W ten weekend będę w Rembertowie, to wezmę - tym razem nie zapomnę (ostatnio zapomniałem).
Wyślę Ci w przyszłym tygodniu.
| rosomak: |
| Powiem więcej- im więcej drzwi otwieramy, tym bardziej nas to rozprasza- a mam silne wewnętrzne przeczucie, że nie należy do tego dopuszczać. |
Niestety masz rację.
Ja jednak zrobiłem inaczej - ktoś się dobijał, to uchyliłem, ale łańcuszek zostawiłem.
Uchyliłem rąbka tajemnicy i obserwowałem, sprawdzałem reakcje.
Gdybym otworzył, to by mnie "roznieśli", ale porozmawiałem przy uchylonych drzwiach i ostudziłem ich zapały.
Otworzę tylko przed jedną... osobą.
| rosomak: |
| Nie ma nic złego w poznawaniu siebie, choć napisano że wiedza pomnaża cierpienie. |
Tak - czasem lepiej nie wiedzieć lub zapominać o złych rzeczach.
| rosomak: |
| Nie ma nic złego w ciekawości- choć też przecież znamy przysłowie że to właśnie ciekawość prowadzi do piekła. |
Zależy z kim się jest w tym "piekle" ;)
Jeśli z mądrą, piękną i trochę ostrą anielicą, to spoko :)
Sielanka jest na dłuższą metę nudna i dlatego właśnie przychodzimy tu :)
A to przysłowie, to kościółkowi wymyślili :)
Generalnie w Kościele obowiązuje zakaz myślenia, bo jak by ludzie zaczęli myśleć, to od Kościoła by odeszli :)
Ja już jako dziecko myślałem i uważnie słuchałem mszy w kościele.
Decyzję o rozstaniu z Kościołem podejmowałem stopniowo.
Najpierw, jako nastolatek przestałem tam uczęszczać, ale miałem wyrzuty sumienia, że zły Bóg się na mnie pogniewa :)
Później doszedłem do wniosku, że pogniewa się na mnie, jak będę tam chodził i tym samym wspierał "czarnych" :)
Gdy ostatecznie wyzwoliłem się od Kościoła, to jakbym zrzucił krzyż z pleców - radość, spokój i lekkość :)
Coś tam jeszcze o astralu pisałeś.
Jest taka bajka pt. "Władca pierścieni" - w niej taki jeden karzełek przy pomocy pierścienia (czyli w sposób sztuczny, bez mentalnego przygotowania) wszedł w kontakt z astralem, co go zdegenerowało.
Astral nie jest jednolity - tak samo jak "niebo" i "piekło" :)
Są tam różne wymiary.
Niedawno ratowałem jednego ateistę, który po śmierci leżał przy własnej trumnie, bo tak się z ciałem utożsamiał, że jego dusza zaczęła "trupka" przypominać. Dodałem mu energii i podniosłem wyżej - tam mu już inni pomogą.
Raz wybrałem się do niższego astralu, bo jakieś "zmory" do mnie przychodziły, więc spaliłem tam kilku "wampirów".
Tak, jak Igor napisał - "normalnym" (czy raczej zwykłym) ludziom nie są potrzebne takie rzeczy, ale innym tak, bo mają pewną pracę do wykonania.
W "niebie" są różne wymiary i różne rodziny dusz je zamieszkujące - każda ma jakąś specjalizację, a im wyżej, tym istoty są coraz bardziej wszechstronne.
W wymiarach materialnych jest podobnie.
Szaraków (Zeta Reticuli) "gnębię", bo to "pustaki", ale jednocześnie chcę im pomóc czuć (oni tylko myślą) i dlatego się do nich wybrałem.
W naszym wymiarze materialnym nie ma bardzo rozwiniętych cywilizacji, bo albo się jeszcze nie wykształciły, albo się już same zniszczyły.
Wyżej rozwinięte planety przechodzą w wyższe wymiary materialnej wibracji (to jak oktawy w muzyce) i chciałbym, aby Ziemia też poszła wyżej, zamiast dążyć ku zniszczeniu.
Wyższe wymiary są bardziej pojemne, zajmują coraz większe obszary.
To, co widzimy (i nasze instrumenty) wokół, to tylko jakiś zakres częstotliwości od-do.
Widzimy np. jakąś planetę bez życia i nienadającą się dla nas do zamieszkania - zgadza się, ale w wyższym wymiarze jest tam bardzo rozwinięta cywilizacja :)
Jak się będziesz bał Rosomaku, to się nie rozwiniesz.
Jak się będziesz rozwijał bojąc, to będą Cię straszyć - ludzie i nie tylko, i będą mieć ubaw, że się ich boisz. Wtedy się wycofasz i zamkniesz w sobie.
Możesz też oczywiście rozwijać się na tym planie materialnym, ale co tu osiągniesz?
Znasz piramidę potrzeb Masłowa.
A co, jeśli ta piramida nie da Ci spełnienia?
Coraz więcej ludzi zaczyna (przynajmniej podświadomie) zastanawiać się, co dalej.
Religie też nie odpowiedzą Ci na to pytanie, a jedynie zatrzymają Cię na pewnym etapie i dadzą namiastkę.
Niektórym to wystarcza - ich sprawa.
Tylko, że religie to tylko etap pośredni.
Żeby Ziemia poszła wyżej, to trzeba połączyć religię z nauką, tylko tym razem z przewagą nauki, bo religia powoduje lęki, a jak ktoś się za bardzo boi, to się nie rozwinie, tylko zwinie.