| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| silnik grawitacyjny. | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788 |
|
Szukam osoby interesujące się sposobem podróżowania .
mam teorię na temat silnika grawitacyjnego, posiadam
kilka elementów do zbudowania go. Z zawodu jestem elektronikiem.
Posiadam generator funkcyjny , mogę mieć dostęp do rtęci metalicznej .
Szukam kontaktu na temat silnika a.g.
Marian.
|
|
|
Zapalony,
witam dobry wieczór, jak pisałem w porcelanowej to w porcelanowej. Jest to bardzo trudne ale jak się dobrze uda to się da taką kulę zrobić najgorsze jest wydrążenie jej w środku czy dokonanie gotowego odlewu.
Porcelana to naturalny izolator dla fali, z porcelany fala nie ucieknie ani nie straci w niej swoich naturalnych własciwości.
To o taki balon chodzi - ujołem to metaforycznie ;;)))))))
Pozdrawiam
Igor
ps.
przecie godołem że robia badania, i pytołek ile trza kasiory na nie, aże nic żeście pierony nie godały to som sie wziołek do roboty i diełom jakieś dieło, ki czort wie co z tego bedzie :))))
|
|
|
Igor->
jak chcesz, to rób. (róbta co chceta)
Lecz czy masz jakiś sensowny plan (projekt) ? Czy dotyczy on całości czy tylko części
dzieła ?
Ja na razie odpuszczam, bo się potężnie wykosztowałem na aparacik cyfrowy.
Nie mam jeszcze karty pamięci, a w kieszeni pusto, że aż strach. Poczekam na
przypływ gotówki, to może coś zacznę robić. Na razie wgryzam się w teorię wzlędności
(szczególną) po raz kolejny.
Przemyślałem sprawę tych rzekomych niemieckich wynalazków. Wygląda to na
chwyt propagandowy mający na celu wzbudzenie podziwu dla hitlerowskiej machiny
wojennej oraz dla geniuszu niemieckich uczonych.
Jak się spojrzy na to od tej strony, to cała ta sprawa wygląda znacznie mniej
zachęcająco.
Od strony technicznej też jest trochę bzdur.
Np. te metalowe walce, w których ma być rtęć. Jeśli walce są z metalu, to przez rtęć
nie popłynie prąd i nie będzie żadnego efektu.
Gdyby zaś owe walce były z dielektryka, to jego wytrzymałość mechaniczna byłaby
zbyt mała, aby wytrzymać wysokie obroty wirowania(średnica ok. 1 m).
Powiedzmy nawet, że wzbudzimy jakiś znaczny prąd. Napięcie będzie jednak zbyt niskie
dla wyładowań w parach rtęci. I tak można bez końca.
Jeśli się ze mną nie zgadzacie, to piszcie. Tylko rzeczowo.
Szkoda, że na tym forum nie można zamieszczać grafik. To by nam się niezmiernie
przydało. Rysunek wystarczy za 1000 słów.
Niedługo dam link do własnego projektu ( parę rysunków, wzorków i skromny opis).
Pozdrawiam
|
|
|
Ja swój plan podpatrzyłem w przyrodzie bo tylko taka analogia jak wam wspominałem mnie interesuje.
Nie interesują mnie te cuda na prąd co się łądnie unoszą bo one dziłają podobnie jak silnik odżutowy tylko trochę inaczej, a odpychają się od powietrza niestety, czyli od ładunków.
Mnie zas jak pisałem poprzednio intresuje to co utrzymuje planetę w kosmosie właśnie w tym miejscu a nie w innym. Więć jeśli się nad tym skupimy to dojdziemy do sedna sprawy jak powinno nasze cudo działać.
Mało tego dopiero obserwując planetę może dojść do wnosku jakimi zasadami musi się rządzić silnik grawitacyjny ale nie taki zwykły do samoloty hipersonicznego czy innego wojskowego badziewia ale taki co ma nam pomóc polecieć z jednej gwiazdy na drugą.
Dlatego zaczołem podpatrywać planetę, najleppiej naszą bo na niej się mieszka.
Doszedłem w tych obserwacjach do wniosku, ze w takim razie planeta to taki balon napompowany gorącym powietrzem. Z tym, że zamiast gazu ma wewnątrz gorące jądro. Więc jeśli tak to wygląda w Makro skali w kosmosie więc w Mikro skali w naszym silniku musi wyglądac podobnie.
Czyli Planeta to taki "balon" piszę w cudzysłowie by nie było wątpliwości , że to metafora.
Jest to coprawda nie najważniejszy element naszego silnika ale bardzo ważny, więc dopiero ten puszczony w obieg przedmiot wytworzy nam siłę o która nam chodzi.
W obieg oczywiście wokół swojej osi. Jak utrzymac temeperaturę wewnątrz kuli, bardzo prosto z teoretycznego punktu widzenia trzeba bowiem zamknąc tam pod ciśnieniem materiał który w wysokich ciśnieniach emituje energię - takie perpetum mobile. Ale czas generownia energii i tak jest skonczony wiec na dlugo tego nie wystarczy.
Pozdrawiam
Zakrecony ogłupiony oszlały I G O R
|
|
|
Igor->
nie wiem, dlaczego uczepiłeś się goroącego jądra Ziemii. Weź np. taki Księżyc.
Nie ma gorącego jądra, a też wytwarza pole grawitacyjne.
Źle pojąłeś mój pomysł. Z zasady jego działania nie wynika, by potrzebował
powietrza do napędu. To nie jest jonolot. Wykorzystuje oddziaływanie
elektromagnetyczne, a to jak wiesz, nie wymaga powietrza.
Na razie jednak projekt zostanie na papierze. No, może nie w całości.
Życzę powodzenia w kręceniu kulami. Tu uwaga: szybko wirujące duże
masy mogą być niebezpieczne - to jak wybuch małej bomby, gdyby się taka
masa z uwięzi urwała, czego NIE życzę.
Poza tym takie masy każdego dnia wirują jako wirniki generatorów w elektrowniach.
Każdy ma masę kilkuset ton i w ich pobliżu nie wykrywa się żadnych anomalii
grawitacyjnych.
Nie zaprzestawaj jednak poszukiwań !
Pozdrawiam
|
|
|
było to w 1977 roku ,pole miało kształt raczej cygarowaty ,ale w pierwszej części był kształt torusa ,[blisko magnesów] .
pole było polem otwartym -co jest logiczne
nie uzyskałem [soczewkowania] pola magnetycznego ,było to moim zamiarem
Pole zawsze ma dwa bieguny ,ale chodzi o wyseparowanie jednego w ściśle określonym wektorze względem płaszczyzny dzielącej oba bieguny
niestety zawsze uzyskiwałem równowartość natężenia pola ,po obu stronach płaszczyzny-[przekroju aparatu],pomimo stosowania -ekranowania .
dalej powiem że natężenia pola jest mizerne-jeśli chodzi o bliskie środowisko-jest odwrotnie proporcionalne do kwadratu odległości,-czyli ma bardzo małe oddziaływanie w swym bliskim otoczeniu-co jest wymiernym [wskażnikiem] zbyt małej mozliwości owego aparatu w ww temacie
Jeśli chodzi o inwestycje to na owe lata zastosowałem dość dobre materiały ,były to wprawdzie magnesy grafitowożelazowe ,lecz zadawalały mnie ze względu na soją budowę geometryczną i niezbyt wysoką cene,obudowa to mnustwo pracy ,musiałem sporo zapłacić tokarzowi ,ale był cierpliwym i dokładnym tokarzem i nie pytał zbyt wiele
rura z mosiądzu była dość droga i trudna do zdobycia w tamtych czasach,lecz zdobyłem
łożyska były mniejszym [żadnym] problemem
stojany magnesów -to juz była praca ręczna ,mnustwo wiercenia i gwintowania [setki otworów,podobnie wirnik
nudzę ,dziś nie mam nawet resztek po owym pomyśle,który był nawet przez kilka dni wnikliwie [rozpatrywany] przez fizyków zawodowych ,którzy byli kilka dni podekscytowani moją wizią i celem-owego aparatu.
Dziś nie dałbym się namówić w rozpatrywanie ww problemu [lewitacja] ,przy pomocy pól magnetycznych,któreby miały [reagować] z polem Ziemskim.
Natężenie pola Ziemskiego [reakcia] -jest że tak powiem -zbyt mizerne by brać je pod uwagę w ww temacie
być może się mylę
zarem życzę powodzenia-
powiem jeszcze że przy uzasadnionych wydatkach-kasa się zawsze znajdzie.tylko trzeba uwiarygodnić wydatki -potencialnemu sponsorowi.
przepraszam za ort.
inteligentnym jest każdy kto zdaje sobie sprawę ze swej niewiedzy-stefan
.
|
|
|
Zastanawiam się po prostu jak skutecznie zamknąć falę i w czym.
Zainspirował mnie kiedyś dowódca w wojsku - kazał przynieść kilo światła w wiadrze, od tamtego czasu inspiruje mnie jak winien wyglądać model tego wiadra a w szczególności jego górny Dekiel.
Jełśi uda sie zrobić wiadro to reszta bedzie prosta, wszystko w tym wiadrze jakoś się przenosi, zobaczcie tyle lat wiadro fumkcjonuje i niema nic zastępczego no może pócz worka na śmieci.
Wniosek, czarna dziura siedzi w jakimś wiadrze, nie zawcześnie wstałem idę dalej spać.
Pozdrawiam
Igor
|
|
|
Duch->
jeśli możesz, zrób szkic tego aparaciku na kawałku papieru albo w paincie.
Wyślij mi na ufo@si11.com. No, chyba że to tajemnica. Nie chcę odkrywać
Ameryki drugi lub kolejny raz.
Co do tego pola magnetycznego, to nie do końca masz rację. W dość bliskiej
odległości od Ziemii, np. 10 km pole ma charakter jednorodny, a jego wartość
zmienia się nieznacznie. Nie jest to pole ładunku punktowego. To podobnie jak
z grawitacją. Czy myślisz, że na 100 km byłbyś dużo lżejszy ? Otóż nie.
Tzn. byłbyś lżejszy, ale bardzo nieznacznie. Nie mylmy z orbitą o wysokości
100 km, gdzie siła ciążenia jest równoważona siłą odśrodkową.
Dopiero w odległości setek, a może tysięcy km od Ziemii pole słabnie.
Wniosek: obiekt w jednorodnym polu zachowuje się tak samo w każdym punkcie
tego pola.
Nie jest to jedyne pole, jakie się wytwarza wokół torusa plazmowego. Powstaje też
pole elektryczne o wielkim natężeniu. I to ono jest (tak mi się wydaje) głównym
źródłem siły nośnej. Całą Ziemię otacza pole elektryczne o sporym natężeniu i
też w bliskich odległościach ma charakter jednorodny.
Pytanie jest takie:
jak zbudować dostatecznie silny magnes(dwubiegunowy) i jednocześnie kondensator jednobiegunowy.
Odpowiedź:
nadprzewodnik plazmowy, dla którego prąd 10 MA to pestka.
Może wiry w polu magnetycznym dają jeszcze jakiś dodatkowy efekt, a może nie.
Tego nie wiemy.
Na dzisiejszym poziomie wiedzy i doświadczenia chyba nic innego nie pozostaje.
Pozdrawiam
|
|
|
Pole magnetyczne ziemi ma strugi poziomo i jest zawsze o dwu równych [energią ] biegunach,który z biegunów wybierzemy do kontrreakcji -nie ma znaczenia.
Chcąc uzyskać kontrreakcje musimy uzyskać płaszczyznę pola [poziomą] i to zgodnie do biegunów Ziemi-[ to da się zrobić ]ale ,jest pewno ale-pole magnetyczne [wyjściowe] z aparatu ma zalecany kształt i zwrot biegunów nawet w płaszczyżnie zalecanej -i co? w dalszej geometrii poe ulega odkształceniom-[jak spirala]
i strugi magnetyczne w niewielkiej odległości [stojan o średnicy konstrukcji 320 mm] daje dość dobrą płaszczyznę ,ale tylko do odległości [w pionie]około 800 mm] a to stanowczo za mało -następnie płaszczyzna wchodzi w geometryczną spiralę [za każdym razem]-i po ptokach
Gdyby stosować płaszczyznę kontrreakcji [ekran elektromagnetyczny] -pokazywane nie tak dawno w TV [bączek magnetyczny],-to aparat który wykonałem -waga2450gram ,unosiłby się nad tym stołem na wysokości400 mm, a po uzyskaniu wysokości powyżej 800 mm zaczełooby się chybotanie z powodu skrętności strug magnetycznych ,które samoczynnie ulegają przyciąganiu przeciwnych biegunów
Wniosek -pole magnetyczne i elektromagnetyczne ulega ugięciu i ma tędencje do zagęszczanie w szczelinach [miedzy ekranem dzielącym wirnik od stojana]
Po zastosowaniu rozrządu-[przesówne promieniowo magnesy na stojanie]-problem szczeliny pozostał.
Można tu mówić i mówić -po czasie zkonstatowałem że na wirniku wystarczą dwa magnesy a problem szczelinowego zageszczenia pozostaje nadal -tylko roboty znacznie mniej .
Teoretyczna prędkośc w strudze pola -wynosi jakieś 260000km /s a w atmosferze ziemskiej [nie przekracza 100000km/s]
Wprawdzie prędkośc imponujaca -ale! jak TO odzyskać??? nie wiem!!!!
Aparat ,który wykonałem -przypomina mi dzisiejsze silniki [krokowe],w których rozrząd stanowi układ elektroniczny zapewniający ściśle określoną ilość obrotów [co do jednego] na minutę.
Wirnik i stojam posiada takie same zasady kątowe jak prądnica tachometryczna -chodzi o przesunięcia kątowe ,biegunów elektromagnetycznych wzgledem wirnika -[na magnesach stałych]
Ja zastosowałem rozrząd mechaniczny [szufladki na stojanie]-tak aby nie trzeba było zasilania aparatu jakimkolwiek innym żrudłem,-ale się nie powiodło i na tym moja przygoda z polem magnetycznym się [prawie] skończyła -ale nie do końca
sorki za ort. powodzenia
z ort zawsze byłem noga a w matmie stosowałem własne wzory ,za które dostawałem joby,ale to było dawno temu
ostatnio intryguje mnie zachowanie cząsteczki [masy] w dwu stożkach czasowych -ciekawe TO cholernie ,no i ten SPIN jest bardzo ciekawy
nara
acha -[lot] cząsteczki w dwu stożkach czasowych -jest faktem!!!,ale nie znajdziecie tego w literaturze-chyba nie znajdziecie-bo w literaturze są przykłady tylko te które idzie przedstawić matematycznie ,a w przypadku masy w dwu stożkach czasowych -nie da się biurokratycznie tłumaczyć owego fenomenu,sam wykres takiej masy [lotu] może być przedstawiony na w[wykresie trójwymiarowym!!!]-inaczej się nieda.
chyba zadnudzam narazie WAM
|
|
|
duchu,
jednostki ponad przecietne zawsze byly dyslektykami, w ten sposob mozg zwalnial marnotrawione rezerwy swojej mocy obliczeniowej, bo jakie znaczenie dla zycia ma ż lub rz, na procesy ewolucyjne wcale niema. Dlatego mozg to pomija stad ten problem.
To nie forum ortograficzne.
Dlatego ja tez robie same bledy, bo forma w naszej dyskusji jest nieistotna.
Pozdarwiam
Igor
|
|
|
Jak czytam twoje przepelnione pewnoscia siebie wypowiedzi,to poprostu wydaje mi si ze jestes zwyklym ignorantem .Wydaje ci sie ze wszystko wiesz najlepiej, a ja mysle ,ze powinienes cofnac sie do sredniowiecza,gdzie zdanie kosciola bylo niepodwazalne.!!!!! To tyle.Masz powazne luki w wiwdzy,a ja ci to moge udowodnic!
|
|
|
W,
udowodnij swoją wyższość i zrób silnik, wtedy uznamy twoją wyższość a tak jak nie wiesz jak to zrobic nie obrażaj ludzi - najleppiej zmień Forum. Na Zklęciach postawimy Ci Tarota.
Wiedza która dysponujesz ma sie ni jak do tego co nas interesuje, jest zbednym bagarzem, powoduje ociązenia psychiki i świadomości.
Jednym słowem nie prowadzi nas do nikąd.
Byc może twoja wiedza i wiadomosci są niekwestonowanym przewodnikiem na ścieżce, którą sobie gdzieś tam sam idziesz, ale dla mnie ta ścieszka jest nie istotna.
Ignorant nie jest słowem dobrym, jednostka racjonalna redukuje w swoim procesie myślowym działania zbędne dlatego nie zajmujemy się tutaj standartowym wałkowaniem znanych skąd inndziej tematów w tej dziedzinie. Bo one nie doprowadziły nikogo nigdzie.
Jeśli masz jakąś ciekawą wiedzę to napisz, wyślę to natychmiast do ośrodka w Cernie lub Dezy, może do Julich a może do Londynu. W USA tez czekają, a i za wshodnią granica tez mają Pieniądze. Wszyscy chetnie przeczytają twoje nowości a i pieniądze napewno otrzymasz niemałe.
To moge Ci zagwarantować osobiście. Propozycja finansowa z wcześnijszych stron jest nadal aktualna a Brat daje dwa razy tyle.
Jeśli chcesz się wygadać wystarczy napisać swoje wywody.
Pozdrawiam Cię W
Serdecznie
Igor
|
|
|
fajnie Igor że jesteś tolerancyjny dla moich błędów ortograficznych,-i nie tylko moich.
Tylu ludzi ma problemy z ortografią .
Maturę zdawałem komisyjnie z powodu ort.-zaliczyłem,przynajmniej wiadomo że nie miałem ściągi- haaaaaaa.
Zapalony-jeśli chodzi o mój model to-popatrz na budowę tachometrycznej prądniczki,gdzie na stojanie są elektromagnesy zamiast magnesów stałych ,następnie ustaw magnesy pod kąrem60 stopni do osi stojanu,magnesy na wirniku ustaw też pod katem 60stopni -tak aby tworzyły linię prostą z napotykanymi magnesami na obwodzie,-liczba magnesów na stojanie jest większa o jeden -[chodzi o przesunięcie katowe]-przesunięcie kątowe miało dać mi ruch wirnika ale,,, przy pomocy odchylania liniowego magnesu na stojanie ,które były zamocowane w mosiężnych suwliwych [szufladkach],po nieudanych eksperymentach ,,-dołożyłem do aparatu wirujący ekranik z teflonu.Ekranik wirując w szczelinie między równoważnymi polami przeciwstawnych biegunów miał zapewnić różnicę do cykliczności ruchu wirnika ,-ale i tu przegrałem bo-pole ulega ugięciu ,nawet wiązka geometrycznie obszerna -[zmieści się ] w szczelinie ,bądż skutecznie ominie przeszkodę [ wirujący ekranik]
Domniemam że przy turbinie Searla ,o której gdzieś czytałem a nawet widziałem rysunki z zaznaczonymi układami rolek magnetycznych -występuje punkt [martwy] a juz w cykliczność tego zjawiska nie wierzę.
sądzę że Ci którzy opisali działającą turbinkę Searla -dali wiarę -tylko dlatego że gdzieś o tym przeczytali .
Podobnie ma się sprawa magnokraftu PROFESORA PAJĄKA--jak by mogło latać to co opisał PROF.Pająk ,,to ja tłumaczyłem memu ojcu kiedy miałem jakieś dziesięć lat,ale juz wtedy powiedziałem ojcu że pięnie by to latało gdyby nie dwubiegunowość pola magnetycznego ,które się równoważy a po latach starałem się [oszukać] jeden z biegunów i pomimo moich szczerych chęci ,sporej pracy i wkładu wszystkich moich oszczędności ,,-nie udało się
Ale -no właśnie jest zawsze jakieś ale -i w tym [ale] musimy brać pod uwagę znane [fakty] z pola fizyki ,i biorąc pod uwagę to co obowiązuje materię w naszej rzeczywistości -szukajmy ,szukajmy i jeszcze raz szukajmy bo kto wie ?-może będąc na kacu z samego rana coś nam wpadnie do łepetyny i to będzie [TO]?
Fantazje są w takich poszukiwaniach bardzo wskazane ,ale ?-no właśnie -fantazjujmy ale nie zapominajmy o realiach [zbadanych juz ] praw w otaczającym NAS polu.
powodzenia
acha ,na polu magnetycznym o którym tu mowa -nie da się polatać ,lecz jeśli chodzi o pole elektromagnetyczne w obrębie atomów ? to juz może byc bardziej realne ,-dlaczego? -nie wiem!!!!!,ale zawodowcy też w tym temacie nieustannie drapią .
inteligentnym jest każdy kto zdaje sobie sprawę ze swej niewiedzy-stefan
|
|
|
Duch->
widzę, że ostro kombinowałeś. Problem w tym, że aby zacząć należy najpierw zgłębić
naturę pola magnetycznego. Pisałem w moich poprzednich postach, że to co obserwujemy i
nazywamy polem magnetycznym(w skrócie P.M.), nie jest żadnym P.M. Czegoś takiego po prostu NIE MA ! Używa się tego pojęcia dla ułatwienia zobrazowania zjawiska
oraz dla uproszczenia wielu obliczeń, szczególnie w elektrotechnice.
Wszystko sprowadza się do ruchu elektronów i efektu relatywistycznego, a więc kombinacji ładunków elektrycznych i czasoprzestrzeni.
Nie zwróciłeś uwagi na pole elektryczne, o którym pisałem. To ono wytwarza siłę nośną,
a może być ona[siła] naprawdę potężna.
Z wcześniejszych moich rozważań[postów] wynika, przez analogię do poduszkowca, że
[być może] im większy jest pojazd (powierzchnia powłoki), tym łatwiej powinien się
unieść. Trzeba tylko naładować elektrycznie całą przewodzącą powłokę.
Z opisów NOL'i wnioskuję, iż mają metalowe poszycie. Nie jest to przypadek !
Jeśli w takim poszyciu (balonie sztywnym) umieścimy pompę, która odessie elektrony,
to będziemy mieli kondensator jednobiegunowy. Lewitacja gotowa.
Doświadczenie: kulki ze styropianu i owinięte w folię aluminiową zamknięte w akwarium.
Ładujemy je jednoimiennie do napięcia np. 50 kV i akwarium wypełniają latające kulki,
jak w totolotku.
Igor-> czy ty aby nie przesadzasz ze swoją teorią o ortografii ? Namawiasz, aby ludzie
byli w tym temacie głąbami ? Uważam, że z całą pewnością będziesz miał większe
poważanie, jeśli zgłębisz tajniki ortografii. Chyba, że to działanie celowe.
Osobiście namawiam wszystkich, aby korzystali bez ograniczeń ze słowniczka
ortograficznego. To nie przynosi wstydu. Człowiek uczy się całe życie. Dobrych nawyków
nikt nam nie odbierze. Mogą się za to bardzo przydać, gdy piszemy np. podanie o pracę.
Ciężko będzie pracodawcy wcisnąć teorię Igora (hehe).
Pozdrawiam
|
|
|
Zapalony,
ja cię strasznie lubię :)) Nikogo nie namawiam do bycia takim czy innym , tłumaczę tylko zjawisko, wszak gdyby dotyczyło ono tylko takiego Osła jak ja to pół biedy ale takie niedoróbki w tym względzie posiadało wielu wybitnych ludzi.
Skąd się to bierze? I dlaczego? Nad tym się zastanawiam jako niedouczony informatyk :))) Wiele się zastanawiam stąd te moje teorie, może nie do końca uprawnione ;;(((
Dyslekcja i Dyskgrafia ujęcie własne:
Wiel osób twierdzi, że z niechlujstwa, niektóży mówią o chorobie, inni o nieuctwie, a ja tłumaczę sobie to tak jak się to dziać musi - nie do końca zgadzam się z tym, że ktoś jest niedouczony.
Widziałem faceta na testach z ortografii, który podczas testu na 200 wyrazach miał 0 błędów natomiast w tekście pisanym jak sam pisał, to zrobił w takiej samej ilości wyrazów około 80% błędów. A świetnie znał gramatyke i ortografię.
Wniosek:
Nie w wiedzy leży przyczyna ale w obsłudze tej wiedzy przez Świadomość czyli tego naszego Windowsa.
Dlatego pozwalam sobie wysunąć podobną teorię na temat przyczyny robienia błędów, bo nawet jeśli jest ona na tle nerwowym. To własnie to zakłucenie powoduje destabilizację ośrodka analizy np. odowiedzilanego za weryfikacje poprawności pisanego textu. Lub wyłanczają ten ośrodek całkowicie.
O sytuacji w której jednostka jest nie douczona nie wspominam gdyz jest to przykład nieodpowiedni.
Piszę o tym specjalnie, chcąc kolegą i koleżanką zasugerować, że aby zacząć się rozwijac trzeba najpierw nie tyle co nauczyć się kontrolowac zachodzące w mózgu procesy myślowe co je prawidłowo rozumieć.
Pozdrawiam Serdecznie
Igor
|
|
|
Igor->
Miałem kiedyś nauczyciela w szkole średniej, który powiedział do mnie tak:
jak będziesz tak odpowiadał na zadane pytanie, to będzie dwa. Ja do niego:
nie rozumiem, na czym polega mój błąd ? A on na to: ciekawe, czy gdybyś
usłyszał swoją odpowiedź, to byś ją zrozumiał ?
I dalej: zanim coś powiesz, musisz wpierw to przemyśleś, a później użyć
właściwych słów. Słowa mają być w odpowiedniej kolejności, a ich znaczenie
ściśle określone.
Od tamtej pory zmieniłem swój pogląd na temat słownictwa, ortografii i tym
podobnych spraw. I wbrew pozorom nie jest to sprawa bez znaczenia, bo ma
ona wpływ na to, jak jesteśmy rozumiani przez innych ludzi.
Przepuść zatem swoje posty tylko z tego forum przez słowniczek np. z worda,
a zobaczysz, że problem leży nie tylko w ortografii.
Z technicznego punktu widzenia powiem tak: brak Ci poprawnie działającego
kontrolnego sprzężenia zwrotnego między pierwotnie sformułowaną myślą,
a słowem pisanym. Wystarczy więc, że zanim klikniesz "Wyślij", przeczytasz ze
zrozumieniem(!!!) to, co sam napisałeś. Finito.
Jeżeli nie znajdziesz tam błędów, a tekst dalej będzie wyglądał tak, jak powyżej,
to masz rzeczywiście poważny problem. A, i jeszcze jedno: to niestety wymaga
wysiłku i czasu. Mamy jednak na to całe życie, więc ufam, że Ci się powiedzie.
Ja też uważam, że "ż" i "rz"(albo h i ch) to nonsens i anachronizm. Reforma pisowni
powinna być już dawno przeprowadzona. Skoro jednak jest jak jest, więc w imię
lepszego w wzajemnego zrozumienia powinniśmy stosować się do zasad ortografii i
więcej się o to nie spierać. Jeżeli uważasz inaczej, to chętnie zapoznam się z Twoją
racją.
Mój styl też nie jest literacki(bardziej gazetowy-czarna rozpacz). Nie poddaję się jednak i
pracuję nad jego poprawą. Pamiętam jak w szkole nie potrafiłem i bardzo mi się nie
chciało pisać wypracowań. Teraz trzepię je jak z rękawa. Jest to dowód na to, że na
naukę nigdy nie jest za późno.
Też Cię lubię (choć nie strasznie tylko bardzo).
Pozdrawiam
|
|
|
Hi Zapalony,
Niestety ja zamierzam zostac sobą ;) Nie zawiodę dziecka :) Znajomych i rodziny:)
I Innych miłych kolegów :) Bo rozmowy straciłyby sens :)
Co do mądrości nauczycieli, wileu miało rację, ale niestety wielu się tylko tak wydawało, przekonałem się o tym przechodząc przez różne szkoły a z wielu zrezygnowałem gdyż nie było tam możliwości nawiązania kontaktu na płaszczyżnie intelektualnej a tylko na relacjach administracyjnych. Szoda :)
Pamiętam swoich kolegów, któży dumnie śmiali się ze mie, kiedy po kłótni z nauczycielem odszedłem z technikum mechanicznego, w wielkim wrzasku kobieta stwierdziła, że nie umiałbym wymienić silnika w pralce. A zaczeło się wszystko od paru banalnych pytań do przemądrzałej. Bo tak się jakoś w moim życiu wydażyło, że byłem w szkole wojskowej i tam zajmowałem się uzbrojeniem okrętów podwodnych, a że tam widziałem co innego stąd te dwa głupie do niej pytania.
Z technikum budowlanego odszedłem po kłótni z kobietą od fizyki - stwierdziła, że tego niema i chyba mi się we łbie po mieszało a w przypływie szału dała mi 3 dwóje na jednej lekcji, stwierdziłem, że do szkoły gdzie ucza wariaci chodził nie będę.
Rok później jakiś kolo dostał za to Nobla. Spotkałem ją na ulicy przypadkiem, była czerwona jak burak ale co szkołe zmienić musiałem.
Ze szkoły wojskowej odszedłem bo tam już wymagali jak w szkole Jezuickiej wyłaczenia mózgu na zawsze, jakoś mi to nie odpowiadało, za taką pensję i profity.
Na studia w Koloegium Jezuickim zas się nie dostałem bo zarzucili mi za dużą otwartośc światopoglądową.
W liceum wieczorowym zaś gdzie zdawałem egzamin z biologi - dostałem pytanie o ptakach, było to koło 1997, powiedziałem nauczycielce a nie była sama a komisja była 4 osobowa, że Ptaki wywodzą sie w lini prostej od gadów, a poprzednikiem był tam jeden z małych dinozaurów. Zostałem wyśmiany przez komisję - dzisiaj jak się włonczy Discovery TV nikt tego nie kwestionuje bo by się ośmieszył.
Ze studium policealnego na kierunku zarządzanie i marketing odszedłem bo rok wcześniej pracowałem jako menager i nie mogłem słuchac na wykładach tych bzdur mających się ni jak do rzeczywistości.
Dziwne ale najlepiej człem się w Zawodówce i to była jedna z najgorszych w Mieście pomijam już dzielnicę, Szkołę Skończyłem z Zachowaniem Nagannym. Dziwne ale zachowania naturalne zawsze i wszędzie oceniane były i są nagannie. A dziwne bo nigdy nikogo tam nie zbiłem, nie chodziłem na wagary, nie ćpałem a jednak stałem wszystkim kością w oku za swoją niepokorność. Ale nie wynikała ona z przewrotności ale z chęci poszukiwania pewnych rozwiązań i odpowiedzi na szereg nurtujacyh mnie pytań.
Co prawda nie byłem nigdy pilnym uczniem, ani jakims najgorszym, takim sobie koleśiem zwykłym byłem. Starałem się patrzeć na świat normalnymi oczami i bez uprzedzeń, ale strasznie było trudno bo otoczenie nażuca nam jakieś wzory i filtry - do dzisiaj nie wiem po co? Może się po prostu urodziłem trefny i to jest mój problem.
Na wielu nauczycieli patrze jednak teraz z politowaniem, przypominajac sobie ich madrosci i sposob ich prezentowania - poprostu ja im współczuję. Nie odczuwam, żadnej satysfakcji czy wyższości gdyż dla nich to ja jestem tym głupkiem co mu się wydaje, ale nie mogę zrozumieć w którym miejscu w procesie dorastania człowiek który może się rozwijac zaczyna głupieć.
Jeśli pomyślę, że całe sowje życie miałbym poświecić na takie cóś to raczej lepiej nie ryzykować, wszak żyje się raz.
Pozdrawiam Serdecznie
Igor
|
|
|
A dlaczego a dlatego:
Imre Lakatos (węgierski filozof nauki) zauważył jednak, że gdy w naukach ścisłych (i nie tylko) komuś uda się wykonać eksperyment falsyfikujący, reszta naukowców wcale tak szybko ze starej teorii nie rezygnuje. Zauważył też, że właściwie każdą teorię da się tak zmodyfikować, aby pozornie falsyfikujący ją eksperyment jakoś jednak z nią pogodzić. Przykładowo, gdy okazało się, że rozpad jąder atomów nie spełnia zasady zachowania energii, wymyślono "ad hoc" nową cząstkę elementarną o nazwie neutrino tylko po to, aby "uratować" tę zasadę. Lakatos wymyślił więc nowe pojęcie - tak zwanego programu badawczego. Program badawczy tworzy zbiór teorii podstawowych zwanych paradygmatem. Na ich bazie buduje się teorie szczegółowe. Teorie szczegółowe są testowane i budowane według zasad zauważonych przez Kanta i empiriokrytycystów, a więc są zwykle weryfikowalne i falsyfikowalne. Paradygmat jest jednak zwykle "święty" i nienaruszalny; jeśli jakieś fakty wydają się mu chwilowo zaprzeczać, szybko "dorabia" się teorię, która jakoś wyjaśnia nowe fakty w ramach starego paradygmatu. Naukowy paradygmat musi jednak spełniać szereg kryteriów: musi być spójny logicznie, jak najprostszy pojęciowo (nie powinien zawierać pojęć zbędnych) i musi być kreatywny - to znaczy na jego podstawie powinno dać się budować falsyfikowalne i weryfikowalne teorie, które dobrze tłumaczyłyby znane fakty empiryczne. Paradygmat naukowy nie jest też do końca "święty" - zawsze można próbować go "podgryzać", jeśli zaś wymyśli się lepszy i bardziej kreatywny niż poprzedni, to stary ulega zmianie. Tak więc nauka to poprawnie skonstruowany paradygmat + potwierdzone eksperymentalnie teorie szczegółowe, http://pl.wikipedia.org/wiki/Nauka
Pozdrawiam
Igor
|
|
|
Igor, zgadzam się z Tobą w dużej części wypowiedzi. Myślę, że Twoja historia powtarza się "w innych wcieleniach" w dość dużej obfitości. Zjawisko to ma szczególne nasilenie w Polsce, ale nie tylko. Przynosi nam(państwu, Narodowi) ogromne straty duchowe i materialne. U jego podłoża leży (niestety) zgnilizna moralna generująca selekcję negatywną. Cały żywot dzisiejszych ludzi sprowadza się do pogoni za pieniądzem. Znam bardzo mało osób, które mogą powiedzieć - zarabiam niedużo, ale mi więcej nie potrzeba. Nikt (prawie) niczego nie robi za darmo. Nawet palcem nie chce kiwnąć. Ludzie dziś już nie mają zielonego pojęcia, jak przyjemnie jest pomóc komuś bezinteresownie.
Problem prawidłowej edukacji sprowadza się do relacji mistrz - uczeń. Ale obawiam się, że ogromna część młodzieży nie dorasta do takiej relacji. Trzeba być na odpowiednim poziomie, aby owa relacja mogła zaistnieć. Nauczyciele też nie są mistrzami.
Pamiętam naukę fizyki w szkole podstawowej - na olimpiady chętnie wysyłali, ale żeby kółko fizyczne mogło odbywać się przez np. 6 godz. tygodniowo ?
Szkoła średnia - żadnych kół zainteresowań ! Szkoła wyższa - prawie to samo.
Brak pieniędzy, kultury edukacji, ........ ach, szkoda gadać.
Z tym zarządzaniem, o którym piszesz, masz 100% racji. Zarządzać to jedno, a mieć
czym zarządzać, to co innego. O tym już nikt nie mówi.
Na tym chyba czas skończyć, bo nas oskalpują za zaśmiecanie wątku.
Pozdrawiam
|
|
|
Dla mnie ,jeśli kiedykolwiek ,ktokolwiek zbuduje aparat,który po uruchomieniu -stanie się mniej poddatny na grawitacje we własnym [cyklu zamknietym] nie śmigłowiec,-to ortografia będzie ostatnią rzeczą o której pomyślę ,coś jak lewitacja mistyka-bez [odpychania się od środowiska odrzutem].
Niech ktoś zbuduje aparat ,który stanie się lżejszy ,choćby o jeden procent swej masy,nie musi już lewitować ,-ale musi być jakis sposób zatem szukajmy a ortografię zostawmy TYM ,którym na niej zależy.
Nie mniej wstyd mi za moją ortografię -ale elektrony o tym nie wiedzą- haaaaaaa,
a [pani] od polaka nie sprawdza już moich wypracowań-umarła na zawał jak odebrała mi list miłosny ,pisany do Asi z czwartej B.
a teraz sprawdzę w słowniczku czy od[rzut] -napisałem poprawnie a reszty mi się nie chce szukać
udało się ,-rzut , [już ]też napisałem poprawnie- haaa cholera muszę sprawdzić [też],,-ale jaja ,udało się też .
pozdrówka
|
|
|
Duchu pisałem przecie o zwykłej obręczy na którą nawinięty został drut (też zwykły :D ), po podłączeniu do prądu takie ustrojstwo lewituje, a żaden fizyk nie wie jak to się dzieje, tzn. nie potrafi wytłumaczyć zjawisk tam zachodzących.
nara
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |