| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Swiadomosc | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 108 |
|
Artykul :
http://radioamator.elektroda.eu/swiadomosc.html
Swiadomosc to stan naszej pamieci i rozwoju. Nasza swiadomosc jest uzalezniona od informatorow, a oni moga byc dobrzy lub zli. Kompetentni mniej lub wiecej. Zlosliwi, przyjazni i postrzeleni zartownisie. Informatorem moze byc tez otoczenie, przedmioty, przyroda czy gesty. Nasz rozwoj postepuje w miare uzyskiwanych informacji. Nikt, kto sie rodzi nie jest muzykiem i nikim innym. W miare zdobywanych informacji niektorzy rozwijaja sie do miana wirtuoza. Sa oni w kazdej dziedzinie.
Zastanawiamy sie nad snami proroczymi. Tez zaleza one od informatora astralnego. Dobry informator astralny ma wglad w to wszystko, co sie dzieje na Ziemi i w to, jakie zamiary ma "Niebo". Nie wszystkich odwiedzaja w snach dobrzy informatorzy, ale sa tacy ludzie, ktorych informuja w snach dobrzy informatorzy. Miedzy astralnym informatorem a czlowiekiem wywiazuje sie czasami taka wiez, ze czlowiek zaczyna tego informatora bardzo dobrze rozumiec bez zadnych sennikow i niedomowien. Przekazy i intuicja zrozumienia sa bardzo klarowne. Czlowiek dzieki astralnym informatorom moze byc bogatszy o wiedze na przyszlosc, ale moze sie tez rozwijac, bo informator astralny moze podpowiadac w snie rowiazania, ktore na Ziemi sa jeszcze zupelnie nieznane. Ziemska nauka czesto dzieki tym astralnym przekazom posuwa sie na przod.
Od pewnego czasu w historii Ziemi sny zaczely byc traktowane przesmiewczo. Ludzie zamkneli sie w sobie. Zaczeli sie nawet leczyc, bo sny im przeszkadzaly, kompromitowaly ich [niektorzy mowia przez sen]. Sny staly sie tematem tabu, bo nikt nie chce byc wysmiewany i posadzany za zasciankowosc. Nasi pradziadowie dzieli sie snami, ktore ich rowijaly w mowie i w wyobrazni. Kazdy rano opowiadal w rodzinie swoj "film".
Tak jak napisalam wyzej inforatorem moze byc tez nasze otoczenie i dlatego smiem twierdzic, ze studzienka, ktora widzial ten czlowiek z artykulu byla dla niego drogowskazem, ze zyl w czasach kiedy ta betonowa plyta przykrywala rzeczywiscie studzienke. Ta jedna jedyna plyta byla specjalnie obrobiona. Ten czlowiek pamietal ta plyte i opisal, co ona przykrywala. Jestem pewna, ze znal to miejsce i ta plyte z przeszlosci, kiedy ona sprawowala funkcje pokrywy. Ten czlowiek w czasie terazniejszym moze nie miec juz kogo sie zapytac, jak to bylo przed dziesiatkami czy setkami lat. Ja tez jestem ciekawa, czy w miejscu, w ktorym kiedys mieszkalam byla petla tramwajowa, bo ja majac piec lat pamietalam, ze w tym miejscu jezdzily i zakrecaly tramwaje. Tez juz nie mam sie kogo o to zapytac. Wczesniej sie tym fragmentem mojej pamieci nie interesowalam, a teraz jest juz chyba za pozno.
Kiedy mialam 19 lat pierwszy raz znalazlam sie na przejezdzie kolejowym w Lodzi, ktory rozpoznalam z przeszlosci. Jak sie znalazlam na tym przejezdzie, to zaswitalo mi w glowie tylko jedno pytanie, czy w stojacej budce drozniczej jest jeszcze ten niebieski kubek ? Wpadlam jak oszalala do budki drozniczej i zobaczylam niebieski kubek stojacy w tym samym miejscu na polce. Blaszany emaliowany na niebiesko kubek mogl miec nawet wiecej lat jak 19. Ja teraz sama mam swoj blaszany kubek juz 25 lat i stoi zawsze w tym samym miejscu w kuchni. Ludzie na kolei pracowali czesto wiele dziesiatkow lat. Ich wyglad z latami sie zmienial, ale kubek nie. W kazdym razie ja ten kubek poznalam i ten przejazd tez z poprzedniego swojego wcielenia. Inaczej nie moge tego wytlumaczyc. W tym wypadku nie musialam nikogo o nic pytac, bo nic sie nie zmienilo.
Zyjemy w kosmosie, w ktorym na pewno mamy kontakt z informatorami astralnymi. Rozwija sie bardzo nasza pamiec. Wraz z postepem musimy coraz wiecej zapamietywac. Nasza swiadomosc jest coraz bogatsza. Potrafimy juz nie tylko pisac i czytac, ale umiemy jezdzic samochodem w coraz wiekszym scisku. Umiemy obslugiwac cala mase elektrycnych i elekronicznych urzadzen. XX wiek przeobrazil zupelnie czlowieka pochodzacego z Europy, a on nauczyl innych. Mysle, ze teraz wystarczy juz tylko ustalic czstotliwosc nadawania fal, zeby sie przekonac o istnieniu informatowow astralnych.
Pamietam jeszcze czasy, kiedy przy zmarlym w Polsce czuwali ludzie w jego domu. Czuwanie trwalo trzy dni. Rodzina sama ubierala denata do trumny. Ciekawe jest to, ze do nieboszczyka rozmawiali przy ubieraniu. Nieboszczyk sztywnieje bardzo szybko po smierci i nie bylo latwo go ubrac, ale wiekszosc nieboszczykow reagowala na prosby ubierajacych. Przy zakladaniu roznych czesci garderoby prosili nieboszczyka o zgiecie reki czy nogi, o poddanie sie do uniesienia.
Trzy dni czuwali ludzie przy trumnie, bo w tym czasie kazdy nieboszczyk mogl sie jeszcze wybudzic. Medycyna polska udowodnila, ze jeszcze trzy dni po smierci rosna czlowiekowi paznokcie i wlosy. Wychodzi wiec z tego, ze mozg po stwierdzeniu zgonu jeszcze pracuje u kazdego czlowieka. Czyli kazdy czlowiek zapada najpierw w smiec kliniczna, z ktorej niektorzy sie wybudzaja i dlatego w Polsce tak wazne bylo to czuwanie przy zwlokach przez trzy dni.
Polska medycyna teoretycznie udowodnila tez istnienie duszy wazac czlowieka tuz przed smiercia i tuz po smierci. Polscy naukowcy stwierdzili, ze dusza ma swoja wage, dlatego zmienia sie ciezar czlowieka tuz po smierci, kiedy dusza z niego odchodzi.
|
|
|
Jestem tu tyle czasu ale niewiedziałem drogi liszaju że jesteśmy prawie że rówieśnikami mi pod koniec roku dobije zegar do cyfry 21. Wiem że nie ma sie czym szczycić że oglądam czasem TV ale leciał wczoraj właśnie Matrix 1 część, cholernie nie miałem ochoty oglądam zmeczony po całym tygodniu....odważyłem się, myśle sobie obejrze i posłucham dialogów, poczuje poszczególne momenty filmu. Ku mojemu zdziwieniu wszystko co naprawde jest ważne w wyjsciu z tej klatki codziennośći było zawarte od początku do momentu wyboru red/blue pigułki.
Wyobrażenie jak cieżko przebyć tak naprawde krótką droge jest przerażajace, wielu patrzy a tak naprawde tylko odsetek widzi.
Teija w pełni rozumiem wypowiedzi twoje syna na tematy opisane wyżej, sam nigdy nie miałem dziewczyny z jednej strony jej nie potrzebuje(wielu mi sie dziwi ze tak można), z 2 strony nie mam oczym gadać z płcią piękną od małego miałem coraz wieksze braki na tej płaszczyznie, chodz teraz przez studia sie polepszyło ale bez jakich owacji.
Takie same spojerzenie mam na przyjaciół naprawde cięzko w tych czasach kogoś w ten sposób nazwać, sam nawet o to specjalnie nie zabiegam, zostaje w cieniu, a tych których których kiedyś ,,znałem'' powoli zaczynam nie zauważać bo i tak jestem dla nich nikim więc po co im poświecać czas jesli sami cie mają gdzieś.
Niewiem jakie przesłanki nimi kierują czego chcą, z czego chcą cię ,,okraść''. Niestety nie mam takich umiejetności jak Włodek ale chyba nawet dobrze bo jeśli miałbym widzieć te szaro-czarne postacie smutna by była moja dusza.
Stare dusze które stworzyły podwaliny z których młodzi moga teraz korzystać w takim samym stopniu sami wykorzystuja i doskonalą bo sami znów są młodzi.
pozdrawiam
ps: Teija na tym forum nie musisz sie bać chyba że boisz sie prawdy i prawdziwych ludzi:)
|
|
|
|||
|
|||||||
|
|||
|
|||
Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi... |
|
|||
|
Jest dobrze a będzie jeszcze lepiej.
Jak sobie nie będziecie wyobrażać takich przypałów to wszystko będzie
dobre i będzie smakować.
I tak funkcjonuje świat
nie wiesz i będzie najlepiej jak w takiej nieświadomości dojdziesz do kresu swoich dni.
A swoja drogą co za świntuchy tu na forum takie rzeczy wspominają
przecież to wytwór sennych majaków,
to takie samo znęcanie się psychiczne nad sobą.
|
|
|
|||||
"Musimy stac sie w naszym zyciu dokladnie tym, czego chcemy doswiadczyc w naszym swiecie...." |
|
|||
|
Wracając do piwa - kupiłam kilka dni temu buteleczkę karmelowego z sokiem. Wyciągam ją: "na smutno, czy na wesoło"? Po czym odstawiam z powrotem, bo powodów jest tyle, że trudno zdecydować. Chyba kupię drugie - gorzkie, będzie lepszy wybór, łatwiej dopasować do emocji :)
Tylko nowy problem: które najpierw? :))
Niech dojrzewa i piwo i myśl.
|
|
|
Mnie jutro nalezy sie tort, wiec najlepszy bedzie w postaci airconiaku - powiedzialam mojemu panu. Tez slodki !
|
|
|
Hmm, już wczoraj przymierzałem się do odpowiedzi, ale trochę za mało się wysypiam ostatnio i musiałem nadrobić odpoczynkiem. Ano zrobił się tu chwilowo taki pesymistyczny dyskurs, nad którym warto się zastanowić. Wspominaliście o tych ograniczeniach u innych ludzi. Hmm, ja lubię siebie za to że, jeżeli mam z czymś problem to zdaje sobie z tego sprawę. Niczego przed sobą nie ukrywam. Jeżeli coś budzi we mnie strach, agresję, poczucie winy, niższości - specjalnie w to wnikam i zastanawiam się skąd się u mnie to wzięło. Ludzie mają ten problem z refleksją nad sobą, że od razu wiążą to ze słabością, poniżeniem samego siebie. Ja dosyć wcześnie zauważyłem, że to zwykła korekta, z której można przyswoić coś istotnego. Darek to czasem powtarzał, by nie postrzegać danego zagadnienia jednostronnie, a bardziej kompleksowo, całościowo. Dostrzegać wszystkie aspekty, w roli obserwatora na spokojnie. Ja jakoś tak wcześniej miałem dużo czasu na to, by dojść do tych samych wniosków, dostrzegając te zależności i skupiając się nad tym, czym jest świadomość. Pewnych rzeczy i tak się nie da przyśpieszyć, niezależnie jak często by to komuś tłumaczyć, niektórzy po prostu tego nie zrozumieją, dopóki ich indywidualna świadomość nie dojrzeje do poziomu rozmówcy, który zastanawia się nad sobą i nie przekroczy pewnych przełomowych doświadczeń. Oczywiście nie jest tak, że nie można na kogoś wpłynąć i stymulować go. Takim przykładem jest działalność Wendola, który ma duży wpływ na indywidualny rozwój wielu ludzi. Kiedy go poznałem okazało się, że są na tym świecie inni którzy doszli do podobnych wniosków, a niektórych rzeczy nauczyłem się od niego i przyswoiłem, choć przywykłem do jego sposobu działania i trochę mi to "spowszedniało". Dla wielu ludzi są to zupełnie nowe, odkrywcze sprawy, z którymi również się utożsamiają i które robią na nich duże wrażenie. Jak wszyscy poddaje się jeszcze różnym emocjom, ale zawsze powracam do szerszego spojrzenia na to wszystko z góry. Rzeczywiście ludzie dzisiaj potrafią być irytujący, zaślepieni swoimi małymi, prostymi sprawami. Utożsamiają się wyłącznie z produktami tych systemów, myśląc i zachowując się programami w skodyfikowany, zero-jedynkowy sposób, jakby nie było niczego po środku. Z mojej perspektywy ludzie mają mały zakres przejawiania swoich reakcji, bo mieści się w ograniczonym, przewidywalnym zakresie. Zdaję sobie sprawę że również w jakimś stopniu jestem od tego zależny, ale jest to o tyle dobre że umożliwia to dostrzeganie trendu, dając możliwość większego samostanowienia o sobie. Hmm, moje "tezy" nie są jakieś odkrywcze, nie wpadłem na nie wczoraj i nie wykluczone że niektórzy nudzą się, czytając. Ano z tego względu że nie są to dla mnie już rzeczy odkrywcze i sam bym się nudził, czytając po raz kolejny to, do czego sam doszedłem. Wiem że ludzie to rozwydrzona gawiedź której tylko "chleba i igrzysk" trzeba, ale oni też są tu w jakimś celu by się czegoś nauczyć. Też tego nie lubię, że nie da się z nimi porozmawiać o niczym innym prócz telewizji i pogody. Szkoda mi młodych ludzi, bo widzę jak się ze sobą męczą, bez możliwości otwarcia na siebie i innych, bez refleksji. Pragną miłości i zrozumienia, ale nie zawsze potrafią się otworzyć, bo nie zostali tego nauczeni i jest to postrzegane jako okazanie słabości. Niektórzy mają potencjał, ale nie wiedzą jak się za to zabrać. Gdyby tylko zaakceptowali pewne rzeczy, byli ze sobą bardziej szczerzy i wyciągnęli z tego wnioski, doszli by do podobnych. Słyszałem gdzieś nawet takie hasło "Nie bawisz się, nie żyjesz", no i faktycznie to wygląda tak, jakby niektórzy męczyli się za dnia i "nie żyli". W każdy zwykły, szary dzień muszą coś grać, udawać. Zmagać się z presją i niedowartościowaniem, potem muszą to odreagowywać np. poprzez używki i krzyczeć po nocach na ulicy. Ukłuto takie sformułowanie w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi, że wartość współczesnego człowieka można ocenić pod kątem ilości presji jaką jest w stanie znieść. Od dziecka trzeba przejść tresurę, ucząc się np. czym różni się chłopiec od dziewczynki w swojej społecznej roli. W małych miejscowościach jak moja, źle postrzegane jest kiedy ktoś nie chodzi jak wszyscy do kościoła. W szkole nie można pozwolić sobie na twórczość, tylko odtwórczość. Trzeba gromadzić i odtwarzać informacje, w taki sam sposób jak robi to komputer. Wyraźnie zaznacza się również kult siły fizycznej, bo jest to zawsze ostatni argument, do jakiego można się odwołać w razie różnicy zdań. Problemem są te systemy które tworzą rządzący, a tragedia ludzi polega na tym, że nieświadomie sami je napędzają. Choć jest wielu takich którym jest dobrze, wygodnie. Cieszą się przede wszystkim dobrami materialnymi i tak twardo się w tym okopali, że inne "wartości" zeszły na boczny tor. Niektórzy szaleją na jakichś wiecach antyglobalistycznych bojówek, bądź wykrzykując w sieci o przewinieniach NWO, ale otwarta walka z tym systemem, jest skazana na porażkę. Największym zagrożeniem dla nich, jest poszerzanie się samoświadomości u ludzi. Gromadzenie informacji z różnych dziedzin jest potrzebne, ale mam na myśli raczej rozwój duchowy. Hmm, miałem skrócić niektóre fragmenty, ale trudno. Być może padły tu kwestie które komuś wydały się nowe. Moja konkluzja jest taka, że rozwój świadomości, to proces indywidualny, wzrastający na przełomie wielu wcieleń. Który nie ogranicza się do jednej płaszczyzny i jest wielopoziomowy. Choć wiele rzeczy w tych kwestiach, jest już znanych i opisanych, można opierać na nich jakieś tam wnioski, na tą ziemską chwilę. Jednym z kluczowych celów w tym procesie jest nauczyć się współpracy. Planet na których rozegrał się podobny scenariusz do ziemskiego, było naprawdę wiele. Nie chcecie wiedzieć co by się działo, gdyby wiele ludzi i istot na Ziemi i wokół niej, nie pracowało nad tym, by ułatwić nam życie. Nie staram się specjalnie silić na optymizm czy pesymizm. Staram się raczej ulegać, tym szczerym reakcjom. Ja używam "uśmieszków" w swoich wiadomościach, kiedy faktycznie, szczerze, sam się do siebie śmieję. Z kolei pesymizm jest po prostu nie zdrowy i nim się człowiek obejrzy, po jakimś czasie zamienia się w zgorzkniałego krytyka, kiedy uruchamia się pod wpływem jakiegoś bodźca, klucza. Jeżeli dochodzą do tego jeszcze silne emocje, mamy gwarancje na odtwarzanie danej reakcji w sposób jaki się zaprogramowaliśmy. Poniekąd jest to zrozumiałe, bo tutaj nie można tak naprawdę, zrealizować się w pełni. I nadchodzi taki moment kiedy ma się wrażenie, że niewiele rzeczy cieszy, nie jest pełniejszych jakościowo, w taki sposób jaki chciało by się sobie życzyć. Jak to się mawia "Jak się nie ma, co się lubi...". W rozwoju własnej świadomości istotne jest to, by nie ulegać emocjom i zachować spokój obserwatora. Pomiędzy przeciwnikami i zwolennikami danego zagadnienia, dostrzegać tzw. "złoty środek" i szerszy kontekst całości. Ta rzeczywistość została skonstruowana w taki a nie inny sposób, w jakimś celu, a przejawy jej poszczególnych aspektów nie wykluczają się, a raczej dopełniają. Wendol mówił mi o swoich doświadczeniach z OOBE i tych związanych z wznoszeniem świadomości. Wtedy traci się to przywiązanie do postrzegania siebie w tych typowych, ziemskich realiach. Sam do pewnego stopnia doświadczyłem tego i nie chodzi o to by zaniedbać się w tym fizycznym aspekcie. Umożliwia to po prostu szerszy wgląd w zrozumienie siebie i tej rzeczywistości. Jest to potrzebne na pewnym etapie. Patrząc już na to z tej "góry", jest to proces w którym oddzielone fragmenty naszych świadomości, dostrzegają iluzję swojego oddzielenia od źródła i szukają łączności z własną Wyższą Jaźnią i Bogiem. Dobrze jest też pamiętać o wartości jaką odgrywają w życiu, pozytywne energie miłości, radości. Obecnie do Ziemi, każdego dnia docierają one w ilościach, jakie nie były spotykane od dawna, więc może być już tylko lepiej. Choć system będzie się jeszcze bronił przed zmianami i jakieś wstrząsy muszą nastąpić, nim w pełni pojawi się tu nowa polaryzacja.
|
|
|
Liszaj ten sam temat wlasnie zostal wczoraj poruszony na globalnej swiadomosci odnosnie szukania w innych winy, ale samemu nie mogac podjac jakich kolwiek dzialan ,,bo po co''
|
|
|
|||
Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi... |
|
tylko ze na globalnej widac juz zmeczenie autorów bo nontop ktos im cos zarzuca a widacN ze oni odslaniaja przed nami nowe newsy ktore publikuja jakies szanowane portale lub specjalistyczne stronki. Ale idioci zarzucaja ze ,,jak postraszycie i wywolacie chaos a potem w koncu nic sie nie wydarzy napewno nie przeprosicie''.
Najgorsze jest to ze od niedawna wszystko sie zaczyna rozpedzac i potrzeba nam sily ze nie poddac sie przed finalem. jak zwykle tylko przez ,,przypadek'' ktoś chce rzetelne i prawdziwe informacjie obsmiac. Ale wierze ze w koncu sie ta glupota skonczy i zwycierzy w koncu ,,ludzka cywilizacja i serce''
|
|
|
|||
Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi... |
|
Hmm, nie znam tego portalu "globalnej świadomości" i jakoś tak mało ostatnio wyszukuje podobnych informacji w sieci. Piszę własnymi słowami. Może to kolejny z tych "zbiegów okoliczności", chociaż te informacje przewijają się już coraz częściej. To dobrze że inni poruszają podobne tematy. Kto się trochę otworzy na to, ten coś zrozumie. Ano faktycznie. Zamiast pouczać czy unosić się w sprawach które nie robią już na mnie wrażenia, wolałem ująć to właśnie w formie własnych doświadczeń i przemyśleń, jak dobrze zauważyłeś Zbyszku. Chętnie poczytam jak Ty to postrzegasz i faktycznie miałem w trakcie pisania takie wrażenie, jakbym widział w tym trochę Twój sposób wypowiedzi. Też często poruszałeś ostatnimi czasy te kwestie, na swój sposób. No i widzicie jak to jest, że rozumiemy te sprawy na tyle dobrze, że nie trzeba właściwie więcej dodawać. Jest to o tyle dobre, że można sobie w ten sposób pozwolić na więcej szczerości i nie spotkać się z kpiną ze strony rozmówcy. Niektórzy boją się po prostu nawet o tym myśleć.
|
|
|
Liszaju, miło Cię czytać. Nie trać tej weny. Świetnie sobie radzisz.
To, co napisałam w mailu zacząłeś realizować. I tak trzymać!!! :)
Pisz jeszcze, bo piszesz mądrze, pozwól się czytać i daj się dalej dopingować. Nie wpuszczaj w swoje życie pesymizmu!!! Poczuj, że żyjesz (żyjesz po coś, choć jeszcze celu może nie widzisz).
pozdrawiam :)
|
|
|
O, nie zaglądałem parę godzin i już widzę że pojawiła się wzmianka na mój temat. Chyba przyciągnęłaś mnie myślami Dorota.
Hmm, przyznam że w pierwszym momencie poczułem się nieco skołowany tym dopingiem, jakby fanfary zatrąbiły mi nad uchem :)
Wiesz, to nie jest tak, że popadam w jakieś skrajności, bądź nagle teraz pod jakimś impulsem, zacząłem widzieć wszystko w lepszych barwach. Potrafię wyciągać wnioski z tego na co "choruję" i wiem skąd mnie się to wzięło. Wciąż mam jakiś tam problem i jestem zawiedziony sposobem bycia moich rówieśników, rozumiem ich, choć tak jak innym tutaj, przychodzi mi to czasem z trudem.
|
|
|
|||
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 108 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |