Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Jak ludzie wyobrażają sobie Boga.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 162
Poprzednia strona | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | Następna strona

Istnieje wiele religii monoteistycznychtakich, takich jak judaizm, chrzeœcijaństwo lub islam. Każdy wyznawca religii monoteistycznej wyobraża sobie Boga na swój własny sposób. Może, wszystkie te religie dotyczš tego samego, jedynego Boga albo istnieje więcej niż jeden Bóg. Możliwe też, że jedna religia jest słuszna. Co sšdzicie na ten temat?

Koncepcja boga w starych religiach wynika z lęku. Ludzie wierzą w boga, bo nie potrafią ufać sobie samym. Potrzebują postaci ojca, wielkiego tatusia. Są ciągle dziecinni, potrzebują kogoś, kto dałby im odwagę i zapewnił ochronę. Po prostu boją się zostać sami. W momencie, w którym zaufasz sobie i będziesz sobą - odkryjesz, że bóg nie istnieje. (...) Powód, dla którego popieram miłość, może się wydać dziwny: prawdziwa religia zaczyna się tam, gdzie znika miłość i odkrywasz, że jesteś tak samotny, jakim byłeś zawsze i zawsze będziesz. Możesz oszukiwać swoją samotność przyjaźnią, miłością, pieniędzmi, władzą. Gdy ciągle masz nadzieję, że miłość jest wieczna - nie dojrzałeś jeszcze do religii. Tylko porażka miłości może pokazać ci, że "inni to piekło". Tylko porażka miłości może skierować cię do wewnątrz. Przez fiasko miłości rozumiem punkt, gdzie pragniesz połączyć się z kimś innym i nagle odkrywasz uniwersalne prawo: ciała mogą się połączyć, istnienia - nie. Wtedy możesz stać się zgorzkniały i wrogi wobec miłości, ale będzie to pseudoreligia. Powinieneś być bezgranicznie radosny, że odkryłeś podstawowe prawo, że inni to niebo, a nie piekło. Nagle jesteś wdzięczny innym ludziom za to, że umożliwili ci zrozumienie faktu, iż niemożliwe jest połączenie się z innymi istnieniami i dali ci szansę zwrócenia się do wewnątrz. http://foof.most.org.pl/g_teksty/religie.htm Przed laty właśnie spotkało mnie coś takiego, co było dla mnie "końcem świata" - przeżyłem ogromny szok. Odrodziłem się inny... Wskakując w głąb siebie, zanurzasz się w egzystencję i w tym samym momencie czujesz bezgraniczną jedność ze wszystkim. Nie jest to coś, o czym musisz myśleć. To robią pseudoreligie - mówią: "Myśl, że jesteś jednym ze wszystkim...", "Skoncentruj umysł na...". I zaczynasz w to wierzyć. Więc nie zaczynaj od myśli, że wszystko jest boskie lub jest bogiem. To śmiecie. Po prostu skocz w głąb siebie i nie pytaj mnie, co tam znajdziesz, bo skupisz się na mojej odpowiedzi. Skocz, a poczujesz. Skocz, a doświadczysz. Prawdziwa religia to doświadczanie prawdy. ... rozstałem się z ukochaną osobą i pokochałem Wszystko. Jezus mawiał: "bogami jesteście" - odnajdźcie więc Boga w Sobie. Bóg - taki, jakim postrzegają go religie monoteistyczne - po prostu nie istnieje. http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=85272&p=1

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Bóg jest Ojcem, Miłością, Początkiem i Końcem, Stwórcą, Wszechmądrością, Wszechmocą, Duchem .... Wendol, minęło sporo czasu od mojego zniknięcia, a Ty nic a nic się nie zmieniłeś. Nie zrobiłeś żadnego postępu na drodze do prawdy. Pisz zawsze "moim zdaniem", wtedy będziesz odrobinę bliższy prawdy. Pozdrawiam (dawniej Ufita) ps. nie odbieraj tego jako atak na swoją osobę, lecz przemyśl swe myślenie :-)

Tak jak i Ty Ufita powinieneś swoje przemyslenia dopisać z tym zastrzeżeniem...- Wszechmądrość, wszechmoc... to tylko szukanie i pragnienie ideałów w naszym niedoskonałyym swiecie- A co jeśli żadna istota nie jest wszechmocna lub wszechwiedząca a co jeśli sami jesteśmy własnie cząstką Boga który w nas i poprzez nas poszukuje, kształci się ,w którymś z aspektów swej wielowymiarowości- Można domniewywać iż twierdzisz że Bóg to istota skończona, która już wszystko osiągnęła i trwa zastygła w swej doskonałości- ale można też założyć że rozwija się wraz z nami, z całym stworzeniem doświadcza tego co ono doświadcza- W tym własnie przypadku staje się nam bliższy,nie jako niedościgniony i nieosiągalny wzór, matryca- ale jako istota która potrafi mieć poczucie humoru, i zrozumieć , jednym słowem pokrewna nam choć stojaca na nieporównywalnie wyższym poziomie a nie zupełnie obcy duch, organizm, który z nami ma tylko tyle wspólnego że stworzył zycie.

UfitaStary:
Bóg jest Ojcem, Miłością, Początkiem i Końcem, Stwórcą, Wszechmądrością, Wszechmocą, Duchem ....
Zapomniałeś dopisać "moim zdaniem" i zapomniałeś wspomnieć o Matce i Przyjacielu :D Lubisz kobiety? Jak przeczytasz dokładnie to, co ja piszę, to zrozumiesz wreszcie, że mamy wiele zbieżności w swoich zapatrywaniach. Tylko, że Ty pojmujesz "Boga" w zbyt ludzki, ograniczony sposób - uwierz mi, że Bóg nie jest tak ograniczony i nie ma też zamiaru ograniczać istot ludzkich. A zresztą nie do końca rozumiem pojęcie "istoty ludzkiej" - co to niby ma implikować? Ograniczone myślenie? Jestem duchem "użytkującym" tymczasowo powłokę ludzką. Smakuj życie po swojemu i ciesz się wszystkim - produkuj miłość i szczęście, a sprawisz niesamowitą przyjemność Bogu.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Tak StaryUfito - Rosomak myśli i zadaje dobre pytania, a Ty zastygłeś w dogmatyzmie i już się nie rozwijasz. Strasznie to nudne wiedzieć już wszystko, znać "prawdę" i już nie poszukiwać dalej. Nieprawdaż Ufito? Tylko, że w takim razie, po co Ty jeszcze żyjesz? Wystarczy przeczytać jedną księgę, "w której jest wszystko" i pa pa. Nie istnieje pojęcie doskonałości - nie ma ona kresu, końca, punktu docelowego, a przejawiać się tylko może na różne sposoby, ciągle coś tworząc i doświadczając wraz ze swoim stworzeniem. Istnienie przejawia się tylko w ruchu i nie spocznie "na laurach" nigdy. Nie każdy starzec jest mędrcem - może być starym durniem.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wyznawcy katolickiego "Boga" to lenie i tchórze. Ludzie, którym brak kreatywności, są zmęczeni życiem i chcą mieć już "święty spokój". Chcą aby ktoś myślał za nich, podał proste regułki bo się gubią i poprowadził za rączkę. Nie ma tak lekko Ufito - jeszcze się "pomęczysz" i to nieraz :) Straszne? - Wspaniałe! :) http://media.putfile.com/01-Przytul-mnie-zycie

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Bóg napewno istnieje a to jak sobie Go wyobrazamy to nasza indywidualna sprawa =] kazdy moze wyobrazac sobie Boga inaczej =]

wendol:
Wyznawcy katolickiego "Boga" to lenie i tchórze. Ludzie, którym brak kreatywności, są zmęczeni życiem i chcą mieć już "święty spokój".
Nie tak! nie tedy droga a piszesz o miłości . Czy nie jest ona też i zrozumieniem drugiego? Ci ludzie też już wiedza , choć ta wiedza nie jest ta sama co Twoja. Czy rzeczywiscie trzeba WIEDZIEC! by KOCHAC ? Może im to wystarczy i nie poszukuja- bo według nich znalezli !

Różni ludzie, różne potrzeby, różne pragnienia, różne dążenia... Smakuj życie po swojemu. Tylko nie lubię jeśli ktoś próbuje podporządkować wszystkich ludzi w danym kraju "prawu boskiemu" - wizji jakiejś grupy osób, która ma obowiązywać wszystkich. Niech sobie celebrują nawet najbardziej absurdalne obrządki, ale niech to sobie robią sami, jeśli lubią. A może ja lubię "grzeszyć"? - Moja sprawa, mój wybór, mój problem.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Tylko nie lubię jeśli ktoś próbuje podporządkować wszystkich ludzi w danym kraju "prawu boskiemu"
Na to nie mamy bezpośredniego wpływu, jedynie pośredni. Jeżąc sie niczego nie zmieni nikt, cała sztuka w tym by zrozumieć, wyjść na przeciw i rozmawiać .Potrzebny jest dialog, na bazie pytan , odpowiedzi i wspólnych przemyślen. Dzieląc sie dostepną wiedzą, odczuciami , potrafiąc wysłuchać innych można bardziej samemu zrozumieć i być zrozumianym. Taki stosunek pomaga wejść na zupełnie nowy grunt poznawczy. Każdy ma swoja historie do opowiedzenia i każdy wyrósł na gruncie religii , czy wiary jaką poznał , jaką mu przekazano- lub też i bez wpływu religijnego. Czy wystarcza to komus, czy tez nie - zależy już od indywidualnych predyspozycji ,osobistego zaangażowania , by chcieć poszukiwać odpowiedzi na transcendentalne zagadnienia.

Najciekawsze jest to, że niektórzy księża czytają książki ezoteryczne (nawet kiedyś jednego "przyłapałem" na tym, że coś cytował z takiej książki, a pozostali słuchali z zachwytem), posługują się różczką lub wahadełkiem - podczas gdy oficjalne stanowisko Kościoła (dla "owieczek") jest takie, że to wszystko to New Age - czyli ZŁO. Zapytałem się jednego księdza - cóż w tym złego, że ludzie się zrozumieją, będą mówić "jednym głosem", będą się kochać, będą szczęśliwi - to tak się zdenerwował, że mu zaczęła szczęka latać w jakimś nerwowym tiku. Np. kapelan u mnie w pracy to człowiek około czterdziestki, pełen energii, uprawiający szeroko pojętą rekreację. Ostatnio przeszedł na wegetarianizm i bierze udział we wspólnych medytacjach z buddystami. Tak więc spokojnie można wybierać, to co nam się podoba z różnych kultur, systemów filozoficznych itp., i niech nie pitolą o ukrytym Szatanie, skoro spokojnie sami z tego korzystają. Grają na najniższych uczuciach, straszą, manipulują poczuciem winy i wmawiają ludziom, że są wiecznymi grzesznikami i prochem marnym - oni całkowicie "zapomnieli" o duchowym aspekcie tego wszystkiego i poszli w materializm. Działania Kościoła wzbudzają moją głęboką odrazę - brzydzę się tym. Rozumiem, że Kościół dba o własny interes i w imię tego będą robić największe świństwa. Kościół boi się przyszłości, boi się że ludzie zaczynają myśleć i idą własną drogą. Przed przemianami nie ma ucieczki, i albo podejmie się wysiłek radykalnej przemiany i utraty części wpływów, albo zawali się to, grzebiąc pod gruzami wszystko. Wiem, że dla tak skostniałej i nieruchawej organizacji nadążanie za coraz szybszymi zmianami to ciężka sprawa, ale innego wyjścia nie ma. Na razie próbują się "umacniać" i radykalizować, ale to działanie na krótką metę - jeśli nie podejmą wyzwania i wysiłku przemiany, to stracą wszystko. A mogą przecież przyłączyć się do globalnej przemiany na świecie, to nastąpi to szybciej i łagodniej - mają możliwości i doświadczenie w docieraniu do ludzi. Są tacy, którzy zrozumieli te prawidłowości i próbują pomóc Kościołowi w przestawieniu się na inną drogę. Wiesław Matuch wytłumaczył mi, że w Kościele jest jeszcze sporo "twardogłowych", ale powoli wszystko idzie w dobrym kierunku. Jego strona internetowa jest jak papierek lakmusowy - kiedyś wprowadził tam pewne treści zbyt szybko i spotkał się ze zdecydowanym odporem ze strony konserwatywnych środowisk kościelnych, więc szybko zrezygnował z publikowania takich materiałów. Zarzuciłem mu cenzurę, ale wytłumaczył, że był do tego zmuszony, bo czas jeszcze nie nastał. Obecnie treści te wróciły na jego stronę - to o czymś świadczy i nastraja bardzo optymistycznie. Zapraszam: System Miłości Narodów

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

anioł zstąpił na ziemię 2007-09-21 06:00 Tajemnicza odpowiedź na pozew przeciwko Bogu Czyżby tajemne siły zaangażowały sie w spór między człowiekiem a Bogiem? W sądzie w amerykańskim stanie Nebraska, gdzie kontrowersyjny senator Ernie Chambers wytoczył proces Bogu, złożono co najmniej dwie odpowiedzi na jego pozew, przy czym jedna z nich pojawiła się w tajemniczych okolicznościach. Jedna z odpowiedzi znienacka pojawiła się na sądowym biurku w środę. "Pismo, sygnowane imieniem Boga, sugeruje, że immunitet chroni pozwanego przed niektórymi ziemskimi przepisami, i że sąd jest niekompetentny do orzekania w Jego sprawie. Jako świadek list podpisał Michał Archanioł" - relacjonuje urzędnik w sądzie okręgowym hrabstwa Douglas John Friend. Urzędnik nie wyjaśnia, co to znaczy, że pismo pojawiło się "znienacka". Chambers, najdłużej urzędujący senator stanowy Nebraski, wszczął proces sądowy przeciwko Bogu w ubiegłym tygodniu, zarzucając Mu spowodowanie śmierci niezliczonej liczby ludzi oraz obarczając Go odpowiedzialnością za klęski żywiołowe i katastrofy. Deputowany zapewnia, że pięciostronicowy pozew należy traktować poważnie. Z drugiej strony, mówi Chambers, akcja ma na celu obnażenie mankamentów amerykańskiego systemu sprawiedliwości, w którym każdy ma prawo wytoczyć proces komu tylko zapragnie.

Żenada. Już nieraz pisałem, że ten "Bóg" daje ludziom zły wzór postępowania. A kim był ten "Bóg", to Sumerowie pisali - na podstawie tego ktoś dawno temu stworzył jakąś mitologię i religię. Może by tak ludzie zaczęli wreszcie odróżniać Absolut od "bożków". Ten proces ma pokazać jak wiele jest absurdu wokół nas. Może ludzie wreszcie się zastanowią nad swoimi wierzeniami. Mi też kiedyś "zniknął" "znienacka" długopis, którym chciałem napisać, że Boga nie ma. Tylko nie wiem, co wspólnego z Bogiem ma Kościół i jego ideologia. Moim zdaniem oni czczą raczej "Szatana", bo nie szanują człowieka i próbują wymuszać na nim różne rzeczy. Zniewolenie, chęć sprawowania władzy absolutnej, to działanie charakterystyczne dla "Szatana". Istota (np. człowiek) rozwinięta duchowo daje innym wybór, i szanuje ich wybory. A co to za wybór, gdy niby masz wolny wybór, ale spróbuj postąpić nie tak, jak ja sobie tego życzę, a poniesiesz srogą karę. Więc powtarzam jeszcze raz - wiele wskazuje na to, że Kościół czci Szatana w sprytnym przebraniu. Po owocach ich poznacie.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://www.ksiegarniaweronika.pl/sklep/files/products/OPUSDIAB.jpg Ten zbiór piętnastu esejów o niesamowitych zbrodniach Kościoła katolickiego powinien stać się lekturą obowiązkową dla każdego. Hans Scheibner, Morgenpost, Hamburg Ta kompilacja faktograficzna służy nie tyle uzasadnieniu nowej wizji historii, ile podważeniu prezentacji własnych dziejów przez Kościół. Przy takim rozumieniu książki jej efekt jest szokujący. El lndependiente, Madryt We wszystkich esejach, także tych, które dotyczą współczesności, znajduje potwierdzenie sformułowana przez Nietzschego definicja chrześcijaństwa jako "sztuki świątobliwego okłamywania". Dlatego też: czytajmy i wyciągajmy wnioski. Bórsenblatt fur den Deutschen Buchhandel Kto jeszcze nie zna tego wielkiego krytyka Kościoła, w opinii Wolfganga Stegmiillera najwybitniejszego w tym stuleciu, ma teraz okazję do zawarcia znajomości z jego dziełami. W Opus diaboli Karlheinz Deschner przedstawia to, co stanowi podstawę jego krytyki, ogłasza fakty, straszne same przez się, ale też uwypuklone zabiegami stylistycznymi - domyślamy się, że mimo błyskotliwości stylu autorowi nie chodzi o formę, lecz o treść, że poruszony temat sprawia mu ból, że dręczy go owcza mentalność, która pozwala na trwanie tego "monstrualnego trupa", tego "historycznego potwora". Henry Gelhausen, d'Latzeburger Land, Luksemburg Tyleż przekonujące, ile błyskotliwe. Main-Echo, Aschaffenburg Karlheinz Deschner napisał na ten temat ponad trzydzieści książek, a jego wywody nie tracą na ostrości: analiza jest fascynująca, styl błyskotliwy. Eseje śmiałe, dobitne, wciągające czytelnika, przy całej swej naukowości zrozumiałe i dla laika, a prócz tego trzymające w napięciu niczym powieść kryminalna. Gunther Eischer, Miincher Stądt-Zeitung To najwybitniejszy krytyk Kościoła w tym stuleciu albo diabeł we własnej osobie - zależnie od tego, czy jest czytany przez stających na ambonie, czy przez ludzi słuchających kazań. Bezwzględna, ciągła krytyka Kościoła ze strony Deschnera wyróżnia się bowiem tym, że pracuje on dla Pana, ale przeciw owym panom, którzy w sposób haniebny obchodzą się z Jezusem i Maryją, którzy nadużywają kościelnych podatków i teologii moralnej ku większej chwale swojej firmy. Nie powoduje nim nienawiść, lecz gniew w obliczu nieludzkich dziejów owych sług Boga - w imię prawdy bezkompromisowo występuje tu autentyczny humanizm. A że Deschner umie pisać porywająco, to przyznają nawet tacy w tym kraju, którzy nie mają swego zdania. Unicum, czasopismo studenckie, Bochum http://www.ksiegarniaweronika.pl/sklep/index.php?p=productMore&iProduct=110 http://www.geocities.com/legaba2003/ksiazki.htm

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Mnie kosciol jest potrzebny do czczenia Boga !!!! Podobaja mi sie tez polskie tradycje koscielne. Potrzebne mi jest czasem takie uwznosnienie w postaci swiat i postow.

Twoja sprawa - jeśli lubisz. Zawsze jednak się zastanawiam, jaki jest tego sens - podobno daje to ludziom poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji. Ja też lubię "celebrować" różne uroczystości - ale w zgoła odmienny sposób :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Dusza czymś więcej niż genetyka... Ten materiał polecam szczególnie - normalnie palce lizać, jeszcze nie skończyłem się oblizywać.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wrona:
Mnie kosciol jest potrzebny do czczenia Boga !!!!
Mozna we wspolnocie czcic Boga, gdyz komus taka wlasnie forma odpowiada. Czlowiek ze swej natury potrzebuje braterstwa i wspolnoty by dzielac sie czcic Boga.
wendol:
Zawsze jednak się zastanawiam, jaki jest tego sens - podobno daje to ludziom poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji.
To nie daje poczucia bezpieczenstwa i stabilizacji , nie o to chodzi. Ludzie celebruja rozne uroczystosci, celebruja czastke swego zycia dzielac sie w tej celebracji z innymi, a przede wszystkim z Bogiem. Gwar codziennosci nie nastraja czlowieka do "rozmow" z Bogiem. Zagoniony, zalatany znajduje czestokroc wlasnie w takim miejscu skupienie, wytchnienie. Jednemu wystarczy zielona , zacziszna laka , drugi potrzebuje celebracji nie dlatego, ze tak inni robia lecz po to gdyz sam tego potrzebuje jak Wrona. Kosciolowi mozna bardzo wiele zarzucic, ja nie mowie o kosciele jako instytucji ale o kosciele ktory tworza ludzie. Rozni sa ludzie i rozne ich sa potrzeby.

Bardzo mily link. Bardzo mily artykol. Wiesiu Matuch jak zwykle godzien pochwaly. Dziekujemy. pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Virgin:
Gwar codziennosci nie nastraja czlowieka do "rozmow" z Bogiem. Zagoniony, zalatany znajduje czestokroc wlasnie w takim miejscu skupienie, wytchnienie
Tak ,to taka mała chwila na odreagowanie, uspokojenie. Tempo życia, wyścig szczurów, troski dnia codziennego powodują ,że potrzebujemy czegoś co pozwoli ukoić skołatane nerwy, gdzie możemy wylać swoje żale. Bo przez ten wieczny pośpiech, nerwy często już nie potrafimy rozmawiać z najbliższymi dzielić sie swymi troskami i radościami. Wtedy pozostaje Bóg. Jako ten, który zawsze znajdzie czas, zrozumie, pozwoli ukoić ból , wyciszy. Cieszę się Virgin, że się dziś pojawiłaś. Czy to znaczy, że czujesz się już lepiej, wyzdrowiałaś? Mam nadzieję , ze nie zaraziłaś swej córeczki. Macie przecież takie ciekawe, wspólne plany na weekend.

meduza
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 162
Poprzednia strona | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.