| Brat: |
| old spirit: | | 6. Hipokryzja uwidaczniająca się w bogactwie materialnym KK, która przedkładana jest nad bogactwo moralne co stoi w jawnej sprzeczności z nauką Jezusa. |
Bogactwo materialne ponad bogactwem moralnym? A od kiedy to jesteś uprawniony do odbywania sądów i wydawania wyroków na temat bogactwa materialnego i moralnego? A skoro już wyrok wydałeś, to mozę ujawnisz choć jego podstawę? |
Źródłą sa wszędzie, wystarczy jedynie rozglądać się bez ideologicznego zacięcia. Np., wydarzenie na które zwrócił uwagę Wendol
Zachłanny Watykan. Samo wprowadzenie religii do szkół. Widać wyraźnie, ze w krzewieniu swojej morlanosci poprzez katechizację w szkołąch - KK traci, ale zyskuje finansowo.
| Brat: |
| "7. Kupczenie sakramentami i posługami (chrzty, pogrzeby, śluby, itd.)"
Pisałem o tym już, ale powtórzę, że księża nie odmówią posługi nawet bez ofairy, zaś ich składanie jest wolnym wyborem wolnych ludzi. |
Księża odmawiają. Nie mówię, ze zawsze ale zdarza się, ze odmawiają. Status rodzinny ewentualnych "ofiarodawców" w ogóle nie powinnien tutaj wchodzić w grę. Wszystkie te posługi powinny być świadczone bezpłatnie. Wyobraź sobie Bracie ewangelicznego Jana Chrzciciela, który po udzielonych mszach zwija kasę od swieżo upieczonych ochrzczonych. Emisariusze KK i tak są opłacani przez wszystkich podatników w kraju - ale jeśli ktoś przedkłada bogactwo materialne nad moralnym - będzie szukał źródeł finansowania wszędzie.
| Brat: |
| "8. Negatywny wpływ na przebieg wydarzeń historycznych poprzez krzewienie chrześcijaństwa za pomocą ognia i miecza. Działalność inkwizycji."
Historia raczej wiele wpsólnego z tym co się dzieje współcześnie nie ma. Podobnie jak każda instytucja działająca dłużej niż 100 lat Kościół ma swoje ciemne karty, których nikt nie ukrywa. Ale bynajmniej to nikomu nie przeszkadza. |
To nikomu nie przeszkadza?? To już po prostu chamstwo Bracie. Jak może nie przeszkadzać fakt tym wszystkim, innowiercom, ateistom i agnostykom, płacącym na KK, którzy posyłają dzieci na religie wbrew swoim poglądom jedynie dla tego by nie były one szykanowane, by miały przysłowiowy "świety spokój"? Toż to przecież wieki umacniania supremacji KK poprzez wprowadzanie swej religii ogniem i mieczem ma taki, a nie inny efekt. Historia ma ogromny wpływ na to, co dzieje się obecnie - co Ty wygadujesz za bzdury, że jest inaczej?
| Brat: |
| "9. Praktyka spowiedzi jako odrażająca i demoralizująca, ponieważ sugeruje się wiernym, iż niekorzystanie z tego "sakramentu pokuty" może być przyczyną utraty zbawienia. Poniżeniem i podłością można nazwać pomysł zastraszania ludzi w wyniku czego niejako zmusza się ich do wyrzucania z siebie spraw najintymniejszych. Ktoś, kto wielokrotnie poniżał się tą praktyką będzie miał trudności z odzyskaniem poczucia własnej wartości i godności. Spowiedź może być także przyczyną podświadomego przyzwalania sobie na popełnianie wciąż tych samych błędów, ponieważ i tak w wyniku tej praktyki "można" na powrót "otrzymać czystą kartę"."
Spowiedź w Twoim opisie jest zupełnie błędnym obrazem. Nie wiem czy kiedyś byłeś do spowiedzi, nie wiem też jak inni ludzie ją odbierają ale mogę napisać za siebie, że spowiedź przeciwnie - dodaje mi sił, pogłębia poczucie mojej wartości, sprawia, że czuję zainteresowanie Boga moimi sprawami, nie poniża mnie a podnosi moją wartość i dodaje sił. Skoro tak to jakim prawem piszesz jw. a wnioskuję, zę powinien być to problem powszechny. I dlaczego zakłądasz, ze jest? Znasz to co czują inni ludzie? Moze jednak większość, miły proroku, czuje tak jak ja? |
Sam uchodzisz za proroka pisząc, że przedstawiony przeze mnie opis dotyczący spowiedzi jest błędnym obrazem. Przytoczyłem argumenty przemawiające za tym, że taki obraz spowiedzi jest naturlanym odzwierciedleniem temu podobnych prakty. Jako contrę - przedstawiasz idylliczny, sielankowy wręcz obraz.Mechanizmy psychologiczne są takie, jakie są i w omawianym przypadku - tak właśnie dają o sobie znać. Pisałem o podświadomości. Zainfekowany psudowartościami katolicyzmu - będzie wszem i wobec ogłaszał jaka to spowiedź nie jest święta, jednak praktyka i tak zrobi swoje w umyśle.
Znany i ceniony włoski dziennikarz wykształcony na Uniwersytecie Katolickim w Mediolanie - Giordano Bruno Guerri - napisał ksiązkę pt. "Ja cię rozgrzeszam (Io ti assolvo, Baldini&Castoldi, Milano 1993). Książka Guerri'ego to zimny sondaż włoskich konfesjonałów, który dokumentuje zupełny brak przygotowania większości księży do wykonywania odpowiedzialnej misji spowiednika
i pokazuje, jak szkodliwy dla jednostki oraz antyspołeczny jest sakrament spowiedzi.Kiedy ukazała się we Włoszech w 1993 roku była równie wielkim bestsellerem jak Kod Da Vinci Dana Browna i Watykan próbował wszystkich środków, aby podważyć wiarygodność autora. Guerri został oskarżony na stronach "Osservatore Romano" o to, że złamał tajemnicę spowiedzi świętej. Autor obronił się: "Ja jestem dziennikarzem a nie spowiednikiem, mnie tajemnica nie obowiązuje. Poza tym jako ateista nie wierzę w święty sakrament spowiedzi".
Konkluzje Guerri'ego były bardzo gorzkie: "W normalnych trybunałach, kiedy uniewinnia się oskarżonych, wierzy się w to, że nie popełnili oni zbrodniczych czynów. W konfesjonałach natomiast uniewinnia się osoby, które wyznały swoje zbrodnie, a rozgrzeszenie księdza zmywa całkowicie nawet najgorszą winę i zastępuje państwowe trybunały". Jak wielokrotnie wyszło to w zarejestrowanych spowiedziach - osoby, które wyznały przestępstwa typu: zabójstwo umyślne (np. piractwo drogowe), zabójstwo z premedytacją (np. otrucie znienawidzonego ojca) czy morderstwo (np.: wyrok mafijny), nie tylko uzyskały rozgrzeszenie win, ksiądz namawiał je wręcz, aby nie szły na policję, bo Bóg im już wybaczył i zmazał grzech.
Etyka i polityka katolicka
Kościół występując w roli "reprezentanta Boga Zbawiciela" działa przede wszystkim w sferze intymnej jednostki, próbując wywierać jak największy wpływ na jej wolny wybór oraz ograniczając do minimum jej wolność osobistą. Nie przywiązuje natomiast żadnej wagi do tego, jaką rolę jednostka powinna odgrywać w społeczeństwie demokratycznym. W spowiedziach jakie zebrał Guerri ta sprzeczność jest bardzo widoczna. "Etyka katolicka" nie uznaje na przykład za „grzech ciężki" przekrętów fiskalnych, afer korupcyjnych, nie płacenia podatków, prania brudnych pieniędzy, przemytu narkotyków, pracy dla mafii czy innych przestępstw godzących w społeczność, jak: zatruwanie rzeki ściekami, wysypywanie odpadów radioaktywnych, umieszczanie w artykułach spożywczych składników rakotwórczych, itp.
Kiedy Guerri przyznał się jednemu ze spowiedników, że jest bogatym biznesmenem produkującym artykuły spożywcze, ale dodaje do nich substancje, które mogłyby prowokować nowotwory, bo tak robi konkurencja, spowiednik rozgrzeszył go z tego, ale nie chciał mu dać rozgrzeszenia za to, że stosuje środki antykoncepcyjne. Kiedy Guerri wyspowiadał się, iż jest kurierem i dealerem narkotykowym, pracując dla mafii spowiednik był bardziej zainteresowany jego cięższym grzechem, życiem w konkubinacie. Kiedy autor książki podszył się pod księgowego, który oszukuje państwo na duże kwoty wypełniając fałszywe deklaracje podatkowe swoich klientów, aby uzyskać rozgrzeszenie wystarczył fakt, że powiedział, iż 8/1000 odprowadza na Kościół, nawet bez ich wiedzy czy zgody. Natomiast kiedy powiedział, że pracuje dla komunistycznego dziennika "Il Manifesto", bo nie dostał żadnej innej pracy jako dziennikarz i że musiał napisać tekst przeciwko lokalnemu biskupowi, rozgrzeszenia nie otrzymał. Grzech korupcji z udziałem polityka z partii prawicowo-katolickiej został jednak uniewinniony.
Spowiedników interesuje tylko seks
Sondaż przeprowadzony we Francji potwierdził, że 83% grzechów wyznawanych w konfesjonale to tzw. "grzechy seksualne". To dziedzina, w której Kościół specjalizuje się w końcu od 2000 lat. Nie dziwi więc, że księża spowiednicy pod tym względem są najlepiej przygotowani profesjonalnie, wiedzą wszystko o stosunkach seksualnych, masturbacji, miesiączkach kobiecych oraz o naturalnych metodach regulacji narodzin Billingsa i Ogino-Knausa. Nie dziwi więc, że w rozmowach o seksie w konfesjonałach czują się nad wyraz swobodnie, zadając biednym grzesznicom oraz grzesznikom bardzo krępujące pytania i często zapraszają do spowiedzi do zakrystii, aby mieć bliższy kontakt z zagubionymi owieczkami.
Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Giordano Bruno Guerri'ego w jego książce, jednym z pytań padających najczęściej w konfesjonale jest:"Czy się masturbujesz?". Większość spowiedników używa tego pytania, aby rozpocząć rozmowę na tematy seksualne i aby wywołać w spowiadającym się poczucie winy. Pytanie to jest bardzo często stawiane dzieciom w wieku komunijnym, co nasuwa wątpliwości, czy dzieci w tak wczesnym okresie powinny przystępować do spowiedzi.
Księża, reprezentujący moralność i etykę Kościoła Katolickiego, uznają masturbację na równi ze stosowaniem środków antykoncepcyjnych, a co za tym idzie równą z zabójstwem życia nienarodzonego reprezentowanego przez plemnik.
Co myślą i mówią spowiednicy o seksie?
Dla większości księży (zwłaszcza starszych), u których spowiadał się Guerri i współpracująca z nim dziennikarka - seks oralny i analny to zachowanie zwierzęce, do którego zniżają się jedynie prostytutki zachłanne na pieniądze. Księża są przyzwyczajeni do żon uskarżających się na zbyt częste zachcianki mężów i do mężów narzekających na zbyt częste bóle głowy ich żon. W pierwszym wypadku, przekonują żony do posłuszeństwa małżeńskiego, w drugim dają mężczyznom wolną rękę do tego, by przymuszali żony do pożycia nawet siłą. Zalecają, aby małżeństwo zmówiło "Zdrowaś Maryjo" przed każdą kopulacją.
Księża nie są przyzwyczajeni do mniej konwencjonalnych zachowań seksualnych, jak kobieta wymagająca większej uwagi od męża, stosunki seksualne w trójkącie, kazirodztwo, pedofilia, gwałt. Przed takimi problemami chowają głowę w piasek i odsyłają jak najszybciej z konfesjonału. W przypadku pedofilii rodzinnej, gdy ojciec wykorzystuje córkę nie namawiają do pójścia na policję, lecz do ochrony pozorów i dobra rodziny. Kiedy dziewczyna zajdzie w ciążę na skutek gwałtu lub kazirodztwa dla większości księży priorytetem jest oczywiście "życie nienarodzone", nawet gdy gwałt był szczególnie okrutny. Niektórzy księża dają jednak rozgrzeszenie za aborcję, gdy kobieta zaszła w ciążę na skutek gwałtu.
W konfesjonale spowiednicy są bardziej wyrozumiali dla mężczyzn niż dla kobiet, stosując bez wątpienia pewne formy seksizmu i często poniżając kobiety.
Oczywiście dla kościoła na pierwszym miejscu jest rodzina będąca fundamentem wspólnoty chrześcijańskiej. Księża, u których spowiadał się Guerri byli w stanie rozgrzeszyć nawet ciężkie zbrodnie oraz każdą zdradę, byle ratować małżeństwo kościelne.
W stosunku do homoseksualistów (pomimo, że Nowy Katechizm nakazuje tolerancję), księża wykazują często pogardę, nazywając ich dewiantami oraz wysyłając do psychiatry. Doradzają zawieranie małżeństw heteroseksualnych, będących formalną przykrywką dla ich homoseksualizmu.
W konfesjonałach dzieją się jednak rzeczy najbardziej nieprawdopodobne. Niektórzy spowiednicy sami spowiadają się ze swoich "grzechów seksualnych", jak homoseksualizm czy stosunki z parafiankami. Jak twierdzi Guerri "podczas pracy dziennikarki Claudi Rocchini, zdarzyło się zbyt wiele dziwnych przypadków, aby samoistnie nie nasunęło się pytanie, co robią spowiednicy z niektórymi stałymi grzesznicami? O tym, że po skandalu pedofilii w Kościele amerykańskim, to kolejna plama na watykańskim honorze — świadczą ostatnie seksualne skandale w Kościele włoskim.
Chyba również polscy dziennikarze powinni pofatygować się do spowiedzi, by zobaczyć, co dzieje się w zaciszu naszych konfesjonałów..." (Artykuł Agnieszki Zakrzewicz Autor tekstu: Agnieszka Zakrzewicz; Dziennikarka i krytyk sztuki. Od 1994 r. mieszka w Rzymie.)
Trafnie ujmuje kwintesencję spowiedzi waldemar Łysiak pisząc:
"spowiedź jest rodzajem masochizmu. ... Jest zresztą czymś gorszym, gdy uwzględnić finał. To najstraszliwszy wymysł Jezusa albo jego tłumaczy, spowiedź i rozgrzeszenie! Absolutorium, carte blanche, wolne pole dla każdego łotra. Nawet coś z zachęty do łotrostw. Bo przecież "więcej radości w niebie z nawróconego grzesznika"... Kapitalne wyczucie ludzkich potrzeb! Nie każda ludzka kurwa chce zaraz przestać być kurwą, ale każda chce mieć taką możliwość, gwarantowaną przez jakiś bank. Na tym prostym spostrzeżeniu paru mądrych Żydów zbudowało religie i miliony świątyń... " (Dobry, s. 77)
Najniebezpieczniejsze w spowiedzi jest to, że może przyczynic się do łotrostwa w całym życiu, bo delikwent i tak będzie przekonany co do tego, iż nawet na łożu śmierci dzięki jedynie tzw. "szczerej spowiedzi świętej" - może wyjednać sobie łaskę zbawienia. Fajne, więc hulaj dusza.
Spowiedź to także narzędzie kontroli i władzy. Co odróżnia katolicyzm od innych odłamów chrześcijaństwa? Oddajmy głos publicyście Grzegorzowi Świnderowi:
"TYLKO w religii rzymskokatolickiej spowiedź jest wyznaniem swoich grzechów nie BOGU ale KAPŁANOWI. I tylko w religii rzymskokatolickiej kapłan ma MOŻLIWOŚĆ odpuszczenia grzechów (idźcie i odpuszczajcie grzechy). Zauważmy, że kapłan może, ALE NIE MUSI odpuścić grzech. Ma więc wobec duszy grzesznika władzę RÓWNĄ BOGU. Jeśli kapłan nie odpuści grzechów, a BÓG się nad duszą nie zlituje (o taki obraz BOGA, srogiego i nieustępliwego kościół rzymskokatolicki dba od wieków) to dusza pójdzie do piekła. Tu występuje jeszcze jeden kościelny wynalazek - czyściec. Jeśli po śmierci ktoś będzie chciał polepszyć stan duszy zmarłego to TEŻ może to zrobić, oczywiście za ICH pośrednictwem , i oczywiście nie za darmo. Wystarczy przecież ogłosić że dusza MA JESZCZE SZANSĘ, wystarczy jej dopomóc (oczywiścieza ICH pośrednictwem i oczywiście nie za darmo). Jest to genialne i aż dziw bierze że myśleli nad tym około tysiąca lat. Jeśli więc ktoś jest gapa i nie zadbał o stan swojej duszy (a przy okazji o majątek KOŚCIOŁA) to po śmierci nie ma nic straconego, ktoś inny może to zrobić. O to by to zrobił już ONI odpowiednio zadbają (np. a pana zmarły dziadek to do kościoła nie chodził, przydała by się msza za jego smażącą się w czyśćcu duszę). Jeśli za to kapłan odpuści grzech (bo ma takie prawo nadane mu przez BOGA), to BÓG już nic nie może zrobić - MUSI przyjąć duszę do nieba. W tym przypadku to kapłan ma moc WIĘKSZĄ od BOGA, bo to ON decyduje o umieszczeniu duszy w NIEBIE o odpuszczeniu grzechów. Grzechy odpuszczone przez kapłana BÓG MUSI uważać za odpuszczone, ponieważ sam nadał MU takie prawa. Zauważmy jak potężną władzę dostał kler-nawet BÓG MUSIICH słuchać. Jest to władza NIEOGRANICZONA i biorąc pod uwagę mnogość grzechów odnosi się do KAŻDEGO. Biorąc pod uwagę NIEMOŻLIWE praktycznie do spełnienia ICH wymagania dotyczące życia, współżycia seksualnego, liczby potomstwa, zakazu rozwodów, modlitw itp. to KAŻDEGO wierzącego DOWOLNY ksiądz może wsadzić do piekła lub wynieść do chwały niebieskiej. Może (ale nie musi) zmienić los duszy nawet po śmierci dzięki wynalazkowi czyśćca. To genialne rozwiązanie (raz co prawda zawiodło wprzypadku Anglii ale to wyjątek potwierdzający regułę) zapewniło klerowi rzymskokatolickiemu NIEOGRANICZONE wpływy. Stali się ONI sędziami mogącymi praktycznie KAŻDEGO wysłaćna męki piekielne jeśli się IM nie podporządkował. KAŻDY władca, który miał coś na sumieniu (a który nie miał ?), jak nie chciał mieć świadomości wiecznych męczarni w piekle MUSIAŁ iść z NIMI na każde ustępstwo. MUSIAŁ (pod groźbą piekła) zapewnić IM swobodę działania , utrzymanie monopolu na wiarę i różne przywileje WSZYSTKIMI sposobami.
DLATEGO właśnie ONI tak silnie utrzymywali, że władca musi być "pomazańcem bożym", a więc MUSI być im podporządkowany. Władca który by wierzył w coś innego (lub co gorsza był ateistą) nie dawałby ŻADNEJ możliwości manipulowania nim. Jak można postraszyć ateistę ogniem piekielnym, który jednak można zmienić na piękno nieba tylko wystarczy ... No właśnie, tylko CO ??? Jakież to żądania mogli mieć ONI od dawnych władców? Kogoś na stos, proszę bardzo, tępienie innowierców (teraz zwanych sekciarzami) łamiących monopol na wiarę, nie ma sprawy. Tylko proszę "ksindza" ja nie chcę do piekła. Dawni władcy już wyginęli, było minęło, co nas to obchodzi. Co nas może dziś interesować
Działanie kleru kilkaset lat temu. Nie ma dziś stosów i będących "pomazańcami bożymi" potężnych królów, to już historia. Było, minęło, czyżby ??? Czy poseł chcący zgodnie z ICH nauką i z ICH poglądami wprowadzić prawo kanoniczne do prawa karnego to historia ? Czy rząd, który nawet zdymisjonowany w ostatnim "rzucie na taśmę" podpisuje wbrew interesom własnego kraju umowę z Watykanem to historia? Czy tępienie wyznawców innych religii (czasem wielkichi i starych, np. religie hinduistyczne) zwanych "sektami" (które różnią się od NICH tylko tym, że nie mają teraz na danym obszarze znaczenia politycznego) to historia ? A może wprowadzenie podstępem religii do szkół to też historia ? Chyba jednak nie. Władza KOŚCIOŁA nad ludźmi dalej trwa. Dalej ludzie będący przy władzy dla zbawienia swej duszy (przynajmniej tak uważają) są w stanie zrobić wszystko, nawet wbrew własnemu narodowi. Należy mieć to na uwadze jeśli będziemy myśleć o władzy KOŚCIOŁA jako o historii. Władza ta jest i dalej trwa, i trwać będzie dopóty, dopóki ludzie nie zrozumieją, że są to chwyty mającena celu uzyskanie władzy oraz pieniędzy i nie mające nic wspólnego ze zbawieniem ich duszy."
Pozdrawiam