Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Czy jedzenie mięsa to zdrowy wybór?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 143

Swojego czasu w tym forum dyskutowałem na temat wegetarianizmu, podawając różne odnośniki do źródeł. Do mięsożerców Wydaje mi się, że gdzieś tutaj Wendol wypowiadał się chyba negatywnie na temat wegetarianizmu - jeśli tak - wyzywam Cię na pojedynek drogi Wendolu :)

Lew zeby zyc tez musi bestialsko zabijac i na wegeterianska kuchnie sie nie przerzuci. Jak nie bedzie mogl zabijac, to zginie. Tylko czlowiek daje sobie wmowic rozne farmazony ! http://www.youtube.com/watch?v=LU8DDYz68kM

Wrona:
Lew zeby zyc tez musi bestialsko zabijac i na wegeterianska kuchnie sie nie przerzuci. Jak nie bedzie mogl zabijac, to zginie.Tylko czlowiek daje sobie wmowic rozne farmazony !
Lew musi, człowiek nie. Dla człowieka to nie są żadne farmazony, a styl życia, który - gdyby prowadzony w większości krajów bogatych -przyczynia się do chronienia ekosystemu planety i zwiększenia szans na wyeliminowanie głodu w krajach biednych i odpowiednią ilośc pożywienia dla krajów biednych, rozwijąjących się.

wendol:
W przypadku uświadamiania dzieci w temacie przemysłu mięsnego, to wolę już przedstawiać "suche fakty", niż "mokre" (krwiste) fakty.Gdy dzieci będą tym zainteresowane i spytają mnie, skąd się bierze mięsko, to im to wytłumaczę. Na razie moje córeczki mają niewiele ponad 4 latka.
:) Ale suche fakty dotyczą także tych mokrych :) Więc nie dajesz dzieciom wyboru, zadecydowałeś za nie, że mają jeść mięso i tyle. A pytają skąd pochodzą ogórki? Dzieciaki nie pytają o takie rzeczy, ufają całkowicie nam, dorosłym - wezmą do buzi wszystko o czym powiemy, że jest do jedzenia.
Wendol:
"Suche fakty" to sprawa jak najbardziej podstawowa, ale chodziło mi głównie o Twoje rozmowy z Bratem - ja w takim przypadku lubię dodać trochę "poezji" - uczuć i w ogóle zastanowienia nad sensem istnienia religii.
Uszanuj odmienność stylu Darku, a więc i drugiego człowieka :) Ja np uważam, w odniesieniu do Brata, że z kimś takim - jeśli już decydujemy się na dyskusję - należy polemizować rzeczowo, podawając tylko i wyłącznie namacalne fakty. W przeciwnym bowiem razie - wyśmieje Cię (ileż to już razy czytałem w takim stylu jego wypowiedzi), pisząc "uhm, jasne, powiedz papieżowi, że się myli" itd., itp. Po drugie - to bardzo dobrze, gdy jeden przedstawia fakty, a drugi, prócz tego dodaje jeszcze jak to nazwałeś uczuć i refleksji nad sensem istnienia systemów religijnych. Czyniłem to także i ja, widzę, że nie czytałeś wszystkich naszych dyskusji, do czego nie mam zamiaru Cię przekonywać, jest to bowiem dość znaczna ilość materiału.
Wendol:
P.S.Wiedźmińskie stwierdzenie jest bardzo adekwatne zarówno w stosunku do katolicyzmu (dla mnie to zbrodniarze rekordziści), jak i w stosunku do wielu innych aspektów współczesnego życia, gdzie usankcjonowany prawem jest np. wyzysk człowieka, oszustwa, niesprawiedliwość, czy wreszcie wojny.W ogóle fundamenty tego wszystkiego są chore i chyba nie ma innego sposobu niż zaorać i zacząć od początku.
Zgadzam się. Może to "zaoranie" będzie wyglądać w ten sposób?: The End(?)

Z Bratem w ogóle ciężko się dyskutuje, bo do niego nie trafiają ani fakty, ani przemyślenia. Pamiętasz jak Cię przywitałem OldSpiricie na tym forum po Twojej długiej nieobecności? Pisałem o zabawianiu Brata. Po długich z nim dyskusjach stwierdziłem wreszcie, że najskuteczniejsza metoda, to zastosowanie jego stylu prowadzenia rozmowy. Jego styl jest bardzo nieprzyjemny dla rozmówcy, ale tylko takie coś może dać mu coś do myślenia. Teraz jednak zniknął. Wybacz OldSpiricie, ale wasze dyskusje wyglądały mi na próby zmęczenia adwersarza, a ja nie lubię patrzeć, jak ktoś się męczy :) Twój wkład w dyskusje z Bratem jest nie do przecenienia, ale to wszystko okazało się nieskuteczne. Podziwiam Twoją cierpliwość (pisałem już o tym) i ogrom pracy, jaki włożyłeś. Każdy jest w czymś dobry i ma własny styl. Nie wiem co osiągnęliśmy wspólnymi siłami - mam nadzieję, że przynajmniej skłoniliśmy Brata do przemyśleń. W swoich marzeniach widzę teraz Brata siedzącego i rozmyślającego :) Z tym "zaoraniem" (a raczej z jego skalą), to podobno sprawa jeszcze nieprzesądzona - na razie jednak wszystko wskazuje na to, że zupełnie bez bólu to się nie odbędzie - niektórzy muszą dostać porządnie w łeb, aby przejrzeć na oczy. Jesteś OldSpiricie naprawdę starą i mądrą duszą - lubię Cię i tego piwa chętnie bym się z Tobą napił :) Pozdrawiam Cię stary duchu z całego serca! :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Tak. Być może wszystkie nasze dyskusje jakie z Bratem prowadziliśmy mogły okazać się nieskuteczne. Choć nie wierzę, że jakiegokolwiek skutku nie odniosły. Marzysz, że po tych dyskusjach Brat siedzi i rozmyśla :) Myślę, że jest w tym troszkę prawdy. Masz nadzieję, że skłoniliśmy Brata do przemyśleń. Ja mam niemalże pewność, że tak się stało. Co do posiadówki przy zupie chmielowej, to z pewnością istnieje taka szansa. W lipcu, lub z początkiem sierpnia będziemy z Kubą Niegowskim w Warszawie, bo jak już wspominałem w innym wątku - chcemy się spotkać z tym wyjątkowym znajomym. Okolice Wa-wy to chyba Twoja siedziba? Pozdrawiam Cię równie gorąco :)

Od 16 do 27 lipca będę miał urlop. Chętnie was ugoszczę w Warszawie, a Rembertów to coś pięknego - las zaraz obok podwórka.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

oldspirit:
Jeśli stosuję środki chemiczne by chronić się przed komarami, kleszczami, itd. - oskarżysz mnie o zbrodnię w afekcie? Jeśli zabiję muchę klepką - posądzisz mnie o morderstwo?
Wielce drogi, aczkolwiek niezwykle uparty odlspirit-cie, nikt nie posadza Cie tutaj o nic, poza brakiem obiektywizmu (?), glupota (?) badz zwykla hipokryzja czy cynizmem. Choc sadze, ze cynizm czy hipokryzja jest niezamierzonym efektem wyplywajacym z braku informacji, czyli z glupoty, i uporu. Gdybys rzeczywiscie cos poczytal, to nie bredzilbys (w swych poprzednich postach) nic na temat duchowych czy innyc spraw zwiazanych z wiara, bowiem ja nigdzie nic nie wspominalkem na taki temat. Teraz zas usilujesz jak byle duren bredzic o morderstwach much. Jesli te muchy bedziesz zarl, to znaczy, ze jest z ciebie wegetarianin jak z koziej dupy traba. Zreszta juz pisales, ze nie jestes wegetarianinem, a jedynie interesuje cie problem (?!) zabierania dzieci do rzezni. * patrz na topic ! - Czy jedzenie mięsa to zdrowy wybór? Podajesz przy tym jakies cytaty porownujace rzeznie do Oswiecimia. Jako, ze mnie zabierali do roznych takich miejsc jak oboz zaglady w Auschwitz, kiedy bylem dzieckiem, a zabierano nas tam ze szkola, to nie widze sensu pytania. Czy sadzisz, ze dlatego dzisiaj nie jadam zydow? cyganow? SS-manow? A moze gdyby mnie tam nie zabierali to pewnie pozeralbym cale wagony cyganow i ruskich ? Zdaje sobie sprawe, ze moze Ci sie wydawac niezwykle szokujace, ze ktos gdzies wali po lbie zwierze i wypruwa z niego wnetrznosci, ale jak juz pisalem - kazdemu wedle gustow. Sa tacy, ktorzy zachwycaja sie kaszanaka i jeszcze sami ja przyzadzaja. A sa inni, ktorzy bedac jak cytowany przez Ciebie wybitny? Einschtein, ktory przyczynil sie do produkcji bomby atomowej i co za tym idzie smierci mnostwa osob, uzala sie nad losem krolika. Choc musze przyznac, ze nie bede dyskutowal na temat dobrego smaku prowadzania dzieci do rzezni. Nie bede sie wypowiadal na temat tego co komu odpowiada. Mnie tam miesko smakuje, a ty zresz mase roznych zywych (!) stworzen i jeszcze palisz przy tym glupa, ze nie wiesz o co to chodzi. No trudno. Nie bede juz wiecej zabieral glosu w dyskusjach z Toba, bo jest bezowocne, plytkie i nie ma sensu. Choc mnie trudniej zmeczyc niz Brata ;o) Papapapapapa ! Jak zdoroslejesz i zaczniesz dostsosowywac sie do nadanego przez Ciebie (Ciebie samego!) tytulu tego topic'u. To daj znac i wtedy pogadamy.

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Hmm... Skąd biorą się tak ostre reakcje Romka? Moim zdaniem Romek czuje się winny, że je mięso. Inaczej by się tak nie wściekał.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Oldspirit napisal : "Lew musi, człowiek nie. Dla człowieka to nie są żadne farmazony, a styl życia, który - gdyby prowadzony w większości krajów bogatych -przyczynia się do chronienia ekosystemu planety i zwiększenia szans na wyeliminowanie głodu w krajach biednych i odpowiednią ilośc pożywienia dla krajów biednych, rozwijąjących się. " Zastanawiales sie kiedys nad tym, ile dziennie utylizuje sie jedzenia na Kuli Ziemskiej ? Nikt nie musialby chodzic glodny !!!!

Romek:
oldspirit: "Jeśli stosuję środki chemiczne by chronić się przed komarami, kleszczami, itd. - oskarżysz mnie o zbrodnię w afekcie? Jeśli zabiję muchę klepką - posądzisz mnie o morderstwo?" Wielce drogi, aczkolwiek niezwykle uparty odlspirit-cie, nikt nie posadza Cie tutaj o nic, poza brakiem obiektywizmu (?), glupota (?) badz zwykla hipokryzja czy cynizmem.
Ładne mi nic :) Ciekawe czym to poprzesz, zajrzyjmy:
Romek:
Choc sadze, ze cynizm czy hipokryzja jest niezamierzonym efektem wyplywajacym z braku informacji, czyli z glupoty, i uporu.
Nawet fajne to. Wciąż jednak nie widzę jakichkolwiek argumentów, podparcia się jakimkolwiek cytatem, wykazaniem, że rzeczywiście okazałem brak obiektywizmu, głupotę, zwykłą hipokryzję czy cynizm. Twoje słowa to zwykła pustota.
Romek:
Gdybys rzeczywiscie cos poczytal, to nie bredzilbys (w swych poprzednich postach) nic na temat duchowych czy innyc spraw zwiazanych z wiara, bowiem ja nigdzie nic nie wspominalkem na taki temat.
Ok. Skończyłem być względem Ciebie oględny. Uważam bowiem, że taki rodzaj forumowego terroryzmu jaki stosujesz musi być ścigany siłą argumentu, gdzie logiczne rozumowanie w oparciu o wiedzę dotyczącą związków wynikania będzie czymś w rodzaju bata, w Twoim jednak przypadku należy mówić o klapsie. Tak więc, Romku - w tym temacie wykazujesz się elementarnym brakiem w rozumowaniu zasad jakimi rządzi się logika, co niezbyt korzystnie świadczy o Twojej lotności umysłu, której nawyraźniej Ci brak lub po prostu w tym wątku pisałeś od niechcenia, na szybko - nie przemyślawszy odpowiednio problemu. Wierzę, że ten drugi powód miał miejsce w Twoim przypadku, bo w ciemię bity pewnie nie jesteś. Zaprzeczasz, że Twoje twierdzenia nie miały niczego wspólnego z wiarą. Robisz to pewnie z powodów o jakich pisałem powyżej. Otóż cały ten incydent z roztoczami powstał w oparciu o Twoją spekulację, która zasadza się na wartościach wiary. Napisałeś bowiem:
Romek:
(...)Czy wyobrazasz sobie jak musza cierpiec kiedy je unicestwiamy po to by np. sie rozesmiac, kichnac czy pierdnac? (...) pisze tutaj o (...)cierpiacych istotach podobnych do krowy, swini czy slonia, tyle, ze w nanoskali.
Podaj mi odnośnik do jakiegokolowiek opracowania naukowego, który opisuje cierpienia roztoczy podczas uśmiercania ich, gdy dostaną się do naszego układu pokarmowego lub gdy niszczymy je pierdnięciem, śmiechem, itp. Gdy dostają się do jamy ustnej giną natychmiast, a ich bardzo prymitywny układ, -(którego wikipedia na którą się powołujesz nie nazywa nawet nerwowym ) - nie może być zdolny do tego, by w wyniku uśmiercania roztocze mogło "odczuwać" jakieś cierpienie. Przenosisz pojęcia z jednego świata do świata pajęczaków, w dodatku roztoczy. Jest to celowe nadużycie i brzmi dziecinnie głupio. Możesz sobie wierzyć, że roztocza niewyobrażalnie cierpią jak sugerujesz, ale to będzie prawie takiego samego rodzaju zabobon, jak wiara w to, iż ołówek może być Bogiem. Wierz w co chcesz, ale bądź konsekwentny i odpowiedzialny za własne słowa.
Romek:
Teraz zas usilujesz jak byle duren bredzic o morderstwach much. Jesli te muchy bedziesz zarl, to znaczy, ze jest z ciebie wegetarianin jak z koziej dupy traba.
Romku - Twoje infantylne wtręty odnośnie cierpienia roztoczy implikują z mojej strony użycie ironii w odpowiedzi, jednak Ty (chyba nie w ciemię bity), w tym temacie piszesz jakbyś był zamroczony lub po prostu się zgrywasz, testujesz albo znalazłes sobie miejsce gdzie wylewasz swoje frustracje.
Romek:
Zreszta juz pisales, ze nie jestes wegetarianinem, a jedynie interesuje cie problem (?!) zabierania dzieci do rzezni.
Nie dość, że Twoje gdybanie o roztoczach to bełkot, to na domiar wszystkiego łżesz. Nigdzie bowiem nie napisałem, że interesuje mnie problem zabierania dzieci do rzeźni. W powyższych postach, w odpowiedzi Tobie i Wendolowi dokładnie wszystko wytłumaczyłem, Ty jednak chcesz na siłę widzieć coś czego nie ma.
Romek:
* patrz na topic ! - Czy jedzenie mięsa to zdrowy wybór?Podajesz przy tym jakies cytaty porownujace rzeznie do Oswiecimia.
Zdrowie to bardzo szerokie spektrum zagadnień. Zajadanie się mięsem w takich ilościach, jak to ma miejsce w naszych czasach - powoduje między innymi takie reperkusje. Tak więc "rzeczywistość rzeźni" jest jednym z zagadnień, które można poddawać analizie w celu skonstruowania w miarę obiektywnych sądów i opinii odnośnie formy zdrowotności dyskutowanej w tym wątku.
Romek:
Jako, ze mnie zabierali do roznych takich miejsc jak oboz zaglady w Auschwitz, kiedy bylem dzieckiem, a zabierano nas tam ze szkola, to nie widze sensu pytania. Czy sadzisz, ze dlatego dzisiaj nie jadam zydow? cyganow? SS-manow? A moze gdyby mnie tam nie zabierali to pewnie pozeralbym cale wagony cyganow i ruskich ?
Ty chyba jednak celowo rżniesz głupa. Nie wierzę bowiem, że ktoś, kto w miarę sensownie się wypowiada może nie rozumieć najprostszych analogii.
Romek:
Zdaje sobie sprawe, ze moze Ci sie wydawac niezwykle szokujace, ze ktos gdzies wali po lbie zwierze i wypruwa z niego wnetrznosci, ale jak juz pisalem - kazdemu wedle gustow.
Jeżeli wrzucanie żywej świni do wypażarki jest dla Ciebie po prostu gustem, to nie tyle, że nie wiesz co to etyka i nie interesuje Cię stanowione prawo, ale pokazujesz tym tekstem, że chamski gbur i okrucieństwo wynikające z umysłowej tępoty są pojęciami i określeniami, z którymi chyba łatwo się identyfikujesz? Nie chodzi bowiem tylko o tzw., humanitarne zabijanie zwierząt, zgodne z obowiązującym prawem o czym w tym wątku pisałem. Ty jak mniemam albo traktujesz ten temat silnie wybiórczo, albo po prostu rżniesz głupa, albo coś nie tak u Ciebie z intelektem.
Romek:
Sa tacy, ktorzy zachwycaja sie kaszanaka i jeszcze sami ja przyzadzaja. A sa inni, ktorzy bedac jak cytowany przez Ciebie wybitny? Einschtein, ktory przyczynil sie do produkcji bomby atomowej i co za tym idzie smierci mnostwa osob, uzala sie nad losem krolika.
Tak, kaszanka swojego czasu bardzo mi smakowała - zarówno na zimno jak i na gorąco - koniecznie jednak z musztardą lub ketchupem. Jeśli jednak mamy się kierować tylko smakiem - to odpowiednio przyrządzone gówno człowieka także będzie przysmakiem dla wielu. Wiele osób nie jadło by już kaszanki, gdyby na własne oczy przekonali się w jaki sposób się ją przyrządza. Ci, którzy ja jedzą i jednocześnie przyrządzają mają inną wrażliwość po prostu. Jednak gdy w wyniku jej przyrządzania - łamią prawo - są zwykłymi przestępcami. Jeśli chodzi o Einsteina, to nie napisałem nigdzie, że uważam go za osobę wybitną, choć można go za takiego uważać. Bo jeśli to, czego, jak piszą dokonał - okaże się oszustwem - będzie to naprawdę oszustwo wybitne. Trzeba być wybitnym oszustem, by zwieść prawie cały świat nauki, aby ten mianował go geniuszem na miarę epoki. Ponownie stosujesz się do nadużycia twierdząc, że Einstein stoi za śmiercią mnóstwa osób. W myśl Twoich konotacji wszyscy Ci, którzy stali się pionierami zdobyczy myśli technicznej przyczynili się do śmierci milionów. Ile razy jeszcze będziesz zdradzał swą indolencję intelektualną lub, że po prostu bawisz się, udając bezmyślną maszynkę do wstukiwania tekstów, albo z premedytacją próbować sprawdzić jaką wywołasz rekację u innych, pisząc takie farmazony.
Romek:
Choc musze przyznac, ze nie bede dyskutowal na temat dobrego smaku prowadzania dzieci do rzezni. Nie bede sie wypowiadal na temat tego co komu odpowiada.
A niby kto tutaj z piszących deklarował, że mu odpowiada prowadzenie dzieci do rzeźni?
Romek:
Mnie tam miesko smakuje, a ty zresz mase roznych zywych (!) stworzen i jeszcze palisz przy tym glupa, ze nie wiesz o co to chodzi.
Znów gadasz jak potłuczony. Jeśli mieszkasz na wysokości powyżej 1000m n.p.m - to nie przyczyniasz się do uśmiercania roztoczy kurzu, jednak jeśli nie - to uśmiercasz je podobnie jak ja. Natomiast ani Ty, ani ja - nie żremy roztoczy, co próbowałem Ci już na poprzedniej stronie uświadomić, ale Ty jak widać jesteś oporny chyba na wiedzę, a także odrzucasz racjonalne myślenie i logikę. Wiem, że pozostał Ci jedynie smak, który jest dla Ciebie zapewniany dzięki stosowania różnego rodzaju chemicznych polepszaczy smakowych i produktów roślinnych oraz obróbki termicznej. Jeśli jesteś taki kozak - upoluj własnymi rękami i ząbkami np. guźca - rozerwij jego skurę i zatop swe szczęki w jego dupsku i żryj - nie ma przecież to jak szynka. Życzę smacznego.
Romek:
No trudno. Nie bede juz wiecej zabieral glosu w dyskusjach z Toba, bo jest bezowocne, plytkie i nie ma sensu.
Bardzo mi miło z tego powodu, bo szkoda czasu na Twoje dyrdymały i bełkot. Dysksuja ze mną musi być w Twoim wypadku bezoowocna i płytka, bo taki reprezentujesz poziom polemicznej klasy, czyli pustota i płycizna, spekulacje i naciąganie faktów, infantylne emocje i bełkot. Chyba, że tylko udajesz - wtedy to inna sprawa.
Romek:
Choc mnie trudniej zmeczyc niz Brata ;o) Papapapapapa !Jak zdoroslejesz i zaczniesz dostsosowywac sie do nadanego przez Ciebie (Ciebie samego!) tytulu tego topic'u. To daj znac i wtedy pogadamy.
Nie muszę dawać znać, bo nigdzie w tym temacie oftopu nie popełniłem, co w niniejszym poście Ci wyjaśniałem, czego Ty, ze względu na swoją (udawaną, czy też nie)umysłową niedojrzałość albo nie dostrzegasz lub ni w ząb pojąć nie potrafisz. Pozdrawiam

Wendol:
Hmm...Skąd biorą się tak ostre reakcje Romka? Moim zdaniem Romek czuje się winny, że je mięso. Inaczej by się tak nie wściekał.
Żeby tu jedynie o wściekłość chodziło. Jedne z najbardziej obmierzłych rodzajów "forumowania", to styl jaki zaprezentował Romek w powyższym poście. Wyobraź sobie połączenie takiego stylu z misyjno-ideoologicznym zacięciem Brata. Czegoś takiego chyba bym nie zdzierżył :)
Wrona:
"Zastanawiales sie kiedys nad tym, ile dziennie utylizuje sie jedzenia na Kuli Ziemskiej ?Nikt nie musialby chodzic glodny !!!!
Nie tyle, że się zastanawiałem, co obficie na ten temat dyskutowałem na forach. Dlatego napisałem, że to zwiększa szanse, a nie, że zapewnia. Wszystko to bowiem zależy od polityki międzynarodowej rządów. Muisz sobie zdawać sprawę z tego, że wegetarianizm to nie jedynie wegetariańska dieta, a ruch, mający na celu nie tylko poprawę doli zwierząt, ale zwiększenie jakości życia na tej planecie, gdzie człowiek jest jej głównym eksploratorem. Kluczem do rozwiąznia tego problemu jest odpowiednia polityka karajów bogatych w krajach dotkniętych klęską głodu. Transporty żywności nie na wiele się zdadzą, to jedynie półśrodki. Zapewnienie tym krajom sztabu ludzi wykwalifikowanych, wyposażonych w wiedzę jak "wydrzeć" Ziemi plony by nakarmić głodnych to jedno z rozwiązań. Drugi, to odpowiedni zastrzyk finansowy w celu zbudowania infastruktury. Pamiętać jednak należy, że skażenie środowiska na skutek masowej produkcji zwierzęcej jest nie mniejsze niż zatrucie odpadami przemysłowymi. Chemiczne stymulowanie ilości zbiorów uwarunkowane jest wyłącznie potrzebami paszowymi i stale wymuszane wzrastającym apetytem na mięso. Dla nakarmienia do syta wszystkich ludzi na świecie pokarmem roślinnym wystarczyłaby 1/5 tych wszystkich, takim wysokim kosztem uzyskiwanych obecnie, zbiorów. Biorąc pod uwagę fakt, że połowa dotychczasowych zbiorów przeznaczana jest na paszę dla zwierząt hodowlanych i karmę dla drobiu, realną szansą dla rolnictwa jest tylko wegetarianizm, który stworzyłby gospodarce żywnościowej sytuację pod względem ilościowym mniej naglącą. Bezmięsny sposób odżywiania od razu odciąża rolnictwo z gigantycznego haraczu paszowego i rozszerza pole manewru do wysiłków nad przywracaniem prawidłowej jakości pożywienia, stanu gleby, wody i powietrza. Dodatkowo, presja popytu na produkty pochodzące z upraw organicznych skłaniałaby rolników i ogrodników do zmiany dotychczasowych metod, zwłaszcza gdyby jednocześnie nie znajdowali odbiorców na swoje produkty paszowe, bo hodowcy trzody nie znajdując odbiorców na mięso nie reflektowaliby i na paszę. Można przewidywać, że bez wsparcia wegetarianizmu rolnictwo organiczne nie zdołałoby się przebić przez bariery doraźnych potrzeb ilościowych. Aby nakarmić mięsem lawinowo rosnącą populację, trzeba stale zwiększać zasięg areałów upraw pastewnych, na co w skali globalnej nas nie stać. Na roczne wyżywienie jednej osoby odżywiającej się w sposób tradycyjny (z mięsem) musi być przeznaczone przynajmniej 0,5 ha ziemi uprawnej oraz 1,5 ha pastwisk, kiedy żeby wyżywić wegetarianina wystarczy 4 razy mniej ziemi - bo tylko 0,5 ha. W zachodniej strefie świata, masowe spożycie mięsa stało się współcześnie powszechnym nałogiem, który w odróżnieniu od innych form uzależnienia jest całkowicie aprobowany i legalny. Pozdrawiam

wendol:
Moim zdaniem Romek czuje się winny, że je mięso.
- Chahahahaha, jasne. Ja w ogole czuje sie winny za cala ludzkosc. I wsciekly. Tylko nie ukrzyzujcie mnie, ze biore wasze winy na siebie, jak jaki koziol ofiarny;o)......... pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Ta cała dyskusja o roztoczach i związana z nią atmosfera jest bez sensu. Za daleko to zaszło. Na początku Romek zażartował i było OK, ale zamiast dać sobie spokój, to kontynuował z uporem godnym lepszej sprawy, i zaczął głupoty pisać. Niektórzy najwyraźniej dbają tylko o to, by ich było na wierzchu, a o czym jest rozmowa i co z tego wynika, to już nieważne. Tacy ludzie są na etapie, gdzie mają jeszcze problem z własnym EGO - nie powinni oni zwracać takiej uwagi na siebie, tylko podejść do pewnych spraw obiektywnie. Pamiętajcie ludziska, że chodzenie po bagnach wciąga :) I jeszcze jedna złota myśl - w życiu czasem trzeba wiedzieć, kiedy wstać, a kiedy siedzieć :) Wiecie jaki jest dla mnie efekt tej całej dyskusji o mięsku? - Taki, że nabrałem apetytu na mięso, kupiłem sobie boczek i zjem go dzisiaj ze smakiem :P Oj, jak ja dawno boczku nie jadłem - aż łezka się w oku kręci :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendol - to nie efekt tej dyskusji... To efekt działania substancji wyciągowych :) Nie zapomniałeś o musztardce? :)

W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić? - Fryderyk Nietzsche Kiedy jestem głupi tolerują mnie, kiedy mam rację, wpadają w gniew. - Johann Wolfgang Goethe Kiedy w rozmowie, której słuchamy, zaczynają nas gniewać absurdy, należy sobie wyobrazić, że jest to scena komediowa, w której występują dwaj głupcy. - Arthur Schopenhauer a dla nie umiejacych zyc bez Einsteina: Wyzwolona energia atomu zmieniła wszystko z wyjątkiem naszego sposobu myślenia. - Albert Einstein Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji. - Mark Twain Wszyscy jesteśmy robakami, tyle że niektorym sie wydaje się, że jest robaczkiem świętojańskim. - Winston Churchill Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać. - Cyceron to byloby wszystko

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Romek:
Kiedy jestem głupi tolerują mnie, kiedy mam rację, wpadają w gniew. - Johann Wolfgang Goethe
Ten cytat mi sie podoba :)
Romek:
Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji. - Mark Twain
I ten tez :)

Ten drugi podawałem w tym wątku na poprzedniej stronie, odpowiadając Romkowi :) Mark Twain był wegetarianinem. Śmiałem się, że Mark pisząc te słowa miał na myśli roztocza :) Oto kolejne cytaty sławnych wegetarian, które przystają do tego wątku:
Lew Tołstoj:
Czyż nie ma hipokryzji w tym, że upominamy dzieci gdy krzywdzą kotki czy pieski, podczas gdy sami zasiadamy do stołu, na który zabito dziesiątki stworzeń?(...)Wegetarianizm stanowi kryterium, dzięki któremu możemy poznać, czy czyjeś dążenie do moralnej doskonałości jest prawdziwe i szczere.
Linda Blair:
Wegetarianizm czyni nas bardziej ludzkimi.
Natalie Merchant:
Jeżeli nie możesz sobie wyobrazić jak można bić zwierzęta, powinieneś nie móc sobie wyobrazić, jak można jeść mięso.
Paul McCartney:
Zostając wegetarianinem ratujesz zwierzęta i ludzi, chronisz środowisko naturalne i jest to jedna z najzdrowszych rzeczy jakie możesz zrobić!
Plutarch:
Macie zwyczaj nazywania dzikimi bestiami węże, leopardy i lwy, lecz sami jesteście splamieni krwią i w niczym nie ustępujecie ich okrucieństwu. One zabijają jedynie dla zdobywania swojego normalnego pożywienia, lecz wy zabijacie by wykwintniej zastawić stół(...)Czy naprawdę pytasz jaki powód skłaniał Pitagorasa do niejedzenia mięsa? Zastanawiam się raczej przez jaki przypadek oraz w jakim stanie świadomości musiał być pierwszy człowiek, który swoimi ustami posmakował rozlanej krwi i wbił swoje zęby w mięso nieżywego stworzenia, zastawił stoły martwymi, cuchnącymi ciałami i miał czelność nazwać jedzeniem i pożywieniem części, które jeszcze chwilę wcześniej krzyczały i płakały, poruszały się i żyły. Jak oczy mogły znieść widok rzezi, gdy podrzynane były gardła i zdzierana skóra, a kończyny odrywano od kończyn. Jak jego nos wytrzymać mógł ten zapach? Jak to się stało, że nieczystości nie odebrały mu smaku, gdy ten miał kontakt z ranami, wysysając ich soki oraz serum ze śmiertelnych ran? I z pewnością nie są to lwy czy wilki, które zabijamy w odruchu samoobrony - wręcz przeciwnie - ignorujemy to i zarzynamy niewinne, oswojone istoty, które nie posiadają żądeł ani kłów, którymi mogłyby nas zranić. Z powodu kawałka mięsa pozbawiamy ich słońca, światła, całej życiowej ewolucji, do której mają prawo poprzez narodziny oraz życie.(...)Jeżeli twierdzisz, że natura zaprojektowała cię abyś jadł mięso, to najpierw zabij własnoręcznie to, co zamierzasz zjeść. Zrób to, uzbrojony jednak tylko w to, w co wyposażyła cię natura, bez pomocy noża, tasaka czy topora
Seneka:
Po prostu odmawiam wam pożywienia lwów i sępów. Odzyskamy zdrowy rozsądek dopiero wtedy, gdy oddzielimy się od stada - to, że większość ludzi aprobuje jakieś postępowanie, może równie dobrze być dowodem na jego niewłaściwość. Zapytajmy siebie, co jest rzeczywiście najlepsze, a nie co jest w zwyczaju.
Chrissie Hynde:
Martwe mięso powinno się grzebać, a nie jeść.
Collin Campbell:
Żaden związek chemiczny nie działa na człowieka tak silnie rakotwórczo jak białko zwierzęce.
Dean Ornish:
Nie mogę zrozumieć, dlaczego zalecanie ludziom diety wegetariańskiej jest uznawane za drastyczne, podczas gdy krojenie pacjentów przez chirurgów i przepisywanie do końca życia silnych leków obniżających cholesterol jest umiarkowane z punktu widzenia medycyny.
Diogenes:
Tak jak spożywamy ciała zwierząt, moglibyśmy równie dobrze zjadać ciała ludzi.
Edgar Kupfer-Koberwitz:
Nie zjadam zwierząt, ponieważ nie chcę żywić się cierpieniem i śmiercią innych stworzeń. Dlaczego ja, który jestem tak szczęśliwy, kiedy nie jestem prześladowany, miałbym prześladować lub pozwalać na prześladowanie innych stworzeń? Dlaczego ja, który jestem tak szczęśliwy, kiedy nie jestem uwięziony, miałbym więzić lub pozwalać na więzienie innych stworzeń? Dlaczego ja, który jestem tak szczęśliwy, kiedy mi nikt nie przysparza cierpień, miałbym przysparzać cierpień lub pozwalać na sprawianie cierpień innym stworzeniom? Dlaczego ja, który jestem tak szczęśliwy, kiedy nikt mnie nie rani i nie zabija, miałbym ranić lub zabijać inne żywe stworzenia lub pozwalać by były ranione lub zabijane ze względu na mnie?
Edward Jurewicz:
Myślę, więc jestem wegetarianinem.
Gene Brewer, "Na promieniu światła":
Ludzie uwielbiają się oszukiwać, używając eufemizmów - udają, że nie jedzą zwierząt. A więc nie jedzą krowy, tylko "befsztyk", nie jedzą świnki, tylko "schab" i tak dalej.
George Bernard Shaw:
Dlaczego miałbym się spowiadać z tego, że się godziwie odżywiam? Gdybym się opychał pieczonymi trupami zwierząt, to wtedy mielibyście podstawy do indagowania mnie, czemu tak postępuję.
George Bernard Shaw:
Pomyślcie o straszliwej energii nagromadzonej w każdym produkcie roślinnym, na przykład w żołędzi. Zakopujecie żołądź do ziemi i oto następuje eksplozja tak silna, że wynikiem jej jest dąb. Zakopcie natomiast martwego barana, a nie otrzymacie nic prócz rozkładu i zgnilizny.
George Bernard Shaw:
Jesteśmy żywymi grobami zabitych zwierząt, mordowanych po to, aby zaspokoić nasze apetyty.
Henry Salt:
Zabierasz na kolację piękną dziewczynę i obdarzasz ją... kanapką z szynką! Przysłowiową głupotą jest rzucanie pereł przed wieprze. Lecz jak nazwać manierę rzucania świń przed perły?
Isaac Bashevis Singer:
Zostałem wegetarianinem nie dla swojego zdrowia, ale dla zdrowia kur.
Janez Drnovšek, prezydent Republiki Słowenii:
Nie ma potrzeby, by ludzie jedli mięso. To zwyczajny schemat myślowy, stereotyp, który nam wtłoczono i który masowo powielamy. Ciężko jest go zmienić w ciągu jednej nocy, ale można tego dokonać stopniowo.
Jezus Chrystus, Esseńska Ewangelia Pokoju:
A mięso z zabitych zwierząt buduje w ciele człowieka jego własny grób. Zaprawdę powiadam wam, ten kto zabija, zabija sam siebie, a kto spożywa mięso z zabitych zwierząt, spożywa wcielenie śmierci.
A to chyba najbardziej adekwatny cytat dotyczący kwestii wolnego wyboru dla dziecka, który wyłonił się za sprawą Wendola:
Wojciech Eichelberg:
Mniej więcej do trzeciego roku życia kochanie wszystkich zwierząt jest dla nas naturalne, niemal odruchowe. Gdy pewnego dnia na naszym talerzu ląduje kawałek mięsa, który już niczego nie udaje - nie wiemy, skąd się wziął. Nie byliśmy bowiem świadkami zabijania. Dowiadujemy się, że to kawałek cielaczka, świnki albo kurczaczka. Czy to znaczy, że to zwierzątko zostało zabite? – pytamy. W odpowiedzi słyszymy, że wprawdzie kurczaczek, cielaczek albo świnka zostały zabite ale to były inne świnki, cielaczki, kurczaczki - nie te znajome, które tak szczerze kochamy. Tak wygląda pierwsza lekcja podwójnej moralności, która potem pomaga nam wzniecać wojny i zabijać tych, których nie znamy.
Nie mogłem zpomnieć o Romku :) Specjalnie dla niego:
Albert Einstein:
Naszym celem musi być wyzwolenie się... poprzez rozszerzenie kręgu współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury.
Albert Einstein:
Wegetariański sposób życia, przez swoje czyste fizyczne działanie na ludzki temperament, może wpłynąć na ludzkość w najbardziej dobroczynny sposób.
Pozdrawiam

"Mniej więcej do trzeciego roku życia kochanie wszystkich zwierząt jest dla nas naturalne, niemal odruchowe. Gdy pewnego dnia na naszym talerzu ląduje kawałek mięsa, który już niczego nie udaje - nie wiemy, skąd się wziął. Nie byliśmy bowiem świadkami zabijania. Dowiadujemy się, że to kawałek cielaczka, świnki albo kurczaczka. Czy to znaczy, że to zwierzątko zostało zabite? - pytamy. W odpowiedzi słyszymy, że wprawdzie kurczaczek, cielaczek albo świnka zostały zabite ale to były inne świnki, cielaczki, kurczaczki - nie te znajome, które tak szczerze kochamy. Tak wygląda pierwsza lekcja podwójnej moralności, która potem pomaga nam wzniecać wojny i zabijać tych, których nie znamy." Ojojoj! :) Strasznie naciągana ta implikacja :) Moje małe już od dawna wiedzą, że jedzą rybkę lub kurczaczka - bo takich określeń używam. Ze zwierzętami hodowlanymi mają do czynienia na wsi - właśnie w ten czwartek tam pojechały. Już gdzieś słyszałem teksty typu: "kura twoją siostrą, nie zabijaj jej" :) Jest różnica między drobiem, a ludźmi i nie życzę sobie by jakiś fanatyk pieprzył bzdury, że zacznę od kur, a później będę zabijał ludzi. A może zacznę ich też zjadać? Fanatyzm wszelkiej maści ma to do siebie, że zabija logiczne myślenie. Dobrze OldSpiricie, że tego głupiego tekstu nie napisałeś Ty, tylko jakiś Wojciech Eichelberg. A to ogólna przestroga i nie bierz OldSpiricie tego zaraz do siebie: http://img176.imageshack.us/img176/4523/238508oi4.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wojciech Eichelberger:
(...) Tak wygląda pierwsza lekcja podwójnej moralności, która potem pomaga nam wzniecać wojny i zabijać tych, których nie znamy.
Wendol:
Ojojoj! :)Strasznie naciągana ta implikacja :)Moje małe już od dawna wiedzą, że jedzą rybkę lub kurczaczka - bo takich określeń używam. Ze zwierzętami hodowlanymi mają do czynienia na wsi - właśnie w ten czwartek tam pojechały.
To nie jest naciągana implikacja, a tym bardziej z pewnością nie strasznie naciągana. Zaraz rozwinę swoją myśl i przedstawię Ci bliżej postać Wojciecha. Wiadomo, że łatwo nam na podstawie kilku zdań, rozumianych na dodatek opatrznie - wyciągać zbyt daleko idące wnioski. Piszesz, że Twoje dzieci mają do czynienia ze zwierzętami hodowlanymi na wsi. Pewnie nie jest to chów na skalę przemysłową? Mieć do czynienia ze zwierzętami hodowlanymi, czyli np. spoglądać na nie - jak sobie spacerują, dziobią, skubią, wylegiwują, itd. - to coś zupełnie innego od oglądania w jaki sposób się je zarzyna. Nie wspominając już o tym, że najczęściej w fermach chodowlanych łamie się po prostu prawo. Rybka, kurczaczek... Wendol, pisałem już o tym, ale trudno jest mi sobie wyobrazić trzyletnie dziecko, któremu w odpowiedni sposób przekażesz informacje związane z implikacjami wynikającymi ze spożywanie kurczaczków, itd., że powie Ci - 'tatko, mam to gdzieś, zwierzęta są po to by je jeść, niech sobie cierpią, niech je zabijają dla mnie nawet łąmiąc prawo - ważne, że smakują.' Jeżeli chcesz zasugerować, że Twoje dzieci mniej więcej w taki sposób odpowiedziałyby na Twój przekaz - wybacz, ale wtedy wykazałbyś się elementarną nieznajomością psychiki dzieci.
W pewnym swoim krótkim felietonie, Eichelberger wypowiada się w taki oto sposób:
Nie obawiajcie się więc Drodzy Czytelnicy - ten felieton nie jest kolejnym "Krótkim poradnikiem dietetycznym" - nie mam zamiaru zapuszczać się na pole minowe i doradzać Wam co należy a czego nie należy jeść.
Żródło Jak widać, Wojtek daleki jest od tego by kogoś na siłę do czegoś nakłaniać.
Wendol:
Już gdzieś słyszałem teksty typu: "kura twoją siostrą, nie zabijaj jej" :)Jest różnica między drobiem, a ludźmi i nie życzę sobie by jakiś fanatyk pieprzył bzdury, że zacznę od kur, a później będę zabijał ludzi. A może zacznę ich też zjadać? Fanatyzm wszelkiej maści ma to do siebie, że zabija logiczne myślenie.
Tu masz poniekąd rację, choć nie nazwyałbym tak łatwo fanatykiem kogoś, kto odnosi się do zwierząt na podobieństwo Św. Franciszka z Asyżu, który zwierzęta nazywał braćmi mniejszymi. Czy biedaczyna z Asyżu był fanatykiem? Trudno powiedzieć - jak uważasz? W 100% masz rację nazywając kogoś fanatykiem jeśli ten mówi, że jeśli zabijałeś kury, to zaczniesz zabijać ludzi. Bo to nie działa po prostu w taki sposób, wiadomo, że może to być jednym z elementów, które porusza całą lawinę różnych przyczyn i skutków, aż skończy się na zabijaniu ludzi. Jednak nie ma takiego bezpośredniego związku. Od zabijania kur do zabijania ludzi daleko jeszcze droga. Wierzę Wendol, że pisząc o takim związku (kura-człowiek), nie miałeś na myśli Wojciecha Eichelbergera, bo nigdzie nie próbuje i nie próbował lansować takiej tezy. A pisząc w taki sposób odnosząc się do zaprezentowanego cytatu jego autorstwa dopuszczasz się pewnej nadinterpretacji, a nawet małej manipulacji, gdyż on nie pokusił się o twierdzenie w myśl którego taki związek, na jaki zwróciłes uwagę istnieje bezpośrednio.
Wendol:
Dobrze OldSpiricie, że tego głupiego tekstu nie napisałeś Ty, tylko jakiś Wojciech Eichelberg. A to ogólna przestroga i nie bierz OldSpiricie tego zaraz do siebie:
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą, że to jest głupi tekst. Jeśli tłumaczysz ten cytat w sposób jaki zaprezentowałeś powyzej - tak, będzie to głupie. Wybacz, że to mówię, ale głupie w tym wypadku nie będzie to, co powiedział Eichelberger, a właśnie w taki sposób tłumaczenie tego co napisał. Myślę, że zgadzasz się z tym, iż to jest pierwsza lekcja podwójnej moralności. To chyba nie podlega dyskusji, prawda? Następnie Eichelberger mówi, że taka lekcja 'potem pomaga nam wzniecać wojny i zabijać tych, których nie znamy'. Pomaga, nie znaczy, że zawsze i w każdym przypadku dzieje się tak, iż podejmujemy decyzje o wzniecaniu wojen i zabijaniu tych, których nie znamy. Jeśli taka lekcja podwójnej moralności jest odpowiednio w ciągu rozwoju utrwalana, to może właśnie pomóc w dorosłym już życiu na podejmowanie takich decyzji. Eichelberger nie mówi tutaj o jakimś bezprzecznie jednokierunkowym mechaniźmie, czy schemacie który stanowi monolit w swym działaniu i przynosi zawsze i wszędzie takie skutki. Wojtek bowiem to człowiek, któremu bardzo obce są fanatyzmy wszelkiej maści - jest buddystą Zen, psychoterapeutą, specjalistą od psychologi dziecięcej. "W swoich projektach szkoleniowych i terapeutycznych odwołuje się do koncepcji terapii integralnej, która oprócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość człowieka. Wendol, Wojtek to nasz człowiek :)Myślę, że jak troszkę bliżej zapoznasz się z postacią Wojciecha Eichelbergera, to z pewnością nie będziesz miał wątpliwości co do tego, że to nie jest żaden tam fanatyk ni głupiec(szczególnie gorąco polecam przeczytanie jego książki pt.'Jak wychować szczęśliwe dziecko' , a także innych, równie wartościowych).
Wikipedia:
Stypendysta Instytutu Psychoterapii Gestalt w Los Angeles (1976) i Zen Center of Rochester (1980). W latach 1980 - 1981 pracownik i działacz ruchu Oświaty Niezależnej. W latach 1981 - 1985 współzałożyciel i działacz podziemnego Komitetu Oporu Społecznego i członek redakcji pisma KOS. Autor książek i artykułów z dziedziny psychologii. Jest autorem felietonów i esejów m.in. w Zwierciadle, Twoim Stylu, Wysokich Obcasach, Gazecie Wyborczej, Charakterach, Polityce, Więzi, Życiu Duchowym, Pulsie Biznesu. Współpracował przy tworzeniu programów telewizyjnych popularyzujących wiedzę psychologiczną, m.in prowadził w latach 1997 - 1999 program Okna w TVP2, oraz takie programy jak Być tutaj, Nocny Stróż. Po studiach przez trzy lata pracował w placówkach lecznictwa psychiatrycznego, m.in. w eksperymentalnym Oddziale Leczenia Odwykowego. W roku 1970 podjął kilkuletnie studia doktoranckie w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, zakończone absolutorium. W latach 1972 - 1973 uczestniczył w przygotowaniach do programu środowiskowej terapii schizofrenii Synapsis, a w roku 1973 współtworzył nowatorski Oddział Terapii i Rozwoju Osobowości - OTIRO, w którym pracował do roku 1978. W 1978 roku współzałożyciel Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie pierwszej w Polsce placówki psychoterapii, treningu i szkolenia. Współtwórca i dyrektor Instytutu Psychoimmunologii (IPSI) założonego w 2004 roku w Warszawie. Zamieszkały obecnie w Warszawie, żonaty, ma dwóch dorosłych synów. Buddysta Zen od 1976 r. Z zamiłowania interesuje się żeglarstwem, końmi, górami, nartami, sportami walki.
Źródło Tu masz zdięcie Eichelbergera Tuta znjadują się odpowiedzi Eichelbergera na pytania: A czy baśnie i mity znajdują zastosowanie w psychoterapii? Wojtek odnosił się w tej wypowiedzi do Alchemika, pióra Paulo Coelho. Jest tu także bardzo ciekawy fragment jego książki pt 'Pomóz sobie, daj światu odetchnąć'
Jak zbliżyć się do ideału? Zapytano Wojciecha Eichelbergera w "Przeglądzie Tygodniowym" numer 38, 1991 r. a Pan Wojtek odpowiada:
Przede wszystkim nie dać się wciagnąć w wyścig. Szukać mądrych ludzi i tekstow, dbać o intelektualny, duchowy i fizyczny pokarm - nie zadowalać się byle czym. Kontaktować się z tym, co naturalne – ze zwierzętami, z lasem, polem, górami, wodą, z prawdziwym ogniem, ziemią, po której chodzimy boso. Po to żeby wyrwać się z tego miejskiego ZOO, w którym żyjemy. Odżywiać się w sposób, który daje dużo energii, nie budzi poczucia winy i harmonizuje wewnętrznie nasze ciało i umysł. Pamiętać, że istnieje coś takiego jak psychoterapia, która próbuje zaradzić powszechnej dysharmonii i cierpieniu. Mieć własną, świadomie wybraną drogę religijną - która nie jest jedynie kulturowym spadkiem ale czymś co naprawdę nam odpowiada. Pamiętać o tym, że każdy religijny przekaz mówi o tym, czym w istocie jesteśmy. Wskazuje drogę do siebie.
Polecam także, do przeczytania zapis tej oto rozmowy Oraz artykuły Wojciecha Eichelbergera i nie tylko
Wojciech Eichelberger:
Nie przyszliście tu po to, żeby się bić
Warto przeczytać Wierzę w to, że raz jeszcze przemyślisz Wendol to, co na temat Wojtka napisałeś poprzez opatrzne zrozumienie tego co powiedział. Pozdrawiam

Dzięki OldSpirit za tłumaczenie - jak zwykle bardzo szczegółowe i wyczerpujące :) Mam takie zdolności, że nawet z samego zdjęcia potrafię wiele wyczytać - facet robi wrażenie :) Zwracam Ci honor Oldzie :) Ty naprawdę masz talent i chęci - nie rozumiem dlaczego Twoje wyjaśnienia nie trafiają do takiego np. Brata. Mnie przekonałeś i o fajnym gościu się przy okazji dowiedziałem :) Pozdróweczka i szacuneczek! :) P.S. Jak już jesteśmy przy "fajnych gościach", to czy znasz niejakiego Ghala? Pytam się, bo jego strona już od dłuższego czasu nie działa. Sam się go zapytam dopiero jak dziewczyna odda mi jego książkę, w której mam na niego namiary.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 143
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.