Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Most zapora
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 161

To co dzieje sie w Polsce jest nienormalne i dlatego sugeruje, czy czasem pod pozorem budowania jakiegos mostu na Wisle i na Odrze ktos nie zatrzymal w sposob sztuczny biegu rzek ? Moga byc pod woda zrobine zapory, ktore spietrzaja wode na obu rzekach. Ta powodz moze byc zrobiona celowo !!! Zawsze przeciez chodzilo o zniszczenie Polski. Teraz sa dostepne wszelkie mozliwosci techniczne zeby to zrobic. Wiem, ze nie ma polaczenia telefonicznego z baltyckim wybrzerzem i to juz od dosyc dawna. Moga byc zablokowane ujscia rzek i dlatego woda tak szybko sie spietrza i zalewa cala Polske. Bardzo prosze o zastanowienie sie nad tym. To nie jest niemozliwe do wykonania w dzisiejszych czasach !!! Pod pozorem budowy moga byc robione rozne rzeczy przez obcych inwestorow, ktorzy dzialaja zawsze dla rzadu swiatowego.

wendol:
Zamiast rozmawiać poważnie, to teraz sobie jaja robisz i unikasz konkretnej dyskusji.
Nie byles uwazny gdy rozmawialam powaznie i umknelo Tobie cos istotnego, na co ani Ty ani nikt inny nie zwrocil uwagi bedac zatopionym w samym sobie.
wendol:
A teraz zadziwię co poniektórych i powiem, do jakich wniosków doszedłem. Otóż, uwaga - wielki wpływ na te kwestie, o których tu rozmawiamy ma... Jezus :)
Zadne zdziwienie dla mnie, nie tylko Jezus promowal uczucia wyzsze.
wendol:
Tu już nawet nie chodzi o to, że przy kimś niezadowolonym zachowujemy się tak, a nie inaczej, że wyobrażamy sobie, że będzie go to drażniło itp., że nie wypada...
Nadal nie ma zrozumienia miedzy nami, tu nie chodzi o podejscie typu : ja jestem szczesliwy i mam do tego prawo i nie bede zwracal uwagi czy Ciebie to drazni czy nie. Najzwyklej na swiecie w takich sytuacjach jestem soba i bardziej kieruje sie uczuciem zrozumienia i milosci niz wlasnej szczesliwosci. Gdy chce spiewac i tanczyc, nie tancze i nie spiewam tylko dlatego, ze ja mam taka potrzebe i tak czuje- ale tancze dopiero wtedy gdy ten na ktorym mi zalezy zacznie tanczyc ze mna, spiewac i klaskac bo dopiero wtedy jestem w pelni szczesliwa. I nie robie tego by poprawic nastroj jemu, by cieszyc sie ze on-ona-ono jest szczesliwe ale dlatego, ze go kocham, kocham czlowieka obok. Nie umiem byc szczesliwa, gdy ktos obok czuje cos odwrotnego. Mysle, dzwonie, rozmawiam, ide, dzialam, zalatwiam tak dlugo az ulge poczuje bo sie usmiecha, bo jest zadowolony, bo ta iskra czlowieczej milosci zapalila sie. Moze jestem glupia, ze inaczej nie potrafie, moze sie jeszcze naucze.

"Jeśli do szczęścia potrzebne ci jest zaistnienie określonego wyniku, to jest to uzależnienie. Jeśli po prostu życzysz sobie określonego wyniku, to jest to upodobanie. Jeśli zaś nie masz upodobań w tym względzie, to jest to akceptacja. Osiągnąłeś mistrzostwo duchowe." Pozwol mi podazac moja wlasna droga. Moge sie mylic i byc w bledzie ale sama chce do tego dojsc.

Orinoko:
Nie byles uwazny gdy rozmawialam powaznie i umknelo Tobie cos istotnego, na co ani Ty ani nikt inny nie zwrocil uwagi bedac zatopionym w samym sobie.
Nie nie - to ja podszedłem do tego poważnie, głęboko - starałem się zrozumieć przyczyny, a Ty... nadal niczego nie wytłumaczyłaś, bo mówisz tylko o skutkach, które każdy widzi. Nie tłumacz ludziom, że dwa dodać dwa równa się cztery, bo nawet się do tego nie odniosą :)
Orinoko:
Zadne zdziwienie dla mnie, nie tylko Jezus promowal uczucia wyzsze.
Jednak nie zrozumiałaś. To jego wypromowali na własny użytek i dorobili do tego jakąś dziwną ideologię, by ludźmi manipulować, by ich dołować, by się nie podnieśli. Strasznie wypaczyli nauki Jezusa i sens tego, co się stało. Dalej piszesz z sensem :) Tylko, że to Ty wymyśliłaś tą kwestię, a ja pisałem właśnie o tym, co Ty teraz - że cieszy mnie szczęście innych, że wtedy też jestem szczęśliwy, że pomagam ludziom, by się cieszyli (może się cofnij)... tylko, że ja przy tym nie będę nieszczęśliwy. Może mnie ogarnąć jakiś chwilowy smutek, ale mi przejdzie :) Widzę, że nieporozumienie powstało na polu stopnia wyrażania szczęścia :) Mnie wzrusza szczęście innych, a nieszczęście nie. Nieszczęście jest dla mnie problemem, który trzeba rozwiązać, więc przyglądam się temu z uwagą. Jeśli widzę, że czyjeś nieszczęście jest spowodowane przez kogoś, kto wyrządził mu z pełną premedytacją krzywdę, to nie będę płakał, tylko przypierdolę krzywdzicielowi. Jeśli natomiast ktoś sam sobie krzywdę robi, jest mu źle na własne życzenie, to nie będę się wzruszał. Są też tacy, którzy robią z siebie ofiarę (losu) i wymuszają tym sposobem pomoc innych, by się nad nimi zlitowali, współczuli... ale to zakrawa wręcz na wampiryzm energetyczny i takiego kogoś nie kopnę nawet w dupę, tylko ze wstrętem ominę szerokim łukiem. A w nowo założonym przez Ciebie temacie zastanawiałem się dlaczego niektórzy uważają, że miłość powinna być patetyczna. To się wiąże i z tym wątkiem.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
czasem aż się wzruszam, jak widzę szczęśliwych ludzi - właśnie pisząc to się wzruszyłem... Ludzie bądźcie szczęśliwi - to takie piękne... i Boga cieszy :)
Ja doskonale pamietam Twoje slowa :-) Rozumiem, ze na forum nie da sie inaczej wyrazic swojego zadowolenia jak tylko slowem. Czasem czlowiek chcialby krzyczec z radosci ale jak o tym napisac :-) Ludzie bądźcie szczęśliwi - to takie piękne... Jakie to oczywiste i kazdemu dobremu tego zycze. Ech, nie bede juz dalej tego rozwijac, bo wiecej z tym niezrozumienia niz porozumienia- a szkoda.
wendol:
To jego wypromowali na własny użytek i dorobili do tego jakąś dziwną ideologię, by ludźmi manipulować, by ich dołować, by się nie podnieśli. Strasznie wypaczyli nauki Jezusa i sens tego, co się stało.
To prawda, co nie zmienia faktu, ze Jezusowi zalezalo na promowaniu wyzszych wartosci o czym wlasnie pisalam i calkiem dobrze mysle UDALO mi sie Ciebie zrozumiec :-))
wendol:
Jeśli widzę, że czyjeś nieszczęście jest spowodowane przez kogoś, kto wyrządził mu z pełną premedytacją krzywdę, to nie będę płakał, tylko przypierdolę krzywdzicielowi. Jeśli natomiast ktoś sam sobie krzywdę robi, jest mu źle na własne życzenie, to nie będę się wzruszał. Są też tacy, którzy robią z siebie ofiarę (losu) i wymuszają tym sposobem pomoc innych, by się nad nimi zlitowali, współczuli... ale to zakrawa wręcz na wampiryzm energetyczny i takiego kogoś nie kopnę nawet w dupę, tylko ze wstrętem ominę szerokim łukiem.
A pod tym tekstem sie podpisuje !!!

http://fredoc.wrzuta.pl/audio/5bqQhIzTef9/kabaret_tey-smutasy_i_mazgaje_za_oknami_swita

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Orinoko:
WiLdCaRd: Napisałem to,ponieważ takie mam odczucia.I sam się przekonałem jak to jest... Czy jest jakas mozliwosc dla Ciebie bys wszedl w porozumienie z Bankiem i omowil z nimi mozliwosci splacenia kredytu w ratach dla ciebie korzystniejszych ? Z Komornikiem tez mozesz wejsc w uklad i zobowiazanie, ktore umozliwi Tobie dogodniejsze splacanie.
To nie jest takie proste jak napisałaś,jak dojdzie do sprawy w sądzie,wtedy wejdzie komornik.Spłata kredytu(rat) odbywa się poprzez konto internetowe.Jak już będę miał komornika na karku zablokuje mi wszystkie moje konta bankowe.Wtedy nie będę miał możliwości spłaty kredytu.A co za tym idzie? jak nie będę spłacał kredytu bank zajmie nieruchomość,która jest zastawiona na poczet kredytu.Każde pieniądze,które będą w moim posiadaniu będą zabierać na spłatę innych zadłużeń.Niestety to jest bagno,z którego tak łatwo nie da się wyjść...

"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie tworzył historii."!!!

Niektórzy którzy nie mieli tylu problemów w życiu mają spojrzenie na świat jakby to powiedzieć; z innej bajki. To są pieniądze i jeżeli nie widać zysku że pójście na dogadanie się będzie korzystniejsze to zedrą wszystko z człowieka. Oczywiście tu jest problem należy spojrzeć na to z tej strony; że ktoś jest winny 200 tysięcy ma majątek za 800 ale zlicytują go za 50 i nie pójdą da ugodę że odda 100 bo te osiemset pójdzie pójdzie do kieszeni kolegi. Proste, no nie.

Trzeba sie do tego przyzwyczaic, ze coraz wiecej rzeczy bedzie mialo wartosc tylko witualna. Jest to wartosc utrzymywana przez posrednikow milych rzadowi, bo od tej wartosci sa naliczane podatki, ubezpieczenia i pensje. Juz dzisiaj jest tak w rzeczywistosci, ze niewielu ludzi chce nawet cos za darmo. Ceny posiadanych przez nas rzeczy maleja w zastraszajacym tempie. Widac to dopiero wtedy, jak ktos chce cos sprzedac. W Detroit naprawde sprzedawano domy za 10 dolarow. Pisala o tym nawet Gazeta Wyborcza. Caly czas populacja maleje. Depopulacja jest bardzo intensywana. Ceny jedzenia i mineralow beda tylko rosly. Czas zmienic myslenie i ocene sytuacji oraz warosci.

WiLdCaRd:
Spłata kredytu(rat) odbywa się poprzez konto internetowe.
OPdbywa sie to teraz, co nie znaczy, ze nie mozna juz tego zmienic. Istnieje rozne zmiany pierwotnych warunkow od aneksu do umowy , w ktorym zmieniane sa wysokosci i terminy splat. Zanim Sad i komornik zajmie sie trzeba wyprzedzic i samemu wejsc w porozumienie z Bankiem. To, ze splacasz przez konto internetowe to tylko forma splaty . Sytuacja sie zmienila i mozesz przynajmniej probowac zmienic warunki aby byly w obecnej chwili korzystne dla Ciebie.
WiLdCaRd:
Niestety to jest bagno,z którego tak łatwo nie da się wyjść...
Nie jest latwo ale idzie z takiego bagna wyjsc. Troche wiecej optymizmu i do dziela. Nawet z komornikiem idzie sie ulozyc, on nie zaraz wlazi na wszystko co sie rusza i stoi . Tylko, ze to sa dodatkowe i to nie male koszty, ktorych Tobie teraz nie trzeba. Najwazniejsze dla Banku jest to bys splacal , a dla Ciebie istotne jest to abys splacal w wysokosci umozliwiajacej Tobie zycie. Nie czekaj do momentu gdy bedziesz mial na koncie ZERO bo wtedy bedzie jeszcze trudniej i tytul egzekucyjny po 6 miesacach bedzie murowany. Tu chodzi o to abys uniknal sytuacji, ktora opisales wyzej.

Napiszę tak moja rata to ok. 7tys zł miesięcznie. Przy moich obecnych zarobkach,czyli 0 nie jestem w stanie cokolwiek w obecnej sytuacji zrobić.Czasami przechodzą mnie brzydkie myśli,jestem młody a tak mnie los potraktował.Jestem osobą ambitną,większość osób mówi że wyjdę z tego i spadnę na cztery łapy.Ale nie wiedzą co ja tak naprawdę myślę i czuję.Wiem co mnie czeka,i to jest najgorsze.ech...

"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie tworzył historii."!!!

bierz kredyt hipoteczny na kolejne 30 lat i spłać zaległe zobowiązanie, ewentualnie znajdz klijenta na Twoją posiadłość- spisz umowe przedwstępną za którą otrzymasz interesującą Cię kwote lub sprzedaj z hipoteką. warunki umowy z bankiem też możesz renegocjować. czekanie to zapętlanie się w spirale negatywnych emocji i myśli z czego może być ciężko wyjść a sytuacji nie poprawisz która pogarsza się z dnia na dzień jak wyrok ważne byś wyszedł z tego cało- reszte kasy jak CI zostanie możesz przeznaczyć na pobudowanie się jeszcze raz lub wrzucić na jakąś sęsną lokate i z odsetek wynająć coś sobie nie ma co patrzeć jak czas ucieka bo Cie komornik zrobi na szaro i to tak że zostaniesz nie dość że bez niczego to jeszcze z długiem są tacy co nic nie mają, więc przekuj pecha na sukces- w nieruchomościach idzie ciągle zarobić, kupujesz działkie blisko jakiejś miejscowości z mediami- odralniasz- budujesz po kolei domki i po kolei sprzedajesz na każdym przycinasz pare groszy a któryś sobie zostawiasz- to przykład ( co nie którzy przycinają nawet po 100 tys) z tym że wszystkiego trzeba samemu pilnować- bo na uczciwość nie licz. pozdrawiam i życzę powodzenia- sam mam na dziś głupie jakieś 12 tys długu plus alimenty co m c do tego puki co wynajmuje w warszawie więc wiem jak to jest mieć pecha- a co chwila coś nowego się wtedy czepia( wiadomo najbardziej boli leżącego - a złe wie jak to robić )

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

WiLdCaRd:
Napiszę tak moja rata to ok. 7tys zł miesięcznie. Przy moich obecnych zarobkach,czyli 0 nie jestem w stanie cokolwiek w obecnej sytuacji zrobić.
Jestes w stanie !! Tez tak myslalam, ze nie dam rady. Jak myslisz dlaczego zwrocilam uwage na twoj post???? Balam sie stracic dom, tak niedawno kupiony , balam sie chmurki, zycia, ludzi, budzic sie i zasypiac. Nie poddawaj sie. Powiem Tobie co ja zrobilam . Ma racje zbyszek nie czekaj, nie mysl , ze samo sie zalatwi, rozwiaze lecz dzialaj. Ja poszukalam kupca na moj dom , na ktory tez mialam nalozona hipoteke. Nie wiem jak wysoka jest Twoja hipoteka, ja moja splacilam a reszte co mi zostalo zainwestowalam w obligacjach. Wynajelam mieszkanie i poszukalam pracy jak szybko sie dalo. Procz hipoteki mialam jeszcze inne kredyty wiec staralam sie je sukcesywnie splacac ale weszlam w umowe z bankiem przez co mialam nizsze raty i dluzszy czas splaty. Minely 5 lat od tego czasu . Nie mam zadnych dlugow i kupilam mieszkanie. Myslalam, ze nie ma rozwiazan, zawsze sa i zawsze patrz z nadzieja w przyszlosc i codziennie zobacz siebie w sytuacji jakiej pragniesz. Tylko nie czekaj, im dluzej tym gorzej. Jak nie splacasz jeszcze gorzej, odsetki sa naliczane, bank wtedy w uklady nie wchodzi tak szybko. A po 6 miesiacach nakaz zaplaty do Sadu pojdzie jak nic.

Hipoteka nie jest moja tylko moich rodziców.Niestety zrobiłem im taki problem jaki teraz jest.Jeżeli chodzi o ratę to jakoś mi pomogą,ale reszta? czyli to co jestem winien swoim wierzycielom.Suma jest całkiem spora,z większością nie da się dogadać...Chciałbym żeby to wszystko minęło,i chciałbym podchodzić do tego jak Ty Orinoko.Psychicznie czasami nie daję sobie rady.Jestem bardziej nerwowy,i nie śpię po nocach.Z reguły szybko się nie poddaję,ale teraz jakoś rzadziej mi to przychodzi.Wpakowałem się w niezłe g... Mogłem zainwestować w coś innego.

"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie tworzył historii."!!!

nie ma sytuacji bez wyjścia- czasem jest tylko zły punkt widzenia :-) życie osacza- do czegoś konkretne jednostki przygotowywuje jak patrzymy na minione- to dziś śmieszne problemy, ciężko było nam przejść- więc i dzisiejsze za kilka lat będą błachymi w twoim przypadku- musisz na głębokie wody- zaryzykować dużo swoim czasem a mało finansowo, pomyśleć i reszta pujdzie coś w delegacji lub podobnym kierunku, albo drobne krutkoterminowe inwestycje-nawet handel (np. sezon idzie na runo leśne-tak wielu zaczynało) na raz nikt wszystkich problemów jeszcze nie rozwiązał- ja swoje życie prostuje już 5 lat, z każdym dniem bliżej celu- myśle że jeszcze jakieś 2-3 lata i odetchnę jak wolny człowiek, dobrałem teraz troche dodatkowej pracy więc pewne sprawy pujdą ławiej- przynajmniej te finansowe, ale akurat u mnie to tylko wierzchołek góry- i mam jakiś plan na życie- to też daje mi trochę siły, kolejna ważna rzecz- POZYTYWNE MYŚLENIE inaczej staniesz się ofiarą losu- bo przyszłość- musisz czuć

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Zbyszek dobrze radzi, widać, że ma trzeźwe podejście i trochę niedoli doświadczył. Przyjedź Wildcard do Remberotwa, to pewnie jakieś ezoteryczne natchnienia się pojawią :) Nie jest wesoło, ale zawsze może być gorzej, zawsze.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

WiLdCaRd:
le reszta? czyli to co jestem winien swoim wierzycielom.Suma jest całkiem spora,z większością nie da się dogadać...
W takim razie dobrze byloby abys zlozyl wniosek do Sadu o ogloszenie upadlosci. Praktycznie powinienes od chwili zaprzestania placenia wierzycielom zrobic to w ciagu 2 tygodni. Z takiego wniosku zlozonego w Sadzie wynikaja dla Ciebie pozytywne aspekty. Komornik owszem on wchodzi na zarobki jesli je posiadasz lub majatek. Co do hipoteki, to jest kwestia Banku jesli splacasz zadluzenie wobec Banku z pomoca rodzicow , Bank jako wierzyciel nie wchodzi we wniosku jako wierzyciel. To Ty podajesz we wniosku wierzycieli, adresy i wysokosc dlugu wobec nich. Prosze Cie nie zwlekaj, dowiedz sie szerzej jakie masz mozliwosci, drogi rozwiazania swojej sytuacji.....bo ja nie wierze, ze nie ma wyjscia z Twojej sytuacji. Skup sie i poswiec czas na poszukanie wlasciwego rozwiazania. Myslisz, ze ja ponad 5 lat temu moglam spac, jesc czy nawet myslec??? Czarna rozpacz mnie ogarnela, myslalam o samobojstwie....baaaa nawet to zrobilam :-) Bo co ma myslec kobieta 30 letnia zdana tylko na wlasne sily. Wszyscy mnie zostawili wlacznie z mezem bo firma byla na mnie. On byl do czasu zyskow, w stratach mnie zostawil. Dane mi bylo zyc i wziac sie za bary z losem i zrobilam to, powiedzialam sobie - Zycie nie chcialo mnie wykopac to i ja nie dam sie Smierci i fizycznej i duchowej. Kazdy z nas przezywa w zyciu jakis swoj zakret zyciowy, ja go przeszlam bogatsza o doswiadczenia , ktorych nikomu nie zycze . Stracilam dziecko bo bylam w ciazy, stracilam wszystkie marzenia, pozostal strach i rozpacz. Nie bylo nikogo, a ten kto byl pocieszal jak dziecko , ktore sie przewrocilo a mnie bylo trzeba konkretnej pomocy. Dostalam ja z zaswiatow, wtedy gdy chcialam umrzec , tato moj powiedzial mi " bedziesz zyc i to zycie szanuj, bo drugiego takiego jak to nigdy nie dostaniesz " i co ciekawe dodal : " kazde jest inne , teraz sie ucz i nie poddawaj ". Wrocily wszystkie wspomnienia okropne ale co ciekawe juz nie bola :) Czego i Tobie z calego serca zycze. Uwierz!!! Ty bardzo duzo mozesz, wszystko zalezy od Twojej wiary, nastawienia i determinacji :-)))) http://mojafirma.infor.pl/dzialalnosc-gospodarcza/115255,Kiedy-zglosic-upadlosc-firmy.html

WiLdCaRd:
Wiem co mnie czeka,
Cie czeka kupa roboty... głupie myśli na bok przeszkadzać ci będą tylko!

Największym problemem jest jak robotę zamienić w pieniądze. Nie sztuka się narobić sztuka zarobić. Niestety nie mam pomysłu jak tego dokonać.

Miałam na myśli nie robota w sensie praca. (ale to też bo musi jakoś zarobić)ale poukładanie tego wszystkiego tak to jest dużo pracy, ale da rade:)

najgorsze że z takimi problemami to praktycznie trzeba zapomnieć o życiu prywatnym i własnych potrzebach a człowiek nie wielbłąd... i choć to metafora to chodzi mi o to że wypalić się łatwo kwota 200 tys to 2 lata dobrej pracy np. w norwegi- minus sytuacji że przez ten czas pożegna się praktycznie wszystko- nawet najlepszą żone :-) takie czasy ale nie ma tego złego... mi tam ostatnio też przysłali takich urzędowych papierków na prawie 4 tys złotych- trzeba w końcu popłacić bo odsetki rosną- albo jeszcze lepiej komornikowi przyjdzie coś głupiego do głowy... swoją drogą wszyscy zaczeli węszyć kaski- 2 ga fala kryzysu się zbliża czy co? :-) pzdr

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 161
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.