| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Pragnienie | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 134 |
|
Czy pragnienie to chęć posiadania czegoś za wszelką cene ?
Podobno niezadowolenie jest motorem postępu .
Czy to właśnie droga do celu staje się Naszym sprawdzianem lojalności względem drugiego człowieka . Jak dalece możemy się posunąć aby uzyskać CEL .
Kolega , rodzic , żona/mąż , dziecko , jakie wartośći odepchniemy poprzez kłamstwo , zdrade aby uzyskać upragniony Cel .
Pytanie - Czy ktoś odpowie Szczerze ?
|
|
|
Chciałam iść spać, ale mnie zaintrygowałeś... :)
Jeszcze chwilkę...
Ale te stany depresyjne chyba z czegoś wynikały.
Ogólnie była radosna a potem te depresje...
Czy może jednym z objawów chorobowych była ta radość ??? :)
Czy jeszcze inaczej?
|
|
|
Radosna byla z natury.... jest! bo przeciez zyje! :)
Wiec jest radosna kobieta, depresje juz jej mijaja, jak ma dola to pisze do mnie, lub dzwoni....
To dluga i pokrecona historia......
Wychowywana byla przez dziadkow, wiec ma tzw zasady moralne, potem trafila do matki, ktora ja okradala, ma dziecko, bo koniecznie chciala kogos kochac, po prostu Sajgon...... Ech! lepiej nie czytac takich rzeczy przed snem.....
jesli bedziesz chciala dowiedziec sie czegos wiecej, to bede na Forum jutro wieczorem.... Chyba, ze nie chcesz czekac....
Na razie zycze milych snow........
Dobranoc......(chcialem dodac Aniele...) :)
|
|
|
Moje pytanie było prowokacją...
Taką malutką...
Bo radość raczej nie należy do objawów depresji...
Widzisz sam Remigiusie, że to twoje szczęście nie jest takie złe.
Takie "promyczki" istnieją na świecie.
Tylko życie je tłumi...
Wysłałam Ci tego maila co obiecałam.
Humorystyczne spojrzenie na "zrozumienie"
kobiet i mężczyzn.
Idę spać.
Do jutra.
Dobranoc.
|
|
|
Hm..... jest taka choroba.... cyklofrenia.....
Jest radosc, ekspresja, a potem nastepuje spadek i depresja..... na szczescie ona tego nie ma.... Dobranoc.
|
|
|
Najgorsze są te zasady moralne...
Przez to człowiek strasznie dostaje po tyłku...
Ale coś za coś!
... tak w ramach uzupelnienia...
Dobranoc!!!
|
|
|
Ja mam dylemat jutro podejmuje decyzję . Ustawiam za i przeciw , po przeczytaniu Waszych wczesniejszych wypowiedzi - celu i drodze do niego mam wątpliwości co do słuszności postepowania mojej osoby w osiągnięciu Celu .Mam jeszcze 24 h na określenie kierunku . Sam jestem ciekaw . Aga dziękuje za ciepło emanujące z twoich słów zresztą wszyscy jesteście fajni
|
|
|
oj Agus,
widze, ze przypadlas Panom do serca :))))
Ale swoja droga tez uwazam , ze jestes super kobitka :)))
Pozdrawiam
|
|
|
Tai Pan!
jesli masz jakies watpliwosci, to wyobraz sobie, czy bedziesz zadowolony z celu, jaki osiagnales....
Ze sposobu w jaki go osiagnales....
bo jesli bedzie Cie cos "uwierac" w srodku, to nie warto..... O tym sie zadko mowi, bo sumienie, nie jest trendy.....
Ale ono jest i w pewnym momencie da o sobie znac....
|
|
|
TAI PAN,
Nie jesteśmy wstanie Ci doradzić,
bo nie znamy Twojej sytuacji,
a nawet jakbyśmy znali to nie
będziemy i tak w Twojej skórze.
Ale zgadzam się z Remigiusem.
Niczego nie rób wbrew sobie.
Bo jak się robi coś wbrew swojemu sumieniu
to potem człowiek ma duże problemy,
aby sobie wybaczyć.
A wybaczenie jest jedyną drogą
do dobrego samopoczucia.
W życiu nie powinno się niczego wstydzić...
Powodzenia!!!!!!!!!
|
|
|
Witam Ago.
jeszcze raz dziekuje.... mam nadzieje, ze mail doszedl....
Rozszerz z laski swojej, wczorajsza ostatnia wypowiedz ....... :)
|
|
|
Po prostu tak jest, że w takim świecie ciężko jest żyć z zasadami.
Nie mówię, że nie warto.
Ależ warto!
Ale czasami trzeba "walczyć z całym światem".
|
|
|
O! i dotykamy tematu.....
Zasad trzeba bronic....To taka busola....
Zobacz, ze nawet subkultury maja swoje zasady, nawet wiezniowie....
Ta kobieta ma zasady wpojone przez dziadkow, czyli cos, co dzis juz zadko mozna spotkac.... Matka porzucila ja, jak miala chyba 3 latka.
Jak miala 12, matka wrocila, z czereda przybranego rodzenstwa, zabrala ja od dziadkow i tak zaczela sie jej gehenna.....
|
|
|
Busola dla duszy,
ale czasmi łatwiejszą drogą była by rezygnacja z zasad.
Ludzi z zasadami albo się kocha albo nienawidzi.
Zależnie od tego czy osoba oceniająca potrafi zrozumieć, w jakim
świecie sama żyła, jak została wychowana, co jej wpojono.
Jeżeli nie zrozumieją... to się zaczyna proces
"normalizacji" - mniej czy bardziej przymusowej
("jeśli wchodzisz między wrony musisz krakać tak jak one").
Jeśli "normalizacja" nie przyniesie spodziewanego skutku
to się właśnie zaczyna nienawiść i stosowanie drastycznych metod
(zwykle psychologicznych)...
|
|
|
Wiesz co, ludzi z zasadami na pewno sie szanuje...
Bo co daja twoje zasady dla innych.... To, ze jestes przewidywalna, ze ludzie nie musza obawiac sie twoich reakcji, nawet jak ktos jest zlodziejem, a przestrzega zlodziejskiego kodeksu, to taki ktos jest przewidywalny i zawsze jesz obszar porozumienia....
Czy musisz krakac tak jak one....? Zawsze jest wybor.
Nie trzeba wchodzic w srodowisko, w ktorym obowiazuja inne normy niz wyznawane przez nas..... Wiem, czasem trzeba.... szkola, praca.... ale mimo wszystko, te zasady daja paradoksalnie poczucie wolnosci.....
Chyba, ze ktos sie zakocha.....
|
|
|
Remigiusie,
jak ktoś rozumie zasady i był w zasadach wychowywany - to je szanuje.
Ale czasami faktycznie musimy lub chcemy być w jakimś układzie.
I jeżeli ktoś ma zasady za nic, lub nie potrafi sam być im wierny
to zaczyna się tak jak już napisałam zazdrość, zaswiść, nienawiść.
Wyobraź sobie sytuację, że:
- nikt nie może Ci nic zarzucić,
- nic powiedzieć o Tobie co by spowodowało, że uciekniesz wzrokiem,
- twardo bronisz swoich zasad i nie uginasz się
- trwałość w zasadach daje radość.
Sądzisz, że szanuje sie takiego człowieka?
Ja bym szanowała.
I wielu innych by szanowało.
Ale niektórzy ludzie, którzy mają zasady za nic, będą próbowali udowodnić "światu",
że zasady nie mają wartości.
Bo gdyby miały wartość... to chcieli by je mieć... a ich na to niestać...
bo są zbyt słabi, leniwi, skłonni do pójścia na łatwiznę.
I wtedy napotykając kogoś z zasadami, widząc, że inni ich szanują,
spróbują udowodnić, że "to nie tak" i będą próbowały taką osobę złamać.
Tak często jest Remigiusie...
|
|
|
To znaczy, ze mialem szczescie, ze nie znalazlem sie w takiej sytuacji...... Nie, sorry... wyobraz sobie....
Mam wlasna firme. przychodzi do mnie pracownik konkurencyjnej firmy i proponuje ukradziony towar za pol ceny.... ukradl to ze swojego miejsca pracy.....
Nie kupilem, bo jak moglbym wtedy przekonac swoich ludzi, ze warto byc uczciwy?
Zyskalem miano frajera, ale mnie to .......... !
Ale z biegiem czasu, ludzie przekonali sie, ze gram fair, i teraz nawet konkurencja prosi mnie czasem o pomoc, bo wie ze ich nie oszukam....
Ale masz racje.... Trwalo to 3-4 lata....
Ale mozna..... Trzeba tylko uniezaleznic sie od wplywu otoczenia.... cena jest to, ze nie jestem kumplem, tylko kims, kogo tak naprawde troche sie boja....
|
|
|
Wyobraź sobie sytuacje - wszystkie z życia wzięte:
- wszyscy z Twojego otoczenia biorą łapówki, ty jako jedyny nie.
Jak Cię będzie traktować To środowisko?
Postarają się Ciebie pozbyć ze swojego otoczenia. Właśnie za to, że jesteś idealny,
a oni tacy nie są i nie chcą być. Za to, że nie pasujesz... I nie ważne czy jesteś dla nich fair czy nie. Bo nie pasujesz!)
- Inna sytuacja.
Uczciwie pracujesz. Nie może nikt Ci niczego zarzucić w niedopełnianiu obowiązków,
staraniach, kompetencjach. Ale Twoi współpracownicy nie mogą znieść tego,
że jesteś taki, bo sami tacy nie są. Zrobią wszystko by się ciebie pozbyć.
Bo nie pasujesz!
- Inna sytuacja.
Matka porzuca córkę, potem do niej wraca. Dziewczyna ma zasady i nie stoczyła się,
stara się opiekować "nowym" Domem i matką... która nadal pije.
Ale za jakiś czas matka oddaje ją do domu dziecka. Bo dla niej postawa
córki jest jak "wyrzuty sumienia". I nie pasuje do jej modelu życia!
Wszystkie sytuacje są z życia wzięte!
Człowiek z zasadami często natrafia na MUR.
I musi zmienić drogę. Obojętnie jakby był fair wobec tych
ludzi którzy go krzywdzą. Nie przejdzie bo mu na to nie pozwolą.
I albo odejdzie, albo spróbuje się przystosować.
Jest to przykre - ale tak niestety się zdarza...
Piszesz, że ludzie z zasadami są OBLICZALNI...
Nie dla tych, którzy zasad nie uznają są NIEOBLICZALNI...
bo zachowują się inaczej niż ich norma, jak "każdy" by się zachował...
Remigiusie, teraz ludzi z zasadami jest trochę mniej,
ludzi się już żadko kiedy szanuje za to co sobą reprezentują,
ale za to co mają...
Jest to przykre, ale w tą stronę świat się obraca.
|
|
|
No tak......
A moze jednak troche optymizmu? Na pewno przestrzeganie zasad zmusz nas do rezygnacji z wielu bonusow w zyciu..... Ale wiesz co jest najciekawsze? Ludzie bez zasad dostaja jednak od losu nauczke..... wiem, ze brzmi to jakos malo przekonujaco, ale naprawde widzialem pere takich przypadkow....
Znasz terapie Hellingera?
|
|
|
Sam widzisz Remigiusie,
piszesz, że ceną za to jest to, że ludzie się boją...
że nie traktują jak kumpla...
Więc gdzie ten szacunek, jeżeli odsuwają na bok kogoś z zasadami.
Człowiek z zasadami jest TOLEROWANY póki jest potrzebny,
a potem...
nikt nie lubi się bać...
A wiesz jaką tragedią jest dla ludz, którzy mieli zasady takie odrzucenie?
Dla nich jest to też nie do pojęcia.
Całe życie byli za to szanowani, a tu nagle ktoś im mówi, że to jest złe,
że trzeba się zmienić i przystosować.
Wiesz jaki to szok, gdy ktoś robiąc zarzuty wymienia Twoje zalety i mówi Ci,
że właśnie to jest w Tobie najgorsze!
Jak się na to spojrzy z dystansem to wykląda to jak jakiś absurd
(na książkę Franza Kafki by się nadawało).
Taki się robi teraz świat...
Zastanawiałam się kiedyś dlaczego nienawiść wobec bliźniego
traktowana jest łącznie z przykazaniem "Nie zabijaj".
Bo nienawiść, szykany itp. nawet jeśli nie doprowadzą
takiej "ofiary" do samobójstwa to niszczą w człowieku
jakąś cząstkę duszy.
Człowiek się zamyka, trudno mu znów zaufać,
trudno mu zapomnieć i się podnieść.
Zaczyna wątpić we wszystko w co wierzył.
To jest forma zabójstwa i ludzie sobie nie zdają z tego sprawy
będąc okrutnymi dla swych bliźnich.
Nigdy nie zna się kondycji psychicznej "ofiary"
i czasami taki "kat" nawet drobną rzeczą
może przelać kielich goryczy.
I dzieją się tragedie!
Nie znam tej terapii.
Napisz coś o niej.
A tak wogóle,
po takim długim i smutnym wstępie napiszę,
że...
- warto mieć zasady bo faktycznie człowiek czuje się mimo tego
wszystkiego tak jak napisałeś wolny... głównie od zła...
- świadomość, że się człowiek nie poddaje daje radość, a ta z kolei więcej sił
- uwielbiam ludzi z zasadami!!!!!!!!!!!
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 134 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |