Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Amerykanizm
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 162

Jankowski: Amerykanizm - ideologia intelektualnej prostytucji [2007-11-12 06:36:18] "Antyamerykanizm" to wg współczesnej filozofii przemysłowej prezentowanie i konfrontowanie niezależnych poglądów na forum publicznym. Innymi słowy "antyracjonalna" i "antyamerykańska" stała się więc sama demokracja. "Marksizujący postmoderniści, zieloni, antyglobaliści, rozbrojeniowcy i pacyfiści, antyimperialiści, antykapitaliści, ekolodzy, orędownicy pokoju i antyrasiści są (...) towarzyszami drogi (...) antyamerykanizmu, wojującego islamu i antysemityzmu" - takimi treściami inspiruje swych czytelników w sposób nieprzejednany jedna z najpłodniejszych wylęgarni talentów polskiego piśmiennictwa korporacyjnego, opiniotwórczy magazyn "Wprost", który zdecydował się w roku 2007 wydać wspominki PRL-owskiej propagandy. Najwyraźniej komuś w redakcji łezka w oku się zakręciła.[1] Choć słownik języka polskiego nie mówi nam nic na temat "antyamerykanizmu", neologizm ten okazał się funkcjonalnym elementem żargonu publicystycznego w agresywnej technice perswazji, której celem jest wytworzenie społecznej aprobaty dla panującego systemu ekonomicznego i usankcjonowanej globalnej hierarchii. Sztandarowi demagodzy magazynu "Wprost" niejednokrotnie ujawniali swą dewocję z ekshibicjonistycznym uniesieniem. Szewach Weiss demaskował "antyamerykanizm" jako "antyracjonalizm".[2] Ktoś inny nazywał go "największym zboczeniem świata".[3] Tytan intelektu, Jan Winiecki, zabłysnął chyba najjaśniej, tłumacząc, że antyamerykanizm to "kompleks niższości, połączony z zawiścią wobec ludzi sukcesu i kraju sukcesu, wobec Amerykanów i Stanów Zjednoczonych", który "obserwujemy od lat". Nasilenie nastrojów antyamerykańskich, wyjaśniał ten znawca przedmiotu, związane jest z "narastaniem świadomości własnej impotencji".[4] Rozumiemy więc, jak trudną i delikatną misję socjotechniczną dźwiga na swych barkach redakcja czasopisma, którą kieruje pragnienie bezkompromisowej walki z impotencją. Jest to przecież walka z wszystkimi ideologiami, które kroczą wspólną drogą antyamerykanizmu. Nie odkryjemy Ameryki, stwierdzając, że jedną z rzeczy, najbardziej uporczywie akcentowanych w naszej współczesnej korporacyjnej kulturze, jest uprzedzenie do wszelkich ideologii. Quasi dyskusja polityczna, w jakiej zatonęły już dawno resztki zdrowego rozsądku, toczy się w atmosferze absurdalnego przekonania, że obiektywną opinię może wyrażać tylko człowiek nie posądzony o sympatyzowanie z jakąkolwiek rozpoznaną ideologią. Celem masmediów jest kształtowanie przekonania, że nowoczesna kultura przemysłowa nie jest wytworem żadnej ideologii, a poglądy tych, którzy jej bronią, są obiektywne, naturalne i zdrowe. Wiąże się z tym wyraźne niezrozumienie zagadnienia, wskazujące na poziom ogólnej wiedzy na tematy społeczne w środowiskach najbardziej narażonych na korporacyjną indoktrynację. "Ideologie - czytamy w podręczniku do socjologii - to systemy opisowych i normatywnych przekonań i zasad, które bądź tłumaczą i uzasadniają społeczny status quo, bądź też, w przypadku kontr-ideologii, nawołują do rozwiązań alternatywnych i je uzasadniają". Ideologie to "ekrany poprzez które postrzegamy świat".[5] Przypuszczenie, że możliwe jest myślenie niezależne od ideologii, która nasze myślenie kształtuje, świadczy o wyraźnym niezrozumieniu tego pojęcia. Samo określenie "antyamerykanizm" implikuje konieczność istnienia amerykanizmu, choć dobrze przeszkolony propagandysta unika tej konkluzji jak ognia. To stanowisko doskonale ilustruje oświadczenie pewnego podziwianego we "Wprost" filozofa, który popisał się kiedyś wyczuciem obiektywizmu, mówiąc o sobie, że "nie ma poglądów proamerykańskich, lecz anty-antyamerykańskie". Kredo swojej filozofii przedstawił zaś następująco: "nikt nie może twierdzić, że Ameryka zagraża światowemu pokojowi, chyba że jest oślepiony i ogłuszony nienawiścią, która przesłoniła mu rzeczywistość".[6] Opinia ta ma duże znaczenie dla zrozumienia mechanizmu, jakim posługuje się każda propaganda, pojmowana jako technika perswazji, której celem jest kształtowanie opinii publicznej w duchu akceptacji istniejącej hierarchii społecznej, a więc w duchu kryptoamerykanizmu. Zadaniem propagandysty, wynajętego do prezentacji światopoglądu, stworzonego przez rządzące elity, jest opisywanie rzeczywistości jako konsekwencji naturalnych procesów, niezależnych od woli i wizji rządzących. Współczesna ekonomia giełdowa uchodzi za naukę, która funkcjonuje w sposób podobny do meteorologii. Doniesienie w rodzaju: "zachmurzenie na Wall Street pogarsza nastroje graczy" nie zdziwiłoby przecież nikogo. Rozpromienionym w słońcu, "naturalnym" procesom rozwoju gospodarczego stają jednak na drodze, trzaskające gromami niczym ponure burzowe chmury, wrogie ideologie, powstałe z "zawiści wobec ludzi sukcesu", jak wyjaśnia Winiecki. Ich twórcy - wichrzyciele porządku, "antyamerykaniści" a nawet terroryści - chcą zniszczyć panujący "ład i harmonię", utrzymywane dzięki inicjatywom milionerów-filantropów - naszych bogów słońca. Taki obraz kreują dla nas kapłani public relations współczesnej kultury przemysłowej. Jej najbardziej spektakularnym produktem - poza hałdami śmieci i zdegradowanym środowiskiem biologicznym - jest bezwolny, uległy, pozbawiony światopoglądu homo corporatus, czyli stworzenie biologiczne służące do konsumpcji produktów przemysłu i bezmyślnego wchłaniania jego odpadów w duchu zaszczepionej w nim nadziei znalezienia szczęścia, którego mityczną iluzją tryskają, niczym niewyczerpywalne gejzery, nowoczesne masmedia. Ten model konsumeryzmu przemysłowego, czczony przez ideologów współczesnego kryptoamerykanizmu, zdaje się nie mieć wiele wspólnego z ideą wolności i dążeniem do szczęścia, o jakim myśleli twórcy republikańskiej tradycji politycznej Stanów Zjednoczonych. Jeden z najbardziej wysławianych myślicieli politycznych Ameryki, Thomas Jefferson, przestrzegał w 1816 r. przed niebezpieczeństwem tworzenia "rządu wyniosłej arystokracji, opartego na instytucjach bankowych i inkorporacjach finansowych", gdyż poszerzanie zakresu władzy tych instytucji oznacza "koniec demokracji i wolności", oznacza rządy nad ograbionym i żebrzącym tłumem nędzarzy.[7] Bez najmniejszej wątpliwości, wielu twórców państwa amerykańskiego można z czystym sumieniem zaliczyć do grona pionierów współczesnego antyamerykanizmu, przeciwko któremu propaganda korporacyjna wytacza dziś najcięższe działa swego arsenału. "Nie powinno się ufać ludziom posiadającym władzę", przestrzegał James Madison[8], a Adam Smith w identycznym tonie tłumaczył, że "poszerzanie rynku i zmniejszanie konkurencji leży zawsze w interesie handlujących (...) Wszelkie propozycje zmiany prawa czy wprowadzenia nowych przepisów handlowych, które pochodzą z ich strony, powinny być zawsze rozważane z wielką ostrożnością i nie powinno nigdy wprowadzać się ich w życie bez długiego i uważnego badania i to nie tylko pełnego skrupulatności, ale przede wszystkim podejrzliwości. Wynika to z charakteru ludzi, których interes nie jest zgodny z interesem publicznym i których intencją jest podstęp i wykorzystanie społeczeństwa".[9] Ponurym konsekwencjom tej przestrogi nie udało się jednak przeciwstawić. Proces niezwykle gwałtownej industrializacji, która nabrała wielkiego impetu w drugiej połowie XIX w i w początkach XX w., umożliwił nowo powstałej, despotycznej elicie przemysłowej restrukturyzację korporacyjnego prawa. Akumulowane, przeogromne bogactwo służyło do poszerzania wpływów politycznych. Wtedy to jeden z najbardziej legendarnych reprezentantów współcześnie gloryfikowanego amerykanizmu, John Davison Rockefeller (jeden z tych, który najpewniej nie miał kompleksu niższości, który nie był impotentem i który po prostu "odniósł sukces"), przywłaszczył sobie główne bogactwo energetyczne naszej planety, ropę naftową. Mimo iż swój "sukces" zawdzięczał mało wolnorynkowym metodom działania takim jak: szantaż, przekupstwo, oszustwo, przemoc czy protekcja,[10] to - dzięki sponsorowanej przez niego propagandzie - do głównego nurtu kultury amerykanizmu wszedł jako prekursor filantropii. Filantropów było oczywiście więcej. Ci, którzy zdołali zbudować imperia równie prężne, co Standard Oil Company jednoczyli swe siły przeciwko społeczeństwu, przed czym 100 lat wcześniej wyraźnie przestrzegał w "Wealth of Nations" Adam Smith. Rozpoczynała się długa wojna o globalną hegemonię przemysłową, która zmieniła losy polityczne demokracji. W roku 1901 konserwatywny dziennik Bankers' Magazine złowieszczym tonem tłumaczył swoim czytelnikom: "wzrost znaczenia korporacji i spółek zmierza do wzmocnienia sił, których celem jest kontrola mechanizmów władzy i prawa do obrony własnych interesów. Teoretycznie wybory decydują o wszystkim; jednak duch politycznej kooperacji, która tworzy się poza strukturą prawa, zmierza do kontrolowania wyborów. Jeśli koniecznym okazuje się objęcie kontroli nad rządem (...) stowarzyszenia przemysłowe i handlowe mobilizują siły polityczne do realizacji swoich celów. Moc sprawczą posiadają ci, którzy płacą. (...) Biznesmen, samodzielnie czy też w porozumieniu z innymi, stara się kształtować politykę i rząd w sposób odpowiadający jego interesom. (...) W coraz większym stopniu ustawodawcy i wykonawcze organy rządu zmuszone są dostosowywać się do żądań zorganizowanych przedsiębiorców".[11] W roku 1913 kilku najbardziej wpływowych przemysłowców i bankierów, wśród nich: John D. Rockefeller, John P. Morgan, Paul Warburg i Bernard Baruch powzięło tajny plan utworzenia prywatnego banku, który, nazwany enigmatycznie Systemem Rezerw Federalnych, miał przejąć kontrolę nad gospodarką państwa. Frank Vanderlip, prezes National City Bank of New York, w swojej autobiografii pisał o tym zdarzeniu bardzo sugestywnie: "działałem tak skrycie i potajemnie jak każdy konspirator (...) Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie może dojść do ujawnienia naszych działań, gdyż w przeciwnym razie cały nasz wysiłek i zaangażowanie poszłyby na marne (...) Jeśli ujawniono by tylko, że nasze towarzystwo na wspólnym spotkaniu stworzyło projekt ustawy bankowej, nie miałby on żadnej szansy uzyskania poparcia kongresu (...) Nie widzę w tym jakiejkolwiek przesady, by cel naszej tajnej wyprawy do Jekyll Island określać jako stworzenie realnej koncepcji tego, co ostatecznie wdrożono w życie jako System Rezerw Federalnych".[12] Senator Charles August Lindbergh Sr. alarmował: "ustawa Rezerw Federalnych powoła do życia najpotężniejszy trust na ziemi. Jeśli prezydent podpisze ustawę, zalegalizowany zostanie niewidzialny rząd władzy monetarnej (...) ta inicjatywa finansowa jest największą ustawodawczą zbrodnią wszechczasów".[13] Prezydent Woodrow Wilson, który ufnie i naiwnie zatwierdził tę decyzję, przyznawał się później do nieszczęsnego błędu takimi słowami: "Wielki naród przemysłowy jest w tej chwili uzależniony od systemu kredytowego". "Nie tworzymy już rządu niezależnych poglądów, rządu wolnych przekonań, kierującego się głosem większości, stworzyliśmy rząd zależny od opinii i działający pod dyktando małej grupy wpływowych osobistości".[14] Ekonomista Milton Friedman komentował po latach, że "finanse są zbyt ważną rzeczą by zarząd nad nimi powierzać centralnym bankom. Oznacza to bowiem przekazanie władzy nad gospodarką państwa w ręce grupy ludzi, niepodlegających żadnej demokratycznej kontroli".[15] "Całe szczęście, że ludzie w tym państwie nie rozumieją naszego systemu bankowego i walutowego - oceniał Henry Ford - bo jestem pewien, że gdyby go tylko rozumieli, mielibyśmy na ulicach tego kraju rewolucję jeszcze przed jutrzejszym wschodem słońca".[16] Amerykańska elita finansowa miała ambitne i dalekosiężne plany. Celem, o którym dyskutowano, było stworzenie światowego rządu w prywatnych rękach elity finansowej. James Paul Warburg, syn głównego architekta Rezerw Federalnych i zarządcy potężnego banku Kuhn, Loeb & Corp., w wystąpieniu przed amerykańskim senatem pięć lat po zakończeniu drugiej światowej wojny przemysłowej oświadczył zdecydowanie: "Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Świata stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia".[17] Bankierzy od początku zdawali sobie sprawę, że plan tworzenia Rządu Światowego wymaga inwestycji w propagandę. "W 1915 r. John P. Morgan [najbogatszy bankier Ameryki] zebrał dwunastu czołowych ekspertów prasowych i zatrudnił ich do przygotowania listy najbardziej wpływowych gazet w USA i wybrania z niej najważniejszych, dzięki którym możliwa byłaby ogólna kontrola prasy dziennej w Stanach Zjednoczonych" - relacjonował kongresman Oscar Callaway. "Tych dwunastu specjalistów przygotowało listę 179 gazet i w procesie eliminacji wybrało najważniejsze (...) Oszacowali, że koniecznym jest przejęcie zaledwie 25 głównych dzienników. (...) Zakupiono je (...) każdej gazecie przypisano redaktora, odpowiedzialnego za nadzór i edycję materiału w kwestiach dotyczących przygotowania, militaryzmu, polityki finansowej i innych tematów krajowych i zagranicznych, uznanych za istotne z punktu widzenia interesów właścicieli".[18] Pomysł okazał się skuteczny. Wiele lat później, w roku 1991, ostatni żyjący wnuk (w trzecim pokoleniu) założyciela imperium naftowego Standard Oil, David Rockefeller, dziękował za wspieranie swej rodzinnej idei korporacyjnego "amerykanizmu" takimi słowami: "jesteśmy wdzięczni wydawcom Washington Post, New York Times, Time Magazine i innym wielkim publikacjom, których menadżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy. Dziś jednak świat jest już dużo bardziej wyrafinowany i przygotowany do organizacji rządu światowego. Idea ponadnarodowej suwerenności elit intelektualnych i światowych bankierów jest z całą pewnością korzystniejsza od narodowego samostanowienia, praktykowanego w minionych stuleciach" - zawyrokował jeden z najpotężniejszych plutokratów zachodniej cywilizacji.[19] Realizacja tego celu wymagała stworzenia szeregu wpływowych instytucji, które funkcjonowały poza systemem demokratycznej kontroli i w przeważającej większości tajnie. Do tych, które odegrały najważniejszą rolę w procesie globalizacji życia gospodarczego, należały: Council on Foreign Relations, Bilderberg Group, Trilateral Comminssion, Council of the Americas, Asia Society, Population Council, Foreign Affairs, Rockefeller Foundation, Group of Thirty, World Economic Forum, Peterson Institute (z obecnym przewodniczącym Leszkiem Balcerowiczem), Brookings Institution, Institute for Pacific Relations, International Executive Service Corporation, Rockefeller Brothers Fund i World Bank, by wymienić tylko najważniejsze inicjatywy polityczne dynastii Rockefellers, przeprowadzone pod płaszczem wolnorynkowej demokracji. W swoich wspomnieniach, wydanych w roku 2002, David Rockefeller wyjaśnił rzecz ostatecznie: "od ponad wieku ideologiczni ekstremiści (...) atakowali rodzinę Rockefellerów za nadmierną ingerencję - w ich mniemaniu - w działalność politycznych i gospodarczych instytucji Stanów Zjednoczonych. Niektórzy nawet sądzą, że jesteśmy częścią tajnej intrygi wymierzonej wbrew najistotniejszym interesom USA i określają mą rodzinę i mnie jako 'internacjonalistów', którzy wraz z innymi na świecie spiskują w celu stworzenia bardziej zintegrowanej globalnej struktury gospodarczo-politycznej (...) Jeśli to ma być zarzut, przyznaję się do winy i jestem z tego dumny".[20] W ten sposób tajona przez dziesięciolecia, idea stworzenia światowego, totalitarnego systemu przemysłowego, okrzykiwana przez prasę mianem "teorii spiskowej", ujawnia się w słowach i faktach jako "wyrafinowana" ideologia kryptoamerykanizmu, którego krytykowanie jest "antyracjonalne", jak nauczał z ambony "Wprost" zaangażowany profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Szewach Weiss. Nowy racjonalizm w ideologii kryptoamerykanizmu oznacza bowiem sztukę perswazji, prowadzoną pod nadzorem liderów przemysłu i realizującą plan tworzenia Rządu Świata w oparciu o mechanizmy ekonomiczne, których nie rozumie większość społeczeństwa. "Antyracjonalizm", czyli antyamerykanizm to we współczesnej filozofii przemysłowej prezentowanie i konfrontowanie na forum publicznym niezależnych poglądów obywateli, dążących do realizacji oświeceniowej idei powszechnego prawa do wspólnego podejmowania decyzji publicznych, kiedyś nazywane demokracją. Demokracja stała się "antyracjonalna" i "antyamerykańska". Kryminalna rzeczywistość polityczna współczesnych państw przemysłowych jest tak odrażająca, że w umysłach większości zdrowych obywateli nie może wywoływać pozytywnych skojarzeń, nie mówiąc już o motywacji do angażowania się w działalność publiczną, która powinna, jak się wydaje, być podstawą demokratycznego funkcjonowania społeczeństwa. Na tym polega dramat narodów, których potencjał intelektualny podporządkowany został jednemu nadrzędnemu celowi o religijnym niemal charakterze: podnoszeniu wydajności produkcji przemysłowej i "wykreowywaniu największej fikcji świata", jak trafnie skomentował w połowie XX w. historyk Daniel Boorstin. Tym, którzy nie mieli jeszcze okazji zorientować się, w jakim świecie żyją, pomocną w zrozumieniu rzeczywistości może okazać się niezwykle kształcąca anegdota, która pozwala w łatwy sposób zrozumieć głębię prawdy, jaką skrywa slogan na transparentach, dźwiganych od lat przez demonstrantów, protestujących od Bostonu po San Diego, "Revolution will not be televised".[21] Pewnej nocy, prawdopodobnie około roku 1880, znany nowojorski dziennikarz, John Swinton, był gościem honorowym na bankiecie, wydawanym przez liderów swojej branży. W pewnym momencie przyjęcia jeden z zaproszonych gości, nieznający zapewne ani Swintona ani kuluarów prasy, zaproponował, z czystej kurtuazji, wzniesienie toastu okrzykiem "za niezależną prasę!". Wtedy głos zabrał Swinton. Jego zdumiewająca i przez nikogo nieoczekiwana riposta przeszyła dreszczem zgromadzonych gości, torując sobie jednocześnie drogę do podziemia oficjalnej historii kapitalizmu. Brzmiała mniej więcej tak: "W obecnym momencie historycznym nie ma czegoś takiego, jak niezależna prasa w Ameryce. Wiecie o tym tak samo dobrze, jak ja. Nie ma jednej osoby wśród was, która odważyłaby się wyrazić na piśmie swoje szczere poglądy, a wiadomo, że jeśli by to nawet uczyniła, nie ujrzałyby one światła dziennego. Cotygodniową pensję dostaję właśnie za to, aby moje opinie nie ukazywały się drukiem (...) Inni z nas wynagradzani są w podobny sposób za podobną pracę i wiemy dobrze, że każdy, kto byłby na tyle głupi aby wyrażać swą szczerą opinię, wyląduje szybko na ulicy w poszukiwaniu nowej pracy. Jeśli ja pozwoliłbym sobie na to, aby moja szczera opinia pojawiła się w którymś wydaniu gazety, w przeciągu 24 godzin straciłbym posadę. Zadanie dziennikarzy polega na niszczeniu prawdy, na kłamstwie w żywe oczy, na wypaczaniu, oczernianiu, na płaszczeniu się u stóp mamony i sprzedawaniu swego kraju i rodu za codzienną pensję. Wy o tym wiecie i ja o tym dobrze wiem, więc po co wznosić te absurdalne toasty za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami w rękach bogaczy, którzy działają za kulisami. Jesteśmy ich marionetkami, oni ciągną za sznurki, my tańczymy. Nasz talent, umiejętności i nasze życie są własnością tych ludzi. Uprawiamy intelektualną prostytucję".[22] Przypisy: [1] G. Sudowski, Czerwony Gwiazdozbiór, Wprost, 02.4.2000; [2] S. Weiss, Antyamerykanizm, czyli antyracjonalizm, Wprost, 26.3.2000; [3] N. Gardels, Największe zboczenie świata, Wprost, 26.3.2000; [4] J. Winiecki, Antyamerykanizm, Wprost, 19.3.2000; [5] R. Hagedorn, Sociology, Holt, Rinehart and Winston of Canada, 1990, s. 42; [6] N. Gardels, Największe zboczenie świata, Wprost, 26.3.2000; [7] T. Jefferson cytowany w N. Chomsky, Chomsky on Democracy and Education, Routledge Falmer, 2003, s. 241 ("Prospects for Democracy"); [8] J. Madison, The Debates in the Federal Convention of 1787, ('all men having power ought to be distrusted to a certain degree') 11.7.1787; cytat, użyty w tekście, również przypisywany Madisonowi, ma nieco zmienione brzmienie. [9] T. Hartmann, Unequal Protection. The Rise of Corporate Dominance and the Theft of Human Rights, Rodale, 2002, s. 257, cyt. A. Smith, The Wealth of Nations, Book I, Chapter XI; [10] I. M. Tarbell, The History of the Standard Oil Company, edited by David Chalmers, Dover Publications 2003; [11] G. Kolko, The Triumph of Conservatism. A Reinterpretation of American History, 1900-1916, Quadrangle Books, Chicago, 1967, s. 162; [12] F. Vanderlip, From Farm Boy to Financier, 1935, cytowany w J. Perloff, The Shadows of Power. Council on Foreign Relations and the American Decline, Western Islands, 1988, s. 22 oraz w wikipedii pod hasłem 'Federal Reserve System'; [13] C. A. Linbergh, cytowany w www.wikipedia.org, 'Charles August Lindberg' oraz w J.P. The Shadows of Power, s. 23; [14] W. Wilson, The New Freedom, chapter: 8, 9, patrz: www.wikiquote.org 'Woodrow Wilson'; [15] D. Murdock, He rests, His Legacy Can't, National Review Online, 26.11.2006; [16] pochodzenie słów, powszechnie przypisywanych Fordowi, jest nieznane; intrygujące jednak, że identyczną opinię wypowiedział dziesiątki lat wcześniej prezydent Andrew Jackson, gdy atakował Second Bank of the United States; oświadczył przed Kongresem w 1829 r.: 'If the people only understood the rank injustice of our money and banking system there would be a revolution before morning'; niewykluczone więc, że Ford, krytykując system bankowy, po prostu cytował Jacksona; [17] J.P. Warburg, w wystąpieniu przed senatem USA, 17.02.1950; [18] O. Callaway, The Congressional Record, Feb 9, 1917, 2947-2948; [19] D. Rockefeller w wystąpieniu przed Radą Stosunków Międzynarodowych, Baden, Niemcy, czerwiec 1991; [20] D. Rockefeller, Memoirs, Random House Publishers, 2002, s. 405; [21] fraza Revolution Will Not Be Televised (Rewolucja nie będzie pokazywana w telewizji) pochodzi od tytułu pieśni Gila Scotta Herona, wydanej na płycie Small Talk at 125th and Lenox w roku 1970; [22] R. O. Boyer and H. M. Morais Labor's Untold Story, United Electrical, Radio & Machine Workers of America, NY, 1955/1979, (słowa przypisywane często mylnie redaktorowi naczelnemu New York Times, które wypowiedzieć miał rzekomo na spotkaniu New York Press Club w 1953 r., dziennikarz John Swinton zmarł jednak w 1901 r.). Zbigniew Jankowski Tekst ukazał się na Portalu Spraw Zagranicznych (www.psz.pl).

Traktat Lizbonski jest zmieniona wersja poprzedniej eurokonstytucji. Wiekszosc dokumentu jest tej samej tresci. No tak, kiedy pupilek (Donek) zmienia podejscie do traktatow, to ok. Jesli nielubiany prezydent, to juz afera. Jesli chodzi o 2 Irlandie, Tusk nie poszedl za swa wyborcza obietnica. Jesli by tak zrobil, byloby referendum, tak jak na zielonej wyspie. Mozna napisac iz efetem koncowym ma byc Irlandia, a srodki ktorymi to osiagniemy, sa malo istotne. Ktory polityk dotrzymuje slowa? Wybrane obietnice, owszem.

Oto link, jeden z wielu: http://fakty.interia.pl/newsroom/news/traktat-lizbonski-nowa-wersja-konstytucji-ue,1044855 Moje poprzednie wypowiedzi mialy to na uwadze.

Tym razem informacja z 20 stycznia :) I nadal mylisz Traktat lizboński z eurokonstytucją. Nie słuchaj polityków (nawet brytyjskich), tylko poczytaj tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Traktat_lizbo%C5%84ski Jeśli chodzi o Irlandię, to chodziło o kwestię rozwoju ekonomicznego i stopę życia :) Znów coś pomieszałeś. http://img.interia.pl/rozrywka/nimg/Rysunki_full_color_2202959.jpg Tusk pupilkiem? :) Dla niektórych pewnie tak (ja głosowałem na Borowskiego). A wiesz dzięki czemu wygrał? Bo w przeciwieństwie do PiSu nie atakował tak zawzięcie i nie widział wszędzie wrogów - był gotowy do normalnej rozmowy. http://img.interia.pl/rozrywka/nimg/Rysunki_full_color_2180197.jpg To oczywiście przesada, ale... :)) Tym razem 100 zł za konsultację, za "recydywę" i za to, że musiałem przeszukać Mleczkę :) http://img.interia.pl/rozrywka/nimg/Rysunki_full_color_2644822.jpg ;))

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Alez prosze. Linkujesz wiki nie sprawdzajac jej tresci? Wejdz sobie na linkowana wczesniej wiki. Na dole kliknij w Porównanie traktatu reformującego i projektu konstytucji, paragraf po paragrafie (en) http://www.openeurope.org.uk/research/comparative.pdf nastepnie przejdz do stron od 257 wzwyz. Na czerwono zaznaczone sa roznice, ktorych jest niewiele.

Moim jednak zdaniem wiele i dość istotnych, ale mniejsza o większość :) W sensie formalnym Traktat lizboński nie jest eurokonstytucją. Eurokonstytucja to coś o większym "kalibrze" i bardziej "uroczysta" sprawa, niż traktat reformujący (wprowadzający poprawki). "Według niektórych środowisk konserwatywnych, Traktat różni się tylko w nieznacznym stopniu od Eurokonstytucji, odrzuconej wcześniej w dwóch referendach krajowych i celowo został stworzony w formie poprawek do istniejących praw, aby sprawiać wrażenie, że nie stanowi jakiegoś przełomu[48][49][50][51]. Podobieństwo do odrzuconej Eurokonstytucji przyznają również niektórzy przywódcy państw europejskich, jak Angela Merkel, Jose Zapatero, Vaclav Klaus, Valery Giscard d’Estaing, Anders Fogh Rasmussen. Zdaniem niektórych konserwatywnych i katolickich redaktorów, Traktat "zanadto ograniczy suwerenność państw narodowych" itd... Zwróć uwagę na takie sformułowania, jak: "według niektórych", "podobieństwo do eurokonstytucji" itp. Jesteś przedstawicielem środowiska konserwatywnego, katolickiego, czy co?? Sedno sporu (zwłaszcza w przypadku Polski) tkwi w tym, o czym już pisałem - w sprawach światopoglądowych. Charakterystyczny jest tu sprzeciw środowisk katolickich. Sedno sprawy wygląda tak, że premier chce podpisania tego dokumentu (tego konkretnego traktatu), a prezydent nie. Ja czuję się przede wszystkim człowiekiem (powiedzmy, że tu i teraz tzw. człowiekiem - kompleks ciało-duch, przynajmniej po części), mieszkańcem planety Ziemia, następnie Europejczykiem, a na końcu Polakiem. U konserwatystów (zwłaszcza katolickich) ta kolejność jest odwrotna, ale nie jest to dobre podejście, bo przeszkadza w osiągnięciu następnego stopnia ewolucji społeczeństw i w pozbyciu się przyczyn wielu konfliktów. Polska jest pod tym względem bardzo zaściankowa, a zresztą - takie postawy są charakterystyczne dla ludzi o wąskich horyzontach, niewykształconych, mało elastycznych, konserwatywnych. W przypadku kryzysu tacy ludzie aktywują się i szukają wrogów (zamiast znaleźć źródło problemu w sobie), a niektórzy politycy zbijają na nich kapitał polityczny. Wszystko zależy od aktualnej koniunktury. Szwedzi nie mogli uwierzyć, że jestem Polakiem - pytali się po dwa razy i kręcili głowami, gdy z uśmiechem na ustach mówiłem: "I’m from Poland". Moje zachowanie im nie pasowało, bo byłem otwarty, uśmiechnięty i świetnie się z nimi bawiłem, tańczyłem, rozmawiałem - po kilku piwach zaczynam dość dobrze mówić po angielsku, a po dłuższym pobycie nawet myślę w tym języku - później śmiesznie mówię po Polsku :) Tak więc Piotrze powiedz może o sednie sprawy - co Tobą kieruje, zamiast tracić czas na bezowocne roztrząsanie w sumie mało istotnych spraw.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Traktat Lizbonski niewiele sie rozni od Konstytucji. Zmniejszone zostaly tylko litery wydruku i zostaly zmniejszone odstepy miedzy wierszami. Tresc jest taka sama !!!

Wrona najlepiej to podsumowała :)) A tak przy okazji - słyszałaś, że Czesi zgodzili się na ten radar (element tarczy) u siebie? Najśmieszniejsze jest to, że przyznali się, że nie wiedzą nawet jaką moc będzie miał ten radar, ale się zgodzili :) Może Amerykańcy umieszczą u nich element, ale HAARP-a? Co Ty na to?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Condolezza Ryż ma nie przyjechać jak to było założone 10 lipca. Posłowie PiSuaru mówią że to tragedia znaczy że mamy sukces :)

Nie bede spekulowac, co Amerykanie chca umiescic w Czechach. O tym powinni wiedziec Czesi, ale wiem z historii, ze wasal nigdy o niczym nie jest informowany. W Australii stoi baza amerykanska w Pine Gap i tez rzad australijski nie wie, do czego ona tak naprawde sluzy. Baza zostala wybudowana w 1963 roku.

I właśnie dlatego Gosiu jestem przeciwko amerykańskiej bazie w Polsce. Mogą tam w przyszłości różne rzeczy umieścić, a poza tym, jak tu wejdą, to już raczej się ich nie pozbędziemy. Jesteśmy krajem europejskim, a nie kolejnym stanem USA. Żeby jeszcze Stany były krajem przewidywalnym (jak kiedyś), ale ostatnio coraz dziwniejsze pomysły im do głowy przychodzą, i Ameryka nie jest już gwarantem demokracji na świecie. Słyszałem, że podobno jest pomysł na utworzenie unijnych sił zbrojnych, bo w NATO rządzą Amerykanie. Poczynania Amerykanów coraz mniej podobają się na świecie - nawet wśród ich dotychczasowych sojuszników. Niech sami sobie wojny prowadzą, jak chcą ropy. Demokraci tłumaczą, że w przeciwieństwie do Republikanów chcą z "terrorystami" rozmawiać, zamiast do nich strzelać. Tusk chce poczekać i z Demokratami rozmawiać na temat ewentualnej tarczy. Bardzo bym się nie zdziwił, gdyby Demokraci stwierdzili, że taka tarcza nie jest potrzebna. Dzięki reakcjom PiSu można się łatwo zorientować w bieżących wydarzeniach - oni są jak papierek lakmusowy :))

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Amerykanie maja swoje bazy juz w Europie - Niemcy, Wlochy, Hiszpania. Ostatnio wyprowadzaja sie z Anglii. Ta tarcza potrzebuje jeszcze udoskonalenia, bo nie wszystko w niej dziala nalezycie. Potrzebne sa podobno przynajmniej trzy proby. Na to nie na razie pieniedzy. Polacy w dalszym ciagu nie zdaja sobie sprawy z tego, ze bedzie tak jak uchwali USA z Rosja. Przepychanki na poskich szczeblach sa mydleniem oczu, za ktore dostaja pewnie pieniadze.

Godzinne spotkanie na szczycie G8 2008 miedzy szefem rzadu UK Gordon'em Brown'em a nowym prezydentem Rosji Dmitry'em Medvedev'em bylo bardzo chlodne i nadal rozgrywalo sie w obrebie starych gier wywiadowczych, gdzie od Rosji wymaga sie ekstradycji szpiega.

porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo.

Barack Obama i przepowiednia

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Za ropę naszą i waszą

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Reptoid:
Przed czym powinna bronić się Slowiańszczyzna wraz z naszą rasą ochraniającą nas, czyli oliwkowymi Śródziemniowcami z TAU CETI? Kompleks militarno-przemysłowy USA + Imperium ORIONA +Sirius B + Annunaki/Nibiru,-,2012 planeta NIBIRU BST Blank Slate Technology to technologia przekazana Amerykanom przez obcych z Siriusa B związanych z Tybetanizmem, jest formą podróży w czasie, która pozwala przepisywać na nowo rozwój historyczny i ewolucyjny ludzkości w tak zwanych węzłowych punktach interwencyjnych. BST jest najbardziej zaawansowaną technologią w posiadaniu gatunku ludzkiego. Pozwala na obronę przed dowolnym agresorem. BST rozwinięte zostało przy współudziale Siriusa B w czasie MONTAUK PROJECT , amerykańskiego tajnego programu parapsychologicznego w którym brał nawet udział sam Alistair Crowley - najbardziej diaboliczny i zły w sensie swojej diaboliczności człowiek na Ziemi.Jacy są aliensi Siriusa B - są tam rasy o kolorach skóry czerwonym, beżowym i czarnym, w Sirusu B mieszkają jeszcze Reptoidzi i rasy "aquanautyczne" - inteligentme ogromne ośmiornice.Jednak przeważająco klimat wybitnie suchy.Społeczeństwa Sirusa B są obsesyjnie spolityzowane i zideologizowane coś jakby na wzór spolityzowania byłych społeczeństw komunistycznych w Polsce i ZSRR i w całym Układzie Warszawskim
Cały obecny układ wydarzeń to konsekwencja powikłanych doświadczeń psychotronicznych przeprowadzanych w bazie Montauk koło Nowego Jorku - pogmatwanie wszystkich możliwych scieżek hipotetycznych zdarzeń z przeszłości i z przyszłości przy nierozważnej manipulacji z hipeprzestrzenią, z którymi dotąd nie potrafią teraz poradzić sobie Amerykanie. Zamieszanie z dwoma nieudanymi ostatnimi wojnami w Iraku i w Afganistanie, pojawienie się "człowieka z nikąd" Barracka Obamy, bezustanne zagrzewanie (i "dolewanie oliwy do ognia") armii izraelskiej do przeprowadzenia skutecznego ataku lotniczego przeciw irańskim tajnym podziemnym instalacjom atomowym... Wreszcie grożący Ameryce totalnym kollapsem ekonomicznym krach "subprime", łańcuchowe bankructwo amerykańskich banków i instytucji ubezpieczeniowych i upadek dolara do samego nieomal dna... A żródło to zapomniany już dzisiaj eksperyment Montauk z wprowadzeniem do "człowieczych" zdarzeń politycznych i ekonomicznych i zagmatwanych linii czasoprzestrzennych, wywołanych z nicości - Obcych z Siriusa, potem włączenie się do tego eksperymentu zaniepokojonych innych Aliensów - Wysokich Szaraków z Oriona, a nawet zmaterializowanego przy okazji nieudanych eksperymentów z "hiper-jażnią" i we współpracy z kierującym badaniami bezwzględnym ex-nazistą, parapsychologiem hitlerowskim von Neumannem i goszczącego u niego na gościnnych występach w Ameryce człowieka diabła,kapłana satanizmu i "Golden Dawn" o którym wspomina Examina, Alistera Crowleya - - kilkumetrowego monstrum z plazmy biomasy czyli "bigfoota" pożerającego każdego, kto pojawi się na jego drodze...i grasującego po wielopoziomowych podziemiach naukowego Montauku. Powrót do eksperymentu filadelfijskiego z zaginionym w hiperprzestrzeni okrętem marynarki USA NSS Altridge i dalsze poplątanie ludzkich ścieżek czasu i ewolucji zdarzeń świetnie opisane w relacjach naocznego świadka tych supergrożnych wydarzeń - komunistycznego super "extrasensa" STEWARTA SWERDLOWA, syna słynnego żydowskiego rosyjskiego bolszewika komunisty, uczestniczącego jako królik doświadczalny w tych absolutnie nieludzkich eksperymentach... Mrożące krew w żyłach relacje tajemniczego Stewarta Swerdlowa i wielu innych na licznych witrynach i w portalach internetowych noszących jego imię i nazwisko do wyszukania w pospolitych "Googlach"...

After the conquest of Europe, the Russians quit stalling.Their troops reached Atlantic, their cosmonauts reached the asteroids.Now the stairs await them...

Macie oddac skarby Egiptu na miejsce, inaczej kolonizacja waszych krajow przez nich bedzie wzrastac :-) Nie obejdzie sie bez skandali ekonomicznych z udzialem prominentnych Arabow. Zdegraduja oni was ekonomiczne za brak szacunku dla ich ziemi, a ilosc finansow jaka lozycie na wojsko zagraza Harremu Potterowi w jego rozwoju. Co wy sobie wyobrazacie? Polsce tez zabraliscie skarby i juz my wiemy, gdzie sie znajduja, patrz UK i Niemcy. Mam dosc waszych kapitalistycznych Janosikow. Juz i tak uspokilo was UFO, ktore potrafi stracic samolocik jak zabawke. Uzmyslowcie sobie, ze boja sie latac i gospodarka siada z powodu braku ruchu publicznego wsrod Janosikow biznesu swiatowego.

porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo.

Mamy z żydowskim "amerykanizmem"i wpływowym lobby zydowskim w USA nowy pasztet. Kongres USA zwrócił się do Rządu Rzeczpospolitej Polskiej o natychmiastowe wszczęcie procedury zwrotu mienia pożydowskiego w kwestii zagrabionego Żydom majątku , o łącznej wartości 100 miliardów złotych.Rezolucję poparł Kongres Żydowstwa Światowego z niejakim Bornfmanem na czele, znanego w ostatnich miesiącach z licznych machloj finansowych przy bezprawnym ściąganiu odszkodowań od gmin niemieckich i kradzieży pieniędzy przeznaczonych dla rzeczywistych spadkobierców ofiar Holocaustu. Dlaczego my, naród polski mamy płacić z własnej kieszeni za zbrodnie hitlerowców i zbrodnie Żydów z NKWD i aparatu stalinowskiej bezpieki, który przynieśli na nasze terutorium rosyjski bolszewizm i komunizm? Żydzi chcą znależć sobie następnego spolegliwego naiwnego do dojenia państwowej kasy, jak uczynili to wcześniej z odszkodowaniami od Niemców?

After the conquest of Europe, the Russians quit stalling.Their troops reached Atlantic, their cosmonauts reached the asteroids.Now the stairs await them...

Tarcza amerykańskiej bezkarności

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Imperium przegrywa z chaosem

Wow, zwroca nam dworek, posiadlosc, domek, sklep, obrazy, ubrania i spalone tytuly!

porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 162
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.