymyœlono na podstawie tekstów hebrajskich dopiero 1700 lat po Mojżeszu. X Przykazań i Psalmy skopiowano z egipskiego rytuału i przeinaczono. Nawet Słowa Mšdroœci Salomona z Księgi Przysłów Starego Testamentu wyjęto żywcem z ust egipskiego mędrca Amenemopa, choć i te sami Egipcjanie oparli na kanwie jeszcze starszych nauk Ptahhotepa, które po raz pierwszy ujrzały œwiat ponad 2000 lat przed Salomonem. Dziœ już wiadomo, że cała patriarchalna historia Starego Testamentu, idšca przez 19 pokoleń od Adama do Abrahama, to dzieje mezopotamskie, zaczynajšce się w sumeryjskim Edenie, gdzie hodowano rasę przywódców ludzkoœci, karmionych ekstraktami hormonalnymi, dzięki czemu mogli żyć setki a nawet tysišce lat. Zresztš pod Górš Horeb wyprawa Petriego odkryła œwištynie, w której wyrabiano Chleb Pokładny, ten sam, który jako Ogniowy Kamień sycił œwietliste ciała królów babilońskich. Dopiero od czasów Abrahama i Izaaka, kiedy Enlil-Jehowa przejšł przywództwo nad ludŸmi, żywotnoœć panów drastycznie spadła. Zapisy w księgach religijnych zmieniano przez tysišce lat, a nie w cišgu jednego czy dwóch ostatnich miesięcy. W tym okresie sama ludzkoœć przeżyła kilka społecznych rewolucji. Przecież œwięte teksty, uznawane przez wiernych za jedyna i przez Boga natchnione, były wielokrotnie kodyfikowane, sortowane i… na powrót przerabiane. Pierwszej oficjalnie odnotowanej segregacji dokonano na kongresie kapłanów w Jamanii (Jabne), gdzie wszystkie księgi œwięte ludzkim orzecznictwem podzielono na kanoniczne, zgrupowane pod szyldem Biblii, oczyszczane już od III wieku przed Chrystusem, i apokryfy, księgi nie pasujšce do prowadzonej przez Koœciół polityki. W 325 r. po Chrystusie mocš soboru Nicejskiego specjalni korektorzy koœcielni znowu solidnie okroili i przerobili Pismo Œwięte w sensie tego, co za właœciwe uznanym zostało. W roku 383 na polecenie papieża Damazego I sporzšdzono kolejny przekład, zwany od tej pory Wulgatš. Mało tego, w VII i VIII wieku naszej ery za boskie teksty wzięli się masoreci, którzy nie tylko przyjęli nowy kanon (raz na zawsze okreœlili), ale ustalili nawet kolejnoœć zdań i porzšdek słów w zdaniach. A i to nie był kres przeróbek, bo następne stulecia wyeliminowały jeszcze wiele goršcych tekstów i ksišg niewygodnych dla Koœcioła. A i tak œwięte księgi rażš sprzecznoœciami, dajšc wyraz coraz większemu niezadowoleniu mšdrzejszych z każdym pokoleniem wyznawców i powodujšc nawet odejœcie wielu duchownych z łona Koœcioła, i – co znamienne – ruchy reformatorskie. Błędy owe – twierdzš oni – nie mogłyby zaistnieć, gdyby teksty biblijne pisane były pod dyktando Ducha Œwiętego. I trudno odmówić im racji. Przecież już sama Księga Rodzaju, majšca zawierać prawdy niepodważalne, pełna jest niekonsekwencji. Wystarczy chociażby przypomnieć historię grzechu pierworodnego, Drzewa Życia i Drzewa Dobra i Zła czy Potopu, gdzie Bóg wykorzystuje każdš sposobnoœć do wyrażania niezadowolenia nie tylko ze stworzonego na własne podobieństwo człowieka, ale i z samego aktu stworzenia œwiata. Gdy tymczasem nawet dziœ skłonni jesteœmy przyznać, iż to, co stworzył Bóg, powinno być zawsze doskonałe. Jakże zaskakujšce jest opisane w Księdze Rodzaju zachowanie Boga po złożonej mu przez Noego ofierze całopalenia: ”Gdy Jahwe poczuł miłš woń, rzekł do siebie: Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest już złe od młodoœci. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem…”. To niezadowolenie Boga z własnego dzieła było i jest dla wielu wiernych nie do przyjęcia. Jego przyznanie się do dewastacji ziemi wstrzšsa na równi z miłš dla Boga woniš palonych zwierzšt. Jezusowy zakaz spożywania mięsa zastšpił Koœciół zaleceniami Jahwe, jakich Ów udzielił Noemu po potopie: ”Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm (…) A bojaŸń i lęk przed wami niech padnie na wszystkie zwierzęta ziemi i na wszelkie ptactwo niebios, na wszystko, co się rusza na ziemi, i na wszystkie ryby morskie; wszystko to oddane jest w wasze ręce”. Niepokojšce, nieprawdaż? Czy tak przemawia Bóg, o którym czytamy w Księdze Genesis, że stworzył niebo i ziemię i polecił ludziom jako wyłšczny pokarm roœlinny? Chyba tak, skoro w drugiej Księdze Mojżeszowej czytamy, jak po wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu nakazuje Bóg Mojżeszowi zbudowanie ołtarza ofiarnego, a Trzecia Księga Mojżeszowa zawiera już dokładny instruktaż składania ofiar wraz z opisem podziału rytualne ofiary między kapłanów: ”Ofiarę pokutnš zaczynać się będzie w tym samym miejscu, gdzie zarzyna się ofiarę całopalnš, a krwiš jej pokropi się ołtarz dookoła. Na ofiarę złoży się wszystek tłuszcz z niej, ogon i tłuszcz pokrywajšcy wnętrznoœci. Obie nerki i tłuszcz, który jest na nich przy polędwicach, i otrzewnš na wštrobie przy nerkach oddzieli się jš. Kapłan spali je na ołtarzu jako ofiarę ogniowš dla Pana. Jest to ofiara pokutna. Każdy spoœród kapłanów może jš spożywać”. Instrukcja zaleca skrapianie ołtarza krwiš zabitych zwierzšt i wylewanie jej reszty u jego podstaw. Czy tego mógł wymagać Pan Stworzenia? Jeżeli tak, to nauki Jezusa przeczš zamiarom Wszechwładnego… ”Nie będziesz oddawał pokłonu bogu obcemu, bo Jahwe ma na imię Zazdrosny: jest Bogiem Zazdrosnym. Nie będziesz zawierał przymierzy z mieszkańcami tego kraju, aby gdy będš uprawiać nierzšd z bogami obcymi i składać ofiary bogom swoim, nie zaprosili cię do spożywania ich ofiary. A także nie możesz brać ich córek za żony dla swoich synów, aby one uprawiajšc nierzšd z obcymi bogami nie przywiodły twoich synów do nierzšdu z bogami obcymi”. Trzeba przyznać, iż wzmianka o lubieżnych zainteresowaniach bogów i ich wzajemnych stosunkach, o których tak wiele mówiš apokryfy i teksty kanoniczne, jest dla katolika końca dwudziestego wieku zaskakujšca. Niemniej to właœnie one wraz z całš tajemniczš oprawš stanowiš wcišż aktualne Ÿródło wiary. Podobnych niejasnoœci pozbawione sš odkryte w latach 1947-56 w Qumran przedchrzeœcijańskie rękopisy, na których oparto znacznš częœć tekstów Nowego Testamentu i z których zaczerpnięto wiele kazań przypisanych potem Jezusowi i jego uczniom, co daje ogólne wyobrażenie o sposobie kompilowania Pisma Œwiętego. Odnalezione w grotach teksty liczš prawie osiemset rękopisów, z których największy, będšcy pierwowzorem Księgi Izajasza (o tysišc lat wczeœniejszym od znanej do tej pory kopii hebrajskiej Biblii), jest zwojem mierzšcym ponad siedem metrów długoœci. Znaleziono także, prawdopodobnie, szóstš księgę Tory, co już z podejrzenia jest nielichš sensacjš. Oprócz pierwowzorów pism œwiętych natrafiono również na pisma codzienne, jak i na majšce charakter historycznej tajemnicy. Mowa oczywiœcie o „Wojnie Synów Œwiatłoœci z Synami Ciemnoœci”, o której dotšd nikt nie słyszał, a która rzuca jaœniejsze œwiatło na koincydencję Starego Testamentu z Wedami. Niestety, znaczna częœć znaleziska z powodu przesłania i swego rewolucyjnego charakteru zostanie – ku zadowoleniu Watykanu – udostępniona dopiero w przyszłoœci. Skoro jesteœmy już przy Watykanie, to przyjrzyjmy się prawdom głoszonym przez proroków, uznawanych w powszechnej opinii za autentycznych uczniów Jezusa. Niestety i tu trafiamy na mistyfikację szytš grubymi nićmi. I tak Ewangelia Marka nie pochodzi od apostoła Marka, ale od tłumacza Piotra w Rzymie, o czym zaœwiadcza Papias w swoim liœcie do prezbitera Jana: ”Marek, tłumacz Piotra, kreœli z dokładnoœciš, chociaż bez większego porzšdku, wszystko, co przechował w pamięci o tym, co Jezus miał powiedzieć, ponieważ zaœ on sam Pana nie widział, lecz był tłumaczem Piotra, który go uczył, gdzie zachodziła koniecznoœć, nie wyłożył wszystkich słów Chrystusa w ich pełni. Nie można więc Markowi mieć za złe, że zapisał tylko to, co jemu przekazała pamięć”. Również Ewangelia Łukasza, jak i Dzieje Apostolskie, nie pochodzš od Łukasza, który terminował u Pawła, o czym wspomina list do Kolosan, ale wyszły spod ręki innego legendotwórcy. Także autor Ewangelii Mateusza nie jest tym, za kogo zwykł go podawać Koœciół. Mało tego, trzy ewangelie, tj. Marka, Mateusza i Łukasza, zwane synoptycznymi, sš niemal identyczne, czwarta zaœ, ewangelia Jana, do dziœ uznawana jest przez teologów za kontrowersyjnš. Już sama historia objawienia wyglšda u Jana doœć ciekawie. Zawezwany w celu napisania Ewangelii, odparł Jan po długim zastanowieniu: „Poœćcie ze mnš od dzisiaj trzy dni i co każdemu zostanie objawione, będziemy sobie opowiadali”. I choć całoœć sfirmował Jan własnym podpisem, to i tak jego (czytaj: ich) wizje nie uniknęły kolejnych sprostowań chrystognostyków wieków póŸniejszych. Zresztš Dionizos z Aleksandrii Wielkiej (zm. w r. 264/65) przyznaje, iż Apokalipsę Jana napisał Cerynt. Zaznaczył przy tym, iż waga dzieła jest zapewne nadzwyczajna i przez ten walor można traktować je jako oryginalne. Dzisiaj postępowanie takie nazywamy oszustwem i jeœli można – likwidujemy drogš jurystycznej odpowiedzialnoœci. Jednakże w tamtych czasach Koœciół był sędziš własnych czynów i nagminnie korzystał z tego przywileju. Współczeœnie możemy mówić jedynie o dalekowzrocznej zapobiegliwoœci. Efektem takiej zaradnoœci sš setki „goršcych oryginałów”, np. I i II List Piotra, do czego zresztš teologia katolicka się przyznaje i co… usprawiedliwia. List Pawła do Efezjan, do Kolosan, II List do Tesaloniczan to też podróby. Podobnie wyglšda to z I i II Listem do Tymoteusza i setkami innych dokumentów, co już podnosiłem, ale nie ma potrzeby wyliczać ich wszystkich. Wystarczy œwiadomoœć metod, które Koœciół z powodzeniem stosował w celu rozcišgnięcia władzy nad społeczeństwem i których skutki pokutujš w nas po dzień dzisiejszy. Także Paweł zwiastował Dobrš Nowinę w niecodziennych okolicznoœciach – kiedy ujrzał œwiatło i na trzy dni stracił wzrok, zstšpiło nań objawienie. Również jego towarzysze słyszeli głosy niebios, chociaż nikogo nie widzieli. Prawda jest taka, że teksty odnalezione w Qumran i nieco wczeœniej w Nag Hammadi były przekazami biblijnymi zupełnie inaczej przedstawiajšcymi starotestamentowe historie, a już w ogóle niewiele miały wspólnego z naukami Koœcioła wyrosłego na legendzie Jezusa. Mało tego: jako jedyne wiarygodne pisma z okresu przed- i Jezusowego przedstawiały życie i nauki Mesjasza w œwietle wrogim obowišzujšcym po dziœ doktrynom religijnym. Lecz były zbieżne ze wszystkim, co przekazuje nam œwiat duchowy. Uderzajšc w fundamenty religii, goršce teksty musiały siłš rzeczy być odrzucone przez Watykan, napiętnowane i wzgardzone. Uznane za wywrotowy element. Czy słusznie? A jakże. Wystarczy wspomnieć historię dwóch Szymonów, których prawdziwe życie niewiele miało wspólnego z przekazem, jaki politycznš manipulacjš dotrwał do naszych czasów w słowach Pawła z Tarsu i œw. Piotra. Szaweł, właœnie w czasie swojej podróży do Damaszku, której celem było wydanie Rzymianom zwolenników Jezusa, wpadł na genialny pomysł stworzenia nowej religii, religii opartej na kulcie Jezusa. A ponieważ nauki Jezusa były wówczas mało zrozumiałe i bardzo mało popularne, można wręcz powiedzieć: były jednym z licznych sposobów pojmowania œwiata obok wielu innych wierzeń, jakie wyrażały swój stosunek do „nieuchronnego” ówczesne społecznoœci – umyœlił więc Szaweł stworzenie nowej wiary od podstaw. Zaczšł od siebie, przybierajšc imię Pawła z Tarsu. Potem przy współudziale œw. Piotra przejšł całš mitologię Mitry, czynišc z Jezusa Boga zrodzonego z dziewicy i zmartwychwstałego po ukrzyżowaniu. I choć, uznani za heretyków, zostali odrzuceni przez większoœć apostołów, to jednak do nich należał pomysł, który ochoczo przejšł powstały w wiekach póŸniejszych Koœciół. I tak to chrzeœcijaństwo przejęło w czasie swojej wiekowej tradycji wszystko, co było najlepsze w wierzeniach innych społecznoœci, to znaczy wszystko to, co najbardziej przemawiało do wyobraŸni tłumów, wraz z datš narodzin Jezusa, sakramentem chrztu, spowiedzi, małżeństwa etc., etc. (a co w rzeczywistoœci w ogóle nie miało miejsca). Za przykład rozmijania się „prawdy” z rzeczywistoœciš niech posłuży tylko jedna historia, odczytana w bibliotece Esseńczyków i ukazana œwiatu przez L. Gardnera w „Krwi z krwi Jezusa”. Œledztwo, a raczej fakty dotyczš życiorysów dwóch Szymonów, którzy żyli i pracowali w otoczeniu Jezusa. Szymon Piotr, czyli Szymon Skała był typowym analfabetš tamtych czasów, matołowatym wieœniakiem, chciwie korzystajšcym z blasku otaczajšcego Jezusa, facetem nie pojmujšcym jego nauk. Dlatego nienawidził kobiet, zwłaszcza tych wykształconych, a przede wszystkim Marii Magdaleny, przyjaciółki Jezusa, której ten częœciej dawał posłuch niż jemu. Potem swojš nienawiœć do kobiet wbetonował w podstawy chrzeœcijaństwa. Drugi z Szymonów, zwany Zelotš, wszechstronnie wykształcony człowiek (stšd przydomek: Mag) – był jednym z najcenniejszych współtowarzyszy Jezusa i jednym z nielicznych, którzy rozumieli jego nauki, także te dotyczšce Wielkiej Mocy tkwišcej w człowieku, z którš pojednanie oznacza wyzwolenie duszy z kręgu wielu narodzin. Aresztowany przez Rzymian, cudem uniknšł œmierci. Miast niego zginšł Szymon Cyrenejczyk. On zaœ na czas zorganizował pomoc i w ostatniej chwili zdjšł z krzyża Jezusa. Potem wraz z Jezusem, Mariš Magdalenš i Józefem z Arymatei uciekł do Egiptu. Do końca życia pozostał wierny naukom spisanym w „Wielkiej Zapowiedzi” i tępił jak mógł tworzone przez Pawła z Tarsu i Piotra chrzeœcijaństwo. Kiedy Jezus wyjechał do Tybetu, gdzie żył jeszcze wiele lat, więŸ między oboma przyjaciółmi zerwała się na stałe. I tak to wyglšda historyczna uczciwoœć chrzeœcijaństwa w tworzeniu, a raczej w umacnianiu własnego wizerunku. Obowišzkowym wtrętem będzie także nawišzanie do innej metody zdobywania przewagi nad niewiernymi, do oszustwa, i przypomnienie tu o „DarowiŸnie Konstantyńskiej”, najgenialniejszym (udowodnionym) fałszerstwie w historii Koœcioła, które oddało mu w posiadanie cały ówczesny œwiat, zapewniajšc władzę i majštek nieznane dotšd w historii. Fałszerstwa dokonano w kancelarii papieskiej w VIII wieku i choć katolicy przyznali się doń osiem stuleci póŸniej, to już nic i nikt nie mógł pozbawić ich uzyskanych profitów, strzeżonych Chrystusowš tajemnicš, mocš wypraw krzyżowych, inkwizycjš, eksterminacjš Indian i tym podobnym arsenałem œrodków. Otóż wspomniana „Darowizna Konstantyńska” oddawała we władanie Koœcioła cały Zachód Cesarstwa, czynišc jednoczeœnie z papieża ukonstytuowanego przez Cesarza Niebieskiego samowładcę: ”(…) ponieważ doczesny cesarz nie powinien sprawować władzy tam, gdzie przez Cesarza Niebieskiego został ustanowiony głowš (papież) chrzeœcijańskiej religii”. Dokument ten, ukazany œwiatu w odpowiedniej chwili i miejscu, przyniósł właœciwy dla tego czasu i miejsca skutek. Wspomagało go zresztš sto innych fałszerstw, które wymienił swego czasu sekretarz papieski Valla. Polecam: http://ksiazki.wp.pl/k/i/k/src/83-921743-0-5_80650_F.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 186
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.