|
|
Czytam dalej... :)
Okazuje się, że przekaz Jezusa zasadniczo nie odbiegał od wierzeń innych ówczesnych Żydów. Różnili się oni między sobą w jakichś drobnych szczegółach odnośnie większej wiary w tego, czy innego Mesjasza, ale nie przeszkadzało im to we wspólnych modlitwach - trzon wiary pozostawał ten sam.
Mesjasz miał ich wyzwolić spod panowania Rzymian i stworzyć królestwo żydowskie na Ziemi, które następnie miało objąć całą Ziemię i zakończyć wszelkie wojny.
Różne odłamy (sekty) żydowskie różniły się między sobą podejściem, czy osiągnąć to w sposób bardziej militarny, czy pacyfistyczny. Tak więc nie różnili się wiarą, tylko "polityką".
Jezus był pacyfistą - mówił, że Bóg pomoże Żydom, że wystarczy głosić "słowo boże" i czekać, co i tak wywołało różne zamieszki i inne akty sprzeciwu wobec okupanta.
"Bronią" Jezusa było więc słowo, które niestety dla Rzymian miało siłę oddziaływania i zasięg większy niż jakieś lokalne powstania.
Słowo "Mesjasz" nie miało zaś dla Żydów takiego znaczenia religijnego, jak dla nas - oznaczało przywódcę i przyszłego króla.
Wierzyli, że Mesjasz "zasiądzie po prawicy Boga", ale jako człowiek i "prawa ręka Boga" przy realizacji celów materialnych.
Dla Żydów Mesjasz nie był więc "Bogiem", ani "synem bożym", tylko kimś, kogo Bóg w pełni popierał i miał w związku z nim dalekosiężne plany.
Natomiast dzisiejsze chrześcijaństwo powstało, zostało wymyślone przez Pawła później.
Paweł był "poganinem" i nie znał Jezusa - żył po nim, gdy po śmierci Jezusa (lub jego ucieczce - emigracji) zwolennicy Jezusa czekali na jego powtórne przyjście (powrót) i ostateczne rozprawienie się z Rzymianami.
Paweł najpierw chciał zrobić karierę jako "uczony Żyd" (faryzeusz), ale nauka mu nie szła, więc przystał do czegoś w rodzaju "służb specjalnych" świątynnych saduceuszy i na zlecenie kolaborującego z Rzymianami głównego kapłana ścigał zwolenników Jezusa, by mówiąc wprost ich powybijać, gdyż porażka Rzymian oznaczałaby dla głównego kapłana utratę urzędu i "rozliczenie" za współpracę z Rzymianami, a część zwolenników Jezusa nie była pacyfistami i zamiast czekać organizowali się zbrojnie.
Paweł podczas słynnej podróży do Damaszku, gdzie miał kogoś aresztować, doznał "olśnienia" (objawienia, jak sam mówił).
Paweł pochodził z innego kręgu kulturowego i religijnego (z Tarsu), gdzie dominowały misteryjne, "pogańskie" wierzenia dotyczące cierpiących, umierających i odradzających się bogów, którzy byli jednocześnie "ofiarą" dla wierzących i to "odrodzenie" wiernym też się udzielało (przypomina mi to reinkarnację).
Podczas zastanowienia się nad swoim życiem Pawłowi oczekiwanie zwolenników Jezusa na jego powtórne przyjście wydało się dziwnie znajome i wpadł na genialny pomysł, by swoją wiarę w ofiarnych bogów połączyć z Jezusem.
Paweł połączył monoteistyczną wiarę Żydów z kultami misteryjnymi i tak to powstało chrześcijaństwo, w którym Jezus został "Bogiem".
Dla Żydów takie "bałwochwalstwo" było nie do przyjęcia (było też obce Jezusowi), a największą odrazą napawała ich "msza święta", w której pobrzmiewały echa kanibalizmu. Nastąpił więc rozłam.
Nowa religia znalazła jednak wielu wyznawców z kręgu "pogańskiego", gdyż po pierwsze była im znajoma, a po drugie oferowała "odkupienie" i "zbawienie", uczestnictwo w "czymś wielkim" dla "nie Żydów", a trzeba przyznać, że wiara żydowska wielu ówczesnym ludziom imponowała w związku z jej mądrością, uczonością i przynależnością do grupy wybranych o dużych wpływach.
Oczywiście "nie Żyd" też mógł zostać Żydem, ale oprócz przyjęcia tej religii wraz z całym jej inwentarzem wiązało się to jeszcze z obrzezaniem.
Chrześcijaństwo dla wielu stało się więc czymś lepszym i bardziej uniwersalnym - wystarczyło się ochrzcić :)
|