Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Amerykanizm
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 162
Poprzednia strona | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | Następna strona

Jankowski: Amerykanizm - ideologia intelektualnej prostytucji [2007-11-12 06:36:18] "Antyamerykanizm" to wg współczesnej filozofii przemysłowej prezentowanie i konfrontowanie niezależnych poglądów na forum publicznym. Innymi słowy "antyracjonalna" i "antyamerykańska" stała się więc sama demokracja. "Marksizujący postmoderniści, zieloni, antyglobaliści, rozbrojeniowcy i pacyfiści, antyimperialiści, antykapitaliści, ekolodzy, orędownicy pokoju i antyrasiści są (...) towarzyszami drogi (...) antyamerykanizmu, wojującego islamu i antysemityzmu" - takimi treściami inspiruje swych czytelników w sposób nieprzejednany jedna z najpłodniejszych wylęgarni talentów polskiego piśmiennictwa korporacyjnego, opiniotwórczy magazyn "Wprost", który zdecydował się w roku 2007 wydać wspominki PRL-owskiej propagandy. Najwyraźniej komuś w redakcji łezka w oku się zakręciła.[1] Choć słownik języka polskiego nie mówi nam nic na temat "antyamerykanizmu", neologizm ten okazał się funkcjonalnym elementem żargonu publicystycznego w agresywnej technice perswazji, której celem jest wytworzenie społecznej aprobaty dla panującego systemu ekonomicznego i usankcjonowanej globalnej hierarchii. Sztandarowi demagodzy magazynu "Wprost" niejednokrotnie ujawniali swą dewocję z ekshibicjonistycznym uniesieniem. Szewach Weiss demaskował "antyamerykanizm" jako "antyracjonalizm".[2] Ktoś inny nazywał go "największym zboczeniem świata".[3] Tytan intelektu, Jan Winiecki, zabłysnął chyba najjaśniej, tłumacząc, że antyamerykanizm to "kompleks niższości, połączony z zawiścią wobec ludzi sukcesu i kraju sukcesu, wobec Amerykanów i Stanów Zjednoczonych", który "obserwujemy od lat". Nasilenie nastrojów antyamerykańskich, wyjaśniał ten znawca przedmiotu, związane jest z "narastaniem świadomości własnej impotencji".[4] Rozumiemy więc, jak trudną i delikatną misję socjotechniczną dźwiga na swych barkach redakcja czasopisma, którą kieruje pragnienie bezkompromisowej walki z impotencją. Jest to przecież walka z wszystkimi ideologiami, które kroczą wspólną drogą antyamerykanizmu. Nie odkryjemy Ameryki, stwierdzając, że jedną z rzeczy, najbardziej uporczywie akcentowanych w naszej współczesnej korporacyjnej kulturze, jest uprzedzenie do wszelkich ideologii. Quasi dyskusja polityczna, w jakiej zatonęły już dawno resztki zdrowego rozsądku, toczy się w atmosferze absurdalnego przekonania, że obiektywną opinię może wyrażać tylko człowiek nie posądzony o sympatyzowanie z jakąkolwiek rozpoznaną ideologią. Celem masmediów jest kształtowanie przekonania, że nowoczesna kultura przemysłowa nie jest wytworem żadnej ideologii, a poglądy tych, którzy jej bronią, są obiektywne, naturalne i zdrowe. Wiąże się z tym wyraźne niezrozumienie zagadnienia, wskazujące na poziom ogólnej wiedzy na tematy społeczne w środowiskach najbardziej narażonych na korporacyjną indoktrynację. "Ideologie - czytamy w podręczniku do socjologii - to systemy opisowych i normatywnych przekonań i zasad, które bądź tłumaczą i uzasadniają społeczny status quo, bądź też, w przypadku kontr-ideologii, nawołują do rozwiązań alternatywnych i je uzasadniają". Ideologie to "ekrany poprzez które postrzegamy świat".[5] Przypuszczenie, że możliwe jest myślenie niezależne od ideologii, która nasze myślenie kształtuje, świadczy o wyraźnym niezrozumieniu tego pojęcia. Samo określenie "antyamerykanizm" implikuje konieczność istnienia amerykanizmu, choć dobrze przeszkolony propagandysta unika tej konkluzji jak ognia. To stanowisko doskonale ilustruje oświadczenie pewnego podziwianego we "Wprost" filozofa, który popisał się kiedyś wyczuciem obiektywizmu, mówiąc o sobie, że "nie ma poglądów proamerykańskich, lecz anty-antyamerykańskie". Kredo swojej filozofii przedstawił zaś następująco: "nikt nie może twierdzić, że Ameryka zagraża światowemu pokojowi, chyba że jest oślepiony i ogłuszony nienawiścią, która przesłoniła mu rzeczywistość".[6] Opinia ta ma duże znaczenie dla zrozumienia mechanizmu, jakim posługuje się każda propaganda, pojmowana jako technika perswazji, której celem jest kształtowanie opinii publicznej w duchu akceptacji istniejącej hierarchii społecznej, a więc w duchu kryptoamerykanizmu. Zadaniem propagandysty, wynajętego do prezentacji światopoglądu, stworzonego przez rządzące elity, jest opisywanie rzeczywistości jako konsekwencji naturalnych procesów, niezależnych od woli i wizji rządzących. Współczesna ekonomia giełdowa uchodzi za naukę, która funkcjonuje w sposób podobny do meteorologii. Doniesienie w rodzaju: "zachmurzenie na Wall Street pogarsza nastroje graczy" nie zdziwiłoby przecież nikogo. Rozpromienionym w słońcu, "naturalnym" procesom rozwoju gospodarczego stają jednak na drodze, trzaskające gromami niczym ponure burzowe chmury, wrogie ideologie, powstałe z "zawiści wobec ludzi sukcesu", jak wyjaśnia Winiecki. Ich twórcy - wichrzyciele porządku, "antyamerykaniści" a nawet terroryści - chcą zniszczyć panujący "ład i harmonię", utrzymywane dzięki inicjatywom milionerów-filantropów - naszych bogów słońca. Taki obraz kreują dla nas kapłani public relations współczesnej kultury przemysłowej. Jej najbardziej spektakularnym produktem - poza hałdami śmieci i zdegradowanym środowiskiem biologicznym - jest bezwolny, uległy, pozbawiony światopoglądu homo corporatus, czyli stworzenie biologiczne służące do konsumpcji produktów przemysłu i bezmyślnego wchłaniania jego odpadów w duchu zaszczepionej w nim nadziei znalezienia szczęścia, którego mityczną iluzją tryskają, niczym niewyczerpywalne gejzery, nowoczesne masmedia. Ten model konsumeryzmu przemysłowego, czczony przez ideologów współczesnego kryptoamerykanizmu, zdaje się nie mieć wiele wspólnego z ideą wolności i dążeniem do szczęścia, o jakim myśleli twórcy republikańskiej tradycji politycznej Stanów Zjednoczonych. Jeden z najbardziej wysławianych myślicieli politycznych Ameryki, Thomas Jefferson, przestrzegał w 1816 r. przed niebezpieczeństwem tworzenia "rządu wyniosłej arystokracji, opartego na instytucjach bankowych i inkorporacjach finansowych", gdyż poszerzanie zakresu władzy tych instytucji oznacza "koniec demokracji i wolności", oznacza rządy nad ograbionym i żebrzącym tłumem nędzarzy.[7] Bez najmniejszej wątpliwości, wielu twórców państwa amerykańskiego można z czystym sumieniem zaliczyć do grona pionierów współczesnego antyamerykanizmu, przeciwko któremu propaganda korporacyjna wytacza dziś najcięższe działa swego arsenału. "Nie powinno się ufać ludziom posiadającym władzę", przestrzegał James Madison[8], a Adam Smith w identycznym tonie tłumaczył, że "poszerzanie rynku i zmniejszanie konkurencji leży zawsze w interesie handlujących (...) Wszelkie propozycje zmiany prawa czy wprowadzenia nowych przepisów handlowych, które pochodzą z ich strony, powinny być zawsze rozważane z wielką ostrożnością i nie powinno nigdy wprowadzać się ich w życie bez długiego i uważnego badania i to nie tylko pełnego skrupulatności, ale przede wszystkim podejrzliwości. Wynika to z charakteru ludzi, których interes nie jest zgodny z interesem publicznym i których intencją jest podstęp i wykorzystanie społeczeństwa".[9] Ponurym konsekwencjom tej przestrogi nie udało się jednak przeciwstawić. Proces niezwykle gwałtownej industrializacji, która nabrała wielkiego impetu w drugiej połowie XIX w i w początkach XX w., umożliwił nowo powstałej, despotycznej elicie przemysłowej restrukturyzację korporacyjnego prawa. Akumulowane, przeogromne bogactwo służyło do poszerzania wpływów politycznych. Wtedy to jeden z najbardziej legendarnych reprezentantów współcześnie gloryfikowanego amerykanizmu, John Davison Rockefeller (jeden z tych, który najpewniej nie miał kompleksu niższości, który nie był impotentem i który po prostu "odniósł sukces"), przywłaszczył sobie główne bogactwo energetyczne naszej planety, ropę naftową. Mimo iż swój "sukces" zawdzięczał mało wolnorynkowym metodom działania takim jak: szantaż, przekupstwo, oszustwo, przemoc czy protekcja,[10] to - dzięki sponsorowanej przez niego propagandzie - do głównego nurtu kultury amerykanizmu wszedł jako prekursor filantropii. Filantropów było oczywiście więcej. Ci, którzy zdołali zbudować imperia równie prężne, co Standard Oil Company jednoczyli swe siły przeciwko społeczeństwu, przed czym 100 lat wcześniej wyraźnie przestrzegał w "Wealth of Nations" Adam Smith. Rozpoczynała się długa wojna o globalną hegemonię przemysłową, która zmieniła losy polityczne demokracji. W roku 1901 konserwatywny dziennik Bankers' Magazine złowieszczym tonem tłumaczył swoim czytelnikom: "wzrost znaczenia korporacji i spółek zmierza do wzmocnienia sił, których celem jest kontrola mechanizmów władzy i prawa do obrony własnych interesów. Teoretycznie wybory decydują o wszystkim; jednak duch politycznej kooperacji, która tworzy się poza strukturą prawa, zmierza do kontrolowania wyborów. Jeśli koniecznym okazuje się objęcie kontroli nad rządem (...) stowarzyszenia przemysłowe i handlowe mobilizują siły polityczne do realizacji swoich celów. Moc sprawczą posiadają ci, którzy płacą. (...) Biznesmen, samodzielnie czy też w porozumieniu z innymi, stara się kształtować politykę i rząd w sposób odpowiadający jego interesom. (...) W coraz większym stopniu ustawodawcy i wykonawcze organy rządu zmuszone są dostosowywać się do żądań zorganizowanych przedsiębiorców".[11] W roku 1913 kilku najbardziej wpływowych przemysłowców i bankierów, wśród nich: John D. Rockefeller, John P. Morgan, Paul Warburg i Bernard Baruch powzięło tajny plan utworzenia prywatnego banku, który, nazwany enigmatycznie Systemem Rezerw Federalnych, miał przejąć kontrolę nad gospodarką państwa. Frank Vanderlip, prezes National City Bank of New York, w swojej autobiografii pisał o tym zdarzeniu bardzo sugestywnie: "działałem tak skrycie i potajemnie jak każdy konspirator (...) Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie może dojść do ujawnienia naszych działań, gdyż w przeciwnym razie cały nasz wysiłek i zaangażowanie poszłyby na marne (...) Jeśli ujawniono by tylko, że nasze towarzystwo na wspólnym spotkaniu stworzyło projekt ustawy bankowej, nie miałby on żadnej szansy uzyskania poparcia kongresu (...) Nie widzę w tym jakiejkolwiek przesady, by cel naszej tajnej wyprawy do Jekyll Island określać jako stworzenie realnej koncepcji tego, co ostatecznie wdrożono w życie jako System Rezerw Federalnych".[12] Senator Charles August Lindbergh Sr. alarmował: "ustawa Rezerw Federalnych powoła do życia najpotężniejszy trust na ziemi. Jeśli prezydent podpisze ustawę, zalegalizowany zostanie niewidzialny rząd władzy monetarnej (...) ta inicjatywa finansowa jest największą ustawodawczą zbrodnią wszechczasów".[13] Prezydent Woodrow Wilson, który ufnie i naiwnie zatwierdził tę decyzję, przyznawał się później do nieszczęsnego błędu takimi słowami: "Wielki naród przemysłowy jest w tej chwili uzależniony od systemu kredytowego". "Nie tworzymy już rządu niezależnych poglądów, rządu wolnych przekonań, kierującego się głosem większości, stworzyliśmy rząd zależny od opinii i działający pod dyktando małej grupy wpływowych osobistości".[14] Ekonomista Milton Friedman komentował po latach, że "finanse są zbyt ważną rzeczą by zarząd nad nimi powierzać centralnym bankom. Oznacza to bowiem przekazanie władzy nad gospodarką państwa w ręce grupy ludzi, niepodlegających żadnej demokratycznej kontroli".[15] "Całe szczęście, że ludzie w tym państwie nie rozumieją naszego systemu bankowego i walutowego - oceniał Henry Ford - bo jestem pewien, że gdyby go tylko rozumieli, mielibyśmy na ulicach tego kraju rewolucję jeszcze przed jutrzejszym wschodem słońca".[16] Amerykańska elita finansowa miała ambitne i dalekosiężne plany. Celem, o którym dyskutowano, było stworzenie światowego rządu w prywatnych rękach elity finansowej. James Paul Warburg, syn głównego architekta Rezerw Federalnych i zarządcy potężnego banku Kuhn, Loeb & Corp., w wystąpieniu przed amerykańskim senatem pięć lat po zakończeniu drugiej światowej wojny przemysłowej oświadczył zdecydowanie: "Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Świata stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia".[17] Bankierzy od początku zdawali sobie sprawę, że plan tworzenia Rządu Światowego wymaga inwestycji w propagandę. "W 1915 r. John P. Morgan [najbogatszy bankier Ameryki] zebrał dwunastu czołowych ekspertów prasowych i zatrudnił ich do przygotowania listy najbardziej wpływowych gazet w USA i wybrania z niej najważniejszych, dzięki którym możliwa byłaby ogólna kontrola prasy dziennej w Stanach Zjednoczonych" - relacjonował kongresman Oscar Callaway. "Tych dwunastu specjalistów przygotowało listę 179 gazet i w procesie eliminacji wybrało najważniejsze (...) Oszacowali, że koniecznym jest przejęcie zaledwie 25 głównych dzienników. (...) Zakupiono je (...) każdej gazecie przypisano redaktora, odpowiedzialnego za nadzór i edycję materiału w kwestiach dotyczących przygotowania, militaryzmu, polityki finansowej i innych tematów krajowych i zagranicznych, uznanych za istotne z punktu widzenia interesów właścicieli".[18] Pomysł okazał się skuteczny. Wiele lat później, w roku 1991, ostatni żyjący wnuk (w trzecim pokoleniu) założyciela imperium naftowego Standard Oil, David Rockefeller, dziękował za wspieranie swej rodzinnej idei korporacyjnego "amerykanizmu" takimi słowami: "jesteśmy wdzięczni wydawcom Washington Post, New York Times, Time Magazine i innym wielkim publikacjom, których menadżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy. Dziś jednak świat jest już dużo bardziej wyrafinowany i przygotowany do organizacji rządu światowego. Idea ponadnarodowej suwerenności elit intelektualnych i światowych bankierów jest z całą pewnością korzystniejsza od narodowego samostanowienia, praktykowanego w minionych stuleciach" - zawyrokował jeden z najpotężniejszych plutokratów zachodniej cywilizacji.[19] Realizacja tego celu wymagała stworzenia szeregu wpływowych instytucji, które funkcjonowały poza systemem demokratycznej kontroli i w przeważającej większości tajnie. Do tych, które odegrały najważniejszą rolę w procesie globalizacji życia gospodarczego, należały: Council on Foreign Relations, Bilderberg Group, Trilateral Comminssion, Council of the Americas, Asia Society, Population Council, Foreign Affairs, Rockefeller Foundation, Group of Thirty, World Economic Forum, Peterson Institute (z obecnym przewodniczącym Leszkiem Balcerowiczem), Brookings Institution, Institute for Pacific Relations, International Executive Service Corporation, Rockefeller Brothers Fund i World Bank, by wymienić tylko najważniejsze inicjatywy polityczne dynastii Rockefellers, przeprowadzone pod płaszczem wolnorynkowej demokracji. W swoich wspomnieniach, wydanych w roku 2002, David Rockefeller wyjaśnił rzecz ostatecznie: "od ponad wieku ideologiczni ekstremiści (...) atakowali rodzinę Rockefellerów za nadmierną ingerencję - w ich mniemaniu - w działalność politycznych i gospodarczych instytucji Stanów Zjednoczonych. Niektórzy nawet sądzą, że jesteśmy częścią tajnej intrygi wymierzonej wbrew najistotniejszym interesom USA i określają mą rodzinę i mnie jako 'internacjonalistów', którzy wraz z innymi na świecie spiskują w celu stworzenia bardziej zintegrowanej globalnej struktury gospodarczo-politycznej (...) Jeśli to ma być zarzut, przyznaję się do winy i jestem z tego dumny".[20] W ten sposób tajona przez dziesięciolecia, idea stworzenia światowego, totalitarnego systemu przemysłowego, okrzykiwana przez prasę mianem "teorii spiskowej", ujawnia się w słowach i faktach jako "wyrafinowana" ideologia kryptoamerykanizmu, którego krytykowanie jest "antyracjonalne", jak nauczał z ambony "Wprost" zaangażowany profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Szewach Weiss. Nowy racjonalizm w ideologii kryptoamerykanizmu oznacza bowiem sztukę perswazji, prowadzoną pod nadzorem liderów przemysłu i realizującą plan tworzenia Rządu Świata w oparciu o mechanizmy ekonomiczne, których nie rozumie większość społeczeństwa. "Antyracjonalizm", czyli antyamerykanizm to we współczesnej filozofii przemysłowej prezentowanie i konfrontowanie na forum publicznym niezależnych poglądów obywateli, dążących do realizacji oświeceniowej idei powszechnego prawa do wspólnego podejmowania decyzji publicznych, kiedyś nazywane demokracją. Demokracja stała się "antyracjonalna" i "antyamerykańska". Kryminalna rzeczywistość polityczna współczesnych państw przemysłowych jest tak odrażająca, że w umysłach większości zdrowych obywateli nie może wywoływać pozytywnych skojarzeń, nie mówiąc już o motywacji do angażowania się w działalność publiczną, która powinna, jak się wydaje, być podstawą demokratycznego funkcjonowania społeczeństwa. Na tym polega dramat narodów, których potencjał intelektualny podporządkowany został jednemu nadrzędnemu celowi o religijnym niemal charakterze: podnoszeniu wydajności produkcji przemysłowej i "wykreowywaniu największej fikcji świata", jak trafnie skomentował w połowie XX w. historyk Daniel Boorstin. Tym, którzy nie mieli jeszcze okazji zorientować się, w jakim świecie żyją, pomocną w zrozumieniu rzeczywistości może okazać się niezwykle kształcąca anegdota, która pozwala w łatwy sposób zrozumieć głębię prawdy, jaką skrywa slogan na transparentach, dźwiganych od lat przez demonstrantów, protestujących od Bostonu po San Diego, "Revolution will not be televised".[21] Pewnej nocy, prawdopodobnie około roku 1880, znany nowojorski dziennikarz, John Swinton, był gościem honorowym na bankiecie, wydawanym przez liderów swojej branży. W pewnym momencie przyjęcia jeden z zaproszonych gości, nieznający zapewne ani Swintona ani kuluarów prasy, zaproponował, z czystej kurtuazji, wzniesienie toastu okrzykiem "za niezależną prasę!". Wtedy głos zabrał Swinton. Jego zdumiewająca i przez nikogo nieoczekiwana riposta przeszyła dreszczem zgromadzonych gości, torując sobie jednocześnie drogę do podziemia oficjalnej historii kapitalizmu. Brzmiała mniej więcej tak: "W obecnym momencie historycznym nie ma czegoś takiego, jak niezależna prasa w Ameryce. Wiecie o tym tak samo dobrze, jak ja. Nie ma jednej osoby wśród was, która odważyłaby się wyrazić na piśmie swoje szczere poglądy, a wiadomo, że jeśli by to nawet uczyniła, nie ujrzałyby one światła dziennego. Cotygodniową pensję dostaję właśnie za to, aby moje opinie nie ukazywały się drukiem (...) Inni z nas wynagradzani są w podobny sposób za podobną pracę i wiemy dobrze, że każdy, kto byłby na tyle głupi aby wyrażać swą szczerą opinię, wyląduje szybko na ulicy w poszukiwaniu nowej pracy. Jeśli ja pozwoliłbym sobie na to, aby moja szczera opinia pojawiła się w którymś wydaniu gazety, w przeciągu 24 godzin straciłbym posadę. Zadanie dziennikarzy polega na niszczeniu prawdy, na kłamstwie w żywe oczy, na wypaczaniu, oczernianiu, na płaszczeniu się u stóp mamony i sprzedawaniu swego kraju i rodu za codzienną pensję. Wy o tym wiecie i ja o tym dobrze wiem, więc po co wznosić te absurdalne toasty za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami w rękach bogaczy, którzy działają za kulisami. Jesteśmy ich marionetkami, oni ciągną za sznurki, my tańczymy. Nasz talent, umiejętności i nasze życie są własnością tych ludzi. Uprawiamy intelektualną prostytucję".[22] Przypisy: [1] G. Sudowski, Czerwony Gwiazdozbiór, Wprost, 02.4.2000; [2] S. Weiss, Antyamerykanizm, czyli antyracjonalizm, Wprost, 26.3.2000; [3] N. Gardels, Największe zboczenie świata, Wprost, 26.3.2000; [4] J. Winiecki, Antyamerykanizm, Wprost, 19.3.2000; [5] R. Hagedorn, Sociology, Holt, Rinehart and Winston of Canada, 1990, s. 42; [6] N. Gardels, Największe zboczenie świata, Wprost, 26.3.2000; [7] T. Jefferson cytowany w N. Chomsky, Chomsky on Democracy and Education, Routledge Falmer, 2003, s. 241 ("Prospects for Democracy"); [8] J. Madison, The Debates in the Federal Convention of 1787, ('all men having power ought to be distrusted to a certain degree') 11.7.1787; cytat, użyty w tekście, również przypisywany Madisonowi, ma nieco zmienione brzmienie. [9] T. Hartmann, Unequal Protection. The Rise of Corporate Dominance and the Theft of Human Rights, Rodale, 2002, s. 257, cyt. A. Smith, The Wealth of Nations, Book I, Chapter XI; [10] I. M. Tarbell, The History of the Standard Oil Company, edited by David Chalmers, Dover Publications 2003; [11] G. Kolko, The Triumph of Conservatism. A Reinterpretation of American History, 1900-1916, Quadrangle Books, Chicago, 1967, s. 162; [12] F. Vanderlip, From Farm Boy to Financier, 1935, cytowany w J. Perloff, The Shadows of Power. Council on Foreign Relations and the American Decline, Western Islands, 1988, s. 22 oraz w wikipedii pod hasłem 'Federal Reserve System'; [13] C. A. Linbergh, cytowany w www.wikipedia.org, 'Charles August Lindberg' oraz w J.P. The Shadows of Power, s. 23; [14] W. Wilson, The New Freedom, chapter: 8, 9, patrz: www.wikiquote.org 'Woodrow Wilson'; [15] D. Murdock, He rests, His Legacy Can't, National Review Online, 26.11.2006; [16] pochodzenie słów, powszechnie przypisywanych Fordowi, jest nieznane; intrygujące jednak, że identyczną opinię wypowiedział dziesiątki lat wcześniej prezydent Andrew Jackson, gdy atakował Second Bank of the United States; oświadczył przed Kongresem w 1829 r.: 'If the people only understood the rank injustice of our money and banking system there would be a revolution before morning'; niewykluczone więc, że Ford, krytykując system bankowy, po prostu cytował Jacksona; [17] J.P. Warburg, w wystąpieniu przed senatem USA, 17.02.1950; [18] O. Callaway, The Congressional Record, Feb 9, 1917, 2947-2948; [19] D. Rockefeller w wystąpieniu przed Radą Stosunków Międzynarodowych, Baden, Niemcy, czerwiec 1991; [20] D. Rockefeller, Memoirs, Random House Publishers, 2002, s. 405; [21] fraza Revolution Will Not Be Televised (Rewolucja nie będzie pokazywana w telewizji) pochodzi od tytułu pieśni Gila Scotta Herona, wydanej na płycie Small Talk at 125th and Lenox w roku 1970; [22] R. O. Boyer and H. M. Morais Labor's Untold Story, United Electrical, Radio & Machine Workers of America, NY, 1955/1979, (słowa przypisywane często mylnie redaktorowi naczelnemu New York Times, które wypowiedzieć miał rzekomo na spotkaniu New York Press Club w 1953 r., dziennikarz John Swinton zmarł jednak w 1901 r.). Zbigniew Jankowski Tekst ukazał się na Portalu Spraw Zagranicznych (www.psz.pl).

wendol:
Weź może Kretka nie wklejaj informacji ze stron katolickich (lub przynajmniej podaj źródło) bo delikatnie mówiąc są tendencyjne.
Weź Wendol przeczytaj jeszcze raz... Jeśli niie masz źródła, to skąd wiesz,że to katolicka strona? Jest mała różnica między edukacją, a brakiem humanitaryzmu - to po pierwsze. Kolejna rzecz- jeśli dla Ciebie to bez różnicy to eksperymenty w obozach, też można nazwać nauką, poniekad jej posłużyły (koncern farmaceutyczn skorzystał i nie tylko). A dla ścisłości, to nie dla tendencji, a dla przykładu, jak Fundacja Rockefellera działa - jako ciekawostka miało być. Eksperymenty antropologów niemieckich na rasie też mocno wspierała... o Fundacja Rockefelera "Studia amerykańskich zainteresowań wojną i pokojem" finansowane przez tą fundację stwierdzają, że niższy wskaźnik urodzeń w zacofanych krajach leży w interesie USA. Wzrost urodzeń spowodowałby (wg nich) głód, wojny, co utrudni kontrolę terenów. Aby ją utrzymać raport stwierdza: "powinniśmy odłożyć mówienie o nierealnych tematach takich jak prawa człowieka, podnoszenie standardów życia i demokratyzacja" (Encyklopedia Białych Plam PWE) Wspieranie partii NAZI przez Wall Street, m.in. Getty Oil/Institute, Standard Oil - Exxon-Mobil/ Esso rodziny Rockefellerów, Thyssena (poprzez dziadka ob. prezydenta, Prescotta Busha za wiedzą Białego Domu i CFR "Najlepsza nadzieja Niemiec leży w umiarkowanej części partii [NAZI], prowadzonej przez Hitlera... która podoba się wszystkim cywilizowanym i rozsądnym ludziom" (1933) - charge d'affaires Stanów Zjednoczonych w Berlinie, w raporcie do Waszyngtonu uważa za sprawę skandaliczną finansowanie partii NAZI przez amerykańskie kartele zbrojeniowe i naftowe. Standard Oil (obecnie Exxon-Mobil) rodziny Rockefellerów wraz z IG Farben i Thyssenem - dzięki umowom handlowym Prescotta Busha (dziadka ob. prezydenta USA) finansował budowę kompleksu petrochemicznego Auschwitz-Monowitz. Partnerem IG Farben była firma Standard Oil rodziny Rockefellerów. David Rockefeller jest obecnie honorowym szefem CFR, intelektualnego "motoru" obecnej wojny, d ziała w niej od wielu lat m.in. Kissinger, Brzeziński, George Soros, a Adam Michnik "doradza" w jej Advisory Board. 5o lat po holocauście dokładnie te same firmy (Standard Oil - Exxon-Mobil/Esso) - należące obecnie do World Economic Forum - lobbowały za bezprawnym atakiem na Irak, są współwinne zmasakrowania ludności irackiej za pomoca napalmu, bomb kasetowych i zubożonego uranu, a obecnie po kompletnym zdestabilizowaniu regionu i zniszczeniu infrastruktury szykują się na lukratywne konrakty "odbudowy" oraz przejęcie kontroli nad cenami ropy, na drugim pod względem zasobności światowym złożu tego surowca w Iraku. Ten sam kompleks zbrojeniowo-przemysłowy odpowiedzialny jest za 25 lat wsparcia politycznego i militarnego dla Husajna. Prescott Bush i George Herbert Walker (dziadek i pradziadek G.W.Busha) należeli do czołowych amerykańskich bankowców finansujących partię Nazi w Niemczech, poprzez przemysłowca Fritza Thyssena (obecnie firma Thyssen-Krupp). Przejęli Hamburg-America Line, przykrywkę dla jednostki szpiegowskiej I.G.Farben w USA. W Niemczech I.G. Farben zasłynął już wówczas stosowaniem gazu w komorach w obozach zagłady; był producentem Zyklonu B oraz innych gazów chemicznych używanych wobec ofiar Holocaustu. Rodzina Bushów miała całkowitą wiedzę na temat charakteru tych działań swego kluczowego inwestycyjnego partnera. Zatrudniła Allena Dullesa, przyszłego szefa CIA, którego zadaniem było zatajenie funduszy, które pochodziły z inwestycji Nazi oraz tych, które były wysyłane do nazistowskich Niemiec. Thyssen finansował budowę zabudowań w Auschwitz i gigantyczny kompleks petrochemiczny Auschwitz-Monowitz. Partnerem IG Farben była firma Standard OIL (obecnie Esso i Exxon-Mobil) rodziny Rockefellerów. David Rockefeller jest obecnie honorowym szefem CFR, intelektualnego "motoru" obecnej wojny (Council on Foreign Relations), w której Adam Michnik zasiada w Advisory Board. Więcej 30.05.03 G.W. Bush przyjechał na kilka godzin do Krakowa. Miało to być nagrodą za wiernopoddańczą politykę polskich władz wsparcia bezprawnej wojny i okupacji Iraku. Udał się również do obozu w Auschwitz i Birkenau, bynajmniej nie wspominając o tym, że bez najmniejszych skrupułów przejął od ojca i dziadka Prescotta fortunę pochodzacą z tych właśnie obozów śmierci. Większość w.w. firm i kooperujących z nimi banków - "protegowanych" Carlyle'a, Bechtela, Białego Domu i Pentagonu - wspierało partię NAZI i jeszcze nawet do 1951r. prowadziło interesy z nazistami; m.in.Thyssen-Krupp (Prescott Bush, dziadek ob. prezydenta USA), Manhattan Chase Bank Rockefellera (wraz z Millenium przymierzający sie do stworzenia sieci banków w Iraku), Dupont, Ford, ITT, General Motors. 100 lat temu Brytyjczycy dokonali rzezi na terenie obecnego Iranu i Iraku; korporacja naftowa tę rzeź wspierająca ustaliła arbitralnie granice "państw" i dokonała aneksji sztucznie wydzielonego "Kuwejtu", a po pozornej "dekartelizacji" macierzystej St.Oil zmieniła nazwę na British Petroleum. Podczas II wojny św. 75 tys. polskich żołnierzy wspomagało brytyjskie oddziały w ochronie pól naftowych przed niemiecką inwazją. Wielu analityków porównuje atak USA na Irak do agresji hitlerowskiej na Polskę: była to również wojna "prewencyj- na" bez legitymizacji prawnej, w celu poszerzenia "Lebensraum" - pod pozorem "uwalniania" mniejszości etnicznych, przeprowadzona z przytłaczającą siłą militarną, ale ze znacznie bardziej wyrafinowaną od hitlerowskiej propagandą, dezinformacją i zapleczem medialnym. Warto przypomnieć, że jeden z czołowych dygnitarzy amerykańskich, Henry Kissinger po "młodzieńczym" epizodzie współpracy z SS, i wyjeździe w 1938 r. do USA, nabyte umiejętności i zdobyte kontakty rozwinął w sposób całkowicie "dojrzały" podczas akcji "Paperclip" - "transportu" zbrodniarzy NAZI do USA, a następnie wcielania ich w struktury CIA oraz karteli austronautycznych, zbrojeniowych i przemysłowych, a także agencji prasowych i medialnych, czego skutki - poprzez ponadnarodową globalizację owych koncernów i korumpowanie rządów biedniejszych państw - cały świat odczuwa od dziesięcioleci w sposób dramatyczny. Nigdy nie przeprowadzono zgodnie z regułami sądowniczymi procesów firm finansujących Hitlera, związanych z Wall Street i ośrodkami władzy w USA. W świetle prawa pieniądze te powinnien przejąć Skarb Państwa. W Norymberdze m.in. dzięki wsparciu królowej brytyjskiej i Watykanu "wyciszono" większość dochodzeń w sprawie karteli wspierających Hitlera, z inicjatywy zamieszanych w ten proceder karteli amerykańskich. Krytyka Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) oznacza również walkę z kontynuacją nazizmu, amnezją wobec zbrodni hitlerowskich i faszyzującą rolą ww. firm w lobbyingu na rzecz wojen o złoża naturalne prowadzonych pod przykrywka "wojny z terroryzmem" (Ben Laden i Husajn - to wieloletni współpracownicy - intelligency assets CIA). I wiele innych.... Dareczku inteligencja nie wyrasta jedynie na krytykowaniu wszystkiego dookoła, poczytaj, poszukaj i dorzuć coś ciekawego od siebie;) Polecam "Od rasizmu do ludobójstwa. Antropologia III Rzeszy" O tym jak antropologia i eugenika pomogły w zbudowaniu chorej ideologii... Możesz też sprawdzić korzenie i powiązania Fundacji Forda i Rockefellera. Do dzieła! Pozdrawiam.

"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemności..."

I nie wiem, czy to tylko klęska demograficzna jest przyczyną tragedii krajów Trzeciego Świata. Tego już chyba nie trzeba wyjaśniać, że "Zachód" się do tego przyłożył... Sprawdź informacje, chociażby o handlu wodą, kto na tym zarabia i jakie pieniądze ii jakie są skutki.... Wojny plemienne itd. I nie mów mi o edukacji w krajach gdzie dzieki cywilizacji zachodu ludzi nie stac na litr wody. Swoją drogą paradoks - fundacje zbieraja datki i żywność, politycy trąbią o ich biedzie, a po drugiej stronie liczą kasę z... cokolwiek by to nie było, ogołocili ich już do reszty. Ale nie będę się rozwijać - szkoła czeka;)

"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemności..."

Ja to wszystko wiem, ale teraz zmieniłaś temat - do czego innego się "przyczepiłem" :) Nadal nie podajesz źródeł, a nie wierzę, że przepisujesz to z jakiejś encyklopedii :) Sporo portali zgadza się na kopiowanie, ale tylko pod warunkiem podania linku do źródła. Ja poza tym cenie coś takiego jak prawa autorskie - ktoś się trochę napracował, żeby jakiś artykuł napisać, a jak nie podasz źródła, to ktoś może odnieść wrażenie, że ktoś inny jest autorem artykułu :) Skąd wiem, że to o aborcji wzięłaś z jakiejś strony katolickiej? :) - Bo dobrze znam ich retorykę - tylko oni używają sformułowania "cywilizacja śmierci" i tylko oni tak tendencyjnie podchodzą do spraw aborcji, nie wspominając o edukacji seksualnej, o środkach antykoncepcyjnych, wyrywając fragmenty z kontekstu (nieraz dotyczące wielu różnych spraw) i jakoś karkołomnie je łącząc. Tak się składa, że wrzuciłem w google te Twoje wklejanki o aborcji i znalazłem źródła. Dlaczego sama ich nie podałaś? Oczywiście, że biedne kraje są wykorzystywane np. przez USA, ale tak to już jest w polityce i ekonomii w przypadku wielu różnych krajów - trzeba mieć po prostu argumenty i silną pozycję przetargową. Na SGH profesor od ekonomii (i dwukrotny zresztą rektor SGH) tłumaczył nam, że pomoc krajom trzeciego świata nie ma sensu, bo jeszcze bardziej się rozmnożą i będzie jeszcze większy problem głodu i chorób. Powiedział, że jedyna szansa, to żeby sami zaczęli coś robić. W sumie ja się nie dziwię, że w upale nie chce im się nic robić - mam podobnie :) Jak ludzie myślą i sami mają na coś zapracować, to się nie rozmnażają bezmyślnie - mi np. dwójka dzieci wystarczy. Można też oczywiście beztrosko się rozmnażać i wyciągać rękę po pomoc - tak to jest jak się samemu nie zapracuje, tylko "daj". Doprawdy zły ten Zachód dla tych biednych ludzi ;) Czy można się zatem dziwić, że próbuje się ograniczyć przyrost naturalny w krajach trzeciego świata? Niestety, ale wielodzietność idzie w parze z biedą i to nie tylko w krajach trzeciego świata. O takich rzeczach mówiono nam na SGH już wiele lat temu - o tym, że świat będzie przechodził z ilości na jakość - jest to tendencja globalna. Oczywiście przy okazji religie stracą swoje wpływy, bo mają je największe tam, gdzie jest największa bieda - materialna i umysłowa (to niestety też idzie w parze), więc jasne jest dlaczego religie tak przeciwstawiają się wszelkiej regulacji urodzeń (w tym edukacji i środkom antykoncepcyjnym) - oto wielka tajemnica wiary :) Ale nie będę się rozwijać, bo grill czeka :) A jeśli o szkołę chodzi, to człowiek uczy się całe życie - w szkołach i poza nimi :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

A teraz coś z naszego podwórka: http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=86

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wielu krytykuje USA dobrze wiedzac, ze tam najlepiej zorganizowane sa wszelkie okultystyczno-wampiryczne twierdze. Mozliwosc posiadania broni przez obywateli tego kraju jest czesto krytykowana; kara smierci budzi najgorsze w ludziach wrazenia, a mimo tej kary, wiezienia sa przepelnione, najczesciej przez swiezych emigrantow, na ktorych placi sie duze pieniadze. W kampusach biegaja sobie cycate studentki, ktore pieprza sie po katach z wykladowcami, od plotek kazdego dnia ludziom uszy wiedna, a kult przemocy i sily zdominowal telewizje, prase, produkcje filmowe i inne rynki zbytu. Skonczyly sie czasy ukladnych, prostych reklam, gdzie podzialy byly wyrazne i wszystko bylo jednoznaczne, a nadeszly czasy calkowitej wolnosci jednostki, ktora ma do wyboru caly wachlarz bzdur i obludy, na czym zarabia sie miliony. Jesli ludzie sa przeciwko USA to dlatego, ze boja sie zycia w dzikiej dzungli ludzkich swiadomosci. Rosja........ W Rosji jest przede wszystkim surowiej i niebezpieczniej. Trzeba gdzies sie milo podziac, by uciec od mrozu, chlodu, grubych ubran i wulgarnego jezyka ulicy. Sekrety tego kraju wciaz mi imponuja. Nie mozliwym jest, bym mogla obecnie tam byc, lecz uwazam ten kraj za najbardziej arystokratyczny. Literatura rosyjska rozwija sie bardzo wyraznie i czerpie natchnienie z zycia codziennego, ktore staje sie coraz bardziej godne uwagi i opisu ze wzgledu na rozwoj wielu ciekawych indywidualnosci majacych rys charakterologiczny niebanalny. Chiny....... Mocarstwo szczuplych, wygimnastykowanych, sprytnych i wyzwolonych kobiet. Grozne. Zlecenia zabojstw. Drugie po USA ksiestwo wampirze. Afryka.. Swiat dumny i wesoly. Halasliwy, szalony, gotowy na kontakty handlowe, przekupny. Czasem jednak mozna spotkac zombie Woo-Doo z HIV, ktory zaraza dla zemsty. Taka osoba jednak zwykle robi to bialym, hehehe. UK. Klatka. Polityka prorodzinna degraduje homoseksualistow w sposob pruderyjny i obludny. Faceci ugrzecznieni i niesmali. Kobiety glosne i lubia jesc. Upadek kultury. Jedynym pocieszeniem dla mnie jest James Bond oraz wielkosc wplywow swiatowych tutejszych elit. Pieniadze brytyjskich bogaczy laduja najczesciej w Lichtensteinie. Jestem tu tylko dlatego, ze chcialam poznac pare sekretow.

porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo.

wendol:
Ja to wszystko wiem, ale teraz zmieniłaś temat - do czego innego się "przyczepiłem" :) Nadal nie podajesz źródeł, a nie wierzę, że przepisujesz to z jakiejś encyklopedii :) Sporo portali zgadza się na kopiowanie, ale tylko pod warunkiem podania linku do źródła. Ja poza tym cenie coś takiego jak prawa autorskie - ktoś się trochę napracował, żeby jakiś artykuł napisać, a jak nie podasz źródła, to ktoś może odnieść wrażenie, że ktoś......" http://www.irak.pl/full.html http://64.233.167.104/search?q=cache:9W-AFv4yB4kJ:www.genealogiapolska.pl/pobierz/index.php%3Ffile%3D19%26sort%3D1+fundacja+rockefellera&hl=pl&ct=clnk&cd=12&gl=pl proszę oto źródła, żadne z nich nie jest stroną katolicką, a nawet jeżeli tak by było - nie załapałeś puenty... Nie uprawiam plagiatu - po pierwsze - nigdzie nie podpisuje się imieniem i nazwiskiem, nie jest to praca naukowa - przytaczam fakty, jak już się czepiasz, to źródłem jest net (z netu, do netu masło maślane)
wendol:
Oczywiście, że biedne kraje są wykorzystywane np. przez USA, ale tak to już jest w polityce i ekonomii w przypadku wielu różnych krajów - trzeba mieć po prostu argumenty i silną pozycję przetargową.
No to przecież takie oczywiste....Polska też jest tym biednym krajem... A że to wszystko wbrew prawom i zasadom, wbrew demokracji itd.. to już mało, ważne wchodząc głębiej w układy mafia też jest legalna, przecież ma poparcie i wpływy... Jednym słowem i to dla Ciebie normalne. Ciekawe - zrozumiesz, czy znów coś od siebie wrzucisz?
wendol:
Można też oczywiście beztrosko się rozmnażać i wyciągać rękę po pomoc - tak to jest jak się samemu nie zapracuje, tylko "daj". Doprawdy zły ten Zachód dla tych biednych ludzi ;) Czy można się zatem dziwić, że próbuje się ograniczyć przyrost naturalny w krajach trzeciego świata? Niestety, ale wielodzietność idzie w parze z biedą i to nie tylko w krajach trzeciego świata.
Spałeś na historii? Co nazywasz pomocą? Wyssanie do reszty? A co to jest wg. Ciebie "ograniczenie przyrostu naturalnego"? Chyba masz problem z rozumieniem tekstu;) A tam tyle pracy jest,że ho ho! I jakiś Ty skromny 2 dzieci wystarczy - co to za porównanie|?
wendol:
Na SGH profesor od ekonomii (i dwukrotny zresztą rektor SGH) tłumaczył nam, że pomoc krajom trzeciego świata nie ma sensu, bo jeszcze bardziej się rozmnożą i będzie jeszcze większy problem głodu i chorób. Powiedział, że jedyna szansa, to żeby sami zaczęli coś robić.
[quote=wendol]O takich rzeczach mówiono nam na SGH już wiele lat temu - o tym, że świat będzie przechodził z ilości na jakość - jest to tendencja globalna.
Trzymając się ściśle Twoich zasad chętnie sprawdziła bym, czy ten profesor przyznał by się do tego, co Ty tu cytujesz... Może przydałoby Ci się powtórzyć ze dwa semestry? Bo na grillku zbyt wiele się nie douczysz. Krytykanctwo na miernym poziomie masz w małym paluszku, za to zero krytycyzmu względem własnej osoby, tak myślę. Przy tym słabo zrozumiałeś cel i sens tego, co wrzuciłam. Zamiast dodać coś ciekawego, szukasz dziury w całym, a przynajmniej nie tam gdzie trzeba - bo na stronach katolickich. Ale ja Cię douczać nie będę od tego był pan profesor.. Pozdrawiam.

"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemności..."

Moi kochani Wendol stworzył chyba nową teorię, wg której Holocaust możemy od dziś nazywać "ograniczaniem przyrostu naturalnego". Cynizm, małostkowość, braki - nie wiem w czym - we wszystkim. Przepraszam, ale to nie wykształcenie, a bycie człowiekiem zobowiązuje do rozważenia moralnych aspektów faktów historycznych. To,że coś ma miejsce i dzieje się nagminnie, nie znaczy,że jest dobre... Ech... Brak mi słów, tracę do Ciebie serce Wendol...

"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemności..."

Skoro jesteś taka "mądra", to podaj sposób na rozwiązanie problemu i pokaż źródła finansowania :) Brak edukacji, brak środków antykoncepcyjnych, zakaz aborcji? Za to mnóstwo dzieci i pieniędzy dla chętnych? ;) Fajnie, że wreszcie podałaś źródła - przewija tam się "Opoka", "Służba życiu", KUL. Można też znaleźć trochę wyrwanych z kontekstu fragmentów wypowiedzi różnych osób, "pięknie" zestawionych z "osiągnięciami" komunistów :) Nie unoś się dziewczyno tylko dlatego, że w niektórych kwestiach się z Tobą nie zgadzam - dyskutuj merytorycznie, a nie emocjonalnie i nie dawaj manipulować sobą środowiskom katolickim - oni żerują na najniższych instynktach - na strachu, a co chcą osiągnąć, to już pisałem. Myśl samodzielnie i uważaj, bo jak zajdziesz w ciążę, to jacyś liberałowie mogą Cię złapać i wyskrobać ;)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Nie unoś się dziewczyno tylko dlatego, że w niektórych kwestiach się z Tobą nie zgadzam - dyskutuj merytorycznie, a nie emocjonalnie i nie dawaj manipulować sobą środowiskom katolickim - oni żerują na najniższych instynktach - na strachu, a co chcą osiągnąć, to już pisałem. Myśl samodzielnie i uważaj, bo jak zajdziesz w ciążę, to jacyś liberałowie mogą Cię złapać i wyskrobać ;)
O czym Ty do mnie piszesz? Cały czas tłumaczę,że materiały te trafiły do mnie w czasie zbierani9a informacji o Fundacji, ale Ty oporny jesteś i wciskasz mi te swoje środowiska katolickie. Te środki to trafiają wiadomo gdzie, dzięki przyklaskiwaniu takich jak.... Osiągi komunistów i obecnych wiele sie nie różnią, a nawet trudno określić kto gorszy.... I unosić się nie mam po co, a że irytuje mnie oportunizm to już inna rzecz.. Przypomnę Ci,że to ja tu studiuję politologię i to z dość dobrymi wynikami, więc porównując teorię z rzeczywistością, a mając na względzie globalne trąbienie o prawach człowieka.... wracaj na grilla, bo ten temat jest dla Ciebie mało zrozumiały. I kościoła do tego nie mieszaj, bo jeszcze raz powtarzam oprócz mieszania się do władzy w celowości moich postów nie gra żadnej roli. Reasumując - wrzuciłam to, co uważałam. Twój komnentarz jest pretensjonalny w stosunku do mojej osoby, nie wnosi nic do tematu. Dlatego nie będę już o tymdyskutować, a Ty przeczytaj 2 razy i albo skorzystaj poszerzając wiedzę o pewne fakty, dorzuć coś, ale konkretnego, albo przestań się czepiać nie istotnych rzeczy - emocjonalnie.
wendol:
Myśl samodzielnie i uważaj, bo jak zajdziesz w ciążę, to jacyś liberałowie mogą Cię złapać i wyskrobać ;)
Ciebie zasady dobrego smaku tu nie obowiazują? A myślałam,że masz świecić przykładem.... Jak się dam, to może i wyskrobią, ale w "wolnej amerykance" raczej musiałabym się nieźle postarac i sama chcieć, no chyba,że wyląduję w 3 świecie;) "Kończ waść, wstydu oszczędź"... sobie tym razem;) Pozdrawiam.

"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemności..."

wendol:
Skoro jesteś taka "mądra", to podaj sposób na rozwiązanie problemu i pokaż źródła finansowania :) Brak edukacji, brak środków antykoncepcyjnych, zakaz aborcji? Za to mnóstwo dzieci i pieniędzy dla chętnych? ;)
A tekst o "łapankach" miał Ci ukazać absurd określonej retoryki. Cóż z tego, że studiujesz politologię? To tym bardziej powinnaś sobie zdawać sprawę z pewnych rzeczy. Ja studiowałem ekonomię (w ramach tego psychologię, socjologię, geografię gospodarczą, logikę i wiele innych rzeczy), ale swoją wiedzę opieram na wielu różnych źródłach - nieraz na studiach nam powtarzano, że w szkole w sumie niewiele się nauczymy - trzeba być dobrym obserwatorem, uczyć się cały czas i wnioski wyciągać. Nie rób uników, tylko powiedz jak Ty sobie to wszystko wyobrażasz. I będę mieszał do tego Kościół, bo on sam się do tego miesza, gdyż ciemnota i bieda ludzi jest w jego interesie, a kościelna ideologia jest źródłem wielu dramatów ludzkich - łącznie z aborcją, bo Kościół potępia nawet stosowanie prezerwatywy! Oczywiście, że ludzie inteligentni mają Kościół gdzieś, ale dla ludzi ciemnych i biednych (wierzących) Kościół jest w dużej mierze sprawcą ich losu.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Nie tylko Czad...

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

"Ulica Sezamkowa" pomaga inwalidom wojennym

Profesor psychiatrii Stephen Cozza z Instytutu Sił Zbrojnych, rządowej placówki współpracującej z armią amerykańską, która oficjalnie zaaprobowała wdrożenie "sezamkowej kuracji" w życie, stwierdził, że "Elmo i spółka najlepiej rozwiążą problem, który zwykło się opisywać jako casus wielkiego białego słonia, który kręci się po mieszkaniu i wszystkim przeszkadza, a jednak nikt nie waży się pisnąć słówka na ten temat". Psychiatra współpracujący z armią amerykańską, Elmo i spółka - rewelacja :/ A jednak nikt nie waży się pisnąć słówka, że politycy wywołujący wojny to idioci, psychopaci, zbrodniarze, sadyści... :/ Rządzący osobiście nie walczą, a ludziom ręce, czy nogi nie odrosną :/ Jak się jacyś politycy (taki Bush np.) chcą bić, to niech się tłuką sam na sam (zamiast się kimś wyręczać), najlepiej na jakimś ringu - to by załatwiło sprawę wojen. http://www.youtube.com/watch?v=1fBZGxhBGEA

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol, ten ring bardzo mi sie podoba !!! Sa straszne utrudnienia, zeby wejsc na forum. Stale pokazuje sie blad. Trzeba klikac kilka razy, zeby cos otworzyc i przeczytac czy wyslac.

Wrona:
Sa straszne utrudnienia, zeby wejsc na forum. Stale pokazuje sie blad. Trzeba klikac kilka razy, zeby cos otworzyc i przeczytac czy wyslac.
To zależy w jakich godzinach - w nocy jest OK :) Strona nie jest na dedykowanym serwerze, tylko na tzw. wirtualnym, który obsługuje mnóstwo różnych stron.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Psychiatra współpracujący z armią amerykańską, Elmo i spółka - rewelacja :/ A jednak nikt nie waży się pisnąć słówka, że politycy wywołujący wojny to idioci, psychopaci, zbrodniarze, sadyści... :/ Rządzący osobiście nie walczą, a ludziom ręce, czy nogi nie odrosną :/ Jak się jacyś politycy (taki Bush np.) chcą bić, to niech się tłuką sam na sam (zamiast się kimś wyręczać), najlepiej na jakimś ringu - to by załatwiło sprawę wojen.
Oj Wendolek, a jakiś czas temu się ze mną kłóciłeś, a teraz jak gdyby przyznajesz rację;) A widzisz... Komp mi padł i po tyg w drodze do serwisu przez kafejkę, pan wyjął i włożył baterią i działa...;) Bzdura;) Pozdrowionka.

"Spróbuj zapalić maleńką świeczkę zamiast przeklinać ciemności..."

http://media.putfile.com/0325

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

11 września i teoria spiskowa neoracjonalistów

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Bolesne oszustwa 11 września na naszych oczach

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

USA: czystka w armii po 'nuklearnej porażce'. Ważni wojskowi i cywilni przedstawiciele zostali usunięci z amerykańskich Sił Powietrznych - poinformował Departament Obrony Stanów Zjednoczonych: http://wiadomosci.onet.pl/1764010,441,item.html Gates poinformował, że raport opisuje kiepskie wzory postępowania dowództwa Sił Powietrznych, które nie zrobiło nic, aby wzmocnić bezpieczeństwo oraz personelu, który nieustannie nie przestrzegał istniejących zasad dotyczących postępowania z bronią nuklearną. Edward J. Markey, Demokrata z Massachusetts oraz członek Komitetu ds. bezpieczeństwa narodowego, również pozytywnie ocenia złożone rezygnacje. Jak mówi, od dawna niepokoiła go cała seria niebezpiecznych pomyłek Sił Powietrznych związanych z bronią nuklearną.

porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 162
Poprzednia strona | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.