| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Czy słudzy diabła świadomie służą swemu władcy ? | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 300 |
|
Wielu jest ludzi, którzy na tym i na innych forach starajš się
w sposób mniej lub bardziej podstępny szerzyć fałsz, deprawację,
idee fałszywej wolnoci itp.
Załóżmy, że sprowadzili poprzez swojš pisaninę niejednego człowieka
na złš drogę. W ten sposób stajš się sługami szatana.
I tu pojawia się pytanie jak w temacie:
Czy słudzy diabła wiadomie służš swemu władcy ?
I dalej, czy jeli niewiadomie, to kara za te czyny będzie mniejsza, niż
gdyby czynili to w pełnej wiadomoci ?
|
|
|
Gdzie jest mowa o tym , że Maria jest matka Boga ??? Może ktos mnie owieci ???
|
|
|
... i po weekendzie.
Kruger okazał się cienkim, ale o dziwo doć smacznym piwem.
A weekend okazał się bardzo owocny.
Tępiłem Ufitów w grze „UFO Aftershock” i powiem wam w sekrecie, że ich dni sš już policzone, a pomogš nam… dobrzy kosmici.
Weekend okazał się bardzo owocny z jeszcze jednego powodu, otóż dokształciłem się jeszcze w dziedzinie religioznawstwa.
Poczytałem o „mšdrych” księgach i o działaniach Kocioła, który najwyraniej w pełni wiadomie służy sam sobie, bo przecież nie ludziom i Bogu.
Swoimi owocnymi poszukiwaniami z chęciš się z wami podzielę.
Już jako dziecko stwierdziłem, że to co mówi Kociół kupy się nie trzyma, no ale podobno jestem geniuszem – to nie moja opinia. Mi się wydawało, że inni ludzie sš tacy jak ja. Po latach dowiedziałem się jeszcze czego o sobie, co było dla mnie szokiem i z czym nie mogłem się pogodzić, mimo że podejrzewałem to od dawna i nawet żarty sobie z tego robiłem.
Poniższy tekst przygotowałem na podstawie czego, co już nie raz polecałem.
Zapraszam więc na prawdziwš ucztę duchowš życzšc smacznego.
”Przyszedł czas, w którym każdy ma prawo i obowišzek szukania indywidualnego spotkania z Bogiem”.
Należy rozumieć, że religia jest procesem historycznym, a nie czym stałym i wiecznym, i że tworzš stosunek do tego, co więte (co oznacza nie dajšcš się zdefiniować wartoć religijnš), co w różnych religiach różnie jest pojmowane. Dlatego okrelenie zjawisk i przypadków za religijne i niereligijne zawsze jest umowne. Zachodzš one na siebie, tworzšc obszar trwałego przemieszania wiary z herezjš. Cały trud interpretacji zależy od zaistniałych warunków historycznych oraz od zamysłu autora: proroka, teologa czy opiniotwórcy. Łatwo więc zrozumieć, że we własnym interesie gotów on jest na często umykajšce prawdzie manipulacje.
W najostrzejszej formie ma to miejsce wówczas, gdy siły religiotwórcze przekształcajš kult w zwartš doktrynę religijnš, reprezentowanš od tej pory przez instytucję kocielnš, której celem nadrzędnym nie staje się – jak być powinno – propagowanie religii dšżšcej do osišgnięcia przez społeczeństwo wyższego poziomu rozwoju duchowego, ale usilne zapewnienie przetrwania samej sobie, potem własnego rozwoju i dominacji. W krzepnięciu tym największy nacisk kładzie się na tworzenie zwartoci samego Kocioła. Poczštkowo poprzez rozwój doktryny: formułowania wyznania wiary i rytuału kultowego, co owocuje powstaniem kanonu ksišg więtych z zasadš prawowiernoci, herezji i schizmy, potem za poprzez przechwytywanie władzy drogš nacisków politycznych i ekonomicznych (także przez rozwijanie własnej działalnoci gospodarczej).
Buddyzm, chrzecijaństwo, islam, konfucjanizm i manicheizm, konkurujšc z sobš, starajšc się dostosować do potrzeb i wymagań wszystkich ludzi (pomijamy oczywicie bolesnš kwestię kształtowania tych potrzeb i wymagań), już z samego założenia zmierzajš do opanowania wiata. I o dziwo, ta bezgraniczna dšżnoć do zwiększania obszaru wpływów ukazuje nie tylko prawdziwy charakter ekspansji, ale podważa zasadnoć rozdzielnego istnienia poszczególnych religii, bezspornie udowadnia ich wspólny rodowód, wywodzšcy je z Indii i Bliskiego Wschodu. Co oznacza, iż żaden z Kociołów nie ma prawa podawać się za jedynego depozytariusza prawdy religijnej…
Tymczasem duchowni każdego z Kociołów uważajš się za wyznawców wiary jedynej i w obronie tej wiary gotowi sš sięgnšć po każdy dostępny im oręż: od fałszerstw poczšwszy, a na ludobójstwie skończywszy. Ta smutna prawidłowoć nie ominęła również bliskich memu sercu idei wznoszšcych mury Państwa Watykańskiego, gdzie Kociół, operujšc pojęciem Jezusa historycznego, upowszechnił wizję starego wiata, na dodatek wizję wywodzšcš się ze szczelnego kręgu tajemnicy braci zakonnych. A powszechnie wiadomo, iż język mędrców, ludzi więtych i owieconych, czy niespełna rozumu, jest niezrozumiały dla przeciętnego człowieka i posługiwanie się nim z łatwociš wprowadza słuchajšcego w błšd, o ile takie intencje przywiecajš retorowi. Zwłaszcza gdy zasadnicze treci wiadomie sš skryte w gšszczu umownych znaczeń i tworzonej po temu symbolice, zrozumiałej w przekładzie jedynie zaufanym.
Mówišc o Jezusie historycznym, nie wolno nam zapominać, iż historia jest naukš cisłš. Tymczasem, niestety, chrzecijaństwo – jak wszystkie religie – jest religiš objawionš i już z samej definicji przeczy niepodważalnoci własnych dogmatów. Dzisiejszy Kociół Rzymskokatolicki przyznaje już, iż chrzecijaństwo wyrosło z Objawienia Mojżeszowego i że Stary Testament stanowił jedynie wyjcie dla nowej doktryny religijnej. Nie przyznaje się jednak, mimo chwalebnych tendencji ekumenicznych, do wypaczeń powstałych w tworzeniu podstaw własnej wiary, a także do odstępstw doktrynalnych. Nie przyznaje, bo nie może. Nie może w obliczu już pozyskanych zwolenników, nie może przez pamięć krzywd, jakie wyrzšdził ludzkoci na przestrzeni wieków, jak i nie może z powodu zafałszowania i błędnej interpretacji słów samego Jezusa Chrystusa. Broni się też przed zarzutem podrabiania dokumentów kocielnych o historycznym znaczeniu (pism więtych) i polegania na ródłach już i tak wštpliwych. A przecież sam Mojżesz, kierowany naturalnie boskim posłannictwem, dopisał połowę Pięcioksięgu(!) Za w układaniu Nowego Testamentu miało swój udział wielu boskich plenipotentów: proroków i kapłanów. Czy można w takim przypadku mieć stuprocentowš pewnoć, iż każde słowo zawarte w Biblii było raz wyrzeczone, zgodnie z boskim zamysłem? Przecież sam wspomniany Pięcioksišg Mojżesza nie powstał od razu, pomijajšc częć odautorskš samego proroka, ale kształtował się w cišgu długich stuleci, czerpišc informacje z wielu ródeł – pierwszy raz spisany w IX i VIII wieku p.n.e., kolejnego opracowania doczekał się trzysta lat póniej, a ostatecznš postać przybrał po kolejnym (aż!) tysišcleciu. Wiadomo też, że został skompilowany z kilku niezwišzanych ze sobš ródeł, a i nawet to, co doń weszło, też zostało sfałszowane. Doć wspomnieć o Księdze Jozuego i Księgach Królewskich. Reszta tez jest wštpliwa. Na przykład księga Izajasza tylko w rozdziałach 1-39 rzeczywicie odzwierciedla działalnoć proroka z VII wieku p.n.e. Natomiast pozostałe rozdziały dotyczš czynów innych anonimowych postaci, które na pewno żyły wiele stuleci póniej. Wystarczy sięgnšć po współczesne wydania Nowego Testamentu, by na wielu stronicach przedmowy spostrzec z przerażeniem, że edytor słowami teologów oficjalnie przyznaje się do tego, że Pismo więte było wielokrotnie przerabiane i w wyniku tego przerabiania często zatracano właciwy sens objawień.
Dolejmy trochę oliwy do ognia. Jezus nigdy nie słyszał o Starym Testamencie, tym bardziej o Biblii. W tworzeniu więtej literatury odrzucono Księgę Pana, Księgę Wojen Jehowy i Księgę Jaszara. Tę ostatniš pominięto tylko dlatego, gdyż nie współbrzmiała z Księgš Wyjcia, gdzie Jehowa wydawał instrukcje Mojżeszowi, dotyczšce zasad pożycia społecznego, łšcznie z X Przykazaniami i prawami dotyczšcymi Szabatu. Tymczasem w Księdze Jaszara nie ma nawet słowa o Jehowie, a prawa przekazuje Izraelitom Jetro, Najwyższy Kapłan Median i Pan Góry, generalny zarzšdca wištyni synajskiej, który był… człowiekiem z krwi i koci.
W czasach Mojżesza nie było też góry Synaj. Całš historię wymylono na podstawie tekstów hebrajskich dopiero 1700 lat po Mojżeszu. X Przykazań i Psalmy skopiowano z egipskiego rytuału i przeinaczono. Nawet Słowa Mšdroci Salomona z Księgi Przysłów Starego Testamentu wyjęto żywcem z ust egipskiego mędrca Amenemopa, choć i te sami Egipcjanie oparli na kanwie jeszcze starszych nauk Ptahhotepa, które po raz pierwszy ujrzały wiat ponad 2000 lat przed Salomonem.
Dzi już wiadomo, że cała patriarchalna historia Starego Testamentu, idšca przez 19 pokoleń od Adama do Abrahama, to dzieje mezopotamskie, zaczynajšce się w sumeryjskim Edenie, gdzie hodowano rasę przywódców ludzkoci, karmionych ekstraktami hormonalnymi, dzięki czemu mogli żyć setki a nawet tysišce lat. Zresztš pod Górš Horeb wyprawa Petriego odkryła wištynie, w której wyrabiano Chleb Pokładny, ten sam, który jako Ogniowy Kamień sycił wietliste ciała królów babilońskich. Dopiero od czasów Abrahama i Izaaka, kiedy Enlil-Jehowa przejšł przywództwo nad ludmi, żywotnoć panów drastycznie spadła.
Zapisy w księgach religijnych zmieniano przez tysišce lat, a nie w cišgu jednego czy dwóch ostatnich miesięcy. miesięcy tym okresie sama ludzkoć przeżyła kilka społecznych rewolucji. Przecież więte teksty, uznawane przez wiernych za jedyna i przez Boga natchnione, były wielokrotnie kodyfikowane, sortowane i… na powrót przerabiane. Pierwszej oficjalnie odnotowanej segregacji dokonano na kongresie kapłanów w Jamanii (Jabne), gdzie wszystkie księgi więte ludzkim orzecznictwem podzielono na kanoniczne, zgrupowane pod szyldem Biblii, oczyszczane już od III wieku przed Chrystusem, i apokryfy, księgi nie pasujšce do prowadzonej przez Kociół polityki. W 325 r. po Chrystusie mocš soboru Nicejskiego specjalni korektorzy kocielni znowu solidnie okroili i przerobili Pismo więte w sensie tego, co za właciwe uznanym zostało. W roku 383 na polecenie papieża Damazego I sporzšdzono kolejny przekład, zwany od tej pory Wulgatš. Mało tego, w VII i VIII wieku naszej ery za boskie teksty wzięli się masoreci, którzy nie tylko przyjęli nowy kanon (raz na zawsze okrelili), ale ustalili nawet kolejnoć zdań i porzšdek słów w zdaniach. A i to nie był kres przeróbek, bo następne stulecia wyeliminowały jeszcze wiele goršcych tekstów i ksišg niewygodnych dla Kocioła.
A i tak więte księgi rażš sprzecznociami, dajšc wyraz coraz większemu niezadowoleniu mšdrzejszych z każdym pokoleniem wyznawców i powodujšc nawet odejcie wielu duchownych z łona Kocioła, i – co znamienne – ruchy reformatorskie. Błędy owe – twierdzš oni – nie mogłyby zaistnieć, gdyby teksty biblijne pisane były pod dyktando Ducha więtego. I trudno odmówić im racji.
Przecież już sama Księga Rodzaju, majšca zawierać prawdy niepodważalne, pełna jest niekonsekwencji. Wystarczy chociażby przypomnieć historię grzechu pierworodnego, Drzewa Życia i Drzewa Dobra i Zła czy Potopu, gdzie Bóg wykorzystuje każdš sposobnoć do wyrażania niezadowolenia nie tylko ze stworzonego na własne podobieństwo człowieka, ale i z samego aktu stworzenia wiata. Gdy tymczasem nawet dzi skłonni jestemy przyznać, iż to, co stworzył Bóg, powinno być zawsze doskonałe.
Jakże zaskakujšce jest opisane w Księdze Rodzaju zachowanie Boga po złożonej mu przez Noego ofierze całopalenia:
”Gdy Jahwe poczuł miłš woń, rzekł do siebie: Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest już złe od młodoci. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem…”.
To niezadowolenie Boga z własnego dzieła było i jest dla wielu wiernych nie do przyjęcia. Jego przyznanie się do dewastacji ziemi wstrzšsa na równi z miłš dla Boga woniš palonych zwierzšt.
Jezusowy zakaz spożywania mięsa zastšpił Kociół zaleceniami Jahwe, jakich Ów udzielił Noemu po potopie:
”Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm (…) A bojań i lęk przed wami niech padnie na wszystkie zwierzęta ziemi i na wszelkie ptactwo niebios, na wszystko, co się rusza na ziemi, i na wszystkie ryby morskie; wszystko to oddane jest w wasze ręce”.
Niepokojšce, nieprawdaż? Czy tak przemawia Bóg, o którym czytamy w Księdze Genesis, że stworzył niebo i ziemię i polecił ludziom jako wyłšczny pokarm rolinny? Chyba tak, skoro w drugiej Księdze Mojżeszowej czytamy, jak po wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu nakazuje Bóg Mojżeszowi zbudowanie ołtarza ofiarnego, a Trzecia Księga Mojżeszowa zawiera już dokładny instruktaż składania ofiar wraz z opisem podziału rytualne ofiary między kapłanów:
”Ofiarę pokutnš zaczynać się będzie w tym samym miejscu, gdzie zarzyna się ofiarę całopalnš, a krwiš jej pokropi się ołtarz dookoła. Na ofiarę złoży się wszystek tłuszcz z niej, ogon i tłuszcz pokrywajšcy wnętrznoci. Obie nerki i tłuszcz, który jest na nich przy polędwicach, i otrzewnš na wštrobie przy nerkach oddzieli się jš. Kapłan spali je na ołtarzu jako ofiarę ogniowš dla Pana. Jest to ofiara pokutna. Każdy sporód kapłanów może jš spożywać”.
Instrukcja zaleca skrapianie ołtarza krwiš zabitych zwierzšt i wylewanie jej reszty u jego podstaw. Czy tego mógł wymagać Pan Stworzenia? Jeżeli tak, to nauki Jezusa przeczš zamiarom Wszechwładnego…
Koniec częci pierwszej. C.D.N.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Penelopa
Na pytanie skšd wzišł się Bóg chyba nikt ci nie odpowie.
Powiem tylko tyle, że łšczny potencjał Absolutu cały czas się zwiększa, również dzięki Tobie.
Co do patrzenia w lustro, to nie o ciało tu chodzi. Twoja dusza to częć Boga. Kiedy już dostatecznie się rozwiniesz, to może stworzysz własny wszechwiat, którego będziesz Bogiem.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Jezus wycišga do nas swe dłonie, chce dawać, nie bioršc nic w zamian.
Co go od nas spotyka ?
On jest, On patrzy, On widzi, On czuje, On mówi, On miłuje,
On cierpi, On umiera, On zmartwychwstaje.
On jest !
Kto nie poczuł tej bezgranicznej miłoci, ten nie wie, nie czuje, nie żyje.
Wołam do ciebie, kepułg: chłopie, obud się, ożyj !
Miłujšcy Ufita - który wielu łask doznał, a na nie nie zasłużył
ps. porozmawiaj z Nim, otwórz się, wywal swe żale, a na pewno cię wysłucha.
Tylko szczerze, prosto z serca, bez owijania w bawełnę.
|
|
|
Oglšdanie się cały czas na kogo innego i oczekiwanie od niego pomocy, do niczego oprócz braku samodzielnoci nie prowadzi.
Stańmy dumnie na własnych nogach, może wtedy będzie można ujrzeć umiech Boga.
Znajdmy Jezusa w sobie, bšdmy silni!
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ja sie nie pytam skšd wzišł się Bóg , bo chyba zdajesz sobie sprawę z nonsensu tego pytania !
To zdumiewajšce jak ludzie pretenduja do miana bóstwa , wręcz Boga. Sorry Dariuszu Wendołowski ale zdaje sie , że mylisz pojęcie Stwórcy . Powodzenia w takim razie w tworzeniu własnego wrzechwiata. Jeszcze troche a " stworzysz ziemie podobnš " tylko nie zapomnij w swoim raju posadzić drzewa poznania :) Ale zdaje sie , że ty sam juz owoc skonsumowałe . SMACZNEGO ! ale czy jest do czego ?
|
|
|
Penelopa
Różnica między tobš tu i teraz, a twoim wyższym ja w czwartym wymiarze jest taka jak między postaciš w grze RPG, a graczem.
Dla twojego wyższego ja, to życie które teraz prowadzisz jest tylko czšstkš większej całoci. Całoć dowiadczenia z wszystkich "gier" jakie prowadziła i będziesz prowadzić, zbiera twoje wyższe ja i raczej nie masz pojęcia na jakim jest ono poziomie rozwoju.
A jeli chodzi o tworzenie rzeczy materialnych, to uczš się tego młode dusze już w "szkole".
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Częć druga.
Ale już sto lat po Mojżeszu pojawiajš się odmienne tendencje, zakazujšce składania krwawych ofiar i jadania mięsa. Kolejni prorocy, tacy jak Jeremiasz, Amos, Micheasz, Ozeasz wypowiadajš się przeciwko zalecanym przez Mojżesza ofiarom. Powstaje pytanie, komu się przeciwstawiajš: Bogu czy Mojżeszowi? A jeli prawu Mojżeszowemu, to czy to aby nie poddaje w wštpliwoć jego wiarygodnoci? A skoro Mojżesz mylił się w tak fundamentalnych sprawach, to czy nie mylił się i w pozostałych? A może doskonale wiedział, co robi…?
Jeremiasz nie tylko odcina się od tego typu praktyk, ale słowami Boga poddaje w wštpliwoć wiarygodnoć przekazu Mojżeszowego:
”Bo nic nie powiedziałem ani nie nakazałem waszym przodkom, gdy wyprowadzałem ich z Egiptu, co do ofiar całopalnych i krwawych”.
Izajasz stawiał sprawę otwarcie:
”Przestańcie składania czczych ofiar… Ręce wasze pełne sš krwi”.
Butny Ozeasz bezporednio oskarża kapłanów:
”Lubiš ofiary i chętnie je składajš; lubiš też mięso, które wówczas jedzš, lecz Jahwe nie ma w tym upodobania”.
Za to biskup chrzecijański James Pilkington pouczał wręcz, iż dzikie zwierzęta zostały stworzone tylko po to, aby ludzie prowadzšcy wojny mogli na nich ćwiczyć swojš odwagę. Za zwierzęta domowe – aby ludzie je dręczyli, gdyż w ten sposób pomagajš nam dwigać grzech pierworodny Adama i Ewy. Inny pasterz dusz, Henry Moore, w tym samym tonie głosił, iż woły i barany to chodzšce konserwy, taki podarunek od Boga, po który należy sięgać, gdy tylko jest się głodnym.
Zdumiewajšce, jak rozbieżne w tej kwestii jest stanowisko Kocioła i Jezusa. Jak przeciwstawne sobie sš różne teksty Pism więtych, jak – według tych pism – pełna nielogicznoci jest natura boska.
Może trudno w to uwierzyć, ale do wegetarianizmu przywišzywał Jezus ogromne znaczenie. Także ojcowie Kocioła tamtego okresu konsekwentnie odrzucali pożywienie zwierzęcego pochodzenia, propagujšc - zgodnie z dziewiczš naukš Jezusa – ideał miłoci do zwierzšt: w. Hieronim mieszkał z dwoma lwami, a w. Franciszek z Asyżu słynšł z uwolnienia gołębia, oswojenia wilka i z wygłaszania kazań do ryb. Słowem, całe wczesne chrzecijaństwo całkowicie wyrzekło się mięsa w jedzeniu, o czym z powagš czytamy w pierwszej wersji Ewangelii, jakš Esseńczycy ukryli w jednym z tybetańskich klasztorów, oraz w tekstach odkrytych w Qumran.
Esseńczyków, spadkobierców nauk Melchizedeka, uważano – i słusznie – za pierwszych chrzecijan, aż do pojawienia się ucielenionego Chrystusa. To włanie Esseńczycy wychowali Jezusa w doktrynie wyłożonej przez Eliasza na Górze Caramel. Oni też – przeciwnicy Pawła – od samego poczštku otwarcie występowali przeciwko krwawym ofiarom i bezbożnemu spożywaniu mięsa, okrelajšc ofiarnictwo podstawowym złem religii, a jego zniesienie ważnym zadaniem dla Jezusa, uważanego przez nich za proroka.
Warto w tym miejscu zacytować 29 i 30 werset Księgi Genesis, który stał się kociš niezgody wczesnochrzecijańskiego wiata:
”Potem rzekł Bóg: oto daję wam wszelkš rolinę wydajšcš nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie – niech będzie dla was pokarmem! Wszystkim za dzikim zwierzętom i wszelkiemu ptactwu niebios i wszelkim płazom na ziemi, w których jest tchnienie życia, daję na pokarm wszystkie roliny. I tak się stało”.
Idea wegetarianizmu wypełniała cały ówczesny wiat, stajšc się nie tylko metodš rozwoju duchowego, ale i moralnym obowišzkiem każdego chrzecijanina. w. Piotr przyznaje ze szczerociš: ”Żyję chlebem i oliwkami, którym tylko sporadycznie dodaję jakš jarzynę”. Podobnie czynił w. Mateusz i w. Jan. ”Także Jakub, brat Pana – powiada w. Augustyn – żywił się nasionami i rolinami, nie dotykał ani mięsa, ani wina”. W licie Pliniusza do Trajana czytamy, że pierwsi chrzecijanie nie jedli nic, co było do życia zrodzone, lecz tylko – cilbum innoxium – niewinne potrawy.
Plutarch, grecki historyk, wielokrotnie powtarzał słowa Orfeusza: ”Tak jak wy majš dusze… dlatego powstrzymajcie się od spożywania pokarmów na bazie mięsa! (…) Barbarzyństwem jest sprzedawać stare konie, kiedy nie sš już użyteczne. Oznacza to, że nie jest się wdzięcznym za oddane usługi. Prawdziwie dobry człowiek winien zatrzymać stare konie, nawet jeli nie sš użyteczne”.
Już Zarathustra potępiał ludzkie barbarzyństwo, głoszšc: ”Zamiast ofiarowywać zwierzęta, pozwólcie im być wolnymi. Pozwólcie im szukać trawy, wody i pieszczoty wiatru. Zwierzęta, które zabijacie, dały wam już swš ofiarę w postaci mleka i wełny. Zawierzyły waszym rękom, które teraz je zabijajš”.
Kiedy Budda ujrzał zranionego baranka, który nie potrafił nadšżyć za stadem, wzišł go na ręce, mówišc: ”Biedna matko o wełnistej sierci, gdziekolwiek pójdziesz, poniosę twoje małe. Lepiej nie pozwolić cierpieć zwierzęciu, niż siedzieć kontemplujšc zło wiata i modlić się w towarzystwie kapłanów”.
Jednakże kiedy pierwsze wieki oficjalnego chrzecijaństwa przyniosły rozkwit Kocioła, dajšc mu silnš pozycję, jego patriarchowie zaczęli powoli odsuwać się od nauk Jezusa, uważajšc je często za niewygodne i zbyteczne. W 314 roku koncylium regionalne w Ankarze zawiesiło wszystkich kleryków i diakonów, ponieważ nie chcieli jeć mięsa nawet ukrytego w jarzynach, co potraktowano z całš surowociš jako wystšpienie przeciwko Bogu, który dał zwierzęta za pokarm. Na takš praktykę pozwalała im pozycja monopolisty oraz wysoki poziom wykształcenia. Możemy zaryzykować stwierdzenie, iż jedynie duchowni byli w tamtych czasach doskonale zorientowani w zawiłociach pism więtych. I – co bardzo ważne – jedynie oni mieli dostęp do tego rodzaju ksišg, podczas gdy reszta społeczeństwa mogła polegać jedynie na ich zapewnieniach. Dopiero wynalezienie druku poprawiło nieco stan powszechnej ciemnoty. Niestety, był to krok stanowczo spóniony: sfałszowane pisma zdšżyły już na stałe wejć do tradycji, a okrzepły monolit kocielny stał się zbyt silny na wszelkie próby dociekania prawdy. Poza tym zadziałał tu jeszcze czynnik lepej wiary, na stulecia kształtujšcej formę powszechnego pola informacji.
”Pod wieloma względami uczeni działajšcy na polu studiów biblijnych dowiedli, że z Bibliš łšczš się o wiele bardziej złożone problemy, niż się zwykle przypuszcza. Na przykład w wypadku Nowego Testamentu powszechnie już wiadomo, że Ewangelii nie można traktować jako cisłych historycznych doniesień o tym, co Chrystus mówił i czynił. Przeciwnie, wiele legend o jego życiu i dokonaniach zostało w znacznym stopniu upiększonych, zanim włšczono je do ostatecznej wersji Ewangelii w ostatnim trzydziestoleciu I wieku n.e.”
Bezkarnoć kapłanów i niedostępnoć Biblii dały Kociołowi całkowicie wolnš rękę w kształtowaniu obrazu wiary. Już na Soborze Nicejskim w 325 r.n.e. specjalni korektorzy starannie wykrelili niewygodne teksty (nie należšce do ciekawych), w tym tak istotne dla dogmatu, jak prawdę o reinkarnacji czy zakaz spożywania mięsa. Oczywicie w zapale fabrykowania nowej prawdy spłodzono także wiele rzekomo oryginalnych tekstów, jak chociażby 1 i 2 List do Tymoteusza, List do Kolosa, 2 List do Tesaloniczan, List do Tytusa czy list do Hebrajczyków. A nie chodzi tu o przypisywanie autorstwa jakiemu tam dziełu literackiemu, co na przełomie wieków było regułš, ale o niezgodnoci doktrynalne.
Jednak nie wszyscy duchowni przyjęli zarzšdzenie soboru za właciwe. Wielu wcišż trwało przy Jezusowych prawdach. Doszło do takiego rozłamu w łonie Kocioła, iż wszyscy duchowni pod grobš usunięcia z urzędu musieli próbować mięsa. Tej postawie, proszę zauważyć, sprzeciwiali się kapłani uznawani za więtych przez ich własny Kociół! Przy naukach Jezusa niezłomnie trwał chociażby Klemens z Aleksandrii, Bazylii Wielki, arcybiskup Cezarei, czy Hieronim z Dalmacji. „Za” opowiadała się poczštkowo większa częć niższego duchowieństwa.
Respektowana przez cały stan mnichów chrzecijańskich wstrzemięliwoć upadła, dopiero kiedy zakony stały się bogate i potężne. Ideał chrzecijaństwa odszedł wówczas w zapomnienie raz na zawsze. Klasztory próbujšce temu zaradzić zamykano, a duchownych odwoływano. Tylko nielicznym udawało się jaki czas bronić więtych zasad, ale i oni znikali potem w tajemniczych okolicznociach. Na własnej skórze dowiadczył tego wędrowny kaznodzieja Piotr Waldes, który – choć w głoszeniu ideałów czystoci przechytrzył aż dwóch papieży, otrzymujšc z ich ršk przyzwolenie na głoszenie słowa Bożego, tak bardzo przejšł się misjš wygłaszania kazań, iż musiał… zaginšć w podróży do Ziemi więtej, aby zainicjowany przezeń ruch odnowy przestał dręczyć Kociół prachrzecijańskimi zasadami.
Koniec częci drugiej. C.D.N.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Nie tracę czasu na gierki !
Można wiele przyjšć i jeszcze więcej odrzucić. Ale tak na prawdę nikt nie wie nic o nadwiadomoci , możesz się domylać - ale domysły to nie wiedza !
|
|
|
Jestem niedowiarkiem.
I wiem dostatecznie dużo na temat o którym piszę, żeby o tym pisać.
Wyobra sobie, że istniejš naukowe (potwierdzone w tysišcach przypadków) metody badania takich spraw.
Jak Ci się podobała muzyka?
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Nie tracę czasu na kiepskie gierki.
Prawie wcale nie oglšdam telewizji.
Czytam ksišżki.
Mam sny kontrolowane.
I coraz lepiej idzie mi kontrolowanie życia w wiecie materii.
A jakie Ty preferujesz formy spędzania czasu wolnego?
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Muzyki jeszcze nie słuchałam , więc na opinię mojš musisz poczekać. Lubisz czekać ???
|
|
|
Super sny kontrolowane ,czyli pól sen pół jawa. Czasem się pewnie już pieprzy co jest snem a co jawš ? hiha
Moja forma spedzania czasu ? hmmhmmhm , zawsze czynna ! oczywicie forma czynna :)
|
|
|
Lubię czekać, wtedy się podniecam.
I jestem bardzo cierpliwy.
Mam anielskš cierpliwoć (to opinia mojej rodziny) od małego.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 300 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |