Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Reinkarnacja....
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 267
Poprzednia strona | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | .. | 13 | 14 | Następna strona

Reinkarnacja - wielu z was zapewne wie czym jest. Ale czy rzeczywiœcie jest nieskończonoœciš istnienia? Czy to dar czy może raczej cierpienie? Gdyby możliwe było otrzymanie odpowiedzi na jedno pytanie,wiecie o co pragnęłabym się zapytać?Czy istnieje reinkarnacja.Tak wielu ludzi opowiada różne historie,znane sš różne przypadki.Ale czy to wszystko jest prawda?Być może kiedyœ się tego dowiemy,bo przecież każdego z nas czeka jedna pewna rzecz na tym œwiecie - œmierć. Podobno,kiedy na Ziemi patrzysz w oczy jakiejœ osobie - nawet dopiero co poznanej - i dostrzegasz w nich œwiatło,które znałeœ już wczeœniej....cóż,mówi ci ono wówczas o niej coœ ważnego.Jako człowiek nie wiesz dlaczego tak jest,ale twoja dusza to sobie przypomina. Nasze wspomnienia z tej planety nigdy nie ginš - wiecznie szepczš w duchowym umyœle na skrzydłach mistycznych snów,podobnie jak to czyniš w ludzkim umyœle wyobrażenia œwiata duchowego. Piszę ten post, gdyż chciałabym wiedzieć jaka jest wasza opinia na temat reinkarnacji. Opisujcie tutaj wszystkie wasze odczucia, przemyœlenia, refleksje zwišzane ze zjawiskiem reinkarnacji. [%sig%]

Żyj dobrze i nie zastanawiaj się, w co wierzyć. Chyba, że już teraz chcesz wiedzieć - to w takim razie poczytaj na ten temat. "Najlepsze" (najśmieszniejsze) jest niebo/piekło - albo mocno zgrzeszysz i będziesz się smażył przez wieczność, albo wypełniasz jakieś regułki i idziesz na wieczność do nieba - po jednym życiu jesteś już tak doskonały, wiesz wszystko i nie potrzebujesz już doświadczać, że możesz "spocząć na laurach". Ja nawet jako dziecko nie wierzyłem w takie rzeczy, bo wydały mi się nielogiczne. I pomyśleć, że niektórzy nie wyrastają z takich niedorzeczności.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Idea nieba i piekła nie jest taka bezsensowna jakby się mogło pozornie wydawać.Tym bardziej jeśli przyjmiemy do wiadomości ze świat po drugiej stronie kreowany jest nie przy pomocy materii ale naszych wyobrażeń, co by nie mówić, ziemskich. Uważam że po drugiej stronie zyskujemy wiedzę dotyczącą naszej istoty ale jest to proces stopniowy, ktorego postęp zależny w duzej mierze jest od naszego rozwoju tutaj,na Ziemi. Na początku startujemy z miejsca które jest najbliżej naszych ziemskich wyobrażeń i możliwosci zrozumienia, Gdzie "Światło" oswiecenia, zrozumienia, miłości... jak zwał tak zwał- jest dostosowane do mozliwości jego przyjęcia. W tej przestrzeni właśnie doświadczamy konsekwencji naszego życia zanim pójdziemy dalej i dla niektórych faktycznie może to być piekłem-piekłem wyrzutów sumienia, które niekiedy potrafią palić równie dobrze jak malowniczo przedstawiane kadzie z rozpaloną smołą i które trwaja tak długo aż nie będziemy potrafili sobie wybaczyć własnego postępowania(ale nie wiecznie)- być może wybaczenie niekiedy następuje przy pomocy innych, bardziej rozwiniętych bytów- albo poprzez jeden z aspektów reinkarnacji, gdzie schodzi się na Ziemię ponownie w celu nie tyle rozwinięcia duchowego co zniwelowania w jakiś sposób swojego postępowania. Zresztą, na jedno wychodzi. Były i są prowadzone badania dotyczące życia po śmierci (transkomunikacja, relacje ludzi powracających ze stanu śmierci klinicznej)i wniosek może być tylko jeden.-Istnieje rzeczywistość inna od fizycznej której istotnym czynnikiem jest sprawcza moc wyobrażeń jednostki,narodu lub gatunku. Ludzie widują po drugiej stronie Chrystusa,Buddę,anioły czy też po prostu światło, które tak jak i personifikacje , emanuje miłością- Właściwą i być może pierwotną rolą różnych religii było wskazanie pewnych idei które poprzez system wskazówek miały rozbudzać w ludziach duchowość na miarę ich możliwości. Dopiero póżniej przekaz uległ zatarciu-ludzie, kapłani jako że są właśnie ludźmi a przez to istotami które bardzo łatwo zatracają się w wykorzystywaniu własnej pozycji lub wiedzy do stawiania się ponad innymi, zabrali się do roboty, zaczęły tworzyć się różnorakie dogmaty, nakazy, zakazy których odbicie mamy chociażby w naszej "narodowej religii" W pewnym sensie jednak religie nadal spełniają swą rolę. Mimo, a może dlatego że w wielu punktach wydają się niedozaakceptowania zmuszają nas do poszukiwań- a już samo to jest krokiem naprzód. Prawdą jest że wielkie systemy religijne są skostniałe i konserwatywne ,tak jak i szkolnictwo (Jest to bolączką zresztą wszystkich większych i dłużej istniejących instytucji) Jednak ich pierwotny przekaz, mimo sterty szkodliwych naleciałości jest wciąż aktualny- staraj się być lepszy bo Twoja droga nie kończy się tutaj.

Bardzo ładnie napisane :) Jakoś tak to wygląda :) Religie przedstawiają te sprawy zbyt dosłownie - upraszczają i przeginają - jednym słowem przekłamują i niestety dla niektórych są końcem poszukiwań i rozwoju. W sumie nie ma większego znaczenia w co człowiek wierzy - aby tylko kochał bliźniego swego, jak siebie samego. Tylko, że religia oprócz swego podstawowego przekazu niesie ze sobą mnóstwo "śmieci", które powodują, że człowiek stale jest nieszczęśliwy, czuje się "niegodny" i jest wiecznie uzależniony od religii, która nie da mu nigdy spełnienia, bo jej zasady są niespójne i wzajemnie sprzeczne - i prawdopodobnie celowo tak jest. Zawsze się zastanawiam, czy księża działają z pełną premedytacją, czy nie zdają sobie sprawy jak wiele zła wyrządzają. Coś mi się wydaje, że szeregowi funkcjonariusze KK mogą nie wiedzieć, co czynią, ale na górze to już chyba siedzą cynicy najwyższej próby. "Należy rozumieć, że religia jest procesem historycznym, a nie czymś stałym i wiecznym, i że tworzą stosunek do tego, co święte (co oznacza nie dającą się zdefiniować wartość religijną), co w różnych religiach różnie jest pojmowane. Dlatego określenie zjawisk i przypadków za religijne i niereligijne zawsze jest umowne. Zachodzą one na siebie, tworząc obszar trwałego przemieszania wiary z herezją. Cały trud interpretacji zależy od zaistniałych warunków historycznych oraz od zamysłu autora: proroka, teologa czy opiniotwórcy. Łatwo więc zrozumieć, że we własnym interesie gotów on jest na często umykające prawdzie manipulacje. W najostrzejszej formie ma to miejsce wówczas, gdy siły religiotwórcze przekształcają kult w zwartą doktrynę religijną, reprezentowaną od tej pory przez instytucję kościelną, której celem nadrzędnym nie staje się - jak być powinno - propagowanie religii dążącej do osiągnięcia przez społeczeństwo wyższego poziomu rozwoju duchowego, ale usilne zapewnienie przetrwania samej sobie, potem własnego rozwoju i dominacji. W krzepnięciu tym największy nacisk kładzie się na tworzenie zwartości samego Kościoła. Początkowo poprzez rozwój doktryny: formułowania wyznania wiary i rytuału kultowego, co owocuje powstaniem kanonu ksiąg świętych z zasadą prawowierności, herezji i schizmy, potem zaś poprzez przechwytywanie władzy drogą nacisków politycznych i ekonomicznych (także przez rozwijanie własnej działalności gospodarczej)." Za pośrednictwem mitów (...) boski pierwiastek zostaje wlany w serca wielu, którzy nie są w stanie poznać go w czystej postaci, a to poprzez symbole i za pomocą przedstawiania mitów. Julian Apostata, Mowa VII Ten Apostata niby dobrze mówi, ale opisuje "stan zastany". A może by tak wreszcie zacząć "pracę u podstaw", a nie traktować ludzi jak owce, czy barany. Prawda jest taka, że większości ludzi da się pewne rzeczy wytłumaczyć - kwestia podejścia. Czasem wystarczy zadać dobre pytania, zasiać trochę niepewności i ludzie zaczynają myśleć, zastanawiać się. Oczywiście Kościół woli stale straszyć i manipulować poczuciem winy, by utrzymywać swoją pozycję. Kiedyś się przeliczą i źle skończą - nieszczęśliwi, niespełnieni ludzie mogą się wreszcie obudzić i znaleźć winnego - KK. A tacy ludzie mogą być strasznie niezadowoleni i mogą posiadać wielkie pokłady złości. W sumie dobrze, że Kościół ma ludzi za idiotów - tym bardziej się zdziwią. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :) Tylko, że może mocno zaboleć. Lepiej żeby ludzie się nie mścili - trzeba im pokazać inną drogę, zastymulować rozwój, a nie będą nawet chcieli kopnąć Kościoła w dupę na odchodne - po co się brudzić?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://www.gnosis.art.pl/osoby/prokopiuk10.JPG Jestem heretykiem. Ogdoada gnostycka Cz.I W co wierzy ktoś, kto nie wierzy? Wyznanie gnostyka Jerzy Prokopiuk Zacznijmy tę "Spowiedź człowieka niewierzącego" - powyższym tytułem - redakcja "Życia Duchowego" tak "ustawiła" sobie zaproszonych do wypowiedzi - niejako od końca. Zacznijmy ją od pytania: W co nie wierzę? Generalnie rzecz biorąc nie wierzę w znakomitą część "prawd podawanych do wierzenia" przez Kościoły chrześcijańskie (czy też chrześcijańskimi się nazywające) - instytucje ludzkie, ograniczone duchowo, kulturowo, społecznie i psychologicznie, ale mimo to roszczące sobie prawo do reprezentowania Prawdy Absolutnej. Naturalnie, nie mam zamiaru prawd tych wyliczać - jest ich po prostu zbyt wiele. Do tego, by przedstawić to, w co wierzę (i co wiem), wystarczy mi symbol, obraz czy wyobrażenie Boga prezentowane przez teologiczne systemy pojęciowe tych Kościołów. (Mówię tu, oczywiście, właśnie o Bogu jako symbolu, a nie o Bogu "jako takim", sądzę bowiem, że jest on zrazu poznawalny tylko w symbolach czy inspiracjach, w istocie swej zaś dostępny jedynie Logosowi-Chrystusowi i wtajemniczonym przezeń - nielicznym - posiadaczom gnosis, poznania duchowego.) Bóg przedstawiany przez teologie Kościołów chrześcijańskich to - w swym zalążku - Jahwe Starego Testamentu (mozaizmu i judaizmu), którego chrześcijaństwo kościelne odziedziczyło z całym dobrodziejstwem inwentarza; osobną postacią jest Allach islamu. Na niewiele zdała się podjęta przez Chrystusa Jezusa próba ukazania Boga jako miłościwego Ojca (czy "ojczulka") Niebiańskiego - Kościoły chrześcijańskie wymodelowały swój obraz Boga jako nadkosmicznego i kosmicznego Despoty i Tyrana właśnie na wzór Jahwe, Demiurga - Zadufka i Okrutnika - orientalnego satrapy, grecko-hellenistycznego hegemona czy rzymskiego imperatora, w sumie - Pantokratora teologii bizantyńskiego cezaropapizmu, rzymskiego papizmu i germańskiego protestantyzmu. Ten kościelny twór żąda całkowitego zniewolenia człowieka i nazywa je przejawem swej miłości, a gdy człowiek broni swej wolności, skazuje go na wieczną mękę w piekle. Czy ta hipokryzja i okrucieństwo nie wystarczą, by nie wierzyć takiemu Bogu i nie wierzyć w takiego Boga? Jawiąc się w takim symbolu budzi on tylko lęk, a nie miłość - i nie zapominajmy, że on właśnie był wzorcem "chrześcijaństwa" kościelnego i wszelkich potworności jego dziejów. (Obraz ten ma jeszcze jedną nieznośną wadę: Bóg ten jest całkowicie pozbawiony poczucia humoru.) Czymże jednak jest wiara? - zapytajmy, zanim odpowiemy na pytanie: W co wierzę? Pojęcie "wiary" ma, jak wiadomo, dwa poziomy znaczeniowe: na pierwszym, płytszym, wiarą nazywa się przyjęcie (bez dowodów - lub z dowodami) jakiejś prawdy na mocy autorytetu ją głoszącego. Dla Kościołów chrześcijańskich autorytetem takim jest Objawienie i/ lub tradycja: źródło więc zarówno boskie, jak i ludzkie. Otóż autorytet taki mógłbym uznać tylko wtedy, gdybym to ja sam objawienie takie otrzymał. (Pomijam autorytety ludzkie - tu sam jestem autorytetem dla siebie jako człowiek samoświadomy i dojrzały.) Skoro jednak go nie otrzymałem, to objawienie, które otrzymał ktoś inny, mogę traktować jedynie jako hipotezę roboczą - zbyt wiele bowiem było objawień boskich w historii ludzkości, toteż muszę mieć jakąś rację, dla której przyjmuję na przykład objawienie Chrystusowe, a nie jakieś inne. Racją takiego wyboru jest z reguły fakt, że urodziłem się w kulturze i religii, w których dane objawienie jest przyjmowane, a refleksja nad nim i ewentualne świadome przyjęcie lub odrzucenie go przychodzi (jeśli w ogóle przychodzi...) dopiero z czasem i z rozwojem świadomości i osobowości człowieka. Kłopot jednak z taką pośrednią formą otrzymania objawienia jako pogłoski polega na tym, że jego źródło właśnie - przynajmniej zrazu - nie jest mi dane bezpośrednio: jest więc zagrożone niepewnością, którą zwiększa fakt, że przeszło ono długą drogę "filtrowania" go przez kulturę i religię (w tym wypadku) chrześcijańską - jakże przecież zróżnicowaną (dość wspomnieć różnice między mistycznym prawosławiem, fideistyczno-racjonalistycznym i jurydycznym rzymskim katolicyzmem i intelektualistyczno-etycystycznym protestantyzmem. Taka wiara opiera się zresztą w stosunkach międzyludzkich na autorytecie nie tylko mistycznym, teologicznym, etycznym i prawnym, lecz - w bardzo dużej mierze - na autorytecie siły instytucji, które ją głoszą. W tym też głównie upatruję największe zagrożenie: w odebraniu mi wolności, w zniewoleniu mnie. (Choć rozumiem, że istniały i ciągle jeszcze istnieją całe wielkie masy ludzi wolności się obawiających i jej nienawidzących; to oni - tak zwany lud Boży - stanowią w istocie największą opokę Kościołów.) (...) W doświadczeniu gnostycznym Bóstwo jawi mi się przede wszystkim jako Przyjaciel (nie zaś jako Ojciec czy Matka, jak to się dzieje w teologiach infantylnych). Samo w sobie, jak powiedziałem, niepoznawalne dla "zwykłych" ludzi, daje mi się poznać jako symbol Boskiego Przyjaciela - przede wszystkim w bezpośredniej bosko-ludzkiej relacji, w wymiarze immanentnym. Natomiast w wymiarze transcendentnym, nadkosmicznym i kosmicznym, jawi mi się w symbolu Źródła-Nicości - i - Pełni-Heptady, siedmiu promieni nadbytu: Wolności, Miłości, Mądrości, Dobra, Piękna, Mocy i Twórczości. Jako taki Bóg jawi się przede wszystkim jako Metaistota wolna, to jest w pełni określająca sama siebie. Zarazem jest miłością - ogarnianiem i przenikaniem duchowym. Jest mądrością - Prawdą Absolutną. Jest dobrem - Dobrem Najwyższym. Jest pięknem - Pięknem Niewysłowionym. Jest mocą - Wszechmocą. Jest twórczością - Kreatorem Bytu. W sensie formalnym zaś wznosi się ponad coniunctio oppositorum i unio oppositorum - jest zarazem transformatio oppositorium, "jednoróżnia" (w terminologii Trentowskiego). Taki obraz Bóstwa znajdujemy u wszystkich wielkich ezoteryków i twórców gnozy i religii Wschodu i Zachodu: u Lao-Cy, w Upaniszadach, w Bhagavadgicie, u Patandżalego, Buddy Siakjamuniego i innych buddów, Nagardżuny, Padmasambhavy, Siankaraczarii, mistrzów chan (zen), takich kabalistów, jak Abulafia czy Luria, chasydów, jak Baal Szem Tow, sufich, jak Suhravardi, Al-Halladż i Dżelalud-Din Rumi, u orfików i pitagorejczyków, Platona i Plotyna, w misteriach antycznych, w Dobrej Nowinie Jezusa Chrystusa, u św. Jana - ukochanego ucznia Zbawiciela, św. Pawła, u takich gnostyków, jak Szymon Mag, Walentyn, Bazylides i Markion, u Maniego, u Orygenesa, u Ojców Kapadockich, w legendzie o św. Graalu, u paulikian, bogomiłów i katarów, u wielkich mistyków Bizancjum i Rosji, w mistyce Zachodu (przede wszystkim u Mistrza Eckharta i u Gottesfreunde), u Christiana Rosenkreutza i jego uczniów, u Jakoba Böhmego, w ezoteryce wolnomularskiej (Martinez de Pasqually czy St. Martin), u Swedenborga, a w naszych czasach u Rudolfa Steinera czy w takich channelingach, jak A Course in Miracles i Rozmowy z Bogiem. (To oni wszyscy są mi natchnieniem.) http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/prokopiuk_ogdoada01.htm

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

"Źródło" - o tym mówią wszystkie religie. Wszystko jest jednym, wszystko ma jeden początek, wszystko jest ze sobą połączone, ta niebywała masa energii (planety, przestrzeń kosmiczna, powietrze, ludzie, kamienie, rośliny) ma jakieś centrum, które dla uproszczenia nazwijmy "źródłem". Wielkie światowe systemy religijne przekonują, że można się z tym źródłem komunikować na takiej samej zasadzie, jak z drugim człowiekiem. Każde słowo skierowane w stronę "źródła" jest wysłuchane i przemyślane na takiej samej zasadzie, na jakiej my analizujemy prośbę bliskiej nam osoby skierowanej do nas... musicie przyznać, że kiedy odrzemy religię z jej "lukrowanych ozdobników", wtedy obraz jest naprawdę fascynujący... :) http://www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=1127 http://www.nautilus.org.pl/10pktow.gif Pomysł na ten tekst powstał na skutek lektury maili do Fundacji NAUTILUS. Wiele osób prosi o odpowiedzi na pytania podstawowe, dotyczące zagadnień związanych z tematem sensu życia czy religii. Naszych Czytelników interesuje pogląd FN na różne sprawy, tematy, wydarzenia. Jest to zresztą zrozumiałe, gdyż bardzo trudno wyrobić sobie pogląd na sprawę bez oparcia się na zbadaniu rzeczy, wydarzeń, niewyjaśnionych zjawisk. Prawdą jest, że ze zgromadzonego materiału wyłania się pewien obraz, który - wiemy to ponad wszelką wątpliwość - jest dla nas bardzo budujący. NAUTILUS przez wiele lat zgromadził materiał dokumentalny, który pozwala wyciągnąć wnioski dotyczące otaczającego nas świata. W setkach, a raczej tysiącach maili i listów (to efekt wielu lat działalności Fundacji NAUTILUS, no i ogromnej popularności naszych stron) Czytelnicy przekazują nam swoje historie o spotkaniu z czymś, czego nie potrafili wytłumaczyć. Każda historia jest katalogowana, starannie opisywana, trafia do odpowiedniego folderu itp. Ich lektura pozwala znaleźć punkty wspólne, ocenić, wyciągnąć wnioski. I nagle pojawiła się propozycja, aby napisać dziesięć najważniejszych punktów, które wyłaniają się z tego ogromu informacji. Najważniejszych dla wszystkich, którzy są "poszukującymi" w szerokim rozumieniu tego słowa. Dla ludzi, którzy nie potrafią przejść obojętnie wobec wielkiej tajemnicy, którą jest dla nas ten świat. Sporządzenie takiej listy jest nie lada sztuką. Trzeba pójść na kompromis - pewne rzeczy pominąć, inne i niezwykle istotne - uprościć. A jednak to zadanie było dla nas wielkim wyzwaniem i dlatego dzisiaj prezentujemy Wam te oto "dziesięć punktów"! Postanowiliśmy się wyzbyć wszelkich pokus kierowania się wskazówkami wielkich światowych religii czy ustaleń oficjalnej nauki akademickiej. Te dziesięć punktów to efekt naszych własnych przemyśleń i tylko naszych. Każdy z Was może wyciągnąć zupełnie inne wnioski dotyczące otaczającego nas świata i ma do tego pełne prawo, ale... my mamy także prawo to zrobić! Wiemy, że wiele osób czeka na takie teksty jak ten, gdyż informacje podawane przez Fundację NAUTILUS są dla wielu osób niczym mapa, na której zaznaczono ołówkiem kilka miejsc. Nie jest to zbyt wiele, ale... zawsze jest to więcej, niż nic! Ponieważ ludzkie życie jest w pewien sposób wędrówką, warto zaopatrzyć się w kilka map. Jedną z nich niech będzie ten tekst. Każdy z tych punktów jest naszym zdaniem oparty o ludzkie doświadczenia, o fizycznie istniejące dowody, a dla nas takim dowodem są także opowieści ludzi i spisane historie. Będzie moment, kiedy ludzie zastąpią słowo "wierzę" słowem "wiem" i będzie to jeden z najwspanialszych momentów w dziejach ludzkości. Nasze "dziesięć punktów" powinny także dać wielu ludziom nadzieję na to, że jest sens. We wszystkim i w każdej rzeczy z osobna. W czasie dyskusji nad ustalaniem naszej dziesiątki pojawiało się wiele rzeczy, których nie umieściliśmy na liście i być może jest to błąd, ale - powtarzamy raz jeszcze - musieliśmy pójść na kompromis. Oto dziesięć najważniejszych punktów, które udało nam się ustalić na podstawie zgromadzonego materiału. Na pytanie "czy jesteście tego pewni?" odpowiedź jest bardzo krótka: tak. http://www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=934 http://www.nautilus.org.pl/images/10_pytan/12.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Dzięki :)

Mało jest dowodów na wiarę w reinkarnację wśród wczesnych hebrajczyków, później jednak reinkarnacja stała się elementem nauczania kabały. Nauczanie pojawiło się u wczesnych chrześcijan, szczególnie u gnostyków, manichejczyków i katarów, później jednak zostało odrzucone przez ortodoksyjnych teologów chrześcijańskich. Zapytana przez studentów, dlaczego chrześcijaństwo nie uczy reinkarnacji, wiedźma Patricia Crowther odpowiedziała: "Wcześni chrześcijanie nauczali o tym [o reinkarnacji] i mogą tego dowodzić słowa świętego Grzegorza, biskupa Nyssy: 'Koniecznym jest, aby dusza została uzdrowiona i oczyszczona, i jeżeli nie dokona tego w tym życiu na ziemi, to musi tego dokonać w przyszłym ziemskim życiu'". Później, w roku 533 naszej ery, reinkarnacja została uznana przez radę Konstantynopola za herezję. Reinkarnacja została odrzucona z powodu eschatologicznego nauczanai o śmierci oraz orzeczenia, które zostało przyjęte jako ortodoksyjna doktryna chrześcijańska. Mówiąc najprościej, według tej doktryny człowiek ma tylko jedno życie, którym może zasłużyć na nagrodę lub wieczne potępienie. Taka doktryna umocniła się również w Kościele katolickim. Jednakże wielu chrześcijan wciąż wierzy w reinkarnację, ponieważ, jak sądzą, nauczał o niej sam Jezus Chrystus. W jednym z wywiadów Jess Stern zapytał pewną panią, która widziała wcześniej [w poprzednim życiu] amerykańskiego mistyka Edgara Cayce: "Dlaczego uważasz za tak ważne to, aby uwierzyć w reinkarnację - czy zrobiłby to dobry chrześcijanin, wierzący w to, że Bóg poprzez Chrystusa zaprowadzi go do nieba?" Dama odpowiedziała stanowczo: "Czy nie wiesz, że chrześcijaństwo obejmowało reinkarnację przez trzysta lat, zanim wpływ z Rzymu wymazał ją, gdy Konstantyn uznał Kościół? Ja Ci się wydaje, co myśleli wcześni chrześcijanie, gdy spytali Jezusa, czy był Eliaszem, który przyszedł wcześniej? Oni właśnie wierzyli w reinkarnację". Reinkarnacja w różnych kulturach

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Jakby trochę związane z tematem - może więcej niż trochę :) Normalnie szok!!!

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

tak calkiem prawdopodobne ze reinkarnacja to tylko czesc prawdy prawda jest ze wszystko sie zmienia wiec nasza osobowosc kazdego dnia jest inna niz poprzedniego i to jest piekno tworzenia wszechswiat caly czas sie powiekrza poprzez reakcje ying yang katrastow sprawiajacych ze jest ruch, od elementarnych czastek typu neutronowo elektronowo protonowych do oddzialywan niewyobrazalnych mas na roch galaktyk w naszej czasoprzestrzeni. wierze w to ze jestesmy tutaj na Ziemi po to by sie czegos nauczyc i czasami potrzeba nam kilku wcielen aby przejsc tak zwany poziom dalej.oj duzo by sie rozwodzic nad ideologia reinkarnacji splotow i zbiegow okolicznosci sprawiajacych ze stawiamy sobie pytanie po jaka cholere to wszystko :) trzeba wcos wierzyc ja wierze ze to wszystko ma sens , sens istnienia, senns ciaglej walki dobra ze zlem . temat walki to kolejny temat rzeka :) "zabiore Cie" Indios Bravos polecam :) pozdrowienia z krainy swiatel i cienia

Witaj NIN :) Dawno Cię tu nie było. Miło spotkać kogoś z dawnych dobrych czasów, kiedy można było na tym forum normalnie, rzeczowo dyskutować i nikt cię zaraz nie atakował, że "za mądry jesteś" i się "wywyższasz", bo za dużo i z sensem piszesz. Ludzie zamiast się cieszyć i też coś fajnego napisać, to próbują cię ściągnąć w dół, zamiast sami się podnieść. Na dobre słowo od co poniektórych nie ma co liczyć, ale niech przynajmniej noża w plecy nie próbują wsadzać. Skąd tyle zła i zawiści w ludziach? Moim zdaniem z niedowartościowania - cecha charakterystyczna dla wyznawców religii katolickiej zwłaszcza. Pozdrawiam Cię NIN i mam nadzieję, że zostaniesz tu trochę. http://img210.imageshack.us/img210/6336/astroyin1vs8.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

szNINkiel:
prawda jest ze wszystko sie zmienia wiec nasza osobowosc kazdego dnia jest inna niz poprzedniego i to jest piekno tworzenia
Madre słowa odnoszace sie do ludzi, ktorzy maja na uwadze wszelkie zmiany zarowno wewnetrzne jak i zewnetrzne. Jeśli ktoś śpi, nie zauważy żadnych zmian , nawet najdrobniejszych. Bedzie w kółko sie krecił w poczuciu kieratu , bezsensu życia, przymusu . Tak niewiele potrzeba by umiec wydestylować z wszelkich doswiadczen radosnych jak i trudnych ziarenko nauki - czemu ma to służyć, czego mnie nauczyć.
wendol:
Ludzie zamiast się cieszyć i też coś fajnego napisać, to próbują cię ściągnąć w dół, zamiast sami się podnieść.
Kazdy ma swoja osobowosc zbudowana na bazie doswiadczen, wiedzy . Nie chodzi o probe sciagania w dol lecz o umiejetnosc zrozumienia, to jest warunek wzajemnego zrozumienia, przyjecia .Stanowisko " ja wiem lepiej" nie prowadzi do dalszej konwersacji i dzielenia sie wiedza. Przekonywanie z pozycji mentora-profesora jest juz dawno nie na czasie gdyz kazdy moze czegos sie nauczyc jeszcze , pod warunkiem , ze nie mniema iz wszystko juz wie.
wendol:
Skąd tyle zła i zawiści w ludziach?
Masz racje z niedowartosciowania ich, rowniez tu na tym forum.

Wiem Virgin, że np. dzięki Tobie mógłbym się jeszcze sporo nauczyć i wiele doświadczyć. Wiem też, że nauka czasem bywa bolesna.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

PRAWDZIWA OPOWIEŚĆ O REINKARNACJI

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Zagubieni w czasie i przestrzeni

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Czerwone światło

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Lubie czytac o reinkarnacji. Jest mi to takie bliskie.

Fajnie wiedzieć, że nie żyje się raz.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Teraz jest mi w zyciu dobrze. Nigdy sie nie wie, w jakiej rodzinie przyjdzie sie na ten swiat w nastepnym zyciu i czy to zycie na Ziemi nie bedzie czasem gorsze, jak jest teraz ?

Na pewno inne, a czy gorsze, czy lepsze? Niektóre rzeczy ciężko ze sobą porównywać - są plusy i minusy. Jeśli prowadzisz tzw. dobre życie (szanujesz bliźniego, nie zaciągasz "długów karmicznych", nie wplątujesz się w jakieś dziwne rzeczy), to w następnym życiu pójdziesz dalej do przodu - jeszcze bardziej się rozwiniesz i więcej osiągniesz na ścieżce dobra. Jeśli z jakimiś problemami już wcześniej sobie poradziłaś, to nie będziesz powtarzała tych samych lekcji - zgodnie z zasadą, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Zauważyłem, że jeśli prowadzi się dobre życie, to jest coraz łatwiej i przyjemniej - tzw. zbiegi okoliczności sprzyjają człowiekowi na każdym kroku. Należy tylko wyciągać odpowiednie wnioski z kolejnych wydarzeń, wprowadzać ewentualne, odpowiednie korekty w swoim postępowaniu i nie miotać się ciągle, tylko iść "z prądem". Najlepsze rzeczy w życiu przychodzą dość łatwo, a jeżeli życie wciąż stwarza problemy z określoną rzeczą, to przeważnie oznacza, że nie tędy droga - trzeba postąpić inaczej, a nie walczyć dalej w ten sam sposób z "oporem materii". Niestety, ale sporo ludzi wciąż popełnia te same błędy i w kolejnych wcieleniach mają ciągle problemy z tym samym.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol, mowisz teraz jak ksiadz. Nikt nic nie moze wiedziec i nie wie. Jedno jest tylko pewne, ze zycie na Ziemi powinno stawac sie coraz lepsze i to nie tylko dla wybranych.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 267
Poprzednia strona | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | .. | 13 | 14 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.