BARBARA KURDEJ-SZATAN ZOSTAŁA SKRYTYKOWANA ZA ŚPIEWANIE KOLĘD. ODPOWIEDZIAŁA I... UDERZYŁA W PIS
Barbara Kurdej-Szatan podkreśliła we wpisie na Instagramie, że uczestniczki strajku kobiet nie są przeciwne Bogu, tylko przeciwnikom aborcji, którzy "wysługują się Bogiem i traktują wiarę i kościół jako argumenty do tego, aby rządzić innymi i mówić każdemu, jak ma żyć".
Kościół z PiS-em rozpętali wojnę religijną.
Póki Kościół mówił swoje teksty tylko do "wierzących" (tych bardziej wierzących w Kościół), to było OK, ale jak wzięli się za politykę i wprost związali z PiS, by rządzić, to... ich koniec - obu tych ugrupowań politycznych.
Większość Polaków jest... normalna. Większość deklaruje się jako "wierząca", ale oni wierzą w sposób "normalny" - po prostu w Boga (że jest jakaś siła wyższa), w Jezusa jako wzór cnót, mądrości, że pomagał ludziom, by coś zrozumieli, by byli lepsi, by się rozwijali i dzięki temu "zasłużyli na niebo" i by życie na Ziemi było lepsze dla wszystkich.
Tak, powtórzę jeszcze raz - taka wiara jest normalna, zdrowa, konstruktywna, rozwijająca... słuszna i zbawienna :)
Natomiast Kościół to przede wszystkim instytucja dbająca o swoje interesy, władzę, pieniądze... Wizja "Boga", którą oni niestety reprezentują to wizja powstała w czasach feudalnych, wizja starotestamentowa, wg której trzeba walczyć z "niewiernymi", "nawracać", bo inaczej "Bóg" wkurzy się na wszystkich, ześle potop, gradobicie, żaby z nieba, szarańczę, czy inną plagę i oczywiście wyśle ludzi do piekła.
Ludzie wierzący w takie rzeczy wierzą, że człowiek jest z natury zły i tylko jakaś ścisła religia może wprowadzić porządek w tym chaosie.
Tak - ścisła religia, ścisłe zasady, a Bóg jest bezwzględny i bardzo lubi karać ludzi, choć można go udobruchać jakąś ofiarą, jakimś kozłem ofiarnym, czy barankiem.
Przy takim podejściu, tacy ludzie są bardzo niefajni dla innych i nie rozumieją, że można mieć wybór. Oni nie rozumieją czegoś takiego, jak wybór - jeśli prawo coś dopuszcza, to myślą, że ktoś będzie im coś nakazywał, narzucał, bo tylko takie kategorie pojęciowe rozumieją.
Aborcja, gender, LGBT... to dla nich ideologia, jak religia - tylko tyle rozumieją i myślą, że ktoś będzie ich do czegoś zmuszał.
Tacy ludzie nie rozumieją różnych niuansów - dla nich coś jest czarne, albo białe i koniec.
Kościół oczywiście jest dla nich "biały" - chcą żeby tak było, trzymają się tego kurczowo, bo się wszystkiego boją, nie rozumieją, co się dzieje.
Jak Kościół mówi, że aborcja jest zawsze zła, że "nie zabijaj", to ma zawsze rację, bo kto, ktoś musi mieć w tym "chaosie" rację i trzeba się tego trzymać, bo inaczej... utoniemy wszyscy.
Kościół wg takich ludzi zna się na wszystkim i zawsze ma rację, bo przecież od Boga czerpią informacje :)
A może by tak oddać Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie, a lekarzom co lekarskie? :)
Może się mylę, ale jakoś tak wydaje mi się, że na sprawach zdrowotnych, m.in. związanych z płodem, dzieckiem lekarz zna się lepiej niż ksiądz, czy polityk :)
I dlaczego ksiądz, czy polityk, jak jest chory, to idzie do lekarza? :)
Oczywiście nie musi - jego wybór.
Kobieta też w przypadku problemów z ciążą może posłuchać lekarza, który jej przedstawi sytuację, ale decyzję podejmie... sama.
Aborcja nie jest fajna ani dla kobiety, ani dla lekarza, ale bywają różne sytuacje i musi być możliwość wyboru - tak: WYBORU, jak sytuacja jest ciężka.
Fanatycy religijni mają problemy ze zrozumieniem podstawowych zasad międzyludzkich, podstawowych zasad współżycia, z najprostszymi nawet podstawami psychologii.
Wiele razy pisałem o wpływie religii na ludzką psychikę.
Kościół zatrzymał się na poziomie starotestamentowym, feudalnym, a ludzie w większości są już bardziej rozwinięci, mądrzejsi od Kościoła, od tej skostniałej struktury.
Kościół, jeśli chce przetrwać, to musi się zmienić.
Nie wiem, czy to tak fajnie rządzić stadem baranów?
Kościół nie powinien tak się skupiać na własnych, małych, prymitywnych interesikach, tylko dbać o dobro, rozwój ludzkości - jak to czynił Jezus.
Powiedzmy, że w dzisiejszych czasach sprawami materialnymi zajmuje się Państwo, ludziom pomagają psycholodzy, ale widzę tu też miejsce dla Kościoła, dla religii - by mówić o jakimś Bogu, o sprawach duchowych, by nieść otuchę, by krytykować, tak - krytykować "nieludzkie" zachowania systemu.
Tak - taka rola Kościoła byłaby bardzo dobra, pomocna, konstruktywna - ludziom by się to bardzo podobało.
A czym zajmuje się Kościół, na czym się skupia?
Nie łączy ludzi, tylko dzieli, ogłupia, powoduje, że z "wyznawcami" trudno wytrzymać innym ludziom, chce rządzić, czyni wielkie spustoszenia w psychice ludzkiej.
Może są ludzie, którym żadna duchowość nie jest potrzebna, ale chyba większość potrzebuje jakiejś jej formy, więc nich Kościół się skupi na tym, żeby robić to dobrze i to tym, którzy tego chcą, a nie wszystkim.
Jeśli Kościół próbuje coś narzucać, to normalne, że ludzie się buntują, zaczynają Kościół "atakować" - bronią się, bronią swojej niezależności, zaczynają się "niestety" - niestety dla Kościoła nim interesować - doktryną, historią, działaniami.
Oj, ile w Biblii można znaleźć "kwiatków"...
Bardzo duży minus dla Kościoła, ale...
Kościół jest głupi. Tak - mówię to z pełną odpowiedzialnością - głupi, bo nie potrafi rozmawiać z inteligentnymi ludźmi. Nieraz próbowałem, ale księża wtedy uciekają - strasznie się boją ludzi świadomych, wiedzą, że to nie ich "target".
A można by to "łatwo" zmienić.
Sposób, by wiązać się z władzą i coś narzucać jest kiepski - ma krótkie nóżki - coraz krótsze w dzisiejszych czasach, gdy ludzie zaczynają się nad wszystkim zastanawiać.
Nieraz rozmawiałem z księżmi, by skłonić ich do myślenia, czekałem na sensowną rozmowę, ale byli przestraszeni, gdy im coś "wytykałem", nie zaprzeczali, tylko uciekali. Szkoda, bo bym porozmawiał, jak bym miał z kim :)
Wiem, że w tej całej religii jest coś dobrego i to znalazłem, ale wykonanie... przez Kościół z czasem powoduje tylko tyle, że ludzie nie chcą się w tym babrać.
Nadchodzi moment krytyczny...
Czy Kościół w ogóle rozumie tą całą religię?
To młoda religia i nie powstała w próżni.
Ludzie składali ofiary "bogom", Jezus powiedział, że dosyć tego, że trzeba z tym skończyć - ktoś tam, coś zrozumiał, że Jezus to ofiara doskonała, że jak "syn Boga" się poświęci, to i Bóg się "zadowoli" :)
Niech będzie, co tam ludzie sobie myślą, ale to miał być koniec - koniec "pogaństwa", a nie kurde początek "neopogaństwa" w wykonaniu Kościoła, gdzie na każdej mszy mówi się o składaniu ofiar i ich zjadaniu. Jezus chciał z tym skończyć! "Poganie" nie zrozumieli - Szaweł (Paweł z Tarsu) uznał Jezusa za ofiarę dla Boga, ale to miała być dla "pogan" już ostatnia ofiara! To miał być koniec z takimi wizjami "bogów"!
To tzw. "nowy testament", a co ze starym?
Jak myślący człowiek go czyta, to może nabrać obrzydzenia...
I słusznie, bo to nie było... chrześcijaństwo!
To wszystko jest w Biblii, ale to nie jest religia chrześcijańska, tylko historia... "pogan"!
Jak dla mnie Kościół to... pogaństwo :)
Właśnie z jego "pogańskiego" podejścia, postępowania biorą się nieporozumienia.
Właśnie dlatego Kościół jest odrażający dla współczesnego człowieka.
Skończcie z pogaństwem, barbarzyństwem wobec ludzi, skupcie się na Jezusie jako przewodniku do lepszych czasów, a będzie dobrze :)