Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Anioły na Ziemi
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 125

Witam. Mam nadzieję, że ten temat zauważy wiele osób. Otóż pragnę by każdy kto ma jakiekolwiek ciekawe i w miarę możliwości prawdziwe informacje na temat aniołów stróżów, czy doświadczenia (choćby najmniejsze) będą niezmiernie mile widziane na tym forum. To bardzo dla mnie ważne. Nie chcę nikogo wykorzystywać. Mój mózg zawiera bardzo wiele informacji na ten temat, ale nadal dla mnie to jednak za mało. Ogromne dzięki będę składać osobom, które potraktują to jak najbardziej poważnie. Moja uwaga będzie ściśle poświęcona wszelkim pytaniom i podpowiedziom w razie jakichkolwiek niejasności. Proponuje informacje za informacje jeśli będzie taka konieczność, jednak anioły to, że tak to ujmę moja pasja i... no jest jeszcze kilka innych powodów dla których muszę dowiedzieć się więcej. Z góry dziękuję!

Causidicus

ja tez sie czuje na starszą niz jestem ,zle mi z tym bardzo.wlasnie wrocilam ze spotkania i znowu czulam Aniołki ,znów cudowna radosc a teraz to przezywam jeszcze trwam w tym stanie pzrez moment jeszcze;)mam tak jak ty Ocelot!jesli chodzi o dzieci tez czesto mysle o dziecinstwie marze by wrocic do tamtej beztroskosci.Zanim doszlam do tego stanu w którym jestem tez myslalam ,ze wyląduje w psychiatryku choc nie mam pewnosci ze kiedys to nie powroci.Causidicus nie zrozum mnie zle ,nie porownuje siebie do Ciebie tylko nakreslam Ci moją osobe i stany z przeszlosci,ja mam tyle pytań odnosnie sibei a nie mam z kim o tym porozmawiac a dobzre wiesz jak to ciąży na kims.równo rok temu zmarla mi bliska osoba ,ktora pomagal mi w tym ale teraz nie ma juz nikogo kto mnie zrozumie a wiadomo w zyciu kazdy chce byc rozumiany chocby pzrez jedna osobe.

Wiesz magdo zawsze znajdzie się ktoś do takich rozmów mozesz o tym pisać nawet tutaj chyba ze cie to krępuje i wolałabyć bardziej w 4 oczy no to juz trzeba blizszych odległosci ale napewno jakbyś z kimś z tego forum znalazła bliższa nic porozumienia albo ochote do rozmowy to nikt by nie odmówił o czywiscie jest to zalezne od ilosci mozliwego do wykorzystania czasu do rozmów:)

causidicus:
Uwierzcie że gdyby była taka możliwość, kto inny posiadałby to co mam ja. Powiem szczerze że te ,,dary" są straszne i niemiłe ale mam zahartowanie od małego i to jest we mnie od zawsze. Nie zawsze tego chce bo uważam się za osobę beznadziejną która tylko zużywa na tej planecie tlen i czasem myśle że lepiej gdyby mnie nie było, ale zawsze staram się jakoś naprawić moje istnienie dawaniem z siebie jak najwięcej. To więc raczej oczywiste że nie czuję się jak człowiek tylko jak cień. Czasem mi z tym dobrze i fakt: czasem też brakuje mi normalności ale nigdy żaden gniew nie był kierowany do nikogo- zwłaszcza do Boga. Zastanawiam się nawet czy nie powinni mnie zamknąć w psychiatryku.
Mateńko, matuchno, toż to nastepny załamany, choc powinien być szczęśliwy. Causidicus - zastanów się troszkę i ocknij się! Jeśli masz dar, to jest to dla ciebie błogosławieństwem a ty traktujesz to jak przekleństwo! Przemyśl sobie wszystko i zacznij analizować, gdzie i w jaki sposób mógłbyś go wykorzystać. Dostałaś go w jakimś celu!!! Zamiast marnować - wykorzystaj, daj coś z siebie innym. A przede wszystkim zaakceptuj fakt, że jesteś "inny"!!! Twoim zadaniem jest coś zrobić tu i teraz. Być może musisz do tego dojrzeć, być może potrzebujesz czasu, żeby dojrzeć, o co chodzi, jaki jest twój cel. Póki co, przygotuj się na wypełnienie swojego "powołania" i ćwicz "po drodze" swoje umiejętności. Wszystko, co nam się przydarza, jest w jakimś celu. W odpowiednim momencie życia okazuje się, że zebrane doświadczenia wzmocniły nas i przygotowały do czegoś, co jest jakimś celem życia. :) Po pierwsze - zacznij się uśmiechać i myśleć pozytywnie!!! Po drugie - zrób sobie analizę zdarzeń: kiedy, w jakich okolicznościach przydały ci się umiejętności Po trzecie - kiedy ich nie udało się wykorzystać (być może będziesz musiała podobne lekcje przerobić) Po czwarte - pokochaj siebie!!! Po piate - daj swoją miłość innym, potrzebują jej bardziej, niż myślisz (ale musisz zacząć od siebie) Po szóste - pokochaj swoją powłokę. :) Jak ma być dobrze, skoro w tobie jest tyle rezygnacji, tyle sprzeczności, załamania! Przy takim nastawieniu możesz raczej liczyć na przykre skutki. Psychiatryk - odradzam, rozmowę - polecam, na zmianę nastawienia - namawiam! :)

Kazdemu zdarza sie niestety chwila słabości, nawet naszemu wielkiemu przyjacielowi Wendolowi:) ale mi sie wydaje że ludzie przywajacy kolo mnie staja sie lepsi, wyczuwaja dobro to i potrafia sie nim dzielic.

błędny system wartości właśnie przypominam/odgrzałem :-) sobie film- 5 element i słowa- po co dawać wam życie- skoro i tak wiadomo co z nim zrobicie ale by nie popadać w skrajności- trzeba zaznaczyć że nasza egzystencja to taki balans po środku jest nadzieja, po niej rozpacz jest miłość.... to cali my, nie biali nie czarni lecz szarzy- nie którzy bardziej -niektórzy mniej- lecz bez tego ostatniego elementu, cementującego całość naszego jestestwa w tej jedynej prawdzie - kluczymy nie wiedząc kim jesteśmy- jak zagubieni i tu poszarpani cierpimy , ale może tak ma być wszystko żeśmy wymyślili, nikt STAMTĄD matrycy- nie zabrał

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

podobnie z jest napisane w rozmowach z bogiem na temat akceptacji: nie mój innym że są dobrymi ludzmi, jesli sam nie mozesz o sobie tego powiedziec, bo wtedy po czasie paja w tobie gniewe ze to ty jestes tym złym. podobnie bylo opisany przykład uczuć do jezusa: uczucue miłości, i nienawiści. gdy przyszedł i dawał ludziom nadzieje kochali go gdy zaczoł sprawiać cuda i nauczał prostymi naukami i zaczeli go nienawidzic bo on okazał sie w ich oczach prawie jak bóg, a oni mogli być tylko grzesznymi ludzmi, wiec z nienawisci do zabili. a po śmierci znowu zaczeli go kochać(miłować). znajomej zaczołem to tłumaczyc nie zrozumiała jak moge jej mówic ze jest tylko miłość i nienawiść, przeciez jest tak wiele od czuc ale wkoncu wszytkie pochodza od tych 2, no ale nic chcesz cos przekazac nie moze tego przyjac wiec potem musi borykac sie z swoimi bolaczkami(jeszcze zagłatwałymi) zamiast objac jakies prote. Ale kazdy ma swój czas do nauki ja wielu rzeczy nie wiem jeszcze zapewne nie raz w ryja dostane dosyc dotkliwie i bede wiedział jak tego uniknąc dobranoc wszystkim tym czasem:)

poruszyłeś ważną i ciekawą kwestie czujemy się gorsi gdy widzimy że komuś się coś lepiej zazdrość , złość , nienawiść, czemu nie nam... za to cieszymy się gdy coś komuś złego...czasem odbierając to nawet za własny awans i efekt własnej błędnie rozumianej kreatywności, żeśmy potrafili akurat tego uniknąć spotykamy to każdego dnia jak nie u innych to u siebie względem innych trzeba praktycznie całym umrzeć i narodzić się wewnętrznie duchowo na nowo by móc nawet w zwykłej grze po nie przejściu misji- móc uśmiechnąć się życzliwie z wyrazami szacunku i godności dla przeciwnika-ostatnio prawie mi się udaje :-) cała nasza szkoła, ten cały wyścig szczurów, zachowania falowe, być lepszym- od małego to tu diabeł mówi nam- witamy w klubie :-) a ode mnie również dobranoc :-)

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

dobranoc :)

Mój chrześniak (teraz ma jakieś 5 lat) niedawno powiedział mojej mamie (swojej babci), że była kiedyś jego mamą, a wczoraj powiedział mi: "idź do nieba i nie wracaj". Jego mama zwróciła mu uwagę, że to nieładnie tak mówić, ale ja odparłem, że rozumiem i że niedługo tak zrobię. Dzieci potrafią przekazywać różne treści "stamtąd" - kiedyś od swojej córeczki (miała wtedy jakieś 3 latka) usłyszałem: "ty jesteś księciem - nie przychodź tu więcej". No cóż - moja misja dobiega końca. Kiedyś od osoby dorosłej dostałem nawet przekaz - ni z gruszki, ni z pietruszki powiedziała mi: "ty nas zostawisz przez jedną kobietę".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
"ty nas zostawisz przez jedną kobietę".
Trudno ci sie od tej "jednej kobiety" wyzwolić. Chociaż szukasz kogoś innego, to i tak Ona będzie najważniejsza! Masz duży potencjał energetyczny, ludzie potrzebują twojej energii, dlatego do ciebie lgną. Bez problemu, na "skinięcie palca" mógłbyś mieć każdą kobietę, bo wszystkie sie tobą zachwycają i nawet narzucają się. Jeśli chcesz prawdziwego, szczerego związku uczuciowego - musisz najpierw zapanować nad tym, co się z toba dzieje, uporządkować swoje sprawy i dopiero zaczynać z "czystą kartą" nowy związek. Odejście stąd niczego nie załatwi, bo jest to ucieczka przed niezałatwionymi sprawami. Nie uciekaj do nieba, tylko stań na wysokości zadania :) Poza tym jesteś potrzebny swoim dzieciom. Mnie już dawno by nie było, gdyby nie dzieci. Podobno w trudnych chwilach "włącza" mi się druga linia życia. To mniej więcej tak, jak w szpitalach - jak zabraknie prądu - przechodzą na własne zasilanie. Podobno mam taką "zapasową linię życia" i dzięki temu wiele wytrzymałam. Teraz patrząc wstecz widzę, że to prawda - niejeden kończy ze sobą przy nieco mniejszych problemach od moich. Nie dałam się zaszczuć psychicznie, wytrymałam i jestem nadal. Jeżeli chcesz się poddać - jest to oznaką twojej słabości. Wez się w garść, bo ty w dołku - to katastrofa dla forum, że o tobie już nie wspomnę!!! :) A tak swoją drogą - nie chciałabym być w skórze tej, przez którą miałbyś nas zostawić :) Pozdrawiam - głowa do góry!!!:)

A ja to duszyczka raczej młodziutka:) ale czuje, że mam po co żyć..jestem szczęśliwa i drobne potknięcia mnie już tak nie bolą...nauczyłam się od świata brać też dobre, a nie tylko to co złe:)

a na te duże problemy mam siłe:)

Dareczku, tylko zaślepiona kobieta rzuci sie na ciebie. Myśląca i naorawdę kochająca będzie z boku czekała aż wszystko uporządkujesz, by przygotować miejsce dla niej na waszą wspólną drogę. Będzie cierpliwie czekała. Jeśli taką dostrzegasz - nie musisz odchodzić, tylko wez sie w garść. :) :) :)

Ancik!to nie jest takie proste jak Ci sie wydaje!jesli ja patzre na mojego znajomego i widze nekrolog przed oczami w moim (umusle oczywiscie) z wiekim jego wyraznie zaznaczonym i szacuej ze zostalo mu 2 lata,to jak uwazasz?jak bede dalej obcowac z ta osobą ?jak ja slucham od niego o jego planach cudownych?o pzreprowadzce na wies bo zawsze marzyl,i widze jakie bledy popelnia ,ze pewnych rzeczy sie nie nauczyl,to jak uwazasz ?ze ten dar to szczescie?wiesz jake to jest ciezkie?kiedy budze sie rano i czuje strach i n ie wiem o co chodzi po czym pije kawe i mysle mama,mama zle sie czuej trzeba zadzwonic i chwytam za sluchawke i dostaje potwierdzenie ze dawne dolegliwosci powrocily,o ktorych kazdy jej bliski na sama mysl dostaje paralizu.sa tez dobre pzreczucia czy sny ale nie wiele.

mial ktos jakies doswiadczenie z Aniolami ?jakąs historie?bo o tym mamy tu pisac;)

Magdalenko, Jezeli twój znajomy ma kłopoty i popełnia błędy, możesz otworzyć mu oczy w taki sposób, żeby nie wystraszyc go. Mając taką wiedzę o jego życiu - wykorzystaj to. W mojej rodzinie byli umierający - robiłam wszystko, żeby ich ostatnie chwile były pełne blasku. Do końca zycia nie wolno nam marnować tego, co nam dane. Do ostatniej chwili powinniśmy starać się, pracować nad sobą i nie zaniedbywać żadnej sprawy, żadnej chwili życia. Jeżeli możesz pomóc znajomemu - zrób to. Ciesz się z jego domku na wsi, odwiedzaj go i upewniaj, że dobrze robi, chwal za dobre rzeczy, "wskazuj palcem" to, co będzie dla niego dobre, bądz jego aniołem. Przy takim myśleniu, jakie teraz masz tylko go wystraszysz i rzeczywiście może być z nim zle. Co do choroby mamy - jeśli odbierasz sygnały o niej, to dzieje się to po to, żebyś coś dla mamy zrobiła. Masz ten dar w jakimś celu, musisz się nauczyć tak go wykorzystywać, żebyś dać coś z siebie innym. Sam dar, to za mało. Trzeba jeszcze dojrzeć do pracy z nim. Pracy dla innych. Jeśli innych pewne mysli napawają lekiem, paraliżują - możesz coś z tym zrobić, bo masz dar. Musisz być ponad wszystko, nabrać dystansu emocjonalnego i zacząć pracować. Przed tobą długa droga, ale warto na nią wejść. Wiem, co piszę, bo ja na tę drogę już weszłam. Przez kilka lat miałam wrażenie, że jestem obserwatorem swojego życia. Wszystko, co się działo, odbywało się obok mnie. Byłam we własnym, wewnętrznym kinie. Sama się nauczyłam wszystkiego. Teraz wiem, że mogę się tym podzielić. Czyli też po coś te moje doświadczenia były.

niestety on mnie nie sluchal nigdy tzn pewni ludzie nie sa do konca ze mna szczerzy i to wiem i czuje ,pomagam energetycznie ,modlitwa ,ale w pewnych sprawach nie moge nic zrobic ,mam zakaz ,albo moge cos zrobic ponad program ,ale ja strace cos lub bede miec wielki problem,wiec rezygnuje.mam pare sukcesow ,jeszcze Ancik dodam ze ten znajomy jest trudnym czlowiekeim ,dobrym ,ale postepuje w wielu kwestiach zle i ja nie moge nic zrobic ,nie zawsze sie da .on przeszedl zawal i ledwo z tego wyszedl i teraz ma takjakby szanse.dla mnie nie jest to latwe.kiedy bylam mala chcialam byc jasnowidzką, wrózka czy czarodziejką,a czym jestem t nie wiem.

magdalena2102:
ja tez sie czuje na starszą niz jestem ,zle mi z tym bardzo.wlasnie wrocilam ze spotkania i znowu czulam Aniołki ,znów cudowna radosc a teraz to przezywam jeszcze trwam w tym stanie pzrez moment jeszcze;)mam tak jak ty Ocelot!jesli chodzi o dzieci tez czesto mysle o dziecinstwie marze by wrocic do tamtej beztroskosci.Zanim doszlam do tego stanu w którym jestem tez myslalam ,ze wyląduje w psychiatryku choc nie mam pewnosci ze kiedys to nie powroci.Causidicus nie zrozum mnie zle ,nie porownuje siebie do Ciebie tylko nakreslam Ci moją osobe i stany z przeszlosci,ja mam tyle pytań odnosnie sibei a nie mam z kim o tym porozmawiac a dobzre wiesz jak to ciąży na kims.równo rok temu zmarla mi bliska osoba ,ktora pomagal mi w tym ale teraz nie ma juz nikogo kto mnie zrozumie a wiadomo w zyciu kazdy chce byc rozumiany chocby pzrez jedna osobe.
Chętnie pomogę ci we wszystkim na ten temat. Wiem jak to jest być samemu i nie zrozum mnie źle ale nie sądzę że ktokolwiek na tym forum zrozumie katusze jakie przeżywa mój umysł w czasie snu... NIKOMU nie życzę takich ,,darów" jakie posiadam ja choć przyznam szczerze że też wyczuwam wokół świat duchowy czy jak to ujęłaś aniołki ;) To bardzo trudne ale masz teraz mnie więc nie jesteś sama. Pisz do mnie na pocztę causidicus6@wp.pl Gwarantuję ci że postaram się ci pomóc najlepiej jak tylko potrafię.

Causidicus

Ancik1410:
Mateńko, matuchno, toż to nastepny załamany, choc powinien być szczęśliwy. Causidicus - zastanów się troszkę i ocknij się! Jeśli masz dar, to jest to dla ciebie błogosławieństwem a ty traktujesz to jak przekleństwo! Przemyśl sobie wszystko i zacznij analizować, gdzie i w jaki sposób mógłbyś go wykorzystać. Dostałaś go w jakimś celu!!! Zamiast marnować - wykorzystaj, daj coś z siebie innym. A przede wszystkim zaakceptuj fakt, że jesteś "inny"!!! Twoim zadaniem jest coś zrobić tu i teraz. Być może musisz do tego dojrzeć, być może potrzebujesz czasu, żeby dojrzeć, o co chodzi, jaki jest twój cel. Póki co, przygotuj się na wypełnienie swojego "powołania" i ćwicz "po drodze" swoje umiejętności. Wszystko, co nam się przydarza, jest w jakimś celu. W odpowiednim momencie życia okazuje się, że zebrane doświadczenia wzmocniły nas i przygotowały do czegoś, co jest jakimś celem życia. :) Po pierwsze - zacznij się uśmiechać i myśleć pozytywnie!!! Po drugie - zrób sobie analizę zdarzeń: kiedy, w jakich okolicznościach przydały ci się umiejętności Po trzecie - kiedy ich nie udało się wykorzystać (być może będziesz musiała podobne lekcje przerobić) Po czwarte - pokochaj siebie!!! Po piate - daj swoją miłość innym, potrzebują jej bardziej, niż myślisz (ale musisz zacząć od siebie) Po szóste - pokochaj swoją powłokę. :) Jak ma być dobrze, skoro w tobie jest tyle rezygnacji, tyle sprzeczności, załamania! Przy takim nastawieniu możesz raczej liczyć na przykre skutki. Psychiatryk - odradzam, rozmowę - polecam, na zmianę nastawienia - namawiam! :)
Czy ja piszę w jakimś obcym języku niezrozumiałym dla dzisiejszych ludzi? Człowieku jeśli chcesz tak bardzo wiedzieć dlaczego mój stan jest taki a nie inny to bardzo proszę. APEL DLA ZAINTERESOWANYCH (co jest jak czysty egoizm) MNĄ: Powiedz mi Ancik czy uznasz za wspaniałe od zawsze śnić noc w noc o śmierci nie zawsze miłej? Człowieku ja sypiam najwięcej po 3 godziny dziennie, a i to są katusze! Gdybyś chciał wejść do mojego mózgu w czasie snu to głowa by ci wybuchła po 5 sekundach. Jak ma się czuć 4 letnie dziecko któremu śni się śmierć ukochanej prababki?! I to tak właściwie najbardziej optymistyczna rzecz jaką kiedykolwiek zdarzyło mi się doświadczyć. CODZIENNIE Widzę takie rzeczy że nagrali by najdoskonalsze horrory wszechświata. A to dopiero pierwszy DAR jak ty to nazywasz. Szlag mnie trafia jak ktoś mi mówi że mam się oddawać więcej innym i korzystać z mojego DARU by im pomóc. Jakby do cholery tego nie robiła! Nie mam życia odkąd miałam 4 latka a i wcześniej miałam przechlapane w życiu prywatnym, rodzinnym czy jak wy to do cholery nazywacie. Nigdy, aż do tej pory się na to nie uskarżałam bo zawsze we wszystkim doszukuję się winy swojej nie czyjejś. Od zawsze wszystko biorę na siebie bo tak już mam i tak nakazuje moje nadwrażliwe sumienie. Zaakceptowałam już to że jestem inna ale to po prostu czasem bywa irytujące że gadasz z kimś i nagle ten ktoś gapi się na ciebie z pytaniem niemo wypisanym na twarzy ,,co do cholery jest z tobą nie tak?" i dopiero po chwili orientujesz się że właśnie powiedziałeś rzecz którą ta osoba dowie się najprawdopodobnie za jakiś miesiąc. Już nawet wiesz jak zareaguje. Co do pomocy, raz na zawsze ucinam wszelkie spekulacje. Pomagam na 100% siebie i nigdy mniej nawet jeśli ma mnie to kosztować życie (co w moim przypadku byłoby zbawieniem) Jeśli nie mam czasu staram się to nadrabiać na wszelkie możliwe sposoby. Nigdy nie odmawiam pomocy, no chyba że w czynieniu zła co jest raczej dosyć oczywiste. Pomagam fizycznie, psychicznie a nawet duchowo czy modlitewnie bo jestem pomocą misjonarską więc modlę się codzień za Australię i Oceanię. Staram się naprawiać to jak bardzo jestem beznadziejna i codzień rozmawiam z Bogiem. Dojrzewać już raczej nie mam jak bo cokolwiek by mnie nie nękało, jakiekolwiek pytanie zadane przeze mnie do Boga jest zawsze dokończone odpowiedzią nie ode mnie. Czemu chce do psychiatryka? Bo to nienormalne słyszeć obcy głos w głowie i czuć się cały czas obserwowanym. Nienormalne ale prawdziwe więc zastanawiam się w ile potrafią mi ludzie uwierzyć. Ponadto nienawidzę kłamstwa! Ja sama na tym forum jestem szczera i prawdziwa do bólu więc tego oczekuję od innych. Oczywiście przez to że wiem kiedy ktoś kłamie i co naprawdę myśli uważam ludzi za trochę nierozgarniętych, śmiesznych i żałosnych. Sama też taka jestem dlatego nadal podtrzymuję tezę że tylko marnuję tlen. Nigdy nie pokocham siebie i koniec, chyba że przejdę operację plastyczną czy cokolwiek co się robi by wyglądać lepiej. Uśmiecham się do każdego i porusza mnie do głębi jak widzę że obca osoba uśmiecha się do mnie. To jest najszczerszy uśmiech na świecie bo nie ma w nim żadnej presji czy fałszu. Piękny szczery uśmiech obcego. Widzę wokoło piękno i staram się je wydobywać z ludzi. Czasem udaje mi się doprowadzić do związków między ludźmi tak silnych że już nigdy się nie rozstają. Jestem zrezygnowana tylko w stosunku do siebie bo co do innych mam maxymalną ilość nadziei i zaufania (w szczególności do Boga), ale jestem na tyle naiwna że potem często jestem wykożystywana przez ludzi. Ale wiem że to moja wina. Czy żądam za dużo chcąc usłyszeć DZIĘKUJĘ? Może tak, ale wciąż mam nadzieję. Często mi się również zdarza że obcy ludzie podchodzą do mnie na ulicy i jak najlepszej przyjaciółce opowiadają o swoich kłopotach i ogólnie o całym życiu. Potem chce mi się płakać ze szczęścia że tacy silni i dobrzy ludzie istnieją. Jestem również niepoprawną romantyczką i kocham wrestling (John Cena jest świetny) a ponadto słucham tak różnorodnej muzyki że każdy znajdzie w mojej playliście coś dla siebie. Moja psycholog (u której byłam tylko jeden raz bo więcej mnie nie chciała w gabinecie) stwierdziła że jeszcze nigdy nie słyszała o osobie tak zróżnicowanej jak ja. Powiedziała że mam w sobie czerń, biel i szarość a to wszystko oddzielone jest radością i smutkiem, miłością i nienawiścią. Ciężko nadążyć za moim tokiem myślenia. Ponadto definitywnie stwierdziła że mam zdolności... jak to było? Paranormalne? Chyba tak.. po tym jak jej telefon nieprzerwanie wibrował blisko mnie i żyrandol zaczął się niespokojnie kręcić. Dla mnie to jest normalne ale i chore. WIĘC POWIEDZ MI DO CHOLERY JAK JA MAM BYĆ OPTYMISTYCZNA? Więcej już zrobić się nie da, a im więcej się modlę (z tego nigdy nie zrezygnuję, ani nie zmniejszę ilości!!!) czy rozmawiam z Bogiem tym więcej pojawia się we mnie nowych zdolności. Po co to wszystko napisałam? Bo oczekuję tylko zrozumienia.

Causidicus

magdalena2102:
mial ktos jakies doswiadczenie z Aniolami ?jakąs historie?bo o tym mamy tu pisac;)
Co do tego 100% racji.

Causidicus
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 125
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.