Argumentem najbardziej przekonywającym dla większości ludzi jest strach. Zgodnie z tą zasadą teologowie radzą nam wybrać to, co jest najpewniejsze, twierdząc, że największym przestępstwem jest niewiara, że Bóg bez litości będzie karał zuchwałych, którzy powątpiewają o jego istnieniu, że surowość jego jest sprawiedliwa, gdyż tylko szaleństwo i przewrotność mogą zwalczać istnienie monarchy, który gniew swój wywrze mściwie na niedowiarkach. Jeżeli z zimną krwią przyjrzymy się tym groźbom, okaże się, że kryje się tu wciąż ta sama sprawa. Twierdzenie o tym, że wiara w Boga jest zabezpieczeniem, a zaprzeczenie Boga lub powątpiewanie o nim - czymś okropnym, trzeba by zacząć od złożenia nam przekonywających dowodów istnienia Boga. Następnie trzeba by nas przekonać, iż Bóg sprawiedliwy może okrutnie karać ludzi za szaleństwo uniemożliwiające im wiarę w istnienie istoty, której ich zamącony umysł nie mógł pojmować. Jednym słowem trzeba by dowieść, że Bóg, którego uważa się za pełnego sprawiedliwości, będzie mógł surowo karać człowieka za jego niemożliwą do przezwyciężenia i konieczną niewiedzę o istocie boskiej natury. Co najmniej osobliwe jest to rozumowanie teologów. Zmyślają chimery, tworzą je ze sprzeczności, a następnie utrzymują, że dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa należy nie wątpić w istnienie tych chimer, które oni wymyślili. Stosując tę metodę dojdziemy do wniosku, że pewniejszą jest rzeczą wierzyć w największe bzdury niż nie wierzyć. Wszystkie dzieci są ateistami, nie mają bowiem żadnego pojęcia o Bogu. Gzy wobec tego należy uważać je za zbrodniarzy? Od jakiego wieku dzieci mają obowiązek wierzyć w Boga? Powiecie mi, że od wieku, w którym zaczynają kierować się rozumem. Ale w którym roku życia to następuje? Jakież zresztą pojęcie o Bogu mogą mieć ludzie światowi, kobiety, rzemieślnicy, jednym słowem ci wszyscy, którzy się składają na rodzaj ludzki, jeżeli najgłębsze umysły teologiczne gubią się w dociekaniach jego natury i nie chełpią się bynajmniej, że ją pojmują.
http://smn.klm.net.pl/Meslier-Jean-Testament.rtf
A ja dodam, że nic tak skutecznie nie obrzydza ludziom idei Boga, jak Kościół.
Ja już jako dziecko zauważyłem te sprzeczności i brzydzę się Kościołem. Niedobrze mi się robiło w kościele, a teraz, jak bym tam poszedł, to bym miał poczucie, że zrobiłem coś bardzo złego - że popieram tych... bezbożników, którzy mają Boga za małego, niedowartościowanego, pustego, próżnego tyrana, despotę - przypisują mu najgorsze cechy ludzkie. Znam ludzi, którzy są lepsi od tego "Boga".
www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/prokopiuk_ogdoada01.htm" target="_blank">http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache

www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/prokopiuk_ogdoada01.htm