Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Czy słudzy diabła świadomie służą swemu władcy ?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 300
Poprzednia strona | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | .. | 14 | 15 | Następna strona

Wielu jest ludzi, którzy na tym i na innych forach starajš się w sposób mniej lub bardziej podstępny szerzyć fałsz, deprawację, idee fałszywej wolnoœci itp. Załóżmy, że sprowadzili poprzez swojš pisaninę niejednego człowieka na złš drogę. W ten sposób stajš się sługami szatana. I tu pojawia się pytanie jak w temacie: Czy słudzy diabła œwiadomie służš swemu władcy ? I dalej, czy jeœli nieœwiadomie, to kara za te czyny będzie mniejsza, niż gdyby czynili to w pełnej œwiadomoœci ?

Gdzie jest mowa o tym , że Maria jest matka Boga ??? Może ktos mnie oœwieci ???

... i po weekendzie. Kruger okazał się cienkim, ale o dziwo doœć smacznym piwem. A weekend okazał się bardzo owocny. Tępiłem Ufitów w grze „UFO Aftershock” i powiem wam w sekrecie, że ich dni sš już policzone, a pomogš nam… dobrzy kosmici. Weekend okazał się bardzo owocny z jeszcze jednego powodu, otóż dokształciłem się jeszcze w dziedzinie religioznawstwa. Poczytałem o „mšdrych” księgach i o działaniach Koœcioła, który najwyraŸniej w pełni œwiadomie służy sam sobie, bo przecież nie ludziom i Bogu. Swoimi owocnymi poszukiwaniami z chęciš się z wami podzielę. Już jako dziecko stwierdziłem, że to co mówi Koœciół kupy się nie trzyma, no ale podobno jestem geniuszem – to nie moja opinia. Mi się wydawało, że inni ludzie sš tacy jak ja. Po latach dowiedziałem się jeszcze czegoœ o sobie, co było dla mnie szokiem i z czym nie mogłem się pogodzić, mimo że podejrzewałem to od dawna i nawet żarty sobie z tego robiłem. Poniższy tekst przygotowałem na podstawie czegoœ, co już nie raz polecałem. Zapraszam więc na prawdziwš ucztę duchowš życzšc smacznego. ”Przyszedł czas, w którym każdy ma prawo i obowišzek szukania indywidualnego spotkania z Bogiem”. Należy rozumieć, że religia jest procesem historycznym, a nie czymœ stałym i wiecznym, i że tworzš stosunek do tego, co œwięte (co oznacza nie dajšcš się zdefiniować wartoœć religijnš), co w różnych religiach różnie jest pojmowane. Dlatego okreœlenie zjawisk i przypadków za religijne i niereligijne zawsze jest umowne. Zachodzš one na siebie, tworzšc obszar trwałego przemieszania wiary z herezjš. Cały trud interpretacji zależy od zaistniałych warunków historycznych oraz od zamysłu autora: proroka, teologa czy opiniotwórcy. Łatwo więc zrozumieć, że we własnym interesie gotów on jest na często umykajšce prawdzie manipulacje. W najostrzejszej formie ma to miejsce wówczas, gdy siły religiotwórcze przekształcajš kult w zwartš doktrynę religijnš, reprezentowanš od tej pory przez instytucję koœcielnš, której celem nadrzędnym nie staje się – jak być powinno – propagowanie religii dšżšcej do osišgnięcia przez społeczeństwo wyższego poziomu rozwoju duchowego, ale usilne zapewnienie przetrwania samej sobie, potem własnego rozwoju i dominacji. W krzepnięciu tym największy nacisk kładzie się na tworzenie zwartoœci samego Koœcioła. Poczštkowo poprzez rozwój doktryny: formułowania wyznania wiary i rytuału kultowego, co owocuje powstaniem kanonu ksišg œwiętych z zasadš prawowiernoœci, herezji i schizmy, potem zaœ poprzez przechwytywanie władzy drogš nacisków politycznych i ekonomicznych (także przez rozwijanie własnej działalnoœci gospodarczej). Buddyzm, chrzeœcijaństwo, islam, konfucjanizm i manicheizm, konkurujšc z sobš, starajšc się dostosować do potrzeb i wymagań wszystkich ludzi (pomijamy oczywiœcie bolesnš kwestię kształtowania tych potrzeb i wymagań), już z samego założenia zmierzajš do opanowania œwiata. I o dziwo, ta bezgraniczna dšżnoœć do zwiększania obszaru wpływów ukazuje nie tylko prawdziwy charakter ekspansji, ale podważa zasadnoœć rozdzielnego istnienia poszczególnych religii, bezspornie udowadnia ich wspólny rodowód, wywodzšcy je z Indii i Bliskiego Wschodu. Co oznacza, iż żaden z Koœciołów nie ma prawa podawać się za jedynego depozytariusza prawdy religijnej… Tymczasem duchowni każdego z Koœciołów uważajš się za wyznawców wiary jedynej i w obronie tej wiary gotowi sš sięgnšć po każdy dostępny im oręż: od fałszerstw poczšwszy, a na ludobójstwie skończywszy. Ta smutna prawidłowoœć nie ominęła również bliskich memu sercu idei wznoszšcych mury Państwa Watykańskiego, gdzie Koœciół, operujšc pojęciem Jezusa historycznego, upowszechnił wizję starego œwiata, na dodatek wizję wywodzšcš się ze szczelnego kręgu tajemnicy braci zakonnych. A powszechnie wiadomo, iż język mędrców, ludzi œwiętych i oœwieconych, czy niespełna rozumu, jest niezrozumiały dla przeciętnego człowieka i posługiwanie się nim z łatwoœciš wprowadza słuchajšcego w błšd, o ile takie intencje przyœwiecajš retorowi. Zwłaszcza gdy zasadnicze treœci œwiadomie sš skryte w gšszczu umownych znaczeń i tworzonej po temu symbolice, zrozumiałej w przekładzie jedynie zaufanym. Mówišc o Jezusie historycznym, nie wolno nam zapominać, iż historia jest naukš œcisłš. Tymczasem, niestety, chrzeœcijaństwo – jak wszystkie religie – jest religiš objawionš i już z samej definicji przeczy niepodważalnoœci własnych dogmatów. Dzisiejszy Koœciół Rzymskokatolicki przyznaje już, iż chrzeœcijaństwo wyrosło z Objawienia Mojżeszowego i że Stary Testament stanowił jedynie wyjœcie dla nowej doktryny religijnej. Nie przyznaje się jednak, mimo chwalebnych tendencji ekumenicznych, do wypaczeń powstałych w tworzeniu podstaw własnej wiary, a także do odstępstw doktrynalnych. Nie przyznaje, bo nie może. Nie może w obliczu już pozyskanych zwolenników, nie może przez pamięć krzywd, jakie wyrzšdził ludzkoœci na przestrzeni wieków, jak i nie może z powodu zafałszowania i błędnej interpretacji słów samego Jezusa Chrystusa. Broni się też przed zarzutem podrabiania dokumentów koœcielnych o historycznym znaczeniu (pism œwiętych) i polegania na Ÿródłach już i tak wštpliwych. A przecież sam Mojżesz, kierowany naturalnie boskim posłannictwem, dopisał połowę Pięcioksięgu(!) Zaœ w układaniu Nowego Testamentu miało swój udział wielu boskich plenipotentów: proroków i kapłanów. Czy można w takim przypadku mieć stuprocentowš pewnoœć, iż każde słowo zawarte w Biblii było raz wyrzeczone, zgodnie z boskim zamysłem? Przecież sam wspomniany Pięcioksišg Mojżesza nie powstał od razu, pomijajšc częœć odautorskš samego proroka, ale kształtował się w cišgu długich stuleci, czerpišc informacje z wielu Ÿródeł – pierwszy raz spisany w IX i VIII wieku p.n.e., kolejnego opracowania doczekał się trzysta lat póŸniej, a ostatecznš postać przybrał po kolejnym (aż!) tysišcleciu. Wiadomo też, że został skompilowany z kilku niezwišzanych ze sobš Ÿródeł, a i nawet to, co doń weszło, też zostało sfałszowane. Doœć wspomnieć o Księdze Jozuego i Księgach Królewskich. Reszta tez jest wštpliwa. Na przykład księga Izajasza tylko w rozdziałach 1-39 rzeczywiœcie odzwierciedla działalnoœć proroka z VII wieku p.n.e. Natomiast pozostałe rozdziały dotyczš czynów innych anonimowych postaci, które na pewno żyły wiele stuleci póŸniej. Wystarczy sięgnšć po współczesne wydania Nowego Testamentu, by na wielu stronicach przedmowy spostrzec z przerażeniem, że edytor słowami teologów oficjalnie przyznaje się do tego, że Pismo Œwięte było wielokrotnie przerabiane i w wyniku tego przerabiania często zatracano właœciwy sens objawień. Dolejmy trochę oliwy do ognia. Jezus nigdy nie słyszał o Starym Testamencie, tym bardziej o Biblii. W tworzeniu œwiętej literatury odrzucono Księgę Pana, Księgę Wojen Jehowy i Księgę Jaszara. Tę ostatniš pominięto tylko dlatego, gdyż nie współbrzmiała z Księgš Wyjœcia, gdzie Jehowa wydawał instrukcje Mojżeszowi, dotyczšce zasad pożycia społecznego, łšcznie z X Przykazaniami i prawami dotyczšcymi Szabatu. Tymczasem w Księdze Jaszara nie ma nawet słowa o Jehowie, a prawa przekazuje Izraelitom Jetro, Najwyższy Kapłan Median i Pan Góry, generalny zarzšdca œwištyni synajskiej, który był… człowiekiem z krwi i koœci. W czasach Mojżesza nie było też góry Synaj. Całš historię wymyœlono na podstawie tekstów hebrajskich dopiero 1700 lat po Mojżeszu. X Przykazań i Psalmy skopiowano z egipskiego rytuału i przeinaczono. Nawet Słowa Mšdroœci Salomona z Księgi Przysłów Starego Testamentu wyjęto żywcem z ust egipskiego mędrca Amenemopa, choć i te sami Egipcjanie oparli na kanwie jeszcze starszych nauk Ptahhotepa, które po raz pierwszy ujrzały œwiat ponad 2000 lat przed Salomonem. Dziœ już wiadomo, że cała patriarchalna historia Starego Testamentu, idšca przez 19 pokoleń od Adama do Abrahama, to dzieje mezopotamskie, zaczynajšce się w sumeryjskim Edenie, gdzie hodowano rasę przywódców ludzkoœci, karmionych ekstraktami hormonalnymi, dzięki czemu mogli żyć setki a nawet tysišce lat. Zresztš pod Górš Horeb wyprawa Petriego odkryła œwištynie, w której wyrabiano Chleb Pokładny, ten sam, który jako Ogniowy Kamień sycił œwietliste ciała królów babilońskich. Dopiero od czasów Abrahama i Izaaka, kiedy Enlil-Jehowa przejšł przywództwo nad ludŸmi, żywotnoœć panów drastycznie spadła. Zapisy w księgach religijnych zmieniano przez tysišce lat, a nie w cišgu jednego czy dwóch ostatnich miesięcy. miesięcy tym okresie sama ludzkoœć przeżyła kilka społecznych rewolucji. Przecież œwięte teksty, uznawane przez wiernych za jedyna i przez Boga natchnione, były wielokrotnie kodyfikowane, sortowane i… na powrót przerabiane. Pierwszej oficjalnie odnotowanej segregacji dokonano na kongresie kapłanów w Jamanii (Jabne), gdzie wszystkie księgi œwięte ludzkim orzecznictwem podzielono na kanoniczne, zgrupowane pod szyldem Biblii, oczyszczane już od III wieku przed Chrystusem, i apokryfy, księgi nie pasujšce do prowadzonej przez Koœciół polityki. W 325 r. po Chrystusie mocš soboru Nicejskiego specjalni korektorzy koœcielni znowu solidnie okroili i przerobili Pismo Œwięte w sensie tego, co za właœciwe uznanym zostało. W roku 383 na polecenie papieża Damazego I sporzšdzono kolejny przekład, zwany od tej pory Wulgatš. Mało tego, w VII i VIII wieku naszej ery za boskie teksty wzięli się masoreci, którzy nie tylko przyjęli nowy kanon (raz na zawsze okreœlili), ale ustalili nawet kolejnoœć zdań i porzšdek słów w zdaniach. A i to nie był kres przeróbek, bo następne stulecia wyeliminowały jeszcze wiele goršcych tekstów i ksišg niewygodnych dla Koœcioła. A i tak œwięte księgi rażš sprzecznoœciami, dajšc wyraz coraz większemu niezadowoleniu mšdrzejszych z każdym pokoleniem wyznawców i powodujšc nawet odejœcie wielu duchownych z łona Koœcioła, i – co znamienne – ruchy reformatorskie. Błędy owe – twierdzš oni – nie mogłyby zaistnieć, gdyby teksty biblijne pisane były pod dyktando Ducha Œwiętego. I trudno odmówić im racji. Przecież już sama Księga Rodzaju, majšca zawierać prawdy niepodważalne, pełna jest niekonsekwencji. Wystarczy chociażby przypomnieć historię grzechu pierworodnego, Drzewa Życia i Drzewa Dobra i Zła czy Potopu, gdzie Bóg wykorzystuje każdš sposobnoœć do wyrażania niezadowolenia nie tylko ze stworzonego na własne podobieństwo człowieka, ale i z samego aktu stworzenia œwiata. Gdy tymczasem nawet dziœ skłonni jesteœmy przyznać, iż to, co stworzył Bóg, powinno być zawsze doskonałe. Jakże zaskakujšce jest opisane w Księdze Rodzaju zachowanie Boga po złożonej mu przez Noego ofierze całopalenia: ”Gdy Jahwe poczuł miłš woń, rzekł do siebie: Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest już złe od młodoœci. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem…”. To niezadowolenie Boga z własnego dzieła było i jest dla wielu wiernych nie do przyjęcia. Jego przyznanie się do dewastacji ziemi wstrzšsa na równi z miłš dla Boga woniš palonych zwierzšt. Jezusowy zakaz spożywania mięsa zastšpił Koœciół zaleceniami Jahwe, jakich Ów udzielił Noemu po potopie: ”Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm (…) A bojaŸń i lęk przed wami niech padnie na wszystkie zwierzęta ziemi i na wszelkie ptactwo niebios, na wszystko, co się rusza na ziemi, i na wszystkie ryby morskie; wszystko to oddane jest w wasze ręce”. Niepokojšce, nieprawdaż? Czy tak przemawia Bóg, o którym czytamy w Księdze Genesis, że stworzył niebo i ziemię i polecił ludziom jako wyłšczny pokarm roœlinny? Chyba tak, skoro w drugiej Księdze Mojżeszowej czytamy, jak po wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu nakazuje Bóg Mojżeszowi zbudowanie ołtarza ofiarnego, a Trzecia Księga Mojżeszowa zawiera już dokładny instruktaż składania ofiar wraz z opisem podziału rytualne ofiary między kapłanów: ”Ofiarę pokutnš zaczynać się będzie w tym samym miejscu, gdzie zarzyna się ofiarę całopalnš, a krwiš jej pokropi się ołtarz dookoła. Na ofiarę złoży się wszystek tłuszcz z niej, ogon i tłuszcz pokrywajšcy wnętrznoœci. Obie nerki i tłuszcz, który jest na nich przy polędwicach, i otrzewnš na wštrobie przy nerkach oddzieli się jš. Kapłan spali je na ołtarzu jako ofiarę ogniowš dla Pana. Jest to ofiara pokutna. Każdy spoœród kapłanów może jš spożywać”. Instrukcja zaleca skrapianie ołtarza krwiš zabitych zwierzšt i wylewanie jej reszty u jego podstaw. Czy tego mógł wymagać Pan Stworzenia? Jeżeli tak, to nauki Jezusa przeczš zamiarom Wszechwładnego… Koniec częœci pierwszej. C.D.N.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Penelopa Na pytanie skšd wzišł się Bóg chyba nikt ci nie odpowie. Powiem tylko tyle, że łšczny potencjał Absolutu cały czas się zwiększa, również dzięki Tobie. Co do patrzenia w lustro, to nie o ciało tu chodzi. Twoja dusza to częœć Boga. Kiedy już dostatecznie się rozwiniesz, to może stworzysz własny wszechœwiat, którego będziesz Bogiem.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Można wiedzieć skšd ten obszerny tekst???

"Duchy..." http://www.ejsi.com.pl/tajne/forum/read.php?f=1&t=49681&p=7

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://www.moast.com/image/21305.jpg

Jezus wycišga do nas swe dłonie, chce dawać, nie bioršc nic w zamian. Co go od nas spotyka ? On jest, On patrzy, On widzi, On czuje, On mówi, On miłuje, On cierpi, On umiera, On zmartwychwstaje. On jest ! Kto nie poczuł tej bezgranicznej miłoœci, ten nie wie, nie czuje, nie żyje. Wołam do ciebie, kepułg: chłopie, obudŸ się, ożyj ! Miłujšcy Ufita - który wielu łask doznał, a na nie nie zasłużył ps. porozmawiaj z Nim, otwórz się, wywal swe żale, a na pewno cię wysłucha. Tylko szczerze, prosto z serca, bez owijania w bawełnę.

Oglšdanie się cały czas na kogoœ innego i oczekiwanie od niego pomocy, do niczego oprócz braku samodzielnoœci nie prowadzi. Stańmy dumnie na własnych nogach, może wtedy będzie można ujrzeć uœmiech Boga. ZnajdŸmy Jezusa w sobie, bšdŸmy silni!

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ja sie nie pytam skšd wzišł się Bóg , bo chyba zdajesz sobie sprawę z nonsensu tego pytania ! To zdumiewajšce jak ludzie pretenduja do miana bóstwa , wręcz Boga. Sorry Dariuszu Wendołowski ale zdaje sie , że mylisz pojęcie Stwórcy . Powodzenia w takim razie w tworzeniu własnego wrzechœwiata. Jeszcze troche a " stworzysz ziemie podobnš " tylko nie zapomnij w swoim raju posadzić drzewa poznania :) Ale zdaje sie , że ty sam juz owoc skonsumowałeœ . SMACZNEGO ! ale czy jest do czego ?

Penelopa Różnica między tobš tu i teraz, a twoim wyższym ja w czwartym wymiarze jest taka jak między postaciš w grze RPG, a graczem. Dla twojego wyższego ja, to życie które teraz prowadzisz jest tylko czšstkš większej całoœci. Całoœć doœwiadczenia z wszystkich "gier" jakie prowadziłaœ i będziesz prowadzić, zbiera twoje wyższe ja i raczej nie masz pojęcia na jakim jest ono poziomie rozwoju. A jeœli chodzi o tworzenie rzeczy materialnych, to uczš się tego młode dusze już w "szkole".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Częœć druga. Ale już sto lat po Mojżeszu pojawiajš się odmienne tendencje, zakazujšce składania krwawych ofiar i jadania mięsa. Kolejni prorocy, tacy jak Jeremiasz, Amos, Micheasz, Ozeasz wypowiadajš się przeciwko zalecanym przez Mojżesza ofiarom. Powstaje pytanie, komu się przeciwstawiajš: Bogu czy Mojżeszowi? A jeœli prawu Mojżeszowemu, to czy to aby nie poddaje w wštpliwoœć jego wiarygodnoœci? A skoro Mojżesz mylił się w tak fundamentalnych sprawach, to czy nie mylił się i w pozostałych? A może doskonale wiedział, co robi…? Jeremiasz nie tylko odcina się od tego typu praktyk, ale słowami Boga poddaje w wštpliwoœć wiarygodnoœć przekazu Mojżeszowego: ”Bo nic nie powiedziałem ani nie nakazałem waszym przodkom, gdy wyprowadzałem ich z Egiptu, co do ofiar całopalnych i krwawych”. Izajasz stawiał sprawę otwarcie: ”Przestańcie składania czczych ofiar… Ręce wasze pełne sš krwi”. Butny Ozeasz bezpoœrednio oskarża kapłanów: ”Lubiš ofiary i chętnie je składajš; lubiš też mięso, które wówczas jedzš, lecz Jahwe nie ma w tym upodobania”. Za to biskup chrzeœcijański James Pilkington pouczał wręcz, iż dzikie zwierzęta zostały stworzone tylko po to, aby ludzie prowadzšcy wojny mogli na nich ćwiczyć swojš odwagę. Zaœ zwierzęta domowe – aby ludzie je dręczyli, gdyż w ten sposób pomagajš nam dŸwigać grzech pierworodny Adama i Ewy. Inny pasterz dusz, Henry Moore, w tym samym tonie głosił, iż woły i barany to chodzšce konserwy, taki podarunek od Boga, po który należy sięgać, gdy tylko jest się głodnym. Zdumiewajšce, jak rozbieżne w tej kwestii jest stanowisko Koœcioła i Jezusa. Jak przeciwstawne sobie sš różne teksty Pism Œwiętych, jak – według tych pism – pełna nielogicznoœci jest natura boska. Może trudno w to uwierzyć, ale do wegetarianizmu przywišzywał Jezus ogromne znaczenie. Także ojcowie Koœcioła tamtego okresu konsekwentnie odrzucali pożywienie zwierzęcego pochodzenia, propagujšc - zgodnie z dziewiczš naukš Jezusa – ideał miłoœci do zwierzšt: œw. Hieronim mieszkał z dwoma lwami, a œw. Franciszek z Asyżu słynšł z uwolnienia gołębia, oswojenia wilka i z wygłaszania kazań do ryb. Słowem, całe wczesne chrzeœcijaństwo całkowicie wyrzekło się mięsa w jedzeniu, o czym z powagš czytamy w pierwszej wersji Ewangelii, jakš Esseńczycy ukryli w jednym z tybetańskich klasztorów, oraz w tekstach odkrytych w Qumran. Esseńczyków, spadkobierców nauk Melchizedeka, uważano – i słusznie – za pierwszych chrzeœcijan, aż do pojawienia się ucieleœnionego Chrystusa. To właœnie Esseńczycy wychowali Jezusa w doktrynie wyłożonej przez Eliasza na Górze Caramel. Oni też – przeciwnicy Pawła – od samego poczštku otwarcie występowali przeciwko krwawym ofiarom i bezbożnemu spożywaniu mięsa, okreœlajšc ofiarnictwo podstawowym złem religii, a jego zniesienie ważnym zadaniem dla Jezusa, uważanego przez nich za proroka. Warto w tym miejscu zacytować 29 i 30 werset Księgi Genesis, który stał się koœciš niezgody wczesnochrzeœcijańskiego œwiata: ”Potem rzekł Bóg: oto daję wam wszelkš roœlinę wydajšcš nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie – niech będzie dla was pokarmem! Wszystkim zaœ dzikim zwierzętom i wszelkiemu ptactwu niebios i wszelkim płazom na ziemi, w których jest tchnienie życia, daję na pokarm wszystkie roœliny. I tak się stało”. Idea wegetarianizmu wypełniała cały ówczesny œwiat, stajšc się nie tylko metodš rozwoju duchowego, ale i moralnym obowišzkiem każdego chrzeœcijanina. Œw. Piotr przyznaje ze szczeroœciš: ”Żyję chlebem i oliwkami, którym tylko sporadycznie dodaję jakšœ jarzynę”. Podobnie czynił œw. Mateusz i œw. Jan. ”Także Jakub, brat Pana – powiada œw. Augustyn – żywił się nasionami i roœlinami, nie dotykał ani mięsa, ani wina”. W liœcie Pliniusza do Trajana czytamy, że pierwsi chrzeœcijanie nie jedli nic, co było do życia zrodzone, lecz tylko – cilbum innoxium – niewinne potrawy. Plutarch, grecki historyk, wielokrotnie powtarzał słowa Orfeusza: ”Tak jak wy majš dusze… dlatego powstrzymajcie się od spożywania pokarmów na bazie mięsa! (…) Barbarzyństwem jest sprzedawać stare konie, kiedy nie sš już użyteczne. Oznacza to, że nie jest się wdzięcznym za oddane usługi. Prawdziwie dobry człowiek winien zatrzymać stare konie, nawet jeœli nie sš użyteczne”. Już Zarathustra potępiał ludzkie barbarzyństwo, głoszšc: ”Zamiast ofiarowywać zwierzęta, pozwólcie im być wolnymi. Pozwólcie im szukać trawy, wody i pieszczoty wiatru. Zwierzęta, które zabijacie, dały wam już swš ofiarę w postaci mleka i wełny. Zawierzyły waszym rękom, które teraz je zabijajš”. Kiedy Budda ujrzał zranionego baranka, który nie potrafił nadšżyć za stadem, wzišł go na ręce, mówišc: ”Biedna matko o wełnistej sierœci, gdziekolwiek pójdziesz, poniosę twoje małe. Lepiej nie pozwolić cierpieć zwierzęciu, niż siedzieć kontemplujšc zło œwiata i modlić się w towarzystwie kapłanów”. Jednakże kiedy pierwsze wieki oficjalnego chrzeœcijaństwa przyniosły rozkwit Koœcioła, dajšc mu silnš pozycję, jego patriarchowie zaczęli powoli odsuwać się od nauk Jezusa, uważajšc je często za niewygodne i zbyteczne. W 314 roku koncylium regionalne w Ankarze zawiesiło wszystkich kleryków i diakonów, ponieważ nie chcieli jeœć mięsa nawet ukrytego w jarzynach, co potraktowano z całš surowoœciš jako wystšpienie przeciwko Bogu, który dał zwierzęta za pokarm. Na takš praktykę pozwalała im pozycja monopolisty oraz wysoki poziom wykształcenia. Możemy zaryzykować stwierdzenie, iż jedynie duchowni byli w tamtych czasach doskonale zorientowani w zawiłoœciach pism œwiętych. I – co bardzo ważne – jedynie oni mieli dostęp do tego rodzaju ksišg, podczas gdy reszta społeczeństwa mogła polegać jedynie na ich zapewnieniach. Dopiero wynalezienie druku poprawiło nieco stan powszechnej ciemnoty. Niestety, był to krok stanowczo spóŸniony: sfałszowane pisma zdšżyły już na stałe wejœć do tradycji, a okrzepły monolit koœcielny stał się zbyt silny na wszelkie próby dociekania prawdy. Poza tym zadziałał tu jeszcze czynnik œlepej wiary, na stulecia kształtujšcej formę powszechnego pola informacji. ”Pod wieloma względami uczeni działajšcy na polu studiów biblijnych dowiedli, że z Bibliš łšczš się o wiele bardziej złożone problemy, niż się zwykle przypuszcza. Na przykład w wypadku Nowego Testamentu powszechnie już wiadomo, że Ewangelii nie można traktować jako œcisłych historycznych doniesień o tym, co Chrystus mówił i czynił. Przeciwnie, wiele legend o jego życiu i dokonaniach zostało w znacznym stopniu upiększonych, zanim włšczono je do ostatecznej wersji Ewangelii w ostatnim trzydziestoleciu I wieku n.e.” Bezkarnoœć kapłanów i niedostępnoœć Biblii dały Koœciołowi całkowicie wolnš rękę w kształtowaniu obrazu wiary. Już na Soborze Nicejskim w 325 r.n.e. specjalni korektorzy starannie wykreœlili niewygodne teksty (nie należšce do ciekawych), w tym tak istotne dla dogmatu, jak prawdę o reinkarnacji czy zakaz spożywania mięsa. Oczywiœcie w zapale fabrykowania nowej prawdy spłodzono także wiele rzekomo oryginalnych tekstów, jak chociażby 1 i 2 List do Tymoteusza, List do Kolosa, 2 List do Tesaloniczan, List do Tytusa czy list do Hebrajczyków. A nie chodzi tu o przypisywanie autorstwa jakiemuœ tam dziełu literackiemu, co na przełomie wieków było regułš, ale o niezgodnoœci doktrynalne. Jednak nie wszyscy duchowni przyjęli zarzšdzenie soboru za właœciwe. Wielu wcišż trwało przy Jezusowych prawdach. Doszło do takiego rozłamu w łonie Koœcioła, iż wszyscy duchowni pod groŸbš usunięcia z urzędu musieli próbować mięsa. Tej postawie, proszę zauważyć, sprzeciwiali się kapłani uznawani za œwiętych przez ich własny Koœciół! Przy naukach Jezusa niezłomnie trwał chociażby Klemens z Aleksandrii, Bazylii Wielki, arcybiskup Cezarei, czy Hieronim z Dalmacji. „Za” opowiadała się poczštkowo większa częœć niższego duchowieństwa. Respektowana przez cały stan mnichów chrzeœcijańskich wstrzemięŸliwoœć upadła, dopiero kiedy zakony stały się bogate i potężne. Ideał chrzeœcijaństwa odszedł wówczas w zapomnienie raz na zawsze. Klasztory próbujšce temu zaradzić zamykano, a duchownych odwoływano. Tylko nielicznym udawało się jakiœ czas broni㠜więtych zasad, ale i oni znikali potem w tajemniczych okolicznoœciach. Na własnej skórze doœwiadczył tego wędrowny kaznodzieja Piotr Waldes, który – choć w głoszeniu ideałów czystoœci przechytrzył aż dwóch papieży, otrzymujšc z ich ršk przyzwolenie na głoszenie słowa Bożego, tak bardzo przejšł się misjš wygłaszania kazań, iż musiał… zaginšć w podróży do Ziemi Œwiętej, aby zainicjowany przezeń ruch odnowy przestał dręczyć Koœciół prachrzeœcijańskimi zasadami. Koniec częœci drugiej. C.D.N.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://ugweb.cs.ualberta.ca/~uacs/images/devil.jpg
Wydaje się, patrzšc na ostatniš reinkarnację Diabliska, że najprawdopodobniej sš œwiadomi, zatem winni poniesc karę. Karę stsosownš do zażucanego im czynu. Jak widzimy Diabeł jest bardzo groŸny, jego oczy wskazujšna to, że cały czas o czyms myœłi i coœ knuje. Na poczštek proponuję, cwiartowanie, potem solenie i na koniec duszenie, lub ćwiartowanie, duszenie i solenie. No a potem standartowe odsyłanie do drugiego wymiaru.
http://www.rumburak.website.pl/artykuly/img/inkwizycja15.jpg
Przedstawiona powyżej metoda jest sprawdzona w praktyce wykonano dzięki niej około 200 000 odesłań. Pozdrawiam Igor

http://img332.imageshack.us/img332/687/inkwizycja1qr.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Nie tracę czasu na gierki ! Można wiele przyjšć i jeszcze więcej odrzucić. Ale tak na prawdę nikt nie wie nic o nadœwiadomoœci , możesz się domyœlać - ale domysły to nie wiedza !

Jestem niedowiarkiem. I wiem dostatecznie dużo na temat o którym piszę, żeby o tym pisać. WyobraŸ sobie, że istniejš naukowe (potwierdzone w tysišcach przypadków) metody badania takich spraw. Jak Ci się podobała muzyka?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Nie tracę czasu na kiepskie gierki. Prawie wcale nie oglšdam telewizji. Czytam ksišżki. Mam sny kontrolowane. I coraz lepiej idzie mi kontrolowanie życia w œwiecie materii. A jakie Ty preferujesz formy spędzania czasu wolnego?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Muzyki jeszcze nie słuchałam , więc na opinię mojš musisz poczekać. Lubisz czekać ???

Super sny kontrolowane ,czyli pól sen pół jawa. Czasem się pewnie już pieprzy co jest snem a co jawš ? hiha Moja forma spedzania czasu ? hmmhmmhm , zawsze czynna ! oczywiœcie forma czynna :)

Lubię czekać, wtedy się podniecam. I jestem bardzo cierpliwy. Mam anielskš cierpliwoœć (to opinia mojej rodziny) od małego.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Masz jak w banku podniety ! Poczekasz !
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 300
Poprzednia strona | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | .. | 14 | 15 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.