Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Jak przeżyć 2012
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 129

Piszcie, przesyłajcie informacje o przygotowaniach i miejscach sam wiecie o co chodzi.

Martwe ptaki spadały z nieba na ziemię. W tym czasie "wariował kompas"

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Jeżeli kompas wariował to podobnie kompas zachowuje się w o obecności silnego nadprzewodnika. Pole magnetyczne nie zniknęło wokół Ziemi a zostało wypchnięte z okolicy w której używaliśmy kompasu. Niektóre pojazdy ufo tak oddziałują na kompas. Pytanie czy te oddziaływania które by okolicy wynikały z kamuflażu aby uczynić jakiś pojazd niewidocznym.

Z kamuflażu, z rodzaju zastosowanego napędu... Straż pożarna w USA ma nawet napisane w instrukcji postępowania na wypadek... gdy samochód nagle stanie, nie daje się odpalić i elektryka nie działa - że to może być UFO i że to "normalne" w takich przypadkach :) Oni raczej specjalnie tego nie robią (kwestia napędu), a że ich nie widać, to przeważnie dlatego, że poruszają się "na granicy wymiarów" - Pająk nazywa to "migotaniem telekinetycznym". Jak by wszystkie przypadki masowych zgonów ptaków były spowodowane przez UFO, to by znaczyło, że ostatnio coraz więcej ich lata - UFO, nie ptaków :) Jak zwykle przyczyny mogą być różne - dochodzą do tego masowe zgony ryb, a tego raczej UFO nie robi - co najwyżej USO :) http://www.youtube.com/watch?v=zBwG9VoTCFM

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://zmianynaziemi.pl/wideo/kilkadziesiat-delfinow-brzegach-nowej-zelandii

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wielki akord http://www.zmianynaziemi.pl/wideo/dziwny-dzwiek-slyszalny-kostaryce "Ten Ton, o którym mówisz to Wielki Akord przejścia. Wielki Akord będzie dźwiękiem o częstotliwości od 18 do 20 Hz lub większym, który wprowadzi Ziemię, w nowe szybsze drgania. Ten proces Twórczy, został zapoczątkowany wraz z rozwojem świadomości jednostek. Jak myślisz, co zrobi „nieświadoma” grupa osób, która doświadczy tego Wielkiego Akordu. Nie będą mieli pojęcia, co to było, ani co takiego nastąpiło w ich ciałach. Oni będą chcieli, za wszelką cenę wrócić do normalności. Ale „normalności” już nie będzie. Istnieje taka możliwość, że pewna grupa ludzi nie będzie chciała kontynuować życia w 5D, ponieważ prawda 5D, nie jest ich prawdą zaakceptowaną w 3D. Dlaczego piszę że „istnieje taka możliwość”? Ponieważ nie chcę aby tak się stało. Ważnym jest rozmawianie często z osobami nam bliskimi o tym wydarzeniu, aby mogli zostać na to przygotowani i nie wpadali w zbędną panikę." To wydarzenie zwane Wzniesieniem a także Wielkim Skokiem ma niedługo stać się i na naszej planecie "Przebudzenie każdej istoty następowało raptownie, bardzo szybko. Gdy zabrzmiał doskonały Ton, wbrew wyobrażeniom, przez uszy był on odbierany najpierw jako bardzo nieprzyjemny. Zaczął wibrować i stawał się coraz głośniejszy i głośniejszy. Dźwięk ten był tak ekstremalny, że istoty na planecie nie mogły już ustać i padały na kolana, dopóki nie został zatrzymany. Równocześnie wpadły one w głęboki trans, podczas którego zapanował bezruch na 9 minut wg naszego czasu. W tym czasie, każda istota, obojętnie czy rozwinięta duchowo, czy też nie, miała wewnętrzny wgląd. Mogła zobaczyć siebie, od stworzenia, poprzez wszystkie inkarnacje, w każdej epoce. Zatem każdy miał sposobność poczuć głębokie przebudzenie, nawet jeśli przedtem jeszcze spał. Następnie trans zakończył się. Trans nie spowodował zapomnienia, każda istota była świadoma tego, co się wydarzyło. Oni noszą teraz rozpoznanie i przebudzenie w sobie." Co o tym sądzisz? Jeśli rzeczywiście to sie stanie to każdy człowiek doświadczy wewnętrznego, niezaprzeczalnego poznania duchowego, które raz na zawsze zmieni każdego człowieka i już nikt nie będzie mógł zaprzeczyć ani mieć wątpliwości, wszystko ulegnie zmianie, nikt nie będzie chciał odmówić pomocy innemu człowiekowi bo zrozumie, że nie ma żadnego usprawiedliwienia dla braku miłości, każde serce będzie nastawione na wspólne doznania. ________________________________ Dzwiekiem mozna dzisiaj usmiercic bardzo szybko czlowieka. Wydaje mi sie, ze byla to jakas proba na wyznaczonym obszarze [akurat cale panstwo]. Udalo sie osiagnac slyszalnosc wszedzie wiec mozna teraz puscic dzwiek, ktory usmierci nawet cala populacje tego panstwa. Moze tez wprowadzic wszystkich ludzi w niebezpieczna ekstaze. Masa ludzi moze nie przezyc tej ekstazy. Ekstaza moze polegac na roznym reagowaniu [ludzie moga tluc glowa o ziemie, kamienie czy mury]. Bron dzwiekowa jest juz bardzo dawno wuzyciu. Doskonalenie i wykorzystanie postepuje wraz potrzebami !

Wiesz Wrona - w teorii, to można wszystko i wszystko jest możliwe do osiągnięcia i zastosowania, ale w praktyce występuje tzw. opór materii (nieożywionej i ożywionej) - najogólniej mówiąc.
Wrona:
Bron dzwiekowa jest juz bardzo dawno wuzyciu.
Od zarania dziejów, bym powiedział - ludzie krzyczą na siebie, wydają różne okrzyki bojowe, miarowo uderzają w bębny, werble itp., by zdezorientować, wyprowadzić z równowagi, przestraszyć i obniżyć morale przeciwnika... - najogólniej mówiąc zniechęcić go do walki. http://losyziemi.pl/usa-nowe-zabawki-pentagonu-bron-odstraszajaca/ Przy pomocy odpowiedniego dźwięku można naprawdę wiele osiągnąć. Kiedyś o świcie, na granicy snu i jawy słyszałem tak cudowny dźwięk, że moje ciało zaczęło wibrować, a ekstaza fizyczna i psychiczna... - tego się nie da opisać. Coś mi się zaczyna przypominać... Nie wiem, czy to było tej samej nocy, ale śniło mi się, że jestem w jakimś pięknym ogrodzie, w którym było słychać przepiękną muzykę i ludzie tam byli szczęśliwi, uśmiechnięci, a w powietrzu oprócz tej muzyki unosiła się Wszechogarniająca Miłość.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Dawno mi sie nic nie snilo. Dewastuja mi sny. Jak ostatnio przysnil mi sie pies, to operator sie ze mna klocil, ze to byl jego pies, bo on tez spal.

Jak za bardzo się na czymś skupiasz, non-stop o czymś myślisz, to mało, że będziesz miała to w snach, to możesz nawet wykreować myślokształty, które przy odpowiednim zasilaniu energetycznym z Twojej strony mogą się umocnić do tego stopnia, że uzyskają coś w rodzaju własnej świadomości. "Bogami jesteście" - tak, ludzie potrafią tworzyć rzeczywistość w większym stopniu, niż im się to ujawnia. Walka z chorobami psychicznymi (przynajmniej niektórymi) "musi" być prowadzona w sposób bezwzględny, bo mocny wariat mógłby wykreować rzeczywistość nie tylko w swoim umyśle - w sytuacjach ekstremalnych może to mieć wpływ nawet na materię. Ty Wrona pod tym względem też możesz być niebezpieczna - możesz zasiać w głowach co podatniejszych (ogólnie znerwicowanych, wystraszonych) osób "ziarenko HAARP-a", które dalej już będzie kiełkowało i rozwijało się zasilane ich myślami, strachem, obawami... Musisz być bardziej odpowiedzialna, za to, co robisz, bo możesz dużo krzywdy narobić słabszym jednostkom. Operatorzy nie kłócą się o głupie psy ze snów - wykreowałaś sobie "przyjaciół" i przynajmniej masz z kim pogadać. "Człowiek" może nawet kreować wszechświaty. http://www.ebaumsworld.com/audio/play/82198432/ http://www.ebaumsworld.com/audio/play/82198433/ Pamiętaj, że to, o czym będziesz myślała, będzie Ci się zdarzało. Masz duży potencjał i od Ciebie tylko zależy, jak go wykorzystasz. Ludzie źli, chcący kreować zło (do tego zalicza się ucisk innych itp.), choćby dysponowali nawet wspomaganiem siły umysłu za pomocą jakichś urządzeń, to nie są w stanie pewnych praw przeskoczyć - możesz je nazwać prawami boskimi i związanymi z nimi prawami dostępu do kreacji. Mogą tylko "namieszać" na odpowiednio niskim poziomie, dotrzeć do wymiarów, gdzie działają potężniejsze siły, nie mają szans. Oni też muszą się czegoś nauczyć i coś zrozumieć, dlatego pozwala im się, by się trochę poszarpali sami ze sobą - nie tykaj ich nawet patykiem, nie gadaj z nimi. Istota o czystym sercu dysponuje takim wsparciem "góry", że wszelkie wydarzenia i "zbiegi okoliczności" będą jej sprzyjały, będą działy się "cuda", a im mogą zdarzyć się różne wypadki, gdyby próbowali... Można im też uświadomić, jacy są mali, paskudni, odrażający i jak się jeszcze bardziej pogrążają..., ale przecież zawsze mogą się zmienić na lepsze :) Tylko tak prawdę mówiąc, im dłużej ktoś czyni zło, tym trudniej mu to zmienić - charakteru tak łatwo się nie zmienia - to kwestia systematycznej pracy z pełną premedytacją i świadomością. http://www.youtube.com/watch?v=ciTa0Mrfy0g http://www.youtube.com/watch?v=XCZf7JwfLvU http://www.youtube.com/watch?v=KqsTz75Dio8 Powtórzę jeszcze raz - skupiaj się na pozytywach, a nie na negatywach, to Twoja siła będzie wzrastała. W przeciwnym wypadku źle skończysz. Jak miałem kontakt z Szarakami (w astralu) i chcieli sparaliżować moje śpiące ciało (jakimiś wysokimi dźwiękami różnicowymi i jakąś energią, która mnie dosłownie wcisnęła w łóżko), to uśmiechnąłem się do nich pobłażliwie, pomyślałem że są biedni i że ich kocham - tak, wysłałem im miłość i nie wiem dlaczego, ale poczułem, jak by byli moimi dziećmi. Oczywiście klasycznie - chcieli mnie zbadać, ale ich "wyśmiałem" - za słabi byli. Postawiłem im warunek - że dam się przebadać, jak zrobią coś dla mnie. Chyba jednak nie byli w stanie... Kiedyś odbiłem promień jednego bioenergoterapeuty - trafiło z powrotem w niego i facet zbaraniał, po czym się na mnie obraził i powiedział, że mi nie pomoże, bo tworzę mur wokół siebie. Głupi dzieciak byłem i chciałem się z nim "sprawdzić", kto silniejszy, a poza tym był zbyt pewny siebie i powiedział, że w dwa seanse zrobi to, czego lekarze nie potrafili dokonać przez kilka lat. Dosłownie powiedział "co to dla mnie" i w myślach drwił z tych lekarzy. No cóż - do tej pory pozostał mi uraz do próbujących grzebać w mojej aurze i nawet jak ktoś próbuje to robić w dobrej wierze, to będę go odrzucał, co nie znaczy, że jestem "zły" - jak stwierdził jeden bardzo dobry człowiek, po odrzuceniu jego pomocy :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol, zastanow sie, czy nie popadles w paranoje ? Nigdy tego nie czuja tylko Niemcy i Ukraincy. Dla nich raz skazany [slusznie czy nie slusznie] jest tylko zbiornikiem krwi, ktora mozna pic bez zadnych konsekwencji. Sila picia jest tak ekstrymalna, ze odrzuca kazdy argument i kazda rzeczowosc, ktorej tym narodom brakuje i zawsze brakowac bedzie - Allmania !!!!

Wrona:
czy nie popadles w paranoje
Patrząc z boku Gocha musze powiedzieć Ci że z całą pewnością nie mogła byś docenić czasem że ktoś Twojej chorej naturze poświęcił chwile i czasu i swojego profesjonalnego ja nigdzie już dziś tego nie dostaniesz zwłaszcza w tych czasach i zupełnie za darmo wydaje mi się że nie ważne co robiliśmy- ważne kim jesteśmy i dokąd zmierzamy- na początek ważne jest to- wiem że nic nie wiem- potem zaczynamy podpatrywać i się uczyć-potem przychodzą refleksje- bez tego ani rusz i wieczność w tym padole- a Twój wydaje się wyjątkowo ciężki pozdrawiam

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

http://losyziemi.pl/amerykanski-smalec-po-64-latach-zostal-zbadany-i-nadawal-sie-do-spozycia/

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Najwieksza kara dla mnie jest spotkanie na swojej drodze zycia glupiego czlowieka. Wtedy wpadam w szal lub w apatie. Tak uplywa mi zycie. http://www.youtube.com/watch?v=GBcwoub6-l0&NR=1&feature=endscreen

:
Tak uplywa mi zycie.
Gosiu to tak jak mówisz coś do kogoś a ta osoba nie rozumie o czym Ty mówisz lub udaje że nie rozumie. Albo jest to poza horyzontem tej osoby Ale Tobą też nie należy się przejmować czy nie zasłużyłaś sobie choć trochę dając przykład jak być nie reformowalna. Człowiek który jest "z krwi i kości" wykazuje się procesem uczenia czyli jak odrobi jakąś lekcję to już się czegoś nauczy to można z nim dyskutować już o czymś innym bo na poprzedni temat ma wyrobione jedno przewidywalne zdanie. To co ja powtarzam tu do znudzenia to tekst o chorobie sierocej fundowanej przez system ze rodzice zagonieni do roboty nie mają czasu dla dzieci a potem z tych dzieci wyrasta nieszczęście. jak bym akurat prowadził taki prosty nieprofesjonalny rozbiór twojej emocjonalności to pewnie wyszło by to ze zostało coś zawinione we wczesnym rozwoju. Było po wojnie jakiś brak czasu brak rodziców przy Tobie a potem różne problemy emocjonalne. Ten przypadek też ma podłoże też oparte na chorobie sierocej. Ale inna sprawa patrząc na siebie nigdy nie jesteśmy być obiektywni i być w stanie zauważyć w sobie negatywności tego co sobą reprezentujemy. Czy jeżeli coś jest poza możliwością zrozumienia Twojego czy innej osoby to trzeba jej to bardzo mocno wytykać kiedy nie zrozumie. Zrównoważenie emocjonalne polega na tym że się tym nie przejmujemy bo rozumiemy więcej niż osoba z którą mieliśmy wątpliwą przyjemność się spotkać

w kilku słowach gośce dokucza spory zasób wiedzy przyswojonej po forach i stronach internetowych przyswajanych z powodu nadmiaru wolnego czasu jednak sposób widzenia i rozumienia jest zabrudzony przez doradcę na poziomie duchowym, energetycznym, dając pewien pryzmat, pozycję patrzenia, rozumienia wykształciło się jej silne ego które uważa za własną osobowość gdyż utraciła zdolność postrzegania głębszej natury człowieczeństwa, uczenia się samodoskonalenia przywdziała zatem pozę belfra mającego jakąś wiedzę w jej rozumieniu najlepszą najwyższą z misją uzdrawiania świata podług swojej modły i stąd jej natarczywość ataki i nasze emocje karmią jej doradcę pogłębiając ten stan jeśli ktoś za bardzo ją zaatakuje racjonalnością własnych poglądów obnażając w jakiejś mierze schemat- gocha czasem traci chwilowo zmysły, gdzie jej resztki dawnej osobowości po prostu odchodzą na korzyść ego być może po stany przejęć woli na poziomie ducha przez jakieś wyjątkowo brzydkie bydlum może nawet podobnego do opętania gocha staje się bezwolnym botem po chwilowe zaniki twórczości na forach potem wszystko wraca i tak wkoło macieju dzieje się to podejrzewam wszędzie i w jej życiu prywatnym wśród znajomych rodziny i na forach stąd jej stan jak piłeczka góra(poniżej jakiejkolwiek normy) duł z którego nie wyrwie się nie uzmysławiając sobie powyższego co niewykluczone że jest energetyczną sadzawką zastawianą przez coś tam wyżej/niżej w celu znalezienia żywiciela i możliwe że jest to stan bez wyjścia dla niej i dla każdego kto pójdzie ścieżką za ego lekarze naszych czasów mają niestety nie wiele do powiedzenia- analizy książkowe nic nie pomogą a sprawiają tylko wrażenie że ktoś jest na odpowiednim miejscu a lekarstwa typu psychotropy z tego co wiem mogą blokować kanały niestety otępiając co jeszcze dalsze jest od świadomego życia niż życie w cieniu ego stąd wnioskuje że w tej sprawie nie da się nic zrobić chyba żeby się ktoś znalazł ... powiedzmy z czarodziejską różdżka

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Pobłażanie Gosce zawsze kończyło się tylko pogłębieniem stanu w którym coraz mniej zwracała uwagę na osoby drugie. Dlatego uważa że zawsze należy reagować w sposób który jej pokazuje że nie mamy pretensji do niej jak trzyma się jakiś ustalonych reguł one raczej mocno nie godzą w jej wolność ale zachowują kulturę w postrzeganiu tego kim jest ktoś inny i co sobie tworzy.

Doskonałe podsumowanie Zbyszku - nic dodać, nic ująć :) Nurtuje mnie jednak kwestia, dlaczego ludzie (przynajmniej niektórzy) nie potrafią (nie mogą z jakichś powodów) sami zrozumieć pewnych rzeczy i czegoś z tymi swoimi problemami zrobić - rozwiązać ich. Np. dowiaduje się taki ktoś, że nie miał racji w jakiejś kwestii - i co? Mógłby powiedzieć: o, nie wiedziałem, ale już wiem - super, dowiedziałem się czegoś i dzięki temu wiem więcej - tak się cieszę :) Ale nie - coś mu nie pozwala cieszyć się ze wzbogacenia wiedzy - co to takiego? Najprawdopodobniej jakieś niedowartościowanie, ogólnie kompleksy mu nie pozwalają, bo... poczułby się "gorszy"? Poza tym zwłaszcza u ludzi wierzących (w sposób religijny) zauważyłem coś takiego, jak strach przed "karą", na zasadzie, że nie miałem racji = zbłądziłem = coś "złego" robiłem = należy mi się kara - normalnie od "Boga". Aż szkoda gadać, bo chciałoby się pomóc takiemu człowiekowi, a on zamiast się ucieszyć, to zacznie "szczekać" lub nawet "gryźć". Doświadczenie uczy, że takich ludzi należy omijać szerokim łukiem - tak głęboko, całymi latami mają utrwalone schematy prostych, bezrefleksyjnych reakcji tzw. wyparcia. Takiego człowieka należałoby najpierw dowartościować, ale tak prawdziwie, a wtedy już by nie odwalał takich numerów, bo tak naprawdę pycha, buta, nie liczenie się z innymi i ich zdaniem, i ostre obwieszczanie, że samemu ma się zawsze racje, a inni są bezdennie głupi i nas denerwują świadczy o własnych problemach - o kompleksach właśnie. A Gosia co? Szał lub apatia, i tak upływa jej życie... Dobre jest to, że zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem - pierwszy krok został zrobiony... Pamiętaj Gosiu, że zdanie sobie sprawy ze swoich tzw. "ułomności" pozwala w następnym kroku na zrobienie czegoś z tym "fantem" - pozwala na zrozumienie mechanizmów swojego działania, reagowania i zmianę, korektę tego wszystkiego, a celem jest zawsze to samo - poprawa "atmosfery" swojego życia, by być z niego bardziej zadowolonym, by wreszcie... w którymś następnym kroku zacząć zachowywać się tak, by wokół nas atmosfera robiła się coraz milsza - by pomagać nie tylko sobie, ale i otoczeniu, a wtedy, gdy będziesz emanowała pozytywami, dobrem, to ludzie sami będą się do ciebie garnęli i na twój widok będą się cieszyli, a ty... będziesz prowadziła rozmowy wręcz... terapeutyczne :) Powoli zrozumiesz to wszystko i zaczniesz stosować - wystarczy, że obierzesz właściwy kierunek i z pełną świadomością będziesz nim podążać, aż "nagle" zauważysz, że wokół ciebie zaczną się dziać "cuda" - wszelkie "zbiegi okoliczności" będą tak niesamowicie się układały, że będą ci sprzyjały we wszystkim dobrym, co będziesz robiła. (A wielkich liter podczas zwracania się niby osobowego nie użyłem, bo mój przekaz był bardziej ogólny, a Gośka posłużyła mi jedynie jako przykład).

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Kto Was upowaznil do pouczania ? Wy, to dopiero macie ego !!!

Dołączam się do życzeń powrotu do zdrowia dla Wrony ;)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Wrona:
Kto Was upowaznil do pouczania ? Wy, to dopiero macie ego !!!
OOOOOOOO Znaczy skoro są emocje :-) właściwa diagnoza :-)

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Mam nadzieję, że to tylko taka pierwsza reakcja "na gorąco", po czym przyjdzie refleksja... Bo przecież warto skorzystać, by życie stało się lepsze, radośniejsze, bardziej satysfakcjonujące... Chyba, że ktoś jest masochistą i lubi sobie krzywdę robić. Wrona - idź na łono przyrody (las itp.), pobiegaj trochę, drzewa narąb, czy coś - poczuj, że żyjesz, a lepiej Ci się zrobi :) I chciałbym doczekać czasu, gdy to Wrona zacznie nas sensownie "pouczać" - jeśli to będą dobre rady, to wszyscy na tym skorzystamy :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 129
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.