Inkwizycja
Największe zbrodnie oraz najgorsze okrucieństwa zawsze popełniane były w imię Boga. W jego imieniu również przez kilkaset lat ścigano, torturowano i mordowano tysiące niewinnych kobiet, mężczyzn i dzieci podejrzanych o czary.
Sam Bóg przypuszczalnie nie miał w tej sprawie nic do powiedzenia. Może umarł w 1486, gdy dwaj bogobojni Dominikanie Jakub Sprenger i Heinrich Kramer, opublikowali "Młot na Czarownice", a może było to 253 lata wcześniej, w 1233, gdy Inkwizycja została powołana do życia, lub w 1320, gdy papież Jan XXII nakazał uśmiercać wszystkich, którzy oddali się diabłu. A może był to rok 382, gdy chrześcijański Kościół uznał, że zabity powinien być każdy, kto dopuścił się herezji...
Wyszukiwaniem czarownic i czarowników, zajmowali się łowcy. Pojawiali się zawsze tam, gdzie występowały podejrzane zjawiska, dziwne zbiegi okoliczności, plagi, klęski urodzaju, sztormy... lub po prostu komuś się coś wydawało. Jak jednak udowodnić winę czarownicy? Czarownictwo wszak było zbrodnią wyjątkową, crimen expeta, w związku z tym, trudno było przedstawić dowody, na drodze zwykłej procedury. Podejrzani o czarownictwo musieli się przyznać. Ale co zrobić jeśli są na tyle krnąbrne, iż nie poczuwają się do swych grzechów?
Inkwizycja wymyśliła sposób. Czarownice powinny być torturowane tak długo, aż wyznają postępki, o ile przeżyją owe tortury, wtedy dla dobra świata, powinny zostać "pogodzone z Bogiem" czyli zginąć.
Przez pierwsze 253 lata istnienia Inkwizycji, egzekucje przeprowadzano w sposób nieskodyfikowany, a w związku z tym, panował ogólny bałagan i chaos. Dopiero w momencie wkroczenia w dzieje Inkwizycji, owych mnichów, papież Innocenty VIII przekonał się o potrzebie uregulowanie TYCH spraw.
Tak pojawił się "Malleus Melaficarum" - czyli "Młot na Czarownice".
Kościół nareszcie mógł przystąpić do polowania, w sposób uporządkowany. Od tego czasu w całej Europie stosowano niemal identyczne procedury, narzędzia tortur i niemal identyczne zestawy pytań, zadawanych czarownicom, m.in.:
- jak zostałaś czarownicą, i co się wydarzyło przy tej okazji?
- Kim jest ten, którego wybrałaś na swojego Inkuba, i jakie jest jego imię?
- Imię twojego mistrza wśród złych demonów?
- Do podniesienia, którego palca cię zmuszono? Gdzie nastąpiło połączenie się z inkubem?
- Jakie demony i jacy inni ludzie uczestniczyli w sabacie?
- Na jakie dzieci rzuciłaś urok?
- Jakie magiczne słowa musisz wypowiedzieć aby pofrunąć?
- Z czego utworzyłaś te szkodniki i kto ci w tym pomagał? - Jakie burze i nawałnice spowodowałaś?
- Z czego sporządzona jest maść, którą smarujesz kij, aby latać?
Często osoba torturowana nie była w stanie wydobyć artykułowanego głosu, w tym wypadku wystarczyło skinienie głową, w celu potwierdzenia. M.in. dlatego, większość protokołów, które dotrwały do naszych czasów pokrywa się ze sobą.
Poddawane torturom kobiety potwierdzały w związku z tym najbardziej niewiarygodne historie.
To polowanie na "służebnice diabła" doprowadziło do porozumienia dwóch zwaśnionych odłamów Kościoła, nawet w czasach wojny XXX letniej. Papież Grzegorz IX był s kolei tym, który wprowadził Inkwizycje papieską. Był święcie przekonany, że każdy, kto odwrócił się od Kościoła katolickiego, powinien umrzeć.
"Na stos - jak jeden powtórzyli inni
Więc rąbać drzewo i gotować smołę
W ogniu dopełni się los siły nieczystej
A przedtem trzeba cisnąć ją do rzeki
Jak pójdzie na dno była niewinna
Widać Pan Niebios wezwał ją do siebie
Kładąc wyrok na nasze wierne ręce
Gdyby zaś woda nie chciała jej przyjąć
To przez cierpienia opętańczą grogę
Największej łaski dzięki nam dostąpi
Gdy oczyszczona zapuka do Boga"
"Polowanie na czarownice" Leszka Wójtowicza
W ten sposób rozpętała się prawdziwa histeria. Każde oskarżenie pociągało za sobą nowe ofiary. Jednym z celu tortur było bowiem zmuszenie osoby torturowanej do wskazania innych, znanych jej wyznawców diabła, co sprawiało, że lista ofiar ciągle się wydłużała. W Einchstatt w 1634 roku, jedna z kobiet oskarżonych o czary, złożyła jednej nocy doniesienie na kolejnych 45, które miały być jej wspólniczkami. W ten sposób maszynka Inkwizycji, dostawał nowe mięso do mielenia.
Oskarżona nie miała szans na obronę, przed stosem nie było ucieczki. Procesu miały na celu nie poznanie prawdy, a poznanie szczegółów uprawianego procederu. Przyznanie się do tej zmyślonej mieszaniny przerażających występków oznaczało spalenie żywcem. Nie przyznanie, dalsze wyrafinowane tortury (z powodu których średniowieczne lochy, cieszą się do dziś taka sławą) - a potem spalenie żywcem.
Przed sama egzekucją "w obecności władzy świeckiej, duchowej, tłumu gapiów i kata" odczytywano zeznanie skazańca i sentencje wyroku (auto da Fe). Najpowszechniejszą metodą wykonania wyroku, było spalenie, tym, którzy okazali się wybitnie przydatni w swych zeznaniach, przysługiwało prawo łaski, w postaci uduszenia, przed spaleniem. Jeśli jednak czarownica była szczególnie zatwardziała grzesznicą, wcześniej rozrywano jej ciało hakami, a dopiero potem palono żywcem, na zielonym drewnie, co by przedłużyć czas palenia.
Wszystko to zgodnie z teorią Bulli Papieża Innocentego "jakakolwiek karę wymierzymy czarownicy i tak będzie ona niczym, w porównaniu z mękami, jakich doświadczyłaby od Szatana w piekle".
Polowanie na czarownice, była to impreza, jak nietrudno się domyślić bardzo dochodowa. Niejedno powstało przepiękne działo sztuki, niejeden kościół zbudowano, nie jeden biskup żył dostatnio. W związku z tym, że łowcom czarownic płacono "od głowy", co ambitniejsi, potrafili "wykryć" 30 spisków dziennie, wypełniając swoje obowiązki najlepiej jak umieli.
Inkwizytorzy, podobnie jak cały tłum pomniejszych urzędników, wypełniających swoje krwiożercze zadania, często nie byli nawet duchownymi. Rekrutowali się wśród oszalałych na punkcie władzy maniaków, czerpiących przyjemność ze stosowania przemocy, lub po prostu, wśród ludzi próbujących ocalić swoją skórę. Nikt jednak nie był bezpieczny, ktokolwiek bowiem ośmielił się skrytykować ta bezsensowną rzeź, automatycznie był oskarżony i stracony, był to przeta bezsprzeczny dowód uprawiania czarów.
Szczytowy moment polowania na czarownice nastąpił w 1692 roku w Ameryce, miała tam miejsce istna eksplozja histerycznych oskarżeń i mordów popełnianych w imię Kościoła. W małej wiosce Salem, w stanie Massachussetts, "zdemaskowano" ponad 150 czarownic. Prześladowania trwały pół roku, i zostały potem oficjalnie uznane za pomyłkę. Istnieją uzasadnione wątpliwości, czy żyła wówczas w Salem choć jedna czarownica.
W 1736 roku Anglia przestała uznawać czary za najgorszy rodzaj przestępstwa,
lecz ostatnie przepisy prawne, dotyczące czarów, zostały usunięte z ksiąg dopiero w 1951 roku !!
Czarownice nadal określają okres XIV-XVII w jako "czas stosów", okres ataku ze strony totalitarnego Kościoła/państwa. W całej Europie torturowano wówczas i zamordowano ponad dziewięć milionów ludzi.
Całe tomy szatańskich wyznań, wymuszonych podczas tortur zostało uznanych za dowody, a co z nieudokumentowanymi tragediami?
Razem z czarownicami, prześladowano także "pomocników diabła" : żydów, pogan, cyganów, magików, znachorów, akuszerki, lekarzy, ludzi starych, niedołężnych, ekscentryków, leworęcznych, zarówno biednych jak i bogatych.
Niektórzy zdobyli nawet rozgłos - (Joanna d`Arc czy Gilles de Rais) z powodu dramatycznych kolei życiowych.
Wszystkie problemy, nękające ówczesne społeczeństwo, począwszy od perwersji seksualnych, przez dżumę, biedę, głód, czy anomalia pogody – dało się łatwo wytłumaczyć działalnością czarownic.
Kiedy prześladowania wymknęły się spod kontroli. Rozszalała się korupcja, do głosu doszedł sadyzm i przemoc. Warto pomyśleć czasem o tych tysiącach ofiar, gdy w niedzielny poranek udajemy się do kościoła, lub podróżując po świecie podziwiamy przepiękne świątynie, rzeźby, czy obrazy, zostawione w spadku, przez naszą chrześcijańską spuściznę.
pozdro