| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Tarot | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11427 |
|
JESTEM PO TROCHU WRÓŻKĄ ZNAM KILKA ZAKLĘĆ KTÓRE PONIEKĄD DZIAŁAJĄ ............
- w związku z licznymi pytaniami warunki odpowiedzi na maile opisane są tutaj: Tarot
- na temat stawiania kart KARTY TAROTA
- odpowiedzi udzielam kiedy przychodzi właściwy czas, oczywiście możesz mnie wesprzeć jednak niema to wpływu na czas otrzymania odpowiedzi ... kontakt przez meila na stronie wieszcz.eu.
Pozdrawiam
Igor
ps. jest to kontynuacja starego wątku Zaklęcia założonego przez Wróżkę ;) natomiast nazwa tematu by nie wprowadzać w błąd została zmieniona na Tarot.
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
Miłość to jest pełna akceptacja drugiej osoby, jej charakteru...
Po prostu kochasz wtedy wszystko, co jest związane z tą osobą - wszystko ci się podoba - kochasz ją w całości.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Może mi się podobać wiele kobiet, ale to nie jest miłość, ta Wielka Prawdziwa Bezwzględna Miłość.
Mniejszych "miłości" już unikam.
Bardzo lubię się przytulać, i mógłbym się przytulać do wielu kobiet, ale nie nazwałbym tego MIŁOŚCIĄ, tylko miłością - zwykłą potrzebą serdeczności, ciepła.
Są kobiety, które boją się takiej serdeczności, bo nie otrzymały jej jeszcze od nikogo (mają tylko doświadczenia związane z seksem), i boją się, że pod wpływem takiego ciepła mogą się zakochać, a to nie będzie odpowiednia osoba - trzeba wiedzieć, gdzie się lokuje uczucia.
Ja najczęściej kocham w sposób opiekuńczy - gdy widzę, że jakaś istota, istoty tego potrzebują, ale MIŁOŚCI się boję, tak - boję się, bo wtedy oddaję się całkowicie, w pełni, bezwzględnie, bez granic, bez barier, bez osłon energetycznych, i wtedy ta energia, energie się przenikają - to jest rozkosz nie do opisania i wtedy człowiek jest bezbronny - zdany całkowicie... Raz tylko poczułem coś takiego i czuję do tej pory :)
Poza tym wszystko, to tylko opiekuńczość :)
Różnica jest taka, jak między dawaniem z siebie energii, a otwarciem się i pozwalaniem, by czyjaś energia wniknęła w ciebie.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Takie pochwały mnie stymulują do dalszego działania - dziękuję :)
Mamy tu "tajne" forum, a do tego wątku zaglądają przede wszystkim kobiety.
Nieraz się zastanawiałem, co kobiety wiedzą o mężczyznach... i doszedłem do wniosku, że więcej, niż oni sami o sobie :)
Typowy, przeciętny facet "kocha" pod warunkiem, że czuje się "lepszy" od kobiety.
Podziwiam was dziewczyny za umiejętność radzenia sobie z takimi mężczyznami, za ukrywanie swojej inteligencji tak, by facet nie poczuł się "gorszy", bo wtedy będzie nieznośny :)
Z drugiej strony wam współczuję, że nie możecie w pełni "być sobą", bo faceci by pouciekali, a w międzyczasie by wam sporo krwi napsuli.
Mężczyzna jeszcze jakoś zniesie, że inny mężczyzna jest od niego "lepszy", ale kobiecie nie daruje ;)
Bo wiecie - mężczyzna, to Mężczyzna (to musi brzmieć dumnie ;)) i "musi rządzić", bo inaczej "nie będzie mężczyzną" i będzie się denerwował :)
A czy nie można wreszcie przestać dzielić ludzi na mężczyzn i kobiety, tylko postrzegać wszystkich jako ludzi?
Każdy jest w czymś lepszy, i w czymś gorszy od kogoś innego - po prostu inny, i płeć nie określa z góry, jaki kto jest, czy "powinien" być :)
Czytałem niedawno jakiś artykuł "ezoteryczny", w którym było napisane, że zbliża się "powrót Bogini" (chodzi o relacje) - czego wszystkim życzę, bo mam już dosyć tego "męskiego świata", ze wszystkim, co się z tym wiąże - z tym całym wyścigiem szczurów, szarpaniną, bezwzględnością i walką o to, kto jest "lepszy", silniejszy.
Dziękuję Coco71 za "inspirację" :)
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Wendol bo miło się czyta cos takiego. Miło się czyta bo potwierdzasz mnie, że jednak jest szansa na normalność. ;)
Może właśnie zaliczam się do tych kobiet, które ...no właśnie mimo wszystko są same bo albo nikt nie śmie podejść albo nie wierzą, że jestem sama. Nauczyłam się z tym żyć i jest mi dobrze, bo wiem, że gdzieś tam czeka na mnie ten wybrany. Wiesz, miałam tam dwa związki i dodam tylko, że odechciało mi się być terapeutką dla facetów i ich rozumieć, bo kto zrozumie mnie. Skonczyło sie i nagle Ci panowie szukają kontaktu, gdzie mi sie już nie chce ;) jak to sie mówi, nie wchodzi sie dwa razy do tej samej wody. Wydawało mi sie, ze znam mezczyzn ale pogubiłam sie :D
Przytoczę przykład. Poznałam fajnego gostka. Jest terapeutą. Miałam tam jakieś problemy z kręgosłupem. Dobrze sie rozumieliśmy i traktowałąm jego jako kumpla. Wysylam mi swoje foty, dzwonil, pisal. Dla mnie to był dobry znajomy. Lubilam jego i jestem jemu bardzo wdzięczna, ze przestło mnie boleć i mogłam odstawić leki. Mieliśmy iść w parę osób na imprezę. Powiedział, że spodobałam sie jego koledze. Nie bylam tym zainteresowana. I co usłyszałam? Ze on nie chce mnie ranic i urwal kontakt. Nie wiedzialam czy mam smiac sie czy plakac bo kumpel to kumpel a nie facet do zwiazku. Skonczyla sie znajomosc:D Godzine wczesniej jeszcze zarzekal sie, ze nic nas nie rozdzieli
|
|
Coco |
|
kurcze, literówka sie wkradła i nie mogłam edytować
miało być, ze wysylał mi swoje foty;)
|
|
Coco |
|
Podobno przyjaźń między kobietą, a mężczyzną nie jest możliwa - tak się mówi.
Większość mężczyzn postrzega kobietę jako "obiekt seksualny" i nic ponadto.
Porozumienie na innych płaszczyznach jest trudne, bo kobiety i mężczyźni "nadają na innych falach".
Jeśli "nikt nie śmie podejść" do Ciebie, to znaczy, że jesteś "zbyt inteligentna" dla większości - a jak wiadomo mężczyzna (zwłaszcza zakompleksiony) "musi czuć przewagę" nad kobietą, ale... jeśli mężczyzna zdaje sobie sprawę z inteligencji kobiety, to nie jest już z nim aż tak źle - są gorsze przypadki :)
Mam kolegę, który "atakuje wszystko, co się rusza" :))
Koleś nie zastanawia się, do jakiej kobiety "startuje", bo... właśnie - widzi tylko SEX - nad resztą się nie zastanawia.
Chciałem z nim porozmawiać o polityce - rzuciłem hasło "Ogórek", a on na to od razu: "przeleciałbym ją".
Fajnie mi się rozmawiało z jedną dziewczyną, żartowaliśmy sobie, po czym on do mnie podszedł i bardzo poważnie powiedział: "pamiętaj, ona jest moja". Powiedziałem jej o tym, a ona się obśmiała i odpowiedziała, że nic jej o tym nie wiadomo, jakoby była "jego" :)
Facet przy mnie opowiadał jakiejś dziewczynie, jaki to jest wierny, jak kocha "swoją dziewczynę"..., a ja się dowiedziałem, że ją to ma "tam", a "tu" ma inną, a oprócz tego próbuje "poderwać" jeszcze kilka innych. On właściwie próbuje z każdą, która mu się spodoba.
Powiedzmy, że mi też "podoba się" wiele dziewczyn (i ja im), ale to nie znaczy, że z każdą mam iść do łóżka - do tego potrzeba czegoś więcej.
I teraz dochodzimy do tego Twojego terapeuty...
Facet kierując się "męską logiką" pomyślał, że... no wiesz - że Ty "tego" chcesz, a że był z kimś związany i nie mógł Ci tego dać, więc "podstawił Ci" swojego kumpla - w sumie porządny facet ;))
I znowu wracamy do tego, że większość mężczyzn traktuje kobiety "przedmiotowo", więc pomyślał sobie, że kobiety mają tak samo, i jak nie on, to innym się "zadowolisz" :)
Odechciało Ci się być terapeutką dla facetów i ich rozumieć...
Zacznijmy od tego, że oni sami siebie nie rozumieją, bo się nad sobą nie zastanawiają.
Facet to "proste stworzenie" (cały czas mówimy o tzw. większości), do związków podchodzi na zasadzie "ładna - OK, to biorę", a relacje, emocje, uczucia..., to przecież takie... "niemęskie" sprawy, tylko "babskie".
Facet ma być pewny siebie, nie zastanawiać się, tylko działać, ma być twardy i nie może okazywać słabości, a jedną ze "słabości" są takie sprawy, jak czułość, uległość, czy inne rodzaje "rozklejania się" - dla faceta to jest "porażka" - takie są stereotypy i "wzorce" społeczne "człowieka sukcesu", "prawdziwego mężczyzny", taka jest presja otoczenia wywierana przez innych facetów, a jeśli facet nie jest taki, jaki "powinien być", to przez innych jest określany jako: baba, dupa, pantoflarz... i takie tam podobne.
Facet nie ma łatwo sam ze sobą, bo musi sprostać "oczekiwaniom", a jak sobie "nie radzi", to nie wie, co zrobić, nie rozumie swoich emocji, nie wie dlaczego tak się zachowuje, bo takie sprawy nie są "męską domeną" - facet nie ma doświadczenia w takich sprawach, bo niby skąd miałby mieć, skoro nigdy tego nie praktykował - tego "babskiego rozczulania się nad sobą", i nie może przecież "się poddać", przyznać się do "porażki", bo "mężczyźnie nie wypada"... i tu koło się zamyka.
A facet nie radzący sobie ze swoimi emocjami, "radzi sobie" z nimi "po męsku" - wścieka się, czepia, jest agresywny, pije...
Gdy mądra kobieta chce takiemu pomóc, to przeważnie poczuje opór ze strony faceta przed przyznaniem się do swoich "słabości", a nawet gdy jej się uda mu jakoś pomóc, to później może być jeszcze gorzej, bo została "urażona męska duma" - kobieta okazała się "lepsza", więc taki facet wreszcie jej pokaże, kto jest górą, kto jest lepszy, kto tu rządzi...
Ręce opadają - jak ktoś ma coś takiego zakodowane od dziecka, przez lata nabrał takich przyzwyczajeń i kompleksów, to... nic nie zdziałasz.
Facet myśli, że przez tą całą (źle pojmowaną) "męskość" pokazuje swoją "siłę", a tak naprawdę pokazuje swoją słabość - im bardziej jest "macho", z tym bardziej zakompleksionym, słabym i bojaźliwym "egzemplarzem" mamy do czynienia.
Aż tu nagle pojawia się "gender" - przyczyna zła wszelkiego, rozpadu rodziny, rozpadu ładu społecznego, kłótni pomiędzy kobietą, a mężczyzną..., bo przecież było dobrze - każdy znał swoje miejsce, a teraz chcą "zniewieścić" mężczyzn, a kobietom założyć spodnie...
Świat się zmienia, kobiety poszły do szkoły, wykształciły się, nauczyły tego, co mężczyźni, wyszły z domów, nabrały pewności siebie, poczucia własnej wartości i... "stawiają się".
Komu to się aż tak bardzo nie podoba?
- Najbardziej takiej jednej cholernie męskiej, patriarchalnej instytucji, w której pełno jest "niedorozwiniętych" facetów, niemających nic do zaoferowania kobietom, bo się przyzwyczaili do ich posłuszeństwa wynikającego z "naturalnego porządku rzeczy", że men to men, a kobieta ma siedzieć cicho i składać "hołdy".
Gardzę tą instytucją i wszystkimi, którzy uskuteczniają taką ideologię.
Wzór kobiety przyszłości jest inny - to istota "wielka", która wie o swojej wspaniałości, a mężczyzna przyszłości to taki, który to docenia i z nią współpracuje, a nie walczy o "dominację".
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||||
|
Igor.
Chciałbym, żebyś mi poradził (posiłkując się kartami, lub zdrowym rozsądkiem) jak mogę pomóc swojej siostrze.
Jak widzisz (używając tarota) jej zdrowie, jak widzisz jej dalsze "życie rodzinne". Kiedyś chciałem interweniować. Nawet zadziałałem... I zostałem wyklęty przez wszystkich za "wtrącanie się". Obiecałem sobie, że już tego nie zrobię, ale ona naprawdę potrzebuje wsparcia... Chciałbym jej jakoś pomóc. Na szali jest je życie. Nie przesadzam... Nie wiem jak pomóc (tak żeby dać radę, ale też nie przedobrzyć)..
Wszystkie jej problemu mają swój początek w złym wyborze lata temu.... A teraz:
|
|||||||
|
Nie tylko faceci zle traktuja kobiety. Chyba jeszcze nie widzieliscie co kobieta potrafi robic z facetem ja mam ta mozliwosc ogladania tego zjawiska. Zasugerowalam 5 lat temu ze powinna znalesc sobie kogos innego dostalam odpowiedz ze nikt z nia nie wytrzyma, wiec sama wie jaka jest. Jeszcze sie nie wtracam, ale powoli sie za to zabieram zeby cos powiedziec. Kolga powoli nie wyrabia teraz doszlo jeszcze dziecko.
Niektorzy widza tylko swoj wlasny interes i nic wiecej.
https://www.youtube.com/watch?v=Eoq55U1UXFs
|
|
|
Wygląda tak, o ile da się stłamsić.
Ale jeśli facet o takich zapędach trafi na "kobietę-wojownika", to sam będzie miał przerąbane, bo taka się nie da, a jeszcze go tak załatwi, że...
W takich przypadkach to jest dosłownie walka na śmierć i życie - kto silniejszy psychicznie, ten wykończy przeciwnika, a kobiety są generalnie silniejsze psychicznie i potrafią być wyjątkowo bezwzględne - wykończą takiego z zimną satysfakcją - w sumie należy się gostkowi za lata upokorzeń, gdy wreszcie anielska cierpliwość kobiety się skończy - gdy facet przebierze miarkę.
Można takiej kobiecie pomóc "rozwinąć skrzydła" - trzeba ją mocno dowartościowywać, dodawać jej energii, a nabierze siły do walki i wygra z facetem - to tylko kwestia czasu.
Tak 79277 - to jest Twoja rola - masz ją stymulować, a nawet ją "wkurwić", by stała się "wojownikiem", bo w takich przypadkach to jest walka o to, kto kogo wykończy.
Tak ekstremalne sytuacje wymagają ekstremalnych środków. Komuś na pewno się to nie spodoba, ale dziewczyna musi być twarda i bezwzględna, bo inaczej zginie.
1. Niezależność finansowa, lokalowa...
2. Poczucie wartości - ma się czuć piękna, podziwiana, pożądana, że podnieca innych mężczyzn...
3. Sztuki walki, Tai Chi, rekwizyty: gaz pieprzowy, miecz samurajski. Medytacja, relaksacja, pewność siebie...
Kolejność realizacji "dowolna", może być wszystko na raz.
To Twoja rola - uratuj ją - zrób z niej "Walkirię".
Przerabiałem coś takiego.
Przy okazji uratujesz siebie.
Miałem kiedyś do czynienia z wyjątkowo wrednym typem - "mistrzem ciemnej strony mocy" - alkoholikiem i narkomanem, który był odporny na wszystko - chciał zniszczyć, wykończyć ją i mnie, chciał ją zamknąć w "kuferku", nazywał ją "skarbem", inwigilował ją, nie pozwalał nawet spotykać się z koleżankami, sprawdzał jej sms-y, maile, chciał ją namierzać przez internet (pytał się mojego kolegi informatyka o programy szpiegujące). Psychopata, kłamał w żywe oczy i jeszcze się chwalił, że tak potrafi, że nikt się nie zorientuje, robił jej ciągłe pranie mózgu, ale źle trafił, przeliczył się, nie wytrzymał - psychopaci nie są cierpliwi i podobno nie czują strachu - postraszyłem go mimo wszystko, groził mi. Wreszcie pokazał swoje prawdziwe oblicze tak wyraźnie, że wszyscy to zobaczyli - zasłony opadły. Źle trafił, bo zarówno ona, jak i ja jesteśmy androgynami i starymi, doświadczonymi duszami, wprawionymi w "bojach".
"Zła się nie ulęknę" - niech Ci to przyświeca.
Yohanna
To, co napisałaś, jest bardzo osobiste dla mnie.
19:17
Moje imieniny i urodziny.
W ogóle to forum jest niezwykłe - wręcz "magiczne" - wszystko ze sobą się wiąże, stymulujemy się nawzajem i pomagamy sobie... i otoczeniu.
Ja z nią wytrzymam (nie wiesz kogo mam na myśli i nie musisz wiedzieć), bo jesteśmy dla siebie stworzeni - pasujemy do siebie idealnie, wytrzymam wszystko, bo... przeżywam, mocno przeżywam na jednym poziomie świadomości, a jednocześnie jestem obserwatorem, potrafię też odczuwać jednocześnie dwie osoby z pozycji osoby trzeciej. Jestem bardzo wrażliwy, a jednocześnie mam dystans - ona jest taka sama - i muszę jej to dać - zapewnić odreagowanie, spełnienie, "nagrodę", po tym co przeszła przez lata - KOCHAM JĄ...
... i się popłakałem - och jak dobrze, uff...
Jak ktoś nie płacze, to nie wie, co traci - wspaniała sprawa, mocno oczyszczająca.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Kurde blade - myślałem, że zdążę przed ...17 - tak "na przekór", ale się nie udało.
O co tu chodzi?
Ja - 17
Moje córki - 17
ich chrzciny - 17
Mój chrześniak - 17 (syn mojego brata)
Rodzice - adres 17
Żona - adres 17
Parapsycholog (autor książki "Tworzenie rzeczywistości..."), do którego napisałem i zadzwoniłem - też urodził się 17-tego.
To jakieś "znaki", czy co??
No dobra - trzeba się wreszcie kiedyś wyspać.
Czas zapier... coraz szybciej.
Dobrze, że telewizji nie oglądam, a ostatnio gry komputerowe przestały mnie pociągać - dziwne :)
O - sąsiad pali - czuję "przez ścianę" :)
O żesz - liquid do elektronika mi się skończył w buteleczce - trzeba uwarzyć nowy, rozstawić "warsztat alchemiczny" ;)
Nie chcem, ale muszem :)
I piwo się kończy - cały wieczór jak zwykle opędziłem jedną butelką - idealna dawka :)
Czyli co? - Spanko :)
Już niedługo :)
A jutro piąteczek - wspaniali ludzie w pracy, którzy tak pięknie się cieszą, jak ich spotykam :)
Czyńcie dobro wokół - jak najwięcej, a jak do was zacznie wracać ze wszystkich stron, to tak, że będą się działy "cuda" :)
Aha - próba pomagania wszystkim, to prosta droga do... - wykończycie się - trzeba wybierać komu co, a czasem nawet poświęcić kogoś w imię dobra otoczenia - jemu też to pomoże, bo więcej krzywdy nie wyrządzi, więc będzie miał mniejszy dług do spłacenia później.
Psychotronik o specjalizacji egzorcysta opowiedział mi jedną historyjkę z dziecięcych lat życia Jezusa. Moja pierwsza reakcja była: "no ładnie :/", ale później zrozumiałem, że Jezus wiedział, co robi - że w gruncie rzeczy pomógł temu kapłanowi, co mu przeszkadzał.
Ba - Jezus. To bardzo wysoki poziom "wtajemniczenia" i nie życzę nikomu, by musiał takich wyborów dokonywać. Coś jak żołnierz - przerąbane.
Lepiej omijać, "uciekać", ale czasem zło wchodzi nam w drogę... - mi już przestało :)
Podobno są takie trzy podstawowe etapy rozwoju:
1. Egoizm.
2. Chęć pomagania wszystkim.
3. Rozsądek, wyważenie.
Drugi etap mam już chyba za sobą - mam nadzieję.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||||||||||||||||
|
Wendol, dopiero teraz ale jestem. Nie mogłam znowu zalogować się :D
na razie uciekam, ale odezwę się pózniej.
:) miłego i do pozniej:)
|
|
Coco |
|
wiesz Wendol, tak szczerze to jeszcze raz czytałam co napisałes, czytałam na głos bo była kolezanka u mnie a ma takie same problemy jak i ja ;) i stwierdziłam, że jednak jest szansa na znalezienie faceta, który jest facetem :) nie szukam, zjawi się sam :)
Twoja żona jest bardzo szcześliwa mając Ciebie..:) Masz zdrowe podejście do życia a to jest ważne.
aha, terapeuta jest wolny ;) ale właśnie taki macho, czyli.. kłębek kompleksów :D mniejsza o to. Straciłam fajnego kumpla, który żyje w jakimś świecie pelnym swoich urojeń :)
|
|
Coco |
|
coco71
Nie straciłaś kumpla, życice cię po prostu skierowało na nowe tory ;)
Pozdrawiam
Igor
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
Igor, a wiesz, że gniewam się na Ciebie bo nie ma Ciebie? :P
przynajmniej mogłeś dać znać, że uciekasz :D
i o dziwo, znowu mogę tutaj się logować :)
|
|
Coco |
|
Witaj Igorze!
Dawano nie kontaktowałam się z Tobą. Biedny podziękował za datek i powiedział, że Polska będzie centrum świata:). Mam problemy a bardzo chciałabym wrócić na studia. Chciałabym dowiedzieć się czy bieżący rok jest odpowiedni? Czy uporam się z koszmarami przeszłości, czy kasy mi wystarczy?? Pozdrawiam wszystkiego dobrego.
|
|
:) |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11427 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |