| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Czy szaraki to vampiry. | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 151 |
|
Czytajac Kasjopean natrafilam na fragment, w ktorym zapytani o powiesc Rice ~Wywiad z vampirem~ Kasjopeanie twierdza, ze powiesc ta jest z natchnienia szarakow. Naszla mnie w zwiazku z tym oczywista konkluzja, ze szaraki prezentuja poprzez te powiesc swoje wartosci i styl zycia. Kasjopeanie stwierdzili ponadto tez, ze jedynie powiesci Kinga sa najblizej temu, co empirycznie jest sednem bytu na naszej planecie.
|
|
|
'Starajšc się nie wspominać o eterze, bez którego przestrzeń nie może istnieć, proponuję pojęcie ciemna materia. W Nowej Hipotezie ciemna materia to przestrzeń wszechwiata, posiada masę, oddziaływuje grawitacynie z materiš. Ciemna materia Nowej Hipotezy posiada identyczne cechy jak dziewiętnastowieczny eter. Model eteru według Naviera, Cauchy'ego, Poissona, Greena miał posiadać następujšce właciwoci: pełnš przezroczystoć, niesłychanie małš gęstoć i niezwykle dużš sprężystoć.'
Zrodlo: http://republika.pl/hipoteza/indexa.html
|
|
|
Zatem sugerowany w powiesciach Kinga wplyw podswiadomosci na swiat moze byc bardziej naukowy, niz sie z pozoru wydaje. wystarczy pojac wlasciwosci ciemnej materii, ktora posiada identyczne cechy, jak dziewietnastowieczny eter. Oczywiscie, abym mogla przedstawic ten argument, musialam najpierw napomknac troche o ciemnej materii i tym podobnym.
|
|
|
Naukowcy z NASA, używajšc obserwatorium promieniowania X Chandra, zmierzyli rozkład ciemnej materii w galaktyce eliptycznej, czyli w najmniejszej skali kosmicznej. Z tych pomiarów wynika, że ta tajemnicza substancja istnieje w wielkiej koncentracji w większoci obszarów galaktyki. Z szczegółowych badań wynika, że ciemna materia nie oddziaływuje sama ze sobš, przynajmniej w masywnych kosmicznych strukturach, takich jak eliptyczne galaktyki lub gromady galaktyk.
Odkrycie to zawęża pole tajemniczych substancji kandydujšcych do miana ciemnej materii. Dr Michael Loewenstein i dr Richard Mushotzky z Goddard Space Flight Center w Greenbelt zaprezentowali rezultaty swoich obserwacji galaktyki eliptycznej NGC 4636 w poniedziałek, podczas 199. dorocznego spotkania American Astronomical Society w Waszyngtonie.
"Cišgle nie wiemy czym jest ciemna materia, lecz teraz wiemy znacznie lepiej, czym ona nie jest."
Powiedział Loewnstein.
Naukowcy twierdzš, że około 90 procent materii Wszechwiata jest zawarta w pewnej niewidzialnej, jak dotšd nie wykrytej formie materii, zdradzajšcej swojš obecnoć wyłšcznie poprzez oddziaływanie grawitacyjne ze zwykłš materiš.
Ciemna materia wydaje się być grawitacyjnym klejem trzymajšcym razem galaktyki i gromady galaktyk, żadna ze struktur kosmicznych nie ma wystarczajšcej iloci widzialnej masy, aby ochronić te struktury przed rozproszeniem się w przestrzeni.
Teoria Wielkiego Wybuchu dostarcza pewnego oszacowania iloci zwykłej materii we Wszechwiecie, a to wyklucza takš możliwoć, że ciemna materia może być utworzona z niewidzialnych gwiazd, pyłu i gruzu kosmicznego lub czarnych dziur.
Ciemna materia musi być egzotyczna, czyli nie może być utworzona z protonów i elektronów. Różne obserwacje w zakresie widma radiowego, optycznego, rentgenowskiego sš ukierunkowane na okrelenie rozmieszczenia i natury ciemnej materii.
Loewenstein i Mushotzky okrelili stosunek całkowitej masy do wiatła w galaktyce NGC 4636 i wywnioskowali że 50 do 80 procent masy (lub mas) w galaktyce jest niewidzialna.
Z tego wynika, że ciemna materia jest bardzo skoncentrowana ( przynajmniej w dużych galaktykach i gromadach galaktyk) i dlatego nie może oddziaływać sama ze sobš.
To znaczy, że czšstki ciemnej materii prawdopodobnie nie mogš się zderzać ze sobš jak bilardowe kule i wzajemnie odpychać lub dyfundować w obszarze galaktyki.
Również na podstawie danych z Chandry, naukowcy z Instytutu Techniki w Massachusetts doszli do podobnego wniosku odnonie ciemnej materii w gromadach galaktyk. Obserwacje Loewenstein i Mushotzky nie wykluczajš innych teorii "zimnej ciemnej materii".
Do nich należy zaliczyć takie egzotyczne elementarne czšstki jak WIMPS, aksjonów, kosmicznych strun lub czšstek supersymetrycznych.
Mechanika kwantowa i Teoria względnoci, dwa filary fizyki próbujšce wyjanić mechanizm Wszechwiata od atomu do kosmosu, nie przewidujš istnienia ciemnej materii.
Zdefiniowanie ciemnej materii, zatem, będzie milowym krokiem do ustanowienia bardziej kompletnej teorii Wszechwiata, która byłaby pełniejsza niż ta, której dostarczajš mechanika kwantowa i OTW.
Chandra obserwowała NGC 4636, odległš około 50 millionów lat wietlnych od Ziemi w konstelacji Virgo, przy pomocy Advanced CCD Imaging Spectrometer przez 64000 sekund.
Zrodlo: http://republika.pl/hipoteza/indexa.html
(ródło: SPACE FLIGHT NOW / CHANDRA PUTS FURTHER LIMITS ON NATURE OF THE DARK MATTER)
|
|
|
Stanislaw Lem proponowal zartem, by Ci smialkowie twierdzacy, iz manipuluja materia za pomoca mysli, poruszyli cos choc na milimetr. Zapomnial jednak, ze ludzki czar polega na zlozonosci. Uraga ludzkiej godnosci, by zajmowac sie poruszaniem choc na milimetr czegos materialnego. Majac klocki lego technik na skale wszechswiata, czy skupialibysmy sie na udowadnianiu niedowiarkom za pomoca milimetrowych poruszen tego, co mogloby ich dopowadzic do omdlenia??
|
|
|
Polecam cytaty Doktora Jana Pajaka: http://www.totalizm.info/content/view/48/33/
|
|
|
Lektura obowiazkowa 6 ston: http://www.totalizm.info/content/view/84/66/1/0/
|
|
|
Szczegolnie te teksty zaznaczone na niebiesko warto poczytac.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Vedlug autora owego dokumentu: http://www.totalizm.info/content/view/84/66/1/0/
Obcym jest David Copperfield.
http://ozivot e.cz/data/483/DC4.jpg |
|
|
Oraz ta postac to niby Obcy:
http://p erso.orange.fr/revue.shakti/saibaba4.jpg |
|
|
|
|
|
'Stylizacja głównego bohatera 'Dzienników', Ijona Tichego, na barona Muenchausena, czy Guliwera, nie była wiadomym zabiegiem pisarskim, mojej pracy nie poprzedzały żadne teoretyczne założenia, nie szukałem żadnych prefiguracji, wzorców, paradygmatów, tak jak rzeka nie antycypuje swojego koryta. Moje utwory pisały się same, byłem czym w rodzaju racjonalnie pracujšcego medium, ale nie przetwarzałem jakichkolwiek przedustawnie powziętych planów. '
Stanislaw Lem
Na pierwszy rzut oka więcej jest w Tichym z Münchhausena: jego przygody majš charakter nieprawdopodobnych a uciesznych przypadków, w których na pozór bardziej chodzi o zabawienie czytelnika i groteskowš autoapologię niż o zysk poznawczy, w samym za podróżniku trudno uchwycić proces dojrzewania i wewnętrznej przemiany. Ten Tichy z wczesnych szczególnie "podróży" lata od planety do planety i zwiedza je niczym bogaty turysta dalekie a nieznane bliżej kraje. Osobliwoci żywota ich mieszkańców nie sš dla nas czym nowym: z łatwociš rozpoznamy w nich aberracje, w które niekiedy wpada cywilizacja ludzi, szczególnie wtedy, kiedy zapragnie rozwišzać jaki problem "logicznie i naukowo", z użyciem pojętych dogmatycznie praw i przewiadczeń.
W tych wczesnych opowieciach Ijona Tichego razy rozdaje się na wszystkie strony: obrywajš od autora nie tylko ufni w Program Szkolny Andrygoni, ale też - zgodnie z wymogami epoki - amerykańscy militaryci i katoliccy misjonarze; swoje otrzymujš też ideolodzy wschodniego obozu, tyle że w formie zgrabnie zamaskowanej. Lem napisał swe 'Dzienniki' z niebywałš zręcznociš. Trzeba było ostatecznie zmylić cenzora - szczególnie w stalinowskich czasach dociekliwego -i napisać co, co dałoby się odczytywać na dwa sposoby. Najlepiej widać to w 'Podróży dwudziestej czwartej', która na powierzchni jest kpinš z rzekomo nieuchronnych ekonomicznych sprzecznoci rozsadzajšcych kapitalistyczne demokracje. Autor ostentacyjnie pomija oczywisty fakt, że owe sprzecznoci dawno już zostały na Zachodzie rozwišzane. Jego niby-Ameryka nic nie wie o idei welfare state, próbuje się za to leczyć całkiem po sowiecku - przez wprowadzenie "absolutnego porzšdku", a jej mechaniczny władca nie umie wyobrazić go sobie inaczej, jak w postaci deseniu układanego na polach z obywateli przerobionych w standardowe kršżki. Istny "żywy obraz" z moskiewskiego czy pekińskiego stadionu!
Tichy jest więc "reprezentantem człowieczeństwa", ale jako potomek barona Münchhausena podróżuje po wiecie głównie po to, aby się do swej schedy zdystansować; rysuje nam kolejno coraz to nowe karykatury ludzkoci, a ona ochoczo dostarcza mu wcišż nowego po temu materiału. Tichy-Münchhausen nie musi się więc zmieniać, a kolejnoć jego przygód nie ma najmniejszego znaczenia (stšd numeracja Podróży nie zgadza się z chronologiš ich powstawania).
Jerzy Jarzębski
Zrodlo: http://www.lem.pl/polish/dziela/dzienniki/dziennikipl.htm
|
|
|
Obywatel amerykański Pat Parrinello od dzieciństwa był prawdopodobnie uprowadzany przez UFO. Wszystko zaczęło się, kiedy miał szeć lat. Pewnej nocy, gdy się obudził, z przerażenie stwierdził, że nie może się poruszyć. Pokój zalany był jaskrawym wiatłem. Parrinello jest pewien, że to włanie od tamtej nocy jest nieustannie obserwowany przez wielkogłowe istoty, znane jako „szaraki”.
W przeciwieństwie do innych ludzi rzekomo uprowadzonych przez UFO, którzy potrafili odtworzyć szczegóły porwania jedynie pod wpływem hipnozy, Parrinello doskonale wszystko pamięta i nie musi sięgać do pokładów podwiadomoci. Pamięta nie tyko sam fakt porwania, ale również dziwne testy medyczne, którym poddawały go obce istoty. Po jednym z takich spotkań Parrinello odniósł wrażenie, że Obcy wszczepili mu co pod skórę. Nie jest to jedyny taki przypadek - coraz więcej osób twierdzi, że padło ofiarš porwania przez UFO i że Obcy pozostawili w ich ciałach implanty. Od kilku lat wielu badaczy stara się udowodnić, że implanty te istotnie pochodzš spoza Ziemi. W większoci przypadków próby spełzały na niczym. Inaczej było w przypadku Pata Parrinella.
W sierpniu 1995 roku Parrinello, jako jeden z pierwszych w historii chirurgii został poddany operacji usunięcia przedmiotu, który w tajemniczy sposób znalazł się w jego ciele. Podobnej operacji poddała się mieszkajšca w innej częci USA kobieta o imieniu Janet. Zabieg przeprowadził doktor Roger Leir z Ventura w Kalifornii. Pacjentów skierował do niego DerreI Sims (badacz UFO, z którym jestemy w kontakcie) który zorganizował tę wyjštkowš sesję. Zabieg usunięcia implantów przeprowadzano w cisłej tajemnicy, bowiem doktor Leir obawiał się, że jego udział w tak niekonwencjonalnym przedsięwzięciu może spowodować utratę prawa wykonywania zawodu. Zgodził się jednak, aby operacja była filmowana kamerš wideo. Na poczštku Leir przeprowadził mały eksperyment. Tuż przed operacjš, u dwójki znieczulonych już pacjentów lekko dotykał to miejsce, gdzie pod skórš znajdowały się implanty. Oboje pacjenci zareagowali okrzykami bólu. Leir był zdumiony ich reakcjš, gdyż rodki znieczulajšce powinny były całkowicie znieć odczuwanie bólu.
Kolejnym odkryciem było spostrzeżenie, że metalowy element w ciele Parrinella jest namagnesowany. Czujnik mierzšcy natężenie pola elektromagnetycznego wskazywał bardzo wysoki poziom. Po wydobyciu implantu jego magnetyczne właciwoci zniknęły. Ciemny kawałek metalu usunięty z dłoni Parrinella miał 2 mm szerokoci i 4 mm długoci. Pokryty był cienkš warstwš hemoglobiny i keratyny, czyli białek wchodzšcych w skład ludzkiego organizmu. Powłoki takie pokrywajš wszystkie obce tkanki tkwišce w organizmie, a także np. stanowiš element wewnętrzny torbieli. Póniej okazało się, że DNA tych białek jest zgodne z DNA Parrinella. Leir jest jednak przekonany, że nie była to torbiel, twierdzi też, że nigdy wczeniej nie widział nic podobnego. Obiekt był niezwykle twardy; do tego stopnia, że nie można go było przecišć nawet bardzo ostrym skalpelem. Miał też zakończenia nerwowe, których obecnoć wyjaniałaby gwałtownš reakcję pacjentów na delikatny nawet nacisk. Dwa elementy o podobnym składzie chemicznym, z których jeden miał kształt trójkšta o wymiarach 1,5 mm na 1,5 mm, wydobyto z ciała Janet. Implanty te DerreI Sims przekazał naukowcom z Uniwersytetu w Houston, w celu przeprowadzenia dokładniejszych badań.
Czy te niewielkie przedmioty, nie przekraczajšce centymetra długoci dostały się do wnętrza ciała drogš naturalnš, czy może zostały tam umieszczone przez obce, inteligentne istoty? Kiedy już udało je się wydobyć z ciała człowieka, zaczęto je dokładniej badać. Pod cienkš warstwš białka te niewielkie elementy zbudowane były z czego, co wyglšdało jak czarne paski błyszczšcego metalu. Analiza chemiczna wskazywała na obecnoć boru – pierwiastka w sposób naturalny nie występujšcego w organizmie człowieka. W wietle ultrafioletowym badane obiekty lniły na zielono. Twierdzi on dalej, iż podczas badań przeprowadzonych w 1995 r. z ciał ofiar tego rodzaju „odzyskał” kolejnych trzynacie implantów.
Pierwsze udokumentowane przypadki implantów pojawiły się w 1966 r., a pierwszy wydobyty implant ujawniono w połowie lat 70. Przypuszczano, że najczęciej implant był wciskany przez nos; rzekome ofiary budziły się potem z zakrwawionš twarzš. Włanie ten fakt stanowił dla badaczy pierwszš wskazówkę, że badana osoba mogła pać ofiarš porwania przez kosmitów. W latach 80. liczba takich przypadków zaczęła rosnšć, w końcu co czwarta ofiara»wzięcia» wspominała o takich doznaniach. Według powtarzajšcych się relacji porwanych, coraz częciej implanty miały dostawać się do ich organizmów również innš drogš: równie często jak nos w ich opowieciach zaczęły pojawiać się głowa, uszy i usta. Implanty w innych częciach ciała - takich jak ręka czy stopa, jak w przypadkach badanych przez Leira i Simsa w 1995 roku - należš do rzadkoci.
Rozmowa z Robertem Bernatowiczem, prezesem Fundacji NAUTILUS
{rozmawia Łukasz Bartecki}
Ł – Czy to jest możliwe?
RB. – Obawiam się, że jest to możliwe. Trudno to zaakceptować, ale... materiały w tej sprawie po prostu sš.
Ł –Kiedy pierwszy pojawiła się w Polsce sprawa implantów?
RB – Jak zwykle przez przypadek. Był 95 rok, kiedy do redakcji Radia Zet zadzwoniła kobieta ze wiebodzic, która powiedziała, że ma w głowie „co” wszczepionego przez obcych. I że jest gotowa na wszystkie badania, aby to udowodnić.
Ł: Uwierzyłe jej?
RB: Nie. Namówiłem jednak mojego wydawcę, żeby zrobić taki luny, wakacyjny temat... Moich audycji słuchało wtedy 7 milionów słuchaczy i pomylałem, że zrobię im taki wakacyjny prezent, co w stylu „jak bardzo chora może być ludzka fantazja i wyobrania”... No i pojechałem do wiebodzic.
Ł: Czy to było po tym, jak Zofia Namlik wystšpiła w „Na każdy temat” Polsatu?
RB: A skšd, to ja potem rok póniej poleciłem zrobienie programu włanie z jej udziałem, a producent Witold Orzechowski zgodził się na to ochoczo. Oczywicie - nie wierzył jej za grosz.
Ł: A Ty wierzyłe?
RB: Powiedziałem, że nie. To znaczy do czasu tego przewietlenia, bo wtedy... zaczšłem mieć wštpliwoci.
Ł: Jakiego przewietlenia?
RB: Aha, no tak... Musisz wiedzieć, że cała sprawa zaczęła się od tego, że ona pojechała do szpitala i zrobiła przewietlenie głowy. Zleciało się tak z 10 lekarzy i debatowali, jak to możliwe, że ona w ogóle żyje... To był istny cyrk.
Ł: Dlaczego?
RB: W głowie miała „co”. Dokładnie niedaleko szyszynki... miałem zresztš wszystkie zdjęcia rentgenowskie. Kiedy stworzyłem w 1996 roku program „Nie do Wiary” w jednym z pierwszych odcinków chcielimy pokazać te zdjęcia. Kolega je trochę uszkodził skanujšc, ale... nawet teraz widać, że w jej głowie był przedmiot. Całkiem spory.
Ł: Jak duży?
RB: 2.2 centymetra na 1.1 centymetra... co koło tego, nie pamiętam dokładnie... Całoć zdjęć rentgenowskich odesłałem wtedy do rodziny Namlików. Było to zdumiewajšce, powtarzam – zdumiewajšce!
Ł: Co się działo dalej z tš sprawš?
RB: Smutne rzeczy, naprawdę smutne... Z paniš Namlik nie mam już żadnego kontaktu, ledziłem tylko te wszystkie artykuły w gazetach, oskarżenia... Nie chcę tego komentować, ale fakt jest bezsporny – to był pierwszy raz, kiedy zetknšłem się z problem implantów w Polsce.
Ł: Sprawa jednak wróciła ostatnio, tych kilka przypadków...
RB: Owszem. Mylę, że jest to efekt gigantycznej popularnoci naszego serwisu. Docieramy do ponad 100 tysięcy osób i nie dziwne, że wród nich zawsze znajdzie się kto, kto się zetknšł z tym czy innym zjawiskiem. I tak pojawił się na nowo problem implantów.
Ł: Wierzyć, że to jest możliwe?
RB: Wierzyć nie, ale wiedzieć, że takie sygnały sš. Bo sš – temu nie da się zaprzeczyć.
Ł: Jeżeli to jest prawdš i obce cywilizacje przybywajšce na Ziemię stosujš takie metody, to... co to oznacza?
RB: Tak, tu jest pewien problem... To rzuca cień na ten idylliczny obraz obcych, wyższych istot przynoszšcych Ziemi pokój i duchowoć. Mylę, że do sprawy trzeba podchodzić bardzo ostrożnie. Podkrelę stanowczo: nie ma dowodów i sprawa jest oparta tylko i wyłšcznie na poszlakach i domysłach. Tylko!
Ł: No ale jeżeli założymy, że to prawda... Jest pytanie: dlaczego to robiš?
RB: Po pierwsze pamiętaj, że nie ma jednych „Onych”. Wszystko wskazuje na to, że ras jest wiele, powodów przybywania na Ziemię jest wiele... A wracajšc do Twojego pytania odpowiem tak: ja w to nie wierzę, ale jeżeli okazało by się to prawdš, to wypada mi tylko z zadumš pokiwać głowš...
Ł: To nie koniec tej sprawy?
RB: Nie. Będzie cišg dalszy.
Tekst: Fundacja NAUTILUS
ródło:
Archiwum Fundacji NAUTILUS
12.2.2006
http://www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=599
|
|
|
Kiedy Moore, na polecenie APRO spotkał się z PB. (w 1982 r.) ten poinformował go, że z obcych transmisji, które zarejestrował (używał specjalnego programu komputerowego do ich rozszyfrowania) wynikało, że Ziemię najechały dwa typy obcych. Byli to pokojowo nastawieni "blondyni-Nordycy" i wrodzy "szarzy".
"Szarzy" odpowiedzialni byli za okaleczenia bydła i uprowadzenia ludzi. Zawarli traktat z rzšdem USA, dzięki czemu mogli zbudować podziemnš bazę niedaleko Dulce w Nowym Meksyku. Istniały także bazy obcych na Księżycu, a celem obcych było stworzenie hybryd z ludzi i obcych. WM. po obejrzeniu tam filmowych PB. uznał, że przedstawiajš one helikoptery, albo jaki rodzaj dowiadczalnego statku.
W 1983 r. WM. zrozumiał, iż przeciwko PB. prowadzš operację oficerowie kontrwywiadu różnych agencji. Celem operacji było, jak mu się wydawało, odcišgnięcie uwagi PB. od faktycznych obserwacji w rejonie Kirtland. W tym celu przedstawiajšc się PB. jako "ródła rzšdowe" skłonne wyjawić prawdę o UFO karmili go dezinformacjš, która miała wzmagać jego paranoicznš interpretację tego co słyszał i widział.
Przekonano go, że rzšd USA i wrodzy ludziom obcy zawarli przymierze w celu kontrolowania planety; obcy zabijajš i okaleczajš nie tylko bydło, ale i ludzi, których organów potrzebujš dla przedłużenie swojego życia. W podziemnych bazach w Nevadzie i Nowym Meksyku naukowcy-ludzie i obcy prowadzš koszmarne eksperymenty obejmujšce tworzenie androidów z ludzkich i zwierzęcych częci ciał. Obcy uprowadzajš 1 na 40 Amerykanów i wszczepiajš im implanty, urzšdzenia kontrolujšce ich zachowania.
PB. uwierzył w to wszystko i próbował alarmować różne wybitne osobistoci. Obserwacja statków powietrznych wokół Kirtland stała się w takiej sytuacji dla PB. czym zupełnie drugorzędnym.
Rolš WM. było ledzenie skutecznoci dezinformacji w poczynaniach PB., ale także dostarczanie mu sfałszowanych dokumentów np. o Projekcie Aquarius. Cel tego nękania nie został nigdy WM. przez agentów wyjaniony.
Czy PB. został po prostu na chybił trafił wybrany, by zostać niefortunnym celem "treningu" kontrwywiadowczego? Czy też celem agencji rzšdowych była dyskredytacja jego dowodów, które zarejestrowały jakie sekrety wojskowe?
Pod koniec akcji dezinformacyjnej PB. wierzył, że trwa wojna między "dobrymi" i "złymi" obcymi. Zwolna stawał się coraz bardziej paranoidalny. Twierdził, że zwycięscy li obcy przechodzš przez ciany jego domu i wstrzykujš mu jakie chemikalia. Trzymał pistolety i noże w całym domu. Gdy znajdował się już w stanie psychozy, agenci AFOSI włamali się (o czym wiedział WM.) do jego domu i przestawili mu meble (!). Ten wydawałoby się mało znaczšcy incydent jeszcze bardziej wzmocnił obsesję PB. W 1985 r. został hospitalizowany, poddany terapii elektrowstrzšsowej, Obecnie odmawia jakichkolwiek komentarzy nt. UFO. Żyje jak odludek. Rodzina skutecznie izoluje go od natrętnych ufologów. Być może nadal wierzy on w swoje dziwaczne teorie. Jeszcze przed hospitalizacjš PB. opowiedział swš historię "konspiracyjnš" John'owi Lear, który użył jej w swej ksišżce "Dark Side Hypothesis".
Wiecej: Strefa NDW http://www.ndw.v.pl/art.php?nr=627
|
|
|
Czy opisywany, prowokowany, podtrzymywany i pomnazany przez mass media obraz najazdu Obcych mogl rzeczywiscie poruszyc na tyle duza liczbe ludzkosci, by sila stworzonego w ten sposob pola otworzyla 'gwiezdne wrota' pozwalajace przekroczyc Obcym bariere?? Gdyby wziac pod uwage superprzenikalnosc ciemnej materii oraz grawitacyjne oddzialywania jej ze zwykla materia, a co za tym idzie polem psychicznym ludzkosci, to nalezy sie spodziewac materializacji innych wymiarow.
|
|
|
Autor: Andrzej Kranicki
Artykuł wygłoszony przez Andrzeja Kranickiego na X Jubileuszowym UFO Forum we Wrocławiu.
[...}
Po wieloletnich studiach tematu grawitacja, zbieraniu materiałów i doniesień prasowych i internetowych, doszedłem do wniosku, że jedynie napęd wytwarzajšcy silne, sztuczne pola grawitacyjne umożliwia przemieszczanie się tych obiektów między wiatami i wymiarami, nagłe pojawianie się znikšd i nagłe ich znikanie, gwałtowne przyspieszanie, stopowanie i zawisanie w miejscu. Żaden ziemski statek, a przynajmniej taki, który nie ma napędu grawitacyjnego nie jest zdolny do takich manewrów.
I tu muszę przytoczyć teorię amerykańskich fizyków o właciwociach grawitacji.
Trzech profesorów amerykańskich uniwersytetów, Nima Arkani-Hamed, Savas Dimopoulos i Georgi Dvali, [vide wiat Nauki nr.2 z roku 2003 Wydanie Specjalne}, ogłosili teorię wielu wymiarów. Stwierdzili jednoczenie, że jedynš siłš, jedynym oddziaływaniem fizycznym zdolnym opucić nasz wiat, naszš D-branę jest GRAWITACJA.
To włanie dzięki niej, dzięki silnikom grawitacyjnym wytwarzajšcym sztuczne, lokalne pole grawitacyjne - wehikuły UFO przylatujš do nas z innych planet, a może innych wiatów lub wymiarów.
I włanie celem mojego wystšpienia jest próba wyjanienia, w jaki sposób latajš, manewrujš i pojawiajš się w naszym wiecie i w naszej przestrzeni statki Obcych zwane UFO.
O tym ile ich jest, jakie, w jaki sposób manifestujš swojš obecnoć będš mówili inni.
Ja natomiast przejdę do teorii jak podróżujš Obcy w zależnoci od stopnia rozwoju ich cywilizacji.
Jeszcze raz podkrelić chcę, że to nie sš moje teorie. Ja jestem zbieraczem pereł-myli, z których próbuję złożyć piękny naszyjnik wiedzy.
Według profesora Michio Kaku , {tłumaczenie z serwisu India Daily], -cytuję: "Super zaawansowane cywilizacje typu IV-go podróżujš przez nasz i inne wszechwiaty bez potrzeby używania pojazdów UFO. Bardziej prymitywne cywilizacje typu I, II oraz III potrzebujš statków kosmicznych do podróży, natomiast cywilizacja typu IV po prostu zakrzywia czasoprzestrzeń. Zakrzywianie czasoprzestrzeni jest koncepcjš, według której nie udajemy się do miejsca przeznaczenia - to miejsce przeznaczenia "zbliża się do nas. Odpowied leży w zastosowaniu czego pod nazwš ciemnej energii. Ciemna energia pozwala na dezintegrację oraz deformację przestrzeni. Sš również możliwe wnioski, że ciemna materia pozwala także na izolację wymiarów czasowych." - koniec cytatu.
Dlaczego wszystkie informacje o UFO sš starannie ukrywane i wymiewane, mimo, że sš w 100% prawdziwe?
Odpowied jest oczywista: komukolwiek uda się opanować technologię zakrzywiania przestrzeni, będzie miał miażdżšcš przewagę nad resztš.
Sš już pierwsze sygnały, że naukowcy i inżynierowie zaczynajš powoli rozumieć koncepcję zakrzywiania czasoprzestrzeni przy pomocy ciemnej energii. Ale, jak dotychczas NIKT nie sformułował teorii naukowej opisujšcej wyczerpujšco to zjawisko w połšczeniu z innymi siłami przyrody. W teorii relatywistycznej Einstein sformułował wzór na masę ciała będšcego w ruchu. Masa ta jest funkcjš prędkoci.
Jak z niego wynika,-gdy prędkoć obiektu v zbliża się do prędkoci wiatła c , masa m(v) /czytaj em od vau/ ronie do nieskończonoci, mianownik zbliża się do zera.
Nie ma takiej siły, która mogłaby nadać większš prędkoć masie nieskończenie wielkiej.
I na tej zależnoci opiera się fałszywy dowód, że w przyrodzie nie istnieje większa prędkoć niż prędkoć wiatła.
I w ten sposób próbowano, (kto?) zamknšć nas w klatce ograniczonego wiata.
Nowe teorie obalajš to twierdzenie i otwierajš nam bramy do innych gwiazd i galaktyk.
Przecież Oni też stamtšd przylatujš i jako to robiš, więc jest to możliwe.
Naukowcy na całym wiecie próbujš znaleć tzw. TEORIĘ WSZYSTKIEGO, ujmujšcš jednoczenie teorię względnoci, zjawiska kwantowe, oddziaływania silne, słabe i grawitacyjne. Ale, o ile mi wiadomo, dotychczas jeszcze nikomu się to całkowicie nie udało.
W Encyklopedii Powszechnej PWN pod hasłem grawitacja napisano: (łać.) cišżenie powszechne, własnoć dowolnej pary ciał, polegajšce na wzajemnym przycišganiu się.
Lakoniczne to stwierdzenie jest nieprawdziwe, nie wyjania istoty znacznie bardziej skomplikowanego zjawiska.
Cišżenie powszechne, jak już wspomniałem jest jedynie jednym z przejawów istnienia grawitacji, jej najbardziej znanš i odczuwalnš manifestacjš.
Tak, jak pršd elektryczny jest skutkiem istnienia skomplikowanego zjawiska pól elektromagnetycznych.
Samo zjawisko grawitacji jest niezwykle skomplikowanš formš istnienia materii energii i przestrzeni.
Spotkałem się z okreleniem, że grawitacja jest parametrem przestrzeni.
Jest przede wszystkim siłš, która wišże w jednš całoć wszystkie planety i gwiazdy, oraz wszystkie mgławice naszego Wszechwiata. Ale to nie wszystko! Nasz Wszechwiat to tylko 4% z kawałkiem całoci Megawszechwiata.
Grawitacja prawdopodobnie przenika przez wszystkie wiaty i wymiary i poprzez oddziaływanie na ciemnš materię i energię zespala, wišże całe Uniwersum w jednš całoć.
To włanie opanowanie, zrozumienie i praktyczne zastosowanie grawitacji może umożliwić nam podróż do tych niewidzialnych wiatów, zajrzenie za kurtynę niewidzialnoci. Ciekawoć zawsze była wielkim motorem napędowym działania człowieka-odkrywcy.
To prawdopodobnie z za tej kurtyny przylatujš do nas Obcy. Od dawnych już czasów. A kiedy my.... Sš różnego rodzaju próby i teorie wyjanienia zjawiska grawitacji i zwišzanych zagadnień.
O dwóch z nich, bardzo interesujšcych - opowiem.
Teoria próżni prof. Gennadija Iwanowicza Szypowa.
Szypow był wykładowcš fizyki na Uniwersytecie Moskiewskim.
Teoria próżni zakłada, że istnieje siedem poziomów rzeczywistoci:
1. Absolutne NIC.
2. Pierwotne pole wirowania (wiadomoci).
3. Próżnia.
4. Plazma (czšstki elementarne).
5. Gaz.
6. Ciecz.
7. Ciała stałe.
Twierdzi on, że próżnia jest ródłem ogromnej iloci energii. Jeden centymetr szecienny próżni zawiera energię wystarczajšcš na zaspokojenie wszystkich potrzeb energetycznych ludzkoci.
Współpracujšcy z Szypowem naukowcy pracujš nad urzšdzeniem pobierajšcym niemal nieograniczone iloci czystej energii z dowolnego miejsca na planecie czy w kosmosie.
Podobno takie urzšdzenie będzie gotowe za kilka lat.
Koniec z ropš węglem, czy wożeniem paliwa. Koniec z paliwowo-motoryzacyjnym Imperium Zła.
Zespół Szypowa skonstruował też urzšdzenie przypominajšce latajšcy spodek nazwane przez niego "Ziemskim UFO", które podobno latało.
Jednak nie wiem nic o dalszych jego losach.
Najważniejszym jednak wynalazkiem opartym na teorii próżni jest generator torsyjny, którego twórcš jest Anatolij Akimow. Urzšdzenie to, wielkoci czterech paczek papierosów wytwarza pole torsyjne rozprzestrzeniajšce się miliardy razy szybciej niż wiatło i przenika przez każdš materię nie tracšc na intensywnoci. Nie wiadomo dokładnie jak szybko się porusza, gdyż nie udało się tej prędkoci zmierzyć. Nie wykluczone, że jest nieskończenie wielka, a jego oddziaływanie natychmiastowe - niezależne od odległoci.
Szypow dowodzi też istnienia dotychczas nieznanych, niewidzialnych rodzajów materii i energii.
Aż się tu prosi abym przypomniał, że w jednym z wczeniejszych artykułów napisałem, że jest bzdurš założenie Einsteina o granicznej prędkoci w przyrodzie, jakš jest prędkoć wiatła i że fałszywa jest wynikajšca z niej teoria względnoci.
Może ona być sprawdzalna jedynie w szczególnym przypadku to jest w ziemskim stałym polu grawitacyjnym. Nie obowišzuje w innych układach grawitacyjnych, gdzie rzšdzš inne prawa fizyczne, przy istnieniu innych pól energetycznych i innych ródeł nieznanej nam energii - co wykazał Szypow.
Wspomnę jeszcze, że niewybaczalnš arogancjš i ignorancjš byłoby twierdzenie i upieranie się przy tym, że znamy już wszystkie rodzaje materii i energii istniejšce w przyrodzie.
Przykładem niech będš pola torsyjne, ciemna materia i energia, a nawet nasza grawitacja, o której wiemy tak niewiele - prawie NIC.
Jako ciekawostkę podam jeszcze, że według Szypowa pierwotne pole wirowania, nazywane też polem wiadomoci składa się z "elementarnych wirów czasoprzestrzennych przenoszšcych informacje."
To włanie ten poziom umożliwia powstawanie zjawisk okrelanych mianem magii, parapsychologii, psychotroniki.
Pierwotne wiry tworzš co w rodzaju materii będšcej powłokš myli.
Na tym poziomie myl jest materialna, może istnieć samodzielnie i oddziaływać na obiekty materialne.
Może nie takie głupie i bezpodstawne jest powiedzenie, że mylš można przenosić góry. Może nasi dalecy przodkowie kiedy to potrafili.
Może za milion lat ludzie też nauczš się tej cudownej umiejętnoci, kiedy ludzkoć osišgnie IV poziom.
Jednym z najciekawszych wniosków wynikajšcych z teorii pola wiadomoci jest istnienie życia po mierci. Dusze ludzkie po uwolnieniu się z materii przenoszš się do materialnego pola myli - tam gdzie myl staje się rzeczywistociš.
Teoria Profesora Michała Gryzińskiego.
Profesor Michał Gryziński był Polakiem, pracował w Instytucie Badań Jšdrowych w wierku i przez 40 lat prowadził własne badania nad budowš atomu.
Kiedy przedstawił swojš teorię wybuchła prawdziwa burza.
"Mechanika kwantowa to największa mistyfikacja w historii nauki" - ogłosił Profesor.
Według Michała Gryzińskiego Niels Bohr popełnił kardynalny błšd opracowujšc "model planetarny atomu", gdyż atom wyglšda zupełnie inaczej.
Model ten wszyscy znamy ze szkoły i dlatego, między innymi proponuje, aby zapomnieć o szkolnej wiedzy.
Profesor wykazuje, że atom ma budowę radialnš.
Oznacza to, że elektrony poruszajš się wokół jšdra po torach przypominajšcych hiperbole, a nie okręgi i nazwał to "modelem swobodnego spadku".
Jeli teoria ta jest prawdziwa, to wynikajš z niej wnioski, że prędkoć wiatła nie jest najwyższš prędkociš we wszechwiecie.
Profesor stwierdził też, że w atomie ukryta jest ogromna iloć energii powstałej w momencie narodzin wszechwiata i że otacza nas ocean energii mogšcej wystarczyć na wszelkie potrzeby planety.
Twierdzi też, że Einstein znał prawdę o budowie atomu i celowo wprowadzał Niemców w błšd, aby uniemożliwić im wyprodukowanie bomby atomowej.
Teoria prof. Gryzińskiego spotkała się z całkowitym potępieniem przez autorytety oficjalnej nauki, a on sam z zaciekłš krytykš rodowiska fizyków kwantowych.
Skšd my to znamy???
Pod koniec życia doszedł do wniosku, że istnieje jaka inteligentna siła, która łšczy wszystkie atomy, z których składa się wszechwiat.
Profesor Michał Gryziński zmarł w 2004 roku w wieku 74 lat.
Dlaczego powinnimy usilnie pracować nad opanowaniem i praktycznym zastosowaniem grawitacji?
Odpowiedz jest prosta, banalna i szczera, aż do bólu: -bo nie mamy innego wyjcia, bo zmusza nas sytuacja, okolicznoci i perspektywy uzyskanych korzyci!
Kurczš się wszelkie zasoby energetyczne, ropy, węgla oraz wszelkich innych surowców. Energia atomowa jest mało wydajna a przede wszystkim niebezpieczna.
Dotychczas spalane surowce, w samochodach, silnikach Diesla, lotniczych, okrętowych, odpady przemysłowe zrzucane do wody i powietrza skrajnie zatruwajš i zanieczyszczajš rodowisko. Wkrótce zabraknie czystego powietrza do oddychania i wody zdatnej do picia.
Musimy szybko, natychmiast podjšć dzieło budowy urzšdzeń wykorzystujšcych czystš, wolnš energię(Free energy). I to należy skorzystać z wszelkich jej ródeł: wiatru, słońca, wody i innych.
Wydawałoby się, że najłatwiej i najbardziej dostępna jest energia słoneczna. Niestety, znane urzšdzenia przetwarzajšce sš drogie i mało wydajne. Nie należy jednak z nich wszystkich rezygnować, dopóki nie nauczymy się korzystać z nieograniczonych zasobów energii próżni i energii grawitacyjnej.
Energiš próżni nie zajmowałem się dotychczas, niech tym zajmš się inni, wracamy do energii grawitacyjnej.
Warunkiem i przyczynš powstawania sztucznych pól grawitacyjnych jest WIR.
Wir jest powszechnym zjawiskiem występujšcym w przyrodzie. Wirujš planety, gwiazdy, galaktyki, wiruje woda w rzece, wirujš tršby powietrzne i tornada. Ruch jest warunkiem i przejawem istnienia materii-energii i również życia. Ale do wytworzenia grawitacji jest niezbędny silny ruch wirowy orodka.
Jak powstaje sztuczna grawitacja?
Z dostępnych informacji wynika, że sš trzy sposoby:
-w szybko wirujšcych zbiornikach rtęci
-wirujšce piercienie magnetyczne /Searl/
- w wirach wodnych /Schaumberger/
Prawdopodobnie istniejš jeszcze inne sposoby, ale ja się z nimi nie spotkałem.
Wir, najprawdopodobniej niezbędny jest do prawidłowego, odpowiedniego ułożenia spinu w atomach.
Jak wynika z wielu doniesień było wiele prób budowy silników i pojazdów grawitacyjnych, poczynajšc od eksperymentów prowadzonych przez uczonych niemieckich w latach trzydziestych. Jednak wnioskujšc z tego, że nie sš w codziennym użytku, próby te nie kończyły się sukcesem. Chyba, że armie czołowych mocarstw posiadajš takie pojazdy i trzymajš ten fakt w najgłębszej tajemnicy.
Niezależnie od tego, kto - my, ludzie musimy rozpoczšć prace nad zbudowaniem takich pojazdów.
Perspektywy i możliwoci.
O tym, że UFO jest zjawiskiem rzeczywistym, realnym nie trzeba nikogo przekonywać. Natomiast, czym sš te obiekty, to już jest osobne pytanie.
Wiele obserwacji wskazuje na to, że sš to obiekty sztuczne, wykonane i sterowane przez istoty inteligentne. Skšd pochodzš, nikt dokładnie nie wie, mimo, że sš różne hipotezy - wiele jednak wskazuje na to, że nie sš wytworem ršk ludzkich.
O tych sprawach będš mówili szeroko inni, więc ja skoncentruję się na tym, czy warto podjšć trud budowy takich pojazdów.
Na wstępie trzeba sobie uwiadomić ogrom trudnoci takiego przedsięwzięcia.
Przede wszystkim nie ma naukowej teorii grawitacji, dajšcej podstawy podjęcia eksperymentów i budowy prototypów.
Trzeba niestety spojrzeć prawdzie w oczy i stwierdzić, że problem przekracza możliwoci intelektualne naszych ziemskich uczonych.
Faktem jest, ze zagadnienie jest niezmiernie trudne, dotyczšce podstaw istnienia materii i energii, a może podstaw bytu i istnienia naszego wiata.
Jak wspomniałem wyżej, wielu naukowców, fizyków robi próby zrozumienia i opanowania tego problemu, ale, jak dotychczas chyba żadnemu się nie udało.
Za wysokie progi! Ale nie można czekać, aż się znajdzie geniusz, który sprosta wyzwaniom. Co więc pozostaje? Próby i eksperymenty "w ciemno". Działanie na intuicję, z wykorzystaniem starożytnej wiedzy o wimanach, pojazdach Bogów, pojedzie Ezechiela i o wszystkich innych eksperymentach w tej dziedzinie. A jest tego wiele, nawet bardzo dużo!
A eksperymenty można i trzeba zaczšć od najprostszych modeli. Z historycznych przekazów wynika, że ludzie w zamierzchłej przeszłoci posiadali i korzystali z takich pojazdów.
Dlaczego więc i nam nie miałoby się powieć?
A gra jest warta wieczki. Może nawet warta istnienia i rozwoju dalszych pokoleń.
Mylę, że możemy trochę pofantazjować....
Pojazdy grawitacyjne nie potrzebujš stacji benzynowych, "paliwo" jest wszędzie, wokół nich, darmowe, za które nie trzeba płacić! Nie potrzebujš dróg, autostrad, lotnisk, bo mogš zatrzymać się, zawisnšć wszędzie, nawet nad trawnikiem przed domem, nie uszkadzajšc klombu z kwiatkami. Nie majš wypadków, w razie kolizji zatrzymujš się w miejscu, lub wymijajš - zelizgujšc się "bšblami".
Nie produkujš mierdzšcych, trujšcych spalin. Nie potrzebujesz kupować biletów lotniczych, bo w kilka minut możesz być u przyjaciela w Kanadzie. Zobacz ile można zyskać powierzchni na Ziemi do obsiania zbożem i obsadzenia lasami i kwiatami po zlikwidowanych autostradach, drogach i lotniskach.
I wreszcie możesz odetchnšć wieżym powietrzem, miliony smrodliwych samochodów, samolotów i maszyn wyrzucono na złom!
Takie sš perspektywy. Resztę sobie dopowiedzcie sami i zastanówcie się, czy warto....
A jak jest z możliwociami?
Moim zdaniem sš ogromne. Nasz technika osišgnęła już ogromny rozwój. Co prawda można mieć zastrzeżenia odnonie kierunków tego rozwoju, ale w niektórych dziedzinach jak elektronika, chemia, medycyna sš ogromne. Wystarczy jednak popatrzeć na szczytowe osišgnięcie naszej techniki, jakim niewštpliwie jest wahadłowiec "kosmiczny".
Pisze w cudzysłowie, bo z kosmosem ma tyle wspólnego, co koń z koniakiem i rum z rumakiem. Ile trudu, i pracy włożono w ten pojazd gdzie przeszło 90% ciężaru stanowi paliwo! A napęd? Słup dymu i ognia, ryk rozdzieranego powietrza, tytaniczny wysiłek, by dwignšć tego kolosa i oderwać od ziemi! To i tak dobrze. Wyobracie sobie, ile węgla by musiał zabrać, gdyby tak udoskonalano silnik parowy. I to wszystko po to, by zawieć kilka osób i trochę sprzętu na Stację Orbitalnš. W głęboki kosmos - kilkadziesišt kilometrów od Ziemi.
Niewielki latajšcy dysk załatwiłby bezgłonie sprawę w kilkanacie minut.
I po to również warto budować dyski grawitacyjne.
Moim zadaniem było włanie to pokazać. Reszta należy do innych.
Zrodlo: http://www.grawitacja.org/content/view/47/64/
|
|
|
'Chaos zawsze pokonuje porzšdek, gdyż jest lepiej zorganizowany.'
'Ciekawe czasy' Terry Pratchett
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 151 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |