|
|
W innym wątku napisałem, co się stało kiedyś podczas mojej wizyty w Kościele - o objawieniu i o tym, jak wirowałem i stawałem na palcach. Dodaję, że czasem wtedy upadałem na podłogę, po czym wstawałem i znowu ten "wir" mnie wznosił.
Słynny ksiądz Natanek i Rydzyk też opowiadali, jak to szatan w Kościele rzucał jakimś chłopcem po podłodze...
Tylko, że oni gadają takie rzeczy z premedytacją, by straszyć ludzi, a wmawianie ich szatana ludziom z takimi "objawami", to już bardzo poważne przestępstwo, które w wielu krajach zostało zabronione, bo wtedy to dopiero można dostać chorób psychicznych - oni w ten sposób dosłownie hipnotyzują ludzi, a jak "delikwent" się broni (oj mocno się wtedy ludzie bronią), to wtedy "pomaga" drugi tzw. "egzorcysta". Drugim najczęściej spotykanym "objawem opętania" jest mówienie obcymi językami nieznanymi "na jawie" "pacjentowi" lub nawet archaicznymi.
Fakt, że to bardzo nietypowe "objawy" u ludzi i bardzo spektakularne, więc Kościół musi je jakoś wytłumaczyć.
Już kiedyś pisałem, że gdy lata temu czytałem pewną książkę ezoteryczną, to gdy pewnego dnia w pracy szedłem przez korytarz i były otwarte drzwi do jakiegoś pokoju, a w nim włączone radio, to usłyszałem jak w tej audycji jakiś człowiek prezentuje swoją wiedzę o Bogu. Zatrzymałem się i posłuchałem - okazało się, że to jakiś ksiądz "rzuca" cytatami z tej książki, którą ja też w tamtym okresie czytałem, tylko że nie raczył powiedzieć, że to wiedza z książki ezoterycznej.
Księża czytają książki ezoteryczne, ale "owieczkom" o tym nie mówią, tylko ewentualnie w razie pytań o takie książki bardzo je ludziom odradzają, grożąc "opętaniem".
Więc teraz powiem, co ci szubrawcy ukrywają.
Otóż ten "wir" powstaje, gdy otwieramy czakrę korony, a mówienie obcymi, nieznanymi sobie językami wtedy, gdy uzyskamy dostęp do pamięci swoich poprzednich wcieleń.
Jaki zaś obraz "antychrystyczny" stworzyli to już pisałem, wyjaśniając jak wygląda pozytyw.
Teraz jeszcze o ich negatywie.
Otóż ten ich niby "sensowny" mówi, że wąż przemówił, skusił Ewę, która skusiła Adama, by zjedli jakiś owoc poznania, po czym zostali wypędzeni z raju. Projekt się niby udał, zaczęli się rozmnażać, ale mieli jakiś "defekt", który rzutuje na wszystkie kolejne pokolenia i Bóg nie jest w pełni zadowolony ze swojego dzieła.
W czym ludzie są niekompletni i z czego m.in. wynikają niektóre ich kompleksy damsko-męskie, to już wyjaśniłem w innym wątku.
Zwłaszcza jak w takie "naczynia" wchodzą dusze "anielskie", to dopiero mocno się "miotają". Może to taka "kara", takie "więzienie" dla "upadłych aniołów", że skoro w dobrobycie nie chcieli się rozmnażać, to tu mają większą motywację by się kochać, ale duchowo (zamiast się hejtować w ograniczonych ciałach), bo różne LGBTQ+++ "raczej" (raczej na pewno) potomstwa nie płodzą. Jak wrócą TAM, do dobrobytu, to będą się tak cieszyć, doceniać to, że... wiadomo co, bo tak to działa wszędzie w przypadku emigracji z mniejszego komfortu do większego, ale działa tylko przez jakiś czas, po czym ludzie się przyzwyczajają.
Dlaczego ludzie Jezusa hejtowali to już tłumaczyłem też na podstawie prostej psychologii, co możemy zaobserwować wokół.
Czy ludzie muszą Jezusa przepraszać, klękać, modlić się itp.?
Nie - on nie ma pretensji, bo jest zrozumieniem i miłością, tylko po prostu źle się czuje w niskich wibracjach, bo jest bardzo sensytywny - ból fizyczny rzadko czuje (podczas popisów przed kochającą mnie kobietą uderzałem pięściami w chropowaty tynk budynku i jakoś mnie to nie bolało, mimo że krew leciała, a rana po wycięciu wyrostka w ogóle mnie nie bolała), ale psychiczny niestety często (jak jest długo samotny) i wtedy ma większą motywację, by mówić wszystko, co wie.
Jak tak dobrze zrozumieć to, co mówi KrzK, to teraz "farmazonami" bym tego nie nazwał.
Ludzie "grzeszą" brakiem wiedzy, brakiem zrozumienia siebie, podstawowych zasad psychologii i teraz wreszcie będzie psychologia w szkołach (o co już dawno postulowałem) w ramach edukacji zdrowotnej.
Następnie kwestia posiadania "tego i tamtego organu" - nie każdy tego potrzebuje na Ziemi.
I wreszcie sprawa KrzK - są tacy, którym to jest potrzebne.
A moim największym błędem była nadmierna szybkość, nadgorliwość (jest takie powiedzenie, że jest gorsza od faszyzmu) i chęć zrobienia jak najwięcej samemu, a to od pracy nad sobą, dobrego zrozumienia siebie trzeba zawsze zacząć, a nie od pouczania innych.
Wreszcie zrozumiałem swoją ogólną głupotę :)
|