Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Czakry energia kundalini
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 83

http://www.eioba.pl/a85158/czakry_opis http://www.eioba.pl/a75478/kundalini_joga_seks_czy_kult_bogini

mialem na mysli kosciol jako instytucje a co do ludzi to racja napewno bylo i jest wielu dobrych z powolania jak to sie mowi a czy go wykonczyli czy ja wiem chyba mial juz swoje latka i wg mnie pewnie chcieliby go utrzymac na dluzej bo poruszal zesze ludzi na calym swiecie w jego czasach kosciol juz nie mial takiej wladzy wyniklo to chyba z wiekszej swiadomosci ludzi nie jestem historykiem ale chyba zaczelo sie od reformacji Lutera Lutra ktory glosil chyba ze kazdy ma prawo do swojej interpretacji wiary potem byla jakas kontrreformacja podejzewam ze chodzilo o to ze chcieli utrzymac dawny status ale ludzie juz na to nie poszli wiec musieli zlagodniec po wiekach indoktrynacji krucjat przesladowan i jeszcze takie tam musieli zadbac o swoj ze tak powiem elektorat i utrzymac wladze czy przetrwac wogole wiec zlagodnieli i nie ma juz palenia na stosie np cale szczescie :) a teraz sa pewnie w kropce i nie wiedza co robic dalej

musieli skonczyc ze swieta inkwizycja co pewnie im do tej pory bardzo sie nie podoba ale co ma to sie do tematu tego to nie wiem :)

szesciopac1:
ale co ma to sie do tematu tego to nie wiem
proponuję wyskoczyć do jakiegoś spożywczego zakupić zgrzewkę piwa lub czegoś bardziej konkretnego i po prostu wrócić do domu wejść w radość usiąść przed komputerem wejść w internet i obejrzeć http://www.youtube.com/user/michalxl600#p/u/90/z1J2Gfpx7vg Fajnie dziadek nas nazwał że papuasi jesteśmy dla grabiącej nas cywilizacji i wyjaśnił jak na to patrzeć ale bez wejścia w radość nie polecam oglądania tego dalej można sobie inne oglądać ale zostawię to do decyzji radosnego umysłu Bo tam wszystko fajne. http://www.youtube.com/user/michalxl600#p/u/55/1YcztKyx4T4 Bez wejścia w radość to subtelności się nie wyłowi. pozdrawiam

Może o biologi DNA i genach http://www.youtube.com/user/starshielder#p/u/40/lQmmD2JWwIs tu kolejna część wykładowca wyjaśnia że gen może być włączony tylko przez czynnik zewnętrzny gen nie decyduje sam za siebie czyli że środowisko wpływa na to co zostanie wybrane przez komórkę jako program do realizacji.

Dobre było by do prawdziwej historii świata Mapę namalowali Niemcy to co można się spodziewać http://www.youtube.com/watch?v=bjRxAGhLgmw#t=150s

Liptona warto sobie od czasu do czasu odświeżyć, dla większego zdrowia psychicznego.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=t4gOhr99Mfk po rosyjsku mówi trudne rzeczy że mentalne ciało wpływa ciało fizyczne że kiedyś widział w Rosji więcej pięknych ludzi a teraz jest proces upadku w sferze psychicznej. Mówi różne rzeczy to jest wątek końcowy.

http://www.youtube.com/watch?v=eMKwqEcO4YI&feature=related po rosyjsku Myślę że Darek mógłby sobie rzucić okiem To jest o funkcjonowaniu energetycznym kobiety i mężczyzny sensie poligamii

Inna sprawa że to już było kiedyś tylko czasem później przychodzi zrozumienie a może za każdym razem mając więcej przemyśleń inaczej patrzymy na problem i inaczej go oglądamy i odkrywamy.

Istotą poligamii jest przyjaźń miedzy osobami w związku. Tak iż nie ma rozwodów w takich związkach. Bo wszyscy dzieląc się między sobą nie są egoistyczni nie ciągną tylko do siebie i dla siebie. I wspomagają siebie tym.

To prawda, ze jak jest zdrowie, to jest wszystko oprocz milosci. Milosc, to bardzo przechodnie uczucie. Wiekszosc ludzi w dalszym ciagu sie z niej smieje i ja wysmiewa. Milosc jest uwazana za cos bardzo wstydliwego i czasem nawet wstretnego, bo niweluje najokrutniejsze zamiary wzgledem wszystkiego co zyje. Milosci nie da sie kupic ani zamowic. Nikt nie naprowadzi czlowieka na milosc. Tak latwo powiedziec - zakochaj sie, wtedy wszystkie bolaczki ci przejda, a zycie nabierze barw i spokoju. Milosc jest wszechpotezna. Boja sie wiec jej wladcy, rodzice swoich dzieci [bogatych najczesciej] i boi sie jej czlowiek najzwyklejszy, bo milosc krzyzuje mu plany - czasem wrecz niecne nawet. Milosc sie blaka na tej Ziemi, nie majac coraz czesciej dostepu do ludzi. Najbiedniejszy jest w dalszym ciagu czlowiek, ktory nie zaznal uczucia milosci. Milosc, to cos tak wspanialego, ze jej brak powoduje prawdziwa nedze, ktora juz nie tylko dotyka narody, ale i sama Ziemie.

Milosc cd. Milosc to czucie. Takie samo jak smak, zapach, bol, podnieta, zimno czy cieplo i tak dalej. Czlowiek pamieta np. smak czy zapach wspanialych rzeczy. Mozg nasz rejestruje czasem na stale te mile doznania. Mozg je pielegnuje. Milosc tez nalezaloby pielegnowac, bo dzieki niej staje sie zawsze wiele dobrego. Czlowiek kochajacy czlowieka stara sie dla niego stworzyc najlepsze warunki. Jezeli ten czlowiek kocha jeszcze otaczajacy go swiat, to go nie niszczy dla poprawy warunkow dla wybranej osoby i dla siebie. Nasza milosc wlasna jest najbardziej silna. O siebie dbamy najlepiej jak potrafimy, czesto nawet kosztem innych ludzi i swiata nas otaczajacego. Czucie milosci mozna przyrownac do czucia bolu. Sa ludzie, ktorzy nigdy go nie doswiadczaja swiadomie. Milosci do drugiego czlowieka nie doswiadczaja czesciej jak bolu. Tak statystycznie to wychodzi. Coraz czesciej milosc wlasna jest tak absorujaca, ze brak jest czasu i ochoty na przyjrzenie sie drugiemu czlowiekowi i swiatu go otaczajacego. Brak milosci powoduje degeneracje zycia powszechnego !

http://www.youtube.com/watch?v=trk7Pl4HlGk&feature=related niestety po rosyjsku do analizy rzeczywistości właśnie pod wzlędem odbioru tego co na zewnątrz a co jak to wygląda dla naszego mózgu. Nasz świat jest tylko tymi impulsami elektrycznymi przebiegającymi od naszych zmysłów budowany w obraz który nasz mózg przerabia w swoim wnętrzu w jakąś dla niego czytelną całość. Dlatego może niektórzy mają ten odbiór rzeczywistości z zewnątrz zakłócony.

Znaczy, pytanie postawione jest wyższej natury Czym jest to coś i jak działa to co decyduje jak ma wyglądać i trwać ten zewnętrzny świat materialny żeby nasz mózg miał co analizować jako zewnętrzność.

nicze:
żeby nasz mózg miał co analizować jako zewnętrzność
w zasadzie słuszne i bardzo dobre pytanie ciągle szukamy złotego środka na to by wszystko zdiagnozować poznać i stwierdzić Boga nie ma ja jestem jak Bóg jako człowiek wszystko wiem wszystko potrafię z uwielbienia i przyzwyczajenia dla siebie samego negując wszystkiemu co niewidoczne duchowe wzniosłe z lubości dla wygody władzy majątku którym można cieszyć się wiecznie a wszystko dlatego że nie chcemy wierzyć nie potrafimy zrozumieć że wszyscy jesteśmy jednością choć tu podzieloną tam skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy ograniczenia będą znikać a my się łączyć będąc cząstką, częścią istoty pod pojęciem nam znanym jako Bóg czas i przestrzeń stworzyły największy superkomputer i bazę wiedzy jaka kiedykolwiek mogła powstać do której z pewnością świadomość poza czasem może się odwołać w każdej chwili i to główny jej cel a korzystając z nam rozumianej fizyki kwantowej dokonywać różnych operacji przeliczeń zmian kreując coś mega pięknego i z tego punktu widzenia nie potrzebujemy panować nad wiecznością, wiedzą- z punktu widzenia tego wymiaru co nie znaczy że nie powinniśmy dbać o powierzone dobro, kreować tworzyć bo to jako świadomość mamy we krwi :-) taka pierwotna choroba cała fizyczność subtelność i jej odczuwanie nam znane powstała w wyniku rekombinacji jak każdy matrix doskonalszy jako kolejna pętla w nowej rzeczywistości przestrzeni czasie jako kolejny wymiar w naszym rozumieniu czyli poza nami są inne fizyczności inaczej pojmowane choć istoty świadome nie koniecznie tam żyjące mogą mieć tego świadomość ale z jej poziomu kreują pewnymi składowymi wpływającymi na kształt całości w odległej przyszłości inną od naszej czyli w naszej rzeczywistości fizycznej pierwotna świadomość rozlana pomiędzy jej nośniki i zastaną rzeczywistość co za tym idzie mozliwości terraformowania własnym chciejstwem i pragnieniami kreowała dzisiejszy świat od poziomu atomu po strukturę wszechświata od nam znanych bakterii po to co uważamy za będące na szczycie jako nośnik świadomości w świecie fizycznym naszym chyba człowiek choć bardzo dumny i egoistyczny :-) zmiana jakiegokolwiek elementu gdzieś kiedyś w strukturze atomu stworzyła by zupełnie inną rzeczywistość- nawet taką w której zmysły nie postrzegają fal dźwiękowych czy elektromagnetycznych a korzystając z zupełnie innych oddziaływań oczywiście to wszystko z pogranicza sf bo nauce daleko będzie do sformułowania takiej hipotezy pozdrawiam

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

zbyszek123:
oczywiście to wszystko z pogranicza sf bo nauce daleko będzie do sformułowania takiej hipotezy
Nauka jest tylko narzędziem rządzenia światem. My tutaj nie staramy się uprawiać czystej sf tylko postrzegać narzędzia do pełniejszego pojmowania tego co nas otacza. Często dokładnie oglądamy coś co nie wygląda poważnie ale po obróbce logicznej dostajemy coś przyzwoicie sensownego. Poza wątkami dyskusji między Darkiem a Gośką które akurat maja mało sensu bo Darek poddaje się jej prowadzeniu problemu. A przecież oczywiste jest że ona chce tu wszystkich uziemić na bardzo ograniczonym poziomie żebyśmy tak reagowali jak Ona kiwnie palcem. to też ma wymiar doświadczalno naukowy ale bez przesady. Ja reaguję tylko wtedy gdy istotnie uważam że w ramach dyskusji osiągnę jakiś nowy poziom zrozumienia. Albo ktoś inny zrozumie w czym jest gra. Wracając do problemu we wnętrzności postrzegania przez nasz mózg sygnałów elektrycznych pochodzących od zmysłów na coś czym może operować jako zewnętrzna rzeczywistość to problem jakiejś zmiany w tej rzeczywistości może wynikać z nie sprzeczności z czymś już istniejącym. Czyli to co Zbyszek wspomina że zmiana czegoś w strukturze materii mogła by odmienić całą naszą rzeczywistość to nie jest tylko fantazją jeśli by znalazł stabilny model w którym mogło by to trwać. A potem aby nasze zmysły wewnątrz naszych mózgów mogły by to przerobić z sygnałów elektrycznych na coś nie sprzecznego. Pozdrawiam

Wrona:
Coraz czesciej milosc wlasna jest tak absorujaca, ze brak jest czasu i ochoty na przyjrzenie sie drugiemu czlowiekowi i swiatu go otaczajacego.
Mylisz pojęcia. To o czym mówisz, to nie "miłość własna", tylko egoizm i objaw kompleksów. Żeby kochać drugiego człowieka, trzeba najpierw kochać siebie - tak to działa, i wtedy kochasz innych niejako "automatycznie" - po prostu ogólnie KOCHASZ, co nie oznacza, że z każdym chciałbyś się mocno spoufalić :) Natomiast to, o czym piszesz, to dokładnie brak miłości własnej, i jedynie próba wypełnienia tego braku jakimś substytutem. Tak to już jest z kompleksami i brakami, że człowiek działa wtedy przesadnie, ale tych kwestii nie da się oszukać, czy czymś zastąpić. To tak, jak byś pustkę duchową chciała wypełnić dobrami materialnymi - nie da się, choć wielu próbuje :) Są tacy, którzy szukają drugiego człowieka, by ktoś dał im miłość - miłość, której sami do siebie nie mają i nie będą potrafili jej odwzajemnić, czyli prawdziwie kochać tej drugiej osoby. Ja np. na dzień dzisiejszy jestem jeszcze sam i najbardziej brakuje mi dziewczyny, którą mógłbym przytulać, opiekować się nią, sprawiać jej przyjemność i cieszyć się, że jest szczęśliwa. Po prostu miłości własnej mam już za dużo i muszę się nią podzielić, bo się przelewa :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Brak miłości wynika często z braku właściwego dzieciństwa. Ale to potem jest nie do odrobienia ktoś jest trwale spaczony.

Dziecinstwo prawie wszyscy ludzie maja jednakowe. Trudno jest ludziom kochac rodzicow, ktorzy ciagle pouczaja i karza za wieksze przewinienia lub nieposluszenstwo. Trudno jest tez kochac mlodsze rodzenstwo, ktore swawolnie niszczy nasze poczynania. Rodzice czesto zdobywaja sie na to, ze kupuja jakies zwierzatko, ktore my wychowujemy w wozeczku dla lalek, a przedszkole czy szkola uczy dziecko kochac przyrode. Uczy nas jej piekna. Taki bodziec u czlowieka zawsze wyzwala milosc. W zyciu doroslym dziecinstwo juz sie nie liczy. Czlowiek staje sie dorosly, kiedy samodzielnie potrafi ocenic sytuacje nawet najbardziej skomplikowana. Nie wszyscy wiec duzi ludzie sa dorosli i nie wszyscy mali ludzie sa dziecmi. Wlasnie milosc jest tego wykladnikiem. Dzieki milosci powstaje wlasciwa ocena drugiego czlowieka. Jak nie ma milosci, to jest to tez bardzo wazny sygnal, na ktory bardzo powinnismy zwracac uwage.

Wrona:
Dziecinstwo prawie wszyscy ludzie maja jednakowe.
Właśnie to czy poświęca im się więcej czy mniej czasu powoduje to ze potem mogą z siebie więcej dawać innym nie oczekując natychmiastowej równoważności czy w ogóle nie licząc na to. Jeśli rodzeństwo między sobą sobie dokucza to też jest problem że nie poświęcono im uwagi i nie nauczona aby akceptowały czyjeś drugich wartości bo nie kochano ich. Ktoś wychował się na samoluba samotnie w łóżeczku otoczony tylko nieczułymi zabawkami a teraz ma widzieć cudze potrzeby cudze wartości. Taka osoba jest wrażliwa ale głównie na swoim punkcie widzenia. Taka osoba myśli logicznie ale wybiera takie działania które tylko jej służą a miłość jest dla niej miłością własną. Symuluje pewne stany które są pozorem dla otoczenia nie ma w nich uczuć tylko wygoda. I tu jest problem że takie osoby nie są winne stanowi rzeczy jaki ich dotyka ale z drugiej strony zawsze przeliczą czy bilans zysków jaki poniosą w kontaktach z otoczeniem będzie dodatni i nie zrobią nic co by nie było bezpośrednio opłacalne.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 83
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.