| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| hmmm czytajcie tylko się nie denerwujcie | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 264 |
|
Czytając Wasze wypowiedzi odniosłem wrażenie że 80 % z was to prześmiewcy albo leserzy którzy przeczytali jedną gazetę i myślą że już coś wiedzą. Problem nie jest tak płytki jak się niektórym zdaje. Tutaj trzeba dogłębnej analizy i kontemplacji problemu. Nie można opierac swojej wiedzy na gazetach czy książkach albo filmach - bo one w 85 % < jeśli nie więcej > są kłamstwem. Należy umieć odsączyć te pozostałe 15% i wtedy doiero dyskutować. Nie chcę nikogo obrażać ani denerwować. Czytając niektóre komentarze można sie pomśmiać, ale dyskutujcie nie o tym co mogłoby by być gdyby, albo o tym co było bo on < bardzo wiarygodny prezenter telewizyjny >tak powiedział. Jeśli ktoś widział UFO - niech powie co przeżył. I wtedy dyskutujcie. Ale nie wierzcie tez w to że jakaś kobieta zobaczyła UFO w dzieciństwie. później miała sny o nich, następnie < kiedy miała 25 lat > przeczuwając że stanie się coś złego wyczuła że UFO po nią przyjdzie. PO czym faktycznie przyszło i przychodziło co nocy a ona była regularnie gwałcona i urodziła dziecko... trochę lekka przesada. Może dobre na scenariusz Z archiwum X ale... Albo opowieści o ludziach z głębi ziemi... A wicie co?? Ja leciałem samolotem a tu nagle zobaczyłem Anioła na chmurze. Zatrzymał czas i powiedział mi że jest przedstawicielem cywilizacji zwanej Euregitymianami, która mieszka w chmurach i posiada całą wiedzę światową. Kazał mi przekazać posłanie ziemianom że w szęśdziesiątymósmym roku panowania na niebie Effeza < nie wiem co to jest, ale czuję że chodzi o rok 2004 > przyjdą na ziemię i ogłoszą zaciąg na wyprawę krzyżową przeciwko innej planecie..., potem czas wróci do normy a ja Wam to teraz przekazuję. Jutro prześlę dokładne rysunki i opisy anioła, miast i pojazdów a pojutrze zrobię model tatku latającego. za trzy dni znów ich odwiedzę i tym razem wezme ze sobą 100 wiarygodnych przyjaciół i porobię im zdjęcia, które niestety w dziwny sposób sie naświetlą... ----- to jest żenujące. Takich bajek każdy człowiekk może wymyślać tysiące - zapytacie co mu z tego?? Sława, prestiż że to on zostal Wybrany i jeszcze wiele innych rzeczy. Konczę bo wiem że przynudzam. Na koniec APELUJĘ!!! NIE DAWAJCIE SIĘ ZWIEŚC POZOROM I PODCHODŹCIE SCEPTYCZNIE DO WSYZTSKICH SPRAW JAKIE WAM DAJĄ. Z GÓRY ODTRĄCAJCIE SKOŃCZONE GŁUPOTY CHOCBY NIE WIEM JAK BYŁY PRZEKONUJĄCE. JEŚLI UDA WAM SIĘ ZANLEŹĆ 10 PODOBNYCH OPISÓW < ALE NIE TYPU DUŻE OCZY I SZRA SKÓRA, TYLKO NIEZNANYCH > ZACZNIJCIE DZIAŁAC. DOWIADUJCIE SIĘ - MACIE INTERNET ZNACIE JĘZYKI TO PISZCIE DO TYCH CO ICH UFO PORWAŁO ALBO CO WIDZIELI. A JAK SĄ ANONIMOWI TO IM NIE WIERZCIE!!! LUDZIE ROZMAWIAJCIE POWAŻNIE, ODSĄCZAJĄC ZE STEKU IDIOTYZMÓW ESENCJĘ MĄDROŚCI!!! Uff ale się splułem... Mówię na serio - myślcie zanim napiszecie coś. nie mówię że UFO czy inne takie nie istnieją, tylko mówię, żeby nie wierzyć we wszystko - szczególnie w to co macie podane na tacy a sami tego nie zwerfikujecie. Jeśli ktoś chce nawiązać ze mną kontakt i porozmawiać na tego typu temety to proszę bardzo - służe radą pomocą i czym tylko jeszcze. Apropos - interesuję się zjawiskami niewyjaśnionymi od wczesnego zdieciństwa i mam wiele "materiałów" < bez przesady nie tylko gazet i filmów > którymi moge się podzielić
|
|
|
old spirit:"Nie wiem co skłania Cię do tego by pokładać całkowitą ufność w zapisy tej księgi (Biblii) lecz Twoja to sprawa i Twój gust, a o gustach ponoć się nie dyskutuje."
Brat:"Skłania mnie to, że do wyjasnienia zjawiska życia, śmierci i człowieka nie napisał nikt jeszcze logiczniejszej rzeczy"
Czy naprawdę aż tak mało czytałeś?? A może nie miałeś dostępu do odpowiedniej literatury? Polecam Ci na początek Maxa Webera "Etyka gospodarcza religii światowych".
Twoje powyższe stwierdzenie dalece odbiega od skromności katolickiej, w jednym zdaniu powaliłeś Wedy, Upaniszady, Purany, Mahabharatę ( w skład której wchodzi między innymi Księga Bhiszmy z jej Bhagawadgitą), kalpasutry, Koran, nauki głoszone przez Buddę Śakjamuniego, hinajanę, mahajanę (między innymi lamaizm i zen), mantrajanę,Transcendentalizm, Neoplatoński system filozoficzny,Kosmogonię ( w skład której, pewnie będziesz zadowolony, wchodzi również Księga Rodzaju obok mitów starożytnej Grecji :) oraz Rygweda i Zaratustriańska Awesta), Teogonię, Kabałę (zawiera teorie kosmogoniczne, teozofię i magię), koncepcje filozoficzno-gnostyczne, arystotelizm, panenteizm, brahmanizm, heglizm, neoheglizm, hilozoizm, panpsychizm, renesansową filozofię przyrody (finalizm Arystotelesowski, stoicki panteizm, dynamizm jońskiej filozofii przyrody, neoplatońska metafizyka, tradycja średniowiecza: spekulacje mistyczne i panteistyczne, koncepcje przyrodnicze, których twórcami byli Awerroes, Awicenna i J.S. Eriugena, oraz mistycyzm J. Eckharta, zdobycze na polu astronomii, twórcą praktycznego nurtu renesansowej filozofii przyrody był Paracelsus, głosiciel poglądu witalistycznego), sofizm, sensualizm, szkołę filozoficzną cyników założoną przez Antystenesa z Aten - ucznia Sokratesa, neorealizm, naturalistyczny scjentyzm, sceptycyzm, empiryzm, egzystencjalizm, indywidualizm, humanizm, itd., itd...
Polecam Ci Bracie pisma Einsteina szczególnie te traktujące o człowieku, społeczeństwie i moralności. Einstein prezentuje w nich swoje poglądy, m.in. na temat praw człowieka, sensu życia, sumienia, wychowania, relacji między jednostką a społeczeństwem, moralnością a uczuciami, prawami nauki a prawami etyki.
Brat:"Nie wierzę w apokryfy jako w księgi, którym mozna ufać - oczywiście że nie wierzę, bo niektóre są niezachowane a reszta opisuje rzeczy niezwiązane z Bogiem."
Istnieją jakiekolwiek rzeczy nie związane z Bogiem? Bracie! Raczysz ujmować Bogu? :)
"Ale napisałem tak, bo w niektórych apokryfach można się doszukac prawdy i potwierdzenia tego co jest napisane w Biblii."
Ach! Teraz już chodzi o NIEKTÓRE apokryfy. Posługujesz się technikami wybiórczymi, bierzesz to co dla Ciebie wygodne, reszta to ni funta warte kłaki? A może jest na odwrót drogi Bracie? Nie bierzesz takiej ewentulaności pod uwagę? Jeśli tak, to pytam :DLACZEGO?
"Ale możesz wykrelić apokryfy skoro tak bardzo pzweszkadzają Ci w mojej wypowiedzi"
:)))))))))) "Bardzo przeszkadzają mi w Twojej wypowiedzi"? Ty nie jesteś mi w stanie przeszkadzać Bracie, nie folguj sobie :) Z pewnością nie wykreślę apokryfów:)
Brat:"...nawet ty wierzysz. W to, że nie ma Boga."
???? Ty Bracie albo nie potrafisz czytać albo nie czytasz.
Brat:"...ja WIERZĘ, a jeśli mam wierzyć nie mogę wiedzieć czegoś na 100%.", a potem: Brat:"Jesli chcesz dotstać dowód od Boga na jego istnienie - dostajesz taki każdego dnia..." KOLEJNA SPRZECZNOŚĆ!
Brat:"nie rozumiem - gdzie widzisz tutaj sprzecznośc. Rozwiń to dobrze? Mimo wielokrotnej lektury nijak nie znajduję sprzeczności. Dostajesz dowody każdego dnia."
Jeżeli nie możesz wiedzieć czegoś na 100% to w jaki sposób możesz powiedzieć, że otrzymujesz dowód, w dodatku w powiązaniu z tym iż twierdzisz, że na nic nie mamy dowodów? I Ty nijak nie widzisz w tym sprzeczności??
Brat:"Old. skoro więc jesteś bogiem to bądź. Ja Ci nie zabraniam. Tylko to dla mnie lekko śmieszne, ale badź. Skocz z okna i stwierdź że latasz. Zrób tysiąc innych rzeczy. Nigdy nie będziesz Bogiem. I nie bluźnij proszę, że morzesz nim być. "
Twój wyznawany światopogląd jest bluźnierstwem (choć nieuświadomionym, światopogląd w tzw. "dobrej wierze"), rytuały w których się nurzasz są bluźnierstwem. To co dla Ciebie jest śmieszne mnie w ogóle nie interesuje. Spróbuj nauczyć się trochę tolerancji dla odmienności poglądowej innych ludzi i szanuj ich za to przede wszystkim, że są ludźmi. Jeżeli wiara i poglądy innych są dla Ciebie śmiesznością, myślisz, że taka postawa podoba się Iluzji w jaką wierzysz czyli wpojonego Ci wizerunku Boga?
Brat:"Skocz z okna i stwierdź, że latasz"
Kompletnie nie rozumiesz lub nie czytałeś dokładnie co napisałem. Mówiłem o Duszy, darój więc sobie skoki z okna.
Brat:"To ile maz lat nie świadczy o tym jak się zachowujesz. Najstarsza z filozoficznych prawd. I nadal nierozumiana często..."
A niby jak się zachowuję? Twoje podjazdy są płytkie w tym momencie, Bracie. Najstarsza z filozoficznych prawd? Bracie, do jak starych źródeł filozoficznych dotarłeś i gdzież ten zapis widnieje? W jak starych manuskryptach lub przekazach ustnych spisanych dawno, dawno temu... przyznasz, że brzmi to jak bajka?
Brat:"A pierwszego członu nie rozumiem. Piszesz, że ja piszę bzdury a później piszesz że robi coś dla Ciebie Bóg... a wcześniej stwierdzasz że nie ma Boga... zdecyduj się proszę."
Bracie, czy Ty już wyzdrowiałeś, nie masz aby czasem gorączki? W KTÓRYM MOMENCIE STWIERDZIŁEM, ŻE NIE MA BOGA??!!
OLDSPIRIT:"Przyszedł Jezus na świat (o nim chyba mówisz?) by spełnić to co sobie założył, jednak niestety nie udało mu się to. Nie wypełnij misji całkowicie, nie zabezpieczył kodów swojej nauki, która rozumiana jest opatrznie i przeinaczana od dwóch tysięcy lat. Ale to temat, do którego być może jeszcze wrócimy. "
Old gratuluję, że tak bystro i przenikliwie odkryłeś wszelkie zło, które kamuflowane żyło sobie spokojnie do dzisiaj w Kościele... Cieszę się, że Ty znasz dokładnie naukę Chrystusa. pewnie mówił o tym, że Bog nie ma a ludzie to debile? najprawdopodobniej... I nie pisz mi że leję wodę, bo po prostu nie ma słow aby odpowiedź na takie bzdury...
Widzę, że potrzebujesz rozwinięcia tej kwestii, więc niebawem ją rozwinę, znajdę troszeczkę więcej czasu, specjalnie dla Ciebie. Brat:" pewnie mówił o tym, że Bog nie ma a ludzie to debile? " Bracie stać Cię na więcej, proszę, nie zniżaj się do takich "poziomów". Nie masz słów, nie dziwę się. Ale to chyba jedynie objaw gorączki ;)
Brat:"patrz na Chrystusa i Matkę Najświętszą. oni powinni Ci lepiej doradzić niż ktokowliek inny"
Kolejna perełka, której możesz użyć na spotkaniach szkółki niedzielnej lub na lekcjach religii w podstawówce. Ty w ogóle rozumiesz co napisałeś?
"Bóg zawsze coś daje, ale trzeba umieć to coś rozszyfrowac i trzeba umieć prosić."
Prosić w ogóle nie trzeba, a przedstawić to co nam potrzebne emanując ciepłe uczucia, jak radość np. wynikającą z faktu kontaktowania się z opieką.
Brat:"To jest Winter najmądrzejsze zdanie jakie tutaj wypowiedziałeś:"
old spirit:"Bóg nie daje wszystkiego o co go tylko ludzie poproszą, a to dlatego ponieważ nie było by to dla nich pożyteczne."
Ty chyba naprawdę miałeś wysoką gorączkę gdy to pisałeś. Przypomnam Ci, że obecnie rozmawiasz ze mną, nie z Winterem. To zdanie nie było zdaniem Wintera..ehh
Brat:"Jedno z bardziej poprawnych i mądrych stwierdzeń jakie się tutaj pojawiło. Oczywiście nie mozna go brać dosłownie. Bo Bóg zawsze coś daje, ale trzeba umieć to coś rozszyfrowac i trzeba umieć prosić. "
Wyrwałeś z kontekstu moje słowa ( mówię o tym ponieważ nie dostrzegłem uśmieszku pod koniec Twojej wypowiedzi więc nie mogę tego zinterpretować jako żartu. Dalej mówiłem, że modlitwy do Boga bezpośrednio nie dochodzą. Teraz dodam jeszcze: modlitwami się Bóg nie zajmuje, robi to kto inny. Mówiąc, że "Bóg nie daje..." miałem na uwadze to, iż on jako Dusza pełniąca najważniejszą funkcję, między innymi przyczynił się do tego( lecz nie tylko on), że ma kto wysłuchiwać modlitw i się tym zajmować. Pośrednio więc można powiedzieć (choć jest to dośc karkołomne), że Bóg daje lub nie daje. Bezpośrednio jedank spełnianie modlitw, czy też ich nie spełnianie należy do kogoś innego i zależy od wielu czynników, które w zasadzie dotyczą kwestii: "zaszkodzi mu czy nie?"
Jeżeli stwierdzenie faktu wystąpienia bezczelności z Twojej strony nazywasz reakcją "straszliwie burzliwą" to ciekaw jestem jak nazywasz Jezusową akcję kramarską w świątyni? Piekielną nawałnicą?
Brat:"...nikt nie poda mi dowodów na to, że KK nie ma racji."
To jednak to co mówi kk ma znaczenie? Więc co to ma znaczyć:
Brat:"nie patrz na kościół przez pryzmat duchowncy lub kościoła jako instytucji - patrz na Chrystusa i Matkę Najświętszą"
Wystracza na Chrystusa i Matkę, więc po co ten cały kk? Pewnie powiesz, że Chrystus i Matka jego to właśnie jest kk :)
A w czym kk ma rację?
old spirit:"Do kogo Ty się zwracasz jesli można spytać? Kto ślepo wierzy w aksjomaty? Powiedziałeś, że gdzieś tam DOWODZIŁEŚ, że Bóg jest aksjomatem, więc Ty także wierzysz w aksjomaty lub chociaż w jeden tylko aksjomat. Zapewne uważasz, że nie wierzysz ślepo, a co daje Ci podstawy do twierdzeń, że inni ŚLEPO w aksjomaty wierzą? Co to znaczy wg. Ciebie wierzyć ślepo w aksjomat lub też nie ślepo?
Brat:"Zszedłeś z tematu - owszem dowodziłem, ze Bóg jest aksjomatem. Ale to bynajmniej nie jest podstawą do twiertdzenia, że wierzę ślepo w aksjomaty."
???????????????????????Mówisz, ze nie ma na nic dowodów, a jednak czegoś tam dowodzisz. W którym momencie twierdziłem, że wierzysz ŚLEPO w aksjomaty??Kolejny przykład Twoich prób manipulacji, po woli rozumię Twoje podejście do dyskusji jako "walki" jak to określiłeś, jednak Twoja walka nie jest walką z zachowaniem zasad fair play, nie wykazujesz się rycerskością przynależną honorowym walczącym. Nie wpychaj w moje usta tego czego nie powiedziałem!
Brat:"To jest trudny temat, choć logiczny. Więc Bóg jest dowodem na aksjomaty."
Drogi Leto jeśli to czytasz, powoli rozumię Cię. Brat jest nie do zagięcia ;) Bracie, a może by tak ropocząć karierę w jakimś kabarecie? ;) Mógłbyś wybitnie parodiować pewne dziedziny nauki np., z logiką idzie Ci bardzo dobrze ;)
Oj Bracie, pomijasz w większości moje spostrzezenia, wypowiedzi, zapytania, powoli Twój wizerunek rzetelnego dyskutanta blaknie, chyba, że to po prostu brak czasu lub gorączka, wtedy rozumię i cierpliwie czekam.
pozdrawiam
|
|
|
Podpierasz się programem telewizyjnym, któremu daleko do obiektywności w ferowaniu wyroków dotyczących realności czy też fikcyjności zjawisk czy też paranormalnych umiejętności lub zdolności. Tak wąska grupka osób, całkowicie nie repreznatywna nie może stanowić o zajmowaniu jakiegokolwiek stanowiska za "tak" lub "nie" istnienia tychże zjawisk przez oglądających ten program ludzi. Ci którzy jednak zajmują takie stanowiska postępują wybiórczo, infantylnie i naiwnie dając się wciągnąć w osądzanie czegoś na temat czego nie mają odpowiedniej ilości wyczerpujących informacji oraz zbyt większego o tym pojęcia. Przypominają dzieci którym naprawdę nie wiele potrzeba by skłonić je do śmiechu.
Brat:"Ale masz rację co do jednego Old - gdybym opierał się tylko na tym programie, czego zresztą nie powiedziałem, a Ty dokonałeś nadinterpretacji mojej wypowiedzi, to nie miałbym podstaw najmniejszych do wydawania jakichkolwiek opinii i osądów."
I znów próba manipulacji, Bracie pozwolisz że zapytam, robisz to świadomie czy też po prostu niezbyt dokładnie wczytujesz się w to co piszę pod Twoim adresem lub po prostu opatrznie to rozumiesz wciąż oczekując szkalowania, wyśmiewania nadinterpretacji, itd. (na złodzieju czapka gore ? ;);) ). Powiedz w którym momencie napisałem, że opierasz się TYLKO na tym programie? Napisałem, że PODPARŁEŚ się programem telewizyjnym. Podparłeś, ponieważ opisałeś sytuację, która Cię rozśmieszyła by stwierdzić na koniec, że nie można udowodnić zajwisk paranormalnych. I nie chodzi mi obecnie o to czy rzeczywiście można czy też nie można, chodzi o sam fakt podaprcia się przez Ciebie opisem tego programu. Gdzie widzisz więc nadinterpretację? Toż to zwykłe stwierdzenie faktu!
Mam rację tylko co do jednego, Bracie :)?
Zresztą nawet gdybym był kimś innym niż jestem i tak nie miałbym prawa do wydawania osądów o rzeczach, które nie są moje abo które są nade mną. Chyba wszyscy zdajecie sobie sprawę, że można krytykować wszytko. Ale kiedy krytyka jest konstrktywna? kiedy sami zrobiliśmy więcej niż to co krytykujemy.
Sugerujesz, że zrobiłeś więcej na tym polu od tych, których krytyce poddałeś? Opowiedz o tym, interesuje mnie co zrobiłeś na polu zjawisk paranormalnych.
Ale o co chodzi - kontakty z wyższym światem < zjawiska paranoramlne > występują i o tym już mówiłem. Natomiast twierdzenie, że ktoś posiada paranormalną moc, zdolność, przypadłość, przedmiot lub cokolwiek innego dokumentującego zjawiska paranormalne jest przesadzone i nieprawdziwe w 100 %.
W 100%? Mówisz tu o paradygmatach naukowych, które obowiązują w przeprowadzaniu dowodu na występowanie zjawiska? Powtarzalność, mierzalność w warunkach labolatoryjnych, zakres itd.? W jednym momencie mówisz: nie można być pewnym na 100%, a teraz jesteś pewny na 100%, że gdy ktoś kto mówi, iż posiada paranormalną moc i może to udowodnić jest nieprawdziwe w 100% ?
Ludzie, którzy posiadają zdolności paranormalne < a wg mnie tacy istnieją > kryją sie i chowają z nimi.
Doprawdy? A niby skąd się dowiedziałem o Ojcu Pio, Sai Babie, indyjskich jogginach, tybetańskich mnichach, Krzysztofie Połoneckim
( http://www.jkozak.ca/jacek_kozak/text/felietony/f16.htm ),
Krzysztofie Jackowskim ( http://www.spongo.kgb.pl/okno.htm http://www.gazeta.pl/tv/1,47060,1746040.html http://erdman.chojnice.pl/prasowka/jasnowidz.htm http://www.old.vipnews.pl/php/wow.php?wow=jasnowidz http://www.kurierplus.com/issues/k160/kp160-03.htm)
GIORGIO BONGIOVANNIM
( http://www.ctn.com.pl/czytelnia/jz2.html
http://www.ndw.v.pl/skrypty/art.php?nr=266),
Ninie Kułaginie,
Joasi Gajewskiej z Sosnowca ( http://www.gwiazdy.com.pl/50_99/18.htm http://free.polbox.pl/f/flasher/x_nieuch.html http://www.gwiazdy.com.pl/48_00/4.html)i wielu innych?
Jeśli twierdzisz, że wszystko co jest napisane o zajwiskach paranormalnych to bajki, znaczy iż naprawdę niewiele czytałeś artykułów, opracowań i wyników badań, tak, nie przewidziało Ci się - WYNIKÓW BADAŃ. Gdy znajdę więcej czasu nie omieszkam Ci przedstawić informacji, których nijak pomiędzy bajki włożyć się nie zdoła, chyba że się z nimi nie zapozna i odrzuci a priorii.
Brat:"Sumując zjawiska paranormalne istnieją, a żaden z nas nie ma o nich wiedzy nawet 2 % . "
Jesteś pewien?
Brat:"A chcąc wykroczyć poza nas trzeba najpierw poznać właśnie nas samych..."
!!!!! Wreszcie się zgadzamy!!! :) Ale w tym np. taka komunia (eucharystia) może tylko przeszkodzić...
pozdrawiam
|
|
|
old spirit: Jestem pod wrażeniem... Jesteś twardym zawodnikiem. Ja wymiękłem o wiele wcześniej... Wątroba mi się odezwała. Cóż, zdrowie już nie to... Postanowiłem zaprzestać polemik z bratem na tematy doktrynalne, zanim nabawię się wrzodów....
W każdym razie wiedz, że bardzo się cieszę, iż ktoś z nim dyskutuje. Jakkolwiek uważam, że to jest pozbawione celu - nie uda Ci się sprawić, by uznał swe błędy.
JEŚLI Ci się to uda - that would be a miracle !
[%sig%]
|
|
|
Oj jak mogłem pomylić się w imieniu Połoneckiego? Poprawiam - zamiast Krzysztof ma być Paweł. Paweł Połonecki.
Leto :)
pozdrawiam
|
|
|
Witajcie :)
Chcę Wam złożyć najlepsze życzenia z okazji Świat Bożego Narodzenia. Oby trwały One w Waszych sercach przez cały rok, nie tylko w te dni. Obyście mięli świetnego Sylwestra, takiego jak sobie wymarzycie, i oby Wasze drogi prowadziły Was zawsze ku prawdzie, a Wasze marzenia niech zawsze się spełniają :)
Wybaczcie chwilowe śpóźnienie :) Nie zapomniałem o Was i jak tylko znajdę chwilkę czasu to napiszę :)
Pozdrawiam :) Trzymajcie się cieplutko :)
|
|
|
wahahaha - tu old spirit przysrywa , a Brat ignoruje i jeszcze zyczenia składa :D :D :D - Ja również życzę wszystkiego najlepszego !
|
|
|
witam :)
Wiesz Winter :D Uzyłeś ciekawego porównania. faktycznie do niczego innego słów tych porównać nie mozna ;) ;) ;) :D :D :D
No widzisz Old :D Zgadzamy się w jednym - nie ma na nic dowodów :D Miło, że mamy jeden wspólny pogląd. Więc skoro sie zgadzamy o żadnych nadinterpretacjach raczej być mowy nie może :)
Oldzik: Czy naprawdę aż tak mało czytałeś?? A może nie miałeś dostępu do odpowiedniej literatury? Polecam Ci na początek Maxa Webera "Etyka gospodarcza religii światowych".
:) Lektury tego typu nie poddają żadnych wymirernych i logicznych wątków początków wszechrzeczy.
Oldzik:
Twoje powyższe stwierdzenie dalece odbiega od skromności katolickiej, w jednym zdaniu powaliłeś Wedy, Upaniszady, Purany, Mahabharatę ( w skład której wchodzi między innymi Księga Bhiszmy z jej Bhagawadgitą), kalpasutry, Koran, nauki głoszone przez Buddę Śakjamuniego, hinajanę, mahajanę (między innymi lamaizm i zen), mantrajanę,Transcendentalizm, Neoplatoński system filozoficzny,Kosmogonię ( w skład której, pewnie będziesz zadowolony, wchodzi również Księga Rodzaju obok mitów starożytnej Grecji :) oraz Rygweda i Zaratustriańska Awesta), Teogonię, Kabałę (zawiera teorie kosmogoniczne, teozofię i magię), koncepcje filozoficzno-gnostyczne, arystotelizm, panenteizm, brahmanizm, heglizm, neoheglizm, hilozoizm, panpsychizm, renesansową filozofię przyrody (finalizm Arystotelesowski, stoicki panteizm, dynamizm jońskiej filozofii przyrody, neoplatońska metafizyka, tradycja średniowiecza: spekulacje mistyczne i panteistyczne, koncepcje przyrodnicze, których twórcami byli Awerroes, Awicenna i J.S. Eriugena, oraz mistycyzm J. Eckharta, zdobycze na polu astronomii, twórcą praktycznego nurtu renesansowej filozofii przyrody był Paracelsus, głosiciel poglądu witalistycznego), sofizm, sensualizm, szkołę filozoficzną cyników założoną przez Antystenesa z Aten - ucznia Sokratesa, neorealizm, naturalistyczny scjentyzm, sceptycyzm, empiryzm, egzystencjalizm, indywidualizm, humanizm, itd., itd...
Zagalopowliśmy się panie Old... humanizm nie podawał przyczyn. opisywał fakty. podobnie inni, którzy starali się jako pierwszui nie w spoob mistyczny lecz naukowy opisywac powstanie świata < mowa o filozofach >. Ale zgodzić się musze co do początków. Że obaliłem nieskromnie Wedy etc. wynika to z mojego wychowania i kultury. Równie nieskromnie zaświadczałbym o prawdziwości Koranu lub Wed gdybym urodził się w innej kulturze. jesteś nowy więc nie wiesz, że mam swój własny pogląd na Boga. Zgodny w pełni z poglądem KK.
Oldzik:
Polecam Ci Bracie pisma Einsteina szczególnie te traktujące o człowieku, społeczeństwie i moralności. Einstein prezentuje w nich swoje poglądy, m.in. na temat praw człowieka, sensu życia, sumienia, wychowania, relacji między jednostką a społeczeństwem, moralnością a uczuciami, prawami nauki a prawami etyki.
Przypominam, albo nie sam sobie odpowiedz: w jakim duchu pisał je Einsein?? :D
Oldzik:
Istnieją jakiekolwiek rzeczy nie związane z Bogiem? Bracie! Raczysz ujmować Bogu? :)
Nie istnieją takie rzeczy Old :) Natomiast na ziemi jest wiele traktatów, które mimo Bożego natchnienia nie traktują o Bogu, choć o nim zaświadczają :)
Oldzik:
Ach! Teraz już chodzi o NIEKTÓRE apokryfy. Posługujesz się technikami wybiórczymi, bierzesz to co dla Ciebie wygodne, reszta to ni funta warte kłaki? A może jest na odwrót drogi Bracie? Nie bierzesz takiej ewentulaności pod uwagę? Jeśli tak, to pytam :DLACZEGO?
Nie do końca, choć w pewnym sensie masz rację. Apokryfy zostały przez Kościół odrzucone ze względu na to, że były albo częściowo zachowane, albo ponieważ opisywały rzeczy mało związane z Bogiem, tudziez przejaskrawiały Boga w taki sposób, że ludzie małej wiary nie uwierzyliby. Nie biorę, bo nie będe wierzył w niekompletne szczątki lub w bajki.
Oldzik:
Brat:"...nawet ty wierzysz. W to, że nie ma Boga."
???? Ty Bracie albo nie potrafisz czytać albo nie czytasz.
:) umiem czytać. Człwoiek jest taką istotą, która jest skonstruowana do wiary. I o to mi w tej wypowiedzi chodziło. Każdy bez wyjątku w coś wierzy.
Oldzik:
Brat:"...ja WIERZĘ, a jeśli mam wierzyć nie mogę wiedzieć czegoś na 100%.", a potem: Brat:"Jesli chcesz dotstać dowód od Boga na jego istnienie - dostajesz taki każdego dnia..." KOLEJNA SPRZECZNOŚĆ!
Żadnej sprzeczności nie było i nie będzie w moich wypowiedziach.
Dowód na istnienie Boga nie jest materialny. cała rzecz polega na tym, że kiedy uwierzysz otrzymujesz dowód. Boga nie da się udowodnić w taki spoób w jaki chce tego nauka. Nigdy nikt nie potwierdzi i nie zaprzeczy temu, że Bóg istnieje. natomiast zdarzenia typu: uzdrowienia, świadectwa, cuda, życie poświadczają tylko, że coś nad nami panuje. W tym stanie rzeczy jeśli chcesz dowodów materialnych na istnienie Boga to jesteś głupcem. Jeśli zaś odrzucasz jego istnienie to jesteś jeszcze większym... Kiedy natomiast przyjmiemy że Bóg istnieje samo życie staje sie dowodem Jego istnienia.
Oldzik:
Twój wyznawany światopogląd jest bluźnierstwem (choć nieuświadomionym, światopogląd w tzw. "dobrej wierze"), rytuały w których się nurzasz są bluźnierstwem. To co dla Ciebie jest śmieszne mnie w ogóle nie interesuje. Spróbuj nauczyć się trochę tolerancji dla odmienności poglądowej innych ludzi i szanuj ich za to przede wszystkim, że są ludźmi. Jeżeli wiara i poglądy innych są dla Ciebie śmiesznością, myślisz, że taka postawa podoba się Iluzji w jaką wierzysz czyli wpojonego Ci wizerunku Boga?
Old. Hmm... sznauje Ciebie i innych, ale twoje poglądy są nie tyle śmieszne co logicznie niepoprawne. Nie mozesz być Bogiem, ale ja uznaję że sobie tak myslisz i bądź. A to że przy tym mówię, ze mnie to bawi to chyba normalne ludzka rzecz - śmiech :) Dla mnie jest śmiesznością to, że jeden człowiek może stawiac się ponad wiekami. Twierdzić że jest mądrzejszy i bardziej doświadczony niż 6 tys lat i miliardy inncyh ludzi, którzy świadczyli i uczyli się na własnych błędach aby je potem naprawiać. To jest pycha. A ona przestaje byśc śmieszna w poczatkowym stadium jej rozwoju.
Oldzik:
Kompletnie nie rozumiesz lub nie czytałeś dokładnie co napisałem. Mówiłem o Duszy, darój więc sobie skoki z okna.
A więc jednak nie jesteś Bogiem? Hmm... Bogiem duszy? owszem... ja też duchowo skoczę z okna i się uratuję :D :D :D ;) ;) ;) w tym kontekście to i ja jestem bogiem duszy :D
Oldzik:
Brat:"To ile maz lat nie świadczy o tym jak się zachowujesz. Najstarsza z filozoficznych prawd. I nadal nierozumiana często..."
A niby jak się zachowuję? Twoje podjazdy są płytkie w tym momencie, Bracie. Najstarsza z filozoficznych prawd? Bracie, do jak starych źródeł filozoficznych dotarłeś i gdzież ten zapis widnieje? W jak starych manuskryptach lub przekazach ustnych spisanych dawno, dawno temu... przyznasz, że brzmi to jak bajka?
:) Zacznijmy od tego, że szukas zpodjazdów tam gdzie nie trzeba. Nie brzmi to jak bajka. Poczytaj o Platonie, Arystotelesie, Sokratesie i ich uczniach dokładniej i nie ograniczaj się do słów, ale zauwaz też zmieniające siępoglądy, postawy etc etc etc. Nieraz młodość przerosła starość... Stąd powołuję się na starożytność.
Oldzik:
Bracie, czy Ty już wyzdrowiałeś, nie masz aby czasem gorączki? W KTÓRYM MOMENCIE STWIERDZIŁEM, ŻE NIE MA BOGA??!!
:) wybacz, możliwe, ze tak nie stwierdziłeś :) Widać tutejszoforumowa choroba widzenia tego czego nie ma i zaświadczania o tym czego nie było tudzież szkalowania słowami, których nikt nigdy nie rzekł przeszła i na mnie. old strzez się, aby i na Ciebie nie przeskoczyłą :) ;) ;) ;)
Oldzik:
OLDSPIRIT:"Przyszedł Jezus na świat (o nim chyba mówisz?) by spełnić to co sobie założył, jednak niestety nie udało mu się to. Nie wypełnij misji całkowicie, nie zabezpieczył kodów swojej nauki, która rozumiana jest opatrznie i przeinaczana od dwóch tysięcy lat. Ale to temat, do którego być może jeszcze wrócimy. "
Old gratuluję, że tak bystro i przenikliwie odkryłeś wszelkie zło, które kamuflowane żyło sobie spokojnie do dzisiaj w Kościele... Cieszę się, że Ty znasz dokładnie naukę Chrystusa. pewnie mówił o tym, że Bog nie ma a ludzie to debile? najprawdopodobniej... I nie pisz mi że leję wodę, bo po prostu nie ma słow aby odpowiedź na takie bzdury...
Widzę, że potrzebujesz rozwinięcia tej kwestii, więc niebawem ją rozwinę, znajdę troszeczkę więcej czasu, specjalnie dla Ciebie. Brat:" pewnie mówił o tym, że Bog nie ma a ludzie to debile? " Bracie stać Cię na więcej, proszę, nie zniżaj się do takich "poziomów". Nie masz słów, nie dziwę się. Ale to chyba jedynie objaw gorączki ;)
Dzięki Old że tak wysoko mnie cenisz :D . Niewart jestem tego. Szczególnie że pisząc wyraz "może" napisałem go przez "rz" wcześniej ;) :D .
Natomiast twa wypowiedź mnie zastanawia. Najpier w wielkej skromności odkrywasz przeinaczenia nauk Chrystusa. Okazuje sie tez że znasz je doskonale w taki sposób w jaki Jezus chciał... ciekaw jestm skąd Ty czerpiesz materiały... mam nadzieję, ze nie ze stron ufologicznych... ;) Choć spotkałem się z wieloma krytycznymi opiniami na temat kościoła, nikt nigdy nie zarzucił mu że jego nauka jest przekręceniem słów Chrystusa. Tzn Winter to zrobił, ale nieudanie o ile pamiętam. Hmm... skoro wiesz lepiej idź do papieża i wyjaśnij mu jego błędy... Lecz chyba przez 2000 lat ludzie więcej pojęli niż Ty przez powiedzmy 25 lat Twojego życia Old?? Troszkę pokory...
Oldzik:
Kolejna perełka, której możesz użyć na spotkaniach szkółki niedzielnej lub na lekcjach religii w podstawówce. Ty w ogóle rozumiesz co napisałeś?
Człowiecze marny... Nie pojmujesz jednego. ja jeszcze marniejszy człeczyna nie jestem stworzony po to, żeby udowadniać Ci cokolwiek. I tak posówam sie zbyt daleko w swej pysze. Tylko Bóg < a w mej wypowiedzi i inni święci > mogą Ci pomóc w dojściu do prawdy. To nie jest szkółka niedzielna. To jest wiara, której Ci brakuje, a której ja Ci nie dam. To jest Bóg którego Ty czcisz na swój własny sposób. Rób jak uważasz. Jesli chcesz dostać coś nie proś mnie abym Ci to dał lecz Boga, do którego jak sądze się modlisz.
Oldzik:
Prosić w ogóle nie trzeba, a przedstawić to co nam potrzebne emanując ciepłe uczucia, jak radość np. wynikającą z faktu kontaktowania się z opieką.
To Twoje zdanie. Cóż mi do niego?
Oldzik:
Wyrwałeś z kontekstu moje słowa ( mówię o tym ponieważ nie dostrzegłem uśmieszku pod koniec Twojej wypowiedzi więc nie mogę tego zinterpretować jako żartu. Dalej mówiłem, że modlitwy do Boga bezpośrednio nie dochodzą. Teraz dodam jeszcze: modlitwami się Bóg nie zajmuje, robi to kto inny. Mówiąc, że "Bóg nie daje..." miałem na uwadze to, iż on jako Dusza pełniąca najważniejszą funkcję, między innymi przyczynił się do tego( lecz nie tylko on), że ma kto wysłuchiwać modlitw i się tym zajmować. Pośrednio więc można powiedzieć (choć jest to dośc karkołomne), że Bóg daje lub nie daje. Bezpośrednio jedank spełnianie modlitw, czy też ich nie spełnianie należy do kogoś innego i zależy od wielu czynników, które w zasadzie dotyczą kwestii: "zaszkodzi mu czy nie?"
To Twoje zdanie. Te wszytskie czynniki o których piszesz y katolicy nazywamy Bogiem... skoro jednak chcesz sobie utrudniać sprawę ... Nic mi do tego.
Oldzik:
Jeżeli stwierdzenie faktu wystąpienia bezczelności z Twojej strony nazywasz reakcją "straszliwie burzliwą" to ciekaw jestem jak nazywasz Jezusową akcję kramarską w świątyni? Piekielną nawałnicą?
Oldziku... chcę zauważyć, że tutaj spotykam się z wieloma reakcjami typu beczelnego tudziez egoistycznego lub po prostu wkurzonego na mnie i na moje slowa. jestem do tego przyzwyvczajony. wybacz, że raz ośmieliłem sie podobnie jak inni mnie potraktować Ciebie. To zdecydoanie negaywny wpływ tego formum na mnie :) ;) :D
Jezus miał powody. I gniew wynikający z miłości jest potrzebny. Bo dzięki temu miłośc sie krzewi i rozrasta.
Oldzik:
Wystracza na Chrystusa i Matkę, więc po co ten cały kk? Pewnie powiesz, że Chrystus i Matka jego to właśnie jest kk :)
A w czym kk ma rację?
Jesteśmy za mali aby stwierdzić w czym KK nie ma racji. A w czym ma rację? Pewnie we wszytkim co tyczy sie wiary danej mu przez Jezusa Chrystusa.
Jezus i Matka Jego sa częścią KK. podobnie każdy chrześcijanin jest częścią kościoła.
Oldzik:
old spirit:"Do kogo Ty się zwracasz jesli można spytać? Kto ślepo wierzy w aksjomaty? Powiedziałeś, że gdzieś tam DOWODZIŁEŚ, że Bóg jest aksjomatem, więc Ty także wierzysz w aksjomaty lub chociaż w jeden tylko aksjomat. Zapewne uważasz, że nie wierzysz ślepo, a co daje Ci podstawy do twierdzeń, że inni ŚLEPO w aksjomaty wierzą? Co to znaczy wg. Ciebie wierzyć ślepo w aksjomat lub też nie ślepo?
Brat:"Zszedłeś z tematu - owszem dowodziłem, ze Bóg jest aksjomatem. Ale to bynajmniej nie jest podstawą do twiertdzenia, że wierzę ślepo w aksjomaty."
???????????????????????Mówisz, ze nie ma na nic dowodów, a jednak czegoś tam dowodzisz. W którym momencie twierdziłem, że wierzysz ŚLEPO w aksjomaty??Kolejny przykład Twoich prób manipulacji, po woli rozumię Twoje podejście do dyskusji jako "walki" jak to określiłeś, jednak Twoja walka nie jest walką z zachowaniem zasad fair play, nie wykazujesz się rycerskością przynależną honorowym walczącym. Nie wpychaj w moje usta tego czego nie powiedziałem!
Old... może jadnak zostawmy moje fair-playe bo powiedziałeś:
więc Ty także wierzysz w aksjomaty lub chociaż w jeden tylko aksjomat
Wybacz jeśli uraziłem Cię dodaniem epitetu "slepo". więc jednak mój honor czysty jest jak łza :)
Temat jest trudny i logiczny.
1. Są aksjomaty co nie ulega wątpliwości.
2. Ty wierzysz < nie masz dowodu > że 2 + 2 = 4 . Jeśli wierzysz i nie masz dowodów wierzysz ślepo.
3. Wierzysz w tysiące innych aksjomatów na których opiera się cała współczesna nauka.
4. Nie możesz być pewny co do słuszności nauki, skoro tylko w nią wierzysz. Wierzysz w aksjomaty - wierzysz w naukę. Nic nie wiesz na "aksjomatowe" 100%.
5. Skoro wierzysz w naukę, to dlaczego nie możesz uwierzyć w Boga? To przecież to samo. I w jedno wierzysz ślepo i w drugie.
6. Skoro tak to nasówa się pytanie po co wierzyć w Boga, i cz jest to lepsze wyjście niż wierzenie w same aksjomaty. Owszem jest, ponieważ są przeslanki do wiary w Boga < życie, śmierć etc > a kiedy już uwierzymy mamy rozwiązany problem z aksjomatami, bo w Bogu wszytko jest przwdziwe. A skoro aksjomaty są w Bogu to i one sa prawdą.
Oldzik :D
Drogi Leto jeśli to czytasz, powoli rozumię Cię. Brat jest nie do zagięcia ;) Bracie, a może by tak ropocząć karierę w jakimś kabarecie? ;) Mógłbyś wybitnie parodiować pewne dziedziny nauki np., z logiką idzie Ci bardzo dobrze ;)
Dziwne, ale miałem własnie myśl aby podobną uwagę napisac pod Twoim adresem :D :D :D Wstrzymałem się a tu proszę :D :D :D ;) ;) ;)
Oldzik:
Oj Bracie, pomijasz w większości moje spostrzezenia, wypowiedzi, zapytania, powoli Twój wizerunek rzetelnego dyskutanta blaknie, chyba, że to po prostu brak czasu lub gorączka, wtedy rozumię i cierpliwie czekam.
he he he :D Cóż pominałem mów! starałem się jak mogłem :D jeśli o czymś zapomnialem nigdy mi nie popuszczaj :) Ale też nie oceniaj :) Bo oceny to broń, która posługują się ludzie chcący przekabacić inncyh na swą stronę :)
Pozdrawiam :) Trzymajcie się cieplutko :)
|
|
|
A nie wydaje Ci się, że jak ktoś szuka rozgłosu i sławy, to rozdmuchuje swoje nazwisko na lewo i prawo, a nie pragnie pozostać anonimowym? Więc jeśli twierdzi, że (mówiąc bardzo ogólnie) "widział UFO", a jednocześnie nie chce podać swego nawiska, to może dlatego, że boi się ośmieszenia - m.in. ze strony osób takich jak Ty - a nie chce rozgłosu i robienia kariery?
Zgadzam się - wiele z tych opowieści może być wymyślonych. Są jednak od tego psycholodzy, psychiatrzy, hipnotyzerzy, wykrywacze kłamstw etc. etc. żeby móc to zweryfikować.
Poza tym, nawet jeśli na 1000 takich relacji tylko jedna jest prawdziwa, to czy nie wydaje Ci się, że to już jest - że ujmę to delikatnie - bardzo dziwne?
Problem z UFO (podobnie jak z duchami etc.) jest taki, że są to zjawiska czy manifestacje ulotne i najczęściej jednorazowe, jest więc niezwykle trudno cokolwiek zweryfikować - zdjęcia też w 100% nie są niepodważalnym dowodem, a nawet filmy. Chociaż - jeśli wierzyć pewnej angielskojęzycznej stronie (regulamin mówi, żeby nie promować innych stron, więc nie mogę podać jej adresu) - to nad Guadalcanal przeloty UFO są niezwykle częstym zjawiskiem. I tu już na przykład pole do popisu: zaoszczędzić pieniązki, kupić bilecik i na kilka tygodni tam polecieć. Można sobie wtedy poobserwować i pobadać okoliczne góry i lasy.
|
|
|
Bracie, zacząłeś zwracać się do mnie dość pieszczotliwie, mówiąc „Oldzik” :), tym samym na zasadzie odwetu trzeba by było przed każdą cytowaną przez ze mnie Twoją wypowiedzią napisać „Braciszek” ale nie zrobię tego, nie zniżę się do takiego „poziomu”. Twój obecny styl wydłużył się, słówko old zawiera bowiem trzy literki, a słówko oldzik aż sześć, nie pójde tą drogą i nie będę tracił czasu, zostaniesz po prostu „Brat” :)
Brat:
"No widzisz Old :D Zgadzamy się w jednym - nie ma na nic dowodów :D Miło, że mamy jeden wspólny pogląd. Więc skoro sie zgadzamy o żadnych nadinterpretacjach raczej być mowy nie może :) "
Rozumię, że to co powyzej powiedziałeś jest sobie takim żarcikiem, który to nic nie ma mówić, to nie żadne tam zawoalowane stwierdzenie? Jeśli uważasz, że jeden element w którym się zgadzamy (nie znaczy to, że mamy rację) przesądza o tym, że nie można mówić o żadnych nadinterpretacjach, to pytam – czy Ty aby Bracie rozumiesz podstawowe, fundalmentalne znaczenia języka logiki? Uważasz, że to iż ktoś z kimś się może zgadzać w kilku kwestiach wystarczy pod karkołomne twierdzenie dotyczące wykluczenia możlwiosci pojawienia się nadinterpretacji lub przekreślenia już tych, które się pojawiły?
Powtarzam, Bracie – dopuściłeś się nadinterpretacji twierdząc w jednym miejscu, że nic nie da się udowodnić, a w drugim, że Bóg (którego same istnienie jest niemożliwe do udowodnienia) daje na wszystko dowody. To twierdzenie, że Bóg daje na wzystko dowody jest właśnie stworzoną przez Ciebie, na Twój użytek nadinterpretacją. Widzę, że lubisz się oszukiwać Bracie. Wynika to z zaszczepianego Ci strachu? Czy może z racji niemożności jego wykorzenienia z Twojego psychoemocjoanlnego systemu na bazie poddania się bez walki? To nie wygodnictwo i konformizm?
old spirit:
"Nie wiem co skłania Cię do tego by pokładać całkowitą ufność w zapisy tej księgi lecz Twoja to sprawa i Twój gust, a o gustach ponoć się nie dyskutuje."
Brat:
"Skłania mnie to, że do wyjasnienia zjawiska życia, śmierci i człowieka nie napisał nikt jeszcze logiczniejszej rzeczy."
Old spirit:
"Czy naprawdę aż tak mało czytałeś?? A może nie miałeś dostępu do odpowiedniej literatury? Polecam Ci na początek Maxa Webera "Etyka gospodarcza religii światowych".
Brat:
":) Lektury tego typu nie poddają żadnych wymirernych i logicznych wątków początków wszechrzeczy. "
Nie wiem skąd przyszło Ci na myśl iż polecana przeze mnie lektura miała dotyczyć wartości o jakich wspomniałeś. Po prostu polecam Tobie tę lekturę, Ty oczywiście dorabiasz sobie do tego swoją ideologię. Jest to jednak miernych lotów próba przeinaczania i stawiania w fałszywym swietle kontekstów. Uważałem, że tak porządnego katolika stać na więcej ;) Dodatkow oprzypomnę Ci, że mówiłeś o tym iż nikt nie napisał jeszcze logiczniejszej rzeczy o zjawisku życia, smierci i człowieka niż to co zapisane jest w Biblii, a obecnie dyskredytujesz jako nie na miejscu propozycję przeczytania wspomnianej przez ze mnie pozycji usprawiedliwając to tym iż w lekturach tego typu nie ma "żadnych wymiernych i logicznych początków wszechrzeczy"!!! To dopiero teraz napisałeś, wcześniej bowiem mówiłeś tylko o człowieku, zjawisku życia i śmierci nie wspominałeś o „wymiernych i logicznych początkach wszechrzeczy”. Znów wykazałeś się indolencją ta temat rozumienia tego co piszesz. Wskaż mi miejsce w Biblii gdzie w sposób WYMIERNY jest cokolwiek napisane o początkach wszechrzeczy. I wykaż mi brak logiki, a także brak WYMIERNOŚCI w pismach Hawkinga opisującego początek jak i w opracowaniach innych, wspólczesnych badaczy zajmujących się "śledzeniem" np. cząstek, które powstały z niczego. Współczesna fizyka i kosmologia mówi, iż nie musiało być żadnej przyczyny, najnowsze badania o tym mówią. O ile wg. Ciebie współczesna fizyka i kosmologia jest mniej wymierna od zapisów biblijnych? Czy można mówić w ogóle o wymierności w zapisach biblijnych mówiących o powstaniu wszechrzeczy? Wybacz ale wypowiadając taką niedorzeczność co raz to bardziej tracisz na już i tak dość silnie nadkruszonym wizerunkiem rzetelnego dyskutanta. I Ty masz czelność mówić o poglądach innych, że są śmieszne??
Brat:
"Zagalopowliśmy się panie Old... humanizm nie podawał przyczyn. opisywał fakty."
Bracie, Ty dopiero teraz mówisz o przyczynach, wcześniej wspomniałeś tylko o wyjaśnieniach zjawiska życia, śmierci i człowieka. A humanizm znakomicie wyjaśnia te wartości.
Humanizm to demokratyczny, nieteistyczny i etyczny światopogląd, ruch społeczny i intelektualny oparty na przekonaniu, że człowiek w pełni samodzielnie kształtuje swój obraz świata, system wartości i swoje życie oraz samodzielnie nadaje mu sens. Humanizm odrzuca wiarę w istnienie nadprzyrodzonych bytów i sił, oraz wiarę w ich wpływ na losy świata. Słowo "nieteistyczny" obejmuje zarówno stanowisko ateistyczne jak i agnostyczne. Odzwierciedla ono transformację ruchu humanistycznego od organizacji, która przede wszystkim zajmowała się walką z religią do ruchu budowy konstruktywnej, światopoglądowej, intelektualnej i kulturowej alternatywy, która ma ambicję przyczynić się do rozwiązania wielu ważnych problemów społecznych, psychologicznych i politycznych.
W wielu krajach Europy Zachodniej światopogląd humanistyczny uzyskał status oficjalnie uznanej alternatywy wobec religii. Dzięki temu ruch humanistyczny, a za jego pośrednictwem również wszyscy niewierzący obywatele, korzystają z tych samych praw co kościoły i związki wyznaniowe.
Brat:
"...podobnie inni, którzy starali się jako pierwszui nie w spoob mistyczny lecz naukowy opisywac powstanie świata < mowa o filozofach >."
:)))) Wrzuciłeś wszystkich filozofów do jednego worka. Bracie, aż wstyd mi, że podjąłem się dyskusji z kimś kto nie ma podstawowej wiedzy z zakresu filozofii, ale cóż, decyduję się kontynuować, zobaczymy do czego to nas zaprowadzi :)
Czy zdobędziesz się na sprostowanie swojej gafy? Może byś tak był na tyle uprzejmy i wyraził szacunek dla myśli filozoficznej i starannie wypunktował, których to filozów tyczą się Twoje słowa lub których nurtów, koncepcji czy tez poglądów filozoficznych?
Brat:
"Ale zgodzić się musze co do początków. Że obaliłem nieskromnie Wedy etc. wynika to z mojego wychowania i kultury. Równie nieskromnie zaświadczałbym o prawdziwości Koranu lub Wed gdybym urodził się w innej kulturze. jesteś nowy więc nie wiesz, że mam swój własny pogląd na Boga. Zgodny w pełni z poglądem KK."
Obaliłeś????!!!!!!!!!!!!!! Tak łatwo uwierzyłeś w moją mini (nieświadomą) prowokację, a raczej słowa, które nie były pisane z zamiarem sprowokowania Cię, a dopiero teraz się w nią przemieniły? ;) Pragnę poinformowac Cię drogi Bracie, że użyłem delikatnej ironii, mówiąc o tym, że powaliłeś w jednym zdaniu tyle innych religii, nurtów, myśli i kocepcji. Teraz już wiem Bracie – Ty nie jesteś nawet w stanie delikatnie nadszarpnąć jakiejkolwiek z nich, brakuje Ci bowiem kontraargumentów, logicznego myślenia i kojarzenia faktów, a przede wszystkim stosownej wiedzy i szacunku dla mądrości i wiedzy jaka przynależna jest twórcom i pośrednikom wspomnianych religii, nurtów, myśli, koncepcji, itd. Aż żałość bierze Bracie lecz cóż, zdeklarowałem się kontynuować, więc nie pozostanę pustosłownym.
Słusznie zauważyłeś (a jednak było Cię na to stać !), że Twoje poglądy wynikają z wychowania i kultury, która jest uzależniona od miejsca w którym przyszło Ci się urodzić. Innymi słowy wg. Twoich poglądów miałeś niesamowite szczęście lub jesteś po prostu wybrańcem J Twój Bóg wybrał Cię, nie pozwolił byś stał się satanistą, islamistą lub też czymś równie niedorzecznym (?) i stworzył Cię w środowisku gdzie WIBRUJE JEDYNIE SŁUSZNA RELIGIA. Nie pozwolił by jego wybraniec wychował się w jakichś obrzydliwych dla niego środowiskach! Bracie, należy się chyba cieszyć z tego, że nie urodziliśmy się np. w czasie gdy za krytykowanie tekstów biblijnych (nawet amatorskie) płonęło się na stosie? Dlatego też krytyczna szkoła biblijna istnieje dopiero od XIX w. Dopiero w XX w. zaczęły się naprawdę rzetelne badania i odkrycia archeologiczne, rzucające całkiem nowe światło na tekst biblijny. To właśnie w 2500 lat (przyjmijmy) po powstaniu tych tekstów nasze ich rozumienie zmienia się najbardziej. W ostatnich dekadach powstało więcej krytycznych analiz biblijnych niż przez całe minione 2500 lat. Być może jest to przykre dla milionów osób, ale kierunek tych zmian w naukowej analizie Biblii jest generalnie jednoznaczny: przyczyniają się one do demistyfikacji jej treści, obnażania jej ułomności, mitologicznego charakteru. Ten proces wymusza na ludziach zaangażowanych emocjonalnie (religijnie) w jej odbiór, stałe okopywanie się w alegoriach. Bracie, Twoje podstawy sa bardzo chwiejne i wciąż co raz to mocniej się chwieją, czy aby zawczasu nie należy z nich zrezygnować szanując siebie, gdyż z chwiejnych „podstaw” łatwo jest spaść i skręcić sobie kark.
Bracie, czy nie dostrzegasz w tym Twoim przyznaniu się do tej powszechnie obowiązujacej prawdy tego, że wszystko zależy od tego czy i w jakim stopniu zaadoptujemy pewne kody informacji podawane nam od dziecka? Wg. Ciebie to stosowne, że koduje się już małe dzieci (religia w przedszkolach, szkołach podstawowych)? Dziecko nie ma jeszcze systemów obronnych i nie myśli całkowicie samodzielnie, nie potrafi wyciągać do końca logicznych wniosków, przyjmuje wszystko co mu się poda na tacy, a że w naszym środowisku ta taca jest (chodzi o informację) tacą kościoła katolickiego, nie dziwi szczególnie fakt, iż takich „Braci” jest tutaj dość znaczna ilość.
Czy nie należy aby wydorośleć Bracie i poddać wreszcie rzetelnej weryfikacji to - czym zostałeś nakarmiony i uznałeś, że Ci to bardzo smakuje oraz, że nic inne tak dobrze smakować nie może, a także, iż nie możliwa jest taka sytuacja w której cokolwiek innego smakowało by dużo lepiej??
Brat:
"Równie nieskromnie zaświadczałbym o prawdziwości Koranu lub Wed gdybym urodził się w innej kulturze. jesteś nowy więc nie wiesz, że mam swój własny pogląd na Boga. Zgodny w pełni z poglądem KK."
Pewnie tak, pewnie z tą samą nieskromnością... Ale co??!! ZAŚWIADCZAŁBYŚ O PRAWDZIWOŚCI???!!! Bracie, czym że to ZAŚWIADCZYŁEŚ dotąd o PRAWDZIWOŚCI swoich poglądów? Twoje zapewnienia, że są słuszne utożsamiasz z ZAŚWIADCZANIEM o ich PRAWDZIWOŚCI?? Znowu wykazałeś się niezrozumieniem tego co piszesz, a także widać, że Twoja nieskromność nabiera pędu. Oby nie był to pęd postępujący geometrycznie.
Jeżeli powiedzonko typu: "jezeli chodzi o wyjasnienia zjawiska życia, śmierci i człowieka nie napisał nikt jeszcze logiczniejszej rzeczy(Brat mówi o Biblii)", jest dla Ciebie ZAŚWIADCZANIEM o PRAWDZIWOŚCI Biblii, wybacz ale Twój wizerunek dorosłości o jaką Cie posądzałem blednie z postu na post.
To, że pojawiam się na tym forum stosunkowo od dość niedawna przeszkadza Twoim zdaniem mi w tym aby dokładnie znać doktrynę katolicką? Jeżeli Twój pogląd jest zgodny z tą doktryną, to naprawdę nie muszę czytać Twoich wypowiedzi dotyczących kwestii Boga aby wszystko o niej wiedzieć.
Na koniec jeszcze jedna "perełka" w wydaniu nasyconego katolickimi wartościami Brata:
Winter:
"wahahaha - tu old spirit przysrywa..."
Brat:
"Wiesz Winter :D Uzyłeś ciekawego porównania. faktycznie do niczego innego słów tych porównać nie mozna ;) ;) ;) :D :D :D "
Po tym należało by zakończyć jakiekolwiek kontakty z Tobą, jestem jednak odpowiednio zabezpieczony i nic co z Ciebie nie dotknie mnie. Bracie, kto to powiedział : "Jesteście niczym groby pobielane, zewnątrz piękne, a wewnątrz pełne nieczystości" ( czy jakoś tak ;) Powiedz mi także, czy skromność nie jest aby jedną z podstawowych cech, która powinna byc przynależna katolikowi lub czy nie powinien się tą cechą kierować?
Przyznałeś swoją nieskromność, co jest sprzeczne z wyznawanym przez Ciebie poglądem oscylującym wokół i zgodnym zdoktryną katolicką. Leto, jesteś zadowolony? ;)
Pozdrawiam
P.S Resztę zostawmy sobie na później ;)
|
|
|
old spirit:
"Polecam Ci Bracie pisma Einsteina szczególnie te traktujące o człowieku, społeczeństwie i moralności. Einstein prezentuje w nich swoje poglądy, m.in. na temat praw człowieka, sensu życia, sumienia, wychowania, relacji między jednostką a społeczeństwem, moralnością a uczuciami, prawami nauki a prawami etyki."
Brat:
"Przypominam, albo nie sam sobie odpowiedz: w jakim duchu pisał je Einsein?? :D"
Czyżby w duchu katolickim? (buehehehe) Zwróciłem Twoją uwagę na Einsteina nie ze względu na to, iż w Twoim domniemaniu jakoby nie wiem, że Einstein jak sam o sobie mówił : „Jestem głęboko wierzącym ateistą”, wierzył w coś nadnaturalnego, a raczej był zwolennikiem panteizmu. W zwróceniu Twojej uwagi na jego teksty nie miałem na myśli niczego co miało by zdyskredytowac Twoją wiarę. Polecam Ci tę lekturę gdyż uważam, iż jest to bogaty wkład w próby opisania rzeczywistości jaka nas otacza. Wartości zaś, które są najważniejsze w życiu każdego człowieka uwzględniając warunki środowiskowe w których to może zachodzić ich pełna asymilacja czy też ich odrzucanie, opisywane są nie tylko w pismach katolickich i tekstach zwolenników tej doktryny i dlatego właśnie chciałem Ci zwrócić uwagę na pisma Einsteina, które do pisanych w duchu katolickim nie należą wcale :) Oto co mówił na temat religii albert Einstein :
„Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności.Buddyzm odpowiada takiemu opisowi.
Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm.”
pozdrawiam
|
|
|
Old:
”Istnieją jakiekolwiek rzeczy nie związane z Bogiem? Bracie! Raczysz ujmować Bogu? :)”
Brat:
Nie istnieją takie rzeczy Old :) Natomiast na ziemi jest wiele traktatów, które mimo Bożego natchnienia nie traktują o Bogu, choć o nim zaświadczają :)
Podaj kilka tytułów traktatów, które o Bogu nie traktują ale o nim zaświadczają.
Old:
Ach! Teraz już chodzi o NIEKTÓRE apokryfy. Posługujesz się technikami wybiórczymi, bierzesz to co dla Ciebie wygodne, reszta to ni funta warte kłaki? A może jest na odwrót drogi Bracie? Nie bierzesz takiej ewentulaności pod uwagę? Jeśli tak, to pytam :DLACZEGO?
Brat:
”Nie do końca, choć w pewnym sensie masz rację. Apokryfy zostały przez Kościół odrzucone ze względu na to, że były albo częściowo zachowane, albo ponieważ opisywały rzeczy mało związane z Bogiem, tudziez przejaskrawiały Boga w taki sposób, że ludzie małej wiary nie uwierzyliby. Nie biorę, bo nie będe wierzył w niekompletne szczątki lub w bajki.
A skąd pewność, że to co zostałe dołączone do Biblii nie jest bajką? Bracie, znów wykazałeś się niewiedzą, bowiem niektóre opowieści apokryficzne przeniknęły nawet do oficjalnego nauczania Kościoła. Tak jest w przypadku historii zstąpienia Jezusa do Piekieł, które zostało przyjęte w IV w. Rozumię Bracie, że dla Ciebie to zstąpienie to jedynie bajka. To kolejna sprzeczność w Twoim poglądzie, którą Ci wytykam, powiedziałeś bowiem, że Twój pogląd jest zgodny z doktryną kk.
Old:
Brat:"...nawet ty wierzysz. W to, że nie ma Boga."
old:
"???? Ty Bracie albo nie potrafisz czytać albo nie czytasz."
Brat:
":) umiem czytać. Człwoiek jest taką istotą, która jest skonstruowana do wiary. I o to mi w tej wypowiedzi chodziło. Każdy bez wyjątku w coś wierzy."
Jeżeli o to Ci chodziło dlaczego nie powiedziałes tego wprost? To bardzo typowe dla takich jak Ty i Tobie podobnych, wciąż te same próby dorabiania sobie ideologii na swe własne potrzeby, wywracanie kota ogonem, przeinaczanie, naciąganie, przemilczanie, ignorancja, a wszystko to upstrzone masą uśmieszków, które „pachną” jak chichot cmentarnej hieny oraz ogólna nierzetelność i niechlujstwo w przekazywaniu swoich myśli w formie pisanej.
Twoje stwierdzenie(..nawet ty wierzysz. W to, że nie ma Boga”) to właśnie przykład typowego dla ludzi Twojego pokroju traktowania innych z góry, wywyższania się i pyszałkowatości. Stawianie siebie w pozycji :”JA WIEM LEPIEJ” lub „MY WIEMY LEPIEJ” oraz „TO NASZA DROGA JEST JEDYNIE SŁUSZNA” lub „TO MY DZIERŻYMY W DŁONIACH KLUCZ DO ŻYWOTA WIECZNEGO”, „JEDYNIE POPRZEZ WIARĘ CHRZEŚCIJAŃSKĄ MOŻNA ZOSTAĆ ZBAWIONYM”, a to nie znaczące wiele pustosłowia!! Posunąłeś się do tego by a prorii założyć, iż ja niby wierzę w to, iż nie ma Boga! A wyraźnie mówiłem jak i z czym Boga utożsamiam!
Old:
Brat:"...ja WIERZĘ, a jeśli mam wierzyć nie mogę wiedzieć czegoś na 100%.", a potem: Brat:"Jesli chcesz dotstać dowód od Boga na jego istnienie - dostajesz taki każdego dnia..." KOLEJNA SPRZECZNOŚĆ!
Brat:
„Żadnej sprzeczności nie było i nie będzie w moich wypowiedziach.”
Niestety, nic innego już w tym momencie nie wypada jak tylko się śmiać z tego co powyżej powiedziałeś. Ale pójdźmy dalej i przytoczmy kolejną Twoją rewelację w podobnym co poprzednia tonie:
Brat:
„Nie jestem empirykiem - po prostu żądam dowodów ponieważ logicznie wyjaśnić się zjawisk nielogicznych nie da. Wyjątkiem jest Bóg.
Brat:
"...Nie mówię, że zgodziłby się z tym że Bóg istnieje... ja też nie mam idealnych dowodów na to...”
Brat:
„Dowód na istnienie Boga nie jest materialny. cała rzecz polega na tym, że kiedy uwierzysz otrzymujesz dowód. Boga nie da się udowodnić w taki spoób w jaki chce tego nauka. „
Wybacz ale innych dowodów nie ma, prócz tych na rozprawach sądowych oraz osobistych (wciąż mam nadzieję, że takowy posiadasz ;). Powyższe Twoje wtręty wciąż pozwalaja Ci sądzić, że sobie nie przeczysz? Jeśli tak, to powiedz mi na co jesteś chory, być może okaże się, że ta przypadłość jest dla Ciebie usprawiedliwieniem. Bracie, czy to Ty mówiłeś o ślepej wierze? ;) Nie wierzysz aby aż nazbyt ślepo w swoją nieomylność?
Brat:
„Nigdy nikt nie potwierdzi i nie zaprzeczy temu, że Bóg istnieje.”
Buehehehe. Wielu zaprzeczyło i wielu jeszcze to zrobi, więc nie łudź się Bracie :)
Brat:
„...natomiast zdarzenia typu: uzdrowienia, świadectwa, cuda, życie poświadczają tylko, że coś nad nami panuje.”
OOOO. Poważnie? Niby jak poświadczają? Coś co niektórym ludziom wydaje się nie wyjaśnione (z różnych powodów) od razu musi uchodzić za manifestację czegoś, co jest potężniejsze od naszych Dusz? Mówisz o technikach energetycznych, którymi posługują się niektórzy ludzie dość często i wcale to nie wywodzą się z środowisk katolickich (choć z tychże także). Cuda, uzdrowienia itd., mówią o tym, że albo to zjawiska przynależne człowiekowi, całkowicie naturalne z tym, że jeszcze wymykające się tzw. „szkiełku i oku” z powodu braków odpowiednich narzędzi badawczych, a także zwykłej dobrej woli i szerszego spojrzenia, bezstronności i ciekawości badawczej, wyzbycia się lęku przed ośmieszeniem, a także (nawet) brak odpowiedniej polityki finansowej oraz rezygnacja z partykularnych interesów różnych nacji. Więc to mogą być zjawiska przynależne człowiekowi w ujęciu o jakim wspomniałem powyżej lub innym istotom o czym ponizej.
Głupotą jest stwierdzenie, że tzw. „cuda” i inne zjawiska „nadprzyrodzone”, paranormalne, itd., itp., są manifestacją przesłanki, że „coś nad nami panuje”. To reakcja na zjawiska podobne pierwszym reakcjom indian na widok różnych technicznych gadżetów lub innych ludów pierwotnych stykających się po raz pierwszy z tzw. „Cywilizacją Zachodu”.
Za tymi (niektórymi) zjawiskami równie dobrze mogą kryć się istoty, które są dalece pośledniejsze od naszych Dusz, które znowu to mogą być na usługach Dusz innego, że tak powiem niż my pokroju, lub ujmując to innymi słowy, Dusz, które obrały przeciwny do pierwotnego kierunek rozwoju. Być może chcą coś na nas wymusić lub wesprzeć istnienie (lub przedłużyć istnienie) pewnych nacji bo jest im to na rękę i wiedzą czym ogólnie jest struktura takich nacji, a cele tych, którzy nad nimi stoją nie są wcale zbożne? Jednak potęga tych istot nie może się równać z potęgą Dusz, które to mogą być ich stwórcami i podczas „bytności” w naszych ciałach niczego nie są świadome, a jedynie generują efekty emocjonalne jakie zapewnia im człowiek? Z tego można wnosić, że to właśnie emocje, uczucia są najważniejsze. Nie wynika jednak z tego, iż manifestacja takich zjawisk jest podstawą pod twierdzenie, że coś nad nami panuje. PRZYPUSZCZENIE drogi Bracie, a POŚWIADCZENIE to dwie zupełnie różne wartości.
Brat:
„...W tym stanie rzeczy jeśli chcesz dowodów materialnych na istnienie Boga to jesteś głupcem. Jeśli zaś odrzucasz jego istnienie to jesteś jeszcze większym... Kiedy natomiast przyjmiemy że Bóg istnieje samo życie staje sie dowodem Jego istnienia.”
A niby skąd wniosek, że szukam takiego dowodu? Takie dowody nie są mi do niczego potrzebne. Orzucenie istnienia Boga nazywasz głupotą?? Więc np. wszyscy humaniści to wg. Ciebie głupcy? Kolejny przykład skromności katolickiej, kolejne POŚWIADCZENIE katolickiego widzenia innych ludzi. „Nie nazywaj nikogo głupcem” gdzie ja o tym czytałem? Czyżby w katechiźmie lub słyszałem to bezpośrednio z ust jakiegoś księdza? Postaram się przypomnieć drogi Bracie :)
Przyjęcie, że Bóg istnieje nie jest jeszcze powodem by twierdzić, że samo życie jest dowodem jego istnienia, ponieważ jak już wspomniałem najnowsze osiągnięcia badawcze fizyków i kosmologów mówi o wyłanianiu się z niczego czegoś. Te dziedziny nauki nie wymuszają istnienia jakiejkolwiek przyczyny, Bracie. Masz jak widzę nieaktulane informacje, nauka nie stoi w miejscu i doskonale radzi sobie bez Boga.
Inną sprawą jest w jaki sposób Ty rozumiesz, czy też z czym utożsamiasz Boga, z jakimi wartościami. Nie musisz mówić, wiem, Twoja koncepcja Boga musi być zgodna z koncepcją doktryny katolickiej, więc Bóg dla Ciebie jest kimś naj, naj, naj i wszech, wszech, wszech. Po prostu ktoś przy kim wszystkie Wszechświaty i tzw. „plany” wraz z całą zawartością są jak malutki ułomek najmniejszej z wszystkich dotąd poznanych cząstek mikrokosmosu. Jest po prostu nie ogarniony itd.,itp., czy możesz powiedzieć mi na czym opierasz to przypuszczenie? Jeżeli powiesz, że na Biblii, podaj proszę dokładnie w jakiej (Gdańskiej, Wujka, Warszawskiej czy też pewnie ulubionej przez Ciebie Biblii Tysiąclecia :)) i dokładnie gdzie (sygnaturki, cytaty). Gdy na jakichś innych źródłach racz wskazać w jakich.
pozdrawiam. Resztę później oczywiście :)
|
|
|
Proponuję wam, drodzy dyskutanci, zebrać to wszystko i wydać w formie książki. Ale to już raczej będzie trylogia, bo żaden wydawca nie zdecyduje sie na publikację tekstu przekraczającego 400 stron w jednym tomie... ;))
[%sig%]
|
|
|
Oldzik:
Twój wyznawany światopogląd jest bluźnierstwem (choć nieuświadomionym, światopogląd w tzw. "dobrej wierze"), rytuały w których się nurzasz są bluźnierstwem. To co dla Ciebie jest śmieszne mnie w ogóle nie interesuje. Spróbuj nauczyć się trochę tolerancji dla odmienności poglądowej innych ludzi i szanuj ich za to przede wszystkim, że są ludźmi. Jeżeli wiara i poglądy innych są dla Ciebie śmiesznością, myślisz, że taka postawa podoba się Iluzji w jaką wierzysz czyli wpojonego Ci wizerunku Boga?
Old. Hmm... sznauje Ciebie i innych, ale twoje poglądy są nie tyle śmieszne co logicznie niepoprawne. Nie mozesz być Bogiem, ale ja uznaję że sobie tak myslisz i bądź. A to że przy tym mówię, ze mnie to bawi to chyba normalne ludzka rzecz - śmiech :)
Proponuję ci bardziej poprawne czytanie cudzych postów i udzielanie odpowiedzi, tudzież komentarzy.. Na początek przeczytaj całość i zastanów się nad jej wydźwiękiem. Przeczytaj potem raz jeszcze. Następnie, podczas kolejnego czytania, zwracaj uwagę na te fragmnenty, na które chciałbyś odpowiedzieć w pierwszej kolejności i skupiaj się na tych elementach, które wywołują w Tobie największe poroszunie (jeśli w ogóle czujesz się czymkolwiek poruszony). Następnie możesz wydzielac fargmenty, oczywiście z zachowaniem kontekstów i się do nich ustosunkowywać. Wyjaśniałem Ci po krótce tę sprawę :„ja/Bóg”, a Ty wciąż to samo, poniżej mówisz o jakimś Bogu Duszy nie wiem co to za słowna efemeryda lub jakaś zmutowana harpia, która powstała w Twoim umyśle. Wskazywałem Ci już pewną stronę gdzie mógłbyś rozwijać swoje wizje raz jeszcze ją podam: http://www.fantasy.prv.pl/ Czy wszyscy katolicy mają podobną do Twojej przypadłość? Skąd Twoje uznanie tego, iż ja niby myślę, że jestem Bogiem? Jeśli rozumiesz to co czytasz, nie wiem skąd u Ciebie takie przekonanie. Bawią Cię rzeczy, których nie rozumiesz, wybacz ale tego typu śmiech jest tożsamym z przysłowiowym śmiechem głupca do sera. Wykaż proszę brak logiki w moich poglądach :) Nie możesz tego zrobić z jednej podstawowej przyczyny. Nie znaszmoich poglądów. To co o nich wspomniałem to jedynie pewne przesłanki. jeśli chcesz poznać mój światopogląd napisz poprostu, a nie a priorii zakładaj, że jest logicznie nie poprawny.
Brat:
"Dla mnie jest śmiesznością to, że jeden człowiek może stawiac się ponad wiekami. Twierdzić że jest mądrzejszy i bardziej doświadczony niż 6 tys lat i miliardy inncyh ludzi, którzy świadczyli i uczyli się na własnych błędach aby je potem naprawiać. To jest pycha. A ona przestaje byśc śmieszna w poczatkowym stadium jej rozwoju."
Śmiesznością jest ośmieszanie się drogi Bracie, a Ty to robisz bardzo dobrze. Po pierwsze nie stawiam się ponad wiekami, a po drugie jak już wspomniałem w ostatnich dekadach powstało więcej krytycznych analiz biblijnych niż przez całe minione 2500 lat. Dopiero w XX w. zaczęły się naprawdę rzetelne badania i odkrycia archeologiczne, rzucające całkiem nowe światło na tekst biblijny. Więc daruj sobie te tekściki o pysze, jeśli czyjeś poglądy wywiedzione na bazie rzetelnych podstaw stanowią dla Ciebie problem i urastają do poziomu pychy, a ona zabiera Ci radość, zgłoś się do psychologa lub psychoterapeuty być może Ci pomogą.
Old:
Kompletnie nie rozumiesz lub nie czytałeś dokładnie co napisałem. Mówiłem o Duszy, daruj więc sobie skoki z okna.
Brat:
"A więc jednak nie jesteś Bogiem? Hmm... Bogiem duszy? owszem... ja też duchowo skoczę z okna i się uratuję :D :D :D ;) ;) ;) w tym kontekście to i ja jestem bogiem duszy :D"
W tym momencie stajesz się braciszkiem. Jeśli czegoś nie rozumiesz, nie ośmieszaj się od zaraz, próbując wkładać wartości śmieszności w coś co dalekim jest od niej. Dusza w człowieku jest niczego nieświadoma, „zbiera” jedynie Miłość, ma swoją własną świadomość niezależną od świadomości człowieka lecz ta jej świadomość jest podczas jej bytności w człowieczym ciele jakby uśpiona. Budzi się dopiero po powrocie do Domu. To co móiwsz o skokach z okna jest poniżej krytyki i całkowicie zbędne komentarza gdyż komentuje się samo.
pozdrawiam. Do kliku :)
|
|
|
Brat:"To ile maz lat nie świadczy o tym jak się zachowujesz. Najstarsza z filozoficznych prawd. I nadal nierozumiana często..."
old:
„A niby jak się zachowuję? Twoje podjazdy są płytkie w tym momencie, Bracie. Najstarsza z filozoficznych prawd? Bracie, do jak starych źródeł filozoficznych dotarłeś i gdzież ten zapis widnieje? W jak starych manuskryptach lub przekazach ustnych spisanych dawno, dawno temu... przyznasz, że brzmi to jak bajka?”
Brat:
„:) Zacznijmy od tego, że szukas zpodjazdów tam gdzie nie trzeba.”
Ja ich nie szukam Bracie, ja je widzę, a to różnica :)
Nie brzmi to jak bajka. Poczytaj o Platonie, Arystotelesie, Sokratesie i ich uczniach dokładniej i nie ograniczaj się do słów, ale zauwaz też zmieniające siępoglądy, postawy etc etc etc. Nieraz młodość przerosła starość... Stąd powołuję się na starożytność.
Bracie, chodzi o to, że to nie jest „najstarsza z filozoficznych prawd” przestań przystrajać swoje wypowiedzi w złote piórka bo to nie prowadzi do tego by brać to co piszesz na poważnie. Nie kwestionuję kontekstu tego powiedzenia, przesłania jakie ono niesie lecz to nie jest „najstarsza z filozoficznych prawd” :) Takie twierdzeie można między bajki włożyć. Jeżeli zaś chodzi o Platona, Arystotelesa, Sokratesa i ich uczniów, owszem zacni to filozofowie i nie omieszkałem zapoznać się z ich koncepcjami, jestem ciekaw czy i Ty także to zrobiłeś? czy mozesz szerzej wyjasnić powód Twojego powoływania się na starożytność (chęć powrotu do krucjat ;) ?), przecież sam stwierdziłeś, że nie raz już młodośc przerosła starość, mozesz nieznacznie rozwinąć tę kwestię?
Old:
Bracie, czy Ty już wyzdrowiałeś, nie masz aby czasem gorączki? W KTÓRYM MOMENCIE STWIERDZIŁEM, ŻE NIE MA BOGA??!! "
Brat:
":) wybacz, możliwe, ze tak nie stwierdziłeś :) Widać tutejszoforumowa choroba widzenia tego czego nie ma i zaświadczania o tym czego nie było tudzież szkalowania słowami, których nikt nigdy nie rzekł przeszła i na mnie. old strzez się, aby i na Ciebie nie przeskoczyłą :) ;) ;) ;)"
Jakże typowe. Aż mdli od stawiania siebie, czy też światopogladu, który się wyznaje - na piedestale. Aż słychać szelest szat kapłana jedynie obiektywnej rzeczywistości. Widzę, że nosisz żal w sobie Bracie, skarżysz się, ze ktoś cię szkalował słowami? Przykro mi Bracie ale dyskusja nie ma na celu wylewania swoich żalów.
Brat:”...tutejszoforumowa choroba widzenia tego czego nie ma i zaświadczania o tym czego nie było...”. Nic dodac nic ująć. Brat wie, co można zobaczyć z tego co niewidzialne, jest wysokiej klasy specjalistą od psychiatrii i wie, że to, czego jego zdaniem nie ma, a inni to widzą - musi być jakąś z form schizofrenii, konfabulacji umysłu, halucynacją, itd., itp. Natomiast to w co WIERZY, że można zobaczyć i mieści się w jego ciasnych ramach wyznawanego światopoglądu jest przejawianiem się RZECZYWISTOŚCI jaka nas otacza i niech nie śmie nikt podwarzać tej ślepej wiary bo...Właśnie, bo co, Bracie? Stosy się już skończyły, obecnie albo podejmuje się obrony swoich poglądów albo staje się ignorantem.
Brat:” :) wybacz, możliwe, ze tak nie stwierdziłeś :)” Możliwe?!! Ciebie nawet nie stać na to by to po prostu sprawdzić? Jeśli zakładasz, że jednak mogłem tak stwierdzić to po co mnie prosisz o wybaczenie? Zapamiętaj sobie – etap wybaczania mam już dawno za sobą, nie muszę nikomu niczego wybaczać, ponieważ nic nie jest w stanie mnie zranić, a to dlatego, iż rozumię z czego lub pod jakim wpływem ludzie tak, a nie inaczej się zachowują.
Pozdrawiam. Do następnego razu :)
|
|
|
old:"Przyszedł Jezus na świat (o nim chyba mówisz?) by spełnić to co sobie założył, jednak niestety nie udało mu się to. Nie wypełnij misji całkowicie, nie zabezpieczył kodów swojej nauki, która rozumiana jest opatrznie i przeinaczana od dwóch tysięcy lat. Ale to temat, do którego być może jeszcze wrócimy. "
Brat:
"Old gratuluję, że tak bystro i przenikliwie odkryłeś wszelkie zło, które kamuflowane żyło sobie spokojnie do dzisiaj w Kościele... Cieszę się, że Ty znasz dokładnie naukę Chrystusa. pewnie mówił o tym, że Bog nie ma a ludzie to debile? najprawdopodobniej... I nie pisz mi że leję wodę, bo po prostu nie ma słow aby odpowiedź na takie bzdury... "
Old:
"Widzę, że potrzebujesz rozwinięcia tej kwestii, więc niebawem ją rozwinę, znajdę troszeczkę więcej czasu, specjalnie dla Ciebie. Brat:" pewnie mówił o tym, że Bog nie ma a ludzie to debile? " Bracie stać Cię na więcej, proszę, nie zniżaj się do takich "poziomów". Nie masz słów, nie dziwę się. Ale to chyba jedynie objaw gorączki ;)"
Brat:
"Dzięki Old że tak wysoko mnie cenisz :D . Niewart jestem tego. Szczególnie że pisząc wyraz "może" napisałem go przez "rz" wcześniej ;) :D ."
Nie posądzałem Cię o AŻ tak niską samoocenę Bracie. Widać jak mocno dałeś się uwieść negatywnym wartościom szerzonym przez tych, którzy albo mocno uwierzyli w katolicką doktrynę albo w imię swych partykularnych interesów przekazują ją innym jako „jedyną prawdę objawioną” :) Nie zwracam zbytniej uwagi na błędy ortograficzne, (sam także je robię) lecz jednak coś tam one mówią, jeśli pojawiają się często (np. o możliwej dysleksji). Jednak zwracając uwagę na Twoją niedbałość podczas przetwarzania swoich myśli do formy pisanej miałem przede wszystkim na względzie jej formę, która to mówi o tym, że niezbyt szanujesz tych z którymi dyskutujesz. Samo bowiem zapewnianie o tym, niczego nie dowodzi. Pokazanie zaś rzetelności i tego, że jeśli już tu jesteś ze względu na okazywany szacunek innym, stać Cię na to aby poświęcić im troszkę więcej swojego cennego czasu, a przede wszystkim uwagi, jest porządane. Zakładanie typu:”Ehh, niby kto może zaglądać na takie forum? Jacyś zbuntowani młodzieniaszkowie, fantaści, którzy myślą, że pozjadali wszystkie rozumy. Więc mam ich traktować jak poważnych ludzi?” Nie odbierz tych słów jako formę żalu, chce jedynie unaocznić Ci jaki stosujesz styl i co on oznacza. Oczywiście nie mam żadnego wpływu na jego zmianę i nawet o tym nie myślę :)
Brat:
"Natomiast twa wypowiedź mnie zastanawia. Najpier w wielkej skromności odkrywasz przeinaczenia nauk Chrystusa. Okazuje sie tez że znasz je doskonale w taki sposób w jaki Jezus chciał... ciekaw jestm skąd Ty czerpiesz materiały... mam nadzieję, ze nie ze stron ufologicznych... ;)"
Nadzieja jest wartością, którą preferują ludzie leniwi. Wiara, to co innego. Nie, nie czerpię z ufologii :)
Brat:
"Choć spotkałem się z wieloma krytycznymi opiniami na temat kościoła, nikt nigdy nie zarzucił mu że jego nauka jest przekręceniem słów Chrystusa. Tzn Winter to zrobił, ale nieudanie o ile pamiętam. Hmm..."
Jest przekręcaniem, a to dlatego, iż jak już wspominałem to co jest zapisane w Biblii nie jest całkowitym przekazem jego nauki. Hierarchowie kościoła nie dołączyli wszystkiego o czym nauczał, a to co dołączyli jest przeinaczone, pozmieniane, oczywiście nie wszystko.
Brat:
"...skoro wiesz lepiej idź do papieża i wyjaśnij mu jego błędy... Lecz chyba przez 2000 lat ludzie więcej pojęli niż Ty przez powiedzmy 25 lat Twojego życia Old?? Troszkę pokory..."
I znów ten Twój „poziom” dyskusji. „..idź do papieża”. Bracie pragnę Ci zakomunikować, że papież nie stanowi dla mnie nawet cienia autorytetu. Co do tych dwóch tysięcy lat, Bracie, czy Ty naprawdę nie wiesz od kiedy w ogóle można było zapoznać się z całością tekstów biblijnych? Przypomnę Ci lub poinfomuję, że Przed soborem (Vaticanum II) rozpowszechnianie Biblii było ograniczone do seminariów. Nie wolno jej było czytać w całości . Bracie, po raz trzeci powiem, że W ostatnich dekadach powstało więcej krytycznych analiz biblijnych niż przez całe minione 2500 lat. Więc daruj sobie niby „argumenty”, że ludzie przez 2000 lat więcej pojęli. Ci, którzy pojmowali i mieli odwagę o tym mówić nie mieli łatwego życia lub je po prostu tracili. Na szczęście te czasy się już skończyły i wierzę w to, iż już nigdy nie powrócą. A może by tak kilka dat? Proszę bardzo:
1080 - zakaz czytania Biblii
1229 - Biblia wśród ksiąg zakazanych przez Grzegorza IX - synod w Tuluzie przeciw herezji waldensów zalecających czytanie Biblii. Kanon 14 synodu: "Ludzie świeccy nie mogą posiadać Ksiąg Starego i Nowego Testamentu; wolno im mieć tylko psałterz i brewiarz albo godzinki maryjne, ale i te księgi nie w tłumaczeniach na języki narodowe"
1424 - na mocy edyktu wiluńskiego neofity Jagiełły Kościół polski miał odtąd prawo karania każdego, kto opowiadał się za wolnym głoszeniem ewangelii (jeden z artykułów praskich ruchu husyckiego)
1545 - na soborze trydenckim autorytet tradycji ogłoszony jako równoznaczny z autorytetem Biblii, potępiono "plagę Biblii drukowanych w językach narodowych"
1548 - w czasie soboru trydenckiego dodano do Biblii Apokryfy (ojoj Braciszku i co Ty na to?)
Fragment ekspertyzy wewnątrzkościelnej sporządzonej za pontyfikatu Juliusza III (1550-1555): "I wreszcie: spośród wszystkich rad, jakich możemy obecnie udzielić, najważniejszą jest ta, by dołożono wszelkich starań, iżby nikt nie miał sposobności przeczytać choćby niewielkiego fragmentu ewangelii w swoim języku narodowym i żeby z takiej sposobności nie skorzystał..."
1563 - Tradycja Kościoła staje się ważniejszym źródłem objawienia niż Pismo Święte (na indeksie)
1713 - w antyjansenistycznej bulli Unigenitus Klemensa XI tezy 80-96 omawiają kwestie dostępu wiernych do Biblii. Ich wymowę oddaje L. Kołakowski (w komitecie naukowym redakcji Znak zasiadają w większości duchowni katoliccy):"Po tej bulli stało się herezją - zelżywą dla pobożnych uszu, szkodliwą dla Kościoła, bezecną itd. - mówić, że Biblię może czytać każdy, nawet kobieta, i że zakazywanie tej lektury jest sprzeczne z zamysłem Bożym oraz z praktyką apostolską"
1897 - Papież Leon XIII włączył Biblię do indeksu ksiąg zakazanych
Kościół w zamian proponował wiernym swoją wersję Biblii - w postaci okrojonej, pociętej na kawałki i rozłożonej na cały rok liturgiczny. Z roku na rok czytano te same fragmenty pomijając inne, mniej wygodne. Dopiero jednak po soborze watykańskim drugim wierni mogą słuchać i rozumieć, wcześniej wszystko było po łacinie i prości ludzie nigdy nie mieli wątpliwości co do zgodności Kościoła z Biblią, gdyż tej ostatniej po prostu nie znali. Tak wyglądają fakty drogi Bracie, o które tak zwykle wołasz. Pokora jest negatywną wartością, ponieważ każe milczeć w obliczu faktów, jesteś bardzo pokorny Bracie. A może się mylę, może Ty po prostu przyjąłeś ślepo tę ksiązkę (Biblię) jako prawdę objawioną? Na jakiej podstawie pytam? Jeśli nie poddałes Biblli krytycznej analizie posiłkując się nauką, jej odkryciami, jeśli nie zestawiłeś tych tekstów z innymi tzw. Świętymi Księgami – Twoja wiara jest ŚLEPA i możesz przeczyć temu ile wlezie samym tylko zapewnianiem, że nie jest ślepa bo to nie jest żaden argument.
Brat:
„Człowiecze marny...”
Oj, Bracie dalece się zagolopowałeś. Jeśli wierzysz w swą marność mi nic do tego, nie używaj jednak epitetów w stosunku do innych, to niskich lotów słownictwo. Nie mam nic wspólnego z marnością jaką sobie przypisujesz. Jeśli już jak wspomniałem w nią wierzysz – mów tak tylko do siebie.
Brat:
"patrz na Chrystusa i Matkę Najświętszą. oni powinni Ci lepiej doradzić niż ktokowliek inny"
Old:
"Kolejna perełka, której możesz użyć na spotkaniach szkółki niedzielnej lub na lekcjach religii w podstawówce. Ty w ogóle rozumiesz co napisałeś?"
Brat:
„Człowiecze marny...Nie pojmujesz jednego. ja jeszcze marniejszy człeczyna nie jestem stworzony po to, żeby udowadniać Ci cokolwiek. I tak posówam sie zbyt daleko w swej pysze. Tylko Bóg < a w mej wypowiedzi i inni święci > mogą Ci pomóc w dojściu do prawdy. To nie jest szkółka niedzielna. To jest wiara, której Ci brakuje, a której ja Ci nie dam. To jest Bóg którego Ty czcisz na swój własny sposób. Rób jak uważasz. Jesli chcesz dostać coś nie proś mnie abym Ci to dał lecz Boga, do którego jak sądze się modlisz."
:)))) Ja proszę Cię abyś mi coś dał? Nie rozśmieszaj mnie Bracie. Zaprosiłem Cię do dyskusji i wciąż czekam, aż się na nią zdecydujesz, bo jak dotąd nie podałeś żadnych argumentów. Nie modlę się do Boga, moje przedstawianie tego, czego potrzebuję, kieruję pod adresem istot, które zajmują się modlitwami. Ty nazywasz to Bogiem, niech Ci będzie. Modlitwa czy też pewne formy medytacji są potrzebne każdemu, jednak nie w takiej formie o jakiej mówi kościół katolicki.
Nie powiedziałem, że to jest szkółka niedzielna, powiedziałem, że takie tekściki (dokładnie zaznaczyłem jakie) możesz używac podczas spotkań szkółki niedzielnej lub podczas lekcji religii w podstawówce, bo jak mniemam chciałbyś by padły na podatny grunt, informuję Cie więc gdzie taki grunt możesz znaleźć i nie jesteś mi za wdzięczny ?;P
Pycha, marność, pokora, w jakich tych ciemnych energiach tkwisz. Bracie życzę Ci otrzeźwienia, świerzego oddechu (nie bierz tego dosłownie;)
Brat:
"patrz na Chrystusa i Matkę Najświętszą. oni powinni Ci lepiej doradzić niż ktokowliek inny[...] Tylko Bóg < a w mej wypowiedzi i inni święci > mogą Ci pomóc w dojściu do prawdy. To nie jest szkółka niedzielna. To jest wiara, której Ci brakuje, a której ja Ci nie dam.”
Bardzo marna to wiara, ponieważ samo patrzenie nic mi nie da. Jezus nie może mi doradzić ponieważ nie ma go w śród nas, tak samo Jego matka. Jezus nie chce mi niczego doradzać bo tym się nie zajmuje, powiedział już co miał powiedzieć, jednak jego słowa nie dotarły do szerokiej, publicznej wiadomości ponieważ nie zabezpieczył kodów swojej nauki, która została po częsci ukryta, po części przeinaczona, a po małej części jedynie udostępniona i to po długim okresie czasu.
W czym niby miała by mi doradzać matka Jezusa?? W przepisach kulinarnych? Ty Bracie nie rozumiesz jednego. Prawda o życiu nie musi być wywiedziona z Ewngelii, ona tkwi w nas. Nasza naturalna dążność do szczęśliwego życia obfitującego w radość, to klucz do tego by powrócić do Domu, nic ponad to. Reszta to mataczenie, utrudnianie, rzucanie kłód pod nóg, przeszkadzanie, zakłócanie, itd., itp.
Co zrobić by ludzie czuli się szczęśliwi, radośni? Usunąć zakłócenia, przywrócić równowagę. Przywrócić do naturalnego stanu środowisko planety i emocjonalne. W jaki sosób zdystansować się od wpływów negatywnych? Skupiając się na sobie poprzez prace nad sobą, nad stransformowaniem swoich wartości poprzez rozpoczęcie życia wg. maksymy: JESTEM WIELKI WEWNĄTRZ I NIE SZKODZĘ. Świadomość swojej wewnętrznej wielkości -pozbawia nas lęku, daje nam radość, nie szkodzenie i radość, która prowadzi do Miłosci wraz z wszystkimi innymi ciepłymi uczuciami - zapewnia powrót do Domu naszego wnętrza czyli naszej kwintesencji, Duszy. Szukanie radości i innych ciepłych uczuć, przyciąganie ich do siebie, daje nam szczęście. To wszystko mój drogi Bracie. Do tego nie jest potrzebny Jezus, jakikolwiek Bóg, czy kogokolwiek jakiekolwiek rady.
Przedstawianie informacji, wiedzy – tak. Radzenie – nie. Na bazie zaznajomienia się z wiedzą, wysuwając wnioski, sam człowiek podejmuje decyzje, nikt nie musi mu doradzać.
A czym jest wiedza? Otóż cała wiedza, jedynie potrzebna człowiekowi to słowa zawarte w powyższym ustępie. Ci, którzy proszą o radę pozbawili się samostanowienia, w pewnym momencie poddali się, łatwiej jest im wykonywać, niż samemu szukać rozwiązań, łatwiej zrobić coś co podpowiadają inni niż samemu dojść do istoty sprawy.
Pozdrawiam. Do następnego razu:)
|
|
|
To Twoje zdanie. Te wszytskie czynniki o których piszesz y katolicy nazywamy Bogiem... skoro jednak chcesz sobie utrudniać sprawę ... Nic mi do tego.
To nie jest żadne utrudnianie sprawy, to przedstawienie czegoś w co się wierzy na pewnych podstawach, to przedstawienie pewnej wiedzy. Taka jest droga modlitwy, chopdzi tu o to, że religia katolicka promuje modlitwę między innymi błagalną, odziera ją z radości na przykład poprzez rozważania drogi krzyżowej, zagłębiania się w tzw. gorzkie żale. Uczucia jakie pojawiają się podczas tych "umysłowych fluktuacji" są negatywne. Smutek po dłuższym czasie "przebywania" w systemie psychoemocjonalnym człowieka, doprowadzi do rozpaczy w skrajnych przypadkach, a do uczucia zniechęcenia, rozdrażnienia, braku poczucia celu, melancholii, apatii i depresji - łatwiej i częściej. To wlaśnie propagowaie modlitwy w myśl nauki kościoła katolickiego jest utrudnianiem sprawy. To ingerencja w naturalne, nadrzędne wartości człowieka i eksponowanie podrzędnych, pomocniczych, które stawia się na piedestale.
Old:
Jeżeli stwierdzenie faktu wystąpienia bezczelności z Twojej strony nazywasz reakcją "straszliwie burzliwą" to ciekaw jestem jak nazywasz Jezusową akcję kramarską w świątyni? Piekielną nawałnicą?
Brat:
"Oldziku... chcę zauważyć, że tutaj spotykam się z wieloma reakcjami typu beczelnego tudziez egoistycznego lub po prostu wkurzonego na mnie i na moje slowa. jestem do tego przyzwyvczajony. wybacz, że raz ośmieliłem sie podobnie jak inni mnie potraktować Ciebie. To zdecydoanie negaywny wpływ tego formum na mnie :) ;) :D"
Nie wydaje Ci się, ze lepiej jest szukać przyczyny w sobie, a nie na zewnątrz? Grup nacisków jest bardzo wiele ale to my przyzwalamy lub nie na to, by nami rządziły. Lecz Ty z pewnością o tym wiesz, to co powyżej to jedynie Twój żart. Ale czy na miejscu?
Brat:
"Jezus miał powody. I gniew wynikający z miłości jest potrzebny. Bo dzięki temu miłośc sie krzewi i rozrasta."
Więc uważasz, że ja nie miałem powodów nazwać odpowiednio sposób w jaki potraktowałeś moje słowa? Zgadzam się co do gniewu, czasem jest potrzebny.
Oldzik:
Wystracza na Chrystusa i Matkę, więc po co ten cały kk? Pewnie powiesz, że Chrystus i Matka jego to właśnie jest kk :)
A w czym kk ma rację?
Brat:
"Jesteśmy za mali aby stwierdzić w czym KK nie ma racji. A w czym ma rację? "
Doprawdy? Proszę Cię mów za siebie i za tych, którzy wygłosili podobną do Twojej deklarację.
Brat:
"Jesteśmy za mali aby stwierdzić w czym KK nie ma racji. A w czym ma rację? Pewnie we wszytkim co tyczy sie wiary danej mu przez Jezusa Chrystusa."
Jezus nikomu nie dał wiary, cóż to znowu za kosmiczna bzdura? Słowna efemeryda? Jezus przekazał pewne informacje ( pewnie trochę szkoda, że wciąż nie można dotrzeć do nich w całości). Kościół nakazuje wierzyć, Jezus nie nakazywał niczego. W dodatku to w co Kościół nakazuje wierzyć kłóci się z nadrzędnymi wartościami człowieka. Ty sam decydujesz w co będziesz wierzył, a w co nie, jezus nie daje ci tej wiary, to Ty sam sobie mozesz ją dać na bazie adaptacji pewnych informacji.
Brat:
"Jezus i Matka Jego sa częścią KK. podobnie każdy chrześcijanin jest częścią kościoła."
Muzułmanin, chrześcijanin, buddysta, ezoteryk, spawacz, uzdrowiciel, itd., itd., a gdzie człowiek?
pozdrawiam. Do następnego ...
|
|
|
Brat:
"A skoro wierzycie ślepo w aksjomaty to czemu nie wierzycie w Boga?"
Old:
"Do kogo Ty się zwracasz jesli można spytać? Kto ślepo wierzy w aksjomaty? Powiedziałeś, że gdzieś tam DOWODZIŁEŚ, że Bóg jest aksjomatem, więc Ty także wierzysz w aksjomaty lub chociaż w jeden tylko aksjomat. Zapewne uważasz, że nie wierzysz ślepo, a co daje Ci podstawy do twierdzeń, że inni ŚLEPO w aksjomaty wierzą? Co to znaczy wg. Ciebie wierzyć ślepo w aksjomat lub też nie ślepo?
Brat:
"Zszedłeś z tematu - owszem dowodziłem, ze Bóg jest aksjomatem. Ale to bynajmniej nie jest podstawą do twiertdzenia, że wierzę ślepo w aksjomaty."
???????????????????????Mówisz, ze nie ma na nic dowodów, a jednak czegoś tam dowodzisz. W którym momencie twierdziłem, że wierzysz ŚLEPO w aksjomaty??Kolejny przykład Twoich prób manipulacji, po woli rozumię Twoje podejście do dyskusji jako "walki" jak to określiłeś, jednak Twoja walka nie jest walką z zachowaniem zasad fair play, nie wykazujesz się rycerskością przynależną honorowym walczącym. Nie wpychaj w moje usta tego czego nie powiedziałem!
Old... może jadnak zostawmy moje fair-playe bo powiedziałeś:
old spirit:
"więc Ty także wierzysz w aksjomaty lub chociaż w jeden tylko aksjomat"
brat:
"Wybacz jeśli uraziłem Cię dodaniem epitetu "slepo". więc jednak mój honor czysty jest jak łza :) "
To już po prostu przewrotność lub mam do czynienia z człowiekiem, który czyta wyjątkowo niedbale bez zrozumienia i chce coś od zaraz, bez zastanowienia, szybciutko odpowiedzieć. Tak często robią dzieci w wieku wczesno-szkolnym, co raz to częściej mam wrażenie, że próbuję rozpocząć dyskusję z szefem ministrantów jakiejś parafii lub młodziutkiego animatora oazowego.
Bracie! Wczytaj się z zastanowieniem i powolutku w swoje słowa: "A skoro wierzycie ślepo w aksjomaty to czemu nie wierzycie w Boga?". Zapytałem się Ciebie następnie, do kogo Ty się właściwie zwracasz, zapytałem tak dlatego, ponieważ "autorytatywnie" stwierdzasz: "wierzycie ŚLEPO w aksjomaty". Ponawiam pytanie, kto wg. Ciebie wierzy w nie ślepo oraz dlaczego użyłeś takich słów w rozmowie ze mną? Czyżbyś uważał, że ja ŚLEPO wierzę w aksjomaty? Jeśli tak, to proszę wskaż mi, na jakiej podstawie doszedłeś do takiego wniosku.
Powtarzam także: NICZYM nie jesteś w stanie mnie urazić oraz etap wybaczania mam już dawno za sobą, ponieważ rozumię i znam przyczyny dlaczego ludzie tak, a nie inaczej się zachowują, to po pierwsze, a po drugie, poddawanie się emocji urazy jest negatywne, ta emocja nie robi dla człowieka niczego dobrego, wręcz przeciwnie - szkodzi mu, więc nie martw się o mnie i nie marnuj opuszków :) Po trzecie, poddanie się emocji urażenia jest pokazaniem niedojrzałości emocjonalnej, człowiek wtedy boczy sie na drugiego, często wymuszając w nim poczucie winy stosunkowo większe od "wartości emocjonalnego faulu".
Nie zachowałes zasady fair-play, powtarzam to po raz wtóry, ponieważ powiedziałeś. Brat: "Ale to bynajmniej nie jest podstawą do twiertdzenia, że wierzę ślepo w aksjomaty." . Nigdzie nie twierdziłem, że wierzysz ślepo w aksjomaty, więc niby dlaczego mówisz, że to zrobiłem? To jest właśnie objaw czytego jak zła honoru? Obecnie w ogóle się do tego nie ustosunkowałeś, tylko wciąż jak dziecko zapewniasz o swoim "czystym honorze", nie popierając tego wciąż niczym. Powiedziałem, że wierzysz w aksjomaty lub chociażby jeden aksjomat, ponieważ "dowodziłeś", że Bóg jest aksjomatem, a Ty przeciez w niego wierzysz. Nigdzie i nigdy nie powiedziałem, że wierzysz ślepo. Dopiero w poście powyżej wspominałem o ślepocie wiary, lecz nie jest to twierdzenie, a ZAŁOŻENIE, które pozwole sobie raz jeszcze przytoczyć: Jeśli nie poddałeś Biblli krytycznej analizie posiłkując się nauką, jej odkryciami, jeśli nie zestawiłeś tych tekstów z innymi tzw. Świętymi Księgami – Twoja wiara jest ŚLEPA i możesz przeczyć temu ile wlezie samym tylko zapewnianiem, że nie jest ślepa bo to nie jest żaden argument."
Brat:
"Temat jest trudny i logiczny.
1. Są aksjomaty co nie ulega wątpliwości.
2. Ty wierzysz < nie masz dowodu > że 2 + 2 = 4 . Jeśli wierzysz i nie masz dowodów wierzysz ślepo."
I znów twierdzisz, że ślepo wierzę. W myśl Twoich powyższych dość karkołomnych twierdzeń Ty także ślepo wierzysz, ponieważ nie masz na nic dowodów ( załozenie: "tak naprawdę niczego nie można udowodnić".)
Brat:
"3. Wierzysz w tysiące innych aksjomatów na których opiera się cała współczesna nauka.
4. Nie możesz być pewny co do słuszności nauki, skoro tylko w nią wierzysz. Wierzysz w aksjomaty - wierzysz w naukę. Nic nie wiesz na "aksjomatowe" 100%.
5. Skoro wierzysz w naukę, to dlaczego nie możesz uwierzyć w Boga? To przecież to samo. I w jedno wierzysz ślepo i w drugie."
Buehehe. Ja rzeczywiście próbuję rozmawiać z dzieckiem lub kimś, kto przejawia znikomy szacunek dla tych z którymi podjął się rozmowy. To zahacza w takim wypadku o perfidię drogi Bracie. Już chyba dwa razy pytałem Cię skąd u Ciebie wniosek, że nie wierzę w Boga. Wskaż mi wreszcie, podaj cytat, w którym mówiłem, że nie ma Boga? Więc Twoje powyższe punkciki są nic nie warte, ponieważ oparte o fikcyjne założenia. Trzeba być dość silnie zadufanym w sobie człowiekiem, by zakładać coś z góry dla własnej wygody i próby zdyskredytowania dyskutanta, a pojawiające się prośby o wyjaśnienie tychże założeń "zbywać" w jednym miejscu lakonicznym: "MOŻLIWE, że tak nie twierdziłeś", a w drugim, brnąć dalej w swych fikcyjnych założeniach(vide powyższe punkty), już zapominając nawet o takiej MOŻLIWOŚCI, że dyskutant mógł tak nie powiedzieć. Lenistwo, ignorancja, zaniki pamięci, czy zwykła bezczelność, która się pastwi w obliczu anonimowości? A moze to po prostu zwykle przeoczenia? Chciałbym w to wierzyć lecz jak często mam Ci na to zwracać uwagę? Jak często Ci to przypominać i prosić o wyjaśnienia?Takie forum to niezłe pole do popisu, prawda Bracie? Jesteś całkowicie zabezpieczony przed tym, że ktoś może Ci coś wytknąć prosto w twarz, więc można sobie do woli pohasać, prawda, Bracie ? ;)
pozdrawiam. Do następnego...
|
|
|
Brat:
"6. Skoro tak to nasówa się pytanie po co wierzyć w Boga, i cz jest to lepsze wyjście niż wierzenie w same aksjomaty. Owszem jest, ponieważ są przeslanki do wiary w Boga < życie, śmierć etc > a kiedy już uwierzymy mamy rozwiązany problem z aksjomatami, bo w Bogu wszytko jest przwdziwe. A skoro aksjomaty są w Bogu to i one sa prawdą."
Życie i śmierć nie są z pewnością przesłankami do wiary w Boga lansowanego przez kościól katolicki. Wiara w Boga nie jest żadnym determinantem zbawienia człowieka. Nie ma czegoś takiego jak "zbawienie", jest wybór jednej z dwóch możliwości. Wybierając tę drugą, nienaturalną człowiekowi, a przede wszystkim nienaturalną Duszy, podejmujemy olbrzymie ryzyko związane z możliwością wymazania swojego jestectwa z istnienia. Jednak wybór przeciwnej do naturalnej, pierwotnej możliwości doświadczania i rozwoju, nie jest przesądzeniem pojawienia się efektu tego wyboru o jakim wspomniałem w poprzednim zdaniu. Sam wybór tej "innej" możliwości, a nawet egzystowanie w jej wartościach już jako w pełni świadomej Duszy, nie przesądza jeszcze o mogącej nadejść dla niej katastrofie.
Oczywiście nie ma nic gorszego dla pozostałych Dusz, dla miejsca z którego pochodzą, niż działalność tych, które nie chcą obstawać przy wartościach pierwotnych. Efekty tej działalności manifestują się właśnie na Ziemi z największą siłą. Naturalny proces pozyskiwania emocji miłości został bardzo silnie przez tę działalność zakłócony, a proces pozyskiwania emocji nienawiści, ułatwiony na wszelkie możliwe sposoby, między innymi właśnie poprzez lansowanie wielu przeróżnych religii.
Żadna z religii nie jest potrzebna człowiekowi do tego, by mógł żyć godnie, krocząc ścieżką ciepłych uczuć do miłości. Lansowanie potrzeby "zbawienia" jest jednym z wielu elementów religijnych bazujących na lęku człowieka, na wymuszaniu go. Wmawianiu, że jest z natury grzeszny, co jest jednym z największych BLUŹNIERSTW!! To bluźnierstwo, to nic innego jak kolejny element ścieżki prowadzącej do nienawiści, a wszystko co jest związane z nienawiścią jest bluźnierstwem dla miłości.
Z tym elementem (zbawienie) wiąże się ciąg wielu podelementów(sakramenty, pokutnicze wycie, błagania, żal, cierpienie, itd.), które jedynie zakłócają i odwodzą człowieka od jego naturalnej ścieżki prowadzącej do pojawiania się w jego emocjach uczucia miłości. Wybór pierwotnej możliwości rozwoju i doświadczania, nie jest tożsamym z pojęciem zbawienia, to naturalna kolej rzeczy, to tak jak oddychanie. Można postanowić przestać oddychać i zamknąć się w szczelnym pomieszczeniu, gdy wtedy nie podejmiemy decyzji o powrocie do normalnej egzystancji, gdzie oddychanie jest naturą ciała, nie otrzymując żadnej pomocy skazujemy się na śmierć lub otrzymując ją, jednak nie nazbyt wcześnie doznajemy kalectwa. Jedyną szansą dla takiego człowieka jest zmiana decyzji lub otrzymana pomoc, najlepiej w odpowiedniej porze.
Podobnie jest z Duszą. W ujęciu duchowym, powietrzem będzie kroczenie scieżką ciepłych uczuć do miłości i doświadczanie jej co jakiś czas, a decyzja o zamknięciu się w szczelnym pomieszczeniu to obranie drogi negatywnych emocji, takich jak jak ciągły smutek, cierpienie, żal, brak szacunku i tolerancji dla innych, świadome szkodzenie, itd., itp. Szansą dla takich Dusz, które wciąż jeszcze tkwią nieświadome w człowieku, także będzie zmiana decyzji lub uzyskana pomoc w formie odcięcia od negatwnych wpływów. Jeśli człowiek nie zrezygnuje podczas czasu danemu mu na to, by odpowiednio "nakarmił' swą Duszę z kroczenia drogą negatywnych uczuć, gdy czas ten się skończy, a Dusza przedostanie się do miejsca gdzie bytują jej podobne, wtedy to, jedyną dla niej szansą na utrzymanie swej egzystencji jest zmiana decyzji tych Dusz, które stoją wyżej w hierarchii.
Żadna Dusza nie musi byś przez kogokolwiek wybawiana, czy tez zbawiana. Człowiek ma odpowiednie "narzędzia" ku temu, by zapewnić Duszy to, po co w nim tkwi. Środowisko zostało silnie zakłócone, fakt, lecz wciąż każdy z ludzi ma siłę uzyskiwania ciepłych uczuć, które to prowadzą go do miłosci po którą przyszła Dusza. Duszom chodzi tylko o miłość, każdy człowiek ma wciąż możliwości by odpowiednio zatroszczyć się o swe jestectwo(Duszę).
Oldzik :D
"Drogi Leto jeśli to czytasz, powoli rozumię Cię. Brat jest nie do zagięcia ;) Bracie, a może by tak ropocząć karierę w jakimś kabarecie? ;) Mógłbyś wybitnie parodiować pewne dziedziny nauki np., z logiką idzie Ci bardzo dobrze ;)"
Brat:
"Dziwne, ale miałem własnie myśl aby podobną uwagę napisac pod Twoim adresem :D :D :D Wstrzymałem się a tu proszę :D :D :D ;) ;) ;) "
Wykaż więc to, jak ja to w powyższych postach uczyniłem. Przytoczę fragment po którym nastąpiły moje słowa, które byłeś tak uprzejmy drogi Bracie przytoczyć:
Brat:
"To jest trudny temat, choć logiczny. Więc Bóg jest dowodem na aksjomaty."
Pytam obecnie wprost. Gdzie Ty tutaj, w Twoim powyższym stwierdzeniu widzisz logikę? Poczytaj (prosiłeś o to) co napisałem Ci o dowodach, a potem zestaw to sobie z tym Twoim zdankiem. W myśl tego co napisałes pragnę Cię poinformowac, że:
1.Skala trudności jakiegokolwiek zgadanienia ("tematu") nie wpływa na jego logiczność lub nielogiczność.
2.Pojęcia Boga osobowego nie da się sklasyfikować, ani też w jakikolwiek sposób wteknąć w kategorie dowodu. Innymi słowy, nie mamy możliwości udowodnienia, że coś takiego istnieje.
3. Jeżeli czegoś nie możemy udowodnić, to założona wartość(Bóg), której istnienie chcieliśmy udowodnić nie może być dowodem na cokolwiek.
Moja propozycja Bracie: wykuj na pamięć zawartość powyższych trzech punktów i skończ wreszcie zapychac okienka bzudrnymi tekstami o Bogu, który to niby wg. Ciebie miałby być dowodem na aksjomaty.
Oldzik:
"Oj Bracie, pomijasz w większości moje spostrzezenia, wypowiedzi, zapytania, powoli Twój wizerunek rzetelnego dyskutanta blaknie, chyba, że to po prostu brak czasu lub gorączka, wtedy rozumię i cierpliwie czekam."
Brat:
"he he he :D Cóż pominałem mów! starałem się jak mogłem :D jeśli o czymś zapomnialem nigdy mi nie popuszczaj :) Ale też nie oceniaj :) Bo oceny to broń, która posługują się ludzie chcący przekabacić inncyh na swą stronę :) "
Oj, nie!! Znów przesadzasz Bracie, nie będe się powtarzał lecz gdy nazbiera się odpowiednio dużo przemilczanych kwestii co do których nie raczyłeś/nie raczysz się ustosunkować, przejawiając tym samym brak należnego dyskutantowi minimum szacunku, oczywiście nie omieszkam wszystkiego opisać w stosownym podsumowaniu.
Brat:
"Ale też nie oceniaj :) Bo oceny to broń, która posługują się ludzie chcący przekabacić inncyh na swą stronę :) "
Prosisz mnie na zapas, czy też być może próbujesz mataczyć? Jeśli uważasz, że Cię w jakimś miejscu oceniłem - proszę, wskaż to, zacytuj i nie omieszkaj zapomnieć o kontekstach.
Skończyłem wreszcie ustosunkowywać się do Twojego posta, którego zamieściłeś tu 30-12-2003 o 23:27. Pozostaje jeszcze wyjaśnienie pewnej mało znaczącej kwestii:
Brat:
" Lecz chyba przez 2000 lat ludzie więcej pojęli niż Ty przez powiedzmy 25 lat Twojego życia Old?? "
W tym ujęciu wiek nie ma żadnego znaczenia, gdyż nawet sędziwy stulatek marnie wypadnie w obliczu dwóch tysięcy lat. Z tymi dwódziestoma pięcioma laty to podpucha lecz ja nie przykładam wiekszej wagi do ilości lat, których mam 36, a czuję się biologicznie na dużo mniej :), a psychicznie świeżo jak uśmiechnięty dzieciak :) Dusza we mnie starsza trochę, stąd ten nick ;) Trójka dzieciaków, którą wychowuję wraz z kobietą, którą kocham jest dla mnie źródłem wielkiej radości i każdy o to może się postarać ;)
Właśnie przypomniałem sobie, że jednak mam na coś wskazać ale zrobię to następnym razem :)
pozdrawiam wszystkich. Czekam Bracie na odpowiedź. ( nie napiszesz nawet, że starożytność to nie to samo co średniowiecze ? ;)
|
|
|
Witam :)
nie było mnie tu tak dawno, że niemal mogliście o mnie zapomnieć. To niedopuszczalne, więc się przypominam :) Coraz bardziej żałuję, że nie mogę być przykuty do komputera przynajmniej 2 h dziennie tylko dla własnych celów niezwiązanych z moim życiem prywatnym... heh :) Co tam :)
Chyba więc przejdę na Twój sposób pisania kawałkami, bo czuję że jakbym miał w jednym poście odpowiedzieć na to wzytko to pisałbym do jutra... :) w końcu kiedyś przerobię to co napisałeś... może w końcu znajdę też więcej czasu??
Old...
Bracie, zacząłeś zwracać się do mnie dość pieszczotliwie, mówiąc „Oldzik” :), tym samym na zasadzie odwetu trzeba by było przed każdą cytowaną przez ze mnie Twoją wypowiedzią napisać „Braciszek” ale nie zrobię tego, nie zniżę się do takiego „poziomu”. Twój obecny styl wydłużył się, słówko old zawiera bowiem trzy literki, a słówko oldzik aż sześć, nie pójde tą drogą i nie będę tracił czasu, zostaniesz po prostu „Brat” :)
:D :D :D Na takie tematy mogę dyskutować ;) ;) ;) :D :D :D Piszę oldzik dla skrócenia... faktycznie Tobie nie opłaca się skracać. Mam Nadzieję, że nie jesteś obrażony :) Pozostanę przy "Oldziku"... I czemu "zniżasz się"??
Oldzik:
Brat:
"No widzisz Old :D Zgadzamy się w jednym - nie ma na nic dowodów :D Miło, że mamy jeden wspólny pogląd. Więc skoro sie zgadzamy o żadnych nadinterpretacjach raczej być mowy nie może :) "
Rozumię, że to co powyzej powiedziałeś jest sobie takim żarcikiem, który to nic nie ma mówić, to nie żadne tam zawoalowane stwierdzenie? Jeśli uważasz, że jeden element w którym się zgadzamy (nie znaczy to, że mamy rację) przesądza o tym, że nie można mówić o żadnych nadinterpretacjach, to pytam – czy Ty aby Bracie rozumiesz podstawowe, fundalmentalne znaczenia języka logiki? Uważasz, że to iż ktoś z kimś się może zgadzać w kilku kwestiach wystarczy pod karkołomne twierdzenie dotyczące wykluczenia możlwiosci pojawienia się nadinterpretacji lub przekreślenia już tych, które się pojawiły?
Powtarzam, Bracie – dopuściłeś się nadinterpretacji twierdząc w jednym miejscu, że nic nie da się udowodnić, a w drugim, że Bóg (którego same istnienie jest niemożliwe do udowodnienia) daje na wszystko dowody. To twierdzenie, że Bóg daje na wzystko dowody jest właśnie stworzoną przez Ciebie, na Twój użytek nadinterpretacją. Widzę, że lubisz się oszukiwać Bracie. Wynika to z zaszczepianego Ci strachu? Czy może z racji niemożności jego wykorzenienia z Twojego psychoemocjoanlnego systemu na bazie poddania się bez walki? To nie wygodnictwo i konformizm?
Old... przede wszytkim "nadinterpretacja" jak to określiłeś : "Boga" jest nieco nie na miejscu. Boga nie da się w żadne sposób znadinterpretować, interpretować, oceniać czy wogóle cokolwiek... Więc nie mogłem dokonać nadinterpretacji... Następnie - nadinterpretacji dokonuje się np. słów, czynów wykręcając je i doszukując się w nich tego czego tam nie ma. Możliwe więc że chcesz powiedzieć, że posunałem sie za daleko w dociekaniu dowodów na istnienie Boga. Tak czy siak aby to stwierdzić musisz je dokładnie przeanalizować... Podałem jak na tacy - w punktach - to co jest niezbedne do dokonania takiej analizy...
Oldzik:
Nie wiem skąd przyszło Ci na myśl iż polecana przeze mnie lektura miała dotyczyć wartości o jakich wspomniałeś. Po prostu polecam Tobie tę lekturę, Ty oczywiście dorabiasz sobie do tego swoją ideologię. Jest to jednak miernych lotów próba przeinaczania i stawiania w fałszywym swietle kontekstów. Uważałem, że tak porządnego katolika stać na więcej ;) Dodatkow oprzypomnę Ci, że mówiłeś o tym iż nikt nie napisał jeszcze logiczniejszej rzeczy o zjawisku życia, smierci i człowieka niż to co zapisane jest w Biblii, a obecnie dyskredytujesz jako nie na miejscu propozycję przeczytania wspomnianej przez ze mnie pozycji usprawiedliwając to tym iż w lekturach tego typu nie ma "żadnych wymiernych i logicznych początków wszechrzeczy"!!! To dopiero teraz napisałeś, wcześniej bowiem mówiłeś tylko o człowieku, zjawisku życia i śmierci nie wspominałeś o „wymiernych i logicznych początkach wszechrzeczy”. Znów wykazałeś się indolencją ta temat rozumienia tego co piszesz. Wskaż mi miejsce w Biblii gdzie w sposób WYMIERNY jest cokolwiek napisane o początkach wszechrzeczy. I wykaż mi brak logiki, a także brak WYMIERNOŚCI w pismach Hawkinga opisującego początek jak i w opracowaniach innych, wspólczesnych badaczy zajmujących się "śledzeniem" np. cząstek, które powstały z niczego. Współczesna fizyka i kosmologia mówi, iż nie musiało być żadnej przyczyny, najnowsze badania o tym mówią. O ile wg. Ciebie współczesna fizyka i kosmologia jest mniej wymierna od zapisów biblijnych? Czy można mówić w ogóle o wymierności w zapisach biblijnych mówiących o powstaniu wszechrzeczy? Wybacz ale wypowiadając taką niedorzeczność co raz to bardziej tracisz na już i tak dość silnie nadkruszonym wizerunkiem rzetelnego dyskutanta. I Ty masz czelność mówić o poglądach innych, że są śmieszne??
Old Twe słowa jednoznacznie wskazują na to, że wskazujesz mi kierunek w którym mam dalej się dokształcac jeśli chcę znaleźć ciekawe rzeczy na temat tzw "początków" : Oldzik: "Czy naprawdę aż tak mało czytałeś?? A może nie miałeś dostępu do odpowiedniej literatury? Polecam Ci na początek Maxa Webera "Etyka gospodarcza religii światowych".
Ideologie dorabiam sobie własnie na podłożu Twych słów...
Zresztą Old... twe słowa mnie nie ruszają, bo same w sobie zawierają opis tego co czynią... Z mojego punktu widzenia jest to zabawne... OPiszę schematycznie naszą rozmowę posługując się cytatami i tym jak ja je rozumię... Najciekawszy zaś będzie koniec:
Old:
"Nie wiem co skłania Cię do tego by pokładać całkowitą ufność w zapisy tej księgi lecz Twoja to sprawa i Twój gust, a o gustach ponoć się nie dyskutuje."
< tłumaczenie: Old nie rozumie po co ufać Biblii >
Brat:
"Skłania mnie to, że do wyjasnienia zjawiska życia, śmierci i człowieka nie napisał nikt jeszcze logiczniejszej rzeczy."
< tłumaczenie: Brat twierdzi, że Biblia jest najlogiczniejszym przekazem obrazującym człowieka na Ziemi - życie, śmierć, Boga, niebo - wszytkie zjawiska niewytłumaczalne >
Old na to :
"Czy naprawdę aż tak mało czytałeś?? A może nie miałeś dostępu do odpowiedniej literatury? Polecam Ci na początek Maxa Webera "Etyka gospodarcza religii światowych".
< tłumaczenie: Brat nie czytał innych książek, może warto by było? >
Brat:
":) Lektury tego typu nie poddają żadnych wymirernych i logicznych wątków początków wszechrzeczy. "
< tłumaczenie: Tego typu lektury nie zawierają w sobie logicznych prawd obrazujących życie człowieka w taki sposób jak Biblia. Nie można ich wogóle ze sobą porównywać >
Oldzik:
Długaśny wywód na temat tego, że brat przeinaczył czyjeś słowa... Coś pominał, o czymś zapomniał... Old... na litośc Pana Boga jeśli mówimy o Biblii to chyba każdy rozmówca o przeciętnej inteligencji będzie wiedział, że mowa jest o Bogu i o tym cvo w Biblii jest zawarte... Czy Ty uważasz, że rozmawiając o powiedzmy "Ani z Zielonego wzgórza" będziemy mówić o UFO zamiast o Ani??!! Takie odniosłem wrażenie... Biblia opisuje początki wszechrzeczy i każdy o tym wie. Opisuje Boga i ludzkie spotkania z Bogiem. Bogu jest poświęcona. więc nie wime jakim cudem udało Ci sie Old niezauwazyć tego... A najśmieszniejsze jest w tym wszytkim to, że zacząłeś mnie bluzgać < :D :D :D nawiasem mówiąc mozesz sobie darować, bo to tylko niepotrzebna strata liter :D :D :D > za to, że pisząc o Biblii miałem na myśi to co ona w sobie zawiera...
Wizerunek mój jest moja sprawą i pisać o nim bynajmniej nie muissz, chyba, że chcesz sam siebie oszukac i wesprzeć... Znasz się na psychologi? Jest tam takie jedno zachowanie ludzkie.
Cząstki powstające z niczego? Dobre sobie :D :D :D Wiele już przerabiałem teorii powstania świata ale o takiej jeszcze nie słyszałem. Proszę rozwiń temat...
Oldzik:
Bracie, Ty dopiero teraz mówisz o przyczynach, wcześniej wspomniałeś tylko o wyjaśnieniach zjawiska życia, śmierci i człowieka. A humanizm znakomicie wyjaśnia te wartości.
Humanizm to demokratyczny, nieteistyczny i etyczny światopogląd, ruch społeczny i intelektualny oparty na przekonaniu, że człowiek w pełni samodzielnie kształtuje swój obraz świata, system wartości i swoje życie oraz samodzielnie nadaje mu sens. Humanizm odrzuca wiarę w istnienie nadprzyrodzonych bytów i sił, oraz wiarę w ich wpływ na losy świata. Słowo "nieteistyczny" obejmuje zarówno stanowisko ateistyczne jak i agnostyczne. Odzwierciedla ono transformację ruchu humanistycznego od organizacji, która przede wszystkim zajmowała się walką z religią do ruchu budowy konstruktywnej, światopoglądowej, intelektualnej i kulturowej alternatywy, która ma ambicję przyczynić się do rozwiązania wielu ważnych problemów społecznych, psychologicznych i politycznych.
W wielu krajach Europy Zachodniej światopogląd humanistyczny uzyskał status oficjalnie uznanej alternatywy wobec religii. Dzięki temu ruch humanistyczny, a za jego pośrednictwem również wszyscy niewierzący obywatele, korzystają z tych samych praw co kościoły i związki wyznaniowe.
Old... wiesz co? Weź encyklopedię, otwórz humanizm i przeczytaj. Jesli znajdziesz tam tak rozbudowane hasło jak sam napisałeś to będziesz miał prawdziwie "Ufologiczne" wydanie encyklopedii... I jeśli na serio tak twierdzisz to życzę powodzenie w życiu - nei mamy o czym ze sobą dyskutowac przynajmniej na ten temat. Takich bzdur nie puszczają nawet w TV...
Oldzik:
Brat:
"...podobnie inni, którzy starali się jako pierwszui nie w spoob mistyczny lecz naukowy opisywac powstanie świata < mowa o filozofach >."
:)))) Wrzuciłeś wszystkich filozofów do jednego worka. Bracie, aż wstyd mi, że podjąłem się dyskusji z kimś kto nie ma podstawowej wiedzy z zakresu filozofii, ale cóż, decyduję się kontynuować, zobaczymy do czego to nas zaprowadzi :)
Czy zdobędziesz się na sprostowanie swojej gafy? Może byś tak był na tyle uprzejmy i wyraził szacunek dla myśli filozoficznej i starannie wypunktował, których to filozów tyczą się Twoje słowa lub których nurtów, koncepcji czy tez poglądów filozoficznych?
Buahhahahahaahah... Oldziku :D :D :D teraz zauważ ja mogę Cię zbesztać za dokonanie fałszywej, kłamliwej, złej, chamskiej etc etc etc nadinterpretacji moich słów. Jakiej gafy?? jakie sprostowanie?? Podstawowa wiedza z zakresu filozofii mówi mi, że nigdzie nie wsadziłem wszytkich filozofów do jednego wora. A jedynie napisałem, że starali się w logiczny sposób pokazać świat. Co niestety kończyło sie na tym co dziś nazywamy "filozofią". Zresztą uczono mnie, że filozofia to dzisiaj najbardziej żywa nauka powiązana z fizyką...
Jeśli masz więcej niż podstawową wiedzę z zakresu filozofi i nie ograniczasz się do wiedzy podręcznikowej zaręczam, że w dziełach, które przetrwały do dziś dnia nie znajdziesz żadnego poza odwołaniem sie do Nadnaturalnych przyczyn opisu obrazującego powstanie świata. Chyba, że wielki ogień, matkę ziemię, okeanosa czy co tam jeszcze nazwiesz czymś zupełnie naturalnym...
Olddzik:
Brat:
"Ale zgodzić się musze co do początków. Że obaliłem nieskromnie Wedy etc. wynika to z mojego wychowania i kultury. Równie nieskromnie zaświadczałbym o prawdziwości Koranu lub Wed gdybym urodził się w innej kulturze. jesteś nowy więc nie wiesz, że mam swój własny pogląd na Boga. Zgodny w pełni z poglądem KK."
Obaliłeś????!!!!!!!!!!!!!! Tak łatwo uwierzyłeś w moją mini (nieświadomą) prowokację, a raczej słowa, które nie były pisane z zamiarem sprowokowania Cię, a dopiero teraz się w nią przemieniły? ;) Pragnę poinformowac Cię drogi Bracie, że użyłem delikatnej ironii, mówiąc o tym, że powaliłeś w jednym zdaniu tyle innych religii, nurtów, myśli i kocepcji. Teraz już wiem Bracie – Ty nie jesteś nawet w stanie delikatnie nadszarpnąć jakiejkolwiek z nich, brakuje Ci bowiem kontraargumentów, logicznego myślenia i kojarzenia faktów, a przede wszystkim stosownej wiedzy i szacunku dla mądrości i wiedzy jaka przynależna jest twórcom i pośrednikom wspomnianych religii, nurtów, myśli, koncepcji, itd. Aż żałość bierze Bracie lecz cóż, zdeklarowałem się kontynuować, więc nie pozostanę pustosłownym.
Taaak... Oldziku... cudnie wymalowałeś hasła... nawet ja jestem gotów Ci ich pozozdrościć. Jesteś wielki, inteligentny, etc etc etc. A ja jestem jak piszesz. A czy teraz choć w jedym malutkim punkciku mógłbyś mi pokazać to co tak przepięknie wysloganowałeś??
W Polsce ostatnio modna jest zabawa w Leppera : "Balcerowicz musi odejśc! " mam wrażenie, że Lepper stał się i Twoim guru. Moze więc jakieś konkrety? najlepiej w punkciakch, żeby nic nikomu nei umkneło, z różnych przyczyn.
Poza tym dobrze wiesz, że moówiłem przenośniami. Old... niestety choć nie mam w zwyczaju tego mówić jesteś po prostu człowiekiem chorobliwie pragnącym mieć rację. A to bardzo śmieszna < ośmieszająca > choroba.
Słusznie zauważyłeś (a jednak było Cię na to stać !), że Twoje poglądy wynikają z wychowania i kultury, która jest uzależniona od miejsca w którym przyszło Ci się urodzić. Innymi słowy wg. Twoich poglądów miałeś niesamowite szczęście lub jesteś po prostu wybrańcem J Twój Bóg wybrał Cię, nie pozwolił byś stał się satanistą, islamistą lub też czymś równie niedorzecznym (?) i stworzył Cię w środowisku gdzie WIBRUJE JEDYNIE SŁUSZNA RELIGIA. Nie pozwolił by jego wybraniec wychował się w jakichś obrzydliwych dla niego środowiskach! Bracie, należy się chyba cieszyć z tego, że nie urodziliśmy się np. w czasie gdy za krytykowanie tekstów biblijnych (nawet amatorskie) płonęło się na stosie? Dlatego też krytyczna szkoła biblijna istnieje dopiero od XIX w. Dopiero w XX w. zaczęły się naprawdę rzetelne badania i odkrycia archeologiczne, rzucające całkiem nowe światło na tekst biblijny. To właśnie w 2500 lat (przyjmijmy) po powstaniu tych tekstów nasze ich rozumienie zmienia się najbardziej. W ostatnich dekadach powstało więcej krytycznych analiz biblijnych niż przez całe minione 2500 lat. Być może jest to przykre dla milionów osób, ale kierunek tych zmian w naukowej analizie Biblii jest generalnie jednoznaczny: przyczyniają się one do demistyfikacji jej treści, obnażania jej ułomności, mitologicznego charakteru. Ten proces wymusza na ludziach zaangażowanych emocjonalnie (religijnie) w jej odbiór, stałe okopywanie się w alegoriach. Bracie, Twoje podstawy sa bardzo chwiejne i wciąż co raz to mocniej się chwieją, czy aby zawczasu nie należy z nich zrezygnować szanując siebie, gdyż z chwiejnych „podstaw” łatwo jest spaść i skręcić sobie kark.
Bracie, czy nie dostrzegasz w tym Twoim przyznaniu się do tej powszechnie obowiązujacej prawdy tego, że wszystko zależy od tego czy i w jakim stopniu zaadoptujemy pewne kody informacji podawane nam od dziecka? Wg. Ciebie to stosowne, że koduje się już małe dzieci (religia w przedszkolach, szkołach podstawowych)? Dziecko nie ma jeszcze systemów obronnych i nie myśli całkowicie samodzielnie, nie potrafi wyciągać do końca logicznych wniosków, przyjmuje wszystko co mu się poda na tacy, a że w naszym środowisku ta taca jest (chodzi o informację) tacą kościoła katolickiego, nie dziwi szczególnie fakt, iż takich „Braci” jest tutaj dość znaczna ilość.
A jednak było mnie na to stać...
Wytłumacz mi: Najpier wyśmiewasz moje słowa, aby zaraz potem komentujesz pisząc że byłem w stanie coś zauważyć... Albo Ty jesteś niekonsekwentny albo...
pozostańm przy niekonsekwencji i chorobliwym pragnieniu.
Czy nie należy aby wydorośleć Bracie i poddać wreszcie rzetelnej weryfikacji to - czym zostałeś nakarmiony i uznałeś, że Ci to bardzo smakuje oraz, że nic inne tak dobrze smakować nie może, a także, iż nie możliwa jest taka sytuacja w której cokolwiek innego smakowało by dużo lepiej??
Brat:
"Równie nieskromnie zaświadczałbym o prawdziwości Koranu lub Wed gdybym urodził się w innej kulturze. jesteś nowy więc nie wiesz, że mam swój własny pogląd na Boga. Zgodny w pełni z poglądem KK."
Pewnie tak, pewnie z tą samą nieskromnością... Ale co??!! ZAŚWIADCZAŁBYŚ O PRAWDZIWOŚCI???!!! Bracie, czym że to ZAŚWIADCZYŁEŚ dotąd o PRAWDZIWOŚCI swoich poglądów? Twoje zapewnienia, że są słuszne utożsamiasz z ZAŚWIADCZANIEM o ich PRAWDZIWOŚCI?? Znowu wykazałeś się niezrozumieniem tego co piszesz, a także widać, że Twoja nieskromność nabiera pędu. Oby nie był to pęd postępujący geometrycznie.
Jeżeli powiedzonko typu: "jezeli chodzi o wyjasnienia zjawiska życia, śmierci i człowieka nie napisał nikt jeszcze logiczniejszej rzeczy(Brat mówi o Biblii)", jest dla Ciebie ZAŚWIADCZANIEM o PRAWDZIWOŚCI Biblii, wybacz ale Twój wizerunek dorosłości o jaką Cie posądzałem blednie z postu na post.
Bynajmniej Old - zaświadczenie kolejnego człowieka jest zaświadczeniem. Zycie jakim żyje daje świadectwo. jesteś na tyle duży aby wiedzieć, że kazde życie wyciska się niezatartym piętnem na tym świecie. I choć zapomną imienia czyny, słowa, będą trwać bez względu na pochodzenie, wiek. Moja nieskromność wynika ze staości wiary. Ty jesteś nieskromny w dyskusji, ja w wierze. Zaś Ta ostatnia wypowiedź jest znów tylko do opłakania... nie chcę Cię obrażać, ale wyrywanie kontekstów, przeinaczanie słów, mówienie tego co nie miało miejsca, wykręcanie wypowiedzi o które mnie oskrażasz jest Twoją dziedziną conajmniej studyjną. Mogę iść w zakład, że już niedługo zaczniesz wykładać przedmiot typu: Jak skłamać by powiedzieć prawdę.
To, że pojawiam się na tym forum stosunkowo od dość niedawna przeszkadza Twoim zdaniem mi w tym aby dokładnie znać doktrynę katolicką? Jeżeli Twój pogląd jest zgodny z tą doktryną, to naprawdę nie muszę czytać Twoich wypowiedzi dotyczących kwestii Boga aby wszystko o niej wiedzieć.
Poczytaj uważnie mój post.
Poczytałeś? Skoro tak to wiesz, że pisałem iż mój pogląd nie jest idealną kopią a zmienia się tam gdzie może.
Na koniec jeszcze jedna "perełka" w wydaniu nasyconego katolickimi wartościami Brata:
Winter:
"wahahaha - tu old spirit przysrywa..."
Brat:
"Wiesz Winter :D Uzyłeś ciekawego porównania. faktycznie do niczego innego słów tych porównać nie mozna ;) ;) ;) :D :D :D "
Po tym należało by zakończyć jakiekolwiek kontakty z Tobą, jestem jednak odpowiednio zabezpieczony i nic co z Ciebie nie dotknie mnie. Bracie, kto to powiedział : "Jesteście niczym groby pobielane, zewnątrz piękne, a wewnątrz pełne nieczystości" ( czy jakoś tak ;) Powiedz mi także, czy skromność nie jest aby jedną z podstawowych cech, która powinna byc przynależna katolikowi lub czy nie powinien się tą cechą kierować?
Przyznałeś swoją nieskromność, co jest sprzeczne z wyznawanym przez Ciebie poglądem oscylującym wokół i zgodnym zdoktryną katolicką. Leto, jesteś zadowolony? ;)
Nie mnie Cię oceniać, ale czytając twe słowa... najpierw mnie w nich wyśmiewasz, wyszydzasz, a kiedy ja żartuje piszesz, że powineienś zakończyć ze mną rozmowę...
Old. Mnie nie doprowadzisz do rozstroju nerwowego jeśli chcesz to koniecznie wiedzieć, a twe zachowanie wskauzje na to, że chcesz... Jestem spokojnym i cierpliwym człowikeiem. ale po prostu muszę stwierdzić, że dyskusja z Tobą jest w kazdym punkcie rozmową głuchego z niemym. W dodatku jeden bardzo nie lubi drugiego i chce aby inni przyznali jemu rację. W dodatku krucho o niego z czymś co sam wyśmiewa u drugiego rozmówcy.
Nie mówię, że jestem idelany - wręcz przeciwnie - więcej we mnie zła i wad niż w którymkolwiek z was. Ale na litość Wszechświata!!! Dostrzeglibyście je!!! W sobie dostrzegam je. W Tobie nigdy nie dostrzegnę Old, bo to Ty sam muisz to zrobić. Ale mijże pokorę tak ważną w dyskusji. Pokorę przed drugim człowiekiem. Pokorę nie słów lecz szacunku. Krucho u Ciebie z szacunkiem.
Nie sądźcie abyście sami nie byli sądzeni.
Wszystkiego dobrego :) :) :)
Pozdrawiam :) Trzymajcie się cieplutko :)
|
|
|
Brat:
":D :D :D Piszę oldzik dla skrócenia... faktycznie Tobie nie opłaca się skracać. Mam Nadzieję, że nie jesteś obrażony :) Pozostanę przy "Oldziku"... I czemu "zniżasz się"?? "
A gdzie napisałem, że "się zniżam"? Napisałem, że nie będę się zniżał. To różnica. Nie jesteśmy ze sobą spokrewnieni (przynajmniej mnie nic na ten temat nie wiadomo:)i nie jestem Twoim młodszym bratem, więc taka forma, której użyłeś (w konkretnym celu i z pewnych pobudek - och te chciejstwa:)) jest dla mnie obniżeniem lotów, próbą wepchnięcia charakteru dyskusji pomiędzy niepoważne wartości i traktowanie drugiej osoby z góry. Występujesz w tej sytuacji z pozycji Mędrca, który to "wyjaśnia" maluczkiemu lub dzieciaczkowi. Powtórzę więc - nie zniżę się do takiego "poziomu" ponieważ - po pierwsze - nie mam na to czasu (jak widać Ty masz - lubisz go marnować), a po drugie - nie chcę na siłę wpychac ewentualnej dyskusji w ramy charakateru zabaw w piasku i po trzecie wreszcie - używanie takiej formy potwierdza tylko i ukazuje jej infantylność, która objawiła się w Twoich tekstach już nie po raz pierwszy. Wypowiadałem się już co sądzę na temat nadziei, obecnie mogę Ci jedynie przypomnieć, że ta wartość jest pokrewna lenistwu. Mówiłem także i o tym, że się nie obrażam na cokolwiek, ponieważ rozumię pobudki i przyczyny takiego traktowania innych. Ludzie którzy się obrażają, mają jeszcze wiele przed sobą do przerobienia, pracy nad własnymi emocjami.
Brat:
"Old... przede wszytkim "nadinterpretacja" jak to określiłeś : "Boga" jest nieco nie na miejscu. Boga nie da się w żadne sposób znadinterpretować, interpretować, oceniać czy wogóle cokolwiek... Więc nie mogłem dokonać nadinterpretacji... Następnie - nadinterpretacji dokonuje się np. słów, czynów wykręcając je i doszukując się w nich tego czego tam nie ma. Możliwe więc że chcesz powiedzieć, że posunałem sie za daleko w dociekaniu dowodów na istnienie Boga. Tak czy siak aby to stwierdzić musisz je dokładnie przeanalizować... Podałem jak na tacy - w punktach - to co jest niezbedne do dokonania takiej analizy..."
I znowu Twoja próba matactwa. Nie mówiłem, że nadinterpretowałeś Boga, gdzie tak napisałem? Daj cytat, konkretny cytat w którym miejscu pisałem, że nadinterpretujesz Boga? Mówiłem o nadinterpretacji pojmowania wartości „dowodu”, a to kolosalna różnica. Nie można bowiem w jednym miejscu wychodzić z założenia, że nie ma NA NIC żadnych dowodów, a w drugim, że ktokolwiek może takie dodowy dostarczyć. Istnienia Boga nie udowodnisz w myśl Twoich założeń, więc w jaki to niby sposób jakieś założenie, które nie poparte jest żadnymi dowodami może cokolwiek udowadniać? To nie tylko nadinterpretacja pojęcia „dowód”, to również przejawianie braków w logicznym rozumowaniu.
O jakiej analizie Mówisz? O analizie podanych niby przez Ciebie, na tacy, w punktach „dowodów” na istnienie Boga?? A gdzie to niby jest podane?
Brat:
„Old Twe słowa jednoznacznie wskazują na to, że wskazujesz mi kierunek w którym mam dalej się dokształcac jeśli chcę znaleźć ciekawe rzeczy na temat tzw "początków" : Oldzik: "Czy naprawdę aż tak mało czytałeś?? A może nie miałeś dostępu do odpowiedniej literatury? Polecam Ci na początek Maxa Webera "Etyka gospodarcza religii światowych".
Brat:
"Ideologie dorabiam sobie własnie na podłożu Twych słów..."
Proponuję Ci, byś rozpoczął swoję edukację od pozbycia się zawężonego myślenia i kierowania się na siłę we wszystkim swoją dogmatyką. Jeśli już to przepracujesz – przeczytaj sobie tę literaturkę, potem weź się za analizowanie religii i kocepcji filozoficznych o których zaraz po propozycji przeczytania powyższej pozycji napomknąłem. Gdy już wszystko przeanalizujesz i jeśli wciąż będziesz wygadywał głupstwa o tym, że dlatego pokładasz pełne zaufanie zapisom Biblii ponieważ Twoim zdaniem „do wyjasnienia zjawiska życia, śmierci i człowieka nie napisał nikt jeszcze logiczniejszej rzeczy", będzie to niechybny znak, iż nadszedł czas podjęcia jakiś szczególnych działań w kierunku zaordynowania sobie jakiejś psychoterapii.
Przed zapoznaniem się z tymi wszystkimi zapisami innych tzw. „Świętych Ksiąg” i koncepcji filozoficznych lub chociażby kilku z nich, chcąc uchodzić za dorosłego i odpowiedzialnego za to co mówi człowieka, po prostu nie wypowie się takich słów. Jeśli zaś wypowie - znaczy, że taki człowiek nie jest ani dorosły (mimo metrykalnej dorosłości), ani też odpowiedzialny za to co mówi. W ogóle, tak na marginesie dodam, że w takim wypadku powinno się zaprzestać z Tobą dyskutować, a zacząć doedukowywać, za co też, jak mniemam, ze względu na szacunek do siebie samego postarasz się jak najszybciej zabrać ( za edukację oczywiście).
Zwróć uwagę na swoje słowa, wyjaśniające Twoje zaufanie, które pokładasz w Biblii. Mówisz o tym iż „do wyjasnienia zjawiska życia, śmierci i człowieka nie napisał nikt jeszcze logiczniejszej rzeczy" i dlatego też w pełni ufasz zapisom tej księgi. Więc jako kontraargumentem do Twoich słów są niektóre przytoczone przez ze mnie kocepcje filozoficzne i tytuły tzw. „Świętych Ksiąg”, które logicznie i znakomicie wyjaśniają „zjawisko życia, śmierci i człowieka”. Ty, nie pokusiwszy się o zaznajomienie z tymi koncepcjami z góry twierdzisz, że teksty biblijne są najbardziej logiczne w ujęciu wyjasnień wartości, które przytoczyłeś. Więcej, Ty mówisz (och skromności – Ty nad poziomy wylatuj) o tym IŻ NIKT NIE NAPISAŁ JESZCZE LOGICZIEJSZEJ RZECZY!!! Nic, że się ośmieszasz, Ty dajesz świadectwo swojego zindoktrynowanego umysłu. I to jest właśnie iście po katolicku ujmowana skromność, iście po katolicku pojmowany szacunek dla odmiennych kocepcji i wyznań, a także Świętych Zapisów, to po prostu TWOJA WIZYTÓWKA Bracie.
Pozdrawiam. Resztę później oczywiście.
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 264 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |