| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| samobójstwo | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 775 |
|
Jacy wy jestescie malostkowi, przecierz smierc to nic zlego, zasadniczo konsekwencje samobustwa sa oplakane dla duzy po smierci no ale jak by ktos zabil to luzz, tam juz nic nei boli, nie trzeba jesc, placic rachunkow, nie trzeba spac, jest cieplo caly czas, nie czuje sie strachu ani niepewnosci. Czlowiek zyje w ciaglej extazie (oczywiscie jak sie sam nei zabije) Ja sam juz bankrutuje, nei mam kasy na xLabs, ciezko z praca strasznie, nawet jak czlowiek chce cos samemu jakas inicjatywe to panstwo blokuje czlowieka. Mysle ze smierc to rozwiazanie dobre i czekam na naturalna smierc z utesknieniem.
|
|
|
Eeeeeee chyba troszeczke nie masz racji ale tak tylk troszeczke...
[%sig%]
|
|
|
I wy mowicie ze samobujca to czlowiek słaby...ja to doskonale wiem..własnie taki jestem...słaby,bezsilny..zasłaby by stapac po tym swiecie..nie widze zadnej przyszlosci przed soba...nie widze nic..ja mam dopiero 18 lat..ale juz mi sił brakuje...musze z tym skonczyc...
|
|
|
dziurexx masz racje proponuje spotkanie niedoszlych samobojcow zeby sie dogadac odnosnie smierci i jej zadania, a potem sie zobaczy... razemzawsze razniej bedzie sie zabic !
|
|
|
female - jak ktoś się zabija wpada jeszcze niżej niż jest teraz. W tamtym miejscu jest tak źle i niedobrze że teraźniejszość jest rajem.
pozdr.
|
|
|
Hehhehe dusza to jest czlowiek czlowiek jest dusza zyjaca .. czlowieka mozna zabic ale gdy idzie do nieba dostaje cialo duchowe.. tak mi napisal jeden ze swiadkow jehowy :P
|
|
|
Myślę, że nie powinno się oceniać ludzi chcących popełnić lub tych, co popełnili już ten krok, czasem jest to efekt impulsu, ale częściej jest to efekt długiej drogi, to, co doprowadza człowieka do samounicestwienia się nie trwa miesiąc, raczej próbować zrozumieć, sam o tym od jakiegoś czasu myślę, bo czuję, że znalazłem się w ślepej uliczce z której nie ma wyjścia, no... poza jednym, ale co to za wyjście a czuję że nie mam siły spróbować czegoś nowego, siły mam tyle żeby się rano zwlec z łóżka i jakoś nie mam uśmiechu na twarzy bo zaczyna się nowy dzień, ulgę czuję dopiero wieczorem jak zamykam oczy i idę spać, na znalezionym sposobie wyjścia ze złej sytuacji dobrze by było coś skorzystać poza końcem bólu a w przypadku śmierci to jest koniec, właśnie, koniec, bo ja nie wierzę w żadne niebo ani piekło, ludzkie życie nie jest więcej warte niż życie psa czy szczura, pewnie wiele osób to może oburzyć, ale uważam że tak właśnie jest, cenność ludzkiego życia wzrasta wraz z miejscem państwa w którym on żyje na liście zamożności krajów na świecie, są miejsca takie jak Afryka gdzie koza ma większą wartość niż człowiek, ludzie rodzą się i umierają w gorszych warunkach niż u nas zwierzęta hodowlane, są kraje gdzie nowonarodzone dzieci płci żeńskiej się zabija bo dziewczynka to kłopot dla rodziny bo trzeba dać posag jak będzie wychodzić za mąż itp/itd.. i niech mi ktoś wytłumaczy że to dlatego że bóg ma jakiś szczwany plan jak mawiał jeden z bohaterów serialu czarna żmija, tzw. wyższy cel. Gdzieś tam na górze w którymś poście ktoś napisał że człowiekowi trudno jest zaufać bogu i nie dziwię się, po takich rzeczach jak 2 wojna światowa, obozach zagłady itp kiedy na zdjęciach można zobaczyć stosy ludzkich ciał zwalanych do dołu, w takich obrazach nie ma nic ze świętości ludzkiego istnienia, przypominają mi te z epidemii szalonych krów kiedy to wybijano całe stada bydła i je potem palono, trochę to wszystko co napisałem pesymistyczne, ja nie chciałbym nikogo do samobójstwa namawiać ani też od tego odwodzić bo jako osoba też o tym mysląca nie bardzo mam podstawy. Wiem jedno, jesli ktoś podejmuje taki krok to musi być juz na krawędzi życia, czasami pomoże jedno słowo a czasami cała armia psychologów, domorosłych i tych kształconych nic nie wskóra, gdzieś czytałem że depresja to choroba o podłożu niejako biochemicznym, zaburzenie jakichś substancji w mózgu, ale fakt jest taki że dopóki nie ustapią przesłanki wpędzające człowieka w ten stan to marnie widzę szanse wyjścia z tego. A sposób, jak ktoś chce to jest wiele, cała masa mniej i bardziej makabrycznych, np. teraz jest zima a woda zimna, ponoć człowiek moze w takiej przeżyć dwie minuty, metoda chyba lepsza niż skok z dachu bo i tu i tu jest czas aby po zrobieniu tego kroku jeszcze się nad tym zastanowić ale w przypadku skoku do wody jest szansa na odkręcenie, zostajemy wtedy morsami i możemy się zapisać do jakiegoś kółka czy cóś ;-), pozdro dla wszystkich, i tych chcących i tych co postawili sobie misję ratować takich straceńców jak np ja, heh, sorry za ew. błędy ort. i styl, mam nadzieję ze nikt nie jest tak wrażliwy na pisownię i nie popełni z tego powodu samobójstwa;-)
|
|
|
pomysl co zrobic by bylo maxymalnie dlugo i bolesnie. moze ci przejda glupie pomysly.
samobójstwo nie jest rozwiazaniem. postaw sie w pozycji bliskich ktorych znasz. szczesliwi raczej nie beda. ale jesli nadal chcesz sie zabic to jedz na hawaje i pytaj o czynne wulkany i czy miejscowi przypadkiem nie poszukuja dziewicy jako ofiary.
troszke przesadzam ale samobojstwo to nie jest zadnym rozwiazaniem, a w chrzescijanstwie uznaje sie je za grzech smiertelny.
|
|
|
Też miałam taki okres w życiu, że najgorsze było dla mnie obudzenie się rano.
I to było całkiem niedawno.
Wieczory nie były dla mnie lepsze bo uświadomiałam sobie, że mija kolejny dzień i nic się nie zmieniło.
Noce były jeszcze gorsze niż wieczory bo takiego uczucia gorąca i niepokoju w klatce piersiowej nie czułam nigdy wcześniej i budziłam się nie przez koszmary, ale przez to dziwne mrowienie, gorąco i niepokój.
I faktycznie to nie pojawiło się nagle. Tak samo jak problem, z którym się borykałam i nadal borykam, nie był nagły, tylko narastał przez wiele miesięcy.
Przez wiele miesięcy narastały objawy strachu, niepokoju, smutku, zmęczenia, czarnych myśli itp., aż do momentu kulminacyjnego gdy miałam już po prostu dość!
Ostatnio weszłam na stronę internetową, na której wypowiadano się na temat depresji - miałam wszystkie objawy oprócz ewentualnych omamów. Sama nie wiedziałam wtedy, że jest aż tak źle. Po prostu byłam już wszystkim zmęczona, nie miałam już sił próbować dalej.
I faktycznie depresja związana jest z procesami biochemicznymi. Cale nasze życie na ziemi oparte jest na chemii. Organizm ludzki to jedna wielka maszyna - a mózg to regulator, który za pomocą hormonów steruje każdym procesem i każdym narządem. Podwzgórze dostaje impuls, wpływa na przysadkę mózgową, ta wpływa na produkcję hormonów, a one na wszystko. Organizm w ten sposób reaguje na różne impulsy ze świata zewnętrznego i doskonale sobie z nimi radzi. Gorzej, gdy jakieś negatywne impulsy działają na organizm zbyt długo. Wtedy się wszystko rozstraja. Określa się to mianem chorób psychosomatycznych – gdy psychika powoduje zaburzenia w organiźmie.
I jeszcze jedna rzecz - nikt na tym forum nikogo nie ocenia.
Po prostu ludzie starają się dzielić z innymi swoimi doświadczeniami i tak żeby inni nie popełniali ich błędów.
Tak samo ja – zaczęłam pisać na tym forum ponieważ w jednej z wypowiedzi przeczytałam słowa, które sama niedawno wypowiadałam, gdy już naprawdę byłam na skraju. Zaniepokoiło mnie to. Chciałam temu komuś oszczędzić moich przykrych doświadczeń.
Nikt tu nikogo nie ocenia.
Po prostu zadajemy pytania:
- wierzysz czy nie wierzysz w niebo i piekło, wiesz co będzie dalej?
- skąd wiesz, że za jakiś czas Twoja sytuacja się nie poprawi. Jeżeli teraz jest dno czy może być jeszcze gorzej?
- czy jest sens w Twojej śmierci?
- czy naprawdę nie ma dlaczego żyć?
Uwierz mi – ja wiem, że jest ciężko. Wiem, że jednego dnia można podjąć decyzję spróbuję jeszcze raz coś zmienić i wytrzymam, a następnego dnia człowiek już nie może, wyć mu się chce i znów ma czarne myśli!
Ale uwierz mi też, że czasami bywa lepiej i wiem ile w tym wszystkim złego odegrała moja nieodporna psychika. Uczę się odporności, czerpania jak najwięcej z pozytywnych emocji, nie reagowania na negatywne rzeczy, które się wokół mnie dzieją. Chcę się tego nauczyć bo chcę żyć. I nie wiem czy mi się uda to wszystko wytrzymać, ale śmierć oprócz ewentualnego końca cierpień (które nie jest wcale takie pewne, bo może to dopiero początek bólu – kto wie) – niczym innym mnie nie zachęca.
I nawet jakbym miała żyć bo uwielbiam wiosnę, to spróbuję bo jest to dla mnie wyraźniejsza perspektywa, choć może głupia.
Nie rób tego. Bo moim zdaniem nic Ci to nie da – a możesz jeszcze wiele stracić. Zastanów się. Zawsze na wszystko można spojrzeć z innej, lepszej perspektywy. „Nieszczęście zsyłane jest po to, abyśmy uważnej przyjrzeli się swojemu życiu”.
„Nie bój się ciemności. Oznaczają one, że tuż obok jest jakieś światelko” – wystarczy chcieć wyciągnąć rękę, mieć nadzieję i wierzyć!
Trzymaj się życia! Przemyśl to.
|
|
|
Brawo Aga! a co do chemi- niestety wszystkoi sie na niej opiera. Samobojstwo da ci tylko jedno- zdon i nic pozza tym.
|
|
|
Człowieku ty amsz depresje!!!!!ino trza sie lepiej odzywiac moze cos nie tak z twoim poziomem elektrolitow we krwi..moze potrzebujesz miłosci..krok po kroku i dasz rade..ino wsio w twoim umysle masz zła karme...czyli zakorzeniły sie w tobie złe mysli..i spij wiecej..wychodx na swierze powietrze...zacznij cos robic cos nie wielkiego...i zastanow skad sie to wzieło!!!....zawsze jest wyjscie zcasem go nie widac ino jak w grze...serio..ino tak jest imkuniec
|
|
|
a wy jeszcze rozwodzicie sie nad tym tematem....??
chyba wszystko juz zostalo powiedziane......nic dodac nic ująć!
|
|
|
dziurexxxx i wy ludzie tacy jak ja!!!
Ja tez uważam że życie jest czymś niewartym....nie warto na nim być...bo ja jestem kimś nie potrzebnym... mam 17 lat i życie nei ma sensu nic mi sie nie układa...wszystko wkur*** dookoła nie ma nic sensu.. coraz częściej przychodzą mi te myśli jak to zrobić... jak będzie tam po drugiej stronie jestem inna nie ma w moim otoczeniu kogos kto myśli tak jak ja.Myśle ze na tej stronie znajde ludzi z którymi popisze i będe miała temat rozmowy.. piszcie na e-maila płeć i wiek nie ma różnicy!!
|
|
|
dziurexxxx i wy ludzie tacy jak ja!!!
Ja tez uważam że życie jest czymś niewartym....nie warto na nim być...bo ja jestem kimś nie potrzebnym... mam 17 lat i życie nei ma sensu nic mi sie nie układa...wszystko wkur*** dookoła nie ma nic sensu.. coraz częściej przychodzą mi te myśli jak to zrobić... jak będzie tam po drugiej stronie jestem inna nie ma w moim otoczeniu kogos kto myśli tak jak ja.Myśle ze na tej stronie znajde ludzi z którymi popisze i będe miała temat rozmowy.. piszcie na e-maila płeć i wiek nie ma różnicy!!
|
|
|
Jolcia, każdy człowiek jest inny.
I właśnie to jest w człowieku ciekawe.
Proszę Cię, poczytaj najpierw wypowiedzi
z poprzednich stron,
ale wszystkie.
Może uda Ci się spojrzeć trochę inaczej na to zagadnienie.
Jak narazie
pozdrawiam!
|
|
|
Aga dała Ci jak najbardziej słuszną porade.. poczytaj sobie wszystkie posty w tym temacie..naprawde warto.
[%sig%]
|
|
|
Nie czytałem tematu, więc jeśli ktoś podał to co ja napiszę to przepraszam.
Do samobójstwa polecam czad. Nie dość że bezboleśnie to jeszcze czujesz słodki zapach. Po prostu zasypiasz od niego i... umierasz.
|
|
|
Dobre Luki!! W końcu! i moze nawet nikt sie nie zorientuje ze to samobój - wadliwe piece sa dość powszechne.
Przeczytałem już wszystkie posty w tym temacie i widze ze większość z was to młodzi ludzie, gdy ma się lat naście i człowiek wkracza w świat jest prawdziwe zawirowanie myśli. Ja to wiem i dlatego gdy 12 lat temu pierwszy raz zakołotała mi taka myśl (mialem lat 14), no bo po co zyc komuś kto jest tylko popychadłem dla rówieśników - nigdy nie umialem krzywdzic fizycznie ludzi, wiec oni to wykorzystywali (wiadomo, banda zlego na 1). Nie podjąłem jednak próby bo konczylem podstawówkę i miałem nadzieję ze zmiana otoczenia mi pomoże, mówiłem sam do siebie - muszę byc twardy i nie dać się zrobić ofiarą. No i udało się nie byłem już ofiarą, byłem tylko odrzutkiem. Ale myśli nie minęły, no bo jak miały minąć komuś kto poza szkoła 24/h siedział w domu, nie ma kolegów (nie mówiąc o przyjaciołach). No ale trzymałem się dalej, nawet miałem lepiej od wszystkich, gdy ich obserwowałem jak się pocą przed maturą czy sprawdzianem. Ja nie miałem tego problemu, dla mnie sukcesem był kolejny dzień który udało się "przeżyć" i tyle. Tyle starczyło zeby skończyć szkołę średnią, na studia się nie dostałem, no i to był dobry powód! Ale zaraz pomyślałem że przecierz moge iść do woja i skończyć efektownie. Poszłem do wojska no i też je przeżyłem, oczywiście tylko dla tego że martwiło mnie to że jak się zabiję w woju to będą gadać - jaki on słaby był i takie tam, nie powinno mnie to juz w sumie obchodzić, ale jest coś jeszcze rodzina - co oni by czuli gdyby usłyszeli różne bzdury? W woju odreagowując to że muszę żyć dla innych popadłem w narkomanię (tkwię w niej do dziś). Służba dla narodu się zkończyła i co?? co robić, w tym chorym kraju nie da się zyc, wyjechałem do niemiec. Tam popracowałem 1 rok i mi się znudziło (pieniądze jednak nie dają szczęscia), wruciłem do kraju no bo tu chciałem umrzeć. No ale znowu przyszła myśl - zanim odejdziesz zrób coś. No to zrobiłem napad z bronią w ręku. Odsiadka. 1 rok, było nieźle z 1 powodu. Znowu miałem po co żyć - no bo jak to nie wytrzymał w kiciu?? Wyszłem i nadal jest tak samo chujowo, co zarobie to przećpam, ale jakbym nie ćpał to już bym nie żył.
W tym momencie żyję tylko dlatego że wiem że jest choć 1 osoba na tym świecie która po moim samobójstwie cierpiałaby bardziej niż ja cierpie zyjąc. Więc co tam poświęce się, ale czasem nie wytrzymuję i mam okropne myśli, no bo gdyby ta osoba umarła to ja już nie miał bym żadnych przeszkód.
Nie wierzę w boga, nie wierzę w życie po śmierci, nie mam żadnego celu dla którego mógłbym żyć, a żyję, nie zasługując na to.
W większości postów odradzacie samobójstwo, tłumacząc to różnymi bzdurami (no bo skąd możecie wiedzieć co jest po śmierci?? stamtąd się nie wraca, i dlaczego samobójca ma być traktowany inaczej??) mnie raczej już nikt nie przekona. Teraz czekam i w końcu się doczekam, a Wy sami powiedzcie czy taki ktoś kto życzy własnej matce śmierci, żeby mógł sam się zabić zasługuje na życie? Odpowiedź jest jedna i wszyscy ją znamy.
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 775 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |