Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Aborcja w rozumieniu Brata, czyli GRZECH, szatański odruch!!
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 206

Postanowiłem wydzielić ten wątek z dyskusji jaka toczy się pomiędzy mną a Bratem, ponieważ nie ma on związku z jje treścią w temacie: "Dojenie owieczek przez Kościół Katolicki. Przesądy KK"
Brat:
Zdrowy rozsądek i wiedzę!? Ty się słyszysz!? Porównujesz istotę żywą do projektu architektonicznego? Ty się nie słyszysz.
ISTOTĘ??!! Ty się chyba nie słyszysz!! Jaką istotę? Znasz etymologię słowa"istota"?? Nie mamy tutaj do czynienia z istotą!!
Brat:
oldspirit: "Zarodek jest tylko potencjalnym człowiekiem" A Ty jesteś potencjalnym zabójcą potencjalnego człowieka :/ Może nie pamiętasz, ale zapewniem, ze Ty też kiedyś byłeś "projektem", "potencjalnym człowiekiem". Ciekawe co by było gdyby jednak Twój projekt odrzucono :/
Urodziłbym się w innej rodzinie, w takiej, w której uznanoby, że mogą mnie do siebie zaprosić. Albo w takiej, w której bieda i zgrzytanie zebów - to zależy, ale po co mamy przemawiać wiarą?
Brat:
kościół kupczy sakramentami, a Ty kupczysz życiem.
Bzdura! W myśl Twojego myślenia, jeśli jesz mięso kupczysz życiem tak samo jak ja będąc za aborcją w początkowym stadium rozwoju zygoty. Różnica między nami polega na tym, że ja nie jem mięsa, więc?
Brat:
Już z tego powodu wolałbym Kościół od spotkania z Tobą :/
Widzisz do czego doprowadza Cię ten Twój Kościół? Do zachowań aspołecznych! Odrzucasz innych ludzi z powodu odmienności ąwiatopoglądowej! Jakie to mają być te katolickie dzieci, jeśli serwuje im się podobnej Tobie demagogię?
Brat:
Chronisz nagle strasznie dzieci, które są "niby" tak strasznie zagrożone przez celibat, a te które są zagrożone przez masowy mord ignorujesz i nazywasz projektami i jeszcze bezczelnie powołujesz się na wiedzę!
Można by teraz powiedzieć, że jesteś beszczelnym głupcem. Zycie oddałbym za dzieci, a Twoją głupotę na stosie spalił, gdyby to było możliwe, bo dzięki takim poglądom jak Twoje - wciąż króluje na tym świecie nienawiść, wojny, kseno i homofobia. Jak śmiesz nazywać usunięcie połączonych komórek morderstwem?? Kto daje Ci takie prawo??
Brat:
Tak... masturabacja o ile nie wiesz wedle nauki Kościoła ( popatrz... znowu twierdzisz że ją znasz ) jest grzechem. Natomiast definicja grzechu ( chyba ją znasz, znawco nauczania kościoła ) nie pokrywa się z polucją ani z owulacją, bo przypominam grzech musi być świadomy i dobrowolny.
I po co się chwalisz, że nie zrozumiałeś ironii w tym tekście??
Brat:
A co do Twoich wywodów to "projekt" nie składa się z ołówka i kartki niestety, dopiero ich połaćzenie daje projekt :/ Więc bez sensu są Twoje ostatnie wywody.
A co to zmienia? Projekt, pozostanie tylko projektem, to od projektanta zależy czy wcieli go w życie, czy też nie.
Brat:
Zaś wracając do ochrony życia aż od poczęcia (...)
Jak to szumnie brzmi - OCHRONA ŻYCIA. Temu podobne demagogiczne hasła wciąż jedynie potwierdzają, że Ty i Tobie podobni chcecie nadać nawet plemnikom twarze, nie mówiąc już o połączeniu się ich z jajem. Jeśli chcesz być tak konsekwentny w chronieniu życia, to nie możesz nawet kichnąc, bo sakujesz tym samym na śmierć - mnustwo komórek, które przeciez żyją, nie mozesz także niczego jeść, bo tym samym mordujesz życie!
Brat:
- wedle elementarnej wiedzy: dziecko "powstanie" z Twojego projektu jeśli nic się nie uczyni.
I tu masz problem - bo jeśli Bóg istnieje i dał nam rozum oraz wolną wolę - to także po to, byśmy w sposób racjonalny, przemyślany regulowali liczbę urodzeń nie próbując doprowadzać do swojego, czy też cudzego nieszczęścia na Ziemi. Jesteśmy wszak powołani do radości i miłosci, a nie cierpienia i amrazmu, nieprawdaż?
Brat:
Więc znó wracając do twgo głupiego porównania o architekturze, możnaby powiedzieć, że ów "projekt" podczas zabójstwa jakim jest usunięcie ciąży zostałby ukradziony i zniszczony architektowi. W tym punkcie kolego nie masz żadnej racji.
Głupie tutaj jest tylko Twoje infantylne nazywanie mądrego stanowienia o życiu swoim i swoich bliskich (bo tym jest przemyślana aborcja), które nazywasz zabójstwem. Powiem Ci coś - ktoś dokonał na Tobie strasznego zabójstwa, a jest nim akt pozbawienia Cię nieskrępowanego myślenia, zdolności patrzenia na swiat nie poprzez rozwartą paszczę ideologii, a poprzez racjonlaną nad nim refleksję. Pozdrawiam i zdrowia życzę.

wendol:
A co jeśli mają na to ochotę akurat w dzień płodny, a w bezpłodny nie mają na to ochoty, bo np. są zmęczeni z różnych przyczyn obiektywnych? Pewnie mają czekać i uczyć się wstrzemięźliwości.
Dla mnie ma to wielki sens, bo uczy rodziców odpowiedzialności za własne czyny jeszcze przed poczęciem i narodzeniem dziecka. Czy uczu wstrzemięźliwości? pewnie też - a w rodzicielstwie ta jest również potrzebna. Uczy także pokory względem siebie, wzjamenego szacunku i zrozumienia. Kościół nie zabrania seksu! Wręcz przeciwnie - twierdzi zę jest to rzecz święta, wspaniała. To ogromny dar wzajmengo oddania dowojga ludzi. Jeśli sprowadzamy seks tylko do kwestii prezyjemności nie biorąc odpowiedzialności za ewnetualne skutki jest to rzeczą złą. Stawianie własnej wygody ponad odpowiedzialność i miłość często osłabia związki. Zresztą w znanych mi rodzinach antykoncepcja nie jest potrzebna do niczego. Antykoncepcja jest potrzebna tylko ludziom chcącym bez brania za nic odpowiedzialności zaspokoić swoje instynkty nie licząc się z tym, że osoba, "na której" swoje instynkty się zaspoaja też jest czującycm człowiekiem. Problem jest bardzo skomplikowany i jeśli chcemy o nim dyskutować to końca nie znajdziemy. Nie musisz się zgadzać z nauką kościoła, ani z moją prywatną opinią. Nie dysponuje też żadnymi badaniami nt antykoncepcji w związku, a powoływanie się na pewne teksty czy artykuły uważam w tym przypadku za bezcelowe.
wendol:
Jeśli chodzi o aborcję, to jest ona złem i ostatecznością (lepiej stosować środki antykoncepcyjne), decyzją bardzo trudną i pozostawiającą ślad na psychice, ale nie śmiałbym oceniać takich decyzji, bo to sprawa bardzo trudna i związana z poważnymi dylematami i często tragediami ludzkimi.
Brawo! Punkt zgodny :-) A czy antykoncepcja nie jest związana z różnymi dylematami? Czy trudno wyobrazić sobie sytuację w której 18-letni chłopak współżyje ze swoją dziewczyną, a ona zgadza się na to, bo przecież "nie wpadną", po czym chłopak rzuca ją pozostawiając z psychiczną wyrwą uczuciową? Co teraz taka dziewczyna ma do zaofiarowania swojemu przyszłemu mężowi? Nieufność? Wrogość? Czy współżycie w coraz wcześniejszym wieku ( będące wynikiem m.in antykoncepcji ) uważasz za rzecz dobrą. Chciałbyś aby Twój syn/córka zaczęła życie seksualne w wieku 15 lat? A może chciałbyś też aby dokonując świadomego przecież wyboru 15-latka nie wybrała antykoncepcji i zaszła w ciążę? Co byś wtedy jej powiedział tatusiu...?
wendol:
Rozumiem, że katolicka mentalność wręcz obliguje do oceniania innych i "nawracania ich" na czyjeś widzimisie.
Jeśli przyjmiemy to za prawdę zacznę Cię od dzisiaj zwać wzorowym katolikiem :-) Pax:-)

Brat:
Kościół nie zabrania seksu! Wręcz przeciwnie - twierdzi zę jest to rzecz święta, wspaniała. To ogromny dar wzajmengo oddania dowojga ludzi. Jeśli sprowadzamy seks tylko do kwestii prezyjemności nie biorąc odpowiedzialności za ewnetualne skutki jest to rzeczą złą. Stawianie własnej wygody ponad odpowiedzialność i miłość często osłabia związki. Zresztą w znanych mi rodzinach antykoncepcja nie jest potrzebna do niczego. Antykoncepcja jest potrzebna tylko ludziom chcącym bez brania za nic odpowiedzialności zaspokoić swoje instynkty nie licząc się z tym, że osoba, "na której" swoje instynkty się zaspoaja też jest czującycm człowiekiem.
1. O tym "oddaniu" już kiedyś dyskutowaliśmy. To ma być przede wszystkim przyjemność cielesna i duchowa dla dwojga ludzi. A sprawiam kobiecie przyjemność, bo mi to sprawia przyjemność. Niektórzy mają zajoba na punkcie oddania, wyrzeczeń, patosu itp. i potrafią to wsadzać w najdziwniejsze miejsca - niezła filozofia dla seksu :) 2. Dlaczego rozpatrujesz te sprawy osobno - przeciwstawiając sobie interesy dwóch osób - przecież to sprawia satysfakcję obu stronom, a jeśli nie, to nie robi się tego wbrew komuś, ani nie nakłania do "oddania się". Nic na siłę - to musi wynikać z potrzeby i chęci obu osób. 3. "Antykoncepcja jest potrzebna tylko ludziom chcącym bez brania za nic odpowiedzialności zaspokoić swoje instynkty nie licząc się z tym, że osoba, "na której" swoje instynkty się zaspoaja też jest czującycm człowiekiem." - No tego to już w żaden sposób nie rozumiem. Chcą stosować antykoncepcję, bo ułatwia ona im życie i współżycie, pozwala na bezstresową przyjemność, to robią to. Co w tym za filozofia? Do wszystkiego podchodzisz na zasadzie, że jedna strona musi się oddawać dla drugiej, a może jeszcze przy tym cierpieć? Nie rozumiesz, że przyjemność musi być obopólna, bo inaczej nie ma to sensu? Jak tu nie pisać o katolikach, skoro Jezus na krzyżu (źle pojmowany) im wszystko przysłania?
Brat:
A czy antykoncepcja nie jest związana z różnymi dylematami? Czy trudno wyobrazić sobie sytuację w której 18-letni chłopak współżyje ze swoją dziewczyną, a ona zgadza się na to, bo przecież "nie wpadną", po czym chłopak rzuca ją pozostawiając z psychiczną wyrwą uczuciową? Co teraz taka dziewczyna ma do zaofiarowania swojemu przyszłemu mężowi? Nieufność? Wrogość?
A co ma "rzucanie" wspólnego z antykoncepcją?
Brat:
Czy współżycie w coraz wcześniejszym wieku ( będące wynikiem m.in antykoncepcji ) uważasz za rzecz dobrą. Chciałbyś aby Twój syn/córka zaczęła życie seksualne w wieku 15 lat? A może chciałbyś też aby dokonując świadomego przecież wyboru 15-latka nie wybrała antykoncepcji i zaszła w ciążę? Co byś wtedy jej powiedział tatusiu...?
Życie seksualne nie jest kwestią jakiejś mody, czy zwyczaju, ale kwestią potrzeby. Ja po raz pierwszy zrobiłem to w wieku 18 lat - wcześniej nie byłem psychicznie gotowy - dosłownie bałem się kobiet. Jedni ludzie dojrzewają wcześniej, inni później, jeszcze inni wcale. Są też tacy, którzy na wszystko patrzą pod kątem winy i kary. Miałem kiedyś do czynienia z bardzo młodą dziewczyną, a tak świadomą siebie, swoich potrzeb (dość specyficznych) i tego, na co sobie może pozwolić znając psychikę mężczyzn, że normalnie musiałem uniki robić - a ona się śmiała, że się jej boję. Chciałem tego, ale się bałem m.in. dlatego, że była bardzo nieletnia - ja zresztą też - i strach zwyciężył. Pobawiła się tylko ze mną demonstrując na mnie siłę swej kobiecości i napawając się tym, że byłem właściwie bezbronny wobec jej wdzięków. Nie masz pojęcia Bracie jak wiele jest przejawów seksu w zachowaniu nawet młodych ludzi i na jak wiele sposobów można to robić - czasem sam tzw. akt, to już tylko "kropka nad i" i wcale nie najbardziej ekscytująca w tym wszystkim. Najwięcej seksu w psychice się odbywa, a jak dobiorą się odpowiednie profile psychologiczne, to przepływ energii podczas "niewinnych" spotkań może być tak duży i ekscytujący, że robienie tego "po bożemu" blado przy tym wypada. A dlaczego jacyś niezrealizowani ludzie bronią realizacji innym, a księża wręcz wypytują się o szczegóły podczas spowiedzi? Opowiadała mi o tym niejedna zdegustowana panienka. Niech sobie zrobią dobrze i innym tego nie obrzydzają i nie psują jakimś "oddaniem" i patosem. Ojca chcą uczyć dzieci robić? Najśmieszniejsze jest jak jacyś teoretycy roztrząsają problemy innych - jeszcze śmieszniejsze jest, gdy inni nie mają z tym problemu :D

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

franko:
wystarczy nie zgadzac sie z toba, miec argumenty a serwujesz mu katolicyzm i kompleksy w jednym
Brawo franko! A myślałam, że to tylko ja taka czepliwa jestem. Ale jeśli nie chcesz tracić czasu po próżnicy, to wyluzuj i nie dyskutuj. Nie warto, proste prawdy nie docierają. Niektórzy mają swój program i nie potrafia wyciagać wniosków ze słów krytyki. Są "ponad"... Ja w kazdym razie już zrezygnowałam. Szkoda czasu i energii. Lepiej ją spozytkować na bardziej frapujące kwestie. Starych drzew sie nie przesadza. Miłe,że sie pojawiłeś. Będzie może nas więcej, tych złych - dla kontrastu.

meduza

Dodam jeszcze, że ja do stanu rozstrojenia nerwowego doprowadzona prawie zostałam. Uwierz mi na słowo kiedyś tak nie wyglądałam.

meduza

meduza:
Ja w kazdym razie już zrezygnowałam. Szkoda czasu i energii. Lepiej ją spozytkować na bardziej frapujące kwestie. Starych drzew sie nie przesadza. Miłe,że sie pojawiłeś. Będzie może nas więcej, tych złych - dla kontrastu.
Dama:) jak nic DAMA:) Witaj w klubie, na dzien dobry tez juz "moralow" nasci odebralem i zaiste chodzi o tego samego "wszystkowiedzacego" to przerazenie na licu Twoim chcialbym zmienic w usmiech nie rezygnuj jednak bo wtedy namnozy sie ich wiecej i pamietaj, ze tacy aborcji nie podlegaja aborcja to sila nad niemoca ten przypadek a znam ich wiele nadaje sie do leczenia to niemoc w sile mowy i tylko mowy mowa to nie czyny i odwrotnie mowa karty zycia sie nie zapisze ani literka czyn, czynnosc we wspolzyciu i wspoldzialaniu na malym a jakze plodnym gruncie rodzinnym

wendol:
1. O tym "oddaniu" już kiedyś dyskutowaliśmy. To ma być przede wszystkim przyjemność cielesna i duchowa dla dwojga ludzi.
Spłycasz sprawę. Seks nie jest jedynie przyjemnością, ale powinien wiązać się z odpowiedzialnością i dojrzałością.
wendol:
2. Dlaczego rozpatrujesz te sprawy osobno - przeciwstawiając sobie interesy dwóch osób - przecież to sprawia satysfakcję obu stronom,
Nie rozróżniam interesów obu stron. Czynię coś zupełnie innego czego ty nie dostrzegasz - włanczam w ten interes trzecią stronę: dziecko nienarodzone. Ono samo obronić się nie może, ale na szczęście ma jeszcze na świecie swoich rzeczników. Do tego stawiam jeszcze odpowiedzialność obydwu stron za siebie i swoje czyny, której to odpowiedzialności unika się stosując antykoncepcję - co prowadzi do upodlenia zarówno godności kobiety jak i mężczyzny.
wendol:
A co ma "rzucanie" wspólnego z antykoncepcją?
Gdy kobieta oddaje się swojemu mężczyźnie w całości, myśląc że tak scementuje ich związek, bo kocha go szczerze, a przecież nic nie zaszkodzi współżycie z antykoncepcją, a potem chłopak ją rzuci, biedna dziewczyna nie ma do zaofiarowania kolejnemu partnerowi tego co najważniejsze w związku: stałej wierności. Możesz tego nie rozumieć obracając się w wyimaginowanym świecie przyjemności i łatwizny.
wendol:
Życie seksualne nie jest kwestią jakiejś mody, czy zwyczaju, ale kwestią potrzeby.
Znów spłycasz. Dawanie życia nie jest potrzebą - a obowiązkiem i zaszczytem. Mam nadzieję, że kiedyś to zrozumiesz. Seks jest wspaniały i piękny - i to co piszesz jest prawdą - sam akt seksualny może ( powinien ) być ukoronowaniem miłości i bliskości dwóch osób - niestety jest inaczej. Seks jest sposobem rozładowania napięć, frustracji i wyżycia się, pokazania przede wszytskim sobie swojej pseudodojrzałości. Do seksu wszyscy jesteśmy dojrzali już od okresu młodzieńczego - do prawdziwej miłości człowiek powinien dojrzewać przez całe życie, rozwijać ją i pomnażać.
wendol:
A dlaczego jacyś niezrealizowani ludzie bronią realizacji innym, a księża wręcz wypytują się o szczegóły podczas spowiedzi? Opowiadała mi o tym niejedna zdegustowana panienka.
Realizacji? Czego? Swojej pychy? Niedojrzałości? Głupoty? Bo przecież nie miłości. "Zdegustowana panienka" - szanuj kobiety zanim zarzucisz brak szacunku innym. Nie znam księży, którzy wypytują się o szczegóły i śmiem wątpić w wiarygodność takich "zdegustowanych panienek"... Pax.

Skoro napisałem o takich zdegustowanych postawą księży panienkach, to znaczy, że tak jest - sam sobie tego nie wymyśliłem, tylko żona mi opowiedziała o sobie i swoich koleżankach. Piszesz dużo o miłości - Twoja sprawa jak to widzisz i robisz. Ale nie dawaj "dobrych rad" ludziom, którzy jak to robią to nie Twoja sprawa, ale są przy tym szczęśliwi. Twój (kościelny) model nie jest jedynym słusznym, i w różnych konfiguracjach ludzie potrafią być bardzo, ale to bardzo szczęśliwi. Posiadanie dzieci też nie jest obowiązkiem, a niektórzy nie mają predyspozycji by je mieć - to też ich sprawa i ich wybór, tak samo jak ewentualna ich ilość.
Brat:
Nie rozróżniam interesów obu stron. Czynię coś zupełnie innego czego ty nie dostrzegasz - włanczam w ten interes trzecią stronę: dziecko nienarodzone.
Chodzi Ci o plemnik, czy o komórkę jajową? Wiesz na czym polega antykoncepcja?
Brat:
Ono samo obronić się nie może, ale na szczęście ma jeszcze na świecie swoich rzeczników.
:D Super! :D I tak dalej w stylu równie podniosłym, co niedorzecznym :D Jak się lubisz "upodlać", i ogólnie preferujesz "wyimaginowany świat nieprzyjemności i trudności", uważasz to za rzecz do której należy dążyć, bo to zapewne objaw "dojrzałości" i cnota najwyższa, to sobie tak rób. Twój wybór, twoja sprawa. Wszystkiego najlepszego życzę :) http://www.mleczko.pl/img/koscol/5.gif http://www.mleczko.pl/img/koscol/9.gif http://www.mleczko.pl/img/koscol/11.gif http://www.mleczko.pl/img/koscol/12.gif
http://www.mleczko.pl/img/koscol/15.gif

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://www.youtube.com/watch?v=0UdJPpSUhTU

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Skoro napisałem o takich zdegustowanych postawą księży panienkach, to znaczy, że tak jest - sam sobie tego nie wymyśliłem, tylko żona mi opowiedziała o sobie i swoich koleżankach.
I uważasz że można z tego generalizować?
wendol:
Ale nie dawaj "dobrych rad" ludziom, którzy jak to robią to nie Twoja sprawa, ale są przy tym szczęśliwi.
Gdzie dałem jakąś dobrą radę? Prędzej opisuję mój ideał miłości, ale raczej daleki jestem od dawania rad.
wendol:
Twój (kościelny) model nie jest jedynym słusznym, i w różnych konfiguracjach ludzie potrafią być bardzo, ale to bardzo szczęśliwi. Posiadanie dzieci też nie jest obowiązkiem, a niektórzy nie mają predyspozycji by je mieć - to też ich sprawa i ich wybór, tak samo jak ewentualna ich ilość.
Prawda. Podobnie jak prawdą jest, że bradzo wiele małżeństw żyje wg modeu Kościelnego i są co najmniej równie szczęśliwe ( a w moim subiektywnym odczuciu nawet bardziej szczęśliwe ) jak pary ( a może trójki i inne konstelacje? ) żyjące inaczej.
wendol:
Chodzi Ci o plemnik, czy o komórkę jajową? Wiesz na czym polega antykoncepcja?
A wiesz na czym polega seks? To akt w którym komórka jajowa łączy się z plemnikiem. I do tego seks został stworzony, a przyjemność jaka z tego wynika nie może być stawiana na pierwszym planie - przed poczęciem i odpowiedzialnością za własne czyny! Antykoncecpja oducza odpowiedzialności za swoje czyny, za inne osoby ( w tym za osobę z którą współżyjemy ), czyni nas ludźmi z kamienia, którzy skupijaą się jedynie na swojej chwilowej przyjemności i dla niej są gotowi poświęcić miłość. A to już jest szczyt głupoty.
wendol:
Jak się lubisz "upodlać", i ogólnie preferujesz "wyimaginowany świat nieprzyjemności i trudności", uważasz to za rzecz do której należy dążyć, bo to zapewne objaw "dojrzałości" i cnota najwyższa, to sobie tak rób.
Jak lubisz nie brać za włąsne czyny odpowiedzialności, szukasz tylko uciechy nawet kosztem zabawy z uczuciami drugiego człowieka, bagatelizujesz całą sprawę a wręcz wyśmiewasz dojrzałość do życia w związku a do tego pysznisz się swoją "pseudowolnością" ( pseudo - bo uzależnioną od pychy ) to gratuluję. I życzę powodzenia... Pax

Brat:
Antykoncecpja oducza odpowiedzialności za swoje czyny, za inne osoby ( w tym za osobę z którą współżyjemy ), czyni nas ludźmi z kamienia, którzy skupijaą się jedynie na swojej chwilowej przyjemności i dla niej są gotowi poświęcić miłość.
Nadal nie rozumiem. Mamy parę/małżeństwo, chcą stosować antykoncepcję (np. kobieta pigułki, i w dodatku reguluje sobie tym cykl), bo im jest tak wygodnie. Gdzie tu poświęcanie miłości?
Brat:
wręcz wyśmiewasz dojrzałość do życia w związku
Nigdzie nie wyśmiewam dojrzałości do życia w związku! Zapewne chodzi Ci konkretnie o małżeństwo. Coś mi się wydaje, że masz o tym tylko pojęcie czysto teoretyczne, bo cytujesz niedorzeczne teksty kościelne. Wg ideologii kościelnej najważniejsze jest poświęcenie (kropidłem zapewne :)) Dla mnie poświęcenie ma sens tylko wtedy, gdy jest sensowne :) 1. Nie będę się poświęcał dla kogoś, kto tego nie chce. 2. Nie będę od kogoś wymagał poświęceń, bo nie mam takiego prawa. 3. Jeśli jest potrzeba i ktoś tego chce, to spoko. 4. Jeśli komuś dam prezent lub sprawię inną przyjemność, to nie mam prawa wymagać odwzajemnienia, bo to była moja decyzja. Jeśli ktoś chce się odwdzięczyć, to fajnie, ale nie mam prawa tego wymagać. 5. Nie robię czegoś, by dostać coś w zamian - robię to dla przyjemności dawania i ciesząc się, że mam taką możliwość. 6. Gdy sam zostaję obdarowany, to mi głupio. Wolę dawać, a nagrodą dla mnie jest radość obdarowanego. Cieszę się widząc radość drugiego człowieka, a gdy widzę wielkie szczęście pary ludzi, to często się wzruszam - płaczę ze szczęścia. Często chciałbym komuś bardzo dużo dać, ale ktoś tego nie chce - więc nie będę się narzucał. Bywa też, że ktoś chce, ja daję, po czym ten ktoś wcale nie jest zadowolony, dziękuje nawet nie powie, a nawet stwierdzi, że za mało dałem.
Brat:
Jak lubisz nie brać za włąsne czyny odpowiedzialności
No tak - odpowiedzialny człowiek wie, że skutkiem stosunku powinno być dziecko, bo inaczej ucieka się od odpowiedzialności. Mamy z żoną dwie córeczki bliźniaczki i więcej dzieci nie potrzebujemy. Teraz uwaga - zdarzały się między nami stosunki (o zgrozo - z użyciem środków antykoncepcyjnych - żona o to zadbała), ale po narodzeniu dzieci moja żona nie ma już takiej potrzeby. Żona mi wytłumaczyła, że ona nie lubi seksu, a chciała mieć tylko dzieci. Teraz się tylko obejmujemy, przytulamy, tulimy i całujemy (ja ją - po włosach). Kiedyś żona mi sama z siebie powiedziała, gdy latami pościłem, że ona nie jest psem ogrodnika i skoro sama nie korzysta, to dlaczego innej ma nie dać? Zastrzegła tylko, że dzieci z tego być nie może. Od tej pory spotykam się z kobietami, które mnie chcą, ale do stosunku nie dochodzi. Wszystko jest OK - sprawiam im przyjemność językiem, ja też się podniecam i mogę dojść, ale gdy chcą stosunku, to nie mogę - blokada i już. Najwyraźniej boję się odpowiedzialności za własne czyny :/ Mało wiesz o życiu Bracie (zakonny?).

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Od tej pory spotykam się z kobietami, które mnie chcą, ale do stosunku nie dochodzi. Wszystko jest OK - sprawiam im przyjemność językiem, ja też się podniecam i mogę dojść, ale gdy chcą stosunku, to nie mogę - blokada i już.
chcialem KONIEC nie da sie :) czy te kobitki spotkaly sie z toba drugi raz? pytam o spotkanie w celach seksualnych nie towarzyskich czy za smiale pytanie?

Tych kobiet było aż dwie. Z jedną dzielił mnie kawał Polski - spotkaliśmy się raz, długo się "męczyliśmy", pokazałem czego nie mogę jej dać, długo rozmawialiśmy. Wyjechała na stałe do Anglii - do męża. Mimo, że wcześniej myślała o rozwodzie. Z drugą spotkałem się trzy razy w tych celach (towarzysko kilka razy), po czym obraziła się na mnie już chyba na dobre. Może też zrozumie, że pewne rzeczy może jej dać tylko mąż.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Tych kobiet było aż dwie.
Czyli w Twoim mniemaniu Ty je uleczyłeś? Wybacz stary, w moim one od Ciebie uciekły. Coś z Tobą nie tak?

No przecież napisałem wyraźnie, czego nie mogę im dać, a co od męża mogą otrzymać. Nie mogę im też zapewnić stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. Ze mną jest "coś nie tak" już od urodzenia. Ale Tobie powinno wystarczyć trochę snu, aby Ci oczka odpoczęły i widzenie się poprawiło.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

dla mnie proste IMPOTENCJA ! i te kobitki az dwie :)???? zorientowaly sie w czym rzecz jedna zwiala :) mysle,ze "pomogles" jej w zrozumieniu jej glupoty czasem jest to potrzebne by sie zrozumialo , ze nie wszystko "zloto co sie swieci " nie zazdroszcze im obydwum ( paniom) myslaly ze dotknely nieba a wdepnely w gowno chlopie radze ci lecz sie to zonka bedzie miala poczucie stabilizacji, bezpieczenstwa okraszony suto dobrym, normalnym seksem !

nie skonczylem a lubie konczyc wlasciwie jakem 100% facet :) druga moze z litosci chiala pomoc towarzysko , nie spotykalaby sie chyba wiecej gdyby nie to ale z jej obrazy mozna wnioskowac ze pomoc byla zbyteczna bo jak tu pomagac kiedy facet nie wie co mu dolega :) heh wiem to trudna sprawa dla kazdego z nas coraz wiecej mlodych na to zapada, to tak jak alkoholik wie ze pije ale nie wie ze jest uzalezniony, alkoholik oj swiadomosc klania sie, swiadomosc tego co w kim co tkwi !

Czy wszyscy się uparli na Ciebie wendol ? Sam swoimi opowiastkami prowokujesz temat. Lubie Ciebie ale pomyśl czasem trochę ,bo w tym zwierciadle nie wypadasz korzystnie. Miedzy wierszami zdradzasz, że tak naprawde nie znasz kobiet wcale. Każda kobieta, każda powtarzam potrzebuje najpierw miłości, czułości, zrozumienia, poczucia bezpieczenstwa i adoracji stawiajac na samym koncu seks. Miałeś jak piszesz dwie i może nie ciagneło sie to dalej tylko dlatego, że nie dałeś tego czego one oczekiwały, w zamian dałeś to czego wcale nie chciały. Kobiety maja taką tkliwośc i instynkt macierzynski, nie ranią prawdą o braku zapewnienia im tego czego sie spodziewały , nie chodzi o sex koniecznie ale o całokształt byc może osobowościowy. Od jednego potkniecia noga sie nie łamie ale człowiek chadza ostrożniej,kobiety bardzo szybko staja sie ostrożne.

Ja nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałaś. Znam kobiety (sam nią jestem po części) i zawsze zaczynam od rozmowy, rodzi się uczucie, jestem bardzo opiekuńczy, silny, pewny, a jednocześnie czuły i bardzo delikatny - jak kotek. Oczywiście, że seks jest na końcu. Skoro miałem (i one mnie) te kobiety równolegle z żoną, to co im mogłem zapewnić na dłuższą metę? Była jeszcze trzecia - najmądrzejsza i bardziej doświadczona - chciała mnie od razu na zawsze (poznaliśmy się w pociągu), gdy zrozumiała, że mieć mnie nie może, to i seks się nie odbył - później by tylko cierpiała. Jakieś OBCE też mnie chciały - z jedną w autobusie zaczęliśmy łączyć się energetycznie - to dopiero rozkosz! Ale takim wystarczy konkretna myśl do nich skierowana i już wiedzą o co chodzi.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

blueeyed:
Lubie Ciebie
Mnie odmieńca? Jeśli nie jest to tylko taki zwrot grzecznościowy, to trochę mnie podbudowałaś. Ostatnio w pracy udało mi się podpytać dziewczyny jak mnie postrzegają - dowiedziałem się, że jestem postrzegany jako lekko walnięty, wesołek, magik, jednocześnie "cicha woda", że trudno wyczuć co ja kombinuję, i że za mało się udzielam towarzysko.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendol, A ja nadal nic nie rozumiem! czy Ty nie widzisz, że się miotasz? Zaprzeczasz sam sobie. Normalnemu człowiekowi trudno to zrozumieć. Najpierw obwiniałeś żonę za niechęć do seksu, podkreślając swoje wielkie potrzeby, a i możliwości. Potem piszesz o swej niemocy i jeszcze przyznajesz, że to od urodzenia. Facet impotencje się leczy. Życia nie zatruwaj żonie, bo ja niszczysz jako pełnowartościową kobietę nie dając jej tego co kochajacy mężczyzna powinien dać. A swej ułomności nie tłumacz brakiem zainteresowania żony tą materią i trudnym dzieciństwem. Bo to szokująca dziecinada. Tak może tłumaczyć się małe dziecko. Jak Twa żona może lubić seks, czerpać z niego radość i rozkosz skoro tego nie doznała. Rozumiem, że i dzieci nie zostały poczęte naturalnie... Bo i jak? O biedna kobieto, żono egoisty. Współczuję i podziwiam , za wytrwałość. Tylko kochająca kobietę stac na takie poświęcenia. Sorry Wendol, nie kochasz kobiet i ich nie rozumiesz, a jeszcze na dodatek krzywdzisz. Ty kochasz tylko siebie, klasyczny chłop. Wstyd mi za Ciebie, bo przez takich nasza męska reputacja cierpi. A,że te dwie uciekły? Jeszce raz powtarzam, bo mądre były. A Ty po co zaczepiasz skoro nic nie możesz dać. I nie mów mi, że zabawy erotyczne, podniety, dewiacje to seks. Bo to bzdura. One mogą potęgować odczucia, urozmaicać pod warunkiem, że sa akceptowane przez dwie strony gry i powstają na bazie klasyki. Tylko seks klasyczny to ta prawdziwa więź, te prawdziwe doznania. Seks klasyczny jest ramą, kośćcem. Dopiero na nim , wierząc i czując,że ma mocną konstrukcję możesz układać różne obrazy. Obrazy zgodne z gustami was obojga. Podziwiam Twoją żone, za oddanie.Za rezygnacje z tego co najcenniejsze w relacjach fizycznych między kobietą , a meżczyzną. Może Ci o swoich potrzebach, pragnieniach nie mówi , bo nie chce Cię zranić. Bo jest delikatna. A Ty sadystyczny brutal! Tylko zadaj sobie czasem pytanie czy masz prawo ja krzywdzić tak okrutnie pozbawiając tego, co w miłości najpiekniejsze. Impotencje się leczy! powtarzam po raz kolejny. Poza tym zniesmaczasz mnie brakiem delikatności. Nie wiem czy Twej żonie byłoby miło gdyby wiedziała, co o niej wypisujesz nie dając jej prawa głosu. Intymność się chroni a nie upublicznia. Bo to świadczy o niskim poziomie i kulturze osobistej. Niestety. I nie nazywaj tego szczerością. Poproś poza forum blueeyed o pomoc, konsultacje z seksuologiem. Zrób to dla żony , nie dla siebie. Weź się w garść i do roboty, a nie twórz jakiś durnych ideologii. To taka koleżenska rada. Doznaj wreszcie tego co piękne, a zobaczysz,że dotychczas nie miałeś racji.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 206
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.