| aneczka: |
| w kazdym jedzeniu sa jakies szkodliwe dla organizmu skladniki, w trawie tez mozna znalezc gówno ;) |
Zgadza się. Jednak miej swiadomość dotyczącą ogniw łańcucha pokarmowego - toksyny kumulują się. Jeśli krówka wcina zatrutą trawę, pasze, itd., w jej organiźmie, im dłuzej żyje - tym kumulacja toksyn większa. Z każdym jej posiłkiem toksyny odkładają się w jej mięśniach, które potem zjadasz.
| aneczka: |
| mieso nalezy jesc, poniewaz potrawy wegetarianskie nie zawieraja wszystkich skladnikow odżywczych. |
To zwykły fałsz. Dieta wegetariańska jest całkowicie bezpieczna na każdym z etapów życia i dla wszystkich - dostarcza organizmowi wszystkich, potrzebnych mu składników odżywczych. Na poprzednich stronach niniejszego wątku masz wszystko podane na tacy, wszystkie argumenty. Nauka nie stoi w miejscu aneczko.
| wendol: |
| Romkowi zarzucasz, że nie ma argumentów i manipuluje. No tak, ale to, co Ty piszesz OldSpiricie i na co się powołujesz też jest podejrzane i niezupełnie obiektywne. |
Powyżej piszesz, iż to co ja napisałem jest podejrzane i niezupełnie obiekywne, a zaraz potem podajesz to, o czym w ogóle niegdzie nie wspominałem. Doczekam się więc wskazania w którym to miejscu to, co pisze jest podejrzane i nieobiektywne?
Podałeś tylko to, co napisał Krzysztof Wychowałek do którego artykułu jego autorstwa podałem link. Obecnie wyjaśnię więc jak ja zapatruję się na owy artykuł. Jedyne z czym nie identyfikuję swoich poglądów z tego artykułu, to niepotrzebny wtręt odnośnie rzekomego dławienia się ośćmi i śmierdzącym szlamem mięsie. Co do liczby to można oczywiscie spierać się ile jest to "prawie 40 mln" - ale ogólnie można stwierdzić, że cały ten urywek z ośćmi, szlamem i liczbą ludzi jest wynikiem wpieprzania do swego tekstu czegoś, czego tam nie powinno być, ponieważ może być to odbierane np. w sposób jaki Ty to odebrałeś Wendol. Oczywiście takie wstawki należy ściagać. Mógł przecież napisać:
"W imię tradycji, dość pokaźna liczba Polaków będzie konsumować rybie mięso, śpiewając w międzyczasie kolędy, jakoś tak niezbyt współgrające z głuchymi dźwiękami młotka, którymi wielu próbowało jeszcze kilka godzin temu trafić w głowę szamoczącego się karpia."
Wychowałek posunął się jednak za daleko. Ciekawi mnie jednak łatwość, Wendol, z jaką przyklesz komuś łatkę istnego fanatyka na podstawie kilka wypowiedzianych przez niego słów. Podobnie uczyniłeś w przypadku Wojtka Eichelbergera. Taka postawa przypomina mi łatwość skazywania w pomrokach średniowiecza na stos. W obecnych czasach, Ty Wendol, wobec podobnych schematów skazujesz innych na ostracyzm. Zbyt łatwo posądzasz, a to, jak zapewne wiesz jest domeną fanatyzmów wszelkich maści. Nie próbujuę przypisać Ci fanatyzmu, przejawiasz jednak pewne symptomy, które niezbyt korzystnie świadczą o Twoim w takich wypadkach podejściu. Myślę, że chodzi o jakieś szukanie na siłę argumentów, które niby to mają poświadczać trafność Twoich wyborów. Precież nie trzeba tego szukać. Jestem daleki od oceniania wyborów ludzkich, którzy działają w różnych środowiskach, uwikłani w różne zależności, przekonania, itd., itp. Fakty są jednak faktami i uważam, że należy o nich mówić, poszerzamy wtedy naszą wiedzę o świecie, możemy też rozszerzyć zakres naszego współczucia nie tylko na wybrane jak dotąd przez nas istoty.
| Wendol: |
| Piszesz o szkodliwych związkach występujących w rybach - wszystko oczywiście zależy od tego, z jakich wód taka ryba pochodzi. |
Nieścisłość. To nie ja piszę, choć oczywiście potrafię odczytywać wiadomości dotyczące faktów :) Jeśli chodzi o czystość wód:
| Tygodnik wędkarski: |
| Większość dużych rzek Europy Zachodniej jest martwa lub umiera. Ludzie chcieli je ujarzmić celu tego jednak nie osiągnęli. Spowodowali natomiast zniszczenia, których naprawa ma kosztować miliardy euro. Goszczący w poniedziałek w Polsce prezes Światowego Funduszu na rzecz Ochrony Przyrody (WWF) przestrzegł Polaków przed popełnieniem tych samych błędów, co kraje Unii Europejskiej.
- Polskie rzeki w zdecydowanej większości niosą bardzo zanieczyszczone wody. |
Źródło
| ZANIECZYSZCZENIA WÓD PŁYNĄCYCH: |
|
Stan czystości rzek polskich od lat ulega pogorszeniu. Od 1964r. kiedy to rozpoczęto ujednolicanie kryteriów badania jakości wód rzecznych, zmniejszyła się długość odcinków rzek z wodami I klasy czystości, przybyło natomiast wód klas wyższych oraz nie odpowiadających normom.
ZANIECZYSZCZENIA JEZIOR
Jeziora w Polsce są najbardziej zagrożone zrzutem do nich ścieków komunalnych i przemysłowych, jak również spływem powierzchniowym wymywanych nawozów mineralnych. Efektem tego jest eutrofizacja, czyli wzrost żyzności wód, spowodowany napływem nadmiernej i substancji organicznych. Niebezpieczny jest także dopływ pestycydów zawierających w swoim składzie metale ciężkie oraz węglowodory chlorowane. Niebezpieczeństwo ze strony pestycydów polega na ich kumulacji w organizmach oraz na tym, że przez długi czas pozostają w wodzie w formie toksycznej i powodują wymarcie wielu organizmów. Degradacja wód jezior jest procesem praktycznie nieodwracalnym. Wody zatrutych jezior jedynie w minimalnym stopniu są w stanie same się oczyścić.
ZANIECZYSZCZENIA MORZA BAŁTYCKIEGO
Stan środowiska Morza Bałtyckiego jest również alarmujący. W polskiej strefie przybrzeżnej nastąpiło zaburzenie równowagi biologicznej i chemicznej, spowodowane dopływem wraz ze ściekami przemysłowymi i komunalnymi związków biogennych, soli metali ciężkich, węglowodorów chlorowanych, ropy i ropopochodnych. Na dużą skalę występują także zanieczyszczenia termiczne i radioaktywne. W niektórych akwenach, jak Zatoka Gdańska i Zatoka Pucka, Zalew Szczeciński, Zatoka Pomorska, doszło do silnej eutrofizacji, będącej wynikiem koncentracji fosforanów, azotanów i innych substancji. Wyraziło się to w rozszerzeniu powierzchni przydennych obszarów beztlenowych skażonych siarkowodorem, powstałym w wyniku rozkładu materii organicznej przez bakterie beztlenowe. Wpłynęło to ujemnie na zoobentos i ryby żyjące przy dnie; spowodowało zniszczenie tradycyjnych tarlisk dorsza oraz znaczne zatrucie ryb, np. węgorzy, dorszy, narybku szprota. Doprowadzane do morza nie oczyszczone ścieki komunalne są przyczyną zagrożenia. Największa ilość zanieczyszczeń przedostaje się do Morza Bałtyckiego wraz z wodami Wisły i Odry. Nie bez znaczenia są też zanieczyszczenia pochodzące z żeglugi. Warto dodać, że Bałtyk należy do najbardziej skażonych mórz pod względem zawartości substancji radioaktywnych. |
Źródło
| Gospodarka wodna i morska: |
| Mimo wieloletnich wysiłków państw regionu Morza Bałtyckiego, jakość wód tego akwenu pozostaje nadal niezadowalająca. Nadal do morza napływają duże ilości zanieczyszczeń. Szansą na poprawę jakości wód Bałtyku jest budowa nowych oczyszczalni ścieków i modernizacja starych, co jest w planach Polski na najbliższe lata do roku 2015. |
Źródło
| Rybactwo i wędkarstwo: |
| Często jednak dochodzi do nadmiernej eksploatacji niektórych populacji. W ten sposób przez ostatnie 30 lat gwałtownie spadła liczebność dorsza (Gadus callarias) w krajach nadbałtyckich. W czasie odłowów może również zostać zniszczone środowisko życia ryb, np. zniszczenia dna morskiego związane z zastosowaną technologią.
Z działalnością rybacko – wędkarską wiąże się też zanieczyszczenie ekosystemów wodnych. Źródłami zanieczyszczeń są miejsca chowu ryb oraz przetwórnie, a także zanieczyszczenia pozostawiane na brzegach przez wędkarzy. Działalność rybacko – wędkarska może zachwiać cały ekosystem, gdyż ryby są bardzo ważnym elementem w łańcuchu troficznym. |
Źródło
| Biuletyn informacji publicznej. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska: |
| Wyniki badań uzyskane w 2004 r. potwierdziły utrzymywanie się wysokich zawartości potencjalnie szkodliwych metali i metaloidów w osadach rzek, do których odprowadzane są ścieki z przemysłu wydobywczego i przetwórczego rud metali kolorowych i węgla kamiennego. Wyniki badań wykazały także utrzymywanie się podwyższonych zawartości potencjalnie szkodliwych składników w osadach rzek, do których bezpośrednio lub pośrednio trafiają niedostatecznie oczyszczone ścieki komunalno-przemysłowe z dużych ośrodków miejsko-przemysłowych.
Badania zawartości wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych w osadach rzek wykonane w 2004 r. wykazały w 5 punktach pomiarowych obecność WWA w stężeniu przekraczającym 10 ppm, wskazującym na silne zanieczyszczenie osadów.
Wykonane po raz pierwszy w 2004 r. badania zawartości związków chloroorganicznych w osadach rzek wykazały obecność polichlorowanych bifenyli (PCB) powyżej limitu detekcji w 36 próbkach (co stanowi 45% badanych prób). Z kolei badania zawartości pestycydów chloroorganicznych wykazały obecność tych związków w 78 próbkach (co stanowi 97,5% badanych prób). Najczęściej wykrywanymi pestycydami były izomery HCH oraz związki z grupy DDT, których obecność stwierdzono prawie we wszystkich zbadanych próbkach osadów (78 prób).
Zgodnie z programem Państwowego Monitoringu Środowiska na lata 2003-2005 w roku 2004 osady jeziorne pobrano ze 108 jezior badanych cyklicznie w ramach monitoringu regionalnego jezior, sposród których 68 próbek zostało pobranych, co najmniej drugi raz od początku prowadzonych badań monitoringowych. W części tych jezior odnotowano zmiany zawartości metali ciężkich w osadach, w odniesieniu do wyników badań z lat poprzednich.
W pobranych próbkach określono zawartość tych samych 20 pierwiastków jak w przypadku osadów rzek. Badania osadów wodnych jezior wykazały występowanie metali ciężkich w stężeniach przekraczających wartości tła geochemicznego i wskazujących na ich pochodzenie antropogeniczne w 51 badanych jeziorach. Osady jezior zanieczyszczone były głównie ołowiem, rtęcią, kadmem.
Bałtyk:
Średnie stężenia metali w tkance śledzia i omułka nie wykazują jednolitej tendencji. O ile w 2003 r. zawartość kadmu i miedzi była niższa w stosunku do średnich wartości z ostatnich czterech lat, to zawartości ołowiu i cynku wzrosły. Stężenie rtęci pozostawało na poziomie średniej zawartości zmierzonej w okresie czterech lat. |
Źródło
| wendol: |
| Rośliny też potrafią być bardzo szkodliwe - zależy na jakich glebach rosną. |
Oczywiście, ale nigdy nie będą tak szkodliwe jak mięso zwierząt, które się tymi roślinami odżywiają, bo w ich organizmach następuje kumulacja toksyn. Jeśli chcielibyśmy na podstawie zanieczyszczeń dokonać racjonalnego wyboru stosowanej diety, to szala przechyla się na rzecz diety bezmięsnej. Takie są fakty. Oczywiście szanuję tych, którzy wybierają mięsną, tak jak i tych, którzy palą papierosy :) - przecież to ich decyzja, jeśli chcą sobie szkodzić bardziej - oni dokonują wyboru. Choć często to nie jest wybór. W przypadku diety bowiem często w grę wkracza brak wiedzy.
| Wendol: |
| Piszesz o cierpieniach ryb i tym, że ich "głos" bólu można zarejestrować. |
Bądź rzeczowy Wendol :) To nie ja piszę, a niejaki Krzysztof Wychowałek, powołując się na opracowanie 'The Senses of Men and Animals' L. and M. Milne. Ryby odczuwają ból, cierpią.
| Wendol: |
| Oglądałem program, w którym było udowodnione, że rośliny też cierpią i wytwarzają odpowiednie wibracje, na które reagują inne rośliny w pobliżu i potrafią wtedy wytwarzać szkodliwe toksyny. |
Przeinaczasz prawdę Wednol. Nikt jeszcze nie udowodnił, że rośliny cierpią. Nikt nie udowodnił, że odczuwają ból. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że nie cierpią, nie odczuwają bólu. Choć tego także nie udowodniono. Po prostu nie wiemy jak jest. Jeśli okaże się, że rośliny odczuwają ból, to wtedy i tak jest lepiej zabijać rośliny od zwierząt, ze względu na środowisko i walory zrdowotne. Gwarantuje Ci, że wielu wegetarian wtedy przejdzie na fruitarianizm.
Sprawaktórą poruszyleś jest kontrowersyjna. Odpowiem przytaczając zapis pewnej rozmowy, który jak ulał tu pasuje:
Wyższe rośliny reagują na bodźce, ba nawet potrafią się porozumiewać, to znaczy, roslina zaatakowana przez pasożyta moze uwalniac lotne substancje które inne rosliny odbiorą jako sygnał, że nalezy zwiekszyc produkcję toksyn chroniących przed pasożytami. Ale
cały ten łańcuch reakcji nie przypomina swą złożonością ani struktura tego co się dzieje w układzie nerwowym zwierząt. Ale gdzie przebiega granica pomiedzy mechaniczną reakcją a odczuwaniem? Tego nie powie Ci na razie nikt kto w swym myśleniu wychyla się poza wyuczone slogany.
Czy rośliny odczuwają ból?
Całą sprawę trzeba by zacząć od zrozumienia co to jest ból i co to jest jego odczuwanie. Pewni być mozmy tylko w stosunku do nas samych. Ale ponieważjuz duż wiadomo jaka jest rola układu nerwowego w percepcji bólu, i trochę - w jego odczuwaniu (świadomości), to możemy przypuszczać, że inne zwierzęta które posiadają układ nerwowy, a przynajmniej - bardziej złożony układ nerwowy - ból odczuwają i są tego świadome.
I nie mamy zadnych przesłanek, żeby sądzić, że inne organizmy, w tym bakterie czy rośliny, które nie mają układu nerwowego - są świadome. Nie jest to niemozliwe, i na razie nie bardzo wiadomo jak by można się zabrać do tego badania, ale jest raczej skrajnie nieprawdopodobne. Ale póki nie wiemy co to jest świadomość i jak to badać - ostatecznej odpowiedzi na to pytanie nie dostaniesz.
Rośliny reagują na bodćce z zewnątrz. Wszystkie istoty zywe maja takie przystosowania. Co do jednej. Wirusy też reagują na bodźce (kontakt z receptorem). Ale możliwość reakcji na bodźce jeszcze nie oznacza, że się te bodźce w jakikolwiek świadomy sposób odczuwa. W każdym razie nie bardziej, niż samochód z autoalarmem.
Tak samo - zdolność ruchu nie musi być związana z jakąkolwiek świadomością - pogadaj z samochodami.
To co różni rośliny od zwierząt, to ogrom czasu osobnej ewolucji który zaowocował szeregiem odrębnych własności, poczynając na regulacji ekspresji genów, poprzez specyficzną biochemię, a na ekologii kończąc.
Zwierzęta maja układ nerwowy, rośliny (i inne istoty) nie. Układ nerwowy ma wysoką potencję przetwarzania informacji, inne uklady reakcji na bodźce zdają się być znacznie prostsze informatycznie. (...)
Ja znam jeden sposób określenia, że ktoś cierpi: jak piszczy, płacze, albo po prostu o tym mówi. Przez analogie, i wiedząc, że za tym cierpieniem stoi uklad nerwowy, przypuszczam że podobnie cierpią te istoty, ktore nie potrafią tak zrozumiale dla mnie okazywać cierpienia. (Sa np. zabami, slimakami, rybami itd. (...). Ale istoty które nie mają nawet strukturalnych odpowiednikow ukladu nerwowego? Wątpie. Ale nie wykluczam. (...)
Tak naprawde nie mamy pewnosci ze w ogole jakakolwiek istota poza nami samymi odczuwa bol i cierpienie. My wiemy, kiedy nas boli, ale o odczuciach innych istot, nawet naszej zony i dzieci, mozemy wnioskowac tylko na podstawie ich zachowania. (...) A juz zupelnie nie mozemy stwierdzic, jak bardzo kogos boli. To uczucie calkowicie subiektywne. Nie jestesmy w zaden sposob uprawnieni do porownywania bolu u dwoch odmiennych istot.
Naukowcy jednak badaja ludzi i zwierzeta i sa w stanie (choc rowniez w sposob posredni) badac mechanizmy powstawania bolu. Zwierzeta wyzsze maja uklad nerwowy zbudowany w ten sposob, ze w przypadku uszkodzenia niektorych narzadow (zwlaszcza powlok skornych) do mozgu transmitowane sa sygnaly, ktory interpretowane sa jako "bol". Bol - to znaczy jakies bardzo nieprzyjemne odczucie. Zwierzeta reaguja na bol - np.skomla, placza, piszcza, uciekaja. W bardzo podobny sposob reaguje czlowiek (toz przeciez jest zwierzeciem tylko). Bardziej rozwiniete zwierzeta odczuwaja strach w sytuacjach, ktore kojarza z zadawaniem bolu. Zostalo udowodnione, ze np. czekajace w kolejce na rzez krowy odczuwaja strach i niepokoj widzac co dzieje sie z innymi osobnikami. Dlatego polskie przepisy nakazuja odseparowac (rowniez akustycznie) pomieszczenie ubojowe od pomieszczenia gdzie zwierzeta czekaja na swoj wyrok. (To ze nie zawsze przestrzega sie przepisow to zupelnie inna sprawa).
Niektore organizmy klasyfikowane przez naukowcow jako "zwierzeta" nie maja ukladu nerwowego rozwinietego na tyle, aby czuc "bol" w ten sam sposob co np. kregowce. Nie wiemy czy nie odczuwaja jakiegos innego rodzaju cierpien. Jednak nalezy zauwazyc, ze sa to zwykle prymitywne jednokomorkowe organizmy (zaklasyfikowane jako "zwierzeta" zwykle ze wzgledu na cudzozywnosc lub mozliwosc poruszania sie). Poniewaz nie mamy 100% pewnosci, oczywiscie nieetyczne byloby "znecanie sie" nad nimi w sposob obliczony na zadawanie bolu gdyby jednak takie "zwierzeta" go czuly. (BTW - chcialbym zauwazyc, ze juz kilka lat temu nauka odeszla od
podzialu zwierzeta / rosliny - ewentualnie zwierzeta / rosliny / grzyby - i obecnie wyroznia sie bodajze piec "krolestw"). To, ze jednak czasami przez przypadek, nieostroznosc lub w obronie koniecznej pozbawaimy zycia tego rodzaju istoty nie implikuje wcale faktu, ze etyczne jest zabijanie krow, swin i kur - bo co do tych zwierzat mamy prawie ze stuprocentowa pewnosc, ze bol i cierpienie odczuwaja bardzo podobnie jak czlowiek (gdyz ich uklad nerwowy jest zbudowany bardzo podobnie jak nasz). Tak samo jak nie wiemy, czy swinia czuje bol, nie wiemy czy czuje go Jan Kowalski (choc oboje reaguja podobnie - krzycza i placza - moga oszukiwac! zwlaszcza Kowalski, bo jest inteligentniejszy od swini), jednak nikt nie mysli o zabiciu z tego powodu Jana Kowalskiego!
Tak wiec rosliny, grzyby i proste organizmy zwierzece nie posiadaja ukladu nerwowego zdolnego do umozliwienia im odczuwania "bolu" takiego jak my czujemy. Nie wiemy, czy nie "czuja" cierpienia w inny sposob, wydaje sie jednak, ze nie ma powodow przyjac, ze tak jest. Zdolnosc odczuwania bolu wyksztalcila sie w toku ewolucji u bardziej skomplikowanych organizmow zwierzecych w scisle okreslonych celach (sygnalizacja uszkodzenia jakiegos narzadu) i nie ma powodow, dla ktorego rosliny mialyby posiadac taka zdolnosc (zgodnie z teoria ewolucji nie jest prawdopodbne, zeby tak skomplikowana cecha powstala "tak sobie" bez uzasadnienia wynikajacego z panujacych warunkow zewnetrznych). Zdolnosc odczuwania bolu przez rosliny nie dawalaby tym istotom zadnych korzysci, tak wiec bylaby bezsensownym marnowaniem energii.
Sa badania naukowe wykazujace zaleznosc miedzy np. wytwarzanym przez rosliny polem elektromagnetycznym (lub innym) a np. muzyka albo zlosliwym niszczeniem rosliny. Rosliny rowniez podobno "reaguja" w pewien sposob np. na to, kto wejdzie do pomieszczenia. Nie sa to jednak dostateczne przeslanki, aby uznac je za istoty swiadome. Znamy dosc dobrze sposob, w jaki zbudowane sa rosliny, naukowcy opisali zasade dzialania kazdej pojedynczej komorki w roslinie i nic nie wskazuje na obecnosc narzadow umozliwiajacych odczuwania bolu lub cierpienia (lub przyjemnosci), nic nie wskazuje tez na to, by rosliny i proste organizmy zwierzece posiadaly swiadomosc. Taki jest stan nauki na dzien dzisiejszy. Zgodnie z tym wielu ludzi stara sie nie przykladac reki do cierpien istot czujacych, np. poprzez kupowanie i jedzenie miesa, a takze np. nabialu i innych produktow pochodzenia zwierzecego.
Jesli ktoregos dnia zostanie wykazane, ze zjadane do tej pory przeze mnie rosliny odczuwaja bol i cierpienie, sa swiadomymi istotami - wtedy bardzo serio pomysle o diecie frutarianskiej. Na razie nie mam jednak podstaw sadzic, ze zboza, soja, pomidory, grzyby, inne owoce i warzywa ktore stanowia podstawe mojego pozywienia sa swiadomymi istotami. (Badz pewien, ze jesli okaze sie, ze grzyby czuja - nie zjem ich nigdy wiecej). Natomiast mam duze podstawy sadzic, ze swinie, krowy, kury, kaczki i ryby, ktore stanowia podstawe Twojej diety - sa swiadomymi, czujacymi istotami, odczuwaja bol, cierpienie i strach - i w zwiazku z tym jest nieetyczne pozbawiac je zycia.
| Wendol: |
| Czuję się winny OldSpiricie, że jem rybki, skorupiaki, a nawet drób, a gdy jestem głodny i nie mam wyboru, to zjem wszystko, co ma cztery nogi i nie jest stołem ;) |
:D
Jak już mowiłem, także od czasu do czasu rybkę zjem :)
| Wendol: |
| Ty mi jednak OldSpiricie w niczym nie pomożesz, podobnie jak Brat, gdy nie wyznaję jego religii. |
Nie rozumiem. Niby w czym miałbym Ci pomagać? Nie uważam, ze potrzebna Ci pomóc. Proszę, nie zbliżaj w swych zdaniach ksywki 'old spirit' do ksywki 'Brat' :)
| Wendol: |
| Zdaję sobie sprawę z tego, co robię i liczę się z ewentualnymi konsekwencjami. |
Nie wiem dlaczego o tym wspominasz, czy ktoś to kwestionował? Jeśli tak - pokaż mi go, a ja go już... :)
| Wendol: |
Zdarzyło mi się żywić czystą energią przez kilka dni i nocy - nie spałem wtedy prawie wcale, a energii miałem tyle, że nie wiedziałem, co z nią robić. Okazało się wtedy, że mój umysł ma taką moc, że mogłem siłą woli wpływać bezpośrednio na ludzi i wydarzenia. Tu jest coś o tym //www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=54399&p=1W |
Podobne odczucia miewają niektórzy ludzie w trakcie głódówek leczniczych. To bardzo ciekawe co mówisz, co jedynie utwierdza mnie w przekonaniu, ze można żyć nie jedząc, choć wciąż uważam, że jest to
próba na siłę wyprzedzania ewolucji. Jedzenie sprawia przecież taką przyjemność...
| Wendol: |
| W skrajnych sytuacjach potrafię nawet czerpać energię od ludzi - całe szczęście, że już tego nie robię - teraz energię rozdaję, bo mam jej bardzo dużo. |
Wampirek jeden ;)Wielu czerpie od innych, nie będąc nawet tego świadomym. Osobiście uważam, że z tym rozdawaniem energii też należałoby uważać.
| Wendol: |
| Na razie mam ciało i dbam o nie najlepiej jak potrafię - to prawda, że wypiję alkohol (zwłaszcza piwo), a i zapalę sobie, ale warto też mieć jakąś dodatkową przyjemność z tej ziemskiej podróży. |
Tak, piwko jest ok, winko także, a nawet czasem silniejsze trunki :)
pozdrawiam