| rosomak: |
| przytłacza ogrom niewybaczonych win |
tak działa zły- a to też tylko energia na tym padole
zadanie to eskalowanie czegoś co na zdrowy rozum nie istnieje
nie pomoże nam niczyje przebaczenie skoro sami siebie nie zaakceptujemy
każdy błąd i pseudo wina- poprzez świadomośc o zaistnieniu prowadzi do zrozumienia- celem jest zawsze odrobienie lekccji na płaszczyznie z którą mamy problemy czyli takie wypalenie potencjalnego paliwa- wyjałowienie
podobają nam się kobiety- zdrada
lubimy przedmioty których mieć nie możemy- kradzież itd... długo by wymieniać oczywiście pomijam akty działania na cudzej wolnej woli bo to świętość nie tykalna w moim rozumieniu
na końcu zrozumiemy że to nie istotne, to taka gra/lekcja , poczucie winy dziełem zła jest a samo odczucie jego karmieniem- końcowy punkt to wolność- jeśli ktoś czegoś nie rozumie to jego nie odrobione lekcje, które jak byśmy nie ugłaskali- napewno pod inną postacią wrócą, dlatego by się ustrzec przed tego typu problemami najlepiej zrozumieć dogłębnie każdy problem który nas dotyka
oczywiscie nic nie upoważnia do czynienia zdrady w negatywnym tego słowa znaczeniu i obnażeniem tego faktu przed partnerem który będzie cierpiał z tego powodu- choć tu trzeba zauważyć pewien punkt widzenia że sam akt prokreacji jest bardzo piękny i niewinny uwalniając dużo pozytywnej energi- zdrada nabrała większości negatywizmu z otoczki emocjonalnej i knucia przy okazji etc...od konsekwencji wszelkiego rodzaju na płaszczyznie niezrozumienia po czasem brzemianne aspekty
czyli najczęściej sobie z czymś nie radzimy- i to odrabiamy na wszystkich możliwych płaszczyznach bo budzi emocje, cierpienie- do momentu aż będziemy lewary za przeproszeniem
nie jedna kobieta zrzędzi bo facet po pracy przyszedł po 2 piwach
oczywiście szczęśliwy uśmiechnięty w chumorze- a ta zrzędzi, kwili i płacze, bo ubyło kaski bo faceta w domu nie było bo to bo tamto
oczywiście facet jest Bogu ducha winny i działa w kierunku powielania pozytywnej energi,przecież szczęśliwy jest- kobieta/małrzonka popada w stan samoumartwiania się i wraca do nie odrobionej lekcji- modlić się tylko wypada by wypadkowa jej działań nie zamieniła całokształtu energi w rodzinne nieszczęście, chorobe etc... choć te zmusi do refleksji i w końcu urobi oporną i tak,w myśl zasady nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło
im twardsze drzewo tym piła mocniej naciska
i z tąd warto zaczerpnąć refleksje
| rosomak: |
| Sumienie lub prawdziwy ogląd rzeczy możemy zabić w tym życiu |
myślę że trzeba się otworzyć na samego siebie i zaakceptować, od razu nie przyjdzie ale codziennie po małym kroku doprowadzi do zrozumienia, potraktować siebie sprzed lat jako młodszego ja błądzącego i jako naturalną kolej rzeczy że uczymy się na błędach inaczej rozpamiętując płakali byśmy za każdą roślinką zjedzoną, co przecież się odradza, taka kolej rzeczy i być może też dąży w tym samym kierunku co my, to wielka potęga poczuć jedność ze wszystkim
pzdr