|
|
| wendol: | | W tym momencie wasze teksty robiš się mocno podejrzane, gdyż nawet ludzie (bez pomocy żadnych kosmitów) już wiedzš, że istniejš wiaty duchowe, gdzie dusza udaje się po mierci ciała fizycznego, a relacji potwierdzajšcych reinkarnację jest tak dużo, że możemy tu mówić o dowodach. |
A ja na to:
Czy przypadki wzięć można uznać za wiarygodne?
Przypadki wzięć sš bardzo interesujšce, nie tyle dlatego, że mogłyby być prawdziwe, ale również dlatego, że jeżeli nie sš, jak tłumaczyć podobieństwo tego, co pewne osoby przeżywajš?
Najprawdopodobniej, przeżycia te informujš nas bardziej o tych osobach, aniżeli o istotach przybyłych z innych planet. To, że istniejš pozaziemskie istoty jest wysoce prawdopodobne; można myleć, że im bardziej sš one podobne do nas, tym bardziej chcš dać o sobie znać. Jednak mniej logiczne wydaje się to, że istoty posiadajšce technologię lotów z jednego układu słonecznego do drugiego odczuwajš potrzebę porywania ludzi, by ich badać we wszystkich przekrojach. W niecałe 30 lat, nasi specjalici odkryli techniki badania mózgu, zastępujšc w ten sposób stare metody polegajšce na otwieraniu czaszki by obserwować go z bliska.
Z ponad tysišcletnim wyprzedzeniem względem nas - jest to mniej więcej niezbędny czas na udoskonalenie naszej technologii, by podróżować do innych gwiazd - jest pewne, że rozwinęli techniki innego rodzaju aniżeli badanie za pomocš prymitywnego skalpela, i potrafiš odczytać z odległoci system molekularny każdej istoty by nie ingerować w jej życie.
Skalpele, strzykawki oraz dłuta, by pobierać próbki ciała oraz te wszystkie implanty w mózgu sš raczej formš ekspresji naszej rodzimej (na Ziemi) prymitywnej medycyny, tak samo jak opowieci o badaniach narzšdów rozrodczych odzwierciedlajš tematy tabu naszej epoki.
Zazwyczaj osoba, która została „wzięta” budzi się w rodku nocy i, sparaliżowana, odczuwa silne wiatło, lub obecnoć jakiej istoty, która porusza się w ciemnoci. Po przeniesieniu tej osoby w powietrzu (nie wiadomo jakim sposobem), małe szaraki wprowadzajš jš do statku, gdzie jš badajš, lub nawet zapładniajš!
Wszystko to sš klasyczne objawy sennego paraliżu. W nocy, nasz mózg wydziela substancję, która rozlunia mięnie, co uniemożliwia nam ruszać się we wszystkie strony i urzeczywistniać w ten sposób nasze sny. Włanie to powoduje „opadanie głowy”, kiedy zaczynamy zasypiać.
Problem pojawia się wtedy, kiedy budzimy się przed ustšpieniem działania tej substancji. To może nas przestraszyć. Kiedy jeszcze nie obudzilimy się do końca, mózg usiłuje wytłumaczyć sobie to, co się dzieje i zmyla całš historię jako autentyczne zdarzenie, tak jak wstawiamy dzwonienie budzika w sen, wyobrażajšc sobie, iż jest to alarm pożarowy, szkolny dzwonek lub co podobnego. To się nazywa konfabulacja; jeden z aspektów naszej percepcji, całkiem naturalny i niewinny. Służy nam jako sposób postrzegania wiata kompletujšc „puste pola”.
Paraliż fizyczny, stan bliski snu, powišzane z faktem, że dana osoba słyszała o dziwnych wydarzeniach, stanowiš dla mózgu odpowiedni przepis pozwalajšcy interpretować wydarzenie jako autentyczne wzięcie. Proces jest taki sam podczas hipnozy. Nie można, więc polegać na hipnozie, ponieważ jestemy w stanie zahipnotyzować byle jakš osobę i wpoić jej byle co, jak na przykład wrażenie, iż ma ona cztery ręce. Mimo tego ludzie nadal jš uważajš za więtš wyrocznię prawdy. Jeli osoba nie zapamiętała rzekomego wzięcia przed pójciem na seans hipnozy, cała historia, którš podwiadomie ułoży sobie będzie opierała się na domysłach tego, co mogło się zdarzyć.
Na 100 osób relacjonujšcych jaki wypadek, statystycznie otrzymamy krzywš Gaussa, jeżeli chodzi o podobieństwo opowiadań; większoć osób opowie to samo, mniejsza iloć osób opowie co nieco innego, jeszcze mniejsza iloć osób co jeszcze innego itd. Opowieci o wzięciach nie odpowiadajš tego typu krzywej: wszystkie sš bardziej podobne do siebie, niż można się było tego spodziewać. Jest to dowód na to, iż opowieci te nie opierajš się na zapamiętaniu nie-zależnie postrzeganych zdarzeń, lecz sš to domysły tego, co mogło się zdarzyć.
Tak naprawdę, dlaczego dana osoba skłonna jest przypuszczać, iż miało miejsce wzięcie? Jest wielce możliwe, że to z tego samego powodu, z jakiego ludzie z Salem „widzieli” diabła oraz swoich sšsiadów, jak odlatywali na miotle, ponieważ odpowiadało to ówczesnym ludowym wierzeniom. Nigdy nie pojawia się Mahomet (Mohamed) w krajach chrzecijańskich, natomiast tysišce ludzi „widziało” Marię lub Jezusa. Ponieważ teraz szaraki należš do wiadomoci kolektywnej, należy się spodziewać, iż wczeniej czy póniej spotkamy się z nimi.
Co może powodować podobne zakłócenia snu? Istnieje na ten temat wiele teorii. Zdarza się, że chrapanie powoduje wzrost iloci dwutlenku węgla we krwi, ukrócajšc czas snu i powodujšc zachwianie równowagi do tego stopnia, że odczuwamy nieraz nagłš sennoć w cišgu dnia. Klasyczne objawy to: alteracja postrzegania rzeczywistoci, zanik pamięci - sš to objawy bardzo podobne do tych, które majš miejsce przy rzekomych wzięciach w cišgu dnia. Zauważono, iż pole magnetyczne oraz burze geomagnetyczne wpływały na chemię mózgu. Istniejš przypuszczenia, że to co się dzieje, między innymi, jest wynikiem przemian na poziomie melatoniny oraz serotoniny - substancje te majš duże znaczenie w zaburzeniach snu oraz przy aktywnoci seksualnej człowieka, co tłumaczyłoby charakter seksualny niektórych rzekomych wzięć oraz paraliżu sennego.
Ponadto, szyszynka (gruczoł produkujšcy melatoninę) działa pod wpływem wiatła słonecznego, i połšczona jest z nerwami optycznymi, co mogłoby wytłumaczyć zjawisko silnego wiatła, które często było opisywane w przypadku wzięć.
Hipoteza, że szaraki podpisały pakt z rzšdem Stanów Zjednoczonych, by udostępnić im technologię w zamian za możliwoć okazyjnego eksperymentowania na żywych ludziach też nie trzyma się kupy. Bowiem, po co zawracaliby sobie głowę na współpracy z nami? Przecież i tak mogliby robić to, co im się podoba! Ponadto, z pewnociš posiadajš technologię, za pomocš której potrafiliby klonować ludzi, więc po co tyle daremnego wysiłku, by nas schwytać?
Wszystkie te zjawiska „wzięć” sš raczej objawem naszych starych prymitywnych lęków przed nieznanym. Chciałbym więc zaproponować nieco inny scenariusz: jest pewne, że im bardziej dana cywilizacja dšży do rozwoju technologicznego, tym bardziej potrzebna jest jej mšdroć i etyka, by odpowiednio wykorzystać swoje osišgnięcia technologiczne, między innymi dosyć rozwinięty szacunek do życia. Apogeum mšdroci jest miłoć. Bez tego, wszelka cywilizacja, niezależnie od swojej natury, ulega samozagładzie jak tylko posišdzie takš możliwoć. Tej samozagłady unikajš jedynie cywilizacje pokojowe i takie cywilizacje sš zdolne przebyć podróże międzygwiezdne. Jedyne wiarygodne przypadki „wzięć” to te, w których nie jestemy do niczego potrzebni kosmitom, oraz gdzie ci kosmici szanujš naszš wolę i podsuwajš nam propozycje oparte na ich mšdroci i wysokim stopniu rozwoju.
Takich przypadków nie brakuje. Jednym z nich jest przypadek Raela, któremu podyktowano dosyć entuzjastyczny przekaz wolnoci, miłoci oraz harmonii. Przybysze z kosmosu obiecali mu, że jawnie i oficjalnie powrócš, jeżeli wybudujemy im ambasadę na neutralnym gruncie, gdzie ich obecnoć nie naruszy równowagi socjoekonomicznej. Takie postępowanie okazuje się bardziej realne i wiadczy o dosyć wysokim poziomie kultury i stylu życia.
Marcus Wenner - przewodnik raeliański, Japonia
MAły komentarz do tekstu. Powyższy tekst dotyczy zdawać by się mogło porwań przez UFO. Jednakze odnieć go można także do "objawień" religijnych czy wrażeń "wychodzneia z ciała" itd. Wszystko przebiega w naszym mózgu, wszystkie te doznania, sš zwykłymmi reakcjami elektrochemicznymi w mózgu, niczym więcej. Tak samo jak wemiemy narkotyk, to jest zwykła chemia, a działa niesamowicie na nasz mózg, widzimy zjawy, czujemy sie się silniejsci itd... Ale to jest chemia, tak samo zdażyć się może, że w wyniku traumatycznego przeżycia, jak bliskoć mierci, przesadka mózgowa wytworzy jaki inny zwišzek chemiczny i widzimy potem duchy itd...
Więc tu nie ma mowy o dowodach, raczej o subiektywnym postrzeganiu, wypaczonym postrzeganiu na skjutek zaburzeń chemicznych w mózgu.
| wendol: | | Wracajšc natomiast do kosmitów, to wyglšda na to, że ci Elohim, których spotkał ten wasz prorok sš jedyni w swoim rodzaju i ich przekazy odbiegajš zasadniczo (np. w kwestii duszy i reinkarnacji) od przekazów innych cywilizacji (lub duchowych bytów) kosmicznych. |
Dlatego, że tak jak powiedziałem powyżej, reinkarnacja, channeling (który został obalony "wieki" temu...), a wymysłami nszych mózgów, a czasami zwykłaš mistyfikacjš ich autorów chcšcych zarobić kupę forsy... - pytanie dlaczego nie ma w historii ludzkoci wzmianki o "przekazach" z innych planet od Plejadan itd.? Bo wtedy nie było tylu pisarzy łasych na forsę.
| wendol: | | I w tym momencie jasnym się staje, o co w tym wszystkim chodzi. Jaki facet (Rael) bojšcy się mierci wymylił sobie filozofię, dzięki której ma zamiar stać się bogaty i doprowadzić do powszechnego klonowania ludzi (w tym przede wszystkim siebie). |
Rael nie jest bogaczem... ma dom rodzinny, którego się zrewsztš sam dorobił będšc redaktorem naczenym pisma motoryzacyjnego, ma jeden samochód, i mieszka w hotelach - za pienišdze ze swoich płyt oraz ksišżek. To wszystko, wszelkie pienišdze w Ruchu Raeliańskim - a jest ich w tej chwili ponad 9 milionów euro, sš przeznaczone na dwa cele:
1. Szerzenie przesłania na wiecie
2. Budowa ambasady
I NIKT nie ma do nich dostępu, wszyscy w Ruchu jestemy wolontariuszami, dziłamy społecznie, powięcajšc nasz czas.
Co do klonowania - Rael nie wymylił klonowania, nie ma wykształcenia itd, by mieć z tego jakškolwiek forsę. Ale to jest tak jak się czyta brukowce i relacje dziennikarzy...
Clonaid - osobny projekt finansowany z pieniędzy niezależnych firm nie jest wogóle powišzany z Ruchem, w żaden organizacyjny sposób... u pienšdze z klonowania idš do kieszeni tychże sponsorów... Dlatego powyższe stwierdzenia, że Rael nabija sobie kieszenie, sš wyssane z palca.
| wendol: | | Kolejna sekta - szkoda słów i czasu. |
Więc po co piszesz i się udzielasz?
|