Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
...DO MIĘSOŻERCÓW.....
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 130

Kiedyś , w któryms z postów obiecałam ze szerzej wytłumacze sprawe jedzenia mięsa...... Pierwszym i decydujacym powodem ,uzasadniającym konieczność wyłączenia mięsa z diety ,jest fakt ,ze człowiek NIE NALEŻY do istot mięsożernych,tylko do roślinozernych a ścislej ze jest przystosowany do zywienia sie owocami....( nie znaczy to ze ma jesc tylko owoce,bo wiekszosc z was pewnie zaraz wybuchnie ironicznym smiechem).Nalezymy przeciez do rzedu naczelnych,podobnie jak nasi najblizsi sąsiedzi z drabiny ewolucyjnej i w systematyce ssaków-małpy goryle ,szympansy i orangutany...... No dobra ale nie bede zanudzać a poprostu udowodnie naturalne przystosowanie człowieka do pokarmu roślinnego.......Porównam cechy drapieżników z owocożernymi..... 1.Zęby drapiezników charakteryzują sie tym ze siekacze są słabo rozwinięte podczas gdy trzonowe są ostre,długie spiczaste.Natomias u orangutan ,podobnie jak u człowieka siekacze są rozwiniete dobrze a trzonowe są płaske,przystosowane do rozgniatania i rozcierania pokarmu 2.Slina mięsożerców ma skład potrzebny do trawienia białaka zwierzecego:nie zawiera ptialiny przeznaczonej do trawienia skrobi ,jej odczyn jest kwasny,Slina owocozercy jest alkaiczna,przystosowana do trawienia skrobi i cukrów zlozonych.Taki tez jest sklad ludzkiej sliny 3.żąładek mięsozercy ma kształt okragłego woreczka i wydziela 10 razy wiecej kwasu solnego niz zaladek zwierza roslinozernych,Kształt żołądka rosl. jest zupelnie odmienny,bardziej posluzny o zlozonej strukturze 4.Jelito mieskozercy jest trzy razy dłuższe niz jego tułów,natomias jelito roslin. jest dluzsze od tułowia 12 razy.I taka jest wlasnie dlugos jelita ludzkiego 5.Wątroba wszystkich roslinozercow ,podbnie jak i u czlowieka posiada zdolnosc do eliminowania niewielkich ilosci kwasu moczowego,Natomias wątrobamiesozerców jest wiele bardziej aktywna,zdolna do usuwania w organizmie 10 do 15 razy wiecej kwasu moczowego niz watroba orangutanai czlowieka 6.Rece owocozercow i czlowieka sa zaopatrzone w dlugie i ruchliwe palce przystosowane do zrywania owoców podczas gdy konczyny drapiezników maja twarde ,ostre pazury, sluzace do zabijania i rozdzierania miesa. 7.Skóra drapieznków, w przeciwienstwie do skóry owocozerców nie ma porów i nie wydziela potu. 8.Język mięsozerców jest szorstiki a owocozerców gładki. w trakcie dyskusji jezeli takowa zaistnieje bede mówic dalej........

Małpy tak jak człowiek są wszystkożerne i jedynie brak zwierzyny zmusza je do spożywania mięsa jedynie okazyjnie. Gdyby miały dostęp do dużych zasobów zwierząt łownych to nadal byłyby wszystkożerne lecz w ich diecie byłoby znacznie więcej miesa. A tak zmusu zostają im różnej maści zielska :-) Poza tym roślinożercy muszą przez cały czas coś jeść ponieważ ich dieta ma małą wartość odżywczą natomiast drapieżnik może sobie zapolować raz na parę dni i mieć potem spokój i czas na odpoczynek i chociażby rozwój duchowy ;-) Old chcesz konkretnych argumentów? Prosze bardzo ale nie w tym miejscu ponieważ tu nie da się ich przedstawić. Forum to nie miejsce na takie działania. Tu musi wystarczyć parę słów. Kto ma chęć, siłę i czas czytać tu prace doktorskie lub habilitacyjne ;-) ? Na koniec chyba najważniejszy argument za tym by jeść to na co ma się ochotę nie zważając na to czy czyni się tu jakiejś istocie krzywdę. Czy mamy prawo odmówić istocie mniej rozwiniętej tej lekcji w jej rozwoju zabraniając jej zginąć z naszej ręki by doświadczyć tego jak to jest być ofiarą?! My tego doswiadczyliśmy wcześniej i dzięki temu dobrnęliśmy do etapu człowieka. Teraz niektórzy zaczynają się zachowywać samolubnie i nie pozwalają innym istotom osiągnąć cel! Dlaczego? Czyżby chcieli zachować monopol na miejsce w którym obecnie się znajdują? A z reszty mniej zaawansowanych w rozwoju istot chcą uczynic niewolników?! Czy nie jest to łamanie wolnej woli każdej żywej istoty do stanowienia o sobie i swoim życiu? Jeszcze raz apeluję do tych tzw wrażliwych! Zastanówcie sie co robicie. Dobrymi chęciami wybrukowana jest droga do piekła a nie jeden zbawiciel ludzkości okazał się jej katem.

dobra skończmy juz z tymi małpami bo to sie zaczyna robic smieszne a co najwazniejsze nudne ........ żryjta co chceta!

Old! Czytam to wszystko i juz nie bardzo rozumiem o co chodzi.... Martyna chciala nas przekonac, ze czklowiek jest roslinozerca, ktos potem dodal, ze jedzenie miesa, to nalog.... Teraz Ty piszesz, ze chodzi Tobie o ewolucje czlowieka, ktorego przodek byl roslinozerny.... A jakie to ma znaczenie, ze nasz przodek byl roslinozerny? Widocznie musielismy uzupelniac diete mieskiem, by przetrwac.... Jak juz pisalem, ja sam wiosna i latem jestem roslinozerca, a zima, jak najbardziej miesozerca..... informacje pochodza z AWF. Klimat i pochodzenie genetyczne danego czlowieka.... Jako istoty stalocieplne, w zimnym klimacie dostarczamy energie ze spalania tluszczow. Ta sama dieta, ktora trzyma przy zyciu mieszkanca Syberii, Egipcjanina by zabila..... Stad nie mylilem sie piszac o menu np Rosjan i piciu przez nich wodki.... ZOLADEK. Sklad sokow trawiennych pozwala trawic bialka i tluszcze zwierzece... Nie jest zas przystosowany do trawienia celulozy. Argument, ze nie wszyscy roslinozercy trawia celuloze, jest do zbicia, przez odwolanie sie do wielkosci.... Mysz, ktora potrzebuje kilkunastu ziarenek, i drwal, wysmiany przez Ciebie, a potrzebujacy naprawde duuuuuuuuuuzo zieleniny.... UKLAD trawienny jest zbyt krotki do trawienia duzych tresci roslinnych, takie trawienie, to glownie fermentacja. Potrzebny jest uklad kilkuzoladkowy..... Natomiast faktem jest tez, ze Uklad trawienny jest dluzszy niz u miesozercow.... W zoladku mamy odczyn kwasny, w jelitach zasadowy, dlatego wazne jest spozywanie blonnika, by utrzymac perystaltyke jelit... Trawienie zaczyna sie jamie ustnej a konczy w jelitach, jak u roslinozercow. Jama ustna, wytwarza enzymy jak u drapieznikow.... Temat zebow byl przerabiany, mamy takie i takie, w koncu rejony wystepowania... Wielozercy sa wszedzie. Czyli Ludzie i szczury.... To tyle. Potwierdza to tylko MOJE zdanie, ze czlowiek powienien jesc to, na co ma ochote.... Ten lekarz zwrocil mi kilkakrotnie uwage na genetyke.... Migracje ludnosci, Ogrzewane domy (o ktorych tez pisalem), zmieniaja nasz sposob zywienia, bo kazdy z nas jest inny i potrzebuje inna wielkosc energii. Ale nawet jesli stworzymy pokarm IDEALNIE zbilansowany, to musimy dac czas naturze, by dokonala w nas kilku zmian. Pozdrawiam.....

Małpy tak jak człowiek są wszystkożerne i jedynie brak zwierzyny zmusza je do spożywania mięsa jedynie okazyjnie. Gdyby miały dostęp do dużych zasobów zwierząt łownych to nadal byłyby wszystkożerne lecz w ich diecie byłoby znacznie więcej miesa. A tak zmusu zostają im różnej maści zielska :-) Oj, chyba przoczylem jakąś sensację ze świata naukowego. Nibir, jeśli udowodniłeś, że nie ma już małp roślinożernych to należy Ci się Nobel, a jeśli dodatkowo zrobiłeś to z rozmachem - powinieneś dostać Pulitzera :) Nibir:"Poza tym roślinożercy muszą przez cały czas coś jeść ponieważ ich dieta ma małą wartość odżywczą natomiast drapieżnik może sobie zapolować raz na parę dni i mieć potem spokój i czas na odpoczynek i chociażby rozwój duchowy ;-)" Hehe i ta mała wartość odżywcza przejawia się z pewnością w sile jaką reprezentuje słoń :)) O gorylach już nic nie mówię, ponoć udowodniono, że nie ma małp roślinożernych :) Nibir:"Old chcesz konkretnych argumentów? Prosze bardzo ale nie w tym miejscu ponieważ tu nie da się ich przedstawić. Forum to nie miejsce na takie działania. Tu musi wystarczyć parę słów. Kto ma chęć, siłę i czas czytać tu prace doktorskie lub habilitacyjne ;-) ?" Taaak, z tym, że wiesz publikuje sie wnioski, opracowania, raporty. Jeśli masz dostep do tak sensacyjnych informacji - z pewnoscią musza istnieć jakies publikacje. Podaj więc namiary na źródła :) Nibir:"Na koniec chyba najważniejszy argument za tym by jeść to na co ma się ochotę nie zważając na to czy czyni się tu jakiejś istocie krzywdę." W tak ztechnicyzowanej cywilizacji, gdzie żywność jest w większości zatruta, pełna różnych dodatków (hormony, antybiotyki, dodatki chemiczne), gdzie prodycenci żywnosci patrzą tylko na swoje kieszenie, mając w większości przypadków za nic konsumenta - pisanie, iż należy jeść to, na co ma sie ochotę - jest wynikeim albo totalnego zamroczenia lub ślepiej wiary we własne "widzimisię" :P Czy mamy prawo odmówić istocie mniej rozwiniętej tej lekcji w jej rozwoju zabraniając jej zginąć z naszej ręki by doświadczyć tego jak to jest być ofiarą?! Pisząc w ten sposób musiałbyś podać wystarczającą ilość przesłanek, które poświadczały by przytoczoną przez Ciebie tezę o musie doświadczenia cierpienia, tortur, które to niby są wg. Ciebie nieodzwoną lekcją. Nibir:"My tego doswiadczyliśmy wcześniej i dzięki temu dobrnęliśmy do etapu człowieka." Porozmawiajmy więc o świecie energii, ducha. Na czym opierasz się pisząc, iż wcześniej, zanim dobrnęliśmy do etapu człowieka prześliśmy przysłowiową krwawą łaźnię? Uważasz, że wcześniej takze mieliśmy już Dusze, które obecnie w nas tkwią, z tym, ze były mniej rozwinięte i na bazie doswiaczeń o jakich mówisz ewoluowały wraz z ciałem? Jeśli tak, muszę powiedzieć, iż okrutna to idea, przeto chciałbym poznać jej przesłanki. Nibir:"Teraz niektórzy zaczynają się zachowywać samolubnie i nie pozwalają innym istotom osiągnąć cel! Dlaczego? Czyżby chcieli zachować monopol na miejsce w którym obecnie się znajdują? A z reszty mniej zaawansowanych w rozwoju istot chcą uczynic niewolników?! Czy nie jest to łamanie wolnej woli każdej żywej istoty do stanowienia o sobie i swoim życiu?" Teza bardzo śmiała. Proszę o podanie przesłanek. Na czym oparłeś się wyznając taką filozofię? Każda żywa istota nie jest powołana do cierpienia, ani też ewolucji do innych form poprzez kaźń. Duchy zwierząt ewoluują wraz z naturalnym, założonym wcześniej procesem rozprężania się energetyczneio Wszechświata. Cierpienie nie posuwa ich naprzód w ewolucji, przeciwnie - hamuje rozwój. Nibir:" Jeszcze raz apeluję do tych tzw wrażliwych! Zastanówcie sie co robicie. Dobrymi chęciami wybrukowana jest droga do piekła a nie jeden zbawiciel ludzkości okazał się jej katem." Tzw. wrażliwych?? Mógłbyś wyrażać się troszkę precyzyjniej i bez oceniającego tonu? Czekam aż wystraczająco donośnie wyjaśnisz, uzasadnisz tezę dotyczącą rozwoju poprzez cierpienie. Katami są ludzie w umazanych krwią "białych" fartuchach, którzy opłacani są albo przez nie mających siły odwalić tej roboty, lub nieświadomych ogromu cierpienia, kóre jest wynikiem teko błędnego koła, lub też obojętnych na wiekszość ludzi, lub też - szukających na siłę jakichś dziwnych usprawiedliwień swoich wyborów, a wreszcie przez tych, którzy ślepą wierzą w wciskane im od dziecka informacje, które działają już jak niezależne memy, jak wirus. Pozdrawiam serdecznie.

remigiusie, w czasie epoki lodowcowej człowiek musiał jesć mięso by przetrwać, innego pokarmu nie było. Teza jakoby drwal potrzebował dużej ilości zieleniny (musiałbyś także określić co rozumiesz poprzez "zieleninę") jest całkowicie do zbicia, ponieważ w prawdziwej,odpowiednio zbilansowanej diecie wegetariańskiej - dostarczasz organizmowi WSZYSTKICH niezbędnych składników odżywczych niezależnie od rodzaju wykonywanej pracy!! Zawartość kwasu solnego w żołądku jest taki sam jak u roślinożernych! Analiza historyczna oraz obserwacje budowy i funkcji przewodu pokarmowego dają podstawę stwierdzeniu, że człowiek jest istotą wszystkożerną z WYRAŹNĄ PREFERENCJĄ POKARMÓW ROŚLINNYCH !! "Nawet kiedy ukształtowała się kultura rolno-hodowlana (2-5 tys. lat temu) udział w diecie żywności pochodzenia zwierzęcego był stosunkowo niewielki. Zasadnicze zmiany w sposobie żywienia pojawiły się wraz z rozwojem cywilizacji przemysłowej. W wydanej w 1997 roku publikacji "Wegetarianizm w świetle nauki o żywności i żywieniu” autorstwa prof. Ziemlańskiego i dr Budzyńskiej-Topolowskiej przytoczona jest opinia genetyków, że dla przystosowania się do obecnych, zmienionych w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci nawyków żywieniowych trzeba przynajmniej 10 tys. generacji. Jeśli uświadomimy sobie, że generacja to ok. 20 lat, okaże się, że na pełne przystosowanie do tego, co powszechnie propaguje się i uprawia w dziedzinie współczesnego żywienia potrzeba 200 tys. lat - 5 razy dłużej, niż wynosi czas używania ognia przez człowieka. Należy zwrócić uwagę na następujące fakty: 1. Z punktu widzenia ewolucji najdawniej spożywanym mięsem były stworzenia łatwe do schwytania - owady, larwy, mięczaki, małe gady. Pokarm ten był jedzony na surowo. Taki posiłek jest łatwo trawiony i przyswajany, ale kulturowo dla współczesnego człowieka w większości wypadków nie do zaakceptowania. 2.Przez ok. 2 mln lat, kiedy człowiek jako łowca zaczął jadać mięso ssaków, również spożywał je na surowo. Badania laboratoryjne wykazały, że po zjedzeniu mięsa poddanego obróbce cieplnej następuje zauważalny wzrost leukocytozy (jak przy wniknięciu do krwi czynnika obcego, wymagającego najpierw immunologicznego rozpoznania, a potem usunięcia z organizmu). Spożycie surowego mięsa (w europejskiej tradycji kulinarnej jest to tatar) tego zjawiska nie powoduje, jednak grozi to zakażeniem chorobami pasożytniczymi. 3. Trzeba pamiętać, że mięso, które oferuje handel jest wytworem hodowli przemysłowej. Jej warunki sprawiają, że narażone na rozmaite infekcje zwierzęta otrzymują profilaktycznie, a także dla przyspieszenia przyrostu masy ciała duże dawki antybiotyków. Prawa rynku - wyprodukować dużo i szybko - skłaniają hodowców do podawania hormonów anabolicznych. Praktyka ta jest zabroniona w krajach UE, ale i tak organizacje konsumenckie wykrywają te środki w połowie dostępnego na rynku mięsa. Dodatkowym zagrożeniem są rozmaite metody (również chemiczne), przedłużania trwałości pożywienia, zabezpieczania go przed zepsuciem, poprawiania jego walorów smakowych i estetycznych. 4. Zagrożeniem, które wstrząsnęło świadomością ludzi w wielu krajach świata i wywołało falę strachu było odkrycie, że spożywanie mięsa bydła dotkniętego chorobą wściekłych krów (bydlęce gąbczaste zwyrodnienie mózgu BSE) może spowodować u człowieka śmiertelną odmianę choroby Creutzfelda-Jakoba. 5.Globalne skażenie środowiska sprawia, że spożywcze produkty roślinne nie są wolne od substancji szkodliwych. Ale ich stężenie zwiększa się wraz z wydłużeniem łańcucha pokarmowego. W mięsie zwierząt jest 10-20 razy wyższe niż w paszy, którą te zwierzęta były żywione. Współczesna nauka o żywieniu dostarcza coraz więcej dowodów korzystnego wpływu diety wegetariańskie na zdrowie człowieka. Niestety badania dotyczą głównie dorosłych i istnieje obawa przed uznaniem, że również dzieci mogą bezpiecznie być w ten sposób żywione. Prof. Ziemlański we wspomnianym już opracowaniu „Wegetarianizm” powołując się na liczne udokumentowane badania podaje, że u wegetarian w porównaniu z konsumentami tradycyjnej diety zawierającej mięso stwierdzono: 2-krotny spadek śmiertelności z powodu chorób układu krążenia (dotyczy to głównie choroby wieńcowej i nadciśnienia); znaczący spadek występowania wielu postaci chorób nowotworowych (nie tylko nowotworów przewodu pokarmowego); spadek występowania cukrzycy t. II (tzw. insulinoniezależnej); spadek występowania kamicy nerkowej i żółciowej; spadek występowania osteoporozy. Obecnie lansuje się pogląd, że zabezpieczeniem przed osteoporozą jest odpowiednio wysoka podaż wapnia. W tym celu proponuje się codzienne spożywanie mleka i jego przetworów. Zalecenie to pozostaje w sprzeczności z faktem, ż w Europie najwyższy wskaźnik osteoporozy występuje w Szwecji, kraju mającym najwyższe spożycie mleka przypadające na jednego obywatela. W 1988 roku ADA (Amerykańskie Towarzystwo Dietetyczne) opublikowało doniesienie, że w wyniku zmniejszenia ilości białka w diecie następuje zarówno spadek występowania osteoporozy w populacji jak i zmniejszenie stopnia nasilenia tej choroby u osoby nią dotkniętej. Fizjologom znane jest zjawisko „hyperkalcemii białkozależnej”, to jest pojawiania się podwyższonego poziomu wapnia w surowicy krwi po spożyciu posiłku, zawierającego skoncentrowane białko (dotyczy to również koncentratów białka roślinnego). Ten stan prowadzi do stopniowej powolnej utraty wapnia z moczem. W 1990 roku dr Dean Ornish, amerykański kardiolog i kardiochirurg, opublikował w czasopiśmie „Lancet” wyniki swojego 5-letniego eksperymentu klinicznego. Poddała mu się grupa chorych na zaawansowaną chorobę wieńcową, z podwyższonym poziomem cholesterolu i stwierdzonymi koronarograficznie zmianami w tętnicach wieńcowych. Pacjentom zaproponowano dietę wegańską, do której - aczkolwiek nie było to zalecane - mogli dodać filiżankę odtłuszczonego mleka dziennie i białko jaja kurzego. Obowiązywał zakaz picia kawy, a pacjentów z nadciśnieniem - również zakaz spożywania soli i alkoholu. Dieta zawierała: 10% energii pochodzącej z tłuszczu 15-20% energii pochodzącej z białka 70-75% energii pochodzącej z węglowodanów cholesterolu - nie więcej niż 5 mg/dzień. Już po kilku tygodniach stosowania diety zaobserwowano pierwsze pozytywne jej efekty w postaci zmniejszenia częstości bólów wieńcowych, poprawy samopoczucia i zwiększenia tolerancji wysiłku. Po roku (tak długo pierwotnie miał trwać eksperyment) wyniki były tak dobre, że biorący w nim udział pacjenci przystali na jego przedłużenie o następne 4 lata. Po zakończeniu badania stwierdzono obniżenie poziomu cholesterolu u badanych, zmniejszenie ilości incydentów wieńcowych i u 82% osób zwiększenia światła tętnic wieńcowych, potwierdzone w koronarografii. Był to pierwszy udokumentowany program pokazujący, że wbrew dotychczasowym opiniom miażdżyca może być procesem odwracalnym. Pacjenci w czasie trwania badania nie otrzymywali leków obniżających poziom cholesterolu, a inne leki tylko interwencyjnie. Wdrożono natomiast program aktywności fizycznej i zajęcia psychoterapeutyczne. W 1981 roku Gruberg i Raymond w książce „Beyond cholesterol” zebrali doniesienia o roli białka w powstawaniu miażdżycy. Została tam między innymi podana wiadomość o uszkadzającym działaniu na naczynia homocysteiny - produktu przemiany metioniny - jednego z aminokwasów egzogennych, występującego w większych ilościach w białku zwierzęcym. Najnowsze badania potwierdzają dodatnią korelację między poziomem homocysteiny i zaawansowaniem procesów miażdżycowych. Prowadzone w Chinach badania (Campbell i Chan, 1994) ujawniły, że nawet niewielki dodatek produktów zwierzęcych do diety zwiększa ryzyko choroby wieńcowej. Prof. Ziemlański cytuje też badania pokazujące, że uzyskiwano obniżenie poziomu cholesterolu przy wycofaniu z diety białka zwierzęcego bez zmiany ilości spożywanego tłuszczu, a dodatek produktów mlecznych do diety wegańskiej powodował trzy razy większy wzrost poziomu frakcji LDL cholesterolu niż frakcji HDL. Badania prowadzone na grupach wegetarian przez Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie w latach 1993-94 wykazały u nich: obniżony w stosunku do całej populacji poziom cholesterolu całkowitego i frakcji LDL cholesterolu; obniżenie współczynnika LDL/HDL, przy czym był on najniższy u wegan. W diecie wegańskiej, nawet nie skomponowanej z dużą uwagą, ale wykluczającej cukier, żywność wysoko przetworzoną, oczyszczone ziarno, zapewniającej równocześnie dostateczną ilość kalorii, zawartość białka pokrywa zapotrzebowanie z nadwyżką. Wszystkie produkty roślinne zawierają białko w swoim składzie. Szczególnie dużo jest go w roślinach strączkowych, orzechach, migdałach, pestkach. Tak zwane aminokwasy egzogenne mogą być z łatwością skompletowane. Chociaż część aminokwasów człowiek umie sam wytworzyć (aminokwasy endogenne), to tempo ich produkcji jest na tyle wolne, że i tak organizm jest uzależniony od ich podaży w pożywieniu. Stwierdzenie to kładzie kres podziałowi na białka pełno- i niepełnowartościowe. Wiele wskazuje na to, że przyjęte normy spożycia białka są znacznie zawyżone. Badania prowadzone wśród żyjących współcześnie plemion zbieraczo- łowieckich wykazują spożycie białka na poziomie 25-30 g/dobę dla człowieka dorosłego. Stanowi to około 16-30% normy przyjętej w Europie. Jednocześnie nie stwierdza się u tych ludów niedoborów jakościowych i energetycznych. Liczne autorytety sugerują zmniejszenie zalecanej ilości białka do 0,4-0,5 g/kg wagi ciała dla dorosłego, a dla dzieci po ukończeniu 2 roku życia 0,8-1,2 g/kg. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że są to nadal normy zawyżone. Według zaleceń WHO w celu zachowania zdrowia należy spożywać około 60 różnych produktów w ciągu miesiąca. Trwający 10 lat program badawczy w Chinach ”China Project”, którego wyniki od roku 1990 opracowywane były w licznych laboratoriach i instytutach badawczych w wielu krajach pokazał, że wysoki poziom zdrowia był wyraźnie skorelowany z prostą, wręcz ubogą dietą, wystarczającą jednak pod względem kalorycznym. Nie pociągnęło to jeszcze za sobą zmian w zaleceniach dietetycznych. Z całą pewnością jednak wiadomo, że im prostszy - to znaczy zawierający mniej składników posiłek - tym łatwiej jest trawiony i przyswajany. Różnorodność uzyskujemy w ciągu dłuższego czasu." Pozdrawiam

Old! My sie chyba nie rozumiemy..... Nigdzie nie napisalem, ze czlowiek nie moze zywic sie roslinami..... Mowilem tylko, ze niektorzy potrzebuja miesa, bo tego domaga sie ich organizm.... A tego chyba nie ma sensu podwazac..... jak mowilem, a potwierdzil mi to dzis lekarz, czlowiek moze powoli przestawiac sie na diete wegetarianska, chocby dzieki mniejszej ilosci energii, ktora potrzebuje do utrzymania temperatury ciala.... Ubrania, ogrzewanie, itp.... To, ze czlowiek jest wszystkozerny nie ulega chyba watpliwosci.... Poza tym nie rozwarzalismy jeszcze tutaj kwestii kulturowych, typu zakaz jedzenia wieprzowiny, ktora w goracym klimacie blyskawicznie staje sie trujaca, czy rytualnego, koszernego uboje zwierzat, co ma zwiazek z Ph.... Kiedys rozmawialem z rzeznikiem na ten temat.... Sprawy energii jak wiesz, wspaniale rozwiazali Indianie, po kazdym polowaniu przepraszajac ofiare.... Ale to jest Historia.... Teraz zyjemy w cieple, jezdzimy samochodami, mamy cieple mieszkania i nie potrzebujemy po prostu takiej ilosci energii. Mozemy przejsc na wegetarianizm.... Ale nie musimy, prawda? pozdrawiam....

Jeszcze jedno. Zgadzam sie w 100%, ze "lekkie" jedzenie, czyli bezmiesne, wspomaga leczenie roznych chorob, nie mowiac juz o glodowkach..... A co do lekarzy.... nadal jestem nieufny, czego przykladem moze byc afera z PROZACEM..... Coz.... na sprawdzenie czy to leku, czy diety, trzeba klikunastu lat.... A i tak najlepiej obserwowac autochtonow.... Bo czy ktos by przypuszczal, ze Eskimosi nie jedzac warzyw nie gina? A tyle sie mowilo, ze bez warzyw..... :) Pozdrawiam... Gdybys chcial mi napisac, o enzymach, przetwarzajacych tluszcz rybi w pochodna witaminy B, tak jak u nas robi to marchewka, to nie musisz.... to byl przyklad medialnego ogloszenia teorii, bez sprawdzania danych..... :)

Precz Glonojadom:D to nie na serio [%sig%]

remigiusie, nie wiem skąd pogląd, iż na dieice wegetariańskiej nie można żyć w pełnym zdrowiu w surowym, zimnym klimacie?? Bo to chyba sugerujesz? Uważasz, że w takich warunkach jedzenie mięsa jest nieodzowne ?:) Jeśli tak - uzasadnij. Podawałem Ci przykłady, wyniki badań dotyczące wydatkowania energetycznego... Powtórzę raz jeszcze: Jeśli odrzucasz autorytety w tej dziedzinie, musisz rekomendować się bogatym, osobistym doświadczeniem na tym polu. Sugerujesz, że wegetarianizm wpływa na wychładzanie orgaznimu wegetarianina? Możesz podać jakieś uzasadnienie, argument? Możesz przytoczyć jakieś cytaty lub odnośniki do wniosków z przeprowadzanych badań w tej kwestii, które jednoznacznie mówią o tezie, iż dieta wegetariańska wpływa na wychłodzenie organizmu? Nadmiar białka zwierzęcego nawet zmniejsza energię ciała. W serii testów na wytrzymałość, które prowadził dr Irving Fisher z Uniwersytetu Yale, wegetarianie byli dwukrotnie wydajniejsi. Gdy dr Fisher obniżył o 20% spożycie białka u niewegetarian, ich wydajność wzrosła o 33%. Inne liczne badania dowiodły, że odpowiednia dieta wegetariańska pozwala lepiej wykorzystać składniki odżywcze niż dieta mięsna. Badania dr J. Iotekyo i V. Kipani z Uniwersytetu w Brukseli wykazały, że wegetarianie są w stanie wykonywać testy sprawnościowe dwu- lub trzykrotnie dłużej i regenerują siły trzy razy szybciej niż osoby jedzące mięso. Powiedz to swojemu lekarzowi. Sugerowanie, że dieta wegetariańska dostarcza zbyt małej ilości energii, która musi być wykorzystana w celu utrzymania ciepłoty ciała jest wierutną bzdurą. Niestety, lekarz ten nie ma wystarczającej wiedzy w tej dziedzinie, co w sumie nie dziwi, ile bowiem godzin wykładów i ćwiczeń przeznacza się na naukę o żywieniu podczas studiów medycznych ? Dodatkowo, jak wiemy, nauka nie stoi wmiejscu, jeśli więc ktoś próbuje w miejscu pozostać, będzie tkwił w zaścianku wiedzy. Lekarze przede wszystkim powinni na bieżąco śledzić odkrycia i wyniki badań naukowych dotyczących człowieka. Piszesz, że organizmy niektórych osób domagają się mięsa. Możesz uściślić? Czytaleś o uzależniających właściwościach kwasu moczowego, którego duże ilości zawarte są w mięsie? Efekty jego działania są takie same jak w przypadku nikotyny, kofeiny, itp. Pod jego wpływem ulegamy narkotycznemu otumanieniu i uzależnieniu. Słyszałeś o babituranach?To leki, pochodne kwasu barbiturowego. Nazwa babituranów pochodzi od imienia Barbara (z mocznika zawartego w moczu kobiety o tym imieniu uzyskano na drodze syntezy chemicznej pierwszy barbituran) i od greckiego słowa "uron" - mocz. Obecnie są coraz rzadziej stosowane, ze względu na silne właściwości uzależniające. remigiusie - Eskimosi umierają w wieku 30-40 lat, nie brałbym więc przykładu z ich modelu odżywiania. Pozdrawiam

old spirit Ty sam sie zbadaj !!! To bvedzie najlepsze badanie naukowe. Tez to od naukowcow wiesz, ze Eskimosi umieraja w wieku 30-40 lat. Kto Ci takich bzdur naopowiadal ????

Old! A mieszkancy Kaukazu jedza baranine i dozywaja 100 lat... Mozemy przerzucac sie przykladami, ale do czego to prowadzi?.... Powtarzam .... jakie bylo pytanie w Temacie? .... Czlowiek jest wszystkozerny i kropka.... A w ktora strone ewoluuje dieta, to zupelnie inna sprawa..... Pisalem juz, ze autorytety traktuje ..... z pewna taka niesmialoscia.... i swoje i Twoje.... jesli chcesz nas przekonac i udowodnic, ze czlowiek NIE POWINIEN jesc mieska, to nie sadze, ze Ci sie to uda...... sa jeszcze tzw kwestie smakowe, cala tradycja kucharska itd..... kazdy moze wybierac... A ja pisze to, co sam czuje.... Sorry, ze niezgodnie z najnowszymi badaniami naukowymi.... :) Pozdrawiam.......

Co do energii, to sam dobrze wiesz, z doswiadczenia, ze jak pochloniesz ZA DUZO pokarmu, to Twoja wydajnosc faktycznie spadnie, wiec nie uzywaj tego argumentu... Co do wychladzania, To tez dobrze wiesz, ze trzeba zwracac uwage na indywidualne preferencje organizmu..... Jeszcze 5-6 lat temu mojemu wujkowi w klinice w Hamburgu zabroniono jesc banany, bo zbyt wychladzaja organizm..... Puscil to mimo uszu i nic sie nie dzieje.... To napisz ksiazke...... Moze sprezentuje to swojemu lekarzowi..... :)

Acha! jeszcze jedno, tak szybko, bo lece do firmy.... Nad w pelni zbilansowana dieta wegetarianska prowadzone sa od lat badania przez NASA, chodzi o pokarm dla kosmonautow..... Nie znaleziono jeszcze idealnego rozwiazania..... Moze go nie ma, jesli osobniczo ludzie roznia sie miedzy sobą (geny)... Sportowcom robi sie badania genetyczne i to rozumiem, bo co z tego, ze WIEM o tym, ze jablka to samo zdrowie, ale WIEM tez, ze nie dla mnie? :)

Gośka, a Ty twierdzisz, iż powszechna wśród Eskimowsów jest tendencja, że dobijają do setki ?:) A mieszkancy Kaukazu jedza baranine i dozywaja 100 lat... Z wszystkich mięs dostępnych na świecie, baranina jest najzdrowsza. Poza tym, nie uważasz chyba, że dieta mieszkańców Kaukazu jest tak jednostronna i uboga w zróznicowanie jak dieta Eskimosów? Czlowiek jest wszystkozerny i kropka.... Nie kropka. Nie ma jednoznacznych dowodów na to! To nie takie proste jakbyś chciał. Obecna wiedza pozwala na twierdzenie, iż człowiek jest istotą wszystkożerną z WYRAŹNĄ PREFERENCJĄ POKARMÓW ROŚLINNYCH !! Z WYRAŹNĄ PREFERENCJĄ, dociera ??!! Jako, że istnieją podstawy ku temy by twierdzić, że człowiek jest wszystkożerny, tak niestety (dla zwolenników wszystkożerstwa) jednoznacznych, odpowiednio silnych dowodów na to nie ma! Natomiast udowodnione jest, że człowiek przejawia WYRAŹNĄ PREFERENCJĘ w kierunku spożywania pokarmów roślinnych. W czym to się objawia? W jego budowie anatomicznej, fizjologicznej, itd., itp., dlatego zasadne są twierdzenia naukowców mówiących, iż bardziej jesteśmy roślinożerni niż wszystkożerni oraz, że gatunkowo wyszliśmy od roślinozerców, a na przestrzeni eonów lat ewolucji przystosowaliśmy się częściowo do wszystkożerstwa. remigius:"Pisalem juz, ze autorytety traktuje ..... z pewna taka niesmialoscia.... i swoje i Twoje...." Prócz Twojego lekarza pierwszego kontaktu, który coś Ci tam potwierdził ? :) remigius:"jesli chcesz nas przekonac i udowodnic, ze czlowiek NIE POWINIEN jesc mieska, to nie sadze, ze Ci sie to uda......" Nie jest moim celem przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek. Wystarczająco wiele na ten temat podaje literatura fachowa. Nie muszę niczego udowadniać. Dodatkowo bzdurą byłyby podejmowane próby przekonywania kogoś gdy ten ktoś nie chce przejśc na diete wegetariańską, przeciez to musi być całkowicie wolna decyzja. Schemat powinien być taki: 1. Chcę przejść na wegetarianizm gdyż nie chcę przyczyniać się do zabijania zwierząt (może być inny powód, przytaczam w skrócie, tylko jeden). 2. Chcę otrzymać odpowiedź na pytanie czy dieta wegetariańska jest zalecana, zdrowa, jakie ewentualnie niebezpieczeństwa czekają na mnie ze względu na jej stosowanie. 3. Jeśli odpowiedź na pyt. nr 2 jest pozytywna, zaznajomiłem się z odpowiednią ilością przekonujących mnie informacji ku temu, że zbilansowana dieta wegetariańska jest korzystna dla zdrowia, zadaję kolejne pytanie - jakie kroki uczynić na początku, co jeść, jak zestawiać produkty by zapewnić swojemu organizmowi normalny rozwój poprzez dostarczenie mu wszystkich składników odżywczych bez spożywania mięsa. 4. Jeśli już uzyskałem odpowiedź na pytanie zamieszczone w punkcie trzecim, zadaję kolejne. W jaki sposób zareagować może mój organizm na początku stosownia diety i jak długo mogą trwać ewentulane niedogodności związane z pewnymi reakcjami wewnątrz organizmu wynikającymi ze zmiany sposobu odżywiania się. Jak długo ewentulanie może trwać okres przystosowawczy. 5. Jeśli okres przystosowawczy skończył się i po wyzycie u lekarza, przeprowadzeniu stosownych badań - nic mi nie dolega, wyniki badań są w porządku - cieszę się z tego, iż okazało się, że dieta wegetariańska jest odpowiednia także i dla mnie. Gdy jednak okaze się, ze jest inaczej, badania dały wynik negatywny, czuję się gorzej, itd. - podejmuje decyzję: albo postanawiam trochę dłużej poczekać (jeśli oczywiście wyniki badań i samopoczucie na to pozwolą), albo przerywam swój eksperyment i wracam do tradycyjnej diety. Trudno mówię sobie - zdrowie człowieka ważniejsze jest od zdrowia, a nawet życia zwierząt. Podsumowując - najważniejsza kwestią jest podjęcie pierwszej decyzji. Njawazniejsze jest odpowiedzieć sobie na pytanie - czy odczuwam potrzebę przejścia na wegetarianizm. remigiusie, możesz w tym momencie powiedzieć - to po jasną cholerę dyskutujemy, przeciez tracimy tylko czas. Otóż nie, nie tracimy go bez sensu. Wyjaśniamy sobie pewne kwestie, wymieniamy informacje, próbujemy odpowiedzieć sobie na różne pytania, podawać kontraargumenty, szukać odpowiedzi i wierzę w to, że przede wszystkim szukamy WSPÓLNYCH mianowników, porozumienia. remigius: "sa jeszcze tzw kwestie smakowe, cala tradycja kucharska itd..... kazdy moze wybierac..." Tak, walory smakowe są bardzo ważne, człowiek dąży do przyjemności i to jest całkowicie naturalne i cieszę się, że taka jest właśnie nasza natura. Jednak gdy decydowałem się na wegetarianizm kierowały mną troszkę inne pobudki od smakowych :) A gdy już uczyniłem ten krok, gdy po odpowiednim dla mnie czasie stosowania tej diety mogłem powiedzieć, że to jest właśnie TO i przy tym pozostanę - odkrywałem wciąż nowe wymiary smaku, po prostu niebo w gębie :) I tak jest do dziś :) remigius:"Co do energii, to sam dobrze wiesz, z doswiadczenia, ze jak pochloniesz ZA DUZO pokarmu, to Twoja wydajnosc faktycznie spadnie, wiec nie uzywaj tego argumentu..." Stwierdziłem fakt, a mówiłem o tym dlatego, ponieważ sugerowałeś jakoby dieta wegetariańska nie zapewniała odpowiedniej dozy energii by utrzymać ciepłotę ciała w warunkach trudnych. remigius "Co do wychladzania, To tez dobrze wiesz, ze trzeba zwracac uwage na indywidualne preferencje organizmu....." Ok, więc pokaż mi takiego u kogo wegetarianizm doprowadzi do sytuacji o której wspominałeś. remigius: "Jeszcze 5-6 lat temu mojemu wujkowi w klinice w Hamburgu zabroniono jesc banany, bo zbyt wychladzaja organizm..... Puscil to mimo uszu i nic sie nie dzieje...." Anegdota ta jedynie potwierdza słowa dr Ewy Hankiewicz, która mówi, że surowe jedzenie daje moc energii, a przede wszystkim własnie owoce, przeczy tezie jakoby wychładzały organizm, rozgrzeszyła nawet cytrusy o których wspominasz. Fruitarianinem jest Stanisław Jerzy Rams - zaprasza każdego kto stosuje dietę mięsną, czy jakąkolwiek inną do niego na wieś - na kąpiele zimą w przeremblach. Może skorzystasz ? :) remigius"To napisz ksiazke...... Moze sprezentuje to swojemu lekarzowi..... :)" Acha, temu, który chyba wyjęty jest z Twojego traktowania z pewną nieśmiałością :) A propos, mówiłeś to swojemu lekarzowi, że jedynie on nie podlega takiemu traktowaniu :) remigius:"Nad w pelni zbilansowana dieta wegetarianska prowadzone sa od lat badania przez NASA, chodzi o pokarm dla kosmonautow..... Nie znaleziono jeszcze idealnego rozwiazania..... Moze go nie ma, jesli osobniczo ludzie roznia sie miedzy sobą (geny)..." W rzeczy samej - nie ma przeciez idealnych rozwiązań, dodatkowo należy zwrócić uwagę na fakt, iż warunki o jakich mowa nie są banalnie łatwe i nie wydaje mi się, że pracownicy NASA są takimi niepoprawnymi idealistami :) remigius "Sportowcom robi sie badania genetyczne i to rozumiem, bo co z tego, ze WIEM o tym, ze jablka to samo zdrowie, ale WIEM tez, ze nie dla mnie? :)" A próbowałeś szukać przyczyn takiego u siebie stanu rzeczy? Skąd ta genetyczna niedogodność ? remigius:"A ja pisze to, co sam czuje.... Sorry, ze niezgodnie z najnowszymi badaniami naukowymi.... :)" Uczucia nie są determinantą w tym, a raczej nie powinny być, by na ich podstawie pozostawać w obrębie stosownia jakiejś diety. Ponieważ tu, na Ziemi - powinniśmy przede wszystkim na początek zadbać o swoje ciała, a wegetarianizm dodatkowo daje moc satysfakcji duchowych związanych chociażby z tym, że już nie przyczyniasz się do masowych rzezi zwierząt. Za nic nie musisz mnie przepraszać...Wiem, że mówisz to z nutką ironi, sznauję wybory wszystkich ludzi, jakiekolwiek by one nie były i nie oceniam ich. Jednakże wtedy, gdy czuję taką potrzebę będę mówił o pewnych efektach takiego, a nie innego postępowania. Pozdrawiam seredcznie

Brak mi słów na określenie uporu z jakim wegetarianie chcą nas zbawić ode złego. To już jest fanatyzm. Fanatyzm lub wręcz religia (nie wiadomo co gorsze). Słyszą co chcą i nikt i nic nie zmieni ich fanatycznego nastawienia. Podpierają się przy tym sponsorowanymi badaniami, które mają wykazać jakoby wyższość ich tez. To nie pierwszy raz jakieś lobby spożywcze chce sobie nakręcić koniunkturę i najlepszym sposobem jest zlecenie badań naukowych mających wykazać wyższość świąt bożego narodzenia na świętami wielkiej nocy. Prawie wszyscy na tym zyskują. PRAWIE! Ponieważ najbardziej tracą na tym naiwni konsumenci u których rodzi się fanatyzm pokarmowy ;-) A kto zyskuje? a dana grupa lobbująca i tzw naukowcy ponieważ mogą zaistnieć w swoim świadku i pokazać swoim szanownym koleżankom i kolegom ile to publikacji i prac oryginalnych zdołali wydać i ile to udało im się zdobyć punktów i jakie pieniądze pozyskać na badania. Gdybym nie znał tego światka szanownych hipokrytów może i bym wierzył w to co niektórzy z nich piszą. A ponieważ wiem jak to wygląda od środka mam to co piszą daleko gdzieś ponieważ nie o prawdę tu chodzi czy też rzetelną wiedzę a o zwykły wyścig szczurów do dziwnych literek przed nazwiskami. PS skoro z natury ludzie to roślinożercy to nie powinni posiadać instynktu łowieckiego. To jak zatem wytłumaczyć fakt jego istnienia u ludzi? Szczególnie u płci brzydkiej! Pogonią za turlającym się jabłkiem?! Możecie oszukiwać siebie lecz natury nie da się oszukać.

No! nareszcie jestesmy "w domu".... Ksiazke bym podarowal lekarzowi, bo sam mowiles, ze jest niedouczony.... Nie jest to tez lekarz pierwszego kontaktu.... Moze tu upatrywac slabych wynikow naszych sportowcow.... Co do energetyki, to tez sie nie zrozumielismy.... Od ilu pokolen np w Polsce mamy dostep CALY rok, do warzyw, jarzyn itd...? Sam pisales, ze zmiany w organizmach trwaja..... sam wiesz, nie bede teraz szukal... Ale nie predko.... Pisalem... Nie ma zadnych przeciwskazan do diety wegetarianskiej..... Wystarczy, ze ktos tego chce.... sam tez widzisz, ile jest teorii na ten temat. Dodaj do tego doswiadczenia wlasne takich lekarzy i to , ze takie Forum, jak to, odwiedzaja nieliczni... Jesli chodzi o wszystkozernosc..... pozostane przy swoim.... Do Wiosny..... jesienią znow wrócę do mięska.... A moze nie...? Zabaczymy....... Pozdrawiam....... Na pewno jestem zwolennikiem glodowek..... Z zaproszenia nie skorzystam, najlepiej czuje sie od 25 stopni w górę.... Ale dziekuje..... Pisalem o przejedzeniu, czyli pochlonieciu takiej ilosci pokarmu, ze organizm musi "meczac" sie, go trawic.... to normalne, prawda? Czy to jedzenie wegetarianskie, czy nie.... Ale ciesze sie z dyskusji, wiele sie dowiedzialem.... Ale tez unaocznilo mi to, jak obszerny jest to temat i jak kontrowersyjny........ Pozdrawiam.... :)

Nibir: "Brak mi słów na określenie uporu z jakim wegetarianie chcą nas zbawić ode złego. To już jest fanatyzm. Fanatyzm lub wręcz religia (nie wiadomo co gorsze). Słyszą co chcą i nikt i nic nie zmieni ich fanatycznego nastawienia." Możesz uściślić? O jakich wegetarianach mówisz? Nibir, zarzucałeś tutaj komuś ogólnikowość, czy aby w zestawieniu z Twoimi kilkoma postami nie jest to aby lekki przejaw hipokryzji? Podpierają się przy tym (wegetarianie) sponsorowanymi badaniami, które mają wykazać jakoby wyższość ich tez. :)))))))))) Nibir, to zupełna karkołomność - wciskać wartości, które pochodzą, że tak powiem od przeciwnej strony barykady :) Toż to przecież badania nad wegetarianizmem rodziły się w bólu wynikającego z ciągle rzucanych kłód przez jego przeciwników. Jak najbardziej sponsorowane przez zwolenników wszystkożerstwa są badania prowadzone nad dietą mięsną, więcej - blokowało się decyzje i wstrzymywało subwencje finansowe tym, którzy chcieli badać wpływ diety wegetariańskiej na zdrowie człowieka. Zupelnia normalną sprawą jest same sponsorowanie, ponieważ w przypadku tak skomplikowanych badań - potrzebne są odpowiednio wysokie środki finansowe. Nibir:"To nie pierwszy raz jakieś lobby spożywcze chce sobie nakręcić koniunkturę i najlepszym sposobem jest zlecenie badań naukowych mających wykazać wyższość świąt bożego narodzenia na świętami wielkiej nocy." Nie wierzę byś w to wierzył! Przecież to właśnie lobby przemysłowo hodowlane, mięsne nakręca koniunkturę. Świat handlu roślinami wobec lobby hodowlanemu, mięsnemu - to jak kamyczek wobec Himalajów. Weźmy naprzykład na widelec potentata mięsnego firmę Smithfield Foods, która obecnie hoduje systemem przemysłowym w gigantycznych chlewniach 10% ogółu amerykańskich świń i dokonuje taśmowego uboju 25% świń w tym kraju. Smithfield otworzył w 1991 r. w Północnej Karolinie największą rzeźnię na świecie zdolną do uboju 24 tys. zwierząt dziennie, przez co stał się firmą zabijającą największą ilość świń na świecie. Koncern ten posiada również gigantyczne kombinaty hodowlane i mięsne we Francji, Kanadzie, Meksyku, Brazylii i od kilku lat w Polsce, w której docelowo może dojść do wybudowania czterech gigantycznych hodowli o potencjalnej wydajności 900 tys. zwierząt rocznie. Spółki agrobiznesowe osłaniane są przez jedno z najbardziej potężnych i skorumpowanych lobby w historii Stanów Zjednoczonych. Każdego roku, dziesiątki milionów dolarów trafiają jako tzw. "twarda gotówka" lub "miękka gotówka" do budżetów kampanii wyborczych grup politycznych. Jeszcze większe sumy wywierają "wpływy" na uniwersytety i college, a "przyjaźnie" nastawieni naukowcy, chętnie korzystają z hojnych darowizn przeznaczonych na badania naukowe. Byli pracownicy rządowi trafiają na stanowiska do firm, nad którymi sprawowali poprzednio nadzór prawny; byli kongresmeni, tacy jak Przewodniczący Kongresu (House Speaker) Livingstone, zawierają potężne kontrakty w kuluarach parlamentarnych. Amerykańska opinia publiczna bombardowana jest reklamami, których celem jest kreowanie świetlanych wizerunków korporacji, takich jak Archer-Daniels Midland (ADM) oraz Monsanto. Jeżeli firma Smithfield Foods osiągnie swój cel zneutralizowania polskich związków zawodowych i sparaliżowania przepisów i ustaw rządowych w polskich rzeźniach tak, jak odbyło się to w rzeźniach amerykańskich, to nie ulega też wątpliwości, że zrobi wszystko, aby zwiększyć produktywność i wydajność rzeźni poprzez przyspieszenie linii produkcji. W rezultacie często ogłuszanie jest nieskuteczne i wiele w pełni świadomych zwierząt wiesza się na łańcuchach linii ubojowej. Tego rodzaju okrucieństwa względem zwierząt stają się dopuszczalne z powodu zawrotnej szybkości produkcji. Codziennie w Stanach Zjednoczonych tysiące żywych i w pełni świadomych zwierząt trafia do zbiorników z gorącą wodą przeznaczonych do usuwania z nich sierści. Minister Rolnictwa USA Dan Glickman przyznał publicznie, że USDA nie robi nic, aby zmusić rzeźnie do przestrzegania Humane Slaughter Act (Aktu Humanitarnego Uboju), a co więcej, nie ma żadnych planów, aby ten stan rzeczy zmienić. Plany firmy Smithfield dotyczące dominacji na rynku polskim i "modernizacji" polskiego przemysłu przetwórstwa trzody i drobiu wskazują na to, że Smithfield będzie dążyć do równie bezlitosnych praktyk monopolistycznych jak te, które okazały się skuteczne w USA. W Administracji Żywności i Leków USA (FDA) aż roi się od szefów agrobiznesu, utrzymujących szczególnie przyjazne stosunki z kompanią Monsanto. FDA bardzo agresywnie broniło swojej kontrowersyjnej decyzji zatwierdzającej genetycznie modyfikowany hormon wzrostu bydła, produkowany przez Monsanto. Słabe przepisy wydawane przez Agencje Ochrony Środowiska, EPA, regulujące użycie pestycydów w rolnictwie i przemysłowe fermy trzody świadczą o tym, że firmy przemysłowego chowu trzody są coraz bliższe przejęcia również nad tą agencją kontroli. Prawda jest taka, że chów przemysłowy nie jest opłacalny ekonomicznie, chyba że większość prawdziwych kosztów - czyli koszty strat ponoszonych przez środowisko, straty socjoekonomiczne - przenosi się na kogoś innego. Gdyby istniejące prawa federalne, takie jak tzw. Packers and Stockyards Act, Akt Federalnej Inspekcji Mięsa, Akt Humanitarnego Uboju, Akt Czystości Wody oraz wiele innych praw federalnych i stanowych były rzeczywiście uczciwie przestrzegane, a łamanie karane, to cały system by się rozsypał. Rozwój wielkich korporacji jest wspierany przez jedno z najbardziej silnych, ale najbardziej wyzutych z moralności lobby w historii Stanów Zjednoczonych. Nibir, naprawdę - spójrz prawdzie w oczy. Lobby roślinne ? Buahahehaheha!! Nibir napisał: "Prawie wszyscy na tym zyskują. PRAWIE! Ponieważ najbardziej tracą na tym naiwni konsumenci u których rodzi się fanatyzm pokarmowy ;-)" Niby żartujesz, ale to naprawdę śmieszne nie jest. Powyższe słowa trącą fanatyzmem, wierzę, że nie pochodzą one od Ciebie. Fanatyzm pokarmowy? Nibir zrób lepiej kilka pompek następnym razem ;-) Nibir:"A kto zyskuje? a dana grupa lobbująca i tzw naukowcy ponieważ mogą zaistnieć w swoim świadku i pokazać swoim szanownym koleżankom i kolegom ile to publikacji i prac oryginalnych zdołali wydać i ile to udało im się zdobyć punktów i jakie pieniądze pozyskać na badania." Ależ Ty zupełnie mylisz adresy, Nibir! Toż tak wlaśnie wygląda sytuacja w lobby mięsnym. Nibir: "Gdybym nie znał tego światka szanownych hipokrytów może i bym wierzył w to co niektórzy z nich piszą. A ponieważ wiem jak to wygląda od środka mam to co piszą daleko gdzieś ponieważ nie o prawdę tu chodzi czy też rzetelną wiedzę a o zwykły wyścig szczurów do dziwnych literek przed nazwiskami." Tak, ale nie można nadmiernie uogólniać i chcąc uchodzić za obiektywnego w swych osądach - stawiać tezy, iż bezwzględnie wszyscy naukowcy mają gdzieś rzetelną wiedzę. Coś mi się widzi Nibirze, iż jeśli dostrzegasz coś, co nie jest zgodne z Twoimi "widzimisię" ad hoc wliczasz to w poczet pseudowiedzy :) Nibir:"PS skoro z natury ludzie to roślinożercy to nie powinni posiadać instynktu łowieckiego. To jak zatem wytłumaczyć fakt jego istnienia u ludzi? Szczególnie u płci brzydkiej! Pogonią za turlającym się jabłkiem?! Możecie oszukiwać siebie lecz natury nie da się oszukać." Nie zauważawsz wszystkiego Nibir, chyba. Przecież człowiek w pewnym momencie swojego rozwoju był ZMUSZONY do polowania (vide epoka lodowcowa), trwało to wystarczająco długo by obecnie można było wysnuwac teze o istnieniu "instynkstu łowieckiego", ponieważ w obecnych czasach następuje zmierzch świadomości łowcy, przypominamy sobie o swoich korzeniach... Możesz oszukiwac siebie, ale natury oszukać się nie da - Nibir :) Pozdrawiam serdecznie

remigius:"No! nareszcie jestesmy "w domu"...." My może tak, ale Nibir błąka sie gdzieś po jakichś ciemnych zaułkach ;-) Ksiazke bym podarowal lekarzowi, bo sam mowiles, ze jest niedouczony.... Nigdzie nie twierdziłem, iż jest niedouczony. Napisałem, że przede wszystkim lekarze powinni śledzić na bieżąco okrycia i wyniki badań naukowych dotyczących człowieka... Napisalem też, iż do dziwnych nie należy fakt, iż lekarze niezbyt dobrze orientują się w sprawach odżywiania, ponieważ podczas studiów nie przeznacza się na tę sferę tyle czasu aby można było dość dobrze orientować się w tej dziedzinie. remigius:"Co do energetyki, to tez sie nie zrozumielismy.... Od ilu pokolen np w Polsce mamy dostep CALY rok, do warzyw, jarzyn itd...?" Zapominasz o strączkowych (cieciorka, soja, groch, fasola, soczewica...), orzechach, kiełkach, jajach, serach, ryżu, kaszach, ziemniakach, sezamie, miodzie, zbożach, grzybach, kapustach, burakach, marchwi, pietruszce, selerze, jabłkach, gruszki zimówki, owoce suszone, przetwory w słoikach... remigius:"Dodaj do tego doswiadczenia wlasne takich lekarzy i to , ze takie Forum, jak to, odwiedzaja nieliczni..." Nie rozumię, o co Ci chodzi? remigius:"Pisalem o przejedzeniu, czyli pochlonieciu takiej ilosci pokarmu, ze organizm musi "meczac" sie, go trawic.... to normalne, prawda?" Tak, człowiek może się przejeść będąc na obojętnie jakiej diecie, no, chyba z wyjąkiem bretharianizmu :) Należy jednak nadmienić, iż trawienie tak skondensowanego białka ( i nie tylko), które zawarte jest w mięsie - pochłania olbrzymie wydatki energetyczne. Pozdrawiam

Trawienie białka zawartego w mięsie z punktu widzenia fizjologicznego jest nieopłacalne dla organizmu. Jak wiemy organizm ludzki nie buduje własnych białek z innych białek lecz z aminokwasów egzo i endogennych. Tak więc aby wyprodukować własne białko, organizm musi mieć dostarczone albo gotowe aminokwasy egzogenne albo musi je uzyskać tracąc energię z rozbijania gotowych białek, najczęściej pochodzenia zwierzęcego gdzie w wyniku rozbijania szereg z aminokwasów jest uszkadzanych i traconych a samo rozbijanie białka zwierzęcego powoduje zatrucie organizmu związkami moczanowymi. W przypadku roślin aminokwasy są bardzo powszechne i to nie w formie białek, które trzeba rozbijać przy stracie znacznej ilości energii i innych zasobów organizmu lecz są one w postaci gotowej, idealnej do tego by bez strat zsyntetyzować białka potrzebne organizmowi. Pamiętać także należy, że zwiększona produkcja białka przez organizm uzasadniona jest w okresie budowania i wzrostu młodego organizmu, u osób starszych tj. dorosłych nawet pracujących fizycznie, wystarczają małe ilości aminokwasów, ponieważ organizm buduje białka tylko po to aby zastąpić białka zniszczone. Całkowicie zgadzam się z naukowcami stwierdzającymi fakt, że nawet najmniejsze ilości spożywanego białka powodują zatrucie organizmu i jego wcześniejsze starzenie, ponieważ organizm ma z nich niewielki pożytek a w wyniku rozkładu białka uzyskuje małą ilość potrzebnych mu aminokwasów, tracąc przy tym wielkie zasoby energetyczne i doznając zatrucia związkami moczanowymi. Mądra osoba od razu postanowi zmienić dietę z białkowej na aminokwasową, niestety pokarm zwierzęcy nie zapewnia takiej diety, jedynie spożywanie roślin strączkowych jest w stanie zasługiwać na takie miano. Dodać należy w tym miejscu, że jest to tylko jeden mały wycinek wiedzy a dotycząy on białka. Jest jeszcze wielki szereg innych zagadnień wartych rozpatrzenia np. - witamin rozpuszczalnych w wodzie w tym niezbędny organizmowi kw. foliowy biorący udział w syntezie krwinek czerwonych w szpiku kostnym, - witamin rozpuszczalnych w tłuszczach najlepiej spożywanych z olejami roślinnymi ponieważ mają one nienasycone lub wielonienasycone łańcuchy kw.tłuszczowych sprzyjających produkcji substancji przyciwzapalnych i przeciwbólowych (omega-trans) powodujących zmniejszanie stanów zapalnych w organizmie i zapobiegających powstawaniu fatalnych skutków wysokiego poziomu kw. moczowgo w postaci zmian zwyrodnieniowych, kamicy pęcherzyka i nerkowej. - błonnik – bardzo niedoceniany przez ludzi i często pomijany w rozmowie o dietach nie występuje w pokarmach mięsnych. Jest on podstawowym pożywieniem bakterii jelitowych oczywiście tych odpowiadających za ochronę organizmu, produkcje enzymów i witamin oraz dbających o zdrowie ścian jelit z śluzówką i kosmkami jelitowymi włącznie. Mało kto wie, że przyczyną powstawania chorób nowotworowych jest nie rozpoznawanie komórek nowotworowych w organizmie człowieka przez układ immunologiczny (odpornościowy), niestety komórki nowotworowe trafiają się wszystkim ludziom i są związane z wolnymi rodnikami ale to temat związany ze smażeniem, piciem piwa, paleniem papierosów i wielu innych czynników, znają go prawie wszyscy. Natomiast mało kto wie o tym, że za upośledzenie układu immunologicznego odpowiedzialne są toksyny w układzie krwionośnym, które „oblepiają” komórki odpornościowe powodując ich totalna ślepotę sprzyjając także chorobom z rodzaju autoagresji. Skąd biorą się toksyny w układzie pokarmowym? Przyczyną ich powstawania są oczywiści procesy gnilne w jelicie grubym. Procesom tym sprzyja spożywanie małych ilości błonnika, przyśpieszającego perystaltykę jelita oraz wysokie spożywanie pokarmów mięsnych szczególnie smażonych i pieczonych. Małe ilości błonnika w diecie oraz substancje chemiczne (antybiotyki) powodują zniknięcie dobroczynnych bakterii jelitowych, odpowiedzialnych za utrzymywanie jelita w dobrej kondycji. Powoduje to powstawanie pęknięć i nieszczelności w ścianach jelit, przez które przedostają się do krwi toksyny, powodując powolne ale systematyczne upośledzanie immunologii organizmu oraz wygrywanie chorób nowotworowych. Zła kondycja bakterii jelitowych, kamieni kałowych, gnijących resztek pokarmowych powoduje coraz częściej powstawanie złośliwych guzów nowotworowych na jelicie grubym, co obecnie zbiera największe żniwo wśród i tak bardzo licznych chorób nowotworowych. - temat szkodliwości diety mięsnej można rozwijać w nieskończoność np. nikt na forum nie poruszył czynników emocjonalnych. Każdy z ludzi posiada ciało emocjonalne, są to jego wszystkie uczucia jakie przejawiają się w jego codziennym życiu. Bardzo duży wpływ na to emocjonalne ciało ma rodzaj spożywanego pokarmu. Inaczej wpływa na to ciało pokarm roślinny, który jest „mało uczuciowy”, ponieważ rośliny ewolucyjnie nie są w stanie wyrażać wyższych uczuć, są do tego po prostu nieprzystosowane. Inaczej z kolei wpływa na to ciało pokarm pochodzenia zwierzęcego, szczególnie ten pochodzący z rzezi gdzie zwierze uśmiercane przejawia przerażenie, gniew, nienawiść, ból. Większość z tych mało korzystnych emocji w postaci wibracji przesiąka pokarm mięsny i niestety niemożna tych wibracji „wybawić” obróbką termiczną. Następnie pokarm pełen nienawiści, strachu, gniewu i bólu jest spożywany przez człowieka i tu być może mamy źródło wielu chorób psychicznych w postaci mani prześladowczych, paranoi, zboczeń, agresji. Może w spożywaniu pokarmów mięsnych nasyconych tymi wibracjami należy się upatrywać agresywnej i nieufnej postawy człowieka, skłonności do strasu, wojen, zatargów, kłótni. Mógłbym ten temat jeszcze bardziej rozpisać ale jak znam życie to żadne argumenty nie dotrą do osób mających inne - odmienne zdanie. Może i dobrze, dzięki temu mamy wielkie urozmaicenie na świecie, co podnosi jego walory. _______________________ Pozdrawiam wszystkich. [%sig%]

Do Eola: To twoje "rozbijanie" nosi nazwę trawienia i jest w większości reakcjami enzymatycznymi. Niewiele jest pokarmów nie wymagających trawienia. Tylko niektóre aminokwasy i to w niewielkich ilościach są niszczone podczas hydrolizy i raczej dotyczy to hydrolizy kwasowej która stanowi niewielki odsetek całego procesu (bo białko trawimy głównie hydrolizą enzymatyczną). Możesz podać rośliny zawierające głównie wolne aminokwasy wraz z ilością tych aminokwasów w porównaniu do zawartości aminowasów w białku takiej samej masy mięsa? Nie wiem ile strączkowe zawierają wolnych aminokwasów w porównaniu do białek. Możesz podać mi źródło tej informacji? Wiem natomiast że zawierają sporo białek z pośród których wiele ma ostre właściwości immunogenne, oraz inhibitory trawienia i wchłaniania.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 130
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.