| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Fundament wiary | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 289 |
|
Co jest dla was fundamentem wiary? co, co powoduje, że wierzycie i nie macie wštpliwoci. Osobicie czego takiego nie znalazłem i licze na waszš pomoc.
a może takiego czego nie ma?
|
|
|
Jest taka prawda:
Kazdy jest dzickiem Bozym, bowiem nasz Bog Stworca jest dla nas Ojcem, od ktore wszystko sie zaczelo, dzieki ktoremu wszystko toczy sie tak, a nie inaczej, On jest Alfa i Omega, poczatkim i koncem, dlatego On tez zadecyduje o koncu tego swiata. Synem Bozym, nie jest nazwanie sie przez samego nim, aby stac sie Synem Boga, nalezy postepowac zgodnie z prawda, tak jak nakazal nam Ojciec Bog. Droge ukazal nam sam Jezus, prezentuja prawdziwa postawe duszy w ciele czlowieka, bowiem nie ma lepszego dowodu na ukazanie drogi do stania sie Synem Boga. Jakze mozna nazwac dziecko synem, skoro nie uznaje swojego Ojca? Sami decydujemy, czy chcemy stac sie Synami Boga Jedynego! Wszystko dzieje sie za sprawa wiary. Ktos zapyta: po co wierzyc, jak mozna czynic wedlug swoich upodoban? Zapytam: a skad ma pewnosc, ze postepuje zgodnie z prawda? Ten ktos z kolei zapyta: jakaze ja mam pewnosc? Odpowiem wtedy: czynie zgodnie z prawda, nie czuje zalu, mam czyste sumienie, kocham mojego Boga, kocham istoty i swiat caly otaczajacy mnie, ide droga milosci - jestem szczesliwy i gotowy zyc. Ktos kiedys wypowiedzial bardzo madres slowa: "Wierzac, nie ryzykujesz niczym, brak wiary powodyje ryzyko utraty wszystkiego co masz - swojego istnienia".
|
|
|
Haghi napisał:
"Old a masz jakies dokumenty itp potwierdzajace twoja teorie?"
No co Ty. Jak mogę być w posiadaniu dokumentów potwierdzajšcych istnienie Dusz, Nieba, itd.? To informacje przekazywane od ludzi posiadajšcych umiejętnoć kontaktu z tymi sferami, energiami. Nie ma żadnego przymusu, obowišzku, itd. by pokładać wiarę tym informacjom, ponieważ jeli chodzi o nasze życiowe wybory, podejmowane decyzje, to wspomniane informacje nie wiele mogš tu zmienić, uczynić, itd. To my jestemy sobš (przynajmniej wielu próbuje) i żaden nauczyciel, guru, itd. - nie wemie za nas odpowiedzialnoci. A jak żyć? Wszyscy wiemy, tę naukę mamy wyrytš w naszych wnętrzach, to nasza natura. Przede wszystkim nie szkodzić, tworzyć miloć w opraciu o współegzystencję w rodowisku, gdzie człowiek jest jego najważniejszym elementem.
Haghi:
"Nie chodzilo mi o wypelnianie przez Jezusa funkcji Boga tylko o to czy to syn bozy."
Wedle informacji, które posiadam w tym względzie nie jest synem Bożym. Przede wszystkim musiałbym chyba wyjanić jak postrzegany jest Bóg wedle wiedzy o której napomknšłem. Od razu nadmieniam, że nie twierdzę, iż jestem depozytariuszem jedynej, niepodważalnej, słusznej prawdy obiektywnej. Wierzę, że tak to wszystko wyglšda, mam 100% poczucie pewnoci, iż taka jest rzeczywistoć, jednak wiadomo jak to bywa z uczuciami. Nie mogę chcšc uchodzić za obiektywnego zapewniać, iż to jedyna, itd. słuszna, niepodważalna prawda.
Bóg jest Duszš, i takš samš Duszę (nie chodzi o wartoci osobowe Dusz, ich swiadomoci, statusu, itd.), każdy człowiek ma w sobie. Dusza to błękitna energia o elipsoidalnym (wrzecionowatym kształcie) z wirujšcymi wokół niej piercieniami kolorowych energii. Systemy kolorowych energii piercieni zabudowywane sš, czy też wypełniane dzięki tworzeniu się energii miłoci w sytemie energetycznym człowieka. (zainteresowanych odsyłam tutaj:
http://www.ejsi.com.pl/tajne/forum/read.php?f=1&t=8750&p=2
http://www.ejsi.com.pl/tajne/forum/read.php?f=1&t=8750&p=3
Tak więc Bóg jest duszš takš jak wszystkie inne w Niebie i te kilkanacie tysięcy Starych Dusz wcielonych obecnie na Ziemi, z tš różnicš że jej piercienie sš bardzo duże, największe z wszystkich. To jš predysponuje do funkcji przewodniczšcego Rady Głównej Nieba. Bóg sam nie jest stwórcš (chociaż tak go okrelajš cywilizacje astralne) On jest przewodniczšcym Rady Głównej Nieba, a funkcje twórcze wykonujš inne dusze. Bóg nie jest nadistotš. Jest również Duszš, tylko że na najwyższym stanowisku w Niebie, ale on nic nie wykonuje. On tylko tonizuje wartoci działania Rady Głównej Nieba. Bóg jako najwyżej rozwinięta dusza w niebie zarzšdza radš głównš Pozytywnej Cywilizacji Duszy czynnoci polegajšce na przygotowaniu kolonii wcieleniowej, następnie opieki nad systemem wcieleniowym, wykonujš dusze będšce na odpowiednich poziomach w stosunku do wypełnianych zadań. Przewodniczy Radzie. Bóg jest istotš w duszy, a ponieważ ma największe piercienie, więc w Radzie Głównej Nieba jest katalizatorem, który łšczy wszystkie działania Rady. To jest jego zadanie. On nie podróżuje po wszechwiatach i nie buduje systemów.
Haghi:
"Skoro nie zabezpieczyl swoich nauk, to widac, ze troche nerozwaznie postepowal;)"
Chyba nie do nas należy ocena jego misji. To co nam z pozoru moze wydawac się "nierozważnym postępowaniem"w rzeczyiwtsosci moze okazac się jedyym wyjsciem z zastanej sytuacji w obliczu wypełnienia powierzonego i zaadaptowanego zadania.
Haghi:
"No ale np luki w Biblii swiadcza o pewnych brakach w jego filozofii."
Luki w Biblii nie wiadczš o brakach w filozofii Jezusa, a o nadmiarze pychy wród tych, którzy nadawali kształ biblijnym tekstom, chcšc uczynić z nich podstawę na której zbudujš instytucjonalny moloch. Prawie dwutysišcletni okres trwania tej instytucji mówi o tym, iż chyba im się udało, to jest w rzeczy samej moloch. Wzrost wiadomoci jednak jest niepohamowany, ponieważ wsprzęgnięty w naturalny system rozwoju ewolucji, także dalsze trwanie tej instytucji będzie chylić się ku upadkowi.
Haghi:
"Nie wiem jak mam sobi tlumaczyc osobe Jezusa. Mogla to byc postac rzeczywista jak rowniez fikcyjna. Wzmianki o nim sa tylko w Biblii, a to trochu malo jak dla mnie......."
Nie tylko w biblii.
Niektórzy twierdzš, iż istnienie Jezusa można udowodnić w wietle historycznych dokumentów. Jednak ziemskie życie tej postaci, może być tylko przedmiotem zwykłej wiary. Prawda jest taka, że nic nie wiadomo o życiu tej postaci literackiej (ewangelicznej). Wiadomo np. o Janie Chrzcicielu, ale nie o Jezusie synu Marii. Posłużę się tutaj pewnym cytatem:
"[...]Osobicie nie twierdzę, że Jezus i jemu podobni nie istnieli - jedynie, że najprawdopodobniej nie istnieli, a to jest różnica; mówišc za dokładniej: nie istniał Bóg-Jezus, który z nieba zstšpił, który po wodzie człapał i w niebo czmychnšł. Mógł za istnieć Żyd-Jezus, który był zelotš/uczonym w pimie/faryzeuszem/esseńczykiem/ex-członkiem mandaitów czy innym ówczesnym sekciarzem, ale bogiem po prostu być nie mógł, to tak jakby się upierał, że pewien szympans, który się podawał za słonia, naprawdę nim był. Żaden zdrowy na umyle żyd nie mógłby twierdzić, że jest częciš Trójcy, że jest samym bogiem, który na wiat zstšpił."
Pozdrawiam
|
|
|
Arkadiush napisał:
"Ktos kiedys wypowiedzial bardzo madre slowa: <Wierzac, nie ryzykujesz niczym, brak wiary powodyje ryzyko utraty wszystkiego co masz - swojego istnienia>".
Wiara, czy też nie wiara w Boga nie implikuje ryzyka, czy też jego nie występowania. Niewiara w slusznoć etycznego postępowania - o, tutaj pojawia się dopiero niebezpieczeństwo.
Pozdrawiam
|
|
|
Old_spirit.. mam szacunek dla Twojej osoby. Nie ukrywam, ze lubile z Toba korespondentowac. Zatem, czyz religia (bez roznicy jaka), nie jest etycznym postepowaniem? A kreacja Boga w naszej wyobrazni, jest niczym innym jak obrazowaniem sobie nieskonczonosci, wszystkosci, jednosci tego swiata, milosci? Boga nikt nie pojmie, bo to ma sie tak, jak pojecie nieskonczonosci... dlatego mozna ja tylko uznac jako wieczna tajemnice, ktora nalezy zaakceptowac w formie wiary. Fakt, ze nie mamy dowodow (lub ich nie widzimy) na istnienie Boga... wiec skoro nie potrafimy wyobrazic sobie (mimo ze to ackeptujemy) nieskonczonosci, to dlaczego chcemy wyobrazic, pojac Boga? Tym jest wlasnie wiara: akceptacja wszystkiego na mocy milosci, bo tylko ono jest etycznym postepowaniem. Czyz nie?
|
|
|
Przepraszam, ze nie odpisalem na poprzedni post skierowany do mnie, ale musze sie nad tym glebiej zastanowic, zanim wypowiem sie.
|
|
|
ETYCZNE POSTEPOWANIE NIE WIAZE SIE TYLKO Z WIARA. mOZENA BYC ATEISTA I POSTEPOWAC ETYCZNIE. DLA MNIE MA TO DUZE ZNACZENIE. WEZMY NP OJCA RYDZYKA. CZY POSTEPUJE ETYCZNIE? WG MNIE DUZO MU DO TEGO BRAKUJE
akceptacja wszystkiego na mocy milosci, bo tylko ono jest etycznym postepowaniem
TO JEST DOBRE PODSUMOWANIE
|
|
|
Nie kazdy jeszcze poznam moc wiary, postac religi, siebie. To, ze ktos ukrywa sie po przykrywka duchownego wcale nie oznacza, ze jest swiety.
|
|
|
tak swoja droga to chcialbym poznac zdanie nt wiary i jej fundamentu o. Rydzyka. ks. Jankowskiego i tym podobnym "przykladom".
"Niektórzy twierdzš, iż istnienie Jezusa można udowodnić w wietle historycznych dokumentów"
Gdzie mozna te dokumenty znaleć? Bo ja niestety szukalem juz pare razy i natrafialem tylko na biblijne wzmianki.
|
|
|
old:"Niektórzy twierdzš, iż istnienie Jezusa można udowodnić w wietle historycznych dokumentów"
Haghi:"Gdzie mozna te dokumenty znaleć? Bo ja niestety szukalem juz pare razy i natrafialem tylko na biblijne wzmianki".
Proponuję na poczštek zapoznanie się z niniejszym artykułem. Nadmienię jedynie, iż Vermes z którym przeprowadzono wywiad nazywany jest historykiem epoki...
http://tygodnik.onet.pl/1546,1221198,1,dzial.html
Polecam także zapoznanie się z niniejszym wštkiem:
http://www.historycy.org/index.php?s=e7fd6809eecd95f889a84393f8418d5a&showtopic=1003&st=0
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
Arkadiush:" czyz religia (bez roznicy jaka), nie jest etycznym postepowaniem?"
Arkadiushu, sama religia nie jest etycznym postępowaniem. Kultywowanie wartoci moralnych jako obowišzujacego sytemu w religiach, to inna para kaloszy. Wartoci moralne, etyczne, zawarte w systemach religijnych nie determinujš postępowania etycznego u ludzi. To ich decyzje, wolna wola, przekonanie co do słusznoci takiego postępowania je determinujš. Religie nie sš potrzebne ku temu, by człowiek posiadł lub kierował się w życiu uniwersalnymi wartociami etycznymi.
Arkadiush:"A kreacja Boga w naszej wyobrazni, jest niczym innym jak obrazowaniem sobie nieskonczonosci, wszystkosci, jednosci tego swiata, milosci?"
Jakokolwiek kreacja, jakiegokolwiek bytu ontologicznego nie determinuje i nie jest jedynš drogš do obrazownaia sobie nieskończonoci i wszystkoci oraz jednoci z punktu widzenia energetycznego, gdyż jak mawiał Einstein - wszystko jest energiš. Tym bardziej nie jest ona przyczynš obrazowania sobie miłoci, gdyż pojęcie tego terminu rozmywa się w subiektywnych doznaniach poszczególnych ludzi. Kreacja Boga w wyobrania, a dowiadczanie miłoci to zupełnie inne wiaty.
Arkadiush:"Boga nikt nie pojmie, bo to ma sie tak, jak pojecie nieskonczonosci... dlatego mozna ja tylko uznac jako wieczna tajemnice, ktora nalezy zaakceptowac w formie wiary."
NALEŻY zaakceptować?? Wiara w Boga nie jest potrzebna. Wystarczy wiara w słusznoć etycznego postępowania. Pierwotnie, zgodnie z naturš - nie istnieje potrzeba podejmowania się prób pojmowania Boga. Próby takie można podejmować, lecz nie trzeba.
Arkadiush:"Fakt, ze nie mamy dowodow (lub ich nie widzimy) na istnienie Boga... wiec skoro nie potrafimy wyobrazic sobie (mimo ze to ackeptujemy) nieskonczonosci, to dlaczego chcemy wyobrazic, pojac Boga?"
wiat chyba trochę inaczej by wyglšdał gdyby nie wcišż te pytanie: "DLACZEGO?" Jeli kto odczuwa potrzebę wyobrażenia sobie, czy też pojęcia Boga - niech próbuje, dowiadcza.
Arkadiush:"Tym jest wlasnie wiara: akceptacja wszystkiego na mocy milosci, bo tylko ono jest etycznym postepowaniem. Czyz nie?"
Akceptujšc wszystko stajesz się bydlęciem prowadzonym na rze. Szkodzeniu- kategoryczne - NIE! Uważam, że nalezy się przeciwstawiać wszelkim negatywnym formom oddziaływań, działań. Miłoć sama w sobie nie jest etycznym postępowaniem. Dšżenie do jej dowiadczania, tworzenia jej - tak, to droga etycznego postępowania.
Pozdrawiam serdecznie
|
|
|
"Miłoć sama w sobie nie jest etycznym postępowaniem"
Old ja mysle ze jednak jest, bo przez to uczucie milujesz swiat i innych. A dla mnie to ze jestes w zgodzie ze wszystkim to milosc
|
|
|
"Milucie swoich nieprzyjaciol i wrogow" - to jest wlasnie akceptacja zla i dobra.
"Teraz czlwiek poznal dobro i zlo, i stal sie taki jak My" - to jest akceptacja zla i dobra.
Miedzy czasie, zmieniejmy swiat miloscia, bo taki jest nasz Bog Ojciec... milosierny i sprawiedliwy, ktory dal nam wole wyboru pomiedzy nim, a pustko wieczysta.
|
|
|
Arek Bog taki milosierny to znowu nie byl
np. wyprowadzajac izraelitow "wykapal" egipcjan.
zsylanie plag na Egipt
prowadzenie przez pustynie Narodu Wybranego, niebezpieczenstwa, choroby itp
potem, najbardziej drastyczna rzecz.............wydanie na smirc syna dla zbawienia-------skoro byl Bogiem to mogl inaczej tego dokonac
pozdro
|
|
|
Czterdzieci lat chodzę po wiecie i jako nigdy nie spotkałem boga, który podobno jest wszędzie. Za to spotykam codziennie coraz więcej księży. A oni wierzš tylko w pienišdze.
|
|
|
no ponoc mozna go dostrzec wszedzie ale trzeba tego chcie. Osobiscie nie dostrzegam go a chce, wiec cos tu jest nie tak. Co do ilosci ksiezy to racja. jest ich duzo. W kase wierza wszyscy, wiec ksiezulkow zostawiam w spokoju. Co prawda slubuja zycie w ubostwie no ale musza miec audi a6 bo np cientakiem wstyd wyjechac na parafie czy do znajomego ksiedza
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 289 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |