Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Tarot
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11426

JESTEM PO TROCHU WRÓŻKĄ ZNAM KILKA ZAKLĘĆ KTÓRE PONIEKĄD DZIAŁAJĄ ............ - w związku z licznymi pytaniami warunki odpowiedzi na maile opisane są tutaj: Tarot - na temat stawiania kart KARTY TAROTA - odpowiedzi udzielam kiedy przychodzi właściwy czas, oczywiście możesz mnie wesprzeć jednak niema to wpływu na czas otrzymania odpowiedzi ... kontakt przez meila na stronie wieszcz.eu. Pozdrawiam Igor ps. jest to kontynuacja starego wątku Zaklęcia założonego przez Wróżkę ;) natomiast nazwa tematu by nie wprowadzać w błąd została zmieniona na Tarot.

Niech Moc Będzie z Tobą

Ja nie reaguję agresywnie, jak kobiety się ze mnie śmieją, czy żartują, tylko się trochę wstydzę i przestaję myśleć - w jakiś rodzaj "hipnozy" chyba popadam i nie wiem, co robić - nic wtedy nie robię.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Aha, już pamiętam - boję się jeszcze wtedy, że mógłbym zrobić coś, co im się nie spodoba, więc - no właśnie, nic nie robię. Takie przeżycia miałem, że teraz wolę nie robić nic "z tych rzeczy". Boję się nawet rozmawiać "o tych sprawach" z kobietami. Jeśli już mnie mocniej "naprowadzają", to coś tam powiem, ale poważnie, bez emocji, po czym zmieniam temat. Na tym forum się "otwieram", bo kobiet nie widzę :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

My nie smailismy sie jakos chamsko, poprostu popatrzylismy sie i usmiechnelismy sie i podsumowali jedzenie, a facet to odebral ze sie wysmiewamy. Jak z Toba rozmawialam to nie odnislam wrazenia ze sie kobiet boisz.

Chyba wiem Yohanna, o co chodzi z tą Polską... Tu Kościół był silny ze swoim patriarchatem bardzo długo, a wcześniej na tych terenach był matriarchat. Może właśnie dlatego - z szacunku i ze "strachu" mężczyźni przepuszczają kobiety przodem i całują je w rękę, żeby się nie "wkurzyły"? Może one "pamiętają", jak było kiedyś, a teraz chcą powrotu do tego, ale jeszcze silniej, by odreagować, bo mężczyźni ostatnio odreagowywali poprzednie czasy? Teraz patriarchat słabnie, więc kobiety silniej "napierają".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

yohanna22:
Wiesz to nie jest smieszne jak biedny Nicze mysli ze wszyscy emigranci to materialisci;)
z obrazka sie smialam

monetka73

wendol:
A teraz zupełnie na poważnie. 79277 stanął na wysokości zadania. Jakiś ogólny "upust" był chyba potrzebny, by rozładować to i owo. Wygarnęliśmy sobie :)
Tu nie chodzi o stawanie na wysokości, czy też nie. Najbardziej mi żal tego, że zjechałem człowieka, któremu naprawdę dużo zawdzięczam. Dużo wiedzy. Rzeczy materialnych też. Ale Wendol! Naprawę nie lubię otrzymywać tego o czym mowy nie było- to transakcja i ma być uczciwie! Nie oszukałeś mnie tak jak to jest rozumiane zazwyczaj. Oszukałeś mnie inaczej- dałeś za dużo: to czego nie zamawiałem, nie chciałem, co wprawiło mnie w naprawdę wielkie zakłopotanie i co mnie wkurzyło. Ale to co o Tobie napisałem nie było spowodowane tą przesyłką, lecz tym co mi się zbierało od dłuższego czasu. Przelałeś... Dodałeś kroplę, która spowodowała "wylew". Przebrałeś miarę i głównie chodzi o to klepanie i o te minetki. Wiesz? Ta minetka to taka gra słów była, a nie jakieś moje "ukryte pragnienie" w stosunku do Monetki. Monetka- minetka. Przeinaczone na zupełnie coś innego, co miało zbadać poczucie humoru Monetki. Okazało się, że mogę z nią "pożartować" w ten sposób. Wiem dzięki temu, że mogę w ten sposób żartować (i na wiele innych sposobów i tematów) i nie będzie niesmaku, ani nikt się nie będzie "napalał". To ważne- wiedzieć z kim można tak pożartować, a z kim nie. Wiem na przykład, że z Tobą nie mogę tak... Ty wrzucasz raczej ludzi w jakieś "sztywne rubryki". To moja (subiektywna) opinia więc nie napinaj się. Podobna sytuacja była z tym obrazkowym klapsem- tylko, że tutaj już Monetki nie testowałem, tylko byłem pewny, że się nie obrazi i że nie zrozumie tego niewłaściwie. Wiedziałem to tym bardziej, bo wymieniliśmy jeszcze kilka poglądów poza tym forum. Wiesz- poznaliśmy się troszkę lepiej drogą mailową. Monetka w tej chwili ma nawet w swoim kompie m.in. zdjęcia mojej córki, żony, moje. Opisy różnych przygód, aktualne wieści itd. Po prostu jej ufam i wiem, że jest dobrym człowiekiem Bez urazy, ale mimo wszystko o Tobie aż tak dobrego zdania nie mam. Monetka może i jest męska (wąsów nie nosi), ale tego wymaga od niej życie. Może liczyć tylko na siebie i ostro zapierdala w "rajchu", żeby w miarę jakoś normalnie żyć. Jak każdy ma chwile że płakać się chce i chce się komuś wyżalić, do kogoś przytulić, poprosić o radę, a nawet trzeba mieć się na kogo wydrzeć- porządnie opierdolić za własne słabości i niepowodzenia. Od tego właśnie są przyjaciele. Od tego między innymi są takie znajomości. Być może w rzeczywistości nigdy się nie spotkamy (żadne z naszej szóstki- z wyjątkiem Wendol- nicze, Wendol- Igor, bo takie spotkania już były, nie), ale trzeba mieć kogo opierdolić :) Ty Wendolu upierasz się za bardzo przy charakteryzowanie mnie jako "lubiącego klepać kobiety w tyłek". Tłumaczyłem Ci to chyba dwukrotnie. Jak po raz trzeci z całą stanowczością przykleiłeś mi taką metkę- wkurzyłem się na Ciebie już na maxa. Obrazkowe klepanki w dupę to żarty skierowane do konkretnej osoby- wiem, że nie będzie obrazy, nikt się nie zniesmaczy, nikt nie pomyśli "czegoś więcej"... Nie wiem, czy to do Ciebie dociera... Żarty bywają różne, wiesz? Świat nie jest sztywno dostosowany do jakiejś reguły (ilu ludzi- tyle gustów, a o gustach się podobno nie dyskutuje). Jedni lubią Jasia fasolę inni Monty pythona. Jaden będzie się śmiał z wypadku lotniczego, a inny z kabaretu moralnego niepokoju. Jeszcze inny popatrzy jak auto uderza w auto i krzyknie "ale urwał!". Jeszcze inny wyciągnie kozę z nosa i się do niej uśmiechnie... Żarty to jak styl ubierania się, to jak muzyka albo film- podoba się lub nie. Żarty to gusta... Monetka zrozumiała. Ty nie. Jeszcze raz Ci to napisałem. Może i Ty ode mnie się czegoś nauczysz... kto wie. Na swojej życiowej drodze spotkałem różnych ludzi- od poważnych, super wykształconych ludzi, poprzez zwykłych "Kowalskich", aż do totalnych pijaków "z rynsztoka"... Różnych. Z każdym znajdę temat na który możemy pogadać. Od każdego przyjmę jakąś radę i każdemu z nich mogę coś doradzić... Ludzie są prze- różni... Ty Wendolu uważasz się za człowieka "światłego", za człowieka, który przybył tu by zbawiać (nie ironizuję teraz), ale moim skromnym zdaniem niezbyt dobrze czujesz co siedzi w drugim człowieku. Naprawdę potrafisz niewłaściwie ocenić... Posiadasz olbrzymią wiedzę na różne tematy i podziwiam Cię za to. Ja na przykład nigdy nie opanuję nawet w 10% Twojej smykałki do komputerów... Ja po prostu nie szczególnie lubię komputery- nie fascynują mnie, nie jest to moja pasja. Nie dążę do szczegółowego poznania "ich anatomii". Na tematy informatyczne (zarówno soft, jak i hard) mógłbym Cię pytać co 5 minut. Ja tego i tak nie zakoduję. Owszem swoje wiem- co mi jest niezbędne. I tyle. Absolutne minimum. Jeśli o różne konstrukcje chodzi- nigdy nie zbudowałem niczego ściśle wg planu/ projektu. Nie tylko cudzego projektu- nawet jak sam coś zaprojektowałem, to w czasie budowy wprowadzałem zmiany, bo coś nowego wymyśliłem... Czasem jestem jak piórko na wietrze. Niewiele dobrego mogę o sobie powiedzieć- jestem złym człowiekiem (tak naprawdę uważam). Wiem jedno- jestem twórcą. Nie: odtwórcą. Jeśli mam coś zrobić wg czyjegoś schematu- cierpię... We wszystkim widzę coś co można ulepszyć (czytaj: zbudować wg mojego widzimisię), dlatego też mam problemy z pracą- dawno temu w jednym miejscu powiedzieli mi, że potrzebują elektronika (montera/ "lutowacza"), a nie zwariowanego wynalazcy- tak do mnie powiedział kierownik, któremu przedstawiłem swoje prace... A jeśli o elektronikę chodzi- jestem samoukiem, bo nie miałem możliwości edukować się w tym kierunku. Wy mi mówicie (Wendol + Igor), że powinienem własny interes otworzyć. Jak?! Skoro mnie nie chcą na zwykłego montera, to jak mam sam wymyśleć, zaprojektować, wyprodukować części i zmontować? Skoro do montażu (najprostszej z tych rzeczy) się nie nadaję? Zabrnąłem za daleko- nie o tym chciałem pisać... Wendol. Chcę Ci tylko powiedzieć, że ja w swoim krótkim życiu (krótszym niż Twoje) "z niejednego pieca już jadłem chleb"... Mógłbym się wypowiedzieć na nie jeden temat. Nawet na ostatnio modny tu temat emigracji... Też byłem za granicą "za chlebem". Wróciłem, bo lubię język polski i stwierdziłem, że żebym nie wiem jak się przyłożył do nauki języka obcego (do języków nie mam głowy zupełnie... chyba żeby go do minetki użyć), to w żadnym języku nie poklnę sobie tak jak po polsku :) Kurwajegozapierdolonawdupęmać nie da się zastąpić jakimś fakafakfakenbiczsietfakenfak... Pracowałem we Francji, w Paryżu (już dobrze nie pamiętam- żebym na kłamcę nie wyszedł) ze 2 lub 3 miesiące.... Kasy nie zobaczyłem... Pracowałem dla Araba... - kolegi mojego wujka (brat mojej mamy), który to wujek nie chciał mi później nawet numeru telefonu do swojego kumpla dać, żeby się upomnieć o kasę (bo Ty i tak po francusku nie umiesz- tak powiedział wuj). Nie wiem kto mnie tam wyruchał: arab, rodzina, czy mój kraj- bo musiałem chleba szukać u żabojebów, zamiast we własnym kraju... Teraz już całkiem zgubiłem wątek- do czego zmierzałem... Poleję sobie winka- mam jakiegoś bełta, z którego grzańca miałem robić. A- wypiję na zimno... :P Kontynuując... W Hiszpanii mi się zajebiście podobało- tam dwa lata zabawiłem. Wróciłem ze względu na moją obecną zonę- za długo byliśmy za daleko od siebie... Nie żałuję, ale do Barcelony chętnie bym wrócił. Jak to Wendol o Szwedach [pisał- zupełnie inni ludzie, inny sposób życia. Tęsknię trochę za Barceloną, ale po hiszpańsku też nie da się tak pokląć jak po polsku:) Na pewno nie sprawia to takiej satysfakcji w zbluzganiu jakiegoś dupka, który sobie myślał, że mnie w kakao wyjebie (mowa o "pracodawcach")... (mocne to wino- nie lubię wina tak na prawdę)... Mógłbym się o emigracji o emigrantach wypowiedzieć (bo z emigrantami z innych krajów też miałem styczność, nie?), ale nie ma sensu. Bo "tam" jest tak samo jak "tutaj" pod tym względem. Nie ma znaczenia- emigrant, cz tubylec- i jeden i dugi może być porządnym człowiekiem. i jeden i drugi może być świnią- jak ten spasiony, pełen pretensji "tubylec" na obrazku, który dodała tutaj zakłamana materialistka :) :P (ohydny sarkazm- wiem). Świetna satyra Yohanna. Tłuścioch nawet nie zdaje sobie sprawy, że żyje dzięki tym znienawidzonym emigrantom. Z drugiej strony (jakby tak zacząć dedukować)- to właśnie Ci emigranci go utuczyli i wsadzili na ten wózek. Ubezwłasnowolnili go- od tej pory nie obejdzie się bez tych emigrantów (bo by musiał sam dupę ruszyć i wleźć na dach, żeby go naprawić) i za to ich tak nienawidzi. Nie pozbędzie się ich- bo są dla niego wygodni, ale nie przyzna tego za nic w świecie... I o tym tak naprawdę (moim zdaniem) jest ten rysunek............... Możecie się nie zgodzić- śmiało... :P Nie wiem do czego zmierzałem, więc nie wiem jak to zakończyć :) lol Głupi słowotok ;) Wendol. Wiele Ci zawdzięczam i wiele się od Ciebie nauczyłem. Nadal się uczę- tak sądzę... Ty musisz zejść troszkę "niżej". Nie pędź tak do tego nieba (bo być może nikt nie pójdzie za Tobą), nie pytaj nas też czego chcemy od Ciebie (bo być może sami jeszcze nie znamy odpowiedzi nie będziemy mogli Ci jej udzielić). Jeśli jesteś naprawdę tym za kogo się uważasz, to zwolnij trochę i idź obok nas i bądź naszym przyjacielem... (mam nadzieję, że Ci to coś mówi..). Pozdrawiam i dobranoc. PS. Ja i Monetka znaliśmy się już wcześniej... Jakiś czas temu w Paryżu. Byliśmy w poprzednim wcieleniu zaprzyjaźnionymi kotami (koty zawsze chadzają własnymi ścieżkami dlatego to takie "trudne" stworzenia). Ona była taką zwykłą szarą kotką- zwykłą, bo za taką się uważał, ale tak naprawdę była niezwykła. To Tygrysica która skoczyła do gardła nawet rozjuszonemu rottwailerowi, jeżeli tylko zagroził... temu wychudzonemu, niepozornemu i zupełnie nie potrafiącemu się obronić (choćby przed zwykłą paryską, szarą myszką)... czarnemu kotkowi. Mnie. Nazwała mnie rentgen, bo wszystkie żebra można było mi policzyć (bez zaglądania "do środka"), kiedy mnie znalazła i uratowała... Śmiejcie się, ale tak qrna było. Tak było siostro? Było- a jak! Pa

"Zazdroszczę" Ci. Wiesz czego? Że "twardszy" ode mnie jesteś. Już tłumaczę. Jak kobieta jest zbyt "męska" (takie tam cechy powszechnie uważane za "męskie"), to potrafiłbyś ją nawet "stonować" tzw. klapsem. Ja tego nie potrafię - za dużo kobietom pozwalam i czasem (przeważnie) źle się to dla mnie kończy - oględnie mówiąc nie szanują mnie, tylko się śmieją i uważają za "głupka". Teraz dopiero zrozumiałem, co tak najbardziej mnie w Tobie "wkurzyło" - dlaczego tak to skrytykowałem, bo Cię w pewnym sensie chyba podziwiam. Obawiałem się tylko, że możesz "przeginać", jak ja "przeginam" w drugą stronę. Dla mnie facet to "cham" - właśnie tak niektórych (większość) "szufladkuję", ale Ty chociażby pisać potrafisz tak, że widać, że wrażliwy jesteś i masz bogate życie wewnętrzne. Sorry, ale mężczyzn "na poziomie" bardzo niewielu spotkałem. Wiem, że Cię wkurza, jak ktoś "maluje Cię" takim, jak Cię widzi, a nie czuje Cię, bo nie wie, co masz w środku - to Cię jeszcze bardziej wkurza i ogólnie jesteś coraz bardziej wkurzony. Trudno poznać kogoś dokładnie, tylko na podstawie tego, co pisze. Ja się bardziej czuciem posługuję, ale do tego jest potrzebne coś więcej, niż tylko "pisarska" znajomość. Ludzie by Cię inaczej widzieli, jak byś miał wykształcenie i nie wyprowadzałbyś się tak łatwo z równowagi. A tak, to Cię "szufladkują" i lecą stereotypami.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Jak widzę "wkurzonego" faceta, to tracę dla niego szacunek i zaufanie. Po prostu nie wiem, co mu może jeszcze "do łba strzelić" - obawiam się go i boję. Przełączam się wtedy w "kobiecy" tryb działania - próbuję go "wychować" i pokazuję mu swoje "wdzięki" (oczywiście nie o ciało tu chodzi), żeby mnie szanował, ale ma już do niego "dystans" i postrzegam jako "chłopca", a nie jako "mężczyznę".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Śmiejcie się, ale tak qrna było. Tak było siostro? Było- a jak!
No a jak ....pewnie że było :)

monetka73

79277:
Śmiejcie się, ale tak qrna było. Tak było siostro? Było- a jak!

monetka73

monetka73 51 sekund temu Życzę miłych snów i pozdrawiam wszystkich ;) Jak zwykle cieplutko ;) Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Wendol A to specjalnie dla ciebie ;) http://www.wieszcz.eu/jezyk-a-wydajnosc-umyslowa/ Pozdrawiam Serdecznie Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Przepraszam, ale malutki dopisek muszę uczynić
79277:
nigdy nie zbudowałem niczego ściśle wg planu/ projektu. Nie tylko cudzego projektu- nawet jak sam coś zaprojektowałem, to w czasie budowy wprowadzałem zmiany, bo coś nowego wymyśliłem... Czasem jestem jak piórko na wietrze
Tutaj miałem napisać na końcu wytłumaczenie Twoich zarzutów, że kłamię... (za dużo pijący to pijak, a nie mówiący prawdy to kłamca). Napisałem kiedyś, że mam seksu pod dostatkiem, że "nie wyrabiam", a Ty (Wendolu) na to, że kiedyś pisałem, że mi nie staje- dlatego stwierdziłeś, że coś kręcę. Nie. Nie kręcę. Nie pamiętam rzeczywiście togo, żebym napisał, że mi nie staje (ale skoro jesteś tego pewny- nic Ci się nie pomieszało, to dobra: pewnie tak napisałem), pamiętam, że napisałem: "chuj opada" (to dotyczy ogromu problemów... "ręce opadają", "cycki opadają"... takie powiedzonka). Jeśli nawet zdecydowałem się na wyznanie dotyczące mojej potencji (miewam takie "dołki" z powodów "innych"- jak mnie coś bardzo martwi na przykład), to nie oznacza przecież, że już mi nigdy nie stanie! Łał- nie wierzę, że się tłumaczę z kondycji mojego członka. Jak napisałem, że mam seksu aż nadto, to nie dotyczyło to tego samego czasu przecież co stwierdzenie o "nie stawaniu". Czas Wendolu. Czas. Te dwa "wydarzenia" oddziela czas i te dwa "wydarzenia" są prawdziwe, mimo swojej "przeciwstawności". To co zrobiłeś to zwykłe (uważam na siłę i złośliwie zrobione) łapanie za słówka... Nie jestem impotentem :) Po prostu czasem cholernie nie mam ochoty... Mam ważniejsze sprawy, o których myśląc intensywnie- zmieniam się z samca w... może nie kobietę- raczej coś zupełnie bezpłciowego, bez jakichkolwiek funkcjonalności związanych z kopulacją. LOL Jestem jak piórko na wietrze- nawet pod tym względem. Jeśli Cię interesuje działanie mojego członka, to dodam, ze dziś mi staje, ale wczoraj byłem tak zmęczony (bezrobotny, a jednak roboty mam po pachy), że "na ssaniu" nikt by go nie odpalił... To dotyczy wielu rzeczy. To, że dziś napisałem coś przeciwstawnego niż wczoraj nie zawsze musi oznaczać nieprawdy, bo te dwa wpisy oddziela czas... A w czasie wszystko się zmienia. Za pięć minut już nawet nie będę pewnie myślał o tym co tutaj napisałem, bo prawdę mówiąc myślami już jestem gdzie indziej... Mam dziś trochę rzeczy do zrobienia... Wendol. Nie kłamię. Zmieniam się... Czasem też nie mówię CAŁEJ prawdy (bo akurat uważam, że jest to zbędne, albo zwyczajnie nie chcę się "wylewać")... Czasem coś niedopowiedzianego wypełniam czymś, ale to nie są kłamstwa, tylko "wypełniacze", które (fakt) mogą sprawiać wrażenie kłamstwa. Kończę, bo w głowie ułożył mi się już mniej- więcej plan dnia i muszę już startować...
wendol:
"Zazdroszczę" Ci. Wiesz czego? Że "twardszy" ode mnie jesteś. Już tłumaczę. Jak kobieta jest zbyt "męska" (takie tam cechy powszechnie uważane za "męskie"), to potrafiłbyś ją nawet "stonować" tzw. klapsem.
Właśnie nie jestem taki. Może sprawiam takie wrażenie, ale wierz mi: nie umiałbym pewnie tego zrobić.. Tak mi się wydaje... Ja nie szukam konfliktów. Z reguły uciekam przed konfrontacjami- tchórzę. Z reguły...
wendol:
Jak widzę "wkurzonego" faceta, to tracę dla niego szacunek i zaufanie.
No i Ci się nie dziwię. Rozumiem to. Ale wiesz co? Chyba każdy tak ma- nie tylko Ty... Nie chcę tym tłumaczeniem "odzyskiwać Twojego zaufania"- po prostu chcę, żeby wszystko było jasne. Ciąży mi to...
monetka73:
Fajny awatar sssssiostro :* Pa PS. Mam nadzieję, że ten wpis nie wprowadza jeszcze więcej chaosu. Czasem tak bywa (jak się nieumiejętnie załata dętkę to jakieś bicie promieniowe się pojawia), że wypowiedź musi być bardziej wyważona- niekonieczne bogata w treść. Wyważona przede wszystkim- czy mi to wyszło: nie wiem. Zaraz przeczytam... :) Pozdrawiam

A teraz do roboty. Cześć

79277:
Ja nie szukam konfliktów. Z reguły uciekam przed konfrontacjami- tchórzę. Z reguły...
Ja też :) Lubię rozmawiać. Ktoś musi się bardzo postarać i mnie zmusić (a to jest bardzo trudne), żebym... Dopiero wtedy potrafię podnieść głos i powiedzieć: "teraz ja mówię, nie przerywaj mi" :) Nie potrafię powiedzieć jak Nicze, że może się spotkamy i ręcznie sobie przetłumaczymy :)) Nicze - "starszy", "wyważony", "stabilny", "mężczyzna" :)) Ręcznie to mogę co najwyżej się obronić przed czynną napaścią. Zdarzyło się, że w nocy trzech agresorów mnie napadło - to był rozbój, dużo nie straciłem, krzywdy im nie zrobiłem, tylko dałem nauczkę na przyszłość, że ofiara może nie chcieć tak po prostu dać im swoich pieniędzy. Jakiś miesiąc wcześniej w tym samym miejscu, ci sami "ludzie" napadli na kolegę mojego brata. Traf chciał, że właśnie miesiąc później trafili na mnie. Mam nadzieję, że to ostudziło ich zapały. Spoko 79277 :) Spoko gość jesteś..., a może nawet "gościówa" ;) Chodzi mi tylko o to, że możesz być dobrym przyjacielem kobiet, jak masz też "trochę" "kobiecych" cech :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

. Wendol - gdybanie teoretyczne Pytanie nr 1: a tak z innej beczki jak widzisz i czy widzisz w ogóle za możliwą prawdziwą przyjaźń Damsko Męską bez podtekstów - oczywiście z twojego punktu widzenia? Pytanie nr 2: jak wyeliminować, i czy jest w ogóle możliwym, efekt przypadkowego zakochania, który jak się wydaje jest jednak nieodłącznym ryzykowanym elementem takiej znajomości - nawet jeśli mężczyzna nie daje żadnych powodów i pretekstów, mało tego jeśli nawet nie jest tym w ogóle zainteresowany* https://www.youtube.com/watch?v=32QzXHghbNc&list=RDyayRlY4Ktfk&index=2 Pozdrawiam Igor * - co nie znaczy, że może być zainteresowanym w przyszłości w końcu miłość swoje prawa ma

Niech Moc Będzie z Tobą

Igor:
jak widzisz i czy widzisz w ogóle za możliwą prawdziwą przyjaźń Damsko Męską bez podtekstów
Bez żadnych "podtekstów", to raczej nie. Jest jedynie kwestia intensywności tych podtekstów. Typowy mężczyzna w kobiecie widzi przede wszystkim "obiekt do zdobycia", a mniej człowieka (partnera). Dla takiego mężczyzny prawdziwym przyjacielem może być tylko inny mężczyzna. Ja w kobiecie widzę przede wszystkim człowieka (takiego ładniejszego, milszego, mądrzejszego, więcej rozumiejącego z "całości spraw"), a dopiero w dalszej kolejności "obiekt seksualny". Typowy mężczyzna to zdobywca - jego podejście do kobiet przypomina "polowanie". Nie podobają mi się nawet typowe stosunki męsko-męskie, bo najczęściej chodzi w nich o rywalizację i to, kto będzie "dominował". Wśród kobiet widzę więcej współpracy i partnerstwa między nimi.
Igor:
jak wyeliminować, i czy jest w ogóle możliwym, efekt przypadkowego zakochania, który jak się wydaje jest jednak nieodłącznym ryzykowanym elementem takiej znajomości
Jestem bardzo pozytywnie nastawiony do ludzi i można powiedzieć, że ich kocham - takich "na poziomie". Nie ma dla mnie znaczenia, czy jest to kobieta, czy mężczyzna. A jeśli chodzi o zakochanie "erotyczne", to nazywając rzeczy po imieniu mamy najczęściej do czynienia z fascynacją i zauroczeniem, które szybko mijają. Prawdziwa, głęboka Miłość to coś więcej - to "kompatybilność" na poziomie psychicznym, "duchowym", a nie tylko "dopasowanie seksualne". Odnoszę wrażenie, że już "prawdziwiej", głębiej potrafią się kochać dwie kobiety, niż kobieta z typowym mężczyzną (w takim przypadku trudniej o głębsze zrozumienie w szerszym aspekcie różnych spraw, bo "nadają na innych falach"). Jeśli Kocham naprawdę, mocno, "po całości" jakąś kobietę, to "przypadkowe zakochanie" mi nie grozi. Oczywiście, że mogą mi się też podobać inne kobiety, ale co z tego? Nie działam jak typowy mężczyzna - mi jest potrzebne uczucie, a nie "ładna lalka" do zaspokojenia się. Już wolę zaspokoić się sam, niż być "dziwką". Natomiast, jeśli Kocham kobietę, to zrobię dla niej wszystko - myślę wtedy o niej, a nie o sobie - przede wszystkim o jej przyjemności i wtedy mogę być nawet "dziwką", ale tylko jej "dziwką". Wiem, że to wszystko, co piszę jest bardzo dziwne - dla mężczyzn. Kobiety lepiej mnie rozumieją, a ja je :) Wolę zadawać się z kobietami, bo mężczyźni najczęściej mnie "zniesmaczają" swoim zachowaniem.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

A teraz więcej i konkretniej o "podtekstach". Typowe stosunki damsko-męskie są dla mnie "prymitywne" (sorry) i nie dają spełnienia. Polska to ogólnie dość "zacofany" kraj, w którym patriarchat (mocno związany z religią i jej wpływem na wiele aspektów życia) powoduje szereg konfliktów i brak prawdziwego poszanowania kobiet. Naprawdę - mam tak dosyć tego, co tu widzę, że wolę już, żeby to kobiety były "górą" - dosłownie "za karę", że mężczyźni przez całe wieki nie traktowali ich po partnersku, tylko uważali za "gorsze". Wolę czytać angielskie teksty, niż polskie "instrukcje", jak "powinny" wyglądać "prawidłowe" relacje w związkach, tłumaczące że przecież "mężczyzna", to "mężczyzna", więc powinien "rządzić" - dla mnie to jakieś "staromodne" podejście, które już nie przystaje do realiów współczesnego, jak i przyszłego życia. A teraz fragment angielskiego tekstu, w którym kobieta tłumaczy innym kobietom, jak sprawić, by ich życie seksualne (i ich partnerów) nabrało nowych barw :) His own pleasure becomes secondary, and he prefers to make you enjoy, gets excitement and joy when you ignore his penis, but you use more his mouth and tongue... he discovers a richer and more exciting world in which he is not the centre anymore, he does not even decide.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Świat jednak idzie do przodu http://wolnemedia.net/horoskopy-dla-psow-i-inne-innowacje-gospodarcze/ Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Dawno tu do was nie zaglądałam. Ze zdrówkiem trochę pod górkę. Widzę dużo się działo. Wybaczanie jest czymś wspaniałym. Pozdrawiam
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11426
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.