Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Tarot
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11427

JESTEM PO TROCHU WRÓŻKĄ ZNAM KILKA ZAKLĘĆ KTÓRE PONIEKĄD DZIAŁAJĄ ............ - w związku z licznymi pytaniami warunki odpowiedzi na maile opisane są tutaj: Tarot - na temat stawiania kart KARTY TAROTA - odpowiedzi udzielam kiedy przychodzi właściwy czas, oczywiście możesz mnie wesprzeć jednak niema to wpływu na czas otrzymania odpowiedzi ... kontakt przez meila na stronie wieszcz.eu. Pozdrawiam Igor ps. jest to kontynuacja starego wątku Zaklęcia założonego przez Wróżkę ;) natomiast nazwa tematu by nie wprowadzać w błąd została zmieniona na Tarot.

Niech Moc Będzie z Tobą

emkaa 22 maja, 21:33 Musisz pamiętać, że Muzyka jako Sztuka zalicza się do darów i zdolności a dar otrzymać może tylko ten kto chce działać w słusznej sprawie. Stara szkoła mistrzowska mówiła kiedyś jasno co trzeba robić by Wirtuozem zostać: - uczenie - granie - komponowanie Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

nicze 6 czerwca, 14:53 Pozdrawiam Serdecznie Igor ps. dzięki za pomoc ;)

Niech Moc Będzie z Tobą

Słaba raczej nie jestem-raczej mnie uważają za okaz siły, on raczej jest słabiutki. Gdzie moja niekonsekwencja skoro postawiłam wymogi i wymagam? Co obiecałam po zawodzie to także zrobiłam. Więc nie wiem Igor gdzie znów widzisz mój błąd-kończę z kartami, bo pokazują n-ty raz mi odwrotny rezultat jak wychodzi......

Lunar Gdyby był taki słaby to niemiała byś problemów. Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Jego jedyna siła polegała na mojej litości nad nim, która skończyła się, bo powiedziałam spadaj, ale to szczegół. Jedyna moja słabość tu-to słabość do niego i próby patrzenia z wyrozumiałością na faceta, co zanim skończył 17 lat już targał się na swoje życie i od lat nie wychodzi z domu. Pozdrawiam:)

lunar:
co zanim skończył 17 lat
To jest pochodna niedoinwestowania emocjonalnego w dzieciństwie On ma brak celu i wewnętrznej energii a sobie a nie jest to jego brak siły Po prostu coś co dla innych jest codziennością jemu nie sprawia nawet nie tyle entuzjazmu co chęci w tym uczestniczenia. A nadmiar twoich uczuć aby go z tego wyciągnąć był bezowocny można się nad nim litować bo jest "biedny" ale nie kosztem siebie. Ale zaczynając liczyć czy litość się opłaca czy nie schodzisz do jego poziomu. To jest kłopot bo jak Ty nie masz zaburzeń emocjonalnych w "dawaniu" to w relacji z kimś o takich emocjach musisz je nabyć. Czyli żeby nie liczyć co dajesz a co otrzymujesz to lepiej być z daleka. A jak sama siebie nawet wtedy jemu coś dasz to na wieczne nieoddanie, wtedy nie będziesz liczyła opłacalności i nie zniżysz się do takiego poziomu że dawanie będzie bólem. Relacje między ludźmi są braniem i dawaniem ale nawet te branie musi być nie egoistyczne żeby temu co daje sprawiło frajdę że komuś pomógł i pomoc jego nie wpadła w błoto. Znaczy powinien znaleźć sobie kogoś ze "swojej półki" taką osobę dla której jego zachowania są normalnością. Tak ale "oni" byli by ze sobą tylko wtedy gdy mieli by w tym cel. Dobrze ze widzisz już sprawy dokładniej dzięki temu Igor nie musi nie musi stawiać kolejnych kart dla układu który w stanie początkowym zawiera cała swoją odpowiedź że nie tędy droga. Pozdrawiam.

Nicze-kochany, to jest gorsze, bo on nie zawodzi z powodu egoizmu jedynie. To głównie nawet nie egoizm taki zwykły, a lęki. On mi nie pomógł bo się bał, teraz bał się, że zawiedzie, a ja będę wrzeszczeć. Facet ma stany lękowe i to takie typowo do leczenia, na które nie umiem go namówić. Jest fobikiem, bo śpi np. przy zapalonym świetle i ma masę dziwnych paranoi, których nie umie pokonać. W dodatku boi się moich reakcji panicznie, on odchorowuje każdy mój wrzask, ostre słowo i niezadowolenie. Z jednej strony, wiem, że próbuje, z drugiej-wiem, że jest chory i jeżeli czegoś z tym nie zrobi, nie ma opcji, żeby budować z nim zdrową relację, więc mimo uczuć nie widzę szans.

Słuchaj wszystko się zgadza to jest absolutnie to o co ja jemu przypisuję mi to wytłumaczyła koleżanka którą od szustego miesiąca do 7 roku wychowywała babcia stosująca "zimny" chów matka ojca który też z tego powodu nie chciał mieć za dużo do czynienia z wychowaniem córki bo emocjonalnie jemu to nie było potrzebne. Tak ze stany lękowe brak poczucia bezpieczeństwa nie możność podjęcia jednej decyzji to normalka dla takich osób. Ży7ciowa decyzja może być gorsza ale doprowadzona do końca ma jakiś sens a nie robienie czegoś do połowy i wycofywanie się. Ale na przykładzie kolegi ze studiów to łatwiej wyjaśnić bo obrazowo Ona testowała ten "towar" dlatego ja wydłubałem z niej wszystko co dotyczy problemu jej jako całości i okoliczności pobocznych. Jego załatwiono tak że rodzice w momencie jego urodze4nia byli zajęci studiami i nie mieli dla niego czasu jego brat zdecydowanie "życiowo normalniejszy" bo dla niego było wiecej czasu. Więc z nim była na ten przykład inna historia opisana przez inna koleżankę w czasie wyjazdu na praktyki pod Sandomierzem poszli się w grupie kąpać w bocznej odnodze Wisły tam bez nurtu ale czasem dół i koleżanka wpadła do takiego dołka i zaczęła się topić i kolega choć o głowę wyższy kawał chłopa umiejącego pływać już był na brzegu zamiast ja wyciągać jak tylko usłyszał że coś się dzieje niedobrego. Jest tak jak Tobie tłumaczę ale nie chcę podawać tego w formie zbyt drastycznej bo to niewiele zmieni co najwyżej załóżmy Ty będziesz wiedziała że jak problem to nie do niego. Czy On winy temu ze go tak wychowano ,nie ale skutki ponosi teraz otoczenie.

Dlatego mam dość bycia workiem treningowym, zwłaszcza jak ktoś nie rozumie tego, że mnie zranił i sam czuje się pokrzywdzony. Nie jestem lekarzem i go nie naprawię, zresztą wątpię czy terapia by mu pomogła bez leków. Facet dla jasności-nie udzielił mi pomocy.....bo bał się do mnie przyjechać. Uważał, że nie mam prawa wymagać czegoś, co dla niego jest trudne (ode mnie wymagał trwania przy sobie jak był połamany 24/7 to było trudne). Ma zaniki pamięci, mylą mu się fakty i zdarzenia, miewa zwidy, stany lękowe i mocne depresyjne. Miał wypadek i podejrzewam, że coś neurologicznie mu się uszkodziło, ale on nie kwapi się do lekarza. Męczarnie z nim trwają od kilku miesięcy. Zostawić go na pastwę losu ciężko, choć on mnie niby zostawił bez tej pomocy, gdy ja byłam w potrzebie, ale nie widzę po prostu szans na normalne z nim funkcjonowanie:/

Cóż nie jesteś powołana do tego aby być świętą próbowałaś pomóc i to wystarczy nie możesz jemu udzielać większej pomocy niż "wypada" wynika ze stosunku koleżeńskiego poświecenie się więcej niż wypada jest traceniem czasu który można inaczej zagospodarować może bardziej efektywnie. Każdy "pomaga sobie sam" zewnętrzność jest tylko tłem do tego aby się "pozbierać". Jeśli mimo twojej pomocy się nie pozbierał to abstrahując co było by gdyby jak słusznie zauważasz Tobie przytrafiło się coś kłopotliwego i co były by dwie "sieroty" którym ktoś jeszcze dodatkowy musiał by tej pomocy udzielać. Czy ma to sens jeśli tak poza "tym" ma on wszystko aby normalnie funkcjonować i być czymś co jest "ostoja i opoką". Musisz jego postrzegać jako chorego i tylko tak jak choremu pomagać Co do osób które leczą bo wybrały taki zawód to one najczęściej też same mają problemy to nie prowadzi nikogo do "normalności" tylko do pozorów takiej. On to rozumie że tego się nie daje zmienić więc nawet nie próbuje. Musiałaś to przeżyć i musiałaś zrozumieć masz do niego słabość ale on nigdy nie będzie funkcjonował w sposób zadawalający więc musisz znaleźć inne rozwiązanie na cel w życiu życzę trafnego satysfakcjonującego rozwiązania a jemu pomagać bardzo sporadycznie wymagając od niego aby twój czas nie szedł w błoto. pozdrawiam

Witam Mam pytanie czy M myśli nadal o mnie? Czy wie gdzie mieszkam? Biedny ucieszył się z pieniedzy mu darowanych :) Pozdrawiam

Hej Igorku! 1.Mam pytanko czy z mężem stworzymy w końcu kochającą rodzinę i sie pogodzimy? 2.Czy ostatnio znajomośc przez internet moze sie okazac tylko znajomościa,romansem czy wielką miłością.Czy brnąc w to dalej? Będę wdzięczna za odpowiedz,jeśli znajdziesz chwilke czasu.

Jak zwykle mnie nie zawiodłeś Igorze.:) Pozdrawiam serdecznie G.!

" Są takie rzeczy, które można zrobić tylko raz w życiu, nigdy dwa. "

Dzień dobry Igorze! Proszę Cie, pomóż mi. Bardzo długo już źle się dzieje w moim małżeństwie. Ciągłe kłótnie itd. Spójrz w karty i powiedz co czuje do mnie mój mąż i jak będzie wyglądać przyszłość mojego małżeństwa. Nie wspomogłam jeszcze biednego, ale zrobię to, gdy tylko będzie okazja. pozdrawiam A.

Witam, mam dwa pytania : 1. Kiedy wyjedziemy na kilka dni do domu. 2. Jak sie ułoży nasza sytuacja w obecnej pracy. pozdrawiam. p.s jak zawsze wspieram biednych.

Pozdrawiam Gall

Witaj Igorze!!! Kupiłam chleb i ser, biedny powiedział, że nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Chciałam zapytać o pewnego człowieka ma na imię Michał :). Jest starszy ode mnie i ma stałą partnerkę, ale czuje z nim więź i to dość silną. Nie umiem ci tego racjonalnie przedstawić, tak jakbym znała go dużo wcześniej. Wyczuwam kiedy się cieszy i kiedy się martwi chociaż go nie widzę. To jest telepatyczne i to jest chyba coś wyższego. Takie mam wrażenie. Zobacz co jest w kartach bo to mnie po części przeraża. pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

:)

Witaj, Igorze proszę zobacz w kartach: 1) czy to jest dobry związek i nie powinnam rezygnować? 2) co mnie w nim czeka? 3) czy nastąpią zmiany w moim życiu? Biedny podziękował, ja również Ci dziękuję, pozdrawiam, m.

madzikowa21 4 dni temu o 22:02 Jutro będę patrzył w karty, dzisiaj odpowiadałem na maile ;) Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Igorze, dzisiaj specjalnie poszłam pod Kościół żeby wspomóc biednego - prosił by przekazać pozdrowienia. W ostatnią niedzielę poznałam wyjątkowego człowieka - chciałam Cię zapytać, czy dla niego to było również ważne spotkanie? I czy to będzie dłuższa znajomość? bardzo ciepłe pozdrowienia ślę, Jagnuca

Dziewczyny (i chłopaki)! :) Igor wróży, pokazuje przyszłość, która bez wzięcia Waszych spraw w Wasze ręce będzie... taka sobie :) A może by tak wreszcie na poważnie zająć się swoimi sprawami i pomóc losowi? :) http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=153150 Oczywiście można siedzieć i czekać, aż... samo się... :) Pomóżcie sobie i losowi - dajcie szansę na zmianę... Samo się nie zrobi :) Chcecie aktywnie kształtować swoją rzeczywistość, czy tylko czekać na "wyrocznię"? Zmieniając siebie, zmieniamy świat :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11427
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.