| Wrona: |
| A czym to KK zasluzyl sobie na miano organizacji przestepczej ! ? |
Jest tego tak dużo, że niewiadomo na czym się skupić.
Wrzucę jakieś urywki, abyś przynajmniej w zarysie zrozumiała, o co chodzi.
Np. Ratzinger chce od Busha list żelazny, aby go nie aresztowali w Stanach.
391 r.- W Aleksandrii Chrześcijanie spalili największą na świecie bibliotekę, w której przechowywano około 700 000 starożytnych zwojów. Zamknięto starożytne akademie, skończyło się nauczanie kogokolwiek poza murami kościołów.
312 - Bitwa pod mostem mulwijskim - Chrześcijaństwo staje się jedna z religii państwowych pogańskiego Rzymu. Powstanie Instytucji Kościoła Katolickiego. Początek prześladowania i mordowania niechrześcijan.
X wiek. Cała Europa znalazła się pod panowaniem papieży. 95 procent ludności nie umiało ani czytać, ani pisać; ludzie żyli w ciemnocie i brudzie; wodę uważano za szkodliwą dla zdrowia; kwitły przesądy i gusła. Załamuje się aktywność na polu medycyny, techniki, nauki, edukacji, sztuki i handlu.
Rozpoczyna się mroczny okres w historii Europy.
1204 r. - Zaczęła działać Święta Inkwizycja. Słudzy kościoła zamęczyli lub spalili żywcem setki tysięcy ludzi. Piece służące do palenia ludzi, takie, jakie były budowane w XX wieku przez nazistowskich Niemców, po raz pierwszy stosowane były przez chrześcijańską inkwizycję.
1492 r. - Kolumb odkrył Amerykę. Inkwizycja szybko postępuje śladami odkrywców. Tubylców, którzy nie chcieli nawrócić się na wiarę chrześcijańską, palono na stosach.
- Jezuita José de Anchieta twierdził: "Miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje". Tego oto barbarzynce, Jan Paweł II beatyfikował w 1980 r., nazywając go "apostołem Brazylii, wzorem dla całej generacji misjonarzy".
- Gdy katoliccy "misjonarze" zawitali do Meksyku, żyło tam około 11 milionów Indian, a po stu latach już tylko półtora miliona. Słowo Boże zawiezione w tamte rejony "pięknie zaowocowało".
Obowiązkowym wtrętem będzie także nawiązanie do innej metody zdobywania przewagi nad niewiernymi, do oszustwa, i przypomnienie tu o "Darowiźnie Konstantyńskiej", najgenialniejszym (udowodnionym) fałszerstwie w historii Kościoła, które oddało mu w posiadanie cały ówczesny świat, zapewniając władzę i majątek nieznane dotąd w historii. Fałszerstwa dokonano w kancelarii papieskiej w VIII wieku i choć katolicy przyznali się doń osiem stuleci później, to już nic i nikt nie mógł pozbawić ich uzyskanych profitów, strzeżonych Chrystusową tajemnicą, mocą wypraw krzyżowych, inkwizycją, eksterminacją Indian i tym podobnym arsenałem środków. Otóż wspomniana "Darowizna Konstantyńska" oddawała we władanie Kościoła cały Zachód Cesarstwa, czyniąc jednocześnie z papieża ukonstytuowanego przez Cesarza Niebieskiego samowładcę:
"(…)ponieważ doczesny cesarz nie powinien sprawować władzy tam, gdzie przez Cesarza Niebieskiego został ustanowiony głową (papież) chrześcijańskiej religii".
Dokument ten, ukazany światu w odpowiedniej chwili i miejscu, przyniósł właściwy dla tego czasu i miejsca skutek. Wspomagało go zresztą przeszło sto innych fałszerstw, które wymienił swego czasu sekretarz papieski Valla.
Jeśli zaś brakowało dokumentów, wystarczyło wzorem Grzegorza I podjudzić do wojny i sięgnąć do ludobójstwa, a zwycięstwo było gwarantowane.
"Cóż można ganić w wojnie? - dziwił się św. Augustyn w jednym ze swych licznych pism. -
Czy to, że giną w niej ludzie, mający i tak kiedyś umrzeć? Dezaprobowanie wojny lub nienawidzenie jej jest małostkowością i nie ma nic wspólnego z bojaźnią bożą".
Nie ganił jej także Sykstus IV. Prócz nepotyzmu, defraudacji majątku kościelnego i rozpusty, jak i popierania kazirodztwa w rodzinie, chętnie wspierał zbrodniarzy wojennych i przestępców, spiskował, organizował wojny i z lubością zadawał rany. Nakazał profanowanie grobów celem zbierania relikwii, otwieranie domów publicznych i kuplerstwo. Zresztą, oszustwa i fałszerstwa to i tak drobnostki w porównaniu z jego talentem do wywoływania wojen.
Jego następca nie był już tak aktywny, ale współudział w morderstwie to też pewne osiągnięcie. Za to Grzegorz IX, miast wojsku płacić żołd, zezwolił na bezlitosne grabienie miejscowości. Pozostali papieże nie byli gorsi. Jeśli jednak kto uważa, iż zbrodnie wojenne stanowią jedynie niechlubną a przestarzałą kartę historii Kościoła i nie mają nic wspólnego z dzisiejszym obliczem Watykanu, to się grubo mylą. Tak dla sprostowania przyjrzyjmy się na krótko wiekowi dwudziestemu, który niechlubnie rozpoczęła I wojna światowa:
"To będzie piękna wojna – instruował swoich sekretarzy Leon III. -
Wojna, której skutki określać się będzie mianem piątej krucjaty. Katolicyzm zatryumfuje na Bałkanach, prawosławie zostanie zepchnięte do roli większej sekty i przy okazji okiełzna się islam".
Pius X to wcielone szerzenie fałszu, rasizm, przerabianie Pisma, naturalnie Świętego (choć nie dorównał na tym polu Sykstusowi V, który osobistej, doskonałej przeróbce Słowa Bożego poświęcił aż osiemnaście miesięcy pontyfikatu), łamanie praw człowieka, szantaż i ekskomunika nałożona na wszystkich historyków Kościoła poprawnie interpretujących prawdy objawione. Mało?... A organizowanie i wspieranie wojny zaborczej w Bośni i Hercegowinie? A przecież to za wykorzystywanie wojny do rozszerzania władzy katolickiej nad kraje słowiańskie zasłużył sobie na miano
papieża pokoju! Dzisiaj takich ludzi, zwanych zbrodniarzami wojennymi, ściga prawo międzynarodowe.
Z drugiej zaś strony nie był chyba taką czarną owcą, bo w zestawieniu z Piusem XII wypada wcale nieźle. Niemniej wspieranie zbrodniczych stowarzyszeń i zorganizowanej przestępczości, jak i osłanianie zbrodniarzy wojennych udowodniono obu patriarchom Kościoła. Mało kto jednak wie o współpracy Piusa XII z nazistami, i to bynajmniej nie z obawy przed utratą życia, co spotkało Piusa XI w przeddzień potępienia faszyzmu, ale z chęci uczynienia z faszyzmu zbrojnego ramienia Kościoła. Watykan oficjalnie poparł dyktatury w Hiszpanii, Portugalii i w Niemczech. Po wojnie domowej w Hiszpanii papież złożył generałowi Franko serdeczne podziękowanie za odniesienie
tak pożądanego przez Kościół Katolicki zwycięstwa. Szczególnymi względami i błogosławieństwem Watykanu cieszył się sam Hitler, którego pamięć po samobójczej śmierci uczcił kardynał Bertram odprawieniem w dniu 1 maja uroczystego rekwiem. To właśnie Pius XII, a może raczej Kościół Katolicki, w szerzeniu wiary przyczynił się do wymordowania w Serbii prawie 850 tysięcy ludzi! I to nie tylko przez zawarcie przymierza z chorwackim furerem Pavelicem, cieszącym się formalnym poparciem Piusa XII, ale przede wszystkim przez... bezpośrednie uczestnictwo w eksterminacji niewiernych:
"Bombami zabijali ustasze i ich duchowni pomocnicy przede wszystkim dzieci".
W kwietniu 1939 roku, tuż po zajęciu Czechosłowacji przez hitlerowskie wojska, Pius XII ochoczo zapewniał: "Cieszymy się z wielkości, rozkwitu i dobrobytu Niemiec i fałszem byłoby twierdzenie, jakobyśmy nie chcieli Niemiec kwitnących, wielkich i potężnych".
Jeszcze wcześniej, po wkroczeniu do Austrii i po okupacji Sudetów, kiedy liczba katolików w zajętych ziemiach wzrosła o 10 procent, Kościół aż wył z radości, śląc depesze dziękczynne do Hitlera i zapewniając Rząd Niemiecki, że duchowni zachowają jak najsurowsze milczenie na temat obozów koncentracyjnych, jeżeli się im "pozwoli w nich pełnić ich obowiązki".
W klerykalno-faszystowskiej Słowacji Kościół Katolicki w osobie prałata Tisy oddał Hitlerowi w posługę trzy dywizje w sile 50 000 ludzi! Także na ziemiach polskich Watykan dzielnie kolaborował z władzami niemieckimi i z Gestapo w zwalczaniu w kościele polskim wszelkich przejawów polskości. Jeszcze przed napadem na Polskę papież osobiście zapewnił, że powstrzyma się od potępienia Niemiec, kiedy te uderzą na nasz kraj.
W Modlitewniku Katolickim i Śpiewniku Wojskowym z 1940 roku czytamy:
"Pobłogosław Boże, wojsko niemieckie, powołane do tego, by strzec pokoju i chronić ognisko domowe, i daj tym, którzy w nim służą, siłę do najwyższej ofiary dla Fuhrera, narodu i Ojczyzny. Pobłogosław szczególnie naszemu Furerowi... Obyśmy wszyscy pod jego wodzą widzieli swoje święte zadanie w oddaniu się narodowi i Ojczyźnie, abyśmy przez wiarę, posłuszeństwo i wierność dostąpili wiecznej Ojczyzny w królestwie twojej światłości i Twojego pokoju. Amen".
To właśnie Kościół Katolicki, w szerzeniu wiary przyczynił się do wymordowania w Serbii prawie 850 tysięcy ludzi! I to nie tylko przez zawarcie przymierza z chorwackim furerem Pavelicem, cieszącym się formalnym poparciem Piusa XII, ale przede wszystkim przez... bezpośrednie uczestnictwo w eksterminacji niewiernych.
Pewien franciszkanin o nazwisku Filipovic, zwany "szatanem", ze szczególną pasją uśmiercał dzieci i chorych, posługując się motyką. Jedna z najstraszliwszych metod mordowania, służąca przedłużaniu męki ofiar, polegała na deptaniu ofiar i skakaniu im po brzuchach aż do zmiażdżenia wątroby i śledziony. Także skórzanymi batami fanatyczni i spragnieni krwi słudzy "świętego Kościoła Katolickiego" chłostali na śmierć "niewierne" dzieci, kobiety i mężczyzn. Powieszenie było aktem łaski.
Innym narzędziem mordu były noże rzeźnickie, którymi przecinano szyje niewinnych ofiar, odmawiających przyjęcia katolicyzmu. Toporami mnisi i żołnierze ćwiartowali Cyganów.
Prócz popierania po wojnie kolejnych bandyckich reżimów, Watykan stworzył specjalną organizację, Commissione Pontificia d'Assistenza, która przerzuciła do Ameryki Południowej, Północnej i Australii kilkadziesiąt tysięcy zbrodniarzy wojennych. Uczyniono to z czystości serca, z obowiązku wspierania nie tak dawnych sprzymierzeńców, ale i z obawy przed zdemaskowaniem haniebnych powiązań Świętego Ciała Kościoła z Bogami Wojny. No i oczywiście z obowiązku przejęcia części masy spadkowej po III Rzeszy. To zbożne dzieło z wielkim zaangażowaniem kontynuował następca Piusa XII, Paweł VI, wyprowadzając do ziemi obiecanej 30 tysięcy niesławnych uciekinierów, zaopatrzonych w pieniądze i paszporty Watykanu lub Międzynarodowego Czerwonego Krzyża.
Ale i to nie koniec idei krucjat w Kościele. Zakon Rycerzy Grobu, oddział szturmowy Watykanu, od początku lat pięćdziesiątych wspomaga aktywnie dyktatury wojskowe głównie w Ameryce Środkowej i Południowej. Statut jego zawiera także obowiązek udzielania pomocy katolikom walczącym z Żydami.
Dwa tysiące lat prześladowano Żydów za lichwę, gdy tymczasem Kościół sam zakładał banki i wykupywał akcje.
Czy tak wygląda ideał miłości do bliźniego. Czy stać katolików na to, by utrzymywać Zakon Obrońców Grobu Świętego, tę na pół tajną przestępczą organizację liczącą 2 tysiące księży i 80 tysięcy ludzi świeckich? Nadto organizację zawiadującą skorumpowanym Bankiem Watykańskim i odpowiedzialną za pranie brudnych pieniędzy oraz zamawiającą u amerykańskiej mafii sfałszowane papiery wartościowe na kwoty dochodzące do miliarda dolarów?! Chyba stać, skoro tylko z terenu samych Niemiec Watykan ściąga rocznie daninę w postaci paru miliardów euro.
Co w takim razie robi Biedny Kościół ze swymi pieniędzmi? Z pewnością nie przekazuje większości swoich dochodów na akcje charytatywne, jak próbuje udowadniać, gdyż z wyliczeń jasno wynika, iż kwoty przekazywane na prace misyjne, a więc i tak nie bezinteresowne, nie przekraczają 10-12 procent dochodów tej największej finansowej machiny świata, dochodów zwolnionych z podatku. I warto przy tym pamiętać, że już za Jana XXII Watykan posiadał majątek dwukrotnie większy od majątków pozostających w dyspozycji wszystkich chrześcijańskich władców świata.
Watykan
"jest największym i najbardziej brudnym przedsiębiorstwem świata" – przyznał ksiądz Giuliano Ferrari, i trudno odmówić mu racji.