| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Kiedy UFO przybedzie? | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 1725 |
|
Nicze trafił w sedno.
I jeszcze wmawia się ludziom, że to jedynie słuszna droga i straszy się ich przed odejściem od utrzymywania molocha.
Nie wiem, co niby Kościół dobrego robi - mącą tylko, kręcą, stwarzają sztuczne problemy, a później udają, że chcą je rozwiązać, co uzasadnia ich istnienie.
Są jak strażak, który najpierw podpala, by później gasić... ale nieskutecznie.
Ze zwichniętą przez Kościół psychiką (liczne kompleksy, lęki, brak zaufania do siebie i drugiego człowieka) to dopiero człowiek ma problemy i staje się nieznośny dla innych - z takim kimś nie idzie szczerze, poważnie, głęboko porozmawiać (można tylko blablać o pogodzie i innych neutralnych, nic nie wnoszących tematach), bo możemy mu nadepnąć na jeden z licznych odcisków, a wtedy to dopiero niemiły się może zrobić - przy braku argumentów nazwie nas bezbożnikiem, człowiekiem bez zasad, bez moralności, komuchem... i koło się zamyka. Powie, że jest lepszy, bo chodzi do kościoła, a że nic dobrego z tego nie wynika, to już nie zauważy, bo przecież swoje robi - wypełnia obowiązek, więc zostanie "zbawiony". O pracy nad sobą, o rozwoju, o odpowiednim stosunku do bliźniego takie osoby nie słyszały lub nie rozumieją co to oznacza.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||
|
|||
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
W dzieciństwie bałam się kościołów. Wewnątrz żle się czułam. Mimo wysokich sklepień przytłaczały mnie wszystkie ściany i stropy. Miałam wrażenie, że chcą mnie zgnieść. Robiło mi się słabo i duszno. Omdlenia w ogóle zdarzały mi się często, ale to w kościele najczęściej słabłam i spadało mi ciśnienie do możliwie niskiej granicy.
Dopiero w dorosłym życiu pozbyłam sie uprzedzeń i przestało mi to "coś" w kościołach przeszkadzać.
Podobnie z cmentarzami - ale to inna historia. :)
|
|
|
Mi w kościele chciało się po prostu rzygać, podobnie jak w obecności ludzi, którzy kłamali.
Nie było mi słabo, ani duszno, (omdlenie nigdy w życiu mi się nie zdarzyło) - raczej "cholera" mnie brała :) Że pokojowo byłem zawsze nastawiony, to żadnemu księdzu nigdy nie "przypierdoliłem", choć spokojne (z mojej strony) dyskusje się zdarzały, przy których jednak księża się denerwowali, po czym uciekali. Na dzień dzisiejszy nie muszę nawet nic mówić - wystarczy głębokie, spokojne, bardzo uważne spojrzenie prosto w oczy... - próbuję ich "prześwietlić", bo nie mogę ich zrozumieć. Przeważnie uciekają, ale kiedyś taki jeden ważny, który mi bierzmowania udzielał (musiałem zaliczyć na szybko przed samym ślubem), jak spojrzał w moje oczy, to się wzruszył (z zachwytem było to połączone), ale ten starszy ksiądz (miał jakiś tytuł, ale ja się na tym nie znam) był pozytywny i na mnie też dobre wrażenie zrobił (miał dobroć w sobie połączoną z głębokim zrozumieniem) - tacy też w tej instytucji się zdarzają.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Dziś w pracy przeprowadziłem mały "test" - "sprzedałem" kilku osobom informację o ujawnieniu przez FBI, że w Roswell rozbiło się prawdziwe UFO i były tam ciała kosmitów. Reakcje były łatwe do przewidzenia...
1. No co ty Darek - nie ma żadnego UFO :)
2. Cisza... po czym zmiana tematu.
3. Komentarze typu "onetowego"... - ogólnie "polityczne", że to u Ruskich było i niedawno też tam pod Smoleńskiem jakiś samolot się rozbił...
Były też bardziej sensowne komentarze:
1. Wierzę, że są jakieś inne cywilizacje w kosmosie, ale do nas nie przylatują, bo za daleko mają (tu tekst o odległościach liczonych w latach świetlnych). Ja na to, że przynajmniej fizycy teoretyczni mówią o zaginaniu czasoprzestrzeni i o podróżach "na skróty"... To chyba Darek "Star Treka" się naoglądałeś.
2. To już wiemy, do czego mamy dążyć (chyba najbardziej sensowny komentarz). Ja na to, że może rozwiniemy do tego stopnia technologię, o ile się wcześniej sami nie pozabijamy. Reakcja rozmówcy to pełne zrozumienia potakiwanie głową (w domyśle - "no niestety") i sensowne nawiązanie do tego, co się w Japonii dzieje.
Ten ostatni rozmówca, to taki niby "sceptyk", ale o najbardziej trzeźwym podejściu, więc pociągnąłem z nim dalej temat ujawniania różnych rzeczy przez wojsko, FBI i inne służby...
3. Jedna dziewczyna też fajnie zareagowała: "przecież wiadomo o Roswell, a oni dopiero teraz się przyznali?". Odpowiedziałem, że już musieli oficjalnie to przyznać, bo 50 lat minęło.
No fajnie, ale dlaczego nie mówią o tym wszędzie, nie piszą na pierwszych stronach gazet?
Jeszcze za wcześnie i ludziska by mieli z tym jakiś emocjonalny problem?
A Ty Gośka nie trolluj.
Napisz przynajmniej, o co Ci chodzi.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Kiedy zaproponowano mi szkolenie psychotroniczne, przez długi czas patrzyłem na swojego "nauczyciela", trochę jak na idiotę. Poczuł się tym urażony (jak się okazało, parał się czarną magią) i dał mi takie dowody, po których przeciętny człowiek jest później, co najmniej niestabilny psychicznie.
Ludzie są ograniczeni swoją wiedzą, doświadczeniem i wdrukowanymi programami społecznymi, dlatego nie mogą jednoznacznie potwierdzić bądź zaprzeczyć, choćby przed sobą samym, jeżeli się z tym nie zetknęli. Potrzebują dowodu, jaki obejmuje zakres i częstotliwość jedynie materii fizycznej. Nie znają innych metod i narzędzi. Mają wąski kanał świadomości który przetwarza małą ilość danych.
Nie zdają sobie sprawy z tego że wiele niszczących programów, takich jak poczucie winy, ma się u nich dobrze i nadal funkcjonuje. Nawet jeżeli świadomie to odrzucamy, to i tak wdrukowane programy społeczne w latach dziecięcych, wciąż stanowią podświadomą matrycę w przejawianiu naszych reakcji.
Gdyby Jaźń ludzka była spójna, zsynchronizowana, nie było by bariery, pomiędzy świadomością i podświadomością.
Gdyby porównać czarną energię, do dymu z komina, to każdy kościół, byłby wielką hutą z kominem.
Ludzie oplatają je strachem, trwogą, zmartwieniami, uległością. Wysysają z nich życie i napełniają większą dawką czarnej energii. Tak można scharakteryzować to, czym się zajmują.
|
|
|
Hmm, odnośnie ego. Wiadomym jest że stanowi wentyl bezpieczeństwa, nim wpuścimy jakieś treści do umysłu i uznamy za własne. Zawsze jest "Ja, kontra reszta świata", która toczy ze mną ciągłe bitwy, wymuszając stałą czujność. Rzeczywiście ma to sens, jeżeli każdy myśli tak samo, wtedy stanowi to ochronę w tych realiach. Wtedy założony z góry brak zaufania do innych, nadzoruje nas do końca życia i jest postrzegany jako coś "normalnego".
Nie może to zaburzać podstawy, która stanowi korpus, na którym zbudowano wiele konceptów myślowych, łącznie z tymi narzuconymi, społecznymi i wdrukowanymi z nauk kościoła.
Wspominam o kościele po raz kolejny, bo nie ma u nas silniejszej "stacji nadawczej", która wdrukuje negatywne treści do podświadomości w latach dziecięcych.
Nie można się ich pozbyć w inny sposób, niż podjąć pracę z własną podświadomością. Co jest złożone, wymaga cierpliwości i doświadczenia specjalisty.
Egoizm pozwala również na rozgoryczenie, żal, agresję. Niektórzy bronią się w ten sposób, bo nie potrafią inaczej, często nie są nawet świadomi że mogli by inaczej, bo brakuje im refleksji nad sobą.
Oprócz projektowania własnych stanów emocjonalnych na innych (obarczania innych winą), dochodzi do tego podsyłanie czarnej energii.
Żeby zachować obiektywizm, muszą zrobić jedną rzecz - założyć, że się mylą. Tylko problem polega na tym, że w momencie takiego założenia, sami obarczyli by się winą. I choć nie jest to obiektywne, to i tak nie da się inaczej, w pierwszej fazie zrozumienia siebie.
Nie każdy potrafi zrobić to małymi kroczkami. Dla niektórych musi to być przeskok od "moje na wierzchu", do "cudze na wierchu", nim przejdą to etapu, założenia że "prawda" leży po środku, a nawet jest ich więcej i nie wykluczają się, a uzupełniają.
|
|
|
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||||
|
|||||||
Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi... |
|
|||
Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi... |
|
Już kiedyś pisałem że i mi nie podoba się się całą ta struktura kościelna, hierarchia i bzdurne nakazy czy zakazy.
Jednak powoli ta sytuacja się zmienia, w miarę jak wymiera stare pokolenie zastępowane młodszymi którzy być może będą bardziej odważni w pozbywaniu się tego co idiotyczne i szkodliwe( np. celibat)
Nic nie jest stałe, wszystko ulega wpływowi czasu.
Nie stać nas na wyburzenie tego kolosa więc może uda się go przebudować tak aby zaczął w końcu, jak to Darek trafnie ujął przynosić więcej zysków niż strat, tym bardziej że baza do tego istnieje- jest cała masa instytucji charytatywnych pod patronatem kościoła ale źle zarządzane częściej drażnią niż wykonują faktyczną pracę.
|
|
|
|||
|
Coś dziwnie się skopiowało- cytat pochodził z wypowiedzi Wendola
|
|
|
|||||||||
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||||||
|
|||
Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi... |
|
|||
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 1725 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |