| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Nieszczęśliwa miłość | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 71 |
|
Już 3 razy tak było. Co z tego że 2 ładne i madre były mna zafascynowane jak ja do nich nic nie czułem. Umówiłem sie parę razy bo myslałem ze zaiskrzy ale nic nie było. I co robić. Wiazac sie tylko po to aby nie być samotnym? To bedzie ozukiwanie siebie i koiety.
A latka leca. Mam juz prawie 29 lat i powoli odechciewa mi sie wszystkiego. Sam nie jestem zbyt smiały, gadki nie mam zbyt dobrej. I co mam robić.
|
|
|
ale gdy ty to wszystko czujesz i ta osoba nawet o tym wie ale nie odwzajemnia tego i nie zanosi sie aby to sie zmienilo ??/
|
|
|
Masz racje Darku...nic na sile, nie mozna na sile kogos uszczesliwiac...a tak na marginesie, moj byly ma na imie Darek, to bydle......mial u mnie wszystko, byla az za dobra a on od dwoch miesiecy lata za inna zdzira, a mnie nie wyobraza sobie z innym mezczyzna i tylko dlatego nie przyznaje sie ze jego cos z nia laczy, kreci,oszukuje, jest dla mnie w tej chwili bezwartosciowym dnem, poniewaz nie potrafi sie do niczego przyznac, wydaje mi sie ze on nie zniosl by tego, ze potrafie bez niego normalnie funkcjonowac i korzystac z zycia pelna para...odpisz prosze....NIGDY W ZYCIU NIE MIALAM OKAZJI POZNAC TAKIEGO LGARZA I KRETACZA.zADAJE SOBIE TYLKO PYTANIE....JAK MOZNA ZYC W TAKIM KLAMSTWIE ???i CZY JEMU Z TYM WSZYSTKIM DOBRZE????!!!!! cZY DOBRZE SIE Z TYM CZUJE???!!!
|
|
|
Tego typu ludzie jak ten twój były sš bardzo niesamodzielni. Boi się ciebie stracić, boi się że zostanie sam, bo co do tamtej wyranie nie jest pewien, woli mieć w odwodzie ciebie. To sš egoici i najwyraniej nie wiedzš, że na kłamstwie nie da się zbudować zwišzku. Taki człowiek to bardzo zły materiał na partnera, bo będziesz go musiała nieć na własnych plecach, oni nie wiedzš na czym polega partnerstwo, to raczej typ pasożyta, będziesz się musiała nim opiekować. Taki typ będzie nawet z osobš która mu nie odpowiada, ale zapewnia mu stabilizację, i będzie wiecznie niezadowolony.
To tyle jeli chodzi o moje i znajomych obserwacje (najczęciej bardzo bolesne) odnonie takich typów.
[%sig%]
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Zgadzam sie z Wami, nie wolno nikogo zmuszać do miłoci,żadnymi sposobami,sztuczkami,intrygami i probami.
Ludzie często kierujš sie w sprawach uczuciowych egoizmem,checiš zdobycia szczęscia tylko dla siebie,na wyłšcznoć,ronie w nich duma i niskie uczucia.
Nie raz probowalam dostrzec jakš regułę, na której bazuje i w której odnajduje się wiat uczuć,zwaszcza miłoć.I nie udało mi sie nigdy zrozumieć w jaki sposób ludzie dobierajš sobie partnera.Moje dociekania zwišzane sš z tym,że sama od 6 lat kocham jednego chłopaka,poznałam go jak miałam 13 lat i tak już zostało.Na przestrzeni tych lat doznałam od niego dowodów symaptii,uznania mojej urody,ale poniej nie było już nic poza upokorzeniem,znęcaniem sie psychicznym,pogardš,wyzwiskami,żeby w końcu okrelił,ze nie bedzie sie spotykać z ładnš ale głupia baba.Bolało.Była depresja,pomimo młodego wieku.Rok temu mi to powiedział,udaje ze zapomniałam,w moi życiu pojawiło się paru mężczyzn,ale z wyjštkiem dwóch były to znajomoci przelotne,imprezowe,jednowieczorowe.A te dwa pozostałe...w jednym chłopak nie wytrzymał moich nastrojów,wiedzšc skad czerpiš swoje ródło,w drugiem okazalo się,ze byłam jednš z wielu i szybko skończyłam te znajomoć.Oba końca bolały,ale nie tak jak tamta miłoć.Teraz pojawił się w moim życiu kto na kim może i potrafiłabym się oprzeć,ale oboje jestesmy zbyt niemiali,by wykonac pierwszy krok.Mysle,ze mu na mnie zalezy,czesto mnie kiedys zagadywal,usmiechal sie,mimo mojego chłodu,az w końcu zniknšl,przestał sie pojawiac...
Straciłam już nadzieję.Nie potrafię się zmobilizować i zawalczyć.Z drugiej strony za kazdym razem gdy spotykam mojš piewrszš miłoć,zamiera we mnie człowiek,staję się pusta i widze tylko jego twarz.
Myslę,że wiele jest podobnych smutnych historii,czasami boję się,że jestem chora,że miłoć nie moze tyle trwać,że kocham obcego człowieka po tylu latach i mam ochotę skoczyć z okna.Czasem chcę jeszcze raz sprobować,walczyć,udowodnic.Ale po co,lepiej pójć przed siebie i zapomniec na zawsze.
|
|
|
Mam za soba wiele doswiadczeń i nie raz bardzo bolesnych.
Z moich obserwacjii wynika,że nie ma czego takiego jak przeznaczenie.zajmuje się numerologiš,tarotem i uczę się jak to wyglada.Z tego wszystkiego płynie jasny wniosek ze przyszłoc jest płynna.Sš jakies tensencje które wynikajš z naszej karmy "co posiejesz to i zbierzesz":)Ale codziennie tworzymy i modelujemy przyszłoc.
Tak więc jeli chodzi o partnera jest tak samo.
Moim zdaniem najważniejsze jest to żeby samemu kochac dawac i akceptować.
Oczywicie bardzo jest przyjemnie jesli dostajemy pozytywny zwrot.Jest to słodkie.
Przez długi czas cierały się we mnie dwie opcje:czy kochac bez oczekiwania czegokolwiek w zamian, czy też powinna nastapic uczciwa wymiana?
Do tej pory nie wiem.
Kocham pewnego mezczyznę bardzo mocno,trudno mi jest okrelić czy on kocha mnie.Jest to dziwne bo póki o tym nie mylę jestem szczesliwa,kidy za bardzo zaczynam myslec pojawia się ból.czym sš mysli?
Czy nie jest to tylko wewnetrzy dialog który prowadzimy ze soba samym?
Czym jest ból?
Jeli wszystkie zjawiska sš "puste" w tym sensie że sš tylko emanacjš,sš energiš....po co tak dramatyzowac?
Jest ktos z nami,kochamy go,dajemy mu miłoc,kiedy odchodzi powinnimy to zakceptować,bo przecież ta osoba jest wolnym człowiekiem?
Mam bardzo duzo sympati do ZEN,...ale osobicie jest mi trudno zastosowac to w działaniu.
Czuję zazdroc,czuję lęk,ale wiem że to tylko uczucia powstajace we mnie jak chmury i które przepłynš....
Dziwnie.Ale kocham go bardzo,tego wariata:)
|
|
|
Laila
dostrzegam pomieszanie i jak to czuję .. powodowane lękiem przed zostawieniem "chwytania" .. "łapek"
natura umysłu nie jest zestalona .. to ruch zmiana ... tak
ego lubi siebie samo wzmacniać ... taki paradoks: nawet wtedy gdy koncentrujemy się na "zostawianiu" .. puszczaniu
cały myk w tym że wszelkie starania się :) usiłowania to kręcenie
jak pies za ogonem swoim
zauważyła że gdy po prostu zostawiasz to jeste spokojna szczęliwa jak to okreliła
gdy zaczynasz myleć czujesz ból ...
myli to projekcje umysłu .. sš nim
być tu i teraz ... pozwolić na to .. po prostu a jednak w przejrzysty sposób .. widzšcy
czym jest metoda?
:)
pozdrawiam
|
|
|
...jestem wreszcie w domu i ciesze sie z tego ale nie w pelni...moj chlopak jest tysiace km ode mnie...jest mi z tym bardzo zle....zobaczymy sie dopiero za 5 miesiecy...to dlugo,nigdy sie na tak dlugo nie rozstawalismy...nawet tydzien nie minal od mojego powrotu a juz mnie nosi...i mam cholerne poczucie winy ze go tam samego zostawilam...
|
|
|
Godini
To trudne.
To tak jakby nagle się "pucić" i wtedy powstaje lęk przed spadaniem i przed zatraceniem się w tym....Czasem jest tak,że to czuje i umiem,ale jednak całkowite zrozumienie tego o czym mówisz wymaga nie lada odwagi....
Boję się tego że jeli przekroczę próg...Nic już nie bedzie dla mnie miało znaczenia, tymbardziej trzymanie się kurczowe jakiego człowieka.
Taka słaboć...pragnienie miłoci....
Gdzie w I Ching znalazłam słowa mniej wiecej o tym,ze łatwo zrozumiec że rzeczy materialne nie sš tak istotne itp,ale najtrudniejszym czesto etapem do przezywyciężenia jest uswiadomienie sobie czym jest romantyczna miłoć...
Skad jest we mnie to pragnienie, chciałabym się go pozbyć,ale czy robišc to nie wyrzekam się czegos ważnego...jak to głeboko siedzi,to naprawdę dla mnie problem.
|
|
|
jeste tak blisko Laila
ten lęk .. to włanie to o czym mówisz:
"Boję się tego że jeli przekroczę próg...Nic już nie bedzie dla mnie miało znaczenia, tymbardziej trzymanie się kurczowe jakiego człowieka."
nic nie ma do przezwyciężenia
przestrzeń "po prostu bycia tu i teraz" nie jest obojętnociš a na odwrót: takociš wszystkiego pełniš
nie ma walki ani niczego do przezwyciężenia
|
|
|
Laila
http://www.mudra.pl/index.php?page=dets/det_wolnosc.html
[%sig%]
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 71 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |