Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
silnik grawitacyjny.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788

Szukam osoby interesujące się sposobem podróżowania . mam teorię na temat silnika grawitacyjnego, posiadam kilka elementów do zbudowania go. Z zawodu jestem elektronikiem. Posiadam generator funkcyjny , mogę mieć dostęp do rtęci metalicznej . Szukam kontaktu na temat silnika a.g. Marian.

W odległej przyszłoœci (rozumujšc w prostych kategoriach czasu) wybuch oczywiœcie nastšpi. Obecnie cały wszechœwiat się rozszerza co powoduje od dłuższego czasu coraz gęœciejsze nawarstwianie się spiral, o których wspomniałem. Co będzie dalej? Ogromne stłoczenie warstw (sorry ale trudno mi opisać to co widzę) spowoduje, że zacznš one oddziaływać na siebie z powodu zbyt małych „odległoœci” i nastšpi wcišganie jednej warstwy w drugš. To już nie będš miejscowe fluktuacje czasu i przestrzeni tylko totalne zawały. W ten sposób ze wszystkich stron wszystko runie do œrodka. Potem ta czarna dziura pieprznie i wszystko się zacznie od poczštku. Poobserwuj trochę to sam zobaczysz.

Witam ponownie ! Dawno tu nie zaglšdałem(przyziemne sprawy). Igor, widzę, że wędrujesz w kierunku zjawisk paranormalnych. Coœ mi się widzi, że tam rozwišzania nie ma. Zjawiska "para" wszelkiej maœci majš to do siebie, że nie można ich powtarzać. My zaœ potrzebujemy maszyny takiej jak silnik spalinowy. Powtarzalnej, niezawodnej w działaniu i stosunkowo prostej. Każdy go robi i każdemu działa. Jak masz coœ o silnikach a.g., to chętnie poczytam. Podeœlij mi coœ. MarekO, w twoim eksperymencie nie powstanie żaden wir. Jeœli przeanalizujesz tor ruchu każdego fotonu, to stwierdzisz, że bez znaczenia jest tu prędkoœć wirowania twojego lusterka(!). Popełniasz błšd w rozumowaniu i póŸniej już łatwo o fałszywe wnioski. To, co jest u ciebie prędkoœciš kštowš wišzki, nijak się ma do prędkoœci czšstki fizycznej, jakš jest foton. Pozdro

Zapalony, błšd w rozumowaniu, zbyt powierzchownie czytasz text. Pozdrawiam Igor ps. czekam na meile na jaromiko@op.pl to wysle te ksiazki.

Zapalony Ja rozumiem, że fotony rozchodzš się z okreœlonš prędkoœciš i podobno po linii prostej. Jednak zauważ, że strumień œwiatła powoduje zmiany swojš energiš, co zresztš zostało wykorzystane do napędu pojazdów kosmicznych zaopatrzonych w żagle słoneczne. Skoro strumień fotonów oddziałuje na materię powodujšc jej ugięcie tak jak szczytówka wędki robi znak na wodzie, to w przestrzeni ten strumień powoduje powstanie wędrujšcej fali deformacji (niekoniecznie materii). Szybkoœć przemieszczania się tej fali jest MILIONY RAZY WIĘKSZA OD PRĘDKOŒCI ŒWIATŁA i podtrzymuje swojš teorię. Ty myœlisz o lusterku, które opisałem w doœwiadczeniu bo jak inaczej mam to przekazać. W rzeczywistoœci chodzi mi o zjawiska tak naprawdę poza mojš i Twojš wyobraŸniš.

Zapalony, ja wędruję w kierunku inżynierii gwiezdnej. W tym celu potrzeba podejœcia z gruntu mechatronicznego - by umiejętnie w sposób prawdziwie interdyscyplinarny połšczyć przeciwstawne sobie dyscypliny naukowe. Tylko w ten sposób dojdziemy do rozwišznia nurtujšcego nas problemu. Inaczej bedziemy się spierać tylko kto ma rację - nic z tego nie będzie. Mi się wydaje, że wir może wybuchnšć z bardzo prostej przyczyny, siły wiru bedš w końcowej fazie swojej pracy za słabe by utrzymać ponad progowe wartoœci energii przycišgane przez wir. Nie mniej ni więcej, dolna progowa wartoœc wiru będzie już na takim poziomie, że zmagazynowane siły wiru same z siebie zacznš przycišgać inne siły. (ciało o większej masie przycišga ciało o mniejszej masie) (w ekonomi jest tak samo - pienišdz robi pienišdz) Wynika to z drugiej a nastęnie przechodzšc w trzeciš zasadę dynamiki Newtona. Nastęnie jak wiemy przekroczenie górnych granic progowych powoduje zmiane jakoœciowš, czyli przejœcie do wyższej formy bytu czyli eksplozję. Pozdrawiam Igor ps. rozwój niekiedy jest szkodliwy

Może nie koniecznie musi tak być? Po co zakładać, że istnieje coœ w przestrzeni. Jeżeli mielibyœmy okreœlić rozmiar wszechœwiata to CO będzie poza jego granicami? I czy to COŒ się kończy, czy ma granice.

A musi tak być gdyż w innym wypadku przestrzeń musiała by ulec samozagładzie. Nie miałby innego wyjœcia. Dlatego interesuje mnie takie zagadnienie jak DNA Przestrzeni - w którym to sš okreœlone przedziały górny i dolny - jako przedziały progowe - czyli takie które przestrzeń toleruje by sama mogła dalej istnieć. Przecież przy braku kontroli mechanizmu takiegio wiru doprowadził by on w końcowej fazie swojego wirowania do "zwinięcia przestrzeni". Jak w zabawie z dywanem. Wnisoek z tego taki, że wir niemoże wyjœc poza granice przestrzeni ale przestrzeń może otaczać wir lub się pod niego podkładać. Pozdrawiam Zwirowany dosłownie i w przenoœni Igor

O koledzy, to też mi się wydaje dobry - poglšdowy artykulik z pewnej ksišżeczki: WSTĘP DO STOSOWANEJ ENERGII ETERU Dr Robert Adams “Wydaje się, że nie ma powodów dla których silnik Adamsa nie miałby być szybko wdrażany do zastosowań praktycznych". Dr Harold Aspden, Wydział Inżynierii Elektrycznej, Uniwersytet Southampton, Wielka Brytania Wraz z zaprzężeniem energii eteru do pracy za poœrednictwem technologii opracowanej przez Adamsa, konieczne stało się opisanie jej naukowych podstaw, zwłaszcza że jest ona niemal zupełnie nieznana głównemu nurtowi nauk o elektrycznoœci. Wszystko zaczęło się w roku 1969, kiedy po raz pierwszy postanowiłem zastosować stałe magnesy do zbudowania silnika elektrycznego, który ignorowałby prawo Lenza, a tym samym wymyœlić elektryczne urzšdzenie, które pracowałaby “w jednoœci" i w ten sposób ignorowało pewne ortodoksyjne prawa. W cišgu wielu lat doœwiadczeń i studiów przeœledziłem dokonania innych pionierów na tym polu z innych krajów, którzy starali się głównie teoretycznie uzasadniać swoje pomysły i hipotezy, nie zadajšc sobie zbytnio trudu, aby sprawdzić je eksperymentalnie. Zawsze odnosiłem wrażenie, że starajš się oni postawić znak równoœci między swoimi pomysłami i niezwykle długimi, wiodšcymi donikšd, teoretycznymi obliczeniami prowadzonymi za pomocš równań opartych na nietykalnych (i nieco już zestarzałych), wymyœlonych przez innych ludzi, prawach dotyczšcych elektrycznoœci i zwišzanych z niš dziedzin. Zaczšłem pracę spokojnie, stosujšc się do praw wszechœwiata i przyrody, i idšc tš drogš dokonałem kilku własnych zadziwiajšcych odkryć, które czasami wręcz przytłaczały mnie swojš doniosłoœciš, i nadal wywierajš na mnie wrażenie. Wraz z upływem czasu odkrycia empiryczne umocniły mnie na tyle, że mogłem sobie pozwolić na wychylenie nosa ze swojej skorupy i publiczne ogłoszenie swoich odkryć i wyników eksperymentów – poczštkowo stosunkowo nieœmiało. Okazało się to dla mnie zarówno korzystne, jak i niekorzystne, i ostatecznie zmusiło mnie do przygotowania się na bezwzględne ataki, które miały wkrótce nadejœć. To, co robiłem, stanowiło policzek dla każdej znanej mi szanujšcej się placówki naukowej. Dziesištki inżynierów elektryków i fizyków bombardowało mnie do znudzenia dogmatami, takimi jak na przykład twierdzenie, że moje urzšdzenia zaprowadzš mnie na manowce. W czasie wygłaszanych przez mnie odczytów było to jednym z najpoważniejszych cierni, jakie wbijali mi moi rówieœnicy. Zwykle niewielu uczestników odczytu wykazywało poważniejsze zainteresowanie tym, co mówiłem. Ci, którzy to robili, otrzšsali się jakby ze snu wraz z postępem mojego odczytu, po czym powoli zaczynali przytakiwać i dyskretnie uœmiechać się, zaprzestajšc zgłaszania sprzeciwu, następnie przysłuchiwać się z wielkš uwagš i zainteresowaniem aż do końca odczytu, po którym pomruki nagle się nasilały i urastały do narastajšcego gwaru ożywionych dyskusji dobiegajšcego jeszcze przez długi czas z sali wykładowej po moim z niej wyjœciu. Takie wykłady, szczególnie te, po których miała miejsce co najmniej godzinna sesja pytań i odpowiedzi, a takie właœnie należały do większoœci, stanowiły dla mnie wielkš uciechę i mogę z satysfakcjš stwierdzić, że nigdy nie były w odczuciu słuchaczy nudne. Chociaż droga, którš przeszedłem, była długa i czasami ciernista, była jednš z najbardziej intrygujšcych. Nieraz udało mi się nawet zadziwić samego siebie. Czerwone płachty przeistoczyły się w zielone œwiatła, frustracja w nagrodę i ostatecznie w wielkš satysfakcję. Kalorymetr równowagi Obecnie omówię sprawy dotyczšce kalorymetrów, które sš istotnym narzędziem w tej technologii, i to do tego stopnia, że œmiem nazywać je jedynym dokładnym œrodkiem pozwalajšcym na pomiar mocy generowanej/przechwyrywanej przez urzšdzenia wykorzystujšce technologię Adamsa. Pomysł ten zrodził się pod wpływem ogromnych trudnoœci z zastosowaniem empirycznej wiedzy do tej technologii, jako że ortodoksyjne teorie/metody nie przedstawiajš żadnej wartoœci przy projektowaniu, konstruowaniu lub testowaniu tych maszyn. Koniec roku 1995 oraz rok 1996 zwiastowały stworzenie udanego i wyrafinowanego Termo-Moto-Generatora Adamsa majšcego o 1 kilowat większš moc i wydajnoœć. W tym samym okresie opracowałem i zbudowałem różne typy kalorymetrów. Jeden z nich, o którym mogę wspomnieć jedynie pobieżnie, jako że jego opis znajduje się w teczce z napisem “Œciœle Tajne", nosi nazwę “kalorymetru równoważnego". Jeœli jednakowe masy miedzi i wody będziemy podgrzewali nad płomieniem przez jednakowy okres czasu, temperatura miedzi wzroœnie dziesięć razy szybciej niż temperatura wody i aby doprowadzić wodę do tej samej temperatury, należy podgrzewać jš dziesięć razy dłużej. Ta potężna rozbieżnoœć, nie liczšc innych czynników, powoduje koniecznoœć wykonywania żmudnych obliczeń, z których wszystkie sš obarczone niemożliwymi do uniknięcia błędami. Skomplikowane i złożone ustalenie współczynników ciepła właœciwego, przewodnoœci cieplnej, konwekcji, promieniowania, absorpcji i strat na izolacji tworzš niezgodnoœci, które do dzisiaj nie zostały rozwišzane. Aby ostatecznie rozwišzać ten problem, na własny użytek, przystšpiłem do opracowania wodnego kalorymetru, który pozwoliłby na rezygnację z obliczeń i korzystanie wyłšcznie z pomiarów. (W przypadku kalorymetrii na pomiarach można polegać, natomiast na obliczeniach nie)! Do tego celu służy właœnie wyżej wymieniony kalorymetr równoważny. W tym typie kalorymetru wodnego najistotniejsza jest niewielka iloœć wody i krótki czas wykonania operacji. Jego unikalnoœć polega na tym, że jego częœć grzejna podgrzewa wodę i miedŸ jednoczeœnie, i bioršc pod uwagę, że testowany generator pracuje w zakresie kilowatów, kalorymetr bardzo szybko osišga po jego włšczeniu stan równowagi i pozostaje w nim aż do momentu wrzenia lub osišgnięcia jakiejkolwiek innej temperatury, na której nam zależy. Miedziane naczynie zawiera zaledwie 0,5 litra wody, która dochodzi do punktu wrzenia w cišgu 2 minut. Fakt, że całoœć tak szybko dochodzi do równowagi daje pewnoœć, że dokładnoœć wyniku i wydajnoœć urzšdzenia sš takie, że straty na izolacji sš w tym krótkim czasie tak niewielkie, że można je pominšć. Wynalezienie tego kalorymetru, pozwala w ostatecznym efekcie na rezygnację z obliczeń, lecz umożliwia dokonanie pomiarów jedynie trzech parametrów – masy, temperatury i czasu – które wykonuje się z użyciem nowoczesnych metod pomiarowych o niezwykłej wręcz dokładnoœci, co powoduje ostatecznie ogólnš maksymalizację dokładnoœci osišganych wyników pomiaru, jakich nigdy dotšd nie udawało się uzyskać. Obecnie przytoczę odkrycie, jakiego dokonałem w roku 1996. Dotyczyło ono tego, że generator nie tylko pracuje “w jednoœci" i wydziela dodatkowo ogromnš iloœć energii cieplnej w punkcie ładowania, ale zwiększajš o ponad 600 procent. Ta energia nie ujawnia się w maszynie ani na wejœciu! To ciepło można zmierzyć dokładnie jedynie przy pomocy kalorymetru i jest znane jako bezwatowa (bezpršdowa) moc. Aby zrozumieć to zjawisko, należy sięgnšć do nauki o energii eteru stworzonej przez Teslę. Tesla już w roku 1889 opisał bez-pršdowš moc. Oto cytat z ksišżki Gerry'ego Vassilatosa Secrets of Cold War Technology (Sekrety technologii Zimnej Wojny) wydanej przez Borderland Sciences Research Foundation (str. 38). Frakcjonowanie pršdów elektrycznych: Impulsy napięcia przemierzały wtórnš powierzchnię niczym pulsacje gazu pod rosnšcym naciskiem. Dopóki nie doszły do wolnego końca cewki, te gazopodobne impulsy raczej przepływały po powierzchni miedzi niż przez niš. Tesla okreœlał ten szczególny efekt mianem “efektu naskórkowego" i wyładowanie w jego ramach bardzo przypominało sposób, w jaki gazy zachowujš się przemieszczajšc się po powierzchniach. Zrozumienie tej technologii Tesli jest niemożliwe bez znacznej wiedzy na temat eteru. Należy odszukać i zanalizować dowody, które uzyskano eksperymentalnie i których jest już obecnie wiele na całym œwiecie. Jest to rodzaj technologii możliwej do wytłumaczenia za pomocš dynamicznych analogii z gazem. Fakt, że zachodzi nawet częœciowe usunięcie elektronów z pršdów eterycznych, dowodzi, że jest to nowy rodzaj elektrycznoœci, którego nie da się ujšć w ramy obecnie obowišzujšcych teorii. Ta nowa technologia zmieni œwiat, w którym żyjemy, na niezwykłš skalę. Aby zrozumieć sposób działania eterycznych sił Tesli, należy odrzucić poglšd, że elektrony to pracowite krasnoludki elektrostatycznej energii, ponieważ w tej technologii nie sš już one nimi. Rozważamy tu absolutnie inny rodzaj elektrycznoœci, o zupełnie innych parametrach. W tym celu musimy opracować zupełnie nowy sposób pomiaru wydajnoœci urzšdzeń wykorzystujšcych tę nowš metodę, jako że różnice między podejœciem ortodoksyjnym i tym nowym sš ogromne. Mój Impulsowy Silnik Elektryczny Adamsa na pršd stały można skonstruować w ten sposób, że kolejne impulsy ładowania i rozładowania wytwarzajš energię w takich iloœciach, że możliwe jest kontrolowanie konwencjonalnego przepływu pršdu w postaci ruchu elektronów poprzez skomplikowanš metalowš siatkę zbudowanš z bardzo długiego drutu stosowanš w układzie statora ze względu na jego superluminancyjnš prędkoœć, przy której gazowy impuls przepływa po powierzchni cewki. W rezultacie uzyskujemy silnik, który wymaga bardzo niewielkiej iloœci pršdu o niewielkim napięciu, lecz dysponuje znacznš mocš. Istnieje cały szereg parametrów, które należy brać pod uwagę, a które nie majš zastosowania w odniesieniu do konwencjonalnych silników na pršd stały. Sš to parametry dotyczšce impulsyjnie odpychajšcego charakteru potencjału roboczego, oporów uzwojenia statora, iloœci i rozmiaru drutu uzwojenia, materiałów, z których wykonany jest silnik etc. Elektrostatyczny pršd o gazowym charakterze przesuwa się po powierzchni drutu uzwojenia z prędkoœciš superluminancyjnš, co jest przyczynš niesamowitego skoku, pozostawiajšcego wolniej poruszajšce się elektrony z tyłu, przez co możliwa jest znaczna redukcja pršdu w zależnoœci od parametrów zastosowanego silnika. Wmontowany w silnik kalorymetr równowagi jest zasadniczym narzędziem pomiarowym, jako że dokonuje on pomiaru wyjœciowej mocy silnika. Pozostałe dwa objawy cieplne sš bardzo małe i praktycznie niewiele znaczšce i można je łatwo opanować. Technologia, na której oparty jest Silnik Adamsa na eterycznš energię elektrycznš, dostarczyła w cišgu ostatniego dziesięciolecia innowacji, których kulminacja doprowadziła do istotnych odkryć, miedzy innymi zastosowania pewnych materiałów, które nie sš normalnie wykorzystywane w budowie ortodoksyjnych maszyn elektrycznych, w wyniku czego doszło do wytworzenia mocy w postaci ciepła wydzielanego w konstrukcjach typu termo-moto-generatorów w stosunku mocy włożonej do uzyskanej, o jakim nam się nie œniło. Istniejš obecnie “udowodnione" naturalne prawa odnoszšce się do energii, które znoszš ortodoksyjne “założenia" establishmentu naukowego i sprowadzajš je do rzędu przestarzałych. I chociaż trudno to zaakceptować, mieszczš w sobie te, które zawarte sš w hipotezach tradycyjnie podawanych przy stołach bankietowych, przy których zasiada teoria względnoœci Einsteina, mechanika kwantowa, prawa termodynamiki, prawo Lenza, prawo Ohma i inne. Prawda wyglšda tak, że w rezultacie tysięcy godzin mozolnej pracy przy stołach laboratoryjnych i w warsztatach, za sprawš intuicji i wiedzy empirycznej udowodniłem, że te eteryczne energie manifestujš się w punkcie jednoœci/zero, poza którego dolnš liniš nie istnieje już żaden punkt odniesienia, z którego można by wyprowadzić jakikolwiek z tak zwanych testów “sprawnoœci". Zatem termin “sprawnoœć" nie może być stosowany w odniesieniu do maszyn eterycznych, ponieważ jedynym sposobem obliczenia “sprawnoœci" wszechobecnego byłoby wykreœlenie skal o astronomicznych proporcjach, które kończyłyby się w wiecznoœci i nieskończonoœci i absolutnie nie poddawały monitorowaniu, kontrolowaniu lub œledzeniu, pozostajšc poza możliwoœciami ludzkiego rozumu. Termin “sprawnoœć" nie może być stosowany w odniesieniu do energii eterycznej lub w naszym przypadku do wynalezionych lub stworzonych jej technicznych zastosowań, przy pomocy których ludzkoœci może się udać jš opanować i zaprzšc do pracy. Krótko mówišc termin “sprawnoœć" traci w obrębie energii eterycznych jakiekolwiek znaczenie. Przeto niniejszym zgłaszam roszczenie do oryginalnego odkrycia i uznania go za “prawo natury" oraz nazwanie go “prawem Adamsa". Prawo Adamsa obejmuje również inne odkrycia, których dokonałem w odniesieniu praw Ohma, Lenza i innych. Potrójny silnik-generator Adamsa na energię eterycznš Urzšdzenie to stanowi termiczny, impulsowy, cicho-biegunowy, repulsyjny, samostartujšcy, reluktancyjny generator-silnik dużej mocy o otwartym obwodzie magnetycznym. Nazwa potrójnego silnika-generatora Adamsa na energię eterycznš wywodzi się z jego nieortodoksyjnej i niezwykłej zdolnoœci do szybkiej manifestacji znacznych iloœci energii eterycznej w jego trzech różnych miejscach. Układ statora z jego zdolnoœciš do szybkiego osišgania wysokich temperatur jest tak skonstruowany, aby obieg wodny mógł przejmować ciepło płynšce z jego rdzeni. Drugim Ÿródłem energii jest obcišżanie urzšdzenia jako generatora. Ciepło w układzie statora jest obecne bez względu na to, czy maszyna pracuje pod obcišżeniem, czy na “wolnych obrotach". Kiedy jednak pracuje pod obcišżeniem, iloœć ciepła w układzie statora przyrasta gwałtownie i podczas całego okresu pracy ma miejsce kontynuacja tego stanu. Kolejnym, trzecim, Ÿródłem eterycznej energii cieplnej jest mosfet (tranzystor polowy typu metal-tlenek-półprzewodnik). Ciepło to jest również ujarzmiane poprzez podgrzewanie wody. Mosfet jest umieszczony wewnštrz miedzianego pojemnika (lub raczej kalorymetru) w celach pomiarowych. Ogólna iloœć ciepła pochodzšca ze wszystkich trzech Ÿródeł może być osiem razy wyższa od energii wprowadzonej do układu. Unikalnš metodš sukcesywnego przekazywania ciepła z układu statora stanowi system obiegu wody wewnštrz rdzeni statora, co zapewnia jednoczeœnie chłodzenie statora i zapobiega przepaleniu się jego uzwojenia. Ma to ogromne znaczenie, jako że urzšdzenie to pracuje “w jednoœci", a wydzielajšce się ciepło roœnie w czasie. W ten sposób podgrzana woda cyrkuluje, pompowana przez pompę elektrycznš, która przepompowuje jš do zbiornika/kalorymetru w celu dokonania pomiaru. Oprócz unikalnej konstrukcji układu statora zastosowano jeszcze odpowiedniš konstrukcję rotora, która została wynaleziona i udoskonalona w roku 1996. W procesie masowego wydzielania ciepła oprócz magnesów, wymiarów i ich geometrycznego rozmieszczenia znaczenie majš także materiały, z których jest on wykonany, co wynika z jego struktury oraz konstrukcji statora i jego parametrów technicznych. Urzšdzenie to stanowi przełom i jest pierwszym tego typu na œwiecie, które dostarcza ekonomicznej, czystej i bezpiecznej siły. W obecnej, domowej formie, posiada ono wspólny pojemnik na goršcš wodę, do którego dochodzi ona ze wszystkich trzech Ÿródeł wydzielania eterycznego ciepła. Generowanie energii elektrycznej Rozważajšc wytwarzanie energii elektrycznej i majšc na uwadze kluczowš rolę, jakš w sprawnoœci urzšdzenia odgrywajš takie czynniki, jak temperatura i czas, powinniœmy zapytać najpierw: “w jaki sposób jest wytwarzana energia elektryczna?" Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy na poczštek rozprawić się z wpajanym nam od dziecka mitem głoszšcym, że energię elektrycznš wytwarzajš maszyny elektromagnetyczne. Tak zwane generatory pršdu elektrycznego wcale nie wytwarzajš energii elektrycznej. Sš to mechaniczne urzšdzenia, które za sprawš rotacyjnego pola działajš jak mechanizm tunelujšcy, czerpišc energię pola eterycznego z przestrzeni istniejšcej między statorem i rotorem, którš przekazujš następnie w formie znanej nam energii elektrycznej. Energia ta jest obecna wszędzie (jest, jak już uprzednio wyjaœniałem, wszechobecna), lecz aby jš ujarzmić, a nie wygenerować, maszyna musi być w ruchu. (Uwaga: w celu ułatwienia zrozumienia dalszych rozważań będę jednak używał w tym tekœcie słów “generować", “wygenerowany" i “generator", tak jak sš one używane w klasycznym rozumieniu). W silnikach elektrycznych mamy do czynienia z interesujšcš sytuacjš, w której stosujemy zmagazynowanš lub “wygenerowanš" siłę elektrycznš do dostarczania siły napędowej na wykonywanie pracy mechanicznej. Mimo to silnik również zależy do energii eterycznej z powietrznej szczeliny urzšdzenia wytwarzajšcego siłę obrotowš. Z powyższego jasno wynika, że gdyby nie istniał eter, jak chciałby tego newtonowski establishment, wówczas nie byłoby siły eterycznej i w rezultacie nie mógłby działać żaden silnik elektryczny ani generator pršdu, ponieważ nie byłoby żadnego oddziaływania na odległoœć, żadnych linii sił, żadnych pól magnetycznych, a co za tym idzie, nie istniałby żaden wszechœwiat. Translokacja gradientu potencjału do silnika Translokacja gradientu potencjału do naładowanej masy elementu obwodu i impulsowe przekazanie go do silnika powoduje amplifikację wewnętrznej, magnetycznej, zintegrowanej, naładowanej masy i na moment hamuje lub wręcz całkowicie blokuje przepływ elektronów, zapobiegajšc w ten sposób przepływowi pršdu. Nazywa się to okresem relaksacji masy elementu obwodu, to znaczy, w naszym przypadku, statorów silnika i ich uzwojeń. Oprócz impulsu siły sš jeszcze dwie inne metody wywołania okreœlonego opóŸnienia czasowego, czyli zahamowania przepływu pršdu w elemencie statora: (1) zastosowanie domieszkowego drutu w uzwojeniu (obecnie trudne do osišgnięcia) i (2) budowa statora z zastosowaniem œwiętej geometrii, to znaczy geometrii pi i phi opartej na zasadzie złotego podziału. Kolektor stanie się wówczas wtórnš bateriš używanš w konwencjonalny sposób do wzmocnienia ładunku bez wpływu na pierwotne Ÿródło. To dostarczane przez zewnętrzny ładunek wzmocnienie jest darmowe i uzyskiwane w taki sposób, że pierwotne Ÿródło nie jest nadwyrężane, jak to ma miejsce w konwencjonalnych silnikach, które sš nadwerężane przez wynikowš wysokš temperaturę i bardzo niskš wydajnoœć. Mówišc wprost, ich rola sprowadza się do niszczenia własnego Ÿródła gradientu potencjału (różnicy napięć) i w ostatecznoœci samozniszczenia. Wiele materiałów cechuje zamknięta w nich energia, zwłaszcza metale. Potencjał energii magnetycznej w tych materiałach jest wszechobecny i energia, którš opisuję jako znajdujšcš się wewnštrz elektrycznych silników, okazuje się grać ważnš rolę wspólnie z energiš, którš uzyskujemy ze szczeliny powietrznej między sekcjami rotora i statora. Zasada ta stosuje się w jednakowym stopniu do silników elektrycznych, jak i generatorów pršdu. ródło mocy przyłożone do silnika elektrycznego poszerza zawsze obecny w nim, ukryty elektromagnetyczny strumień znajdujšcy się w materiałach metalicznych, to znaczy w żelaznym rdzeniu i miedzianych uzwojeniach. To nie dostarczana energia przyłożona do silnika tworzy pole indukcyjne, jak sšdzš uczeni. W rzeczywistoœci magnetyczny strumień już tam się znajduje, w naturalnym stanie, w układzie statora. Dostarczenie energii do tego układu, po prostu “poszerza" ukrytš, rezydujšcš w nim wewnętrznš energię indukcyjnš. Ta poszerzona energia indukcyjna dostarcza w połšczeniu z energiš wychwytywanš w szczelinie powietrznej istniejšcej między rotorem i statorami siły napędowej silnika. Nigdy nie wyjaœniono w dostateczny sposób wielkiej roli, jakš odgrywajš te dwa Ÿródła siły. ródła te przez ponad 100 lat umykały głównemu nurtowi nauki, jeœli chodzi o ich kluczowš rolę w budowie silników elektrycznych, i to tłumaczy, dlaczego przez cały ten czas nie zdołano ich ulepszyć. Znaczenie, jakie majš te dwie siły, wymaga dalszych badań, zwłaszcza jeœli chodzi 0 ich rolę w magnetyzmie i indukcyjnoœci zwišzanej z silnikami elektrycznymi. Parametry konstrukcji wynikajšce z tych dwóch sił wyraŸnie przewyższajš znaczenie strat wynikajšcych z I2R. To doprawdy niezwykłe, że inżynierowie elektrycy i naukowcy minionego wieku nowoczesnej techniki sš wcišż uczeni, aby wykorzystywać darmowš energię elektromagnetycznš do niszczenia jej Ÿródła, poprzez podłšczanie tych “pochodzšcych z epoki kamienia łupanego" silników do sieci energetycznej i Ÿródeł zasilania bateryjnego. W ten brutalny sposób marnuje się codziennie miliony megawatów energii na całym œwiecie. Nic nie usprawiedliwia dalszego przedłużania tego monstrualnego marnotrawstwa. Wszystkie ziemskie elektrownie zasilane kopalnymi paliwami i energiš jšdrowš można by zamknšć w cišgu trzech lat. Definiowanie nowych urzšdzeń energetycznych Zdefiniowanie pojęcia “jednoœci", “punktu zerowego", “powyżej jednoœci" oraz innych terminów stosowanych w opisie działania nowych urzšdzeń energetycznych stanowi nie lada problem, lecz nie jest to wina ludzi takich jak my, zajmujšcych się nowš energetykš. To wina fałszywych nauk i zniewolenia umysłów w zakresie metod stosowanych do testowania sprawnoœci wysoce niewydajnych, konwencjonalnych maszyn elektrycznych. Nie uznaję definicji “ponad 100 procent sprawnoœci" lub “ponad jednoœć". Nie może być czegoœ takiego jak “ponad jednoœć", jako że całoœć wszechœwiata jest jednoœciš. Oznacza to, że adaptowanie “procedur testowania wydajnoœci" konwencjonalnych maszyn elektrycznych do testowania nowych urzšdzeń energetycznych, można okreœlić jedynie jako “dziwaczne" i stwierdzić, że sš one do tego celu zupełnie bezużyteczne. Zawsze gdy mamy do czynienia z nowymi urzšdzeniami energetycznymi i pomiarem ich prawdziwej sprawnoœci, należy zastosować nowy sposób rozumowania, a nie upierać się przy wcišż modnych wydumanych przez ludzi “założeniach". Pomiar mocy na wejœciu Jeœli chodzi o pomiar energii dostarczonej do silnika-generatora Adamsa – tam, gdzie powstaje problem zróżnicowania między ciepłem wytworzonym przez sekcje silnika a ciepłem wytworzonym przez sekcję generatora, szczególnie wtedy gdy silnik i generator stanowiš zintegrowanš jednostkę – mamy do czynienia z kontrowersyjnš sytuacjš w kwestii, jak najlepiej obliczyć wyniki pomiarów, jeœli pomiary sš wykonywane kalorymetrycznie. W rzeczywistoœci mierzenie iloœci ciepła wytworzonego przez każdš z sekcji z osobna jest bezzasadne. Kilka lat temu postanowiłem zrezygnować z prób różnicowania obu pomiarów i położyć w ten sposób kres niepotrzebnym, pracochłonnym, złożonym obliczeniom, na rzecz mierzenia ogólnej energii cieplnej oraz traktowania wszelkiego ciepła, które nie zostało ujarzmione, jako dodatkowej straty dodawanej do wszystkich pozostałych strat. Jest to w pełni uzasadnione z tego powodu, że wszelkie straty nie majš w tej technologii jakichkolwiek konsekwencji, jako że maszyna działa w wymiarze popularnie znanym i okreœlanym w kołach naukowych jako “punkt zerowy", czyli w sytuacji, gdy generowana energia jest “nieskończona", przy stopniowo rosnšcej w czasie mocy, czego dowodzi wykres kalorymetryczny. To urzšdzenie znajduje się w sytuacji, w której wytwarzane jest wysokie ciœnienie pary napędzajšcej turbinę, która generuje darmowš energię elektrycznš pozwalajšcš napędzać następny silnik-generator Adamsa wytwarzajšcy kolejnš iloœć ciepła i tak dalej... Ten rodzaj dowodu, przynajmniej w moim rozumieniu nauki, stanowi jedynš metodę, przy pomocy której można wykazać i udowodnić, poza wszelkš wštpliwoœć, naruszenie prawa zachowania energii. Nie od rzeczy będzie odesłanie w tym miejscu czytelnika do zamieszczonego poniżej komentarza autorstwa znanego na œwiecie naukowca z dziedziny stosowanej energii eterycznej, dra Petera Lindemanna z USA, jaki wyraził on w swoim skierowanym do mnie liœcie z 16 paŸdziernika 1999 roku: Dziękuję bardzo za przesłanie mi swoich ostatnich prac. Jeœli chodzi o mnie, to uważam, że jest to najlepszy materiał, jaki kiedykolwiek widziałem. Pańskie udokumentowanie naruszenia prawa Ohma ma wręcz monumentalny charakter! Brawo! Także pańska elokwentna obrona siebie i innych z tej dziedziny jest mistrzowska. Mówi pan jak urodzony przywódca. Teraz, kiedy już pan wie, że prawo Ohma działa tylko w wšskim zakresie i że kiedy wyjdziemy poza jego granice, zawodzi ono jako użyteczne narzędzie do dokładnego przewidywania zachowania konkretnego zestawu urzšdzeń, takich jak pańskie, z pewnoœciš lepiej doceni pan to, co już kiedyœ oœwiadczyłem, że, tak naprawdę, nie wiemy, jak wyglšdajš rzeczywiste ekwiwalenty między pracš pršdu elektrycznego wyrażonš w postaci watogodzin, pracš wykonywanš przez energię cieplnš wyrażonš w postaci BTU (British Thermal Unit – iloœć ciepła potrzebna do ogrzania funta wody o 1 stopień Fahrenheita – przyp. red.) i pracš mechanicznš wyrażonš w jednostkach stopa-funt. A skoro nie wiemy, jak naprawdę wyglšdajš te ekwiwalenty, to i nie potrafimy obliczać konwersji między tymi jednostkami miar! Doprawdy nie wiem, czy można bardziej ekspresyjnie wyrazić tę prawdę! W dalszej częœci listu dr Lindemann pisze: Jest inny sposób traktowania “sprawnoœci" pańskiej maszyny. Pańska maszyna odzyskuje całoœć elektrycznego wkładu, a ponadto wytwarza energię mechanicznš i cieplnš. Ponieważ do tego urzšdzenia nie dostarczono żadnej pracy mechanicznej ani ciepła, zatem ich wartoœci pojawiajšce się na wyjœciu reprezentujš procent zysku, którego wartoœć jest nieskończona w porównaniu do wartoœci włożonej równej zeru – jest to więcej, niż trzeba, aby nieodwołalnie obalić konwencjonalne tłumaczenia! To wręcz spektakularne! Pan uzyskuje rzeczywistš pracę z eteru! Ponieważ w rzeczywistoœci nie znamy elektrycznego ekwiwalentu mechanicznego ciepła w realnych jednostkach, wydaje się, że najlepszym rozwišzaniem jest pomiar energii dostarczanej i uzyskiwanej na wyjœciu dla każdego rodzaju energii osobno. W ten sposób pańskie urzšdzenie błyszczy jak latarnia wskazujšca nowe horyzonty. Rodzi ono również następujšce pytanie: “Skoro odzyskujemy całoœć wkładu elektrycznego, który dostarczyliœmy maszynie, skšd bierze się ciepło i energia mechaniczna?" Takie spojrzenie na to zagadnienie ucina wszelkie nadzieje na znalezienie wyjaœnienia w ramach pojęć “konwersji" i “sprawnoœci" pierwszego prawa termodynamiki. Rzeczywista sprawnoœć pańskiego urzšdzenia jest nie znana, ponieważ dowodzi ona, że nic jest zamieniane w coœ. Energetyczne oddziaływania biorš się po prostu z eteru, “znikšd", z “antyprzestrzeni", z “punktu zero", jakkolwiek byœmy to nazwali. Prawda jest taka, że wcišż nie wiemy, jak najlepiej to robić. To, co możemy mierzyć, to: 1) Napięcie (różnica potencjału), 2) Temperaturę (różnica termiczna), 3) Masę (ciężar lub atomowa objętoœć), 4) Odległoœć (długoœć), 5) Czas (okres trwania). Iloczyn temperatury i masy daje nam jednostkę pracy w kaloriach lub BTU. Iloczyn odległoœci i masy daje nam jednostki “pracy" w postaci stopa-funt lub dyna-centymetr, co można również wyrazić w dżulach (1 dżul = 0,7375 stopa-funtów = 107 dyna-centymetrów). Waty sš zdefiniowane jako “dżule na sekundę" lub jako “woltoampery". Wynika z tego, że dżul jest także równy “watosekundzie". Skoro “pršd" i “opór" sš obliczane zgodnie z prawem Ohma, watosekunda nie może być traktowana jako jednostka pracy pršdu elektrycznego, można jš traktować jedynie jako jednostkę pracy mechanicznej. Bez prawa Ohma nie da się okreœlić “pracy" wykonanej w maszynie elektrycznej, chyba że odwołamy się do kalorymetrii. Wtedy, i tylko wtedy, da się zmierzyć wszystko i pozbyć się obliczeń, co właœnie pan czyni, i jest to absolutnie poprawne! Peter A. Lindemann Borderland Sciences Research Foundation (PO Box 220, Bayside CA 95524, USA) Dalsze informacje na temat Technologii Adamsa można uzyskać od samego Roberta Adamsa, piszšc lub dzwonišc pod adres: Aethmogen Technologies New Energy Scientists 91 Domain Road Whakatane, Bay of Plenty Nowa Zelandia Tel./fax: +64 (0)7 3088484 Strona internetowa: www.aethmogen.com Pozdrawiam Igor

A tak już na marginesie Kolego Zapalony, chodzi mi o stworzenie czegoœ co bedzie hybrydš technologicznš, gdyż takowš hybrydš napęd antygrawitacyjny musi być. jeœli będziemy chcieli by to nasze cudo poruszało się pomiedzy galaktykami to innej drogi niema. Jeœli by przyjżeć się mechanizmom występujšcym w LD to można zauważyc, że w tych stanach dusza ludzka (œwiadomoœć) w bardzo szybki sposób odbywa podróże pomiędzy galaktyczne. Mało tego jęli odbywa to za pomocš czego jakie kanały w tedy sš aktywowane. Lub inaczej w jakim rodzaju Eteru się ona porusza??? Jeœłi bedziemy się umieli do niego dostac mechanicznie wtedy niema problemu. A może się okazać tak jak sugerujš naukowcy japońscy że takie urzšdzenie będzi eoparte być musiało na podzespołšch biologicznych, gdyż swoiste DNA ETERU nie dopuœci innego rodzaju urzšdzenia do sieci ze względu na brak "kompatybilnoœci materiałowej". ==================== Podobne załamania czasu wystęujš przy lotach szamańskich do Nieba. Tak czy owak istnieje możliwoœć przemieszczenia się w kilka sekund za pomocš swoistego istniejšcego już mechanizmu komunikacji między wymiarowej. I właœnie o stworzenie takiego urzšdzenia mi chodzi. Wydaje mi się a nawet jestem już coraz bardzoej pewien, że wszystkie skałdniki (surowce) do jego zbudowania sš na Ziemi lub pod niš. Pozdrawiam Zwariowany Igor

Silnik Adamsa to przyziemne urzšdzenie i zupełnie nie załatwia sprawy. Prawdziwe rozwišzanie oparte jest na załamaniu i umiejętnym wykorzystaniu energii próżni (o czym wczeœniej pisałem). W pewnym sensie rozwišzanie to bazuje na wytworzeniu sztucznej siatki, czegoœ w rodzaju kodu wplatajšcego się w ogólnš sieć czasoprzestrzeni. Tš metodš można unieœć góry i całe wyspy. Na razie nie udało mi się rozpoznać mechanizmu sterowania wytworzonym „polem”. Przy lotach szamańskich występujš podobne załamania. Tylko tam obierasz sobie cel „intuicyjnie” i przebijasz się dosłownie przez wszystko jako cieniutka nitka mknšca z prędkoœciš ponadczasowš.

Marek wysłałem ci nistety tylko adres strony gdyż plików nie mogę wysłšć wszystkich choć spróbóje raz jeszcze. Pozdrawiam Igor

Marek wydaje mi się, że próżnia nie istnieje. Pozdrawiam Igor ps. a sprawdŸ skrytkę pocztowš i daj znać czy przeszło

Jak tam leci chłopaki ? Pozdrawiam Igor

Czeœć Igor Gdyby interesował Cię program, o którym pisałem w mailu a myœlę, że warto się zainteresować to znajdziesz go na stronie firmy Biotech, www.relaksacja.pl lub www.player.pl (Biotech ul. Wiejska 100 55-535 Miłków). Program zasadniczo służy do wspomagania wejœcia w stan alfa i bardzo fajnie działa. Mi posłuży (mam nadzieję) jako detektor promieniowania, o którym pisałem.

Warto też zajrzeć na stronę www.bwgen.com znajduje się tam darmowy program do wspomagania wejœcia w stan alfa. Można go dowolnie modyfikować na własne upodobania. Miłej zabawy

Wpiszcie w Google: "git thruster" albo "inertial device engine". Jest pełno stron, które pokazujš jak zbudować bezinercyjny silnik (taki, który nie potrzebuje się od niczego odpychać).Większoœć z tych patentów już na pierwszy rzut oka nie działa, ale niektóre udane. Sam zbudowalem 2 (elektryczny i spalinowy;na razie nie zdradzam bo walczę o patent). Wprawdzie jeszcze nie latajš ale działajš znakomicie (puki co sprawnoœć ok 50% ale metodami garażowymi niewiele sie da osišgnšć. Wierzcie mi, że można to uzyskać na setki sposobów i nie wiem dlaczemu jeszcze nie ma to zastosowania. Prawie każdy z nas ma taki bezinercyjny silnik - wibrator w komórce; połóż komórkę na wadze sklepowej raz na jednej, raz na drugiej stronie to zobaczycie o co loto. Trzeba tylko pokombinować jak zamienić siłe równoważšcš cišg na np obrotowš. (nie traktujcie pędu jako wektor tylko jako skalar - Newton nie uwzględnil w swojej definicji wszystkich przypadkow) Odnoœnie silnika zastosowanego w TR3B to to nie jest żadna antygrawitacja. Ta kapsuła z kršżšcš rtęciš pełni funkcję "rozdzierania" pola grawitacyjnego; nie dopuszcza do wzajemnego odziaływania dwoch ciał z których jedno znajduje się wewnštrz, a drugie na zewnšrtrz. Silniki sš tam "normalne" rakierowe (podobno metan wodór i tlen)

Alex "git thruster" albo "inertial device engine" nie wyszukujš ani Google ani NetSprint ani Yahoo sprawdŸ czy dobrze napisałeœ albo najlepiej podaj konkretny adres bo mnie potwornie zaintrygowałeœ. Pozdrawiam

Sorry wpisałem bez "..." i jest ok Dzięki

A tutaj taki ciekawy wycinek na temat lewitacji: Wielu studiowało lewitacyjny potencjał dŸwięku i mamy szereg opisów działania tej unoszšcej siły pochodzšcych od naocznych œwiadków. W rzeczy samej rytuały lewitacyjne sš nadal praktykowane w Tybecie. W małej wiosce Shivapur w Indiach stoi niewielki meczet poœwięcony œwiętemu sufiemu Qamar Ali Dervishowi, na którego podwórzu leży ważšcy 138 funtów (62,6 kg) kamień. W czasie codziennych modlitw staje wokół niego jedenastu wiernych i powtarzajš imię œwiętego. Kiedy dochodzš do pewnej wysokoœci dŸwięku, ludzie ci unoszš kamień używajšc do tego po jednym palcu. Kończšc pieœń, odskakujš do tyłu i kamień odzyskuje swój ciężar, po czym spada na ziemię z głoœnym łoskotem. Wydaje się, że kluczem do tego zjawiska jest œpiew i tych jedenaœcie głosów musi stanowić pewien klucz do osišgnięcia odpowiedniej wysokoœci dŸwięku, który zmienia wibracje kamienia i powoduje, że traci on ciężar, a przynajmniej staje się lżejszy. Kolejny fascynujšcy opis współczesnej lewitacji pochodzi z Tybetu. Relację tę zawdzięczamy szwedzkiemu producentowi samolotów, Henry'emu Kjellsonowi, który podróżował po Himalajach na poczštku lat trzydziestych. Kjellson opisuje, jak tybetańscy mnisi wcišgali z pomocš jaków głazy o przekroju około 1,5 m2 na płaskowyż i umieszczali je w specjalnie wykutej niecce o œrednicy 1 metra i głębokoœci 15 centymetrów w jej centralnym miejscu. Niecka była usytuowana w odległoœci 100 metrów od pionowego czterystumetrowego urwiska, na którego szczycie znajdowała się œwištynia w trakcie budowy. Szeœćdziesišt trzy metry za nieckš stało 19 muzyków, a za nimi 200 mnichów rozmieszczonych wzdłuż promieni oddzielonych od siebie co pięć stopni, którzy tworzyli ćwierć koła z nieckš w œrodku. Odległoœci zdawały się mieć kluczowe znaczenie, ponieważ wszystkie były mierzone przy pomocy sporzšdzonych z pasków skóry miarek z zawišzanymi węzłami. Trzynastu muzyków miało bębny trzech różnych rozmiarów, a szeœciu pozostałych duże tršby. Bębny ważyły do 150 kilogramów, miały beczkowaty kształt i wisiały na drewnianych ramach ustawionych poziomo i skierowanych w kierunku niecki. Długie metalowe tršby, również skierowane w kierunku niecki, miały okreœlonš długoœć i do grania na każdej z nich potrzebni byli dwaj mnisi, którzy dmuchali w nie po kolei. Na dany znak zagrzmiały bębny i tršby, zaœ mnisi zanucili unisono, co dało razem silne uderzenia dŸwięku. Po czterech minutach Kjellson zauważył, że głaz umieszczony w niecce zaczšł się trzšœć, poruszajšc się na boki, a następnie wraz ze wzrostem intensywnoœci dŸwięku wzniósł się torem parabolicznym 400 metrów wyżej, na szczyt urwiska! Kjellson odnotował, że tš metodš mnisi podnosili od pięciu do szeœciu głazów na godzinę. Pozdrawiam Igor

To jest to. Pisałem właœnie o tym 10-11-2005 na tym forum
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.